Jump to content

Jesdaff

Forumowicze
  • Content Count

    72
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

3 Neutralna

About Jesdaff

  • Rank
    Ork

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  1. Czy to się nada? http://allegro.pl/ati-radeon-r7-250x-1gb-gddr5-nowa-sklep-gw-fv-i4380380609.html
  2. Czesc. Po pięciu latach bezproblemowej wspólpracy mój Radeon 4850 padł i już się nie podniósł. Wypadałoby w takim razie zakupic nową kartę graficzną coby jeszcze trochę pograc na moim sprzęcie. Problem w tym że bardzo słabo się orientuje w obecnej ofercie, jak również nie chcę namieszac, kupując coś co nie będzie pasowac do obecnych komponentów. A zatem, poszukuję jakiejś solidnej karty graficznej do ok +/- 300 zł. Oto specyfikacja komputera: Gigabyte GA-G31M-ES2L Intel Core2Duo E7400 2,8Ghz Kingston DDR2 2GB 800Mhz CL5 Chieftec (GPS-500AB-A) 500W bulk Obudowa jest dosyc stara, ma 17-18 cm szerokości, a w środku ok 39 cm długości. P.S. Wiem, że pamięc RAM trochę beznadziejna jak na obecne warunki, więc jestem gotów na sugestie co do jej wymiany. Z góry dzięki za pomoc
  3. Odnosząc się do ostatnich wydarzeń, jestem zmuszony ostudzić nieco swój rewolucyjny zapał. Umiłowany król Karol pokazał swoje umiejętności w wojowaniu i pokonaniem Habsburgów stał się mi bliższy. Niech Mu ziemia lekką będzie. Jednak te zapędy absolutystyczne nadal są solą w moim oku. Rozumiem i szanuję dokonania Gryfitów, ale moim skromnym zdaniem zaprowadzenie równowagi między nami, szlachtą a dynastią panującą jest niezbędne dla przyszłości Rzeczpospolitej. Plany wojenne zaś trzeba doprowadzić do końca i zmieść w proch niemieckie pomioty szatana, pamiętając oczywiście o uwolnieniu uciemiężonych, ażeby nie posądzano nas o imperializm. Stanisław Mniszech, herbu własnego
  4. Oj waćpanowie! Wypraszam sobie te oszczerstwa! Jam ze skromnych stron jeno, ale z wielkiego rodu, i kiedy dobrze się działo w państwie to głosu nie podnosiłem bo większe ode mnie głowy dobrze prawiły. Jednak kiedy absolutystyczne dążenia się objawiają to nie mogę siedzieć bezczynnie! I to nie jest żadna zemsta z mojej strony! Zarzekam się! Stanisław Mniszech herbu własnego
  5. A cóż to za zapędy mości panującego króla?! Czyżby przypadkiem zapomniał jakim państwem jest nasza Rzeczpospolita! To nie jakaś tam zachodnia barbarzyńska prywata, tylko nasza, szlachty ojczyzna! Jak to się stało, że Jego Miłość doprowadził do elekcji vivente rege, swojego syna! Toż to zamach stanu!
  6. Mości panowie, nieznanym ja tu jeszcze, skromnym posłem z Lubelszczyzny ukochanej mej jestem. Chciałbym wyrazić swe poparcie w kandydaturze dla naszego słowiańskiego brata z Mołdawii. Któż inny jak nie Vlad, poprowadzi Rzeczpospolitę do chwały w tym przypadku. Nie warto ufać tym paniczykom z Zachodu. A w kwestii ekspansji kolonialnej usilnie nalegałbym jednak na skierowanie naszej uwagi na Afrykę. Tam z łatwością podporządkujemy sobie te ciemne ludy i zaniesiemy im chrystusową religię. A także któż wie cóż nadzwyczajny może kryć się w tym mrocznym Czarnym Lądzie. Braciom Waszmościom życzę rozwagi w podjęciu decyzji.
  7. Hmm. Ciężki wybór trochę. Za Napoleonem przemawia fakt, że lubię ten region i Empire mimo swoich wad wciągnął mnie bardzo, a jeśli Napoleon jest jego udoskonaleniem i rozwinięciem, to mnie bardzo zachęca. Z kolei w Zmierzchu Samurajów zainteresowały mnie przede wszystkim unowocześnienia(kolej, nowoczesne statki itp.). Problem jest taki, że ten japoński klimat średnio do mnie przemawia. Zresztą to nie problem dla mnie żeby sobie kupić obie części i chyba tak zrobię, bo po komentarzach czuję się do jednej i drugiej zachęcony.
  8. Przymierzam się do zakupu kolejnej części; posiadam Empire, Medievala II i Shoguna. Teraz dodałbym do tego Zmierzch Samurajów albo Napoleona. Którego z nich bardziej polecacie?
  9. Jesdaff

    Muzyka

    Dobra muzyka nie jest zła, ale jak wszystko - w granicach. Czasem warto zdjąć słuchawki i posłuchać muzyki świata, rzeczywistości, która komponowana przez zasadniczo wszystko i wszystkich też może być piękna, interesująca i rozwijająca. No i najważniejsze to, żeby nie zamykać się w jednym gatunku. To tak na marginesie.
  10. Jesdaff

    Judas Priest

    Nawiązując do zmian, to akurat Judas obfitował w takowe, właściwie cały czas eksperymentowali, i właśnie dzięki temu osiągnęli taką pozycję. Te eksperymenty to właśnie te wszystkie innowacje wniesione do metalu - wysoki wokal, gitarowe pojedynki, harley. Właściwie to była po prostu zabawa, i jak widać bawią się do tej pory, i to jest fajne. A tak w ogóle, to Judas Priest, jest jak dla mnie najlepszym zespołem metalowym, bogowie po prostu; ten styl, te kompozycje, niesamowite, przeplatane solówki Glenna i KKa. Z całej dyskografii najbardziej bym polecił Screaming for Vengeance, jest on taki akurat na początek podróży po historii tego zespołu. Same hity, na dobrą sprawę. A z samych piosenek to najlepsze są Victim of Changes - szczególnie live Exciter - nazwałbym to prekursorem thrash metalu Electric Eye A Touch of Evil Sentinel Freewheel Burning W ogóle warto poznać ten zespół, który zasadniczo ukształtował metal.
  11. Poglądy podobne do moich, jak widzę. Mnie również strasznie ostatnimi czasy wkurza polityka państwa Izraela - agresywna i taka "pańska". W Polsce właściwie chyba mało kto ma jakieś lub miał uprzedzenia do jednostek żydowskich, zwykle jest uprzedzenie do całości narodu żydowskiego. Polacy dużo z nimi przeżyli prze historię i co jak co ale jakieś doświadczenie mamy i mamy prawo wyrażać własną opinię na ich temat (w granicach rozsąku oczywiśćie), ale Izrael jednak swoje wie..
  12. 1. Judas Priest - absolutnie najlepszy heavymetalowy zespół wszechczasów. Wspaniała historia, dziedzictwo i osiągnięcia. Połączenie wokalu Halofrda i zabójczych gitarowych duetó Tiptona i Downinga są nie do zajechania. Ogromna moc, która nigdy się nie znudzi i nie wyczerpie. 2. Motorhead - metalowy rock'n'roll - fantastyczny zespół z charyzmatycznym wokalistą i basistą jednocześnie, a do tego bogiem. Po prostu nieśmietelny. 3. Alizée - przepiękna i utalentowa, francuski dar dla świata. Cud miód. 4. Overkill - przeogromny zapas energii. 5. Anthrax - j.w. do tego melodyjność. 6. Black Sabbath - mroczny klimat i śpiew ozziego - wszystko czego potrzeba. 7. Kiss - hard rock w amerykańskim wydaniu do tego ze świętną oprawą sceniczną. Miazga. 8. Queen - rockowy zespół wszechczasów. 9. Ozzy Osborune - połaczenie jego głosu i chwytliwego podkładu to ciekawa alternatywa dla ówczesnego Black Sabbath. 10. Szerokopojęta muzyka poważna, a najlepiej Chopin czy Beethoven.
  13. Nie mogę się doczekać jak wyjdzie polska wersja albo chociaż spolszczenie. To będzie niesamowita przygoda!
  14. Nie spodziewałem się Nostradamusa na pierwszym miejscu. Jak dla mnie zbytnio rozwleczony, zbyt specyficzny jak dla mnie ( i na swój sposób zbyt surowy). Jako jedyny album JP nie przyciągnął mnie na dłużej. Piosenki są jakoś takie nie-judasowe, a solówki trochę przejaskrawione. Ale był to dosyć ciekawy eksperyment. Na pierwszym miejscu prędzej bym dał może AoR albo Black Ice. Ciekawe zestawienie.
  15. Gdybym tego nie dodał, miałbym wyrzuty sumienia. Judas Priest - Beyond the Realms of Death (szczególnie live) Live '91 - studio - Niesamowity heavymetalowy utwór, z ciekawym tekstem, dwoma zapierającymi dech w piersiach solówkami i operowym głosem wokalisty. Pełna energii i tajemniczości. Dla mnie hit.
×
×
  • Create New...