Jump to content

KamcioKowal

Forumowicze
  • Content Count

    255
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralna

About KamcioKowal

  • Rank
    Człowiek

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  • Konfiguracja komputera
    Array
  1. Mam pytanie... Śledzę nowinki i opinie nt Mass Effect 3, i jestem bardzo zaniepokojony tym przeklętym zakończeniem serii. Jeszcze go nie zaspoilowałem (choć mam bardzo złe przeczucia co do niego) ale spotkałem się z bardzo wieloma opiniami w stylu "gra jest świetna- ostatnie 15 minut niszczy całą serię i uniwersum Mass Effect" Czy naprawdę jest aż tak źle? (tylko bez spoilerów proszę) Jeszcze nie skończyłem świetnego ME2 i boję się że światomość beznadziejnego zakończenia zepsuje mi całą przyjemność z dalszej rozgrywki (a potem kupię ME3 i będę się bał wraz ze zbliżaniem do zakończenia ) Waszym zdaniem lepiej żeby grał, bawił się nieświadom beznadziejnego endingu, czy zaspoilował go sobie od razu żeby wiedzieć co mnie czeka? :I
  2. Jakie jest ryzyko że coś rozwalę/ wyłączę wentylatory w ten sposó? Główny wentylator przy zasilaczu. I tu jest mały problem, bo gdy ujrzałem w necie "instrukcję wymiany wentylatora" to mi, jako technicznemu (i niepełnoletniemu) laikowi, kopara opadła na widok lutowania, odkręcania płyt wentylatora, przecinania kabli i tym podobnych zabiegów
  3. Witam, mam drobny problem ze swoim skądinąd bardzo dobrym kompem. Chodzi na nim płynnie i Wiedźmin 2, i Mass Effect 2, i World in Conflict i Civilization 5 w full detalach 1900x1200. Nigdy nie był strasznie cichy, no ale dało się przyzwyczaić do średniej głośności buczenia. Dopiero od niedawna zdałem sobie sprawę, że komp zrobił się strasznie głośny! Może nie słychać go w całym domu, ale wentylator głośno chodzi, rzęzi, wyje i bardzo dekoncentruje. Problem odkryłem niedawno, bo po długiej przerwie w graniu wreszcie sięgnąłem po Mass Effect 2- gdy wsiąkałem w klimat uświadomiłem sobie że muszę strasznie wysoko podkręcać głośniki wentylator zagłusza dialogi i muzykę w grze. Pytanie- da się z tym coś zrobić poza wymianą wentylatora/zasilacza? Uprzedzam że komputer świeżo wyczyszczony z kurzu, z przewiewną obudową, wentylatory i wiatraczki w środku w pełni sprawne i nie ma żadnych problemów z użytkowaniem, ale to rzężenie jak z traktora jest nienormalne i nasiliło się ostatnimi czasy
  4. IMO to źle że seria wpadła w łapy Electronic Arts. EA to jest dla mnie idealne ucieleśnienie "mainstreamowej komercyjnej koroporacji", która wyciska grube miliony na swoich światowych produkcjach, dodatkach i gadżetach, wcześniej wychwalanych przez niebiosa przez gigantyczną machinę marketingową. Szczerze mówiąc, rzygać mi się chce ilekroć widzę na CDA kolejny news z ME3- nowy trailer, kolejny trailer, trailer broni, trailer towarzyszy, trailer misji, trailer klasy, trailer systemu walki, trailer fabuły, trailer filmowy, przedpremierowy, premierowy (powaliło ich do reszty z tymi trailerami? I tak wszystkie te efekciarsko- hollywoodzkie zapowiedzi razem wzięte do pięt nie dorastają klimatycznej zapowiedzi Deus Ex), developer's diary czyli kłamanie w żywe oczy (), wątki romansowe w Mass Effect 3, wątki homo w Mass Effect 3, wycieki z Mass Effect 3, plotki o Mass Effect 3, gadżety z ME3, newsy, newsy o singlu, newsy o multi, kody do multi, wieści o multi, plotki o multi, sprostowanie plotek o multi, Mass Effect 3 na Facebooku, Twitterze, Youtube, Redtube, ME3 na urządzeniach przenośnych, na konsolach, na touchpadach, na kalkulatorach, w kiblu, zapowiedź filmu Mass Effect 3, kubki z Mass Effect 3, pokrowce z Mass Effect 3, edycje kolekcjonerskie Mass Effect 3, podpaski z Mass Effect 3, Origin, wymagania Mass Effect 3, premiera Mass Effect 3, DLC do Mass Effect 3, zapowiedzi do DLC, wycieki na temat DLC, ONANIZACJA PRZED MASS EFFECT 3! Coraz bardziej mam ochotę aby z czystej przekory NIE kupić tej nieszczęsnej gry w Wielką Premierę i zrobić to parę miesięcy potem, gdy ta gra wstępna i rozdmuchany poza granice przyzwoitości szum opadnie. Niezależnie od tego nie kupię żadnych DLC, nie kupię żadnych tandetnych gadżetów, nie kupię wersji gry na wszystkie możliwe konsole, nie będę siedział na portalach ME3, nie dam się wrobić przez EA i nie będę robił nic poza przejściem tej sympatycznej produkcji w domowym zaciszu i wczuciem się w klimat- do czego notabene to wszystko powinno się sprowadzać! EA to dla mnie ucieleśnienie stereotypowej komercyjnej korporacji, a ME3 żadną miarą nie zasługuje na miano sztuki- to przewałkowany w mediach produkt który ma się sprzedać za grubą kasę, zarabiając na frajerach którzy ulegli machinie biznesowej. Właśnie sobie uświadomiłem, co ma takiego pierwszy Mass Effect czego nie ma jego sequel i nie będzie miała trójka. Otóż pierwszy ME, tworzony przez BioWare bez patronatu pewnej korporacji, miał klimat; klimat stworzonego z dawką pasji i pieczołowitością RPGa kosmicznego praktycznie pozbawionego DLC i innych naleciałości, gry łączącej efektowność i filmowość z KLIMATEM i mnogością możliwości. Mass Effect 2 to niby bardziej dopracowana wersja, gra mi się w niego przyjemnie... Ale klimat mimo wszystko nie ten. Może przez downloable content wpychający mi się z butami do gry, może poprzez wyrżnięcie wszystkich bardziej skomplikowanych i wysublimowanych elementów rozgrywki na rzecz efekciarskiego nawalania do wrogów, może przez hollywoodzką fabułę "Zbierz drużynę ratuj ludzkość" (w ME niby było podobnie ale o wiele subtelniej, z mniejszym nadęciem i infantylnością- "Hej ty, czy dołączysz do drużyny ratującej ludzkość przed Zbieraczami?- Jasne, skopmy tyłki Zbieraczom!"), a może przez świadomość że EA czuwa nade mną byle tylko wycisnąć ze mnie kasę. Okej, produkcja gier służy zarabianiu. Biznes jest biznes, to nie działalność dobroczynna, rozumiem. Ale czy naprawdę trzeba to robić tak bezczelnie i prymitywnie jak przy tej rozdętej do granic możliwości premierze Mass Effect 3? Można. Na fali hype'u fani ME polecą do sklepów i wydadzą fortuny na wycięte z gry fragmenty, seryjnie produkowane kiczowane gadżety, droższe edycje, a producenci będą zachwyceni. Wszyscy są happy. Tylko gdzieś tu ginie esencja gry która pierwotnie miała być ambitnym nieliowym RPGiem z elementami strzelanki. PS Nawet nie chcę sobie wyobrażać zakończenia ME3. Idę o zakład że wszystkie wolne narody galaktyki przy implodującym patosie rzucą się na wielkie złe roboty, z pieśnią wolność na ustach i powiewającą amerykańską flagą w tle. No dobra, trochę przesadziłem
  5. Darkmen- zgadzam się z twoją opinią odnośnie bohaterów z ME2, jest ich mnóstwo a i nikogo z nich nie lubię poza Garrusem (który był też w ME1 ). Właściwie źle to sformułowałem- jeśli chodzi o charaktery jest paru towarzyszy których naprawdę lubię (Tali, Thane, Mordin, Legion, Jack (nie pytajcie dlaczego ona )), ale jeśli chodzi o klasy i użyteczność w walce to masakra, mimo że jestem w połowie Mass Effect 2 to ciągle nie mogę dobrać drużyny dobrej dla mojego żołnierza. W jedynce było zaledwie 6 towarzyszy, i to wystarczyło do stworzenia dream teamu koszącego wrogów: Shepard soldier-Garrus-Liara (czasem wspieranego przez boskiego Wrexa i Tali). W dwójce jest w cholerę towarzyszy, a praktycznie nie pasuje mi żaden skład drużyny Mój soldier najczęściej chodzi w składzie SH-Garrus-Jack lub SH-Garrus-Thane a i to nie sprawdza się w stu procentach... Za bardzo rozmyte są podziały klasowe i umiejętności moim zdaniem. W jedynce każdy członek drużyny miał konkretną rolę (Wrex berserker, Tali inżynier, Garrus snajper, Ashley rambo, Liara mag, Kaidan... okej, on był marny )- w dwójce mamy trzy wariacje snajperów (Garrus-Thane-Legion), dwie biotyczki (obie średnie), dwóch niemal identycznych berserkerów (Grunt i Zaeed), bezużytecznego i wnerwiającego Jacoba, panią Mirandę żołnierzobiotyczkę, Mordina który jakkolwiek ma fajny charakter to w walce jest tragiczny, Tali która ma bezużyteczne zdolności bojowe (co to jest do cholery ta sonda bojowa która ginie w pięć sekund?!), no i szlag mnie trafia ilekroć mam dobierać drużynę na misję Zawsze jest źle Jaki polecacie dobór drużyny dla żołnierza- frontownika który pakuje się w środek każdej zadymy z Revenantem (a potem rozpaczliwie walczy o przetrwanie )? Aha, ściślej rzecz biorac Legiona nie mam jeszcze w drużynie, wiem że będzie po misji we wraku Żniwiarza- czy pomiędzy tą misją a finalną eskapadą będzie jeszcze czas by latać po galaktyce? Bo chciałbym mieć go w drużynie (ponoć fajny) a nie chcę za szybko pchać wątku fabularnego do przodu...
  6. Dziwne że nikt tu się jeszcze nie wpisał, i zrobię to ja- 16- letni osobnik który przeszedł Mass Effect 1 zaledwie dwa miesiące temu, ME2 jeszcze nawet nie ukończył (!!)... i miał okazję grać w Mass Effect 3 na Falkonie (ale jakie to wspaniałe uczucie Exkluzywności- Granie W Grę Na Pokazie Przedpremierowym ) Niestety, muszę was trochę rozczarować. W niewielkiej sali Falkonu, wypełnionej masą efektownych monitorów, sprzętów i hukiem z futurystycznych karabinów, udostępniono gościom jedynie krótki etap znany z E3 (ratowanie krogańskiej księżniczki? nie wiem, fabuły tam za dużo nie było ;p) Przeszedłem go trzy razy udostępnionymi klasami, Żołnierzem, Adeptem i Strażnikiem. I co? W zasadzie, nie mam do powiedzenia nic rewolucyjnego. Grało się oczywiście świetnie- bardzo satysfakcjonujące strzelanie do Cerberusa, przy wsparciu Garrusa i Liary, duża ilość skilli aktywnych (ogólnie rozwój postaci jest ZNACZNIE bardziej rozbudowany niż w ME2, i bardzo mi się spodobał- choć zerknąłem doń na krótko), mordercza filmowość i efektowność. Poziom trudności nie był wcale niski- na Normalu nie zginąłem wprawdzie ani razu, ale zawdzięczam to chyba swojemu głupiemu szczęściu (...no i to w końcu Normal ) bo ciągle kryłem się za osłonami mając w perspektywie szybki zgon. A w walce z Wielkim Mechem przydała się garść taktyki, zaś walka z nim dostarczyła mi całkiem sporo adrenaliny. Ogólnie interfejs jest bardzo podobny do tego z ME2 (w pierwszej chwili myślałem nawet, że prezentują poprzednią część serii i miałem drobne ocb ), grafika na wysokim poziomie, a świetny angielski dubbing zachwiał moją wiarą w polski. PLUSY - to dalej stary, dobry Mass Effect xd - rozwój postaci, nieco bardziej złożony niż w ME2 - nie tak wysokie stężenie "casualowości" jak się spodziewałem - diablo efektowna oprawa audiowizualna - KLIMAT MINUSY - tylko jeden, drobny... Wielki Mech miał tendencję do idiotycznego zacinania się na ścianie, przez co w 2 na 3 przypadki mogłem go spokojnie rozwalić serią od tyłu. Z pistoletu. Podsumowując, naprawdę nie ma co się bać o ME3 Ja tylko mam się bać, na co wydam w najbliższe miesiące swoje ciężko wyłudzone pieniądze- Battlefield 3, Skyrim, czy w dalszej perspektywie ten ME3...
  7. No pięknie, zakładając że chciałbym grać żołnierzem (a to najbardziej prawdopodobna opcja) to powinienem mieć w drużynie biotyka, a mam do wyboru: mało wyrazistego Jacoba lub aż za bardzo dla mnie wyrazistą (tzn nielubianą) Jack, albo Poważną i Nudną Samarę (przeglądałem dostępnych towarzyszy w sieci). Będę miał dylematy towarzyskie, jeśli będę chciał wziąść bardziej lubiane a mniej pożyteczne postaci Oczywiście, w mojej ekipie zawsze znajdzie się miejsce dla Garrusa, jakżeby inaczej...
  8. O_____O To znaczy że Adept może dźwigać karabin szturmowy? O_________O O_____________O O_______________O No właśnie- nie orientuję się też w specjalizacjach poszczególnych postaci... Cóż... Jestem nieco przerażony stopniem uproszczenia erpegowości ME2 Oj, będzie cięęęężżżżko się przestawić na epicką strzelankę ;f
  9. Cholera... Dopiero niedawno miałem okazję zagrać w cudo jakim jest Mass Effect, a to, zgadliście, dzięki CD-Action Gra bardzo mi się spodobała. Mój Żołnierz wsparty Garrusem i Liarą (okazyjnie przysympatycznym Wreksem ) był niezwykle przyjemny w walce z hordami wrogów (poziom Weteran), fabuła mnie całkowicie wciągnęła, nawet jazda znienawidzonym MAKO przypadła mi do gustu (no dobra, pod pięciuset identycznych misjach zaczęła mi się nudzić). Ledwie przeszedłem ultra klimatyczną jedynkę, na urodziny zapragnąłem Mass Effect 2. Dostałem to, właśnie zainstalowałem i spróbowałem. Cholera... To jest bardzo fajne, ale nie byłem przygotowany że system rozwoju postaci i ekwipunku będzie tak wywrócony do góry nogami... Totalny bałagan, nie mogę się połapać. Jak włączyłem panel rozwoju postaci to oczekiwałem mnogości skilli i punkcików z ME1 i szczęka mi opadła gdy ujrzałem PIĘĆ umiejętności aktywnych. Jestem kompletnie zdezorientowany. 1) Na jakiej zasadzie rozwija się bronie w ME2, bo nie łapię zbytnio? Jakie są "ograniczenia klasowe" jeśli chodzi o broń? 2) Czy te pięć aktywnych umiejętności to cały rozwój postaci? Fakt, są bardziej efektywne i zróżnicowane od tych "+11% do wkręcania żarówki" z ME1, ale trochę ubogo to wygląda mimo wszystko 3) Jak ulepsza się uzbrojenie (granatniki itp?) 4) Na jakiej zasadzie działa tu, do diabła, deszyfracja i elektronika, bo zupełnie tego nie rozumiem? 5) Zakładając że grałbym podobnie jak w jedynce żołnierzem, jacy towarzysze są dla niego najlepsi? Oni są dla mnie zupełną enigmą (mimo że przeglądałem ich skille i charaktery w necie) 6) Pytanie z innej beczki: co jeśli w jedynce romansowałem z Liarą a tu przypadnie mi do gustu Miranda? Oj, już widzę że przestawienie się z ME1 na ME2 będzie dla mnie niełatwe.
  10. Zaraz zaraz zaraz... Czyli Battlefield 3 pójdzie na 32-bitowej Viście. Nie jest wymagana 64. YEEEEEEEAAAHHHHHHHHHHHH Piękne po prostu piękne, rozpaczałem że nie będę mógł tknąć B3 bo mam 32-bitową, a tu taka piękna wiadomość Mam tylko nadzieję że karta (GeForce GTS 250) udźwignie grę wraz z Quadem i 4GB RAMu, i zaczynam poważnie rozważać kupno tego cuda w przyszłości.
  11. Mam pewien drobny, marginalny problem questowy w ME1. Przechodzę właśnie tą część załączoną do najnowszego CDA, bardzo mi się podoba, wszystko fajnie, ale nie mogę ukończyć zadania ze skanowaniem opiekunów w Cytadeli. Proste zadanko polega na lataniu po całej cytadeli (btw, minimapy są IMHO marne ) i skanowaniu 21 rozsianych po niej Opiekunów- tajemniczych konserwatorów stacji. Wytropiłem i "zaliczyłem" wszystkie z wyjątkiem jednego. Ostatni opiekun stoi obok niejakiej Wirtualnej Inteligencji Aviny, która zabrania mi go zeskanować i "zakłócać pracę". Nie mogę zatem ukończyć questa. Co mam zrobić? Bardzo chciałbym wreszcie opuścić cytadelę, większość questów pobocznych zaliczyłem, a w dodatku akurat ta lokacja mi wybitnie spowalnia i wiesza komputer. Jak przeskanować tego ostatniego? Podobny problem mają inni z tego co widzę w necie. Albo tych opiekunów jest 22 a jednego nie mozna przeskanować, albo nie wiem.
  12. A ja pamiętam tą gęsią skórkę przy wizji Sheparda, albo smutek i radość przy zakończeniu Ech ja też zazdroszczę tym co będą przechodzili "ten pierwszy raz" A tak przy okazji, bardzo interesuje mnie seria Mass Effect i w ciągu najbliższych miesięcy (najpóźniej na Gwiazdkę ) chciałbym sobie sprawić kosmiczne pudełeczko. Czy ME2 ma dużo nawiązań fabularnych do jedynki i powinienem przejść obie części? Bo bardziej mnie właśnie do dwójki ciągnie, ponoć poprawiono w nim mankamenty jedynki m.in. urozmaicając misje poboczne. Zaś w jedynce znam główny fabularny zwrot akcji i widziałem zakończenie, bo niegdyś gdy byłem pewien że w ME1 nie zagram. W takiej sytuacji lepiej przechodzić obie części czy od dwójki zacząć?
  13. W teorii tak, doskonale znam potęgę Zwierciadła i ciągle go używam. Problem w tym że zazwyczaj w sytuacji krytycznej gdy zostaje jeden potężny oddział to wyczerpałem niemal całą manę (mam 155 ale walę zaklęciami po 30 ),albo z jakichś powodów nie mogę użyć Zwierciadła, albo drań najpierw zadaje mi 8000 dmg i zwierciadło niezbyt ratuje resztki mej armii Poddałem się po 7 podejściach Słusznie, wyłączanie szkieletów z walki to nie problem- oślepianie, blokowanie, Lodowy Wąż, tylko że jak pisałem- w tej walce musiałbym mieć 2x więcej many i 3 czary na turę żeby wykorzystać zaklęcia wszędzie tam gdzie ich potrzeba , jak zniszczyłem szkielety w pierwszych turach to mnie mroczni rycerze i zombie rozniosły. ??? A taka taktyka to dziwactwem przewyższa nawet moją walkę z 200 demonami (gra w berka po całej planszy). Ciekawy trik, ale może dla mnie zbyt awangardowy ;p Inkwizytorów na początku było sporo, ale zużyłem ich w trakcie licznych kampanii jeszcze przed Ellinią. Z kolei do umiejętności "Inkwizycja" brak mi run Postanowiłem pomęczyć się w Demonis i zobaczyć jak się demony spisują. To chyba trochę nienormalne że nie mogę dać sobie rady z Karadorem, a już pokonałem Xeonę i oczyściłem połowę Demonis (wszyscy wrogowie Bardzo Trudni ofc) Ciekawe czy Baal trudny Moja konwencjonalna armia mężnie biła się z diabełkami, lecz mimo alpejskich kombinacji taktycznych ponosiła srogie straty. Dla próby zdecydowałem się zobaczyć jak sprawdzi się armia złożona głównie z demonów- ocalałą część starej armii zostawiłem w zamkach. Oczywiście rekrutacja kosztowała mnie fortunę, ale i tak mam 800 000 i pod koniec gry bankructwo mi nie grozi (a i mapa Endorii wciąż leży niesprzedana). Muszę przyznać że demony BARDZO przypadły mi do gustu Cerbery to bardziej wydajna i TAŃSZA wersja jednorożców, wspaniale walcząca w tłoku, demonice mają świetne zdolności specjalne a i same są niezłe, demony to fantastyczne czołgi, impy męczą przeciwnika podjazdowo, a to wszystko doprawione na przemian potężnymi rycerzami i krasnoludami. Bo wykupiłem tolerancję (... i przez to brak mi run na inkwizycję ) Taka armia doskonale sprawdza się też w walce ze smokami (50% obrażeń od ognia!) więc prawdopodobnie pójdę z nią do labiryntu smoków. A może i Karadora ubije? Poza tym, podoba mi się że demony nie są w KB 100% złymi bestiami szatana, a tylko przybyszami z innego wymiaru. A i da się je polubić. Gdyby nie bonusy od Feanory i jej dzieci to bym chyba poślubił Xeonę, bo fajna jest
  14. To chyba u paladyna ;p Nie do końca rozumiem tych zachwytów nad alchemikami, miałem ich długo i byli nieźli- ale bezużyteczni w walce z umarlakami. Raz rzucą buteleczkę z wodą święconą, raz ognistą, i to tyle bo ich podstawowy atak to trucizna która nie robi wrażenia na nieumarłych. Postaram się o inkwizytorów, bo tych akurat lubię ;p Zamierzam zmontować armię z czarnych smoków, inkwizytorów, szamanów oraz krasnali wojowników i kanonierów (ew. jeden z tych oddziałów zastąpię olbrzymami). Może się lepiej sprawdzi... Sporo kasy na to wydam, ale mam 800 000. Swoją drogą, jednorożce były fajne, miały tylko jedną podstawową wadę. Drogie jak diabli, a padają szybko Generalnie, problem sprawiają mi trzy elementy: 1) Szkielety łucznicy, dwa oddziały po półtora tysiąca, jak z nimi czegoś nie zrobię to wytłuką mi wojska- rzucone nań podwójne oślepienie (wyższa magia) się kończyło w dwie tury i dostawałem wciry, zaś dwa czary zabijają "zaledwie" 800-1000. Problem pozostaje. 2) Czołg, czyli mroczni rycerze. Jest ich 90 a od przeciętnego ataku pada... Kilku. 3) Ciągłe wskrzeszanie padłych nieumarłych, pod moim nosem. Tak, zaskakująco łatwo, z marszu Miałem bodajże krasnale, orczych szamanów, okrutnych obserwatorów i prastare niedźwiedzie. Nawet nie straciłem 90% armii... Max połowę z tego co pamiętam
  15. Drodzy eksperci od King's Bounty Mam pewno pytanko Jak grając na wysokim poziomie magiem pokonać Karadora?! Oczyściłem już większość Krainy Śmierci swą elfią armią, rozwalałem Bardzo Trudne i Zabójcze hordy nieumarłych & smoków, ale walka z tym generałem to jakaś masakra! Próbowałem go ubić z 8 razy najrozmaitszymi taktykami i zaklęciami, ale nie mam szans- paskudne ukształtowanie pola walki, potężny bohater i ciągłe nawalanie we mnie zaklęciami sprawiają że walka zamienia się w rzeź. Gość ma, bagatela, 3000 szkieletów łuczników (2x1500), 100 mrocznych rycerzy, 60 nekromantów, 350 zombie, 250 wampirów, 50 duchów i 5 kościanych smoków. Moja armia to 80 czarnych jednorożców, 100 białych, 160 elfich łuczników, 200 wilkoelfów i 600 driad- pokonywałem już liczniejsze i potężniejsze armie wroga, ale obecność Generała wszystko zmienia... Najgorsi są łucznicy (zadają ogromne ilości obrażeń a jedyne co je rusza to zaklęcia zżerające mi całą manę) i mroczni rycerze (czołg nie do zdarcia)... Jaki skład armii i taktyka najlepiej się sprawdza w walce z tym cholerstwem? Coś czuję że muszę wymienić oddziały, a pójdzie na to mała fortuna. Niestety, to chyba jedyny sposób- wystarczyło że zamieniłem nędzne driady na czarne smoki (5), i od razu szło lepiej. Poza tym, kilka pytań: 1) Czy pokonanie ostatniego wroga w turnieju rycerskim, kosztem utraty CAŁEJ armii z wyjątkiem dwóch czarnych smoków, jest opłacalne? Co prawda za pokonanie Dreddo (pewnie byłby Niezwyciężony) zdobyłem 190 000 złota... Wygrałem tylko dzięki fortelowi- zostali wrogowi tylko powolni rycerze (80!), zaś mi dwa smoki- fruwałem nimi po całej planszy i używałem specjalnej zdolności, przez bagatela 50 tur, aż wykończyłem drania 2) Na co najlepiej spożytkować Mapę Endorii? 250 000 złota, 10 run każdego rodzaju, zaklęcia czy tarcza z mithrilu (...której i tak nie wezmę bo gram magiem z kosturem)? 3) Czy jest JAKIKOLWIEK sposób na wskrzeszenie czarnych smoków? 15 000 kosztuje jeden egzemplarz... 4) Kiedy będę zmuszony fabularnie odwiedzić Podziemne Morze, czy to tylko poboczna lokacja?
×
×
  • Create New...