Jump to content

RazDVallor

Forumowicze
  • Content Count

    2
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutralna

About RazDVallor

  • Birthday 06/30/1991

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array
  1. Euforia z tym plakatem, jak by sam Jaroszewicz wydawał karki na cukier
  2. Kilka lat temu, gdy wszelkie nowinki technologiczne, były dla mnie dostępne niczym lot na księżyc. Zakochałem się w grach rpg wszelkiej maści,poczynając od tytułów na pierwszego Game Boya kończąc na tych z Windowsa 98.Jednak mimo moich usilnych starań, i namawiania rodziców do posiadania własnego sprzętu, to wciąż były tylko odległe marzenia. Zazdrościłem sąsiadowi jego "mega" pecka na którym przemierzał zamkniętą kolonie swym bezimiennym, ućpanym strażnikiem świątynnym. Lecz wreszcie nadszedł mój dzień, po powrocie z koloni na moim biurku czekał "nowiutki" sprzęt w owych czasach z ledwością dźwigający Dungeon keppera. Pamiętam do dziś nieprzespane noce przy drążeniu tuneli, potem gdy stać mnie już było na zmodernizowanie nieco sprzętu ( całe wakacje, od rana do wieczora na działkach) wreszcie sam mogłem zgłębić tajemnice Khorinis, postapokaliptyczny świat Fallouta, mieszankę magi i techniki Arcanum czy nieopisany geniusz Baldur's Gate. Dzisiaj po latach mimo tego że wychodzi tyle wspaniałych gier, w pięknej oprawie z kosmicznymi efektami, to wstyd się przyznać ale nie odnajduje w nich tej samej fascynacji. Pomimo rozległych terenów, nowych możliwości ingerowania w świat gry, producenci zapomnieli na czym to wszystko miało polegać. Ostatnio po raz dziesiąty przemierzając wybrzeże mieczy, kumpel mojego brata w wieku gimnazjalnym, stwierdził że widzi na ekranie jedynie niewyraźne piksele, a sam nie odpalił by tej gry nawet za karę, nazywając mnie pc-etowym dziadkiem. Może to i racja, mimo tego że nie poruszam się jeszcze o lasce, spijając smaczne zupki podawane przez miłe opiekunki domu spokojnej starości. To zapewne żadna gra powstała teraz czy za dziesięć lat, nie dostarczy mi tej samej euforii co tytuły zapisane w leksykonie najwybitniejszych. Smutne jest to że gry robione są coraz częściej przez głupi system " co się najbardziej opłaca ", a nie "co pozostanie w pamięci na długie lata". Wiem że w dzisiejszych czasach komercji, i pogoni za nieistniejącym garncem na końcu tęczy, moje marzenia o tytule dorównującym genialnością dni, gdy w zadymionych garażach grupa maniaków tworzyła historie, już nie powrócą. Mimo wszystko tli się we mnie wciąż jakaś iskierka nadziei, na zmartwychwstanie arcykrólów RPG. Smutne ale prawdziwe: Boo będzie za tobą tęsknił... Nie zapominajcie o biednym chomiku.
×
×
  • Create New...