Jump to content
  • entries
    32
  • comments
    46
  • views
    18,792

NFS: Undercover (PSP) - recenzja


Mikiotor

432 views

 Share

Kolejny NFS. Z jednej strony to przecież fajnie: ponownie dostaniemy w swoje łapki grę, która da nam długie godziny przedniej rozrywki, co przecież powinna gwarantować sama marka. Z drugiej jednak: to przecież któraś z kolei część, można powiedzieć, króla wśród samochodówek ? a co nowego można dodać do czterech kółek oraz zawodów z nimi w roli głównej (i pościgami policyjnymi w drugoplanowej)? Trzeba powiedzieć, że jeszcze wiele kart w tej sprawie nie zostało odkrytych. Lecz Undercover nie zmniejszył tej liczby choćby o połowę ? twórcy postawili na sprawdzone sposoby, dodając niewiele nowości i tym samym pozostawiając pole do popisu innym studiom. Pytanie: czy wyszło to tej grze na zdrowie, czy też odbije się jej głośną czkawką?

Co słychać pod okładką

I tak, i nie. Bo z jednej strony żałuję, że EA nie wykorzystało do końca swego pomysłu, pewnie pozostawiając go do realizacji w kolejnych częściach. Nie mogę jednak odmówić sobie rozrywki, którą potrafi dać Undercover w wersji na PSP. W odróżnieniu od swojej bliźniaczki na PieCach nie znudzi nam się tak szybko, choć oczywiście zadania w ten czy inny sposób będą się powtarzać ? tego przecież nie da się uniknąć w takich grach. Mimo wszystko trybów rozgrywki mamy dość dużo, do czego przyzwyczaił nas już NFS. Zwykłe wyścigi, czasówki, a także te opierające się na zasadzie ?kto ostatni ten frajer?... nie mogło również zabraknąć Bitwy na Autostradzie, transportowania pojazdu w określone miejsce, trybu gry ?zniszcz, ile się da, by pobić rekord?, jak i oczywiście ?zwykłego? uciekania przed policją oraz wielu innych, ciekawych konkurencji, o czym później. Smaczku zawodom dodaje oczywiście (a jakby inaczej) nitro wraz ze spowalniaczem czasu, dzięki któremu zwycięskie utarczki z policją przyjdą nam z daleko większą łatwością, podobnie jak wchodzenie w ciężkie zakręty. Ciekawy atrybut, jeszcze bardziej urozmaicający rozgrywkę. Jednak tym, co miało wprowadzić ponownie pewien powiew świeżości, jest fabuła, opierająca się na sporach między policją a złodziejami samochodów, których należy zdemaskować (najlepiej poprzez infiltrację). Jest ona jednak tak zajmująca, jak ciągłe bieganie wokół stołu i zupełnie przewidywalna ? ale przecież trzeba też powiedzieć, że scenariusz nigdy nie grał w samochodówkach głównych skrzypiec, a jeśli już próbował, to zazwyczaj mu to po prostu nie wychodziło. Tak więc fabułę pomińmy, zostawiając miejsce dla zawodów samochodowych ? co w Undercover na PSP wyszło świetnie. A więc czas ruszać na ulice, panowie!

under2.jpg

Zacznijmy od kariery, bo przecież gdzie indziej, jak nie tu, można poznać całą grę, grając tylko we właściwie jeden jej tryb? To tutaj do naszych garaży będziemy dokupywali kolejne, lepsze samochody, dzięki którym zwyciężymy w konkurencjach na wszystkich torach gry. Tu też poznamy smak emocjonujących ucieczek przed stróżami prawa, tu będziemy śledzili fabułę. Jednak, co do trybów gry: w wersji na PSP nie uświadczymy otwartego świata i możliwości przemieszczania się między miastami, jak to ma miejsce w wersjach na większe platformy ? malutki dysk UMD chyba po prostu nie zdołałby pomieścić tylu danych. Swoją drogą, Need for Speed: Undercover i tak potrafi obronić się bez tego trybu gry ? to, co posiada wersja na PSP, w zupełności mi wystarcza.

Policjant i złodziej w jednym

A jeśli już mówimy o miastach, jakie w tej grze będziemy odwiedzali, są to: Palm Harbor, Port Crescent oraz Sunset Hills. Najbardziej spodobał mi się Palm Harbor, ostatnie miasto, które podziwiamy, co udowadnia, że najlepsze twórcy pozostawiają zawsze na koniec ;) My zaś naszą karierę kierowcy rozpoczynamy w Sunset Hills, tradycyjnie od wybrania jednego z trzech dostępnych na początku wozów. Wszystko oczywiście poprzedzone zostało odpowiednim wprowadzeniem dokonanym przez scenariusz, a mianowicie: jesteśmy gliniarzem, który został wybrany, by rozbić od środka gang złodziei samochodów. By to zrobić, musimy najpierw zyskać ich zaufanie, a najlepszym sposobem na to (co już chyba jest jak najbardziej do przewidzenia) okazuje się zdobywanie jak najwyższych miejsc w organizowanych przez gang wyścigach, owocne utarczki z granatowymi, a także wzorowe wypełnianie zadań zlecanych przez naszych dowódców. Z początku w konkurencjach musimy sobie radzić bez nieodłącznego w grach NFS nitra, możemy brać również udział jedynie w prostych wyścigach. Lecz nie tak długo, bo już po ?zdobyciu? kilku torów w mieście odblokowują nam się kolejne zawody, cechujące się coraz większym zróżnicowaniem. A to trafi się wyścig o przewagę, sprint, starcie z policjantami, czy też, co potrafi sprawić naprawdę sporą radość (ale dostępne dopiero w bodajże drugim obszarze) możliwość bycia gliną i ścigania ?tych złych?. Ciekawe doświadczenie ? pozwala podejrzeć, jak to jest być po drugiej stronie, dlatego też biję brawa dla twórców za dodanie tego trybu do Undercovera (choć i tak wiemy, że to już przecież nie nowość i pojawiło się w poprzednich częściach).

under3.jpg

Teraz wypadałoby powiedzieć coś o silniku gry, co też z przyjemnością czynię. Model jazdy jest na tyle realistyczny, na ile pozwala platforma? zależnie od samochodu, prowadzi się go przyjemnie lub dziko, nieraz zdarzy nam się wpaść w poślizg, a animacja nigdy nie ma okazji ?chrupnąć? (to raczej nie ma miejsca na PSP)? w każdym razie do niczego większego przyczepić się nie można. Gra nie jest tak wrażliwa na stłuczki (oczywiście jeśli pominiemy tryb, w którym musimy dostarczyć samochód w określone miejsce ? tam trzeba naprawdę mieć oczy dookoła głowy). Grafika w stoi na wysokim poziomie, co zawsze było jedną z rozpoznawalnych cech każdego NFS-a. Mimo, że oczywiście nie uzyskamy takiej jakości jak na innych, stacjonarnych platformach, nie czujemy żadnego zniechęcenia, gdy popatrzymy na tekstury budynków czy samochodów? spogląda się na nie z przyjemnością. W całej grze trochę brakuje mi efektów pogodowych, lecz i bez nich jest świetnie ? wyścigi i tak są bardziej wymagające niż np. na PC. Trochę mało tu też skrótów i kryjówek... ale przecież nie można mieć wszystkiego.

Zwycięstwo to nie wszystko

Podczas wyścigów zdobywamy oczywiście gotówkę, za którą będziemy mogli nabyć prawie wszystko: od ulepszeń dodawanych do trzewi naszego wozu, po różne atrakcje zewnętrzne, aż po same samochody. Na nic nam jednak góra kasy, jeśli nie mamy żadnych punktów notowań. Te z kolei są przyznawane za bezbłędną jazdę, ucieczki przed policją, osiąganie najszybszej prędkości itp. Po zdobyciu określonej liczby odblokujemy nowe konkurencje, wozy, a także ulepszenia do samochodów, takie jak chociażby słynne nitro. Muszę w tym momencie jednak ostrzec, byście rozważnie wydawali zdobyte dobra: kupienie samochodu w niewłaściwym momencie może się bowiem zakończyć późniejszymi przegranymi w wyścigach z powodu zbyt słabego wozu, braku nitra (do każdego samochodu odblokowujemy je osobno) oraz niemożności kupienia lepszego, co musi skończyć się nieuniknioną potrzebą zaczęcia całej zabawy od początku (tak jak stało się to w moi przypadku, kiedy byłem już w Palm Harbor)

Gdy już przebrniemy przez długą karierę, czeka na nas jeszcze możliwość pościgania się w sieci, jak i spróbowanie swych sił jeszcze raz we wszystkich zawodach, tym razem bez żadnych zobowiązań i jakiejkolwiek presji. Trzeba powiedzieć, że Undercover potrafi zająć na dłużej, niż jego komputerowy odpowiednik (przynajmniej mnie). Co więcej, ze wszystkich samochodówek dostępnych na PSP, jest jedną z tych, w które z pewnością opłaca się zagrać, bo potrafią przynieść rozrywkę nie tylko maniakom samochodowym, ale i zwykłym graczom. Ja sam zaliczam tę grę do grona produkcji, dzięki którym najlepiej zapamiętam tą nieuchronnie kierującą się ku schyłkowi platformę (trzeba to już powiedzieć otwarcie), którą jest Play Station Portable. Tytuł z pewnością wart zagrania, zwłaszcza jeśli ktoś nie ?pykał? w poprzednie Need for Speedy. Bo jeśli grał... Undercover może dla niego stanowić dobre przypomnienie radosnych chwil spędzonych z tą serią, trochę przy tym je wzbogacając. Nowy NFS bez powtórek z poprzednich części serii nie byłby prawdziwym Need for Speedem, ale w każdym razie ta część według mnie po prostu potwierdza zasadę:

kolejny NFS = kolejne godziny dobrej zabawy. I tego się trzymajmy.

Mikołaj "Mikiotor" Wyrzykowski

first-need-for-speed-undercover-images-2

 Share

0 Comments


Recommended Comments

There are no comments to display.

Guest
Add a comment...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...