Jump to content

Diex

Forumowicze
  • Content Count

    1,247
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

20 Neutralna

About Diex

  • Rank
    Skalny Troll

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  1. Właśnie miałem polecić nową płytę Morbid Angel XD Z tą płytą jest jak z Lulu, tylko że Lulu jest kapitalna, a IDI średniawa. Po prostu to krążek zespołu, którego fani nie są w stanie zrozumieć takiej muzyki. O ile death metalowcy powinni jeszcze ogarnąć muzykę ekstremalną, to Metallica, zespół mający za fanów miliony kilkunastoletnich metalowców z włosami ledwo odrastającymi za kark i spodziewających się skocznych przytupańców i kowbojskich zaśpiewów dżejmsa strzeliła sobie masakrycznie w stopę nagrywając dość trudny album z Reedem. Co do tematu - przyłączam się do polecania Godflesh, bo to masakra, przyłączam się do polecania Ministry (szczególnie powinny Ci się spodobać The Land of Rape and Honey, The Mind is a Terribly Thing to Taste i Filth Pig*), bo to masakra, z tym że to, co Al ostatnio wyprawia zakrawa na jakąś kpinę i nieśmieszny żart. Obczaj jeszcze może Fear Factory i Killing Joke. A najlepiej to po prostu remixy, teraz do każdego remixu dają głupi techno beat * Psalm 69 to chyba najlepsza ich płyta, ale średnio pasuje pod zapytanie.
  2. Ale gdzie Ty masz klimat w drugiej połowie? Pierwsza masakruje klimatem, druga to tylko niszczenie maszyny i mijanie dziesiątek wujków Pey'jów.
  3. Powiem tak - wkurza niebieska mgła, którą trzeba wyłączać ręcznie przy każdym przejściu do nowej lokacji, wkurzają problemy z zapisami (mi na przykład przy opcji "kontynuuj" gra zawsze zaczyna się od początku - raz się na to nabrałem i musiałem nadrabiać straconą godzinę, dopiero później zorientowałem się, że można przecież ręcznie wczytać poprzedni save ), wkurza, że przy wyjściu na zewnątrz słychać deszcz, ale go nie widać... Mam nadzieje, że szybko wypuszczą łatkę, która to ponaprawia, bo gra sama w sobie jest kapitalna! O wiele bardziej "elegancka" od pierwszej części, która momentami dosłownie terroryzowała gracza strachem. Nowa Amnesia stawia na klimat (chyba jeszcze bardziej, niż poprzednia część!), bardziej chorą tematykę oraz umiejętnie opowiedzianą historię. Według mnie jest to godny następca poprzedniej części - nawet w połowie nie tak straszny, ale za to o wiele bardziej dojrzały. Spodziewałem się tego tak po prawdzie ^^ Ja tam kupiłem grę dawno przed premierą i nie żałuję ani grosza. Polecam wszystkim fanom horrorów. Tylko wyłączajcie tę idiotyczną niebieską mgłę, bez niej gra wygląda 1000x lepiej Teraz skończyłem grę i mogę się wypowiedzieć o całości. Podpisuje się pod tym, co mówiłem wcześniej, ale tylko jeśli weźmiemy pod uwagę jej pierwszą połowę. W momencie, w którym zaczynamy niszczyć maszynę, gra zamienia się niestety w koszmar. Nie taki, jakiego spodziewalibyśmy się po dobrym horrorze, a w żałosną karykaturę tego, czym była wcześniej. Całkowicie znika poczucie zagrożenia, przecież to my niszczymy wszystko, co wpadnie nam w drogę, pełne pasji teksty Mandusa w dzienniku budzą uśmiech politowania, główny plot twist wskazuje, że twórcy zbyt nagrali się w Portala, przeciąganie na siłę zakończenia tylko drażni, a finałowa scena... CO TO MIAŁO BYĆ?!? No i ten etap na ulicach Londynu zamieniający Amnesię w kiepściutką grę akcji... za co? ;( No i przeciwnicy. O ile w pierwszej połowie ich obecność i przede wszystkim widzialność dawkowana jest tak umiejętnie, że mogą naprawdę przysporzyć gracza o szybsze bicie serca, to później pojawiają się na każdym kroku, a ich widok śmieszy, nie straszy. Wspominałem, że są powolni i zabijają kilkoma ciosami? Gdzie tym prosiakom przypominającym wujka Pey'ja do tajemniczych i autentycznie przerażających istot z pierwszej Amnesii, które w dodatku stanowiły realne zagrożenie? Także ten, chociaż pierwsze dwie-trzy godzinki gry wskazywały na coś zupełnie innego, to jednak nowa Amnesia bardzo mnie rozczarowała. Do poprzedniczki to nawet nie będę jej porównywał. A Machine For Pigs dzieli się na dwie zupełnie różniące się od siebie części. Pierwsza jest godnym następcą The Dark Descend. Klimat świetnie utrzymuje uczucie niepokoju, a fabuła wydaje się być ciekawa. Druga połowa zdecydowanie bardziej przypomina Penumbrę, szczególnie tę drugą. Zero strachu, czysta pewność siebie, dużo się dzieje, fabularnie to nie wiadomo nawet o co chodzi, ale lecimy szybciutko do przodu, bo zakończenie bezlitośnie nam przeciągają. Ostatecznie nie wiem, czy polecam. Chociaż po kapitalnym początku spodziewałem się, że gra utrzyma taki poziom rozgrywki i fabuły do samego końca, co skończyło się oczywistym rozczarowaniem, to jednak spędziłem przy grze kilka miłych chwil, a podczas pierwszej połowy serducho biło mi szybciej dość regularnie.
  4. Rozpracuj mi ktoś akordy do tej demówki: Ja to mam na płycie z materiałami dodatkowymi do ich płyty Faith, na Youtubie znalazłem tylko ten cover ^^ Ogólnie to proste jak konstrukcja cepa, ja to gram na Am i C, ale jakoś mi to nie brzmi... I tak kurde męczę się z tym i żebym nie wiem co robił, nie jest za ładnie. A mam pomysł, jak lekko zmienić ten utwór i dodać wokal... Dla bohatera, który sie tego podejmie stokrotne dzięki
  5. Coś czuję, że podpasuje Ci Anathema. Momentami wali tandetą, ale kilka piosenek mają naprawdę świetnych Niezbyt obeznany się czuję w takiej muzyce jaką zasugerowałeś, ale mogę Ci polecić kilka świetnych smutnych i zamulastych zespołów. The Smashing Pumpkins (jedna z najsmutniejszych piosenek na świecie ^^)Dinosaur Jr Karate (genialne!)Nine Inch Nails (to solo na perkusji!)The Jesus and Mary Chain My Bloody Valentine Joy Division Alice in Chains Klik2I na koniec oczywista oczywistość - The Cure. Tutaj to mógłbym wymieniać godzinami, jeśli nie znasz, to sprawdź KONIECZNIE A Letter to Elise, Plainsong, Untitled, Out of This World, From the Edge of the Deep Green Sea i w ogóle całą dyskografię xD Daj znać jeśli coś z moich propozycji Ci podpasowało, to wyślę więcej
  6. Ten rok zapowiadał się po prostu niesamowicie, a był... średni. Płyty, na które czekałem z utęsknieniem okazały się takie sobie, lub średnie, a najwięcej frajdy miałem z całkowitych niespodzianek. Nic nie wyszło z Black Sabbath, Voivod nie wyrobili się z wydaniem płyty... Wydaje mi się, że najlepszą płytą 2012 jest Swans - The Seer: Dwugodzinne monstrum, którego nie jestem nawet w stanie w całości ogarnąć. Ta muzyka jest tak zwiewna, ulotna, a jednocześnie wyładowana po brzegi powalającymi motywami, że nie jestem w stanie jej ocenić. Wybitna płyta, tyle potrafię o niej powiedzieć. Tuż po niej będzie Dinosaur Jr. - Bet on Sky: pomimo tego, że ta płyta naprawdę mnie zachwyciła, nie postawię jej powyżej The Seer - po prostu dlatego, że to doskonałe granie w stylu Dinozaurów. Kocham ten styl, ta płyta w 101% spełniła moje oczekiwania, ale... no właśnie. Spodziewałem się tego XD Świetne zwiewne melodie, melancholia, zaduma, przebłyski szczęścia, epickie zakończenie... Wspaniała płyta wspaniałego zespołu. Na wspomnienie zasługują również: Smashing Pumpkins - Oceania: Nie wiedziałem, że ten zespół coś w ogóle w tym roku wydaje. Natknąłem się na tę płytę tuż po jej premierze, a że była do odsłuchania za darmo w necie, to z ciekawości sprawdziłem. Spodziewałem się kontynuacji Zeitgeist, płyty w obiegowej opinii słabej, a którą osobiście bardzo lubię i stawiam wysoko. Ja to w ogóle jestem totalnym heretykiem, bo za najlepszą płytę SP uważam Adore - krążek DLA MNIE wybitny, muzyczny absolut ?/10, który odegrał wielką rolę w moim życiu. Dzisiaj aż boli mnie jego słuchanie, tyle pięknych wspomnień przywołuje. Ale wróćmy do rzeczy. Choć słuchałem Oceanii przedwczoraj i nie zrobiła już na mnie takiego wrażenia, w momencie premiery byłem nią naprawdę oczarowany. Z perspektywy czasu dostrzegam kilka wad, ale to wciąż wspaniały krążek. Dead Can Dance - Anastasis: przepiękna płyta, najlepiej jej słuchać wracając letnim wieczorem z gór - wrażenia murowane Amnesia <3 Storm Corrosion - s/t: nie jestem fanem ani Opeth, ani Porcupine Tree, ale ta płyta jest naprawdę wyśmienita. Klimatyczna, wyciszona, z momentami przywołującymi ciarki na plecy, niczym najlepszy horror To może nie pełna płyta, ale rozwalił mnie nowy singiel Eyehategod - New Orleans Is the New Vietnam Polecam również: Mark Lanegan, Blues Funeral, Napalm Death - Utilitarian, Black Breath - Sentenced to Life, Anathema - Weather Systems, Grave - Endless Procession of Souls, Testament - Dark Roots of Earth, Hawkwind - Onward, Graveyard - Lights Out, Masachist - Scorned. Było tego więcej, nawet mam opatrzoną komentarzem listę 63 tegorocznych płyt, które udało mi się przesłuchać, ale te krążki najbardziej wryły mi się w pamięć.
  7. Wielkie dzięki, ale to nie to. Nazwa na 100% jednoczłonowa, na 95% zaczyna się od litery A xD I to dosyć stary zespół... Musi być dość mało znany, bo szukam na last.fm i Rate Your Music przez podobieństwa itp. ale nic nie mogę znaleźć... Proste granie, ni to grunge, ni to alternatywa, bardzo melodyjne refreny... W każdym razie obczaję ten podany przez Ciebie zespół, bo nie znam tego
  8. Próbował tu ktoś dorobić footswitcha do Pocket PODa? Noszę się z takim zamiarem, ale trochę się boję xD
  9. Będziecie mieli dość trudne zadanie. Słyszałem dzisiaj płytę pewnego zespołu, bardzo mi się spodobała. Z tym że nie mogę sobie przypomnieć jego nazwy Grali bardzo prosto i brudno, muzyka to było coś co brzmiało jak grunge w stylu Melvins połączone z bardzo melodyjnymi refrenami. Wydaje mi się, że nazwa zespołu zaczynała się na A, ale nie sugerujcie się tym, bo mogę Was tylko wprowadzać w błąd I nie wyskakujcie mi z żadnymi Soundgardenami, Alice in Chains, Mudhoney, Nirvaną, czy Pearl Jam. To zna każdy
  10. Diex

    Alice in Chains

    Jest nowa piosenka Alice do odsłuchania
  11. Diex

    Sklepy muzyczne...

    To nie jest angielski Amazon, pewnie przesyłka wyjdzie drożej, niż sama płyta Szukałem tylko na nim. Wielkie dzięki, ale wolałbym troszkę taniej
  12. Graveyard - Lights Out Kupiłem w ciemno jak tylko się ukazała i póki co żałuję - poprzednie dwie były dużo lepsze. Na tej jest to samo co wcześniej, tylko że bardziej radiowo co samo w sobie nie jest jeszcze żadnym zarzutem, ale z mniejszą ilością fajnych pomysłów i melodii - a to już zarzut duży. Zwrotka, refren, zwrotka, solówka, refren, dwie ballady żeby było przy czym pomachać zapalniczką na koncertach i to tyle. Najlepszy, trzeci numer kończy się zanim na dobre się zacznie. I teksty momentami żenujące. Płyta jest fajna. I nic więcej. Poprzednie dwie były świetne. Nie osłuchałem się z nią jeszcze za bardzo, także może znajdę w niej coś więcej, niż do tej pory; z tym że słuchałem już wielu płyt i z doświadczenia wiem, że w tak skonstruowanych albumach nie ma za bardzo czego szukać.
  13. Nie mieszkam w Krakowie, a i a tak wiem, że w większości centrów handlowych są zazwyczaj jakieś sklepy muzyczne I wcale nie jestem złośliwy!
  14. Diex

    Metallica

    Tak sobie właśnie słucham When A Blind Man Cries z najnowszego tribute albumu dla Deep Purple i dochodzę do wniosku, że ta maniera wokalna Jamesa, niezbyt imponujące umiejętności gry Larsa, kaczka Kirka, ogólna toporność i "kwadratowość" ich muzyki to są... ich zalety tworzące styl nie do podrobienia. Zarżnęli utwór Deep Purple, nagrali świetny kawałek Metalliki, a dokładniej Unforgiven IV Jak dla mnie to w ogóle mogliby nagrać kolejny album w takim właśnie stylu, bo coraz bardziej skłaniam się ku twierdzeniu, że Load to jeśli już nie najlepsza ich płyta, to na pewno jedna z najlepszych.
×
×
  • Create New...