Jump to content

Bilu

Forumowicze
  • Content Count

    43
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    4

Bilu last won the day on September 23 2018

Bilu had the most liked content!

Community Reputation

13 Neutralna

About Bilu

  • Rank
    Goblin

Sposób kontaktu

  • ICQ
    Array

Recent Profile Visitors

1,759 profile views
  1. Celowy zabieg, żeby ekipa nie musiała opuszczać strefy komfortu. Jak widać, chętny szybko się znalazł. Redakcja nie od dziś ma problemy z poważnym podejściem do swoich wybryków i zamieszczaniem szczerych przeprosin za wtopy, więc niech się kolega nie dziwi, że tyle pytań pozostaje bez odpowiedzi. Doktor Słabyrym zaleca częstszy kontakt z gotowym (i niegotowym) magazynem, bo warto dysponować pełnymi informacjami na temat serwowanego produktu.
  2. BUM! Nie spodziewaliście się kolejnego posta, co? I to jeszcze przed premierą nowego wydania. Ten was zaskoczy. No, zaskoczyłby, gdybyście nie przeczytali wcześniejszych. Wciąż nie znalazłem czasu (i chęci), żeby przeczytać cały numer, ale nic nie stoi na przeszkodzie do zamieszczenia kolejnych pytań (te za chwilkę). Wygląda na to, że promocja (powiązana z problematyczną zdrapką) jest prostym sposobem na zwielokrotnienie liczby komentarzy o zawartości najnowszego wydania. Ponad 800 komentów robi wrażenie, ale do tysiaka w tydzień trochę zabrakło. Musicie się bardziej postarać i kontynuować (nie)chlubne trendy. Na to z pewnością was stać, bo historia lubi się powtarzać nie tylko po burzy poprzedzonej ciszą. Propsy za szybkie odpisywanie czytelnikom przy problemach z "dodatkami", które od dawna są integralną częścią CDA. Czytelnik kolejny raz umacnia się w przekonaniu, co tak naprawdę jest najważniejsze w tym magazynie i zakłamywanie rzeczywistości nie ma sensu, jak to niektórzy mają w zwyczaju robić przy definiowaniu pełnych wersji gier do czasopisma. Pojawiły się pomysły na zmianę nazwy "gazety" (na co i tak nie ma szans). Moim zdaniem wystarczy odświeżyć logo i dodać trochę symboliki. Dyskobol powinien mieć więcej "pary" w ramionach, na czole przybitą zdrapkę, z której samodzielnie kodu nie odczyta, usta zaklejone taśmą z rysunkiem szatańskiego uśmiechu Smugglera, kontener na śmieci w zasięgu wzroku, żeby było gdzie wyrzucać płyty i dodatkowo wyhodować na plecach trzecią rękę z fakulcem skierowanym w stronę dociekliwych nabywców. Niektórym tak niewiele potrzeba do szczęścia i poczucia spełnienia. Jeszcze jakiś zylion zmian i sam z uśmiechem zacznę przygotowania do kremacji. To co, "maglowania" ciąg dalszy? No to jedziemy: - Dlaczego Papkin zaprasza na stronę 109, skoro nie zachwyca się tekstami Smugglera? - Dlaczego w GameWalkerze nikt nie chwali tekstów sprzętowców? Boicie się, że od nadmiaru sztuczności zachorują na oba typy cukrzycy? - Recenzja Phantom Doctrine zaczyna się od strony 48 czy 62? - Unavowed zrecenzował spikain czy Papkin? Recka zaczyna się od strony 52 czy 64? To gra na Switcha czy PC? - Tekst o We Happy Few startuje od strony 56 czy 66? - Pierwszy z odcinków Finałowego Sezonu TWD wyszedł na Switcha czy nie? Wygląda tam lepiej niż kiedykolwiek? - Papkin ma smaka na kaszankę ze strony 84 czy 89? Demontuje pecetowy szwindel niedostępny na PS4? Na gwałt prezentuje tam niby ubogie, wcale srogie słownictwo? - Rozdziałka 1366 x 786 cieszy się popularnością wśród graczy i testerów? - "Porzygodówka" to coś jak porodówka, z tą różnicą, że walczy się tam z rodzącą się w bólach trzeźwością po "udanej" imprezce? Chwila moment... Tylko nie piszcie, że ta specjalna lokacja to... redakcja?! Brnąc dalej, "przygotówka" to lepsza miejscówka, brzmi ciekawiej i bardziej bogato. Warto dla niej poświęcić kącik na piętrze, bo to idealna przestrzeń na łapówki. - Kiedy redakcja spróbuje wykroczyć poza swoją strefę komfortu? Nagle zapadła głucha cisza... - Z uwagi na wasz duży staż i szkolne błędy warto zapytać, kto udzieli redakcji lepszej lekcji poglądowej o różnicy między pogonieniem na Kilimandżaro czytelnika i współpracownika: Wania z drapieżnym uśmiechem i wypolerowanym bejsbolem, a może Lord Voldemort z wiadomo czym? - Czy nazywanie CD-Action gazetą lub gazetką to świetna (i niewulgarna!) obelga? - Od nr 02/2016 do samozaorania Smugglera to długo czy krótko? - Czy MrJedi zagląda do gotowych magazynów dla przyjemności? Dostawanie na złotej tacy masy błędów podchodzi pod przyjemną formę, bonus, a może "przekopywanie się przez masy informacyjnych śmieci"? Dlaczego to czytelnicy muszą dokopywać się do błędów za was? - Kiedy CDA doczeka się wielkiego patcha? - Jak często zdarza wam się tworzyć zbyt "ambitne" teksty i przy okazji obierać niewłaściwą drogę, porzucając temat błędów tam zawartych? Czy chęć przedstawiania swoich tekstów w jak najlepszym świetle jest wystarczającym powodem do wybaczenia identycznych (i licznych) potknięć i upadków? Czym w tym przypadku są oczywiste oczywistości, które wcale oczywiste nie są? Chodzi o "taki znowu Dziki Zachód"? Jak obecnie przedstawia się akcja "One man's lie - dwa miesiące później"? Da się obrać piątą drogę, by wyjść z tego z twarzą? Jak w tym kontekście oceniacie poniższą "laurkę"? - Czy Allor cienko śpiewa w duecie? - Czy 9,99 zł to uczciwa cena za rozpadający się magazyn? - Ilu członków ekipy nie potrafi żyć i oddychać bez genialnego zapachu farby drukarskiej? - Czy Smuggler zarobi kilka ostrzeżeń przed zgaszeniem świateł w redakcji? - Czy numer w nieprzezroczystej folii rzeczywiście jest mniej narażony na uszkodzenia od "gołego" wydania? - Dyszka w złociszach to dobre remedium na niedobór dyszek w recenzjach? - Czy (nie)udany debiut zdrapkowy wpłynie na dalsze tempo zmian w CDA? - Skoro z pomocą płyt można stworzyć poduszkowce, to jakich cudów można dokonać ze zdrapką? - Ile znaków w kodzie Smugglera trzeba poprawić, żeby zaczął sprawniej działać (wyłączanie i włączanie nie pomaga)? - Skoro o jeden znak wybuchają awantury, a pierdyliard błędów pozwala zachować redakcyjne status quo, to jak tu znaleźć kompromis i gdzie ta zasmarkana maczeta, kiedy jest najbardziej potrzebna?! - Kiedy się obudzicie i do niemiłych komentarzy dopiszecie: "Wiecie co, jednak szczerze przepraszamy, nie uczymy się na błędach. Bycie czytelnikiem CDA to ogromne wyzwanie"? - Czy nadmiar rysunków Marka Lenca będzie teraz lądował na zdrapce? - "Zrolowanym" czytelnikiem łatwiej zabić sprzedaż czy ubić interes? - Dacie szansę "zakochanym w gazecie bez pamięci po przeczytanu kilku numerów" na odkochanie? - Na pewno zmądrzeliście "już po 20 latach"? - Czy akcję w stylu: "Przegrałem ze starannością, ale czytelnik mi wybaczy, bo się przyzwyczaił" można uznać za ciekawe doświadczenie? - Od ochoty do kopnięcia w monitor do połamania deski ratunkowej (nie mogłem się powstrzymać) droga krótka czy daleka? - Ryba psuje się od głowy a CD-Action od... Smugglera? Lepsza dycha w garści niż gazeta na dachu? Wiem, wiem, słabe banały. - alkochochlik wie, że igi eja kan ngbe mi lori? - Ten zwycięzca konkursu grzbietowego (wielbłąd) nie powinien mieć logo CDA w widocznym miejscu i bardziej sflaczałych garbów (bo wiecie, krzywe grzbiety i te sprawy)? Znów zapadła głucha cisza... - Ilu sprzętowców potrzeba do wkręcenia żarówki? Nie ma co silić się na przesyłanie odpowiedzi na adres redakcji, bo najciekawszych z pewnością nie opublikują. To tylko niektóre z pytań, jakie zadawać sobie będzie każdy, kto sięgnie po ten numer i pobieżnie przejrzy jego zawartość (oraz powiązane komentarze). Chłonę redakcyjną olewczość i opieszałość jak gąbka wodę, więc ponownie nie musicie się spieszyć z odpowiedziami na większość nurtujących mnie pytań. Jeszcze coś na dokładkę: Czyżby kolejna (zapowiedziana) wizyta ciotki Irmy? Może warto w tym czasie odłączyć mu internet? Na taką okoliczność Papkin powinien fruwać po okolicy na czarodziejskim dywanie z okrzykiem: "Redakcja jest kobietą!" Jak to jest z tymi brzydkimi słowami? Dalej są przywilejem redakcyjnej szlachty, czy po wpadkach Smugglera każdy czytelnik ma możliwość od czasu do czasu dosadniej skomentować np. braki jakościowe i haniebne zachowania? Mocne słowa potrafią ustawić do pionu i dodać animuszu, więc może zorganizujecie konkurs na najlepsze wiązanki podwórkowe, skoro i tak zdarza się wam podchodzić do cennej krytyki w bardzo dyskusyjny sposób? Powinniście też zamieścić kolejny filmik instruktażowy pt. "Jak komentować i przeklinać, żeby kary nie otrzymać?". Szacun za odzew, ale nie prościej zamieścić newsa z konkretnymi informacjami na głównej i go tam zostawić do premiery kolejnego numeru? I PO CO TE KRZYKI?! Drukarnia spokojnie zrobiłaby karierę w przysłowiowym "najstarszym zawodzie świata", zaraz obok koleżanki Tłoczni na tej samej ulicy. Normalnie szacuninio za refleksy, panowie! Łapcie po sześciopaku i nie zapomnijcie zgłosić się do przygotówki po zasłużoną podwyżkę. Biada starej gwardii, niech żyje nowy narybek! Nawet najwięksi wpadkowicze potrafią napisać coś mądrego. Dodam, że powinno to być ważne dla serwujących ten magazyn z grami, jeśli dalej nie potrafią stwierdzić, kim tak właściwie jest ich czytelnik. Kolejne objawienia mogą trafić się tuż za rogiem (lub, jak w tym przypadku, tuż pod postem). A skoro "marzenia się spełnia", ale z nieprzesadną dosłownością, to również żądam (!) rozszerzenia jakiegoś działu (podoba mi się przemycanie wzmianek i polecanie mniej lub bardziej niszowych treści), ale kosztem dwóch stron AR. Kogo należy (nie) obsypywać plikami banknotów w ramach łapówki? Smugglera, czy pozwoli (nie) nachapać się innym? Może czas przerzucić się na (grupę) AA, porzucając porzygodówkę? @Deathroll2097 Też nie miałem najmniejszych problemów z uzyskaniem kodu, ale generalnie jakość CDA od dawna mnie nie satysfakcjonuje, dlatego wolę płacić dychę za numer ze zdrapką, zamiast przepłacać za wydanie z płytą i demkami. Integralnym elementem pozostają pełniaki, bo są ważniejsze od wiekowych nośników. "Cedeki" od teraz powinny pojawiać się odświętnie w wydaniach, które z urzędu zasługują na to, by wyróżniać się jakościowo i ilościowo. Nie wyobrażam sobie trzysetnego numeru za "ledwo dychę" z byle zdrapką, kodami na darmowego Asasyna i "jakieś Forsaken", "zniżką" na coś tam i wirtualnym złotem do czołgowania. Dla mnie idealnym rozwiązaniem byłoby wydawanie dwóch wersji magazynu, droższej (wypasionej, z płytami i fizycznymi dodatkami) oraz tańszej dla zwolenników cyfrowych wypożyczalni, ale jest to nie tylko, jak już wspomniano, nieopłacalne, ale też nieosiągalne, patrząc na obecne problemy z tylko jedną ("słuszną") wersją. @CreazyGremlin i @Scouser Jakość numerów za 17 zł była dla mnie, pisząc kulturalnie, dyskusyjna. Obecną cenę uważam za adekwatną do oferowanej zawartości i jakości. @Writer Ja wciąż zachowałem wszystkie folie. Dawniej myślałem, że kompletne numery po latach będą coś warte, ale byłem głupi, bo nie przewidziałem zagrania z porzucaniem CDA poza szkolnymi murami, gdzie popadnie (Woodstocku wróć!). Kaloryferowy to ma jednak łeb (a nawet dwa) do akcji przynoszących spektakularne rezultaty. Już pal licho te, jak to napisałeś, tandetne nadruki, z tymi foliami problem miałem taki, że sporo zakrywały i kupowało się takiego "kota w worku". Z "gołym" numerem tego problemu nie ma i lepiej widać, co się zabiera z półki. Zapachem mniej dającym po nosie nie zamierzam się jarać (a zdarzało mi się zaciągnąć pamiętną, latami wietrzejącą podkładką), podobnie jak okładkami, bo CDA ma większe problemy, z którymi sobie nie radzi. Zakończę tego posta w sposób iście "kreatywno-enigmatyczny": Kącik poezji, moi drodzy, przemili Dla spokoju i słów piękna tej chwili Mrok wieczorny — babcia siwa... To nie moje, nosz choliwa! Ale serio, brak budżetu To nie powód dla tupetu W dechę krzyczy, wdycha i pryka Insajderskim żargonem se ostro bryka Imprezuje, chleje, zapomina, z kim bywa Ledwo dycha, gdy wena przypływa Nuci, pomarudzi, gupa rżnie w niedoli Niewolnikiem makabry jest w swej swawoli Ziewem bez aktywnego alta tryb "rage" tuszuje Na sterydach, na haju "odjazdami" bawi, szokuje Parszywy diabeł twarzy nie pokazuje Poległe wezwania do zapłaty ekshumuje Były i są z nim spore przeboje, kwasy Swobodny remake mógłby zawitać tej masy O kim autor tu ino wspomina? Waćpan Hę? to, czy inna chłopina? Pewno strawnie to wszystko ogarniecie Gdyż oklep znów ktoś dostanie po necie Trzaska każdego, mimo redakcyjnych pieleszy "Poletko retro" - tak paszczę znów cieszy Naczalstwo szybko przedramię mu "przyczesze" W "gułagowym" stylu, porykując w uciesze Obrazowo zawiesiste "SPADAJ, PIERDOŁO!" zawita I "Spoko, spoko!" - mądrze miód na me serce powita Ubolewając, smutno kredyt zaufania i cierpliwość zatraci Napalony na singla, wierny w uczuciach ryknie: "Wariaci!" Polecam sympatycznie "pójść do piachu" (Nie)brzydko, przaśnie, bez rozmachu Zarży radośnie z gracją - odruch warunkowy W łeb!, w łeeb!!, w łeeeb!!! go i koszmar z głowy Inspirację znajdzie, bezboleśnie, (nie)sprośnie Obiecanki cacanki, Fredro, Przedwiośnie? "Phi" - odbąknie, plus "Same starocie" Do sielanki wróci, teraz i po robocie
  3. Od razu zaznaczam, że przejrzałem zaledwie wycinek magazynu, ale już teraz mogę się podzielić kilkoma dobrymi i złymi wiadomościami. Zgadzam się z tym, że chyba mało kto spodziewał się zaserwowania dawno niewidzianej "dychy" (bez grosza), ale pisanie w "najbardziej problematycznym czasopiśmie dla graczy w Polsce!" (IMHO), że "zmiana nie odbija się nijak na jakości pisma" budzi autentyczny niepokój z domieszką uśmiechu politowania. Zamiast próbować oszukać przeznaczenie i sprzedawać CDA w "absurdalnie" niskiej cenie, moglibyście zamoczyć stopy (i dłonie) w poszukiwaniu złamanej deski (symbolizującej utraconą jakość), a po znalezieniu porządnie ją przykleić (ewentualnie wymienić na nową) i na zmianę pilnować, żeby znowu nie uciekła. Pozytyw jest taki, że "wakacyjne" rozleniwienie i porządne "pohejcenie" czytelników (z niedoborem wiedzy sprzętowej) odrobinę ustąpiło i redakcyjni Jedi, zamiast demolować męskie toalety w pobliskich budynkach, nadmiar Mocy mogą spożytkować na przemyślenia z poniższymi pytaniami w tle (warto postarać się przekazać je dalej i nie stawiać na szali życia i zdrowia męskich pup wszelakich oraz integralności niewinnych klopów): - Testowany GTX 1070 pobiera maksymalnie 150 W czy 220 W? Po co tej karcie dwie 8-pinowe wtyczki, skoro jest taka oszczędna? - Dlaczego piszecie, że w przypadku GTX-a 1070 Ti "założone cele udało się osiągnąć w stu procentach", skoro jej opłacalność w tabeli jest dużo niższa względem GTX-a 1080 i obie karty startują z tego samego pułapu cenowego? - Ilość RAM-u już stanowi wąskie gardło, czy dopiero zacznie stanowić problem? Pytam, bo gubicie się w zeznaniach. - Dlaczego w 2018 roku dziwi was fakt, że Wiedźmin 3 nie jest łasy na pamięć karty graficznej? - Skąd pewność, że RTX 2080 będzie zużywał mniej energii od GTX-a 1080 Ti? - Dlaczego GTX-a 1050 zaliczacie do najbardziej opłacalnych układów, skoro w drugiej tabeli zanotował fatalne wyniki? - W spisie treści widać, że testujecie karty od 500 zł, a w tekście, że od 600 zł ("wszędzie podajemy najniższą cenę porównywalnych modeli oferowanych obecnie w sprzedaży"), skąd ta rozbieżność? - Dlaczego stosujecie złe oznaczenia nowych modeli GeForce'ów, skoro znacie ich nazwy i sami o tym informujecie kawałek dalej? - Przez jaki układ w drugiej tabeli, obok GTX-a 1080, goniony jest RX 580? - Co to jest "opacalność"? - Czy zaliczanie zalet do minusów ma sens? - Jaką (oczywiście na oko) matrycę posiada Lenovo Yoga 730? - Dlaczego przy tej Yodze mowa o pełnych wynikach testów, skoro brakuje tych dla rozdziałki HD ze średnimi detalami (przy kartach graficznych są)? Skąd pewność, że osiągnie około 30 klatek w najnowszych produkcjach, skoro przy dużym obciążeniu wydajność dość szybko i zauważalnie spada? Jak ten sprzęt zachowuje się po godzinie grania w Wiedźmina 3? - Sprostowania z przeprosinami brak, nawet w formie newsa na stronie (za to pojawił się odsyłacz do poprzedniego numeru), więc ręka w górę, kto w redakcji wierzy, że wszelkie problemy magicznie znikają wraz z premierą nowego numeru i zaczytuje się w bajce o "Królewiczu Śmieszku i siedmiu alkochochlikach"? Rozumiem, że gdybyście nagle wzięli na siebie całą winę za wszystkie "fuszerki", to pod naporem sztangi skończylibyście z wklęsłą klatą hen głęboko pod ziemią w kraju jakiegoś krecika, ale brakiem ćwiczeń klaty nie wzmocnicie, a wymówkami i śmieszkowaniem jej nie wyrzeźbicie. Dalej pozostanie niewyrobiona i niechętna do odsłonięcia na żądanie. Opinie o zdrapkach już poznaliście, więc dopiszę tylko, że "miesiąc bez problemów z CDA to wyjątek potwierdzający regułę" - tak mawiają najstarsi górale, więc to prawda. Miszczunio dedukcji informuje, że: - Wasi Jedi powinni atakować z Mocą oszczędzającą deski sedesowe i fundamenty okolicznych budynków (to ostatnie nawiązanie do Na Luzie, przysięgam) - Skisł z radości na widok czytelnego kodu ze zdrapki (lata marnowania pieniędzy w grach losowych wreszcie przyniosły owoce ) - Smuci go spadek sensowności zakupu RX-a 570 i brak RX-a 560, który np. w megateście laptopów wypadł dużo lepiej niż GTX 1050 (CDA 282). - Nie dziwi go nie najlepsza opłacalność GTX-ów 1050 Ti (kiedyś były stówkę tańsze) - Ten sam GTX 1050 Ti i pełny GTX 1060 to przykłady kart, które sporo zyskują względem okrojonych z pamięci sióstr (więcej niż wynika to z 3DMarka) - Płynność znana z konsol też jest mało opłacalna, jeśli najtańsze GPU połączymy z tak mocnym prockiem jak i7-8700K. Zresztą po wynikach w Far Cry 5 widać, że 30 klatek w Full HD wymaga sporych poświęceń, lepiej wziąć i5 lub Ryzena i GTX-a 1060. - Uruchomienie gry nie jest równoznaczne z uzyskaniem płynnej rozgrywki - Marzenie antyfanów o "ledwodychaniu" CDA spełniło się już dawno temu, bo ośmieszając innych, coraz bardziej ośmieszacie też siebie i nieustannie dostarczacie takim osobom "dobrej roz(g)rywki". - Bez zastanowienia zgłasza akces do (comiesięcznego) imprezowania z krzemem, metalem, plastikiem oraz amelin(i)um, kandydaturę motywując tym, że wprawdzie nie ma doświadczenia w piciu wód (chyba że mineralnych), ale nie w tym leży jego siła, bo uwielbia crunch(ipsy)! - Glucik ze zdrapki oszpecił mu kilka stron magazynu. Zapowiedź zdrapki pojawia się w Szpilach, a więc dwie strony wcześniej zanim udamy się "dwie strony dalej". - Srogi młot Thora został wysłany na adres redakcji. Miłego pukania się w czoło. Może pomoże (z opóźnieniem) na niektóre przypadłości, chyba że użyjecie gumowego ka-ka-kasku (wcześniejsza deklaracja nie dotyczyła Szpil ). @bartgrab Dobry post, bo zawiera niedaleko siebie słowa "hipokryzja" i "Smuggler". Im częściej czytelnicy będą o tym wspominać, tym szybciej (miejmy nadzieję) pewne wady (burzące renomę CDA) odejdą w "zapomnienie". @Writer Pamiętasz błędny odsyłacz ze strony 109 na 113 zamiast 115 z poprzedniego numeru?
  4. Zaobserwowane przeze mnie zmiany bardziej wskazują na regres niż progres po wieloletnim zastoju. Nie wygląda mi to na dwa kroki wstecz przed krokiem naprzód, ale zobaczymy, jak to się dalej potoczy. Nowy czy używany? Zanim kupisz, przeczytaj ten tekst o numerze posturodzinowym. Zapraszam do lektury. Droga, z której się nie wraca Wygasające kody to pierwszy (solidny) kop w bebech z półobrotu (i dla niektórych z zaskoczenia). Leżę i zbieram siły do wstania. Stanąłem na nogi i momentalnie otrzymałem drugi cios w postaci podwyżki (nie obyło się bez cięć, więc trudno nie traktować tego jako kroku wstecz). Gwoli ścisłości, byłbym gotów płacić za numer nawet dwie dychy, gdyby szła za tym konkretna poprawa jakościowa (której ubyło wam aż za dużo). Ze zmian wynika więcej złego niż dobrego, więc ten kop też odczułem. Zataczam się jak pijany Miecio nad rowem, próbujący przezwyciężyć grawitację. Otrzymuję kolejny cios w postaci głównego pełniaka, który rozdawano za darmo. Nikt o tym nie wiedział, nikt o tym nie pisał. Jestem pierwszy! Sytuacja odwrotna, jak w przypadku Layers of Fear, jest dla mnie zrozumiała, bo taki pełniak przynajmniej przez krótki czas pozostaje atrakcją. Decydującym ciosem okazuje się prztyczek w nos w postaci ubywających płyt i gier na nich. Czasy się zmieniły, kumam, ale posłało mnie to w miejsce, do którego nie chciałem trafić. Podsumowując tę część tekstu - z dużej chmury spadł co najwyżej kwaśny kapuśniaczek. Piekło. I parzyło, bo leżałem w rowie. Nie takich zmian (skórnych) oczekiwałem za jedyne 16,99 zł w dobrych punktach sprzedaży prasy. Psst! Ponownie: tylko 16,99 zł w dobrych punktach sprzedaży prasy! (15,99 zł w jeszcze lepszych) Zaglądając do folderu z głównym pełniakiem, dwa razy sprawdzałem, czy aby się nie pomyliłem. Zarezerwowano na niego... jedynie 12,5 MB przestrzeni płytowej. Z wrażenia aż wypiłem całą wodę z hydrantu i wiecie co? Pomogło! Przypomniałem sobie, że powróciły stare (dobre?) czasy, gdy dema zajmowały więcej miejsca niż pełniaki. Hail to the nostalgia! Rysy na Himalajach wstydu Raz na wozie, dwa razy pod wozem - w CDA to norma. Karmienie czytelników babolami jest w zasadzie znakiem rozpoznawczym CDA: "brak wyznaczone celu", "choc", "spore zróżnicowane lokacji", "bajkowy klimatem", "znacznie niebagatelne", "Tzn. pierwszą na PC", "pomięci", "zostało wyceniony"... i tak dalej, i tym podobne. Różnych problemów zlazło się tu od groma. Najśmieszniejszy tekst zaserwował Krigore: "Byłem zachwyconą tą grą". Byłem rozbawioną tym zdaniem. Xiaomi Redmi Note 4 (Snapdragon 625 + 4 GB RAM i 64 GB flash) za niecałe 750 zł, czyli 470 złociszy? W takim razie bierę trzy i na wynos poproszę jeszcze Ryzena 5 2600X i GTX-a 1060 po sześć stówek za sztukę. Ha, konsole ze swoimi cenami mogą się schować! Skoro MyPhone Pocket 2 i ten Xiaomi to konfiguracje budżetowe, to przedziały cenowe są zbędne. Budżetowce to budżetowce. Dla wygody lepiej napisać, że do tysiaka mamy tylko z takimi do czynienia i tyle. Swoją drogą - ale ten czas zapierdziela. Tyle kasy trzeba teraz wywalić za smartfona z dolnej półki. Aż plecy bolą przy schylaniu. Gogle Oculusa porównujecie do Stream VR, a w nawiasie podajecie dane dla Steam VR. Na stronach 116 i 117 niepotrzebnie jako alternatywy podano dwa razy klawę Modecom Volcano Hammer (ciekawostka - nówki chodzą poniżej stówy, a i tak sporo osób na nie narzeka). Maksymalną oceną dla WoT-a za "całokształt" pachniało (albo śmierdziało, zależnie od punktu węszenia, czy też niuch, niuch, niuchania) już w poprzednim numerze, więc nie jestem zaskoczony. Dodam jedynie, że sam chętnie wystawiłbym wam taką nieidealną dychę za kosmetykę, gdyby nadarzyła się stosowna okazja. Byłbym wtedy bardzo zaskoczony i na pewno w tej ocenie zawarłbym 20 lat doświadczeń i emocji z magazynem. "Aktywność" według "Sidi-Ekszyna" Im więcej czytam o tych jutubach i fejsbukach, tym częściej zadaję sobie pytania, kiedy i czy w ogóle zainteresujecie się "własną" stroną i forum... Był sobie chmielarz z Lub(l)ina Niezadziwiające, że "dawniej" znajomość angielskiego wyróżniała człowieka z tłumu, a teraz duże znaczenie ma umiejętność czytania ze zrozumieniem i poprawna pisownia w języku polskim. Historia czego? Przekretu? Widać, że tekst napisał (prawie) nowy narybek. Brakowało w nim czegoś charakterystycznego dla thrillera, bo jedyny dreszczyk emocji wywołał u mnie brak ogonka na pierwszej stronicy. Research to nie wszystko. Smuggler i Papkin mają swoje za uszami, ale ich teksty (przynajmniej większość z tego działu) czyta się z większym zaciekawieniem i (prawdopodobnie) ciekawiej opisaliby taką historię. Debiutu nie zazdroszczę, ale jeśli z tym napoceniem się to prawda, to wasze trio powinno w niedalekiej przyszłości spłodzić razem coś ponadprzeciętnego na potrzeby Publicystyki. Who AR you? Ulewanie nagromadzonej żółci przy dobrej kaszance może i jest korzystne dla zdrowia redaktora, ale gdy ta sama żółć pojawia się na stronie CDA (w postaci łamania regulaminu), to wtedy staje się niedobra dla wszystkich. Schwytane w sieci? Tu powinien wylądować jeden z komentarzy Smugglera. Drodzy redaktorzy, informujemy was, że mamy już rok 2018 i może warto by w końcu zrobić "upgrade"? Przestać leżakować, za rozsądne pieniądze zreformować system progresji, postarać się, by inicjatywy nie kończyły żywota na etapie deklaracji? Kuchnia CDA Nie wszyscy klienci przywykli do serwowania im zabugowanych dań (kuchnia fusion z niezaproszonymi robalami, bleh). Owszem, z pewnych błędów można się pośmiać, ale za niektóre powinno się was od razu wtrącić do kryminału (zwłaszcza że regularnie informowano was o dziwnych aromatach z zaplecza, zupach bez smaku i ciałach obcych na schaboszczakach). Wydalanie z lokalu poszkodowanych klientów nigdy nie było zbyt mądrym rozwiązaniem. A wystarczyło zająć się istotą problemu i w należyty sposób dać do zrozumienia kucharzowi, że zalegające robactwo trzeba czym prędzej wytępić. Trudno powiedzieć, czy to był jeden z pierwszych kamyczków, które poruszyły lawinę, ale jedno jest pewne - o gwiazdce Michelin możecie zapomnieć, a wszystkich wydalonych powinniście teraz grzecznie i szczerze przeprosić za swoje nieprofesjonalne zachowanie. Ile średnio potrafi zająć przygotowanie jednego większego tekstu o CDA? Reguły nie ma, ale zazwyczaj sporo, bo trzeba przejrzeć cały numer w poszukiwaniu "inspiracji", za to ocena "potencjału" trwa raptem kilka minut. Poleca się wyłączyć myślenie Liczne stereotypy na temat CDA zostały utrwalone (pamiętaj, nie buduj ducha zespołu głównie poprzez gnojenie!), ale uwaga, trudniej mierzyć się z konsekwencjami długofalowych zaniechań, gdy na osi za pięć dwunasta i wskazówka za chwilę rozpocznie nową podróż w prawo. Przeczytawszy w ciągu ostatniego ćwierćwiecza niezliczone zastępy przeróżnych czasopism, coraz bardziej doceniam teksty, które twórcy starają się wzbogacić jakimś niecodziennym błyskiem. Trudno mi jednak przymknąć oko na dalszy postęp i odrobaczanie, gdy wokół pole minowe, które w każdej chwili może spłatać brzydkiego figla. Zamiast wyciągnąć numer z wczesnego dostępu, to wciąż trzeba walczyć o wyciągnięcie wczesnego dostępu z numeru. Trudno mi też popełnić laudację z okazji recyklingowych eskalacji coraz to bardziej napędzanego rollercoastera absurdów - kwintesencji (odbijających się jak w zwierciadle historii) trendów, z jakimi zmagamy się w ostatnim ćwierćwieczu. Rezonujące problemy powodują mdłości, a to zaledwie kilka godzin całkiem niezłej, ale niesycącej zabawy dla każdej zakapturzonej sieroty. Jest mi po ludzku przykro, że odrodnemu spadkobiercy, z błogosławieństwem dawnego pryncypała, wykarczowano żagle, wzięto na ruszt i pozbawiono bibelotów. Chciałbym, aby kilka rozwiązań z przeszłości doczekało się na tę okoliczność przeszczepu i wciąż będę się upierał, że możliwe jest odnalezienie złotego środka z wykorzystaniem wcześniejszego instrumentarium. Oglądanie telewizyjnych serii z przyzwyczajenia źle świadczy o jego twórcach, a pojawienie się UFO nie ratuje całej sytuacji. Seriale z wieloma sezonami na koncie muszą wykazać się czymś więcej niż tylko podpicowaną czołówką i obowiązkowym cliffhangerem. Potrzebne jest instrumentarium z wyższej półki. CDA potrzebuje skoku wiary, będącego zaczynem większej serii zmieniających się ozdób. Inicjatyw, które nie skończą się na etapie deklaracji. Solidnego rusztowania, skorzystania z leżącego sobie odłogiem schematu, mniejszej ilości testujących spostrzegawczość (i nieuniknionych) skręceń karku, więcej jubileuszy i mniej okazji do wystawiania nekrologów za życia (są też tacy jak ja, którzy muszą również walczyć z własną głupotą). Pozostaje wiara, że nie zawiodą. Dokonają niemożliwego, obietnicami ustawią poprzeczkę bardzo wysoko i zdołają do niej dosięgnąć. Sprezentują nam odświeżenie, które nie tylko schowa pod ladę wszystkie wady oryginału, lecz także nie dołoży nowych. Zaserwuje życiową klamrę i znakomicie zobrazuje ogrom drogi, jaką w ciągu ponad dwóch dekad CDA przebyło. Starsi bez trudu dopatrzą się w niej alegorycznej głębi i nieoczywistej wartości. Tego, że historia, dopisując kolejne linijki, powinna zatoczyć koło, by próby pewnej reformy ponownie nie pogrzebały rynkowe realia. Trafiło na żyłę złota, dlatego żądam, żebyś natychmiast przestał czytać ten tekst w ramach protestu przeciwko stronniczemu podejściu autora (mam słabość do podatniejszego omłotu, o czym często się zapomina, a który oczywiście melduje się w obsadzie). Nie wykazuj pretensji prezentowanym tu humorem, bezlitośnie piętnującym kpiny z absurdów rzeczywistości, nie poddawaj tego krytycznej ocenie, nie miej pretensji do zmiany świata. Potem pogadamy, bo z pewnością nie wrócę tutaj, żeby dopisać dodatkowe wrażenia... Wybaczcie, ale widocznie krwotok wewnętrzny dotarł do mózgu (ciosy otrzymałem z różnych stron: "z czuba", wewnętrznym i zewnętrznym podbiciem, "z obcasa"), stąd Nagroda Szczerbatego Rzepa (w ramach zamierzonego hołdu) dla każdego, kto przebrnął przez ten (czy aby na pewno?) skromny graficznie, wybitny logicznie bełko(non)sens. Nie "poczułem bluesa" Dwoję się i troję, żeby nawrzucać do tekstu mrowie nawiązań i wywołać u czytelników uśmiech, a zapomniałem o plusach. Wyżyłem się, więc spróbuję jakieś dostrzec - okładka jest ładna, folia też (choć zasłania to, co ważne). Biegać niczym Forrest Gump między kolejkami w sklepie i wykrzykując wniebogłosy, że oto mamy kolejną okładkę roku, nie zamierzam, bo to niedorzeczne wychwalać książkę jedynie po okładce. Sam numer za to promuje aktywność fizyczną! To ogromny plus. W końcu trzeba się przespacerować do sklepu i potem do przychodni, by kilkoma przysiadami przed lekarzem rozchodzić ten krwotok, wywołany ćwierć tuzinem kopów w mięsień piwny. Najciekawsze komentarze: Czasy się zmieniają, podejście do świętości również. Raz dyszkę wręcza się za grafikę, innym razem za przerywniki lub "całokształt". Raz potrzeba trzech osób i ktoś się nie wyrobi, innym razem wystarczy wybraniec. Otóż to, redakcja powinna czym prędzej usunąć konto, bo to zła witryna była (i wciąż jest). Mają w zwyczaju ociągać się z takimi informacjami. Wszystko, co może, drożeje i traci na jakości. Nie chcą zostać z tyłu, więc galop za obecnymi trendami jest zrozumiały. A zmiany naczelnych były trudno dostrzegalne z bardzo prostego powodu - następcy powielali błędy poprzedników. Redakcja doskonale o tym wie i ma pewnie ubaw przy czytaniu tego typu komentarzy. Przynajmniej do czasu otrzymania wyników sprzedaży. A gry nigdy nie były tylko dodatkiem do tego czasopisma. W waszym zasięgu jest dobra jakość, ale rozumiem, że im mniej się zagląda do gotowego numeru (i ma aktywnych czytelników), tym mniejsze ma się pojęcie o efektach swojej pracy. Coś w tym jest. Pamiętacie, co napisałem na temat okładek i folii? Owszem, są ładne i nie wiadomo, która grafika lepsza, ale nie przesadzajcie. Ciśnienie mu skoczyło, więc nic dziwnego. Powinien wygnać Smugglera do parku. Teoretycznie to świetna wiadomość dla czytelników takich jak ja, bo sugeruje dłuższy czas pracy nad numerem i mniej błędów, ale niestety polegli w teście praktycznym. Owszem, coś tam się w końcu pozmieniało i niektóre głosy przebiły się przez grubą ścianę zacietrzewienia, ale do dobrej organizacji (i "ubytku" narzekań) jeszcze daleko. O częstych występach gry z czołgami w CDA nie warto wspominać, wszystko zostało napisane. Przeczytałem też posty zamieszczone w tym temacie i "nagonka" na stronę główną i forum jest zrozumiała. Z zarzutami się zgadzam (z tym "mniej niż zazwyczaj" przy podwyżce i maskowaniem też) i stwierdzam, że wiele inicjatyw ich przerosło. Zaglądam na stronę od wielu lat i moim zdaniem "totalna parodia" to dla niej dobre określenie (nie tylko ze względu na komentarze marnej jakości, bo byłem świadkiem przeróżnych cudactw). Do pełnej profeski sporo brakuje, a moderacja zawsze kulała na obie nogi. Wystarczy przytoczyć przykład Smugglera, który przynajmniej kilkukrotnie złamał regulamin i sam powinien stracić konto za "całokształt twórczości". Oczywiście w żaden sposób nie został ukarany, bo przecież według niego równi i równiejsi są wszędzie, co jest wystarczającym uzasadnieniem dla takiego zachowania. Pierwszy do pouczania i szydzenia, ostatni do pracy nad sobą (kto tu jest tak naprawdę kotem, a kto myszą i sobie harcuje?). Jeśli ten problem ma zostać w końcu rozwiązany, to na pewno z pominięciem tej postaci. Dziękuję za uwagę i tradycyjnie pytam: Czy kolejny numer magazynu ukarze się 08.05.2018?
  5. Atak na Stację Stagnacja dość niemrawy, mimo że po linii najmniejszego oporu. Nie obyło się też bez ofiar. Oczywiście przy tak zastanych kościach trudno oczekiwać nie wiadomo jakiego szturmu, ale generalnie i tak jestem rozczarowany. Chciałbym, żeby po latach zastoju kolejne ataki na tak dobrze znaną placówkę cechowały się większą dynamiką i nie poprzestano tylko na kosmetyce, ale nie ma co przedwcześnie roztaczać nadmiernych wizji skoku jakościowego. Pierwsze wrażenia są nędzne Gdy po wstępnych oględzinach numer od razu atakuje cię problemami z tuszem, wiedz, że na pewno nie będzie to "jeden z najzabawniejszych numerów CDA od dawna", a wesoła wycieczka do kiosku zmieni się w klasyczną jesień średniowiecza i nucenie przy ognisku słynnego "Malaga, tikitaki i robaki" w duecie z Bearem Gryllsem. Nazbierało mi się trochę smętów, ale nie uprzedzajmy faktów. Uważam, że z dostępnych nutek udało mi się stworzyć pouczającą kompozycję, więc zachęcam do dalszej lektury (i jakiegokolwiek sensownego odzewu - bez tego apelu "też nie się nie obejdzie"). Stoi na stacji lokomotywa Co z tego, że okładka ładna, skoro folia utrudnia wybór nieuszkodzonych egzemplarzy? Nie chciałbym wrócić do mrocznych czasów, kiedy to zwracałem po kilkadziesiąt numerów w ciągu roku (zamiast zwyczajowych kilkunastu), ale nie pozostawiacie mi wyboru. Egzemplarze w świetnym stanie można uznać za białe kruki, a polowanie na nie to solidna lekcja survivalu głębinowego między półkami z prasą. Niby CDA wyławiać się chce, ale ten ból... O czysty, prymitywny zaciesz zbieracza coraz trudniej. Kupowanie CDA w czasach "nowożytnych" to rzecz zdecydowanie dla wyczynowców. Powoli robię się na to za stary. Złodzieje czasu i... przestrzeni Problemy z pełniakami zawsze uzmysławiają człowiekowi, co tak naprawdę ma najwyższy priorytet w CDA. Zwłaszcza gdy przy problemach z kodami zarywacie nocki, a cała reszta latami czeka w kolejce na rozwiązanie. Rzadko pocinam w strategie, przygodówki i generalnie w multi, a za cyfrowymi wypożyczalniami gier i serią AC nie przepadam, więc na większość widocznych na płytach kodów macham ręką. Nie inaczej zachowałem się w przypadku gołych "Hirołsów". Lubię dobrego singla z ciekawą fabułą, więc Dead Rising 2 raczej na siłę przypiszę do konta i nigdy w to nie zagram. Ostatnią pełną wersją z CDA, jaką z zaciekawieniem odpaliłem, był bodajże Leisure Suit Larry: Reloaded PL. Głównie dzięki polskim napisom. Oczywiście w międzyczasie pojawiło się kilka fajnych tytułów, ale akurat ograłem je krótko po premierze. Dodatki do pizzy... Anchois wasza mać! Trudno o bardziej przewidywalny zestaw dodatków, z kodami do World of Tanks i "zniżką" na czele. Widać, że popularność skanów (z oficjalnego źródła) ciągle was zaskakuje, stąd obecność tylko trzech roczników na płycie. Na pochwałę zasługuje jedynie dobór gier na plakacie. "Czysta nostalgia!" - te słowa mógłbym wykrzyczeć na widok kolejnej latami wietrzejącej podkładki (wiem, wiem, że już wspomniałem o tym aromatycznym dodatku w poprzednim numerze). Dwa kroki do przodu, krok do tyłu Ale kaszanka! Im dłużej czytam, jak patrzycie, jak piszecie, jak patrzyliście, jak enki gra, tym bardziej mam ochotę popłynąć z elaboratem. Oby te dwa "tiptopki" w dobrym (mam nadzieję) kierunku okazały się pierwszymi z wielu, a podróż na wiele kroków trwała jak najdłużej i przysłużyła każdej stronie. Dwa komentarze z newsa o powrocie "starych znajomych" dają do myślenia, więc warto je przypomnieć: Polish Translator Zgadza się, piszecie dobrą publicystykę. To chyba najlepszy dział w CDA, ale... No właśnie, jest jakieś ale: coraz częściej pojawiają się tam tematy banalne, nudne lub nieposzerzające mojej wiedzy. Ciekawe, jak zareagowałaby redakcja na wieść o tym, że AI na stanowisku redaktora naczelnego poradziłaby sobie równie dobrze co jej ludzcy poprzednicy? Kto wie, może doczekamy czasów, które pozwolą to zweryfikować. "Miłość" spikaina? Bardzo ważny tekst. Może nawet najważniejszy w ostatnim pięcioleciu... dziesięcioleciu... nawet całej historii CDA. Każda praca, w której latami unika się odpowiedzialności (i kary) za notorycznie powielane błędy, to bajka. Przy "dogłębnym redagowaniu i korekcie tekstów" odruchowo parsknąłem śmiechem, wciąż mając głęboko w pamięci wasze liczne wtopy z ostatnich lat. Przesadne przeżywanie błędów "tłumaczy" banowanie kont bez wystarczających lub nawet wyraźnych przesłanek (efekt mieszania niewyspania z przedłużoną wizytą ciotki Irmy). Moderatorzy - ci to dopiero potrafią skutecznie obniżyć (i obnażyć) morale czytelnika. Specyfika druku i sprzężenie zwrotne "tłumaczy" zachwyty redakcji nad numerami, które wcale takie udane nie były oraz ekscytowanie się jakością we wstępniakach, gdy tej jakości akurat brakowało. "Rozstrzał" między tym, co na papierze a w sklepie bywa spory, więc z wychwalaniem każdego nowego numeru powinniście poczekać z kilka tygodni, aż będzie wiadomo, że naprawdę się udał. Facebook "tłumaczy" zacofanie strony i zmniejszoną aktywność na forum. "Świadomość" czytelników "tłumaczy" zalew neutralnych lub negatywnych wypowiedzi. Zorganizowanie badań focusowych "tłumaczy" niewiedzę redakcji na temat swoich czytelników (a objawieniem okazało się dodanie kolejnych kodów do gier z czołgami...). Długotrwała analiza wyników "tłumaczy" wciąż zaledwie kosmetyczne zmiany w piśmie. Nic za to nie tłumaczy waszej nieświadomości na temat szkodliwej działalności kolegów z otoczenia. Tutaj bez problemu można wskazać winnego i kto wie, czy swego czasu akcja z hasztagiem DeleteSmuggler nie zakończyłaby się większym sukcesem niż te obecne, z utratą prywatności i handlem danymi osobowymi w tle. Problemy YouTube'a (zwłaszcza z jego polityką i podejściem do regulaminów) przypominają trochę sytuację z moderacją na waszej stronie i naprawdę szkoda dalej strzępić na to język. Dopiszę tylko, że staram się nie wypierać takich zdarzeń z pamięci. Za to językowe (i nie tylko) zboczenie Papkina da się zauważyć w wielu tekstach i z tego powodu nie zamierzam go komplementować żadnymi ciepłymi słowami przez kolejne 30 lat. Smuggler trwa na (13) posterunku Activision Blizzard zgarnął aż 2 miliardy dolców dzięki mobilnym tytułom Kinga, a nie tylko 2 miliony. Do developerskiej ekstraklasy można kogoś "wywindować", a zestawienie "F1" z "brać skrókę" średnio pasuje. "Camcom" nie stworzył żadnej drugiej wielkiej serii o zombie. Pięć dolców za CDA dla obywateli zachodu wypadałoby pomnożyć. O dziwo jak AL chce, to potrafi napisać coś z sensem i bez pierdyliarda błędów, ale warto wspomnieć, że na szybszej Vedze i Wiedźmin, i Wildlands generują ponad 30 klatek w średnich detalach w rozdziałce HD (to niesamowite, że jest to dziś wieść, która może zdumiewać). Sądząc po wymiarach, test Razer Blade'a uwzględniał chyba jakąś podstawkę chłodzącą (albo pięć). Standardową porcję baboli w numerach jubileuszowych uznaję za ogromny minus, a takich perełek wyszperać można mnóstwo. Preferuję też mniej oczywiste żarty na 1 kwietnia. Redakcja spokojnie mogłaby zorganizować całoroczny konkurs o chwytliwej nazwie "Poszukiwacze Zaginionej Marki" i co miesiąc wyróżniać najlepszych wyłapywaczy na łamach czasopisma i dodatkowo nagradzać ich upominkami. Dobra, baza baboli została zaktualizowana. Pora ruszać dalej. AR Nudno, wtórnie i przewidywalnie. Dział do likwidacji lub przeniesienia na płytę. Mały apel do wszystkich: przestańcie pisać, a może te kilka stron zostanie w końcu wykorzystane do czegoś bardziej pożytecznego niż wyśmiewanie się z błędów i zachowań, które redakcja sama od lat popełnia. Co mi dało CDA? Na pewno nie umiejętność poprawnego zapisu prostego słowa "naprawdę", bo to potrafiłem już wcześniej. Konkurs grzbietowy? Od czasu zapchanej skrzynki dałem sobie spokój z braniem udziału w waszych konkursach, bo uznałem, że nie traktujecie ich z należytą uwagą. S(k)utki cenzury w wykonaniu CDA są doprawdy "urocze". A z tymi datami aktywacji gier naprawdę daliście ciała. Najbardziej zazdrościć redakcji powinno się nie tego, że łączy pracę z pasją, ale że nikt tam nie ponosi odpowiedzialności za notoryczne wprowadzanie w błąd swoich czytelników. Szpile Broń obosieczna. Im większy zamach robicie, tym większe samookaleczenie wam grozi. Plusy pozornego postępu Sprawna płyta, czytelny tekst, równy grzbiet, info o wygasających kodach w stosownym miejscu, powracające działy. Kilka się znalazło, ale swoją drogą smutne, że teraz trzeba na siłę ludzi chwalić za rzeczy, które kiedyś były standardem. Jak rzyć, krocze? Wyświechtany przymiotnik "kultowy" również w przypadku CDA nie oparł się dewaluacji. Numer uważam za pozbawiony "czynnika WOW!". CDA może i jest pismem branżowym z najdłuższym stażem w kraju, ale jest też najbardziej problematycznym, z jakim miałem do czynienia w czasie ponad dwudziestoletniej kariery czytelnika. Smuggler pewnie wyskoczy z butów i zmasakruje sufit na widok kolejnych słów, ale często podczas lektury "nowożytnych" CDA miałem wrażenie obcowania z gazetą, a nie poczytnym magazynem, wszystko przez liczne wtopy wynikające z pozycji rynkowej i braku konkurencji. Gry komputerowe w ostatnim czasie to produkty kojarzące się z niedopracowaniem w momencie premiery i niemocą lub wręcz niechęcią do ich łatania. Takie same odczucia towarzyszą mi podczas przeglądu CDA, dlatego ogłaszam wszem i wobec, że tak, jesteście częścią problemu! Moje odpowiedzi na poniższe pytania nie będą niespodzianką: - Czy pismo wchodzi w 23. rok życia w (tak) dobrej kondycji? Raczej przeciętnej. - Czy czasopismo wspaniale nadąża za dzisiejszymi wyzwaniami? Nadąża aż za dobrze, co nie jest w tym przypadku komplementem. - Czy to, jak ten magazyn sobie radzi na przestrzeni tych ponad dwóch dekad, budzi uznanie? Budzi jednocześnie uznanie i niesmak. - Czy Smuggler jest w dobrej formie? Niekoniecznie. A pana Daniela Śniegonia pragnę poinformować, że w dzisiejszych czasach też można pobrać demo (szok!) i zamieścić na płycie (szok do kwadratu!), z czego CDA skrzętnie "korzysta" (szok do sześcianu!). Ad rem: owszem, coś robicie dobrze, ale koniecznie musicie zmienić się na lepsze! To dobry czas na upgrade. Głos, który warto usłyszeć Jeśli czyta to ktoś z redakcji, to szczerze radzę skontaktować się ze mną w celu wykorzystania mojego know-how w praktyce. Nie lubię pizzy, za to uwielbiam czerwone Skittlesy. Dajcie znać, czy ten esej nie trafił w próżnię i czy odpowiedział na pytanie "Jak zepsuto CD-Action?". Stanie w rozkroku Po zaspokojeniu podstawowych potrzeb przyszła pora na poważniejsze zadania i zanim zacznę rzucać mięsem, napiszę, że dość częstą przypadłością w przypadku CDA jest dostarczanie ciekawych słów i zwrotów do opisania własnego stanu "magazynowego". Nie inaczej jest w przypadku tego numeru, który obfituje w sporo fajnych (i bardzo trafnych) określeń. Po chwili zadumy, uzbrojony w "improwizację" (podam trochę przykładów: "lepiej kontrolować, co dzieje się na jego podwórku", "bezprecedensowość", "genial... nie!", "skandalicznie spieprzonej", "bezkrytyczne podejście", "chęci na niewiele się jednak zdały", "skok w bok", "przymykanie oczu", "bolące usterki techniczne", "gwałcenie proporcji", "w głowie mi się nie mieści, że można było wypchnąć do sprzedaży tak dramatycznie niedopracowany tytuł i potem nie napluć sobie w twarz w lustrze", "lepiej wygląda na papierze niż w praktyce", "masa zgrzytów naprawdę uciążliwych", "ręce opadają", "spartolenie", "kuriozalne błędy", "ogrom błędów", "polecić z zastrzeżeniem", "wymaga kilku podejść", "żałosny festiwal absurdów", "nieudolność", "przykra przygoda", "skandaliczne niedorobienie", "coś więcej niż bajer", "moc kryzysów i dziesiątki niespodziewanych upadków", "nieznaczne zmiany", "napisać cały cykl opasłych ksiąg", "trochę anegdot się zebrało", "nie porywa", "przestrzał", "fala afer", "niesmak", "przyczynek", "towary deficytowe", "odstrzelić czy pominąć", "największy płotek", "czepialskie zarzuty", "językowe zboczenie", "doceniających rzetelność i sprawność językową", "nie hula", "wykarczować", "przynosić pewien zawód", "jak mrówków", "sroga nauczka", "chyłkiem-tyłkiem", "miękki zaśpiew", "nie naruszyć kanonu", "rozwala system", "skutek uboczny dobrej zabawy", "rozjuszyć", "korodować", "wybielić", "koślawo", "zaletą i wadą jednocześnie", "bez zadęcia mówić o", "mają zaskakująco wiele wspólnego", "nie ma się nad czym rozwodzić", "w szczególnie udany sposób", "liczyłem jednak na więcej", "początki obcowania", "przydybie", "zakasać rękawy", "zły dotyk stali", "inne niuanse", "w ciele gniotka zaklęto", "zgiąć karki", "celebracja minimalizmu taktownie bierze sobie wolne", "fakt przemijalności czasu", "niepozorne", "nadążanie"; są też pozytywne nutki: "FE.nomenalne", "nabrać rozpędu", "finezja", "wyciskać odrobinę więcej", "wyraz zdumienia", "świadomość, że praca nie trafia w próżnię", "czas dociekań i rozważań", "w tak dobrej kondycji wejść jako pismo", "zbawienny sznaps", "pozytywny skutek uboczny pogłębia zabawę", "dbałość o szczegóły często zaskakuje", "przyklasnąć", "zachęcić przesłaniem", "jest głosem, który warto usłyszeć", "budzi uznanie", "powód do wielkiej chluby", "dozgonny szacunek", "CDA ma jednak ludzką twarz", "bez utraty ducha", "to robota mistrzowska", "majtając"), wybrałem absolutne the best: "stanąć na szczycie, będąc w dołku". Tak, to wydanie zdecydowanie sprzyjające krytykowaniu. Wiem, że wynika z tego tekstu wiele niepociesznych rzeczy, ale wciąż wypatruję na horyzoncie przynajmniej jednego wyjątkowo bogatego numeru w tym roku (a także mniejszej spychologii i rzadszego przywalania po oczach przy lekturze rzekomo gotowych numerów podczas "toaletowej dwójki" na kibelku). Na zakończenie tego wywodu zdradzę, że CDA poznałem od dobrej i najgorszej strony, więc pochylanie się nad s(k)utkami zaniedbania też wymaga "mnóstwa trudu i dojrzałości". Ten znak czasów akurat wiele tłumaczy. Podobnie jak zakończenie pesymistycznym pytaniem: Czy kolejny numer magazynu ukarze się 03.04.2018? Najciekawsze komentarze: Gdyby w podobny sposób karano każdego w redakcji za notorycznie popełniane błędy, to w tym numerze cieszylibyśmy się nie tylko skanami wszystkich zaległych roczników, ale i 200-stronicowym Tipsomaniakiem. I właśnie dzięki takim foliom dostajecie ode mnie trochę więcej zwrotów niż zwykle. Chyba nigdy nie zrozumiem tych zachwytów nad okładkami, zwłaszcza przy całej masie innych (szpecących) problemów. Pewne rzeczy bywają niezmienne. Kmyl narzeka i nie kupuje, ja kupuję i narzekam, Smuggler natomiast odsyła do miejsca olewanego przez redakcję. Nie lepiej od razu na złego do śpiku z nosa fejsbuczka? Podzielam opinię. Zupełnie nie zaskakuje, brak w nim rozmachu i nie obyło się bez paru cięższych westchnień. Jakościowo i ilościowo wypada poniżej moich oczekiwań, które ostatnio i tak sporo obniżyłem. CDA szybko znika dzięki dołączonym kodom. Też mi nowina. Są priorytety i "priorytety". Łowcom baboli polecam wspomnianą reckę (warto zerknąć ciut niżej w poszukiwaniu kolejnego błędu) oraz tekst gema o czołgach. Najlepiej w sumie przejrzeć cały numer, bo pomyłek jest pełno. W przypadku CDA to już standard. Czasy dobrej jakości dodatków w CDA chyba przeminęły bezpowrotnie. Do dna jeszcze daleko. Pozostaje czekać na kolejne zwolnienie blokady maszyny losującej... Owszem, zachęcił, ale też zniechęcił. To dźe tyn kod do wot. w dzile proklamacyj nym?
  6. I co ja biedny mam tu napisać, by mnie zacne grono redaktorskie o "głoszenie herezji" nie posądziło i pośród innych dziadków (i, miejmy nadzieję, atrakcyjnych dziatek) na stosie nie umieściło? Bardzo dobry numer? Na to określenie przyjdzie pora, ale nie w kontekście jakości. To może szczerze? Inaczej nie potrafię - ten numer to kwintesencja solidnej przeciętności. Czy te spodnie mogą świerzbić? Miałem was pochwalić za różnorodność przy pełniakach (gry na płycie i do zassania, po polsku i angielsku, z obowiązkową i nieobowiązkową "parówą"), ale dozownik z wazeliną odmówił współpracy na widok niegrywalnego na klawce i myszy głównego pełniaka. Ten numer ma z 99 różnych problemów, ale akurat same płyty do nich nie należą. Zubożone informacje o pełnych wersjach w piśmie zaliczam do minusów i bezbolesną wycinką bym tego nie nazwał. Tak samo brak informacji o wygasających kodach (w stosownym miejscu, by nabywcy wiedzieli o tym przed zakupem). W obecnej sytuacji bardziej powinniście się skupić na tym, co by tu jeszcze ciekawego i przydatnego dodać, a nie bezsensownie usunąć lub cwaniacko pominąć. Niepoprawny nostalgik od dawna śni ten sam sen Te 12 stron o God of War i Monster Hunter World można było spokojnie skrócić do 7-8 z zachowaniem wszystkiego, co najważniejsze. Cóż można odpisać na tekst Davida Cage'a ("Oceniajcie mnie po mojej pracy")? Chyba jedynie to, że cel nie zawsze uświęca środki. Przy grze Dusk pojawiło się zdanie "Jest klasycznie i klimatycznie". Jaki dodatek świetnie łączyłby obecne czasy z tymi zamierzchłymi? Oczywiście wietrzejąca latami podkładka. Papkin przez swój spowszedniały styl zaprzepaścił szansę na spłodzenie świetnej recki DB FighterZ. Rewelacja o zagadce trackballa przypomina mi sytuację z CDA i komentarzami w stylu "świetny numer" (ewentualnie samym zachwalaniem numerów przez redakcję - im częściej to robi, tym trudniej potem doszukać się czytelników, którzy wyłapali poważne błędy i poinformowali o tym resztę). Ktoś coś palnie, inni bezkrytycznie powielą, a maszerujące po stronach CDA wielbłądy będą sobie urządzać pielgrzymki wte i wewte, bo nikomu nie będzie się chciało zajrzeć i/lub sprawdzić prawdziwości danej informacji u źródła. Normalnie ruskie jaja bez sprostowań. B.Allen testował smartfona "przeszło miesiąc". Widocznie zbyt krótko, skoro zabrakło miejsca na zamieszczenie wyników z benchmarków. A niby taki szybki. Dziwi brak Intela w Szpilach i rymowanek o AMD (obie firmy zasłużyły). Węszę spisek, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że Intel zaliczy jeszcze niejedną wpadkę, więc będziecie mieć okazję do poprawy. Generalnie nie ma się tu z czego śmiać, choć przyznaję, że w przebłysku czarnego humoru chciałem napisać, że nie tylko procesory są dziurawe, ale i w CDA przydałby się taki generalny "reset". Tłumaczenie i dojrzewanie W jednym z tekstów Papkin porusza temat dojrzewania branży i kryteriów dorosłości ości (proszę nie regulować odbiorników, to celowy zabieg), w innym pewien tłumacz wspomina o tym, czego najbardziej się wstydzi. Z chęcią zobaczyłbym, jak redakcja zaczyna patrzeć sobie na ręce, więc można by to jakoś połączyć i w jednym z przyszłych numerów stworzyć kilkustronicowy rachunek sumienia, w którym każdy z załogi napisałby, których tekstów i zachowań najbardziej się wstydzi(ł) podczas pracy w CDA. Byłaby to z pewnością ciekawie obrana ścieżka ku dorosłości ości, bo jak wiadomo, kwaśne miny u nabywców da się zaobserwować nie tylko po kontakcie z żywnością. "Support" kreatywności Poświęcanie 4 stron na (w większości) takie sobie (i powtarzające się) materiały uważam za marnotrawstwo. Dwie strony wystarczą (nawet po gruntownym odświeżeniu). Mam wrażenie, że chwilę refleksji z Hemingwayem zamieszczono specjalnie z myślą o Smugglerze. "Bez AR nie ma CDA" - zamieniamy "AR" na "pełniaki" i zdanie nabiera większego sensu. A obiektywizm w recenzjach gier nie powinien stanowić problemu, gdy tworzy się fantazyjne testy sprzętu. Buntowniczy gen kazał mi zakończyć dodatkowymi "pojazdami" (o sfuszerowaniu) i jakimś żartem o wskazówkach zegara atomowego (wybijających, a jakże, południe), ale lepiej zakończyć pytaniem: Czy kolejny numer magazynu ukarze się 06.03.2018? Okaże się... W sumie to już się okazało, ale musiałem jakoś zakończyć. Najciekawsze komentarze: Mole książkowe też potrafią powalić błędami na krótkich dystansach. Autor powyższej treści jest tego dobrym przykładem. Warto zapoznać się z własną twórczością i popracować nad sobą, zanim zwróci się komuś uwagę (nawet w żartobliwym tonie). Zawsze to jeden "peroblem" z głowy, bo inaczej samemu daje się zły przykład. Moderacja pozostawia sporo do życzenia i dostarcza materiałów na następne tysiącstronicowe tomiszcze skarg i zażaleń. Jest to w zasadzie kolejna działka, nad którą redakcja powinna mieć kontrolę, a jej nie ma (a przynajmniej nie miała od wielu lat). Powiela się temat ze Szpil, gdzie sporą część zarzutów równie dobrze można wycelować w stronę redakcji i obronić to solidnymi argumentami. Każdy medal ma dwie strony (a żadna z nich nie powinna okrywać się mrokiem niczym "ciemna strona Księżyca") i nie należy o tym zapominać, dlatego uważam, że to czytelnicy bardziej powinni oczekiwać przeprosin od redakcji, niż współczuć Smugglerowi, który jest chyba główną postacią tej całej tragedii. Wszystkich "napinaczy" i zwolenników banowania pragnę poinformować, że gdyby wszystkich traktowano tu na równi, to nawet Smuggler za nieprzestrzeganie regulaminu straciłby konto dawno temu. Może ten zaskakujący fakt da wam trochę do myślenia. Bardzo dobry numer.
  7. @Writer Fajnie, że ktoś potrafi docenić moje starania o powrót CDA do formy (choć w tej sytuacji preferowałbym bardziej gwałtowne reformy). Prawa półkula Smugglera pewnie wciąż podświadomie dostrzega we mnie nutki oszołomstwa, z których chętnie skomponowałby coś do "odreagowywania życiowych frustracji" (CDA 284), ale skutecznie mu to utrudniam. Jak zobaczyłem w poprzednim numerze wytłuszczone babole, a w jeszcze wcześniejszym problematyczne płyty i Tipsomaniaki, to sam mocno zwątpiłem i odechciało mi się przeglądać te wydania. Mają problemy od lat i może w końcu ktoś u nich zacznie traktować część wtop (wliczając sprzeczne informacje) poważnie, a nie "pompować" dla żartu, bo nie ma w tym nic śmiesznego. Jeśli się mylę, to możecie śmiało zamieścić mojego posta w Na Luzie, a jeśli nie, to dorzucam pouczającą myśl numeru: Chwalenie się wielbłądami w poczytnym magazynie pozwala samemu opróżnić garb z absurdów i zamiast stu tysięcy pompek, dać radość w stu tysiącach egzemplarzy (wiem, słabe i zbyt długie, ale nic lepszego nie wymyśliłem). Konkrety na temat (nie tylko) błędów wrzucałem już wcześniej, przy numerach 276 - 278, gdzie np. AL (który w korespondencji mailowej potrafił jedynie kopiować swoje teksty z numeru) straszył bykami, a Ninho obalił jego twierdzenie o prockach (i sam wrzucił tekst, do którego można się przyczepić). Panowie zaprzeczyli sobie na sąsiednich stronach, co do dziś powoduje u mnie odruchowe próby wykonania popularnego gestu zwanego facepalmem. Ważne wieści proponuję przekazać lisem poleconym i pilnować, żeby chłopaki uważali na duże głazy i nie próbowali wycofać się z tego raczkiem, albo raczej (pod)koniem, niczym szeryf Marvin ze swoją utalentowaną wokalnie obstawą. Dobre sposoby na niedobre osoby zawsze w cenie (CDA). Warto w tym miejscu zacytować Smugglera, odpisującego na konkrety z przytoczonego wydania 278 (część komentarza): Drogi Smugglerze, skąd wiesz, że nie masz do czynienia z pseudo testami, skoro nie znasz się na sprzęcie? Przecież przy tym wydaniu ktoś nawet pisał, że testowano u was monitory "na oko". Dodatkowo przypomnę część swojego komentarza: Końcówkę newsa 50076 z czerwca 2017 (errata do tabelek z wynikami), gdzie da się zauważyć pewien schemat postępowania: Komentarz spikaina do "spapranego" Megakonfiguratora sprzed ponad roku: Perełkę, czyli Smugglera odpisującego "duchowi" (komentarze tego użytkownika, pewnie wraz z kontem, wyparowały): Podsumowując: słabo z tym "na pohybel alkohochlikom!" (Alkochochlik level Russia?). Poprawy, póki co, brak (bardziej pasuje tu regres). Tyle można napisać w kwestii poważania czytelników. Ogólnie polecam lekturę komentarzy do wszystkich wspomnianych numerów, bo z dyskusji można wyciągnąć sporo wniosków. Przemycę jeszcze co nieco od 9kier (AR z CDA 282): Kto za, a nawet przeciw, ręka w górę. Myślę, że dostatecznie rozwinąłem temat i udowodniłem ponad wszelką wątpliwość, że to "wieloletnie" zaniedbania ze strony CDA są tu problemem, a nie "wielomiesięczne marudzenie" jakiegoś czytelnika. Całe to "kajanie się" przy recydywie można podsumować smutnym, ale trafnym (znów AR z CDA 282): Ponownie "napisałem bardzo dużo", więc dokończę (skoro jest miejsce) odpowiedzią na poniższy komentarz Smugglera: @Smuggler W skrócie: problematyczność + rażący kontrast = dalsze burzenie renomy. Chodzi mi o to, że nie jesteś magiczną hybrydą wampira i Bruce'a Lee. Też odbijasz się od różnych zwierciadeł i potrafisz niepotrzebnie wyrwać komuś kłaki z klaty (np. zmyślaniem). W dobie problematyczności CDA, z jaką nie tylko ja się spotykam, oraz rażącego kontrastu (komentarze do CDA 277), pewne działania, jak np. wybiórczość przy odpisywaniu i forsowanie podwójnych standardów, można odbierać jako dalsze psucie renomy CDA. Pewnie nie będzie to w pełni adekwatne porównanie, ale widzę cię jako takiego bossa w zabugowanej grze, który, choć potrafi powalić jednocalowym ciosem i zmieniać kształty, ciągle lata z odsłoniętymi (pulsującymi) tkankami, na które nałożono zepsute hitboksy. Easter eggiem w tej grze okazuje się talerz bigosu, wyrzucający poza mapę jedynie gracza. Do pełni "szczęścia" brakuje zabezpieczenia antypirackiego w postaci nieśmiertelnego dyskobola, ciskającego (ponad głowami graczy) krążkami z wygasłymi kodami. Czy taki przeciwnik wpływa na atrakcyjność niedopracowanego tytułu i dostarcza więcej niż sam wymaga od innych? Moim zdaniem nie. O wstydzie nie musisz wspominać, ale warto w tym miejscu przypomnieć twoje reakcje na temat pamiętnego kalendarza: Mam co komentować, więc zakończę "arcykąśliwie": "AR nie jest dla mnie i o mnie, ja tu się tylko dopisuję do Waszych listów" (CDA 278) - pewnie, a ja "marudze od miesiecy". Trochę się to gryzie z odreagowywaniem frustracji, więc życzę czytelnikom jednego: żeby było do czego i gdzie (w piśmie oczywiście) się dopisywać w kontekście postępowań nie tylko Smugglera, ale całej redakcji. Reszta w waszych rękach.
  8. W "Megakonfiguratorze" rzuca się w oczy brak niektórych modeli procesorów (zwłaszcza tu zmiany na rynku są zauważalne, jak sami zauważyliście) i kart graficznych (zerkamy na stronę 108, gdzie widać, że do nowych tytułów wystarczy coś zintegrowanego z CPU :P). Napisaliście, że 8 GB RAM-u to minimum, a w zestawie nr 3 proponujecie obciąć RAM o połowę. Na co graczowi taka oszczędność, skoro nawet nie uruchomi niektórych gier? RAM z tego zestawu wcale nie jest szybszy od tego z numeru 2, a ten Pentium Gold G5400 nie jest znacznie wydajniejszy w grach od Ryzena 3 2200G, jest raczej odwrotnie (3932 vs 3716 w single-core i 7501 vs 10014 w multi-core) i można go dodatkowo podkręcić. Oczywiście nie będzie problemu, jeśli porównamy Pentiuma do procka z najtańszej konfiguracji. 32 GB RAM-u nie pomoże ani nie zaszkodzi, ale w platformie testowej musi być. SSD 128 GB na system i obecne gry to moim zdaniem za mało (rozsądne minimum to 240 GB), ale już SSD 120 - 128 GB na sam system, jak napisano w zestawie nr 4, będzie w sam raz. Oszczędności z tego zestawu oscylują w granicach 139 zł, a nie aż trzech stów. O integrach z najsłabszych zestawów mogliście napisać ciut więcej. Dla ciszy i wygody warto dokupić wentylatory z możliwością "ręcznej" kontroli obrotów. Słabe GPU też może ograniczać CPU, a przyrost wydajności tych drugich był w ostatnim czasie duży (no i nie tylko pamięć RAM ma częstotliwość pracy :P). Od dawna proponujecie rezygnować z napędów optycznych, więc wydawca mógłby wam w tym pomóc i pozwolić na wydawanie CDA bez płyty, ale jest, jak jest. Mówi się trudno i pisze, że to smuteczek dla wielu. Porównanie układów graficznych z zestawów 4 i 5 można odebrać jako próbę zestawienia kart nie tylko zintegrowanych, ale i dedykowanych, a przy tej różnicy cenowej za pecety te dodatkowe kilka procent do wydajności (z OC) wydaje się niewarte wzmianki. RAM z "piątki" nie jest szybsza od tej z poprzedniej konfiguracji, a o dyszkę droższa i lepiej ją wymienić na tak samo wycenioną, a szybszą kość z dwóch kolejnych konfiguracji. No i zamiana Radeona RX 570 na GTX-a 1050 Ti dla stówki w kieszeni wydaje się nietrafionym pomysłem (wystarczy zerknąć na przepaść dzielącą te karty w benchmarku). Po rozbudowie do GTX-a 1060 3 GB może nas czekać niespodzianka i spadek wydajności nawet w rozdziałce Full HD. Tylko w tym zestawie widnieje dłuższa nazwa napędu optycznego. Plus babole: "wykorzystuący" i "nie straszny". Zestaw nr 6: piszecie, że GTX 1060 3 GB zapewnia spokój na lata, a tymczasem w numerze 263 na stronie 115 w podpisie widnieje "karta bardzo wydajna, ale cierpi na brak pamięci", a w minusach czytamy, że "3 GB pamięci już teraz w wielu grach stanowi problem". Dla równowagi dodam, że w numerze 273 karta przedstawiana jest dużo lepiej, ale ma problemy z Ghost Recon Wildlands. Plus babol: "ze". Zestaw nr 8: dwie kości RAM-u wyceniono jak jedną i nie uwzględniono błędu po zsumowaniu, więc konfiguracja nie łapie się do zakresu cenowego, a po zakupie dwukrotnie pojemniejszego SSD powinna nas odstraszać(lub nie) kwota ponad 5 tysięcy złotych. W zestawie nr 10 pomieszano nie tylko karty graficzne, również chłodzenia CPU, zasilacze, dyski HDD i błędnie nazwano procesor oraz przypisano mu złe taktowania. Plus brak przecinka przed "czyli". Zestaw nr 11: te same błędy z nazwą i taktowaniami procka. Zestaw nr 12: "1000-watowym" brzmi moim zdaniem lepiej, ale to już pierdółka. Napisaliście, że do komputerów ze średniej półki dołożyliście wydajniejsze układy chłodzenia, a w dwóch pierwszych zestawach ich brak, bo są te pudełkowe. W zestawie nr 4 można przeczytać, że sprzęt "pozwoli zagrać w każdą obecnie dostępną grę na rynku w Full HD na minimum średnich ustawieniach", a przy średniej półce, że "pecety z tego przedziału cenowego bez problemu radzą sobie z nowymi grami w Full HD, na co najmniej średnim poziomie detali" - trochę mały przeskok w drugim opisie, patrząc na wyniki wydajności tych procesorów i kart graficznych (wina 8 GB RAM-u?). Teraz raczej będzie musiał ustosunkować się do zarzutów i tego pierdyliarda błędów na raptem kilku stronach.
  9. Jestem zainteresowany czasopismami w dobrym stanie, z opakowaniami, sprawnymi płytami i wszelkimi dodatkami. W skrócie kompletnymi wydaniami. Tylko przy wysyłce za pobraniem. Najbardziej zależy mi na numerach: - 88 07/2003 - 94 06/2003 (specjalny) - 96 02/2004 (wersje CD i DVD) - 127 07/2006 (wystarczy samo opakowanie z płytą) Nie pogardzę też poniższymi: - 59: kwiecień 2001 (DVD + CD) - 63: sierpień 2001 (DVD + CD) - 91: październik 2003 (DVD + 2CD) - 93: grudzień 2003 (DVD) - 98: kwiecień 2004 (DVD) - 100: czerwiec 2004 (DVD) - 102: sierpień 2004 (DVD) - 103: wrzesień 2004 (DVD) - nr specjalny 02/2003 sierpień (THPS 2) Zainteresowanych sprzedażą zapraszam na pw.
×
×
  • Create New...