Jump to content

longstory95

Forumowicze
  • Content Count

    42
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

3 Neutralna

About longstory95

  • Rank
    Goblin
  • Birthday 09/16/1995

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array
  1. Dobra, szukałem - nie znalazłem. Wie ktoś może, kiedy wyjdzie mod Twilight of the Sun King? Czytałem o projekcie na oficjalnym forum TaleWorlds i jest tam naprawdę kilkaset stron tematu, a mój angielski nie jest aż tak zaawansowany. Pytam więc, czy mod wyszedł, czy jest jakaś Beta albo w ogóle przybliżona data wydania.
  2. longstory95

    Ostatnie słowa

    Śmierdzę, więc jestem.
  3. Mam swoich faworytów: Seria Assassin's Creed: Ogólnie: a) podczas misji, gdziekolwiek i w losowym momencie, kiedy przyciskam D albo A, żeby bohater biegł na boki, on sobie beztrosko wbiega na ścianę, spada i od nowa, b) konie i ich [ciach] sterowanie (szczególnie Brotherhood), nie lubiłem się nimi poruszać i w ogóle nie lubię nadal, Assassin's Creed Revelations, czyli pierwsza gra z serii, w którą grałem: a) świat nie był najgorszy, bohaterowie też, Ezio przynajmniej nie walczył z Borgami, ale jedyne, co mnie wkurzało, to wrogowie-idioci. Co z tego, że byli silni albo szybcy, walczyli ciężkim mieczem albo lekką szablą, skoro i tak byli niepomiernymi kretynami. Rozsadzeni na dachach, chodzący po ulicach, tak szybko gubili trop, że strach myśleć. Pamiętam, kiedy byłem ścigany i ukryłem się w sianie, po chwili stracili trop i wyszedłem na ich oczach, bo chciałem powalczyć, a oni nawet na mnie nie spojrzeli. Pamiętam też, kiedy przekradałem się do pałacu sułtańskiego - nie dość, że za każdym rogiem były cyganki, to jeszcze strażnicy stali w trzyosobowych grupach i spokojnie można było przejść między nimi. b) spadochrony - pomysł może przydatny, ale w gruncie rzeczy zbędny, w całej grze przydał mi się ze dwa razy. Jeszcze
  4. Z dniem 31 X 2012 - zapalam znicz na zbiorowej mogile marki Star Wars!

  5. Na prawdę jestem poważnie zaniepokojony, ale w zasadzie, mimo płaczu, to powinienem mieć to gdzieś. Po wskrzeszeniu Maula, po jakichś nowych/dennych pomysłach z magią Sióstr Nocy, przestałem oglądać serial The Clone Wars. Komiksów też w zasadzie nie czytam, bo nie mam gdzie ich kupić, tylko kilka książek przeczytałem, ale dużo wiem o Expand Universe i tyle mnie to interesuje, ale zdenerwowałem się, no! Bardzo niepokoi mnie fakt kontynuowania historii Luke'a w filmach, ciekawe jak to się będzie miało do podstawy historii ze Starej i Nowej Trylogii. Najlepsze jest to, że "zrobiłem" sobie dzisiaj "chorobowe" i nie poszedłem do szkoły, aż tu nagle włączam komputer i "rozdziabiam" pysk, i zanoszę się na płacz. O ile nie denerwowałem się, kiedy pojawiały się pogłoski o epizodach VII-IX, to teraz, kiedy zostały potwierdzone przez rynkowego giganta, jestem nieźle poddenerwowany. Nigdy nie oczekiwałem od SW jakichś wybitnych, nawet choćby dobrych dialogów, scen i jakiejś uniwersalnej i genialnej w swojej prostocie historii. Jednak odczuwam wielki niepokój - mogę jedynie pogratulować Lucasowi, że ugrał bardzo dużą kwotę pieniędzy za całość marki, która i tak była mocno nadwyrężona. P.S. Wiem, co mnie martwi - że zrobią jakieś spin offy. Choćby o Boba Fett'cie i innych, dotychczas pobocznych w filmach, postaciach. Na razie zapalam znicz i wznowie recytowanie "Trenów". P.S.2. Dla tych, którzy wciąż nie mogą się pogodzić Przycisk Noooo!!! -> http://www.nooooooooooooooo.com/
  6. Boże, byleby bohater nie był taki ułomny jak w San Andreas! Dobra, koniec błagalnej apostrofy, trzeba zacząć pisać. Wie ktoś może lub przewiduje, z jakim poślizgiem wychodzą gry R* na komputery?
  7. Oj tam, golną sobie na zachętę, a schleją się w bazie - jak przystało na spadkobierców sarmackiego narodu P.S. A serialu nie oglądam, bo jestem abonentem Cyfrowego Polsatu P.S. 2. Czemu nigdzie (w żadnym, przynajmniej polskim, serialu/filmie) nie ma romansów homoseksualnych, skoro tyle chłopów w wojsku?
  8. Wiem, że trzeba się dobrze zareklamować, żeby zagarnąć klientów, ale kłamać nie będę - nie ma co liczyć na epickie sceny i motywy. Jednakże historii również nakreślonej nie mam, ale skoro już "aż" dwóch mi odpowiedziało, to zacznę "odkurzać" jakieś książki (bardzo przemawiają do mnie "Bajki robotów" Lema). Aha, dobrze wyczytałeś moje motywacje, ale, żeby jeszcze rozwiać wątpliwości, to chciałbym (podkreślam - chciałbym) się zbliżyć do realizmu, lecz jednocześnie sesja ma być przyjemna. To trudne, ale kto nie próbuje, ten nie wygrywa.
  9. Oczywiście, że mnie też się zdarzało mieć słomiany zapał, ale jako zwykły gracz. Teraz kieruje mną chęć wykreowania swojej własnej space opery, a mechanikę odrzucam, bo nie wydaje mi się, by miała mieć coś wspólnego z realnym światem. Choćbym miał mieć tylko jednego gracza - chętnie popiszę. Podkreślam też fakt, że mam zamiar zrobić sesję, która na pewno nie będzie epicka. Chcę po prostu przełożyć normalne życie, emocje, przekonania i żywione uczucia na podróż w nieznane, czyli w gwiazdy. Oczywiście mógłbym stworzyć opowiadanie, ale samemu pisać to nie taka zabawa.
  10. Dobra, tak sobie siedzę przed komputerem, nudzę się, a uprzednio grałem w Just Cause 2 ze skinem jakiegoś superbohatera, który potrafił latać... ale hu kers, nie? W takim razie przyszedłem zapytać, czy ktoś chciałby i czy mógłbym zgłosić inicjatywę poprowadzenia jakiejś nowej, niestworzonej space opery, bez żadnych statystyk, mechaniki i tym podobnych pierdół? Nie wiem, czy się tak będę rozpisywał i czy mogę w tym temacie, ale naprawdę mam wielką ochotę zrobić coś, stać się kimś, kto wyruszy do gwiazd, będzie eksplorował planetę, walczył o przetrwanie albo cokolwiek, gdzieś tam, wśród gwiazd, bez Ziemi. Od zawsze pasjonował mnie kosmos, nowe miejsca, które widziano pierwszy raz, z otoczką tajemniczości, gdzie nawet przestanę oglądać się na gorących mężczyzn i kobiety i ruszę przed siebie. Wiem, że na jakieś 99,999999% to się nie zdarzy w rzeczywistości, ale można przecież spróbować na jakiejś kartce, nie? Więc moje zasadnicze pytanie brzmi: czy ktoś chciałby wyruszyć w podróż, w której odkryje kosmos. Ten kosmos bez żadnych wielkich tajemnic, spisków, cudów, nowych bogów, nieśmiertelnych istot i wielkiego przeznaczenia? Gdzie wyczuwalny będzie zwrot ku epoce romantyzmu, sentymentalizmu i ogólnej uczuciowości pomieszanej z techniką, nauką i bezlitosnymi prawami nieodkrytego wszechświata. Co prawda nie mam jeszcze pewności gdzie, o kim i o czym miałoby to być, ale najprawdopodobniej, jak to już opisywałem, eksploracja nowej planety ( nie wiem, czy przez ludzi, czy inne istoty), lot w gwiazdy, czy spotkanie z surowym wszechświatem. Jedno wiem na pewno - na ten czas chcę odejść od sci-fi, gdzie wszystko jest takie kolorowe, podniosłe, niesamowite i skomplikowane. Chcę nadać tej sesji pewien rodzaj surowości, który miała np. "2001: Odyseja kosmiczna", mimo że nie taki cel, jak ona, obrałbym. Chcę opowiedzieć o rzeczy prostej, ale zapierającej dech w piersiach ( np. widoki nowych gwiazd ), o naturze istot myślących. Czyli - czy znalazłby się na forum jakiś nudziarz, który byłby chętny odbyć równie nudną, pod względem akcji fizycznej, co tajemniczą sesję?
  11. Twoje pytanie musi być pytaniem retorycznym! Ten miał premierę jedynie w Polsce, a zrobili go Włosi za 12 milionów euro (w tym 2 miliony dostali od Polski). Ciekawe, bardzo ciekawe, czy im się kasa zwróciła, skoro głównie szły na to szkoły. P.S. Słyszałem, że od czegoś w rodzaju ministerstwa kultury, dostali 2 miliony, ale w każdym razie nie wiem czy chodzi o euro, czy złotych.
  12. Hehe, hehe i jeszcze raz hehe. To niby jest dramatem historycznym, ale to jakaś farsa. Ciekawe, czy ten film miał być śmieszny z założenia, czy jest taki mimo to... Bo jak na razie, nawet w zwiastunie, mógłbym pójść do kina i się z tego pośmiać. Zaraz, a może jednak pójdę do kina razem z klasą? A, nie... zapomniałem, że to kosztuje aż 10 złotych, a jutro premiera Dishonored, więc trzeba ciułać każdy grosz.
  13. Ten film opowiada o jakimś mnichu Marco "jakimśtam", historia jest tłem - w filmie to ten mnich widzi wilkołaka... Co do Szyca, to ma fuksa akurat w tym, że pod Wiedniem nie wypowiada żadnej kwestii. Ogólnie rzecz biorąc - nie wiem, czy się powtarzam - ten film jest anty islamski. P.S. Aha! Oryginalny tytuł filmu to "September Eleven 1683" - coś mi to pachnie nawiązaniem do ataku na WTC . Serio, ten film to chała.
  14. No i stało się! Recenzenci, po obejrzeniu filmu na zamkniętej premierze, nie zostawiają suchej nitki na tejże produkcji. Swoją drogą, jako klasa z liceum idziemy na to do kina, ale ja na pójść nie zamierzam. Zupełnie sam pomysł puszczania szkół na takie pierdoły wydaje mi się bezpodstawny, gdyż to nie jest film historyczny! Ten film zaledwie opiera się na kanwie dawno minionej historii. Nie wiem, po co, ale kilkadziesiąt tysięcy nauczycieli historii w Polsce dostało broszury o tym filmie... Gardło mnie boli, jako uczeń zapłaciłbym 10 złotych, ale podobnie było ze "Ślubami panieńskimi" Bajona (Fredro musiał się w grobie przewracać ), kiedy nie poszedłem na ten film. W takiej sytuacji szkoda dziesięciu zeta. Jednakowoż uważam, że nadzieje z tym filmem były, choć nadal (gdzieniegdzie) są, wielkie. Reklamy tego jako międzynarodowej produkcji, jako wydarzenia, jako czegokolwiek... Dobra, zagmatwałem tę wypowiedź, ale ciągną dalej - podsumowanie tego, czego dowiedziałem się dotychczas: Ten film szajs, ten film nie jest dla historyków, ten film nie jest przedsięwzięciem, a zresztą, żeby było zabawniej - zwiastun: [media=] oraz recka ze stopklatki: http://www.stopklatk...ie.asp?wi=91346 P.S. Już zaczęto na to mówić "Kac Vienna" i "Bitwa, bo biedniem". P.S. 2. Bo oczywiście poprawny politycznie film historyczny powinien ukazywać heroizm obu stron i zakończyć się najlepiej remisem, aby nie faworyzować żadnej ze stron? Tak się składa, że już na trailerze widać i słychać ten dualistyczny podział frakcji na dobre i złe, tchórzliwe i odważne, mądre i głupie. Kiedy myślę o tym filmie, to mnie się autentycznie śmiać chce. Ten strasznie zachrypnięty głos jakiegoś sułtana (chyba), F. Murray Abraham wygłaszający mowę zagrzewającą do walki. O mój Boże, to dopiero trailer, a już mi humor poprawił
  15. longstory95

    Paktofonika

    Nie oglądałem filmu "Jesteś Bogiem" i nie zamierzam, lecz zamieszanie wokół niego bardzo mnie zaciekawiło. Włączyłem sobie kilka ich kawałków, choć nie lubię rapu, hip-hopu i innych takich, i muszę przyznać, że tekst całkiem sobie, ale mimo to nie będę ich słuchał. Bardziej chodzi mi o ich styl - patrząc na dzisiejszych raperów pozawieszanych jakimiś łańcuchami, jakimiś fullcapami , jakimiś spodniami dresowymi o marnym guście - ta cała Paktofonika na serio wydaje się być Bogiem.
×
×
  • Create New...