Skocz do zawartości

haunter

Forumowicze
  • Zawartość

    84
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralna

O haunter

  • Ranga
    Ork
  • Urodziny 13.06.1992

Sposób kontaktu

  • AIM
    9414636
  • Strona WWW
    http://
  • ICQ
    0

Informacje profilowe

  • Płeć
    mężczyzna
  • Skąd
    Dębowiec

Dodatkowe informacje

  • Ulubiony gatunek gier
    RPG
  1. haunter

    Pyrkon 2011

    Już za nieco ponad miesiąc, tj. w dniach 25-27 marca, odbędzie się kolejna edycja poznańskiego Pyrkonu - konwentu dla fanów szeroko pojętej fantastyki. Zapożyczając ten wstęp z Informatora Konwentowego chciałbym zachęcić wszystkich fanów fantastyki, aby zjawili się w pierwszy weekend wiosny w Poznaniu, bo zapowiada się, że naprawdę warto. Będą panele dyskusyjne z udziałem znanych polskich pisarzy (m.in. Jacek Komuda i Jakub Ćwiek), spotkania z wydawcami książek i gier, sesje RPG i wiele, wiele innych. Więc jeśli jesteś fanem fantasy, Gwiezdnych Wojen, lubisz gry RPG lub po prostu lubisz dobrą zabawę, to powinieneś tam być. Ja tam będę na pewno. haunter
  2. ? Witamy! Mamy takie pytanie... Jakie macie komputery? Macie konsole? Jeśli nie, to jakie zamierzacie kupić? Komputer to zuo, mama mi nie pozwala go mieć. A z konsol mam tylko Pegasusa. ? Czy lubicie pizzę? Cowabunga! ? Czemu tak bardzo niektórzy z was popierają piractwo? Przecież przez nie wielu producentów gier zostaje wyrzuconych z pracy, mamy mniej gier i w ogóle... Harrr, nie wiem. Może z głupoty? ? Ile zarabiacie/macie kieszonkowego? Ile łaska. ? O co chodzi z tą całą komercją, która to niby u nas jest? Zazdrość, nic innego. ? Dlaczego poziom waszych listów ciągle spada? Kiedyś pisaliście lepsze, czyżbyście się zestarzeli? I prosimy o mądre i poważne odpowiedzi! To wszystko przez te gry! ? Czemu wciąż narzekacie na pełniaki, że już macie, że stare, że nie działają na waszych komputerach, że nie z tego gatunku co potrzeba? My tu się staramy, jak możemy, a na forach zawsze tyle niewdzięczności! Bo jesteśmy niepoprawnymi marzycielami i mamy nadzieję na pełniaki sprzed miesiąca. ? Co trzeba zrobić, żeby być czytelnikiem CD-Action? Czy to fajna fucha? Ile czasu dziennie spędzacie z CDA? Oj, to nie taka łatwa sprawa. Trzeba przede wszystkim odpuścić raz w miesiącu pizzę/piwo/cokolwiek i wyłożyć w sklepie 15 zł. Czy fucha fajna? Za 15 zł o lepszą ciężko. ? Ile macie lat? A na ile wyglądam? ? Czy przede wszystkim czytacie magazyn, czy korzystacie z rzeczy z płyty? Czytacie ActionMaga? Magazyn ponad wszystko. Jak byłem mały, to tata mi zawsze powtarzał, że daje mi pieniądze na te wszystkie czasopisma o grach po to, abym coś z nich wyniósł i dużo czytał. I tak mi zostało. A ActionMaga zwykle czytam. ? Ile osób czyta wasze egzemplarze CDA? Czy podbierają wam je bardziej mamy/ojcowie/żony, czy raczej dzieci? A może kumple? Cała rodzina + współlokatorzy w internacie. I czasem kuzyn. I sąsiad. I jakieś pół klasy. I nauczyciel. I raz chyba nawet dyrektor. ? Czy nie moglibyście płacić za CD-Action 50 złotych? Jeśli nie, to czemu? Przecież gdyby tak podliczyć, ile kosztuje druk pisma, wszystkie pełniaki, pensje redakcji itp., itd., to i tak wyjdzie dużo więcej niż 50! To co, możecie płacić? W sumie zastanowiłbym się, ale chyba byłbym skłonny zapłacić. Bo CDA oferuje nie gorszą rozrywkę niż niejedna książka. ? Co wam się najbardziej podoba w CDA i dlaczego jest to Allor? Bo kochamy jego brodę! ? Kim jest Smuggler i dlaczego jest nim Allor? To wszystko wina brody.
  3. haunter

    Final Fantasy VIII - review

    Gra muszę przyznać, że całkiem fajna, ale siódemka dla mnie dużo lepsza
  4. haunter

    Ekranizacje gier komputerowych cz.4

    W sumie śmianie się na beznadziejnych filmach to fajna taktyka, zwłaszcza w kinie - przynajmniej nie ma się uczucia zmarnowania pieniędzy.
  5. haunter

    Utopiony w g###nie poezji...

    Zakład, że byś nie napisał dobrego wiersza białego? Wybacz kolego, ale do tego naprawdę trza mieć talent i umiejętności.
  6. Wiem, miałem nie pisać, ale się rozchorowałem i nie mam nic lepszego do roboty. A więc przedstawiam wam ostatnią część moich wypocin o ekranizacjach gier komputerowych. Rok 2002 przyniósł nam kolejną, tym razem całkiem niezłą, ekranizację - Resident Evil w reżyserii dobrze już nam znanego Paula W.S. Andersona. Film, jak wiele innych, wybitny nie był, ale zjednał sobie całkiem spore grono wiernych fanów i (co najważniejsze) przyniósł twórcom zyski. Można również, że rola Alice była największą rolą w karierze Milli Jovovich. Warto również wspomnieć o tym, że w związku z sukcesem pierwszej części powstały jeszcze trzy kontynuacje - Resident Evil: Apokalipsa (2004), Resident Evil: Zagłada (2007) i Resident Evil: Afterlife (2010). Ogólnie wydaje mi się, że film ten można ocenić jako jedną z najlepiej przyjętych ekranizacji, bo została w miarę zaakceptowana przez fanów oryginału. A to jest przecież najważniejsze. Teraz pora na polski akcent, gdyż w roku 2005 światło dzienne ujrzał film Andrzeja Bartkowiaka, pod tytułem Doom. Film został przyjęty dosyć chłodno (jak zresztą większość dzieł Bartkowiaka) i nie odniósł sukcesu kasowego. W głównej roli mogliśmy "podziwiać" Dwayne'a "The Rock" Johnsona, który jak wiemy wybitnym artystą nie jest. Warto natomiast przyjrzeć się aktorom drugoplanowym, bo tu jest dużo ciekawiej - występuje tu Dexter Fletcher znany z Lock, Stock and Two Smoking Barrels, Kompanii Braci czy Hotelu Babylon oraz Karl Urban, znany głównie jako Eomer z Władcy Pierścieni czy jako William Cooper z RED'a. Niestety dla nas pan Bartkowiak nie przejął się zbytnio opiniami o Doomie i wziął pod nóż Street Fightera (którego jeszcze nie widziałem, więc na razie jedynie o nim wspominam). Następne dzieło można bez wahania określić perełką. Tak moi mili, przed wami Silent Hill - prawdopodobnie najlepszy film na podstawie gry. Świetny klimat, dobra gra aktorska i ciekawy scenariusz to największe plusy tego filmu. Wyreżyserowany przez mało znanego reżysera Christopha Gansa film, w którym chyba jedynym znanym aktorem był Sean Bean okazał się jednym z lepszych horrorów i zjednał sobie całą masę fanów, którzy określają go mianem kultowego. Film nie odniósł może jakiegoś spektakularnego sukcesu kasowego, ale co najważniejsze się zwrócił z nawiązką. Niestety, sukcesu Silent Hilla nie powtórzyła następna produkcja na podstawie gry - Dead or Alive. Reżyserii tej fajnej bijatyki podjął się reżyser świetnego w końcu Transportera - Corey Yuen, ale szczerze mówiąc, to mu nie wyszło. Jedyne co film ten sobą oferuje to tłum roznegliżowanych panienek, słabe efekty specjalne i głupie żarciki. A, no prawda, są jeszcze sceny walki. I powiem jedną rzecz - lepsze sceny walki są w najstarszych filmach z Brucem Lee. DOA poniosła ogromną klapę finansową i całe szczęście nie zanosi się na sequel. W roku 2007 mieliśmy okazję oglądać ekranizacje Hitmana, gry o słynnym zabójcy na zlecenie. Cóż, film w sumie zły nie był, ale nie mam najmniejszej ochoty go oglądać, bo poza tym, że mam sentyment do gry nie ma w tym filmie nic nadzwyczajnego. Ot trochę strzelania, trochę jeżdżenia, troszkę seksu. Nic czego nie zobaczyłbym w jakimkolwiek innym filmie akcji. Ale czego w końcu spodziewać się po reżyserze, którego jedynym innym znanym filmem jest Fronti?re(s)? Ale trzeba przyznać, że film odniósł spory sukces, bo przy stosunkowo niskim budżecie zarobił naprawdę spore pieniądze. Rok 2008 nie był dla nas, graczy, łaskawy, bo oprócz fatalnego Far Cry autorstwa UB dostaliśmy coś jeszcze, coś co boli dużo bardziej. Dostaliśmy ekranizację Max Payne'a. Film w reżyserii Johna Moore'a okazał się bardzo, ale to bardzo słaby. Po naprawdę niezłym trailerze oczekiwano filmu świetnego, a tu kicha. Otrzymaliśmy film nudny, pozbawiony jakichkolwiek emocji i przede wszystkim niesamowicie sztywny. Gra aktorska Marka Wahlberga aż wołała o pomstę do nieba. Nie lepiej było zresztą z grą Beau Bridgesa. Nie rozumiem jak można było zrobić tak słaby film na podstawie gry, która była wręcz gotowym scenariuszem. Dla mnie jest to nie do ogarnięcia. Wspomnę jeszcze tylko o tym, że film okazał się sukcesem kasowym i przyniósł twórcom zyski. Szkoda. W zeszłym roku mogliśmy za to oglądać kolejną niezłą adaptację, a mianowicie Prince of Persia: Piaski Czasu. Film może był nieco infantylny i disneyowski, ale trzeba przyznać, że oglądało się go naprawdę przyjemnie. Jest to także zasługa dobrej gry aktorskiej i jestem nawet w stanie wybaczyć filmowcom to, że Gemma Arterton na egzotyczną księżniczkę nie wygląda. Cóż, pozostaje mi tylko czekać na kontynuację i mieć nadzieję, że będzie przynajmniej równie dobra. To już koniec moich wypocin, niektórzy mogą mi zarzucić, że wiele filmów pominąłem, ale to prawdopodobnie dlatego, że icj jeszcze nie widziałem. Jak tylko obejrzę jakiś, to napiszę. Mam już zresztą Alone in the Dark II i Street Fighter: Legenda Chun-Li, ale na razie nie mam czasu ich obejrzeć. haunter
  7. haunter

    Noob

    Dobra, kilka spraw. Po pierwsze - na ostatnią część cyklu o ekranizacjach gier trzeba poczekać do przyszłego tygodnia, bo nie mam teraz czasu. Odsypiam jeszcze osiemnastkę koleżanki, w sobotę mam studniówkę, a w maju maturę - a w życiu trzeba mieć priorytety Druga sprawa - moje podręczniki do Dungeons and Dragons przyszły. Jeszcze tylko znajdę jakichś ludzi do grania i zacznę przygodę. Trzecia sprawa - mam już pomysł na nowy cykl, tak że będzie fajne To by było na tyle, nowy wpis raczej dopiero po niedzieli. Aha, tytuł nic nie znaczy - nie wiedziałem co wpisać, to napisałem co mi pierwsze do głowy przyszło. haunter
  8. haunter

    Kobiety w grach, część 2

    Też miałem właśnie napisać o tym, że brakuje mi tu Bastili Dla mnie to zdecydowanie najlepsza postać kobieca w grach.
  9. haunter

    Posucha

    Mam nadzieję, że świetny A co do New Vegas, to Fallout to troszkę nie moje klimaty, choć pewnie zagram jak potanieje.
  10. haunter

    2011 i exclusivy

    Tak w ogóle to ten obrazek był wrzucony na 4chana i powątpiewałbym w jego autentyczność. Po pierwsze - dlatego, że to 4chan. Po drugie - dlatego, że nie wierzę, że Microsoft nie zapewni posiadaczom Xboxa nic nowego. Chyba, że jest to znak, że w tym roku Microsoft uraczy nas nową konsolą. Ale i tak jestem niezmiernie zadowolony z postawy PC i ten rok może utrzeć nosa wszystkim, którzy przewidywali upadek PC.
  11. haunter

    Posucha

    Rynek RPG przeżywa ostatnio posuchę. Brakuje mi klasycznych erpegów pokroju Baldur's Gate czy Icewind Dale. Bo nie oszukujmy się - ostatnia wielka gra tego pokroju wyszła ponad rok temu i był nią Dragon Age (który zresztą mnie nieco zawiódł), a jego kontynuacja ma już być uproszczona i przerobiona na grę akcji. Niezbyt to fajne, bo owszem, podobał mi się Mass Effect, ale to nie znaczy, że chcę, aby każdy RPG tak wyglądał. Na dobrą sprawę najlepszym klasycznym RPG ostatnich lat był Drakensang, któremu brakowało jednak nieco epickości i interakcji między bohaterami. A szkoda, bo gra potencjał miała. Ale nie o tym w sumie miało być W związku z posuchą zakupiłem sobie oto następujące rzeczy: I jeśli tylko uda mi się opanować podstawy i znaleźć chętnych do gry, to może nawet wybaczę to, że Dragon Age 2 będzie siekanką xD haunter
  12. haunter

    Ekranizacje gier komputerowych cz.3

    Seed miał budżet wynoszący 10 milionów dolarów, więc wcale taki mały nie był. A sam film jest moim zdaniem bardzo słaby, bo poza przemocą nie oferuje w sumie nic. A inne jego autorskie filmy typu Max Schmeling może i nie są tak słabe jak ekranizacje w jego wykonaniu, ale wcale ich to nie ratuje.
  13. Kiedy zadasz przeciętnemu człowiekowi pytanie ? z czym kojarzą ci się Niemcy ? możesz spodziewać się odpowiedzi w stylu ?z kiełbaskami?, ?z piwem?, ?z wojną?, ?z brzydkimi dziewczynami? itp. Gdybyś jednak zapytał o to sama człowieka nieprzeciętnego, obdarzonego czymś, czego inni powinni mu zazdrościć, Istotę Wybitną ? gracza ? co byś usłyszał? Tak, nie mylisz się drogi przyjacielu, zapewne gracz z nienawiścią w oczach zdoła wypowiedzieć tylko dwa słowa. Dwa słowa, które wywołują w niemal każdej Istocie Wybitnej śmiech, płacz i zgrzytanie zębów. Jesteś więc pewien, że chcesz usłyszeć te słowa? Cóż, twój wybór, żeby nie było, że nie ostrzegałem.. Uwe Boll. Tak, człowiek niepozostawiający żadnego gracza obojętnym. Człowiek, którego spokojnie można uznać za naszego wroga. A wiesz co trzeba zrobić z wrogiem? Nie, nie wyeliminować ? wroga trzeba poznać. Cóż więc powinieneś wiedzieć o panu Uwe? Przede wszystkim to, że nie jest to jakiś głupek, który wziął się za robienie słabych filmów z braku lepszego zajęcia. O nie, imć Uwe jest osobą wykształconą, zdobył licencjat z literatury na uniwersytecie w Kolonii, a oprócz tego studiował również reżyserię filmową oraz marketing. Jego działanie nie jest więc dziełem przypadku, lecz sprawia wrażenie całkowicie zaplanowanej i przemyślanej. Wydawać by się mogło więc, że człowiek ten powinien znać się na filmach, prawda przyjacielu? Nic bardziej mylnego. Uwe Boll zna się na filmach, ale wyłącznie w swoim mniemaniu. Każdy niemal jego film został zniszczony zarówno przez krytyków jak i widzów, czego dowodem są miażdżące oceny na IMDb . Nasz kochany pan B zresztą bardzo rozumie swoich krytyków czego dowodem mogą być jego własne słowa: ?Ludzie piszą te wszystkie g**** o mnie, siedząc w domu, gdzie mamusia za wszystko płaci? Tak, Uwe kocha swoich przeciwników. Udowodnił to zresztą, kiedy w 2006 roku wyzwał swych krytyków na pojedynek bokserski. Całkiem oryginalnie, muszę przyznać. Ale właśnie, przecież napisałem, że jest krytykowany i jak sobie z krytyką radzi, lecz zapomniałem w sumie wspomnieć za co jest tak krytykowany. O ja głupi. Pan Boll tworzy filmy głównie na podstawie gier komputerowych i to właśnie za to go tak kochamy. Co więc w takim razie robi Uwe, że tak mu to nie wychodzi? Powodów jest kilka. Przede wszystkim dziwny wybór niektórych licencji. No bo jak mam zrozumieć to, że podjął się stworzenia filmu na podstawie House of The Dead czy Postala? Czy coś takiego ma w ogóle prawo się udać? Patrząc na jego filmy odpowiedź nasuwa się sama ? nie. House of The Dead okazał się jednym z najgorszych filmów jakie kiedykolwiek powstały. I to nie tylko wśród ekranizacji gier. Ot, banda licealistów przyjeżdża na małą wysepkę na techno party, lecz okazuje się, że okolica jest opanowana przez wygłodniałe zombie, a ostatni bastionem grupki nastolatków staje się pobliski cmentarz. Szczerze mówiąc, to będąc zombie też bym się wkurzył, gdyby w mojej okolicy urządzono techno party. Pomijając denną fabułę i marną charakteryzację pozostaje nam? nic. Tak, prócz tego co jest fatalne nie ma tam nic ? prawda, że fajnie? Inną zupełnie sprawą jest Postal. Film ten miał być chyba w zamierzeniu karykaturą współczesnych Stanów Zjednoczonych i społeczeństwa w nim żyjącego, ale szybko stał się parodią samego siebie. Mamy więc arabskich terrorystów, jakąś tam sektę, bandę buraków i masę niewybrednego humoru. Sceny, które z zamierzenia miały być śmieszne stały się żenujące i momentami wręcz niesmaczne. Owszem, zdarzyły się ze dwie niezłe sceny, przy których można było się zaśmiać, ale to wszystko na co stać reżysera. I tylko jedno pytanie nasuwa mi się na usta ? co poza bohaterem ma ten film wspólnego z grą? Bo fabularnie grę dużo bardziej przypomina mi nowszy film Bolla ? Rampage. A co do Postala, to nie mogę się powstrzymać i zacytuję tutaj pewnego użytkownika FilmWebu. I niech to świadczy o tym, dlaczego opieram się zwykle na IMDb. Postal jest wbrew pozorom kinem bardzo wyrafinowanym, przeznaczonym dla osób o wysokim ilorazie inteligencji. Ale to nie jedyne grzechy naszego niemieckiego znajomego, o nie. Mimo tego, iż Uwe kręci filmy na podstawie gier, to zdaje się ich nienawidzić. No bo jak inaczej wytłumaczyć to, że zmienia w nich co tylko się da? Ja rozumiem, że reżyser nie chce korzystać z gotowca i ma ambicje stworzyć coś własnego, ale nasz wielbiciel kiełbasek nieco przesadza z tymi ambicjami. Dajmy więc taki Alone In the Dark. Pamiętacie grę? Tak, to taki survival horror. A na co przerobił to nasz kochany UB? Na film akcji z elementami sci-fi. Akcję przeniósł zaś do nowoczesnego miasta, dorobił nędzną historyjkę miłosną i, niech na ten fragment nieletni zamkną oczy, seks. O tak, dobry horror bez seksu? Nie ma szans. Inny przykład ? Bloodrayne. Zamiast nazistów dostaliśmy jakichś gotyckich lamusów (część pierwsza)i kowbojów-wampirów (część druga). Naprawdę muszę pogratulować Uwe za pomysłowość, bo ja bym nigdy nie wpadł na tak głupi pomysł, by zrobić z Billy Kida wampira. Za takie coś powinno się karać dożywotnim zakazem wykonywania zawodu. Przy okazji mimochodem wspomnę o nienagannej opaleniźnie Rayne, która o ile pamiętam musi słońca unikać. Ale cóż, nie moja sprawa. Nie potrafię jednak wybaczyć reżyserowi samej Rayne. Ta w grze była naprawdę dzika i seksowna, natomiast jej filmowa odpowiedniczka sprawiała co najwyżej wrażenie zagubionej i upośledzonej. A tak, tu też mieliśmy scenę seksu. Jak widać reżyser ten nie należy do wybitnych, lecz jakimś cudem udaje mu się namówić do gry w jego gniotach znanych aktorów. Tak więc na przykład w BloodRayne zagral Ben Kingsley, Michael Madsen i Michelle Rodriguez, w Dungeon Siege Jason Statham, Ray Liotta, Burt Reynolds, John Rhys-Davies i Ron Perlman,, w Alone In the Dark Christian Slater, a w Far Cry Til Schweiger. Szkoda, że tacy aktorzy rozmieniają się na drobne w filmach tego człowieka. Ale zaraz, być może zastanawiacie się, skąd Uwe Boll bierze pieniądze na to wszystko. W końcu licencje i wynajęcie aktorów trochę kosztuje, zaś jego filmy są kompletnymi klapami finansowymi. Otóż Uwe, jak na geniusza zła przystało, rozegrał to genialnie. Zresztą on sam wam to wyjawi: Być może to wiecie, ale nie jest łatwo skompletować budżet filmu. W Niemczech mam fundusz ochraniający podatek. Jeśli inwestujesz w Niemczech w film, zasadniczo możesz dostać pięćdziesięcioprocentowy zwrot podatku od rządu. Czyli jak widzicie Uwe nie jest jedyną osobą odpowiedzialną za ten crap. W równej mierze możemy obwiniać za to rząd niemiecki, który znowu robi całemu światu na złość. A więc jak przyjacielu, poznałeś już swojego wroga wystarczająco dobrze? Otóż mylisz się ? nie. Aby dokończyć swój trening i być gotowym na otwartą walkę z Uwe Bollem musisz zrobić coś jeszcze. Sam artykuł dotyczący jego filmów to za mało ? musisz zobaczyć to sam! Albo lepiej nie sam, zaproś kogoś kogo serdecznie nienawidzisz i obejrzyjcie to razem! haunter
  14. haunter

    Ekranizacje gier komputerowych cz.2

    W części 4, zaraz po naszym kochanym wielbicielu kiełbasek.
  15. haunter

    Waldek wraca do "Kiepskich"!

    Szczerze mówiąc, to niektóre stare odcinki były całkiem fajne, ale to głównie dzięki Babce. Poziom humoru jest niestety fatalny, a sam serial nie dorównuje starym dobrym Bundym. Bo Al miał klasę, a Ferdek to zwykły cham.
×