Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Black Shadow

Gantz

Recommended Posts

Gantz
???, Gantsu

asasp.jpg

Producent:
Gonzo (anime), Hiroya Oku (manga)

Gatunek:
action, seinen, horror, sci-fi, supernatural

Fabuła:

Akcja mangi śledzi losy tokijskiego studenta, Kei'a Koruno, któremu - niestety - pewnego dnia dzieje się zemrzeć w dosyć paskudnie wyglądającym wypadku. Jednakże, jak i dla wielu innych, "śmierć" jest dopiero początkiem nowej drogi, której pierwszy krok zostaje postawiony w apartamencie z tajemniczą kulą.

Właściwie tyle spokojnie mogę powiedzieć, żeby nie robić większych bądź mniejszych spoilerów dotyczących ciągu dalszego. A to co dzieje się dalej ludzkie pojęcie przechodzi... tutaj nie istnieje pojęcie "gorzej być nie może". Kolejne misje to sukcesywnie przeciwnicy coraz większej kategorii wagowej oraz realizacja zasady "Anyone can die" wliczając w to

rzeź, z której cało wyszedł tylko Koruno (inna sprawa, że ta zasada zostaje zagięta przez możliwość przywrócenia do życia kogokolwiek z bazy pamięci Gantza za 100 punktów... których już z kolei tak łatwo zdobyć się nie da ;D)

... nie mówiąc o fazie finałowej czyli

ogromnej inwazji na Ziemię, która wygląda epicko a już dwójka herosów, wliczając w to oczywiście Koruno, w pojedynkę rozwaliła cały oddział Obcych

aktywując "Crowning Moment of Awesome". Niemniej wracając do początku to przebieg historii jak i samo założenie spodobało mi się, szczególnie to trzymanie otoczki tajemnicy prawie do końca... prawie, bo nagle koło 300 chaptera wyskakuje

fabryka Gantzów, kto w ogóle za nimi stoi i cały

shitstorm związany z Katastrophe

. Tak czy inaczej, wprowadzonych postaci jest cała masa i mimo tego, że spora ich część końca nie dożyje to IMO Oku uniknął poważniejszych o ile w ogóle kalek postaci... zapewniając różnorodną zgraję (anty)herosów ;] Co by tu jeszcze? Trzeba dodać, że przebieg mangi jest wyjątkowo krwawy i brutalny - futurystyczne pukawki rozsadzają na strzępy obcych, ale ci odpłacają się nie gorszymi zabawkami ^^ Juchy leje się w każdym razie sporo a wraz z postępem czasu nie tylko podczas samych misji - jak chociażby

rzeź jaką zrobił Izumi

. Słowo o technicznym aspekcie... jest w porządku. Kreska nie powaliła mnie na kolana, w każdym razie elementy 3D są w miarę w porządku, do twarzy idzie się przyzwyczaić, tła i scenerie są cacy ^^ Chyba tyle. Czy polecam? Można poczytać aczkolwiek wielkim fanem mangi się nie stałem :)

Link to comment
Share on other sites

gantzp.th.jpg

Ja mam mieszane uczucia w stosunku do Gantz. Niektóre momenty są tam rewelacyjne, ale bardzo szybko wydarzenia mogą przejść w rejony "extremely retarded". Autor bardzo ciekawe pomysły na postacie, wrogów i zdarzenia miesza z naprawdę durnymi czy też niepotrzebnymi, z których sceny seksu w losowo wybranych miejscach nie są największym problemem. Zresztą spróbuj streścić najważniejsze wątki Gantz osobie postronnej bez uczucia, że to, co mówisz, brzmi idiotycznie. Albo chociaż sam wątek w Osace. A tam i tak nie było

agresywnych <

włoskich dzieł sztuki masakrujących gantzowników>

.

ALE MIMO TO mangę czytało mi się fantastycznie. Przez kilkanaście tomów przebiłem się niezwykle szybko. O ile na początku

gantzownicy ginęli hurtowo

w bardzo nieekonomiczny sposób, tak potem wyklarował się sensowny skład. Sceny walki bywają niesamowite, choć powolność i niemalże chirurgiczna precyzja z przedstawianiem akcji "klatka-po-klatce" może czasem irytować. Dodatkowo rzeź, która się odbywa, bywa czasem przytłaczająca. Wspomniany przeze mnie fragment z (nie)sławną misją w Osace, który przeczytałem jednym posiedzeniem, był chyba jedyną mangą w moim życiu, która mi się potem śniła (w formie koszmaru, nie ero, jak można by oczekiwać). I to nie tylko potwory masakrujące gantzowników i osoby postronne, ale też "going postal" co najmniej dwóch postaci, jak i ta para, która

zabiła własne dziecko - tak trafiło do gry

.

Mangę przestałem czytać w okolicach pojawienia się Katastrophe i

fabryki Gantzów - RZE CO ????

, to było jakieś półtora roku temu, może więcej. Nie wiem co się wydarzyło od tego momentu, bo jakoś straciłem zainteresowanie - obawiam się, że z Katastrophe Gantz "przeskoczyło nad rekinem" i nie chcę się o tym naocznie przekonywać, ale prędzej czy później wrócę do czytania.

PS Temat pojawił się trochę niespodziewanie, a ja o Gantz na dobrą sprawę zapomniałem, prawdopodobnie po dłuższych przemyśleniach coś jeszcze dopiszę. Nabrałem też ochoty na ponowne przeczytanie...

PPS Ta babcia z początkowych rozdziałów. To było przegięcie.

Link to comment
Share on other sites

Zresztą spróbuj streścić najważniejsze wątki Gantz osobie postronnej bez uczucia, że to, co mówisz, brzmi idiotycznie.
Byłoby ciężko, ale pewnie nie tak jak powiedzenie o co do cholery chodzi w LOST? ^_^ Niemniej... fakt. Próbowałem pomyśleć sobie jakby to streścić, ale poza powiedzeniem, że jest schemat

wprowadzenia postaci, scena ich śmierci a potem misja wliczając w to boss fight

(który powtórzył się parę razy), ale chyba tyle.

A tam i tak nie było

agresywnych <

włoskich dzieł sztuki masakrujących gantzowników>

.

Italy Arc uważam za dziwny i wepchnięty na siłę, bo może rzeź tam działa się piękna po obu stronach barykady, pozwoliła wyciąć kilka "ważnych" postaci z ekipy Gantza, ale czy autor nie mógł tego zrobić już podczas Katastrophe? ;] Po prostu wyglądało to tak -

nasi z Japonii wpadają na już zaczętą, międzynarodową imprezkę, trochę się tłuką i ponoszą strat nie dochodząc nawet do walki z bossem

... kompletnie nie czaję sensu tego arca. Inną kwestią jest walka z

wampirami

, bo tutaj miało to sens, ale w pewnym momencie wątek się urwał. Dosłownie.

Izumi zrobił niezłą zadymę przetrzebiając ich szeregi

, ale nagle przy Osace... poza

tymi dwoma, którzy wpakowali się do "zabawy"

reszta odeszła w cień.

(nie)sławną misją w Osace,
Ten arc ma IMO najbardziej epickiego i overpowered bossa w całej serii -

niesamowita moc,

Lazers from ze Eyes i regeneracja lepsza nawet jak u Wolverina

:P

Przy okazji to porównanie drużyn... Osaka Team, który

zachowywał się jak banda niebezpiecznych psychopatów (pominę tutaj milczeniem

seksoholika

) i generalnie nie wykazał współpracy wewnątrz samej drużyny skończył co by nie mówić marnie. Natomiast Tokyo Team

przetrwał w znacznie lepszym stanie osobowym

choć było bardzo gorąco ;]

PS Temat pojawił się trochę niespodziewanie

Nobody expects the...

Do usług :)

Link to comment
Share on other sites

Byłoby ciężko, ale pewnie nie tak jak powiedzenie o co do cholery chodzi w LOST? ^_^

Losta akurat można streścić całkiem składnie, o ile pamięta się większość wątków i opowiada z podziałem na poszczególne sezony. Tworzona przez nie całość jest nawet w miarę spójna, szkoda tylko, że w ogólnym rozrachunku raczej niesatysfakcjonująca.

Próbowałem pomyśleć sobie jakby to streścić, ale poza powiedzeniem, że jest schemat

wprowadzenia postaci, scena ich śmierci a potem misja wliczając w to boss fight

(który powtórzył się parę razy), ale chyba tyle.

Dokładnie - w Gantz charakterystyczne jest to, że stara się on być w miarę poważny, a przynajmniej wrzuca wystarczająco dużo gore i golizny, żeby udawać "mangę dla osób dojrzałych", a znienacka atakuje cię czymś absurdalnym, jak na przykład agresywne dzieła włoskiej sztuki, panda, dinozaury, wampiry i masa innych. Dla porównania takie JoJo ma "bizarre" już w tytule, Gantz stara się maskować.

Ten arc ma IMO najbardziej epickiego i overpowered bossa w całej serii

Miałem to szczęście, że przeczytałem to na raz (ty zapewne też), ale wyobraź sobie, że regularny czytelnik musiał czekać miesiącami, zanim bossa ubili. Często widziałem narzekania na przeciąganie tego fragmentu i wcale im się nie dziwię - ja tego problemu nie miałem, ale inni niewątpliwie tak.

pominę tutaj milczeniem

seksoholika

Facet brał udział w dwóch najbardziej porąbanych akcjach w całym Gantz - raz jak dopadli tego żeńskiego demona z długą szyją, w tym momencie aż musiałem przestać czytać, położyć dłoń na brodzie, spojrzeć na sufit i zastanowić się nad marnością tego świata. Druga akcja to oczywiście samobójczy atak na bossa z użyciem niebezpiecznego i niesfornego narzędzia.

Temat pojawił się trochę niespodziewanie

Nobody expects the...

Do usług :)

Zazwyczaj tematy o mangach zakładasz bez przemyślenia, czy przyciągną one jakiekolwiek odpowiedzi, ten był dla mnie osobiście przyjemną niespodzianką. Zastanawiam się od długiego czasu nad osobnym tematem "mangi, które czytamy", żeby było konkretne miejsce, gdzie można napisać (i ewentualnie polecić reszcie forumowiczów) o mało popularnym tytule, bez potrzeby zakładania osobnego tematu. Topic "m&a ogólnie" nie przyciąga już tego typu postów, niestety.

Link to comment
Share on other sites

Miałem to szczęście, że przeczytałem to na raz (ty zapewne też),
Yup. Co prawda i tak wsysałem to dłużej niż całego Berserka (w dwa czy trzy wieczory), ale gdy pojawiło się danie główne to nie mogłem przestać zastanawiając się ile jeszcze razy i w jakiej formie ten skubaniec się pojawi ;] Chociaż, skoro już wspomniałem o krwawych przygodach Guttsa, to wydaje mi się, że wiem jak czuli się czytelnicy... to samo mam teraz, bo zamiast prostej drogi do

Elfiej Wyspy

co rusz wyskakuje nowe zagrożenie. Sytuacja analogiczna IMO. Tak jeszcze zahaczając o temat... co ile wychodzą nowe chaptery? Całkiem niedawno widziałem chapter 333, ale chyba dobrze obstawiam, że to raczej miesięcznik jest?

Zazwyczaj tematy o mangach zakładasz bez przemyślenia, czy przyciągną one jakiekolwiek odpowiedzi,
Bym powiedział, że piszę o tytułach, które uważam za dobre a nie popularne, ale a) Bloody Monday a b) próbowałbym wyjść na znawcę japońskiej twórczości w ogóle a tymże nie jestem i aspiracji do tego również brak :) Niemniej kryterium czy ktoś napisze w temacie czy nie jest dosyć nisko u mnie w hierarchii ważności. Taki tytuł Vagabond *(świetny swoją drogą) trafiłem w temacie o ulubionych. (swoją drogą - czy to nie urok "nowego forum"? ;])

*zresztą teraz czytam coś podobnego - Blade of the Immortal

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...