Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

PrincessNue

Joy Division/New Order

Recommended Posts

Joy Division i New Order. Już jakiś czas przymierzam się do założenia tematu o tych dwóch zespołach(+swego czasu doszedł Bad Lieutenant, ale do wejścia do tematu jeszcze nie zapracowała ta grupa ;) ). Zastanawiałem się tylko, czy tworzyć dwa tematy, czy jeden - imo mimo wyraźnych różnic stylowych, NO czerpie wiele z JD, więc zdecydowałem się na jeden temat.

97sena.jpg

Joy Division (początkowo Warsaw) - (1976-80) - brytyjski zespół rockowy powstały w Manchesterze podczas okresu królowania punka. Założyli go Bernard Albrecht, Peter Hook, oraz poznany przez nich na koncercie Sex Pistols, urzędnik Ian Curtis. Panowie(ze Stephenem Morrisem, który wkrótce dołączył do zespołu) początkowo bliscy byli estetyce punkowej, ale dość szybko zmienili styl - i stworzyli coś, co było połączeniem specyficznego ciemnego klimatu terenów przemysłowych takich jak Manchester, estetyki rodem z romantyzmu i rocka. Niestety sam zespół nie przetrwał długo - jego działalność zakończyła się z samobójczą śmiercią Curtisa. Grupa zostawiła wiele bardzo zacnych utworów - od Love Will Tear Us Apart(która imo mylnie jest przez niektórych uznawana za piosenkę miłosną ;P), Transmission, She's Lost Control, czy Atmosphere(jak dla mnie najlepszy utwór).

Skład:

-Ian Curtis

-Peter Hook

-Stephen Morris

-Bernard Sumner

Dyskografia:

-Unknown Pleasures (79)

-Closer (80)

"Lynki:"

MySpace - JD

Last.fm - JD

Opis ogólny był, to teraz bardziej z mojej strony - z twórczością JD zapoznałem się w tamtym roku. Najpierw bodajże był Transmission, później przesłuchałem dwie studyjne płytki+kompilację Permanent i?jakoś poszło. Muzyka tego zespołu jest na tyle specyficzna i głęboka, że można ?zatonąć? w niej kompletnie na długie godziny. Jedyne co mogę zarzucić temu zespołowi - czasami imo ów wyróżniający klimat, zmienia się na dołujący. Ale może to tylko tak u mnie ;P

hwfzaw.jpg

New Order - (1980-oficjalnie nie został rozwiązany, faktyczna działalność do 2007) - zespół powstały po rozwiązaniu JD. Początkowo grupa, w której liderem i wokalistą został Bernard Sumner, podążała za poprzednimi dokonaniami(czego przykładem jest ich wersja Ceremony), by później zwrócić się do elektroniki, synth-popu i techno. Grupa największe sukcesy odnosiła w latach 80tych, oraz wczesnych 90tych, dzięki takim hitom jak Blue Monday, True Faith, Bizarre Love Triangle czy World in Motion. Ważnym dokonaniem grupy było też stworzenie(wraz z kilkom innymi zespołami z Manchesteru m.in.: The Smith) podwalin dla boomu manchesterskiej sceny muzycznej(który nastąpił na początku lat 90tych - nurt Madchester). Po 2007, kiedy to doszło do odejścia Hooka z zespołu, grupa zaprzestała działalności.

Ostatni skład:

-Phil Cunningham

-Stephen Morris

-Bernard Sumner

-Gillian Gilbert (do 2001)

-Peter Hook (do 2007)

Dyskografia:

-Movement (81)

-Power, Corruption & Lies (83)

-Low-Life (85)

-Brotherhood (86)

-Technique (89)

-Republic (93)

-Get Ready (01)

-Waiting for the Sirens' Call (05)

"Lynki":

MySpace - NO

Last.fm - NO

Przed zapoznaniem się z JD, jakoś nie kojarzyłem i nie interesowałem się ?kontynuacją? grupy. Gdy, jednak zacząłem przesłuchiwać kompilacje singlów NO - szybko wskoczył ów zespół na listę ulubionych, a True Faith i Blue Monday ? stały się często odtwarzanymi kawałkami. Mówiąc prawdę ten zespół przekonał mnie lepiej do siebie. Aż szkoda, że zespół zakończył działalność, ale jak to czasami bywa, pojawiło się światełko w tunelu ? Bad Lieutenant. I mimo, że na singlu jakoś ?dużo? gitary ? to jednak miło się słucha. No to zapraszam do dyskusji ? o JD, NO (i może wkrótce o BL). :)

Ps.:

Link to comment
Share on other sites

Artykuł wart przeczytania. Poza tym, panowie i panie, Decades, pokażcie mi liryk wiejący większą pustką...

Tekst Love Will Tear Us Apart, od dawna zdobi ścianę za moim biurkiem, i tak jak wspomniał Jurom, nie jest to typowa piosenka o miłości, a raczej utwór opowiadający o jej destrukcyjnym wpływie. Genialny. Zresztą, kilka miesięcy temu, singiel ten wrócił (po 30 latach!) na Listę Przebojów radiowej Trójki, przez kilka tygodni utrzymywał się w okolicach 2 miejsca, to chyba dość dobitnie pokazuje jego klasę. Koniecznie trzeba wspomnieć o obrazie Antona Corbijna Control, od którego podróż z Oddziałem Rozkoszy (tak, tak) warto zacząć, jeżeli nigdy wcześniej nie miało się z nim styczności.

Link to comment
Share on other sites

Pamiętam jak jakieś półtora roku temu kumpel mi puścił a ja nie wiedziałem co to za zespół , więc pożyczył mi film.Konkrety , świetny wokal i perkusja w resztę się nie wsłuchiwałem , według mnie ŚWIETNY orginalny zespół.

Link to comment
Share on other sites

Aż z ciekawości odpaliłem sobie kilka kawałków na YT i powiem, że grali ciekawą muzykę... całkiem niezłą, akurat do jakiegoś "house party". Choć gdy odpaliłem pierwszy kawałek z Joy Division na myśl od razu przyszli mi Beatelsi, ale pojęcia nie mam dlaczego. Dziwne skojarzenia ;P A wspominany kawałek Love Will Tear us Apart słucha się, IMO, bardzo dobrze - niezły początek a dalej nie jest gorzej :=)

Link to comment
Share on other sites

Proszę Pana, Beatlesi przyszli do głowy, bo Joy Division to także ważny element muzycznej historii UK, otaczany jest ogromnym kultem, trochę innego rodzaju, ale to zawsze czczenie przez tysiące chmurnogłowych wyspiarzy i nie tylko ;) No i wspomniane domówki z Joy Division w playliście, ach, chyba sam musiałbym takową odprawić, inaczej nie doczekam się, a ziarnko marzenia zasiane zostało :D

Link to comment
Share on other sites

Panie, co pan wygadujesz, że New Order techno protoplaści? Proszę się ogarnąć :D Muzyka elektroniczna istniała także przed New Order, wikipedię chociażby na początek polecam :P No i muzyka JD jest smutna, ale jest smutna autentycznie, w tym właśnie przejawia się jej ogromna wartość ;)

Link to comment
Share on other sites

Guest Mercury

Ajć widać, ktoś na Wikipedii wcześniej wrzucić informacje że New Order była prekursorem techno... A ja powtórzyłem. Tak to jest jak nie zna tematu.. ^^

Bardzo przepadałem za słuchaniem Joy Division gdy miałem zły dzień, źle się czułem. Co prawda nie rozumiem tekstów ich utworów bo się nie przysłuchiwałem, ale wierze Ci kolego "z góry".

Link to comment
Share on other sites

Pewnie Closer.

A ogólnie to JD to prawdziwi mistrzowie rockowego smutku - Editors, Interpol i kilku innych powinno płacić tantiemy za ściągane motywy i podrabianie głosu Curtisa. New Order to z pewnością nie protoplaści techno (a Kraftwerk?), ale na pewno sporo dodali do szerokio pojętej muzyki elektronicznej - powiedzmy że tej bardziej tanecznej. :) A jako dowód - http://www.youtube.com/watch?v=3duUzBbBmmc...=PL&index=6.

Link to comment
Share on other sites

poznałem JD jakiś rok temu, teraz jest jednym z najbardziej cenionych przeze mnie zespołów.

ulubiony utwór - "She's lost control". płyta - chyba "Unknown Pleasures"

każdemu polecam film "Control", wg mnie bardzo dobrze zrobiony.

@Mercury

techno jest gatunkiem niszowym, którego nie słucham (gustuję w innych stylach muzyki elektronicznej), lecz do którego nic nie mam.

techno =/= manieczki, niestety tragicznej elektronice rodem z eski i mtv przypisano błędnie właśnie tą nazwę :<

Link to comment
Share on other sites

Na szczęście normalni słuchacze i tak mają w nosie etykietki, złej muzyki unikają na własną rękę (ucho?).

Dziś około godz. 18:00 w radiowej Trójce zaczął się koncert polskiego tribute bandu - Heart & Soul. Skład mógłbym skądś zerżnąć, ale poszukajta sami ;) Wyszło połowicznie dobrze (Love will tear us apart AJAJAJA AŁA :/), kilka aranżacji ciekawych, a Łukasz Lach z L.Stadt wypadł świetnie (choć maniery pozbyć się nie umiał), aż dziwię się, że nie śpiewał we wszystkich numerach, pan inny wokalista rady nie dał, niestety. Słuchał ktoś, opinie? Gniew, frustracja, zaciekawienie? :D

Link to comment
Share on other sites

masz rację, że etykietkami nie należy się zbytnio przejmować, ale irytuje mnie jak ktoś nazywa wixę techno, dziwi mnie to że przyjęło się to na tak szeroką skalę.

jedyne co z tribute'ów JD przesłuchałem to "Warszawa - Tribute to Joy Division".

Zaciekawiło mnie: "Wilderness" Kuby Wandachowicza i "Koniec kryzysu" (edit: pisałem z pamięci i po podałem zły tytuł :<), czyli inspirowany przez "Passover" utwór Pustek.

Ścianka cover "She's lost control" zrobiła bardzo noise'owo i oryginalnie, ale nie przypadł mi szczególnie.

jestem sceptycznie nastawiony do cover'ów, ale te dwa pierwsze pozytywnie mnie zaskoczyły.

Link to comment
Share on other sites

Joy Division jak najbardziej tak.

Nigdy nie zapomnę kiedy siostra przyniosła mi Unknown Pleasures i jak ten album namącił mi w głowie.

UncleKaNe

Nie rozumiem dlaczego mieli by płacić tantiemy za swoje głosy, z takim się urodzili i takie mają. To nie jest żadna zbrodnia ani plagiat.

Link to comment
Share on other sites

jedyne co z tribute'ów JD przesłuchałem to "Warszawa - Tribute to Joy Division".

Zaciekawiło mnie: "Wilderness" Kuby Wandachowicza i "Koniec Świata", czyli inspirowany przez "Passover" utwór Pustek.

Ścianka cover "She's lost control" zrobiła bardzo noise'owo i oryginalnie, ale nie przypadł mi szczególnie.

jestem sceptycznie nastawiony do cover'ów, ale te dwa pierwsze pozytywnie mnie zaskoczyły.

"Koniec kryzysu" Pustkowy, tak :) z tej płytki pamiętam jeszcze tylko "New Dawn Fades" w instrumentalnym wykonaniu Jolanty Kossakowskiej, co chyba nie przemawia za tym tributem zbyt dobrze.

Anyone else? Słuchał ktoś wartych wzmianki coverów JD? Jakieś perełki z innych, nie naszych tribute'ów? Może coś zupełnie niedostępne na youtube?

Pamiętam, że słuchałem tam kiedyś "Decades" w wykonaniu jakiejś włoskiej, całkiem nieznanej kapeli. Nagranie z ciasnej knajpy, czarno-zielona kolorystyka, niestety, klip został usunięty, a szkoda, bo miał klimat.

Nie rozumiem dlaczego mieli by płacić tantiemy za swoje głosy, z takim się urodzili i takie mają. To nie jest żadna zbrodnia ani plagiat.

Ale już świadome nawiązywanie do stylistyki i innego rodzaju twarde epigoństwo - w ramach jakiegoś obecnie nieistniejącego ultrarygorystycznego rynku muzycznego - mogłoby być obłożone opłatą, khe khe khe ;) Z drugiej strony, nie ma chyba indie-rockowych kapel nie powołujących sie na inspirację głównymi bohaterami tego wątku.

Link to comment
Share on other sites

Jest różnica pomiędzy rodzonym głosem i świadoma manierą. :) Zresztą panowie z Interpol nie mają oporu do powoływania się na JD - bo i czemu nie? Niemniej jednak - niektóre motywy melodyczne, strasznie wy-kalkowane.

Link to comment
Share on other sites

Guest dopethrone

Nie lubię Joy Division poza końcówką Closer, tj. Twenty Four Hours, The Eternal i Decades. Curtis, w większości, ma niesamowicie męczący wokal, który sprawia, że człowiek wolałby pomóc Noemu budować arkę niż dalej go słuchać.

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...