Jump to content

Shibari

Forumowicze
  • Content Count

    17
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

3 Neutralna

About Shibari

  • Rank
    Hobbit

Sposób kontaktu

  • AIM
    Array
  • ICQ
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  1. Witam uprzejmie forumowiczów! Polecono mi, żeby tutaj zgłosić się z problemem, bo podobno ogarnięci specjaliści techniczni tutaj są. No więc - mój problem: Kupiłem laptopa do przeglądania internetu i do pracy w lipcu, tytułowego HP Pavilion g6-2310sw. Laptop nie jest specjalnie wybitny, do gier się nie nadaje, ale sprawdza się dobrze przy internetowych sprawach i to mi wystarczyło. Szanowałem go jak równego sobie i dbałem jak o własne dziecko. Wtem, dwa dni temu, zupełnie bez powodu, zaczął szumieć z okolic przycisku włączenia. Nie było to szumienie stałe, raz szum trwał minutę, po czym ucichł, po czym znów - np. na sekundę (nie, to nie wentylator, on inaczej pracuje). Wczoraj zauważyłem funfact, mianowicie - gdy jest cisza i wcisnę klawisz "S" to zaczyna znów szumieć. Teraz szumi od rana i przy naciśnięciu "S", "W" i "2" jakby cichnie. Jakby to miało znaczenie - pracuje na systemie Windows 8. Moje spostrzeżenie - te klawisze leżą na jednej linii do przycisku wyłączenia. Co się dzieje, może ktoś wie? Oddałbym go do serwisu, ale problemem jest to, że mam mało czasu by się do niego wybrać, no i mam tyle pracy, że pozbawienie mnie go na parę dni znacznie mi utrudniło życie (a podobno czasem sprzęt potrafi wrócić po miesiącu). Oczywiście, jeśli to byłaby ostateczność, to nie miałbym wyjścia, ale póki co próbuje popytać czy może ktoś - coś - wie. Byłbym wdzięczny za pomoc! Jeśli potrzebne są jakieś dane odnośnie komputera - śmiało pisać, chętnie uaktualnię.
  2. Całkiem całkiem, może się na Two Worlds skuszę
  3. :O Jaki spisek? Ja o czymś nie wiem?
  4. A kto mnie nie pamięta, ore! Załatwcie mi unbana, Matti, Eskel. To wam sprite comic'sa zrobię (pamiętacie, Legendarny Moderator?) Napiszcie na GG jakby co.
  5. Hoho, ja byłem z ... dwa lata temu. Ale pamiętam ciebie, dlatego nazwałem cię Eskel, jak na forum. Miałem nick Fangorn. Zbanowany razy 4. Początkowo za "obrażenie" MM'a, (na GG, ale co tam), potem na ośmieszenie go, potem jak dostałem unbana, to dostałem bana za unbana a potem znowu unban, ale na IP (na konto mi nie dali), to założyłem nowe i dostałem czwartego bana za multikonto. Fajna historia. Shaker, nie znasz się człowieku.
  6. Koleś, one są genialne, sam byś lepszego nie zrobił, a to co robi Piotr to sztuka. Jego komiksy w Gothic'u to perfekty, dla mnie są najlepsze. Nadal bym tam siedział, gdyby mnie nie zbanowali... <_< Te, Eskel, załatw mi unbana, to ci odstrzelę coś jak wrócę ^^ Zostawiam GG: 18115842.
  7. Shibari

    Deja Vu

    Tak tak, macie dość wpisów o katastrofie samolotu prezydenta. Ale ten będzie nieco inny. Jak wiemy, przedwczoraj zginął nasz prezydent, wraz z żoną i koło setką innych ludzi, m.in wszyscy generałowie wojsk polskich i ważni politycy. Akurat spałem, kiedy zadzwoniła ciocia i mnie powiadomiła o tym. Sobie pomyślałem "Jezu Chryste, prezydent?!". Tak, zginął wielki polak (byle kto prezydentem nie zostaje). Przejdźmy do tematu. Po kilkunastominutowym oglądaniu wieści na żywo ze Smoleńska, odpaliłem PC i wszedłem na pierwszą lepszą stronę informacyjną (nie pamiętam, którą konkretnie, ale chyba wp.pl). Aha, aha, więc tak to było, hm, aha. Coś mnie podkusiło, żeby zobaczyć co tam w komentarzach. Ciężko było przeszukać komentarze, bo wszędzie były te głupie e-znicze. Ale mam... RETROSPEKCJA: Wybory prezydenckie... Chwila prawdy w pokoju. Zebrana połowa rodziny u nas, przy wódeczce, jak to bywa przy zlotach. Czekamy, czekamy i jest! Ale ocb? Co tam robi Lech Kaczyński (ś.p)? Kiedy skończyła się jego gadka, w pokoju jedynie było słychać oburzenie, jak taki człowiek mógł zostać prezydentem. Byłem lekko zdziwiony, no ale ok. Nie każdy musi go lubić. O dziwo, z rozmów na GG czy Skypie, wynikało, że też nikt za nim nie przepada. 80% znanych mi ludzi, głosowało na Tuska. KONIEC RETROSPEKCJI. Tak, są komentarze... Wow, prezydent był baaaaaaaaaaaardzo lubiany?! Każdy komentarz (no prawie), był o tym, jakim to świetnym był on prezydentem. Jak to źle, że umarł, bo kto będzie tak rządził państwem? Normalnie Deja Vu, jak to było z Michealem Jacksonem. Od razu po śmierci każdy uwielbiał jego piosenki. Jak na mnie to "kto będzie tak rozwalał państwo?". ś.p pan Kaczyński jedynie ośmieszał nasze państwo. YouTube było pełno jego wpadek, jego głos był fatalny (rozumiem, że nie jego wina, ale powinien wziąć to pod uwagę, jak kandydował na prezydenta...). Ja pozostaje przy swoim. Mam do niego szacunek, smutno mi, że zginął, ale w państwie może być co najmniej lepiej niż było za kadencji ś.p Kaczyńskiego. (Chodzi o rządy by the way). Dzięki za przeczytanie tego wpisu i zapraszam na mojego deviantArta, oraz komentowanie moich prac: BLOG KLIK
  8. Żal mi was... Dariuś, wymiatasz. Robisz z siebie idiote na blogu i nie robisz sobie nic z tego. Dla ludzi: czytajcie jego posty na forum, a nie blog to będziecie wiedzieli ile ma lat ...

  9. Shibari

    Fenomen Darusia :)

    Może nie wiecie, ale Darek to normalny, porządny człowiek. A to, że lubi sobie bekę porobić i pograć w Pokemony (sam często namiętnie gram na GBA w Pokemony), to nie znaczy, że jest trollem czy dzieckiem neo. Wejdźcie na forum i zobaczcie jego posty. Są normalne. Czytając wasze komentarze, pewnie ma niezły brecht, że uważacie go za dorosłego bachora i idiotę
  10. Shibari

    Pytanko.

    Zdecydowanie Borderlands, ręczę za to rękoma
  11. Wszystko zaczęło się, kiedy jeszcze Królestwo Komputerowe stawiało pierwsze kroki. Już wcześniej, powstały potężne urządzenia, zwane Konsolami. Mieszkańcy, potocznie nazywani Użytkownikami, cieszyli się. Wreszcie mieli co robić. Twórcy "Gier", czyli plików do Konsoli, kazali płacić sobie za nie, ale Użytkownicy nie mieli pretensji. Gry można były dostać, np. na targowiskach czy nawet się nimi wymieniać. Z biegiem rozwoju Konsoli, gry stawały się droższe. Wtedy pojawił się on. Nie miał nazwy, nikt go nie znał. Rozpoczął on Erę Piractwa! Wreszcie, kiedy ujawniło się największe urządzenie - Komputer Osobisty, piractwo sięgnęło zenitu. Gry na nośnikach CD stawały się łatwym łupem Piratów. Twórcy nie mogli praktycznie nic zrobić. Wtedy małe, zamknięte księstwo Sieci stało się potężnym Imperium, ogólnodostępnym i tanim. Pewni ludzie wpadli na pomysł, by sklonować swoje gry i klony wrzucić do Imperium, by każdy mógł je mieć. Twórcy wpadli w szał. Mimo wielkich starań, nie mogli temu zapobiec. Liczba łupieżców rosła. Postanowiono wprowadzić zabezpieczenia. Piraci zaczęli działać. Wśród nich znajdowali się profesjonalni informatycy, którzy z łatwością je złamali, rozprowadzając przedmiot zwany Crackiem. Przed kilka lat zabezpieczenia nadal trwały i były łamane z dziecinną łatwością. Pojawiły się Gry Multiplayerowe. Twórcy wpadli na pomysł, by były one dostępne, wyłącznie dzięki "Keyowi", który był płatny. Wielu piratów na to się złapało, ale znaleźli się tacy, co stworzyli serwery nie wymagające Keya. Kolejne lata mijały. Wreszcie zaczął się okres Gier dla Okna. Rozpoczął się on Bitwą o GTA 4. Organizacja Windows, pod berłem Bill'a Gates'a, stworzyła potężne zabezpieczenie. Nie było ono nie do zniszczenia. Dzięki kilku trickom, udało się piratom wygrać bitwę, jednak stracili możliwość gry online. Tak było z każdą grą. Dopiero inna organizacja, zwana Ubisoftem wymyśliła broń ostateczną. Jej zabezpieczenia były bezwzględne. Sprawili sporo kłopotów uczciwym graczom, kosztem totalnego zabezpieczenia przeciw korsarzom. ... Do tego czasu, nie udało się złamać tego zabezpieczenia, a Ubisoft zaczyna je stosować do każdej nowej gry. Ile czasu pozostało Piratom? Na moje oko, nie więcej niż 2 lata. Potem korsarze staną się gatunkiem na wymarciu, a bycie nim będzie totalnie nieopłacalne. Piraci to też gracze, a bez możliwości gry stracą ten tytuł*. Dlatego wtedy, gracze będą 100% uczciwi. *Biorę pod uwagę, że gracz powinien grać w nowe tytuły, a nie ciągle siedzieć w starych.
  12. Każdy ma swój punkt widzenia, a twój WladcaPieczarek jest też prawidłowy. Rzeczywiście, uprościłem to wszystko, bo jeśli miałby to rozwinąć, to mógłbym pisać na całą stronę
  13. Jak powszechnie wiadomo, religii na świecie jest bardzo wiele. Chrześcijaństwo, Judaizm, Buddyzm i te inne. Jako katolik, byłem uczony, że jest jeden Bóg i że istnieje on. Dobra, powiedzmy, że wierzę w to. Przenieśmy się do powiedzmy Japonii. Mały Takeshi uczy się, że Cesarz jest potomkiem bogów, a świat stworzyli jakaś trójka bogów. Chrześcijański Bóg nie istnieje, tylko bóstwo shinto istnieje. Ja i Takeshi jesteśmy takimi samymi ludźmi, równymi sobie. Każdy wie swoje. Każdy wierzy w coś innego. Ale która religia jest prawdziwa? Ja powiem, że oczywiście że chrześcijaństwo, ale Takeshi mówi, że shinto. Nikt z nas nie ma dowodów. A skoro tylko jedna religia jest prawdziwa to która? To jest pytanie, na które nie można odpowiedzieć, chociaż obstawiam, że 60-80% ludzkości zadaje je sobie. Ja wiem swoje, a Takeshi swoje. Obaj nie mamy dowodów. Więc czy w takim razie, najlepiej w nic nie wierzyć? Tak. Ale wiara to nieodłączny czynnik wpływający na życie człowieka. A może, żadna religia nie ma racji? W końcu nauka i religia się wykluczają. Podsumowując: Religia to wbrew pozorom bardzo trudny temat do przemyśleń. Można oczywiście o tym rozmyślać, ale czy warto? Czy warto sobie poprzekręcać w głowie? Ja od niedawna jestem dojrzałym katolikiem (po bierzmowaniu) i czuje się katolikiem. Mimo wątpliwości, wierzę w Boga. Każdy z nas, ma w sobie coś, co mówi nam w co wierzyć. I myślę, że prawdziwy Wszechmogący cieszy się z tego, kimkolwiek on jest.
  14. Rodzice, to dziwne istoty. Zawsze wiedzą lepiej od ciebie, zazwyczaj mają gdzieś twoje zdanie. Najgorzej, jeśli masz rodzeństwo. Wtedy stajesz się dla nich jednością z bratem/siostrą i jak on coś zbroi, to oboje dostajecie, a często (!!) tylko ty. No co na to poradzić... Z rodzicami się nie dyskutuje, bo każdy sprzeciw to dla nich pyskowanie. Po tradycyjnym "Nie pyskuj!" najlepiej odejść, żeby nie doszło do rękoczynów. Do tego wyobraźcie sobie nastolatka, który no uczy się dość średnio. Rodzice dają ci za to szlabany, zabierają kieszonkowe, bo masz słabe oceny. Oczywiście dla twojego dobra. Mają gdzieś, że to nasze życie i nasz wybór, bo każdy potrafi się uczyć (mam takie zdanie, że każdy może mieć dobre oceny, wystarczy się uczyć) i sam decyduje. Bo nastolatek w wieku gimnazjalnym, czy licealnym ma swój mózg i potrafi myśleć racjonalnie! Wie, co go czeka, co się stanie jak się nie będzie uczył. Wie, że wykształcenie jest ważne. Chyba że jest naprawdę idiotą... No, ale dla rodziców jesteśmy bezmózgimi istotami, którymi trzeba kierować... To tyle. Co w następnym wpisie? Mass Effect - Odczucia po przejścia 1. części oraz oczekiwania wobec drugiej!
×
×
  • Create New...