Jump to content
  • entries
    4
  • comments
    5
  • views
    1,807

Team Fortress 2 Meet Your Match - wrażenia z bety


Zdzichsiu

2,020 views

 Share

Team Fortress 2. Gra, która wyszła w 2007 roku dalej żyje. Zapewne sporo osób o niej słyszało. Jest to taki jeden z prekursorów dosyć popularnych dzisiaj tzw. hero shooterów. Czyli  można powiedzieć, że to dziadek bijącego dzisiejszą popularność blizzardowskiego Overwatcha. Team Fortress 2 zrobił wielkie boom, jednak potem o nim ucichło. Aż do pewnego momentu, to jest okolic roku 2011. Wtedy tytuł przeszedł na model free to play. Naprawdę masa graczy, niczym jakaś lawina zwaliła się na Steama żeby pograć w tę strzelankę od Valve, twórców serii Half-Life. I wtedy właśnie ja dołączyłem do gry. Przeszło 5 lat temu. Do dnia dzisiejszego mam przegrane jakieś 300 godzin. Można mówić, że z perspektywy osób mających tysiące godzin w League of Legends to mało, ale dla mnie jest to wystarczająca ilość czasu żeby powiedzieć, że coś o tej grze wiem.   

No i właśnie, mamy rok 2016. Przez czas wejścia w model free to play sporo rzeczy się zmieniło. Team Fortress 2 stale cieszył się popularnością i był zapełniany masą aktualizacji. No ale rynek nie spał i przez ten czas ukazało się naprawdę sporo tytułów multiplayer. Również darmowych, dlatego społeczność TFa zaczęła się kruszyć. Tak, dalej jest jedną z najpopularniejszych gier na Steamie. Ale porównajcie sobie 400 tysięcy osób aktualnie będących w CSie do 60 tysięcy w Team Fortress 2. Kiedyś wyglądało to zupełnie inaczej. No i Valve postanowiło jakoby wskrzesić TFa. Przez lepsze lub gorsze zmiany. Ale co jest dzisiaj bardzo popularne w tytułach multi? Rankingi, rangi, mecze rankingowe, tryb competitive. Twórcy postanowili iść za ciosem i wprowadzić to do swojej gry. Bo dlaczegoż by nie? No i teraz mamy okazję potestować betę, bo chyba tak to można nazwać nowego rozszerzenia Meet Your Match. I żeby nie było. Wielu twierdzi, że Valve po prostu przestraszyło się Overwatcha od Blizzarda, który przecież reprezentuje ten sam gatunek. Może to jest prawda, ale osobiście nie sądzę. Tryb ten był w planach od dawna. Prace poruszały się w mniejszym lub większym stopniu i dopiero teraz możemy w niego zagrać. Tak się złożyło, chociaż strach przed nowym dziełem Blizzarda może jak najbardziej mieć swoje uzasadnienie.

1.png

W betę Meet Your Match zagrać mogą wszystkie osoby posiadające premium w Team Fortress 2. Dla osób niewiedzących mówię, że owe premium można bez problemu zdobyć kupując obojętnie jaki, nawet najtańszy przedmiot ze sklepu Mann Co. dostępnego grze. Oczywiście za prawdziwą walutę, ale kiedy ostatnio sprawdzałem, to najtańsze przedmioty wahały się w okolicy 30 eurocentów, więc chyba to nie jest jakaś wygórowana cena.

Po wejściu do gry od razu widzimy, że zmieniło się menu.  Również od razu wita nas napis "Wojna!". O co chodzi? A no o to, że przy okazji Valve dało nam możliwość głosowania na jedną z dwóch klas. W tym przypadku na Pyro bądź Grubego (Heavy w oryginale). Jeśli wypowiemy się po jednej ze stron, a później tą klasą będziemy nabijać punkty w trybie competitive lub casualowej grze, to strona ta wygra i przy okazji następnej aktualizacji dostanie nowe bronie, nowe osiągnięcia i tak dalej.

Ale mniejsza z tym, bo jest to tylko ciekawostka. Przejdźmy do najważniejszego dania. Trybu competitive, którego nazwa jeszcze nie doczekała się polskiego tłumaczenia. Z grubsza są to po prostu gry rankingowe. Nabijamy w nich swoje punkty żeby dostawać lepsze, nic nie znaczące odznaki i się nimi chlubić. No dobra... zaciekawiło nas to i chcemy zagrać. Valve chwaliło się nowym matchmakingiem, więc pełni zapału klikamy żeby wybrało nam grę. Czekamy. Mija minuta. Dalej czekamy. Druga minuta. Minimalizujemy grę. Idziemy obejrzeć jakiś krótki, śmieszny filmik na YouTube. Wracamy. Minęło 5 minut, gra dalej wyszukuje nam serwer. W podskokach udajemy się do łazienki. Ponownie wracamy. Myślicie, że możecie już pograć. Oj nie! Przyjdzie wam poczekać ponad 10 minut żeby wreszcie w to zagrać. Słownie: dziesięć. Tak, serio. Przy wybieraniu gier można czekać bite kilka minut. Słyszałem o osobach, którym po dwudziestu nawet się nie załadowało.

2.png

(Po panelu podsumowań gracze mogą rysować)

No ale dobra, wybaczamy.  W końcu to beta, wymaga premium, mało graczy i tak dalej. Wreszcie przechodzimy do gry. A gra to nic nadzwyczajnego, jeśli ktoś już grał w Team Fortress 2. Ot zwyczajne tryby z wózkami i punktami kontrolnymi. Gramy, gramy, gramy. Co się dzieje? Nasza drużyna przegrywa. Okej, zdarza się. Gra ładowała się jakieś 10 minut, trwała 15 i nic z tego nie dostaliśmy. Wracamy do menu i... co? Zaliczyło tylko moje śmierci, a innych statystyk nie? Super. Fajny błąd. Klikamy żeby rozegrać kolejną partię. Znowu czekamy i co się teraz dzieje? Gra nie dochodzi do skutku, bo jakiś gracz wychodzi z rozgrywki jeszcze przed jej rozpoczęciem, czyli w takiej jakby rozgrzewce. Wyświetla się napis głoszący, że gracz oczywiście zostanie ukarany, a my możemy grać dalej lub bez żadnych przeszkód opuścić grę. Oczywiście wszyscy opuszczają grę, bo nie chcą grać w nierównym teamie. Znowu rozpoczyna się katorga w postaci oczekiwania.

Gramy! Wybieramy jakąś klasę, którą lubiliśmy grać na zwykłych serwerach. I co? Ded. Zmieniamy klasę? Ded. W końcu się wkurzamy i gramy Grubym. Kosimy wszystko. Nasz team wygrywa, przychodzi rozdanie punktów. I nie dostajemy nic z uwagi, że byliśmy poza trzema pierwszymi miejscami. Tak przynajmniej mi się zdaje, bo od tak po wygranej nie dostaję żadnych punktów. A może to jakiś kolejny bug? Mniejsza. Wracamy, oczekiwanie wydaje się być krótsze, bo odkryliśmy, że można namiętnie klikać w odznakę. Trafia się tryb król wzgórza. Oczywiście przyzwyczajeni nie wybieramy jakiegoś Scouta lub Snajpera. Lecimy z grubej rury. Dosłownie. Rozkręcamy swój minigun i zabijamy wszystko, co żyje. Wygrywamy. Nawet na podium, punkty lecą. Cieszymy się, lecimy z jeszcze kolejną grą. Ale tym razem trafił nam się taki dobry team przeciwny, że nie możemy nic ugrać. Gra toczy się i toczy, próbujemy chyba wszystkiego. Kończymy jako piąci w rankingu. Tracimy wszystkie punkty. Nie wiemy o co chodzi, przecież tak nie powinno być. Może to bug? Rage quit...

3.png

Tak, właśnie tak wyglądało moje testowanie tego trybu przez te cztery dni od jego wejścia w tryb bety. Wkurzałem się nieźle. Przyznaję, najlepiej nie grałem, bo ten rok przerwy od TF2 zrobił swoje. Ale później kolega, który nie ma premium zaprosił mnie do gry na jakimś losowym serwerze w typowym deathmeczu. I Boże... jakie to było dobre. Mogłem skakać na prawo i lewo Scoutem. Nie musiałem przejmować się tym, że zginę. Był instant respawn. Po prostu leciałem i prułem przed siebie. Nawet obojętnie jaką klasą, bo wybór niewiele znaczył. Szybko awansowałem na wysoką lokatę. I zobaczyłem, co tak naprawdę lubiłem kiedyś w Team Fortress 2. Właśnie to.  Zwyczajną grę, bez jakichś zobowiązań. Zginę tutaj? Pff, kogo to obchodzi. I tak za sekundę pojawisz się znowu na polu bitwy i będziesz cisnąć. Zginę w rankedzie? Team wyzywa cię od noobów, chociaż jeszcze dwa lata temu sam ich byś rozwalił. Czekasz te dwadzieścia sekund, wracasz mozolnie i giniesz znowu, bo nie było medyka, który zdążyłby cię wyleczyć.

Dlatego brakuje mi w tym trybie rankingowym zwykłych deathmeczy. Gdzie gram przez te 30 minut i nie przejmuję się niczym. I jeśli uplasuję się odpowiednio wysoko w rankingu to dostanę odpowiednią liczbę punktów. I ich nie stracę jak przypadkiem zepsuję. A nie, że gram mozolnie w średnio lubianych trybach, pomimo wygranych nie dostaję punktów. No i potem zastanawiam się, czy to przypadkiem nie był jakiś bug.

No właśnie, nie wiem, co jest bugiem, a co nie. Jest to beta, więc błędy są zauważalne. Ale kompletnie tego nie rozumiem. System jest nieczytelny. Strasznie. Miałem sytuację, że mój team wygrał, ja na 3 miejscu. 0 punktów. No jak to? To za co oni dają te punkty? A może to kolejny błąd? No i czasem servery wywalają, więc to mogło mieć coś z tym wspólnego.

Ale teraz nachodzi pytanie. Czy nie mogłoby to po prostu wyglądać tak, że za mecz zawsze dostajemy ileś punktów doświadczenia? Oczywiście odpowiednio mniej, jeśli nawet przegraliśmy lub zwyczajnie byliśmy niżej w tabeli. A teraz wygląda to bardzo średnio. Tak, po części zachęciłem się do grania w Team Fortress 2. Ale te gry rankingowe mnie denerwują. Najchętniej wszedłbym na dawny serwer, który był oblegany jeszcze 2 lata temu. Trudno było się na niego dostać, ale jeśli udało ci się wejść to wiedziałeś, że będziesz się doskonale bawić. A nie spinał o głupie, mało znaczące odznaki. Niestety tego serwera już nie ma, a Team Fortress się zmienia. Czy na gorsze, czy na lepsze pozostawiam innym do oceny.  

4.png

Te rozszerzenie, bądź też aktualizacja (jak zwał tak zwał) ma naprawdę spory potencjał i szansę na to, że Team Fortress 2 powróci do łask fanów multiplayerowych strzelanek. Jednakże Valve musi sporo nad tym posiedzieć, bo widać tu mnóstwo rzeczy do poprawy. Nachodzi pytanie, czy będzie to się dla nich w ogóle opłacać? Przecież mają maszynkę do robienia pieniędzy jaką jest Steam, mnóstwo, wręcz coraz więcej ludzi gra w Counter Strike Global Offensive. No i jest jeszcze również Dota 2 o największej popularności na Steamie. Parafrazując klasyka możemy zadać tylko jedno pytanie: czy będzie chciało im się chcieć? 

 Share

0 Comments


Recommended Comments

There are no comments to display.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...