Jump to content

DrInfected

Forumowicze
  • Content Count

    60
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

6 Neutralna

About DrInfected

  • Rank
    Ork
  • Birthday 08/28/1992

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  1. 1. Terminator 10: Dojenie martwej serii. Zwiastuny wyglądają tragicznie, CGI jest dosłownie gorsze niż efekty praktyczne w 2 pierwszych filmach. Jedyna szansa dla tego chłamu to element humorystyczny jakim będzie geriatryczny Arnold, ale to nie jest bynajmniej warte biletu do kina 2. Ant-Man - kolejny Marvelowy flick, choć zdaje się, że uderzają całkowicie w komedię, co paradoksalnie wyjdzie im na zdrowie zapewne lepiej niż w większości ich ostatnich "produkcji". Też wątpię, że warto kupować bilet 3. Coraz więcej obrzydliwego, niebieskiego filtra z każdym kolejnym zwiastunem, ale też wraz z nim coraz lepsze CGI. Aktualnie jest naprawdę imponujące, szczególnie jeśli porównamy z poprzednimi zapowiedziami. Obawiam się, że Krzyś Pratt zrobi z tego kolejną memową rólkę. Trochę za dużo jest też wybuchów, ale te zdają się trzymać w jednej scenie. Ogólnie pewnie się wybiorę, bo wygląda obiecująco. 4. Nawet nie chce mi się komentować tego szajsu. Wygląda gorzej od Terminatora, a to już osiągnięcie. Pomijam już dwukolorowe bliźnięta ;p 5. Ogólnie obawiam się przeciętnego filmu, a plany DIsneya, by zrobić z tego CoDa wśród filmów (albo AssCreeda, na jedno wychodzi) i wydawać kolejny co rok tylko podsycają obawy, ale zwiastuny robią całkiem dobre. Gdyby wyciąć ten łopatologiczny fragment z Hanem Solo powiedziałbym, że najlepszy kawał marketingu w tym tekście. 6. BvS olewałem ciepłym moczem po tym szajsie jakim był Man of Murder, ale zapowiada się... ciekawie. Szkoda, że reżyseruje go taki pozbawiony talentu hack jakim jest Snyder, no ale nikt nie każe mi przeta iść do kina, nie? ;p
  2. Wiesz, ja po prostu nie lubię krytykować devów za cenę gier. Cena jest tu problemem, nie długość. Poza tym - skąd wiesz, czy gameplay jest dobry? Bo obejrzałeś filmik? Proszę... A tekstów o "nextgenowej" rozgrywce nigdy nie zrozumiem. Co to u diabła znaczy? Mamy zrezygnować zupełnie ze zwykłych shooterów, bo mamy nową generację? Gdzie tak jest zapisane? Jest jakiś Kodeks Praw Next-Genów, którego nie przeczytałem, czy co? Killzone, inFamous, DriveClub, Forza Horizon 2, kolekcja Halo, Sunset Overdrive plus tona multiplatform to nie są "same rimejki" jednak. Wyobraź sobie, że jest dużo graczy, którzy kupują konsolę dla gier w ogóle, a nie tylko dla exclusive'ów. Szokujące, prawda? Nie można z góry zakładać, że "Skoro ja mam PC do gier, to wszyscy pewnie też mają, po co im te konsole". Za miesiąc sobie pogram w Bloodborne w 30 klatkach, spoko, nie przejmuj się, dam radę Wnioski o gameplayu nie zawsze są łatwe do wyciągnięcia, ale jeśli nie widziałeś - zajrzyj sobie jednak do tego nagrania. 2/3 z tych 2h gdzi enie robimy QTE ani nie oglądamy przymusowych cutscenek to rzeczywiście, zwykły TPS, nic powyżej ani poniżej dzisiejszych standardów (co kwalifikuje się do gry za 10$, nie 60), a pozostałe 1/3 to bardzo, kurczę pasuje mi tu takie angolskie określenie "sloppy". Bohater próbuje ustrzelić (np. wilkołaka) z bardzo niewygodnie zawieszoną kamerą, niedostosowaną wyraźnie do bliskich starć w zamkniętych pomieszczeniach. A słowa next-gen używam ironicznie, bo nic, co można by takim mianem określić (czyli, żeby doprecyzować, poprzednio były to zmiany w gameplayu i oprawie wykraczające poza to, do czego zdolne były gry poprzednio) jeszcze nie zobaczyliśmy. I wcale nie chodzi mi tylko o konsole, gaming jako taki stoi w miejscu, wszelakie zapowiadana szumnie Titanfalle czy Łocz_Dogsy dawno zostały zapomniane, a Evolve kręci się w okolicach L4D2 jeśli chodzi o popularność. W sumie ta lista exclusive'ów, którą zrobiłeś (łącząc line-up PS4 i XBO lel) też się sporo skurczyła i dalej będzie pewnie maleć ;P No ale nie róbmy z tego konsolowej wojenki, mimo wszystko mam nadzieję, że Bloodborne się uda,
  3. Jedyny komentarz dla ludzi, którzy bronią tego crapu z 2h prawdziwego gameplayu (takim QTE i niepomijalne cutscenki nie są). Nie żeby ten gameplay był sam w sobie jakkolwiek dobry czy "nextgenowy". Ale spoko, kupującym PS4 i XBO zostają zawsze remastery, rimejki, reedycje i inne rehasze, żeby sobie pograć w superpłynnych 30 klatkach na sekundę o/ Chapter 1: 29 minutes Chapter 2: 16 minutes Chapter 3: 46 minutes Chapter 4: 24 minutes Chapter 5: 35 minutes Chapter 6: 7 minutes Chapter 7: 6 minutes Chapter 8: 21 minutes Chapter 9: 43 minutes Chapter 10: 4 minutes Chapter 11: 11 minutes Chapter 12: 5 minutes Chapter 13: 5 minutes Chapter 14: 5 minutes Chapter 15: 10 minutes Chapter 16: 6 minutes
  4. Produkcje Ubisoftu to oddzielna półka, bo im to nawet te 7/10 się nie należą za bullshoty i odgrzewanie kotletów ;^) Reszta tych gier albo nie była aż tak hajpowana, albo ich twórcy nie mieli kasy na recenzje. Poza tym robisz troszkę cherrypicking, bo jednocześnie ze średnią 84/100 śmiga sobie odgrzewany prev. genowy kotlet, czyli AC: Rogue, kolejne części CoD zbierały 8 i 9 długo po 2011 roku, a metascore co roku jest wyjątkowo hojny dla ostro promowanych gier o beznadziejnym gameplayu/historii. Nie mówię, że to się tyczy DA:I ale z przyznawaniem tytułów i odznaczeń poczekajmy do pierwszych tygodni po premierze, bo dopiero wtedy ludzie zorientowali się ostatnim razem, że BW i EA robią ich w konia z DA2 (ps. póki co grający w grę ruscy wrzucają raczej mało optymistyczne materiały, rzekłbym wręcz, że pisarstwo jest gorsze od 2 romans z Iron Bullem "wymiata")
  5. http://i.imgur.com/SLQJc.gif Czym są wysokie recenzje DA2? Czym są wysokie recenzje Rome 2? Czym są wysokie recenzje CoDów co rok? Polecałbym poczekać i samemu zagrać nim człek zaleje się hejtem/rozpłynie z zachwytu. Pewnie też zagram
  6. "Blablabla To forum dyskusyjne, więc jak wrzucasz link do dema na żywo, żeby (prawdopodobnie) podyskutować, to usunę go, żeby przypadkiem nie było takiej możliwości" Gratuluję, mam nadzieję, że dużo Ci płacą o/ (miałem dopisać, że siedzi tam nastoletni Japończyk i stuka w 3dsa, skoro w momencie wrzucania tu tego demo było dostępne jakoś od 5 minut i nikt nic o nim nie wiedział?) Wracając do poważniejszych spraw. Skoro demo już za nam, jak odczucia? Z wersji demonstracyjnej oraz trailera można parę rzeczy już wywnioskować. - Muzyka jest GOAT. Niemalże zmusiła mnie do lekkiego hajpu. - Mega Evo póki co wciąż tyczą się zapomnianych pokemonów, które wraz z upływem czasu i zmianą generacji spadały coraz niżej w hierarchii tych użytecznych do gry "poważnej" z innymi graczami (oraz paru silnych, najpopularniejszych). Pidgeot był pierwszym ptakiem drużyny (strzelam to z pełnym przekonaniem) najbidniej z 80% graczy 1 i 2 gen. Beedrill czy Butterfree (ten drugi ponoć też ma dostać Megastone) w podobny sposób byli towarzyszami początku gry, ale ich przydatność kończyła się jeszcze szybciej, bo mało kto utrzymywał ich do Elite 4. To wszystko ważne, bo dzień, w którym ktoś uzna, że wszystkie poki powinny dostać Mega Evo będzie dniem, w którym Charizard i Venusaur znów wrócą na zaplecze, a Blastoise do śmietnika) - Przedmioty z dema (mega-kamienie, pokemony, z którymi są związane, trochę sztuk Heart Scale etc.) można importować do ORAS - Nowe pierdoły w pokedexie, których nikt nie użyje więcej niż jeden raz. - Wciąż brak informacji o Battle Frontier i całym post-game. Pojawiły się plotki, że ORAS ma być pozbawiony większości feature'ów Emeralda ale są one raczej wynikiem obaw niż czymś wiarygodnym. - Wciąż kupę wiadomo też o przebierankach i ogólnej personalizacji gry, co wprowadzono w XY. - Puste Hoenn. Mam nadzieję, że to kwestia małych możliwości konsolki, ale podczas lotu na Lati@sie Hoenn wydawało się puste i co gorsza - malutkie. Już XY miało nędzne, króciutkie dróżki, ale w przypadku remake'ów generacji, gdzie powstały 2 czy 3 najbardziej pamiętne drogi w historii serii, może to się odbić czkawką - Wciąż brak info o formie update'a XY po wyjściu ORAS co jest nową sytuacją, bo to pierwszy taki przypadek, by w środku generacji dochodziły nowe pokemony, które nie były wcześniej w kodzie poprzednich gier (nowe Mega), nowe umiejętności oraz nowe ruchy.
  7. Prześcignąłeś Protean, bo oni dali radę zmniejszyć to ustrojstwo tylko do rozmiarów pomnika. Dobra robota
  8. Żadne DLC nie jest warte swej aktualnej ceny w tym przypadku (jak i w wielu innych), jeśli jednak chcesz koniecznie utopić pieniądze w błocie (bo piractwo jest wszak niegodne!) to ustawiłbym taki ranking: 1. From Ashes, bo daje Ci kompana, a więc dialogi (i to czasami całkiem ciekawe, mimo, że dostajesz Jamajczyka podszywającego się pod przedstawiciela starożytnej rasy) i nieco nowych mocy na czas gry, choć nowe są ino z nazwy, bo to raczej warianty już istniejących (typowy recykling bajołer). Możesz to jednak już mieć jeśli byłeś podobnie ślepy jak ja i zamówiłeś pre-order. 2. Omega/Leviathan - to pierwsze, jeżeli lubisz sobie postrzelać, bo do fabuły nic nie wnosi, a do świata jedynie fanservice w postaci Pani Garrusowej. W tym drugim przypadku momentami w trakcie śledztwa jest nawet klimatycznie i ten klimat mógłby przesądzić o świetności tego DLC... gdyby to nie było DLC do ME3. Ciężko wczuć się w atmosferę i niepokoić mroczną zagadką w rodzaju pochodzenia Żniwiarzy z ME1 czy tajemnicy gwiezdnych map z KotORa, gdy najlepsze karty zostały już dawno rzucone na stół, a w galaktyce trwa wojna. 4. Kupa 5. Pancerz dla konia. 6. Cytadela - Fanservice: The Game: The DLC - to właściwszy tytuł dla tego stworka. Wycięli wszystkie gagi, które nie miały szans pomieścić się w scenariuszach całej serii (ustępując miejsca takim cudom jak misje N7) i sprowadzili połowę galaktyki do jednego apartamentu tylko po to, by każda postać mogła te śmieszniejsze (czasami) i mniej śmieszne (zwykle) kwestie wypowiedzieć w przeciągu kilku chwil. Fabuła tego tworu nie trzyma się kupy (może dlatego kupa jest wyżej?), a im dalej tym gorzej (I mam na myśli - dużo gorzej i bez sensu). Jeśli na prawdę BARDZO chcesz poznać te słynne, wzbudzające zachwyt pozostałych forumowiczów dialogi, żarty i żarciki to bez żenady opalaj... youtube. Obejrzyj walkthrough tego DLC i potraktuj to jak przeciętny film komediowy. I tak przez większość czasu słucha się gadania postaci, a wydarzenia w dodatku nie mają w ogóle wpływu na cokolwiek co stanie się w grze później. Youtube będzie niezawodny również dlatego, iż to, co robi/robiła Twoja postać przez całą trylogię nie ma niemal żadnego wpływu na to, o czym gadają NPC.
  9. W skrócie: Statek NieNormandia zostaje wchłonięty przez czarną dziu... za pomocą efektu masy dostaje się do innej galaktyki i bohater imieniem NieShepard zwiedza obce planety za pomocą Mako (to akurat mnie cieszy) i wdaje się w fatalnie napisane romanse z przedstawicielami zapewne nowych ras, które zupełnie nie będą przypominały starych. Strzelam, że będą to inteligentni NieMordinowie, seksowne/i NieLiary, brutalni NieWreksowie, dominujący NieGarrusowie i oczywiście syntetyczne NieLegiony. A poważniej rzecz ujmując - jeśli da się wyciszyć dialogi to pewnie kupiłbym i dla samego Mako ;D http://www.neogaf.com/forum/showthread.php?t=862537
  10. @Fristron @Dersei A ja jakbym chciał poczytać taki gigantyczny, biodronowy shill to poleciałbym czytać BSN, bo dotychczas sądziłem, że to jedyne miejsce na świecie, gdzie ktoś może powiedzieć, iż nieskupiona na niczym konkretnym, nudna, pomieszana, jednocześnie uproszczona i pozbawiona jakichkolwiek ważnych dla jej przebiegu wyborów fabuła DA2 była dobra i nie zostać cichutko wyśmianym. Albo się mylę, albo mnie wkręcacie. Scenariusz to nie tylko dialogi. a i w ich kwestii czy to się komuś podoba czy nie, DA2 na zawsze zostanie tym crapem, który do opcji rozmowy dodał serduszka, uśmieszki i znaki zapytania symbolizujące kierunek w jaki podąży rozmowa całkowicie psując resztki poczucia, że wybór ma jakiekolwiek znaczenie. I owszem, BG też miało romanse, ale nie one były najszerzej dyskutowane przed i po premierze, a nawet jeśli była wyraźna grupa ich fanów robiąca mody etc. to nikomu nie przyszło do głowy wymagać (jak przed Cisquisition) od developerów, żeby ta i tamta postać mogła romansować z tymi i tamtymi. Zresztą rzućcie okiem na największe skupisko fanów BW i na topowe tematy - ostatnio były to: fryzury, romanse, płeć, romanse, romanse. Kolejność pewnie się zmienia. Zapytacie po cholerę gadam o nich? Proste, BW nie słucha fanów tylko robi im fanservice. DLC takie jak Cytadela, które nijak nie pasują do klimatu gry (acz dla osoby przechodzącej ME od początku było niczym święty graal, potwierdzone info z własnych doświadczeń), czy gęba Tali zmieniona w ostatniej chwili na laskę (podaję przykład ME, bo jest świeższy ale do innych dzieł też jest o to łatwo) to czyste lizanie zadka fanom. I jak już wspomniałem, to właśnie coraz dziwniejsze życzenia fanów sprawiają, że gry są coraz gorsze, bo BW dobrze wie, że jak wprowadzi do gry gejowskiego Inigo Montoyę to biodrony przymkną oko na denny system walki jak w 2 czy zerowy wpływ wyborów na rozgrywkę (nie mówię o zakończeniu) jak we... wszystkim co ostatnio robili. Lubię DA (O) i ME ale widzę to co widzi prawie każdy, kto nie ma klapek na oczach - że studio spada w przepaść. Nie wiem czy to prawdziwe info ale gdzieś przeczytałem, że DA2 sprzedał się słabiej niż W2. Z chęcią popatrzę jak ten trend się utrzymuje przy 3 i jak ta nieudana seria umiera. Swoją drogą Jade Empire nazwać nawalanką, no, no, trzeba mieć ku temu niezłą wolę
  11. Typowe: fan, ewentualnie rozszalały dron, który uważa, że DA:I ma jakiekolwiek szanse powodzenia, czuje się niesamowicie obrzydzony tym, że inni czują się absolutnie obrzydzeni nie jakąś homo- czy heteropropagandą tylko poziomem pisarstwa scenarzystów, którzy zakopali się już dawno pod poziomem fanficów, poziomem grafików i modelarzy, którzy ładne twarze z (materiałów promocyjnych) DA:O przerobili na potworne mutanty (polecam porównać Morrigan starą i nową, dostosowaną do możliwości cosplayowych pracownicy [pracownika?] BW nazwiskiem Marzipan czy jakoś tak) i ekipy, która pod szyldem weteranów wydaje niedorobione, nie mające za wiele wspólnego z RPG gry. A tak poza tym, to DA to bardzo fajna gra Swoją drogą ten wątek dokładnie pokazuje co jest nie tak z Dragon Age i w ogóle grami od LGBTware. Fani i niekoniecznie-fani gadają głównie o tym kto z kim będzie mógł się przespać w tej grze. Takie pierdoły jak system walki (kto by się tym przejmował, przecież i tak każdy szanujący się fan włączy poziom trudności "Fabuła"), scenariusz (nie licząc romansów) czy otwartość świata (a właściwie jej brak po raz kolejny, pomimo zapewnień i obietnic) to nieważna bzdura. Problem BW polega na tym, że chcąc wprowadzić do swych gier wątki omijane w branży (chociażby lesbijski romans jednej z towarzyszek w KotOR zanim do nas dołączyła), wpadło w pułapkę. Ich fanbaza zmieniła się diametralnie. Spora część fanów starszych produkcji odeszła zniesmaczona tymi nowszymi, zaś na miejsce każdego z nich przyszło 10 nowych, ale za to ostro nakręconych na nowy kierunek (symulatory randkowe). Wyobraźcie sobie co by było jakby BW wydało dziś BG czy KotOR. "CZEMU MOJA homoromantyczna kulawa elfka nie może wyrazić stonowanego zainteresowania transseksualnym krasnoludem?", "Ale jak to Revan nie prześpi się w trakcie gry z Mission (pedo alert) ani Bastilą? A to może chociaż Zaalbar?". Skończyłoby się pewnie zbieraniem podpisów pod żądaniem zmiany zakończenia gry na ślub Revan/a z LI, just sayin'
  12. DrInfected

    Eeee... 3

    >Oglądałem Wiedźmina 3 >Mój komputer jest za słaby, by myśleć o czymś innym wat
  13. Targi E3 zakończyły się kilka dni temu i wszystko co miało być napisane zostało już gdzieś opublikowane, mało ktoś się tym jeszcze fascynuje, temat na forum leży martwy. Zawsze jednak można coś tam od siebie dodać, no bo kto, poza psychiatrą, może mi zabronić? Będzie o grach ale mam na myśli głównie gry, o których redaktorom większości pism/portali branżowych jakoś dziwnie chce się co roku pisać "cudowne/rewolucyjne/świetnie się zapowiadające", a o jakich prawda i tak wychodzi na jaw w chwili premiery, gdy otrzymujemy zamówione na fali hype'u preordery. Kolejność przypadkowa. 1. Call of Duty: Epizod 2841 - Srututututu w (nieodległej) przyszłości. Z początku mała konsternacja, bo przedstawiona cutscenka wyglądała dosyć ładnie. Nie było to coś czego nie widzieliśmy w BF3 na PC ale mimo wszystko robiło niepokojące wrażenie. Niepokojące, bo nikt zdrowy na umyśle nie uwierzyłby, że Bobby K. zrezygnowałby przez miesiąc z palenia studolarówek w kominku, żeby pozwolić Sledgehammerowi na stworzenie naprawdę nowego silnika. Na szczęście gdy rozpoczęła się właściwa rozgrywka można było odetchnąć z ulgą. Nowy silnik zapewne jest równie nowy co ten z zeszłorocznego CoD: Zwierzaki, czyli pamiętający pod skórą Quake'a Trzy. Oczywiście będzie pewnie nieco ładniej jak co roku ale odejmując tradycyjną, bullplayową ? otoczkę, wszystko powinno być w normie. Mając na myśli "w normie" uwzględniam samą rozgrywkę, która zapewne znów sprowadzi się do sprintu przez powtarzalną kampanię, a następnie radosnego wybijania się po sieci bez resztek taktyki, która została uśmiercona po CoD 2 (albo 3, ale nie mnie to zgadywać, bo PC Master Race nie otrzymała tej gry) no i oczywiście znów każdy to kupi 2. No i nadszedł czas na pierwszą naprawdę mocno nadmuchaną bańkę, czyli Assassins Creeda. Ponieważ w różnych odsłonach pojawiał się na różnych konferencjach zajmę się wszystkim na raz. Najpierw najprostsza rzecz, czyli elementy graficzne i środowisko. Strój i nowe animacje to niby fajna rzecz, ale po tylu odsłonach ich zmiana to był raczej obowiązek niż "nowość", a i tak większość z nich wygląda praktycznie tak jak w 2008 roku. Czekam niecierpliwie na możliwość wydania z siebie głośnego ryku mającego przypominać śmiech, gdy tłum przedstawiony na E3 przerzedzi się w ostatecznej wersji niczym włosy na głowie chorego na trichotillomanię (odkąd poznałem to słowo chciałem go użyć i proszę... tak na prawdę cały ten tekst powstawał tylko w tym celu). Co do co-opa - jestem sceptyczny. Multi w AC zawsze miało swój klimat ale współpraca to zupełnie inna sprawa. Moim skromnym zdaniem skończy się ona po prostu masową rzezią. I tu unaocznia się największa wada, którą widzę w materiałach promocyjnych nowego Asasyna. Już w pierwszej części to bardziej skradanie niż walka było opcjonalne, ale teraz nawet w zwiastunie CGI bractwo elitarnych zabójców zamieniło się w grupę samopomocy zrzeszającą ludobójców poszukiwanych zapewne przez ONZ. Jakoś nie widzę Altaira czy Ezio radośnie mordujących Bogu ducha winnych żołdaków w liczbach zbliżonych do sequeli Rambo, by następnie wydać kogokolwiek na lincz dla wściekłego, złożonego z niedouczonych, śmierdzących bestii tłumu, zamiast zadać mu śmierć ostrzem (i urządzić sobie po wszystkim pogawędkę z trupem). Twórcy Genocidal Creed powinni przed stworzeniem następnej odsłony obowiązkowo zagrać w Spec Ops: The Line. Ale skoro największym skandalem jest ponoć to, że wśród tych rzeźników nie ma kobiety, to sami jesteśmy sobie winni, że dostaniemy wtórny szajt. 3. Symulator Randkowy dla tumblr: Sexkwizycja. Pozwolę sobie na chwilę pisania prozą. W kącie oka wygłodniałego, siedzącego przed monitorem Biodrona zaczęły się formować łzy szczęścia. Oto ona! Oto nadeszła najnowsza odsłona uznanej na całym świecie serii gier, która odmieniła oblicze gatunku RPG. Na ekranie pojawiły się kolejno logo firmy wielokrotnie uznanej za "Najlepszą w kraju i na świecie" oraz owinięty tęczową wstążką napis LGBTware, by wreszcie ustąpić miejsca menu startowemu. Niecierpliwie oczekujący na najwyższej klasy doznania płynące z rozgrywki Biodron od razu zaatakował przycisk "Nowa Gra" zupełnie ignorując ustawienia grafiki czy kontrolera. W końcu wiedział, iż tytuł napędza potężny engine, który po prostu musi pięknie wyglądać na dowolnych ustawieniach, zaś sterowanie będzie wystarczająco proste by każdy fan mógł delektować się historią pisaną przez scenarzystów-weteranów studia, którzy odpowiadali za takie arcydzieła jak Baldurs Gate KotOR Mass Effect Dragon Age: Origins Dragon Age 2 i misje N7 w ME3. Szczęśliwemu kupcowi preordera ukazał się ekran tworzenia postaci i pierwsze wybory. Najpierw rasa - monitor wyświetlił kilka różnych opcji, najwięcej spośród dotychczasowych części serii. Biodron zdziwił się jednak widząc, że poza elfem i człowiekiem wszystkie pozostałe były zaznaczone na szaro. Tak się składa, że wśród nich znajdowały się krasnoludy, a takowym nasz bohater miał ochotę zabrać. Gdy najechał kursorem na nazwę wymarzonej rasy ukazał się mu komunikat "Krasnoludy są fuj. Dostępne tylko dla posiadaczy przedpremierowej wersji Ultra Pro Deluxe Edition w formie DLC." Wzruszył ramionami - rzeczywiście mógł okazać większą miłość ukochanemu developerowi zamawiając rzeczoną edycję za 300$ zamiast wydawać marne sześć dych na standardowe pudło. Ale nic to, zawsze można zagrać nowością, a więc Qunari, prawda? Niestety również i ta rogata rasa jest opisana krótkim "Dostępne niebawem". Nie mając więc zbytnio wyboru, a jednocześnie bojąc się spojrzeć w swoje rasistowskie oczy w lustrze w przypadku gry człowiekiem Biodron wybrał elfa. Po zatwierdzeniu decyzji na ekranie pojawiły się dziesiątki opcji jednak ku zdziwieniu normalnego gracza nie ma wśród nich umiejętności, statystyk i perków. Siedzący przed komputerem koneser wiedział jednak, że ma do czynienia z czymś o wiele ważniejszym. Oto ekran wyboru tożsamości płciowej. Homoromantyczny transseksualista czy panseksualna dendrofilka o cielesności męskiej? Kiedy Biodron podjął już wszystkie ważne decyzje i użył opcji "pomiń" dostępnej przy nudnym wybieraniu klasy i statystyk, nareszcie mógł zatopić się w rozgrywce. Że była identyczna jak w poprzedniej odsłonie? Tym lepiej! Takich arcydzieł nigdy za wiele! Po wysłuchaniu wstępu gra rzuciła go w wir walki. Choć wszystkie postaci, które kontrolował miały 1 poziom, pole bitwy wyglądało niczym wyjęte Dragon Balla, a na dodatek pauza w niczym tu specjalnie nie pomogła. Na szczęście na taką okoliczność miał on odblokowywaną już na początku gry umiejętność dostępną z poziomu menu opcji - poziom trudności: fabuła. Jedno kliknięcie i potężna armia demonów zamieniła się w pył. Pora zakończyć ten prolog udając się w miejsce gdzie wreszcie zbierze się drużyna. Rzut oka na mapę - gigantyczna. W trakcie wędrówki do celu, w przerwach między odbijaniem się od jednej niewidzialnej ściany do drugiej gdzieś w głowie przewijała się co prawda myśl o obietnicy otwartego świata, ale Biodron zrozumiał, że chodzi o otwartość mentalną, nie dosłowną. W końcu dotarł do celu, przed nim zaś stanęła Nikki Minaj w pięknej, zdobionej 20 kilogramami złota szacie i z obstawą złożoną z dwóch elfek w opancerzonych biustonoszach. Piękno kwadratowej szczęki Vivienne przyćmiło nieco umysł fana serii, który wręcz eksplodował gdy z nienaturalnie napompowanych ust wydobyły się wymawiane szorstkim, męskim głosem słowa: - Witaj, jestem Vivienne. Okrągłe menu z dialogami wyskoczyło natychmiast i pozwoliło Biodronowi dokonać wyboru jednej z aż 4 opcji dialogowych, z których każda oznaczona była innym obrazkiem. Kolejno były to - uśmiechnięta twarz dla opcji "Cześć", serduszko dla opcji "Hej", smutna mina dla opcji "Witam" i znak zapytania przy "Zbadaj". Weteran gier tego studia wiedział, że nie wypada przepuścić nawet jednej linijki błyskotliwych dialogów, dlatego wybrał tę ostatnią. - Kim jesteś? - I'm strong independent black woman who don't need no man! Biodron nie miał czasu przejąć się problemem z tłumaczeniem, bowiem zajęty był zachwycaniem się głębią z jaką oddano osobowość każdego NPC w tej grze. Drżąc z przejęcia wybrał opcję okraszoną sercem. - Kocham Cię. - Ja też, spotkajmy się w mojej komnacie. - Supcio! Oglądając dwuminutową cutscenkę w pełnym ubraniu zachwycony Biodron postanowił zapisać grę i przerwać ją na moment. Nadszedł czas pochwalić się romansem na tumblr, a w głowie już teraz kiełkował pomysł na co najmniej 17 fanficów. Ps. czekać na DA:I to niezła beka 4. Rainbow Six: Sid - nie pokazali zbyt dużo ale i to wystarczyło by pozostawić kilka wątpliwości: Po pierwsze - czy ludzie na prawdę wierzą, że to co zobaczyliśmy to nie była oskryptowana do bólu prezentacja mająca ściągnąć uwagę, pełna elementów, które w ostatecznym rozrachunku w ogóle się w grze nie pojawią? Zachowanie zakładniczki czy - to chyba moje ulubione - drużyny pełnej Hodorów zbyt głupich, by patrzeć na podłogę w poszukiwaniu tego czegoś z kamerką i przygotować się widząc, że ich podglądano? W RL rozumiem, ale to gra, gdzie przestępcy raczej będą wiedzieć, jakiego arsenału wroga się spodziewać. Po drugie - graficznie/technologicznie to jeden wielki bullplay ?. Ciężko mi znaleźć usprawiedliwienie inne niż bycie fanbojem dla udawania, że wszystko było z tym w porządku. Tak jak w przypadku Watch_Hogsów, FC2, FC3 i innych produkcji Ubiszajtu do czasu premiery z gry zdąży wylecieć połowa efektów graficznych, zniszczalne otoczenie (zapewne wytłumaczą to balansem rozgrywki i zostawią pojedyncze strefy, które można rozwalać ładunkami wybuchowymi) i inne ficzery. Będą to robić stopniowo i po cichu, szczególnie, że tak jak w przypadku innych gier Ubi czy EA od pism/portali branżowych będziemy otrzymywać codzienną dawkę zapewnień, że tym razem ta gra jest super! Po trzecie - rozgrywka ma się rzekomo opierać na współpracy. Patrząc, że tytuł skierowany jest na konsole widzę to tak. Pierwsze dni po premierze, pojedynczy gracze nieśmiało wchodzą w świat gry ucząc się na własnych błędach. Po dwóch tygodniach dosyć łatwo trafić rozgrywkę, w której obie drużyny nieźle współpracują. Po miesiącu sielanka się kończy, a partie zaczynają przypominać Call of Duty ze względu na małe przestrzenie. Rzeź na porządku dziennym, tylko jednostki chcą jeszcze grać po cichu. Do tego gra jest zbyt prosta (konsole i ich pady) by zainteresowali się nią hardkorowcy, a rozróba zawsze jest przyjemniejsza w CoD-ach i BF-ach, tak więc po góra dwóch miesiącach od premiery serwery są martwe. Dramat w trzech aktach zakończony, epilog jest kiepski, wszyscy zginęli. 5. De Diwiżyn - gra, która obok Wiedźmina 3 zrobiła na mnie w 2013 roku największe wrażenie. A także gra, która po zebraniu kolejnych nauczek w postaci gównianej jakości gier świetnie prezentujących się na E3 najwięcej straciła w moich oczach. Generalnie można skopiować tekst powyżej. Ktoś w ogóle wierzy, że znajdą się tacy, co będą w to grali współpracując jak roboty z tych prezentacji? Będę ze smutkiem o wiele większym niż w pozostałych przypadkach patrzył, jak ze świetnie zapowiadającego się tytułu robi się przeciętny shooter z osłonami. ;( Ps.
  14. Wiesz co jest najlepsze? Wiedźmin 3 wygral na IGN nagrodę czytelników i nie ma na ten temat nawet wzmianki na głównej stronie.
  15. Żeby nie było - też trzymam za nich mocno kciuki, bo pomysł jest świetny, aczkolwiek z hypem się wstrzymam ;p
×
×
  • Create New...