Jump to content

Helltaker - recenzyjka. Gorące dziewczyny


Przemyslav

112 views

 Share

To chyba najprzyjemniejsza wizja piekła, jaką znam.

Czas czytania: 3 min

 

Pewnego ranka facet obudził się z marzeniem, by poflirtować z demonami. A że był to człowiek czynu, natychmiast przystąpił do realizacji tegoż marzenia. Jego droga bynajmniej nie była usłana różami.

Przynajmniej słuchał całkiem niezłej muzyki.

Helltaker to turowa gra logiczna z elementami visual novel, stworzona przez dosłownie dwóch polskich developerów: Łukasza Piskorza i Patryka Karwata. Naszym zadaniem jest zebrać harem z piekła rodem... dosłownie zresztą.

I choć powyższe zdanie mogłoby sugerować obecność scen śmiałych, nic zdrożnego w grze nie zobaczymy.

Aby dotrzeć do demonicy na danej planszy, rozwiązujemy zagadkę. Będziemy przesuwać bloczki, niszczyć szkielety i zbierać klucze, ale mamy na to konkretną liczbę ruchów.

Najczęściej na pierwszy rzut oka wiadomo, co należy zrobić. Problem polega na zmieszczeniu się w limicie kroków. Jest to największe wyzwanie Helltakera, ale samo pokonanie poziomu nie oznacza zwycięstwa.

Po dotarciu do konkretnej pani następuje rozmowa z nią. Trzeba ostrożnie dobierać słowa, gdyż można w niej nawet zginąć, co wymusi na nas powtórkę całego poziomu.

j1kVDbs.jpg

Smacznej kawusi!

 

Tak z grubsza wygląda cała gra: mamy kilka poziomów zakończonych dialogowym boss fightem. Całość trwa maksimum półtorej godziny (licząc dodatek Examtaker). Gra jest jednak bardziej wyjątkowa niż sugeruje to opis rozgrywki.

Przede wszystkim gracz ma się dobrze bawić. Aby uniknąć nadmiernej frustracji zagadkami, można każdą z nich pominąć. Moim zdaniem to bardzo dobry ruch, bo łamigłówki potrafią być piekielnie trudne (pun intended), zwłaszcza w Examtakerze.

I z tego co wiem nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pominąć dosłownie każdy poziom w grze. Można, aczkolwiek zachęcam do przejścia przynajmniej połowy z nich, bo satysfakcja jest nieziemska. Choć przyznaję się bez bicia: nie ukończyłem wszystkich.

Dla mnie najlepszą częścią gry były nie łamigłówki, a rozmowy z paniami. Trzeba je odpowiednio przekonać, żeby z nami poszły, a właściwa opcja nie zawsze jest taka oczywista.

wKBBf3p.jpg

To był prawie akt łaski.

 

Bo to często zapracowane panie są. Jednej na przykład przydałby się kubek gorącej kawy. Druga może chciałaby pograć w gry. Trzecia lubi naleśniki.

Że głupie? Ale fajne! Każda postać ma tu swoją osobowość, mimo że nie pojawia się ona na dłużej niż kilka linijek tekstu. A dialogi są tak nieoczywiste, że nie da się przy nich nie śmiać. Gra posiada iście rozbrajające poczucie humoru. Polecam czytać wszystkie podpowiedzi.

Oprawa audiowizualna też jest nie bez znaczenia. Helltaker posiada bardzo przyjemną, uroczą kreskę, a muzyka zachęca do gibania się na prawo i lewo, co też robię właśnie teraz, pisząc ten tekst.

GbqkH6v.jpg

Twoja księżniczka jest w tym zamku. A w następnym kolejna.

 

Nie mogę wyjść z podziwu dla twórców Helltakera. Stworzyli oni przesympatyczną perełkę na ćwierć wieczoru. Półtorej godziny wystarczy, aby poznać prawdziwą grę z duszą.

Nie bez znaczenia jest też to, że gra jest na Steamie za darmo. Z jednej strony cieszy mnie to, z drugiej szkoda mi twórców, którzy mieli pełne prawo zażądać od graczy kwoty chociażby symbolicznej.

Tak czy owak Helltakera serdecznie polecam ze względu na całokształt oraz walory umilające wieczór. Jeśli czytasz ten wpis przed 22:30, prawdopodobnie przejdziesz tę grę jeszcze dziś.

pNhUb5z.jpg

Nagroda dla wytrwałych. (źródło)

 

A jak Wam podobał się Helltaker? Dajcie znać poniżej i do następnego!

 

Ten tekst możesz przeczytać również na forum PPE.pl.

 Share

0 Comments


Recommended Comments

There are no comments to display.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...