Jump to content

ob1wan

Forumowicze
  • Content Count

    6
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralna

About ob1wan

  • Birthday 11/21/1977

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Recent Profile Visitors

1,068 profile views
  1. No chyba na prawdę będę musiał kompa zmienić, bo już od dłuższego czasu, żadna gierka ( prawie) z CDA mi nie poszła.
  2. Witam wszystkich. Wpisy na moim blogu są i będą cokolwiek nieregularne. Bo tak. Naszła mnie nagła i nieodparta chęć opisania paru typów gości weselnych. I uprzedzam- ja ich widzę na trzeźwo- z drugiej strony imprezy. A to jest całkiem co innego niż zabawa na weselu i patrzenie na innych przez pryzmat flaszeczki, o nie... Pierwszy typ- niezmiernie przeze mnie lubiany to gość wypity, bądź względnie trzeźwy( uwzględniając okoliczności) umiejący się bawić doceniający to co robimy- czyli prujemy flaki, ażeby Im dobrze było- aczkolwiek nie wieszający się na tobie, nie trzaskający łapą po plerach i bratający się z kapelą za wszelką cenę i w sposób ostentatycjny. Tychże nie lubimy- oni z resztą nigdy trzeźwi nie są. Są na weselach- jak i wszędzie- ludzie kulturalni, mili, sympatyczni jak i chamscy nabombieni w trzy trąby, upierdliwi do granic możliwości. Drugi typ to gość miły... kurde...fajny...kude...supeł.... ale natrąbiony gorzałą, że mu się uszami wylewa, i taki jest ciężki w obejściu, bo nie sposób mu wytłumaczyć, że- tego niezagramy bo nie znamy, nie napijemy się z nim teraz- możemy po imprezie, i trzeba jeszcze to facetowi wytłumaczyć w sposób normalny bo gotów się obrazić. Trzeci typ, na szczęście rzadko występujący na weselach to typowy "Rządziciel". Nam zdarzył się 2-3 razy, ale wymęczył człowieka co nie miara. Wie koleżka wszystko najlepiej, ustawia kiedy grać, kiedy nie grać, co kiedy grać- ekspert kurcze od wszystkiego. Przeważnie z bliskiej rodziny Młodych. I przeważnie kończy się na ostrej, BARDZO ostrej reprymendzie z naszej strony, bo ja się nikomu w robotę nie wtryniam i nie lubię jak mi się ktoś wkaszania. A teraz niech każdy z czytających( jeśli dotrwał do końca) sklasyfikuje się do jednej z grup gości. Jeśli nie znalazłeś się w żadnej to nie martw się, bo ktoś na pewno Cię już kiedyś pod którąś z tych grup podciągnął. MIłej zabawy i picia na weselach...
  3. ob1wan

    Muzucy i muzykanci.

    Pierwszy wpis pora dodać. Witam wszystkich wszystkich na blogu, który poświęcony jest w dużej mierze chałturkom, wszelkiej maści zespołom chałturniczym, imprezom typu - wesele, zabawy wioskowe oraz innego rodzaju tańcom na których to grywam, bądź grywają "zaprzyjażnione" bandy. Imprezy te mają jedną wspólną cechę- żadna nie odbędzie się bez zespołu weselnego, który ja chętniej określam mianem zespołu wokalno-instrumenalnego, z naciskiem na WOKALNY. A dobre przy tym granie- nie zaszkodzi. Do rzeczy jednak. Boli mnie i wku...ia jednocześnie istnienie tworów 3 osobowych zwanych - PROFESJONALNYMI ZESPOŁAMI MUZYCZNYMI - w składzie pan Zdzisio z panem Mieciem na klawiszu i pani Hania - obsługa trzepaczki ( dla nie wtajemniczonych- tamburynek, bez skojarzeń). Zespoły te to istne i jawne nabijanie ludzi zarąbistą butlę i branie ciężkiego grosza za NIC. Mówię to z czystym sumieniem, świadom praw itd. ZA NIC. Zespoły takie mają imponujący repertuar 2-3 tysięcy utworów i komfort psychiczny pracy niebywały- czemu, bo kolega jeden z drugim wie, że się w graniu nie pomyli, ciężko się pomylić grając z twardziela albo kart sd prawda? Wku..ia mnie że du..ek jeden z drugim wmawia z reguły nieświadimym ludziom, że ON TO GRA!!! Ludzie już lepiej przy DJ- u się bawić bo on przynajmniej nie ściemnia, że na żywca wali. I tu dochodzimy do drugiej trapiącej mnie sprawy. Do głupoty muzycznej naszego społeczeństwa. Tak- osobiście uważam, że większość ludzi w naszym kraju jest głupia muzycznie. I większości jest wszystko jedno czy gra zespół dyskietkowy, czy grający na żywo. Oczywiście jakbym tak pochodził po ludziach i popytał, to 90% odpowie, że na muzyce to hohoho!!! zna się jak mało kto. Havno prawda. Ja nie wymagam od nikogo znajomości nut, bo i po co? Ale poproście kogokolwiek że by zaśpiewał (poprawnie) takie głupie wlazł kotek na płotek- i nędza... bo połowa z waszych znajomych albo i lepiej nie da rady. Chyba że uczycie się w szkole muzycznej Jak kiepska jest edukacja muzyczna w naszym kraju to można najlepiej zaobserwować oglądając program na polsacie- "jak oni śpiewają". LUdzie!!! Kto jak kto, ale żeby AKTOR NIE UMIAŁ ŚPIEWAĆ. HILFE!!! Dobija mnie również wysokie mniemanie o sobie przeróżnych WOKALISTÓW z zespołów egzystujących (jakimś cudem- cenowym chyba) w mojej okolicy. Sytuacja zgoła jak w "idolu" przychodzi oszołom- wydaje odgłos paszczą- bo jak inaczej to nazwać- i mówi że ..."piosenka, którą zaśpiewał..." Że co zrobił? Bo ze śpiewem to wspólnego miało tylko nazwę. Uczmy Się więc muzyki- aby obyczaje łagodziła nie podnosząc przy tym ciśnienia w sposób nieporządany. Amen.
×
×
  • Create New...