Jump to content
Turambar

Kącik remontowo-budowlany i majsterkowanie

Recommended Posts

Azbestu nie mam, nie chcę miec i nie będę miał. Ale przypomniało mi się jak byla taka fama o tych calych dachach, jak wszędzie we wiadomościach kazali usuwac takie cosie. I najbardziej mnie rozśmieszyl fakt, że ci sami ludzie którzy mieszkali pod takim dachem 20 lat, gdy go zdejmowali, byli ubrani co najmniej jak na atak nuklearny. Chodzi mi o te wszystkie maski i rękawice... Toć jakby mieli na coś tam zachorować to by już dawno zaczeli :)

Link to comment
Share on other sites

No tak.. Ale w sumie kiedyś azbest był bardzo popularny i tańszy od innych pokryć dachowych, więc nie dziwi to, że tak często można go było spotkać (przed tą całą akcją). Na całe szczęście ktoś odkrył jego szkodliwość i zaczęła się ta cała akcja mająca na calu usunięcie eternitu z dachów..

Link to comment
Share on other sites

Tia, azbest jest szkodliwy. Być może, ale nie on jeden w naszym życiu. Za czasów mojej podstawówki niezwykle popularne były gumy do żucia "Turbo", bo miały fajne karteczki z samochodami. Oczywiście okazało się, że są rakotwórcze, więc zostały wycofane z obrotu. Potem okazało się, że rakotwórcza i szkodliwa jest kostka PVC, którą była pokryta większość podłóg w szkołach i urzędach. Z tym już nie poszło tak łatwo, bo do dziś takie "parkiety" widuję. W obecnych czasach za całe zuo jest winny azbest, Jest go faktycznie kosmos, szczególnie w mojej okolicy. Sam mam jeszcze dwa budynki pokryte eternitem. Jeden falistym, drugi kostką. A całą akcję wymiany to można o kant... eternitu rozbić, bo ładnie wygląda na papierze, ale życie i tak robi swoje. Jak chcesz zmienić, to za wszystko zapłać sam, włącznie z utylizacja, bo gmina kiedyś może dołoży, jak kasę zbędna mieć będzie, czyli nigdy. Ale jak nie zutylizujesz, tylko sobie w stodółce złożysz, to karę oczywiście zapłacisz, bo nie było "fachowców" zdejmujących eternit (którzy najczęściej zamiast robić to delikatnie - tłuką go młotem...) i nie został zutylizowany... Parodia westernu.

Ale i tak prędzej nas załatwi sklepowe żarcie robione na przemysłową skalę, które ma w sobie większość pierwiastków z tablicy Mendelejewa, niż ten, leżący od kilkudziesięciu lat azbest. O!

Link to comment
Share on other sites

up

Dobrze prawisz :wink: Ja nie potrafię sobie wyobrazić tego, żebym codziennie musiał jeść jedzenie kupowane w sklepie.. Na całe szczęście mam gospodarstwo rolne, dzięki któremu mam cały czas pod dostatkiem wszelkiego rodzaju produkty rolne: jajka, ser biały, mleko, śmietana, ser żółty, masło, owoce i warzywa rosnące w ogródku.. Co prawda roboty przy tym nie jest tak mało, ale i tak wg mnie bardziej się opłaca niż kupowanie tej całej "chemii" w sklepie.. Jestem przyzwyczajony do naturalnego jedzenie, a nawet takie głupie ziemniaki kupione w sklepie mi nie smakują :/ Naturalne jedzonko jest po pierwsze zdrowe, po drugie lepiej smakuje.. A to, że trzeba się przy tym trochę napracować, to trudno.. W zamian za wysiłek włożony w utrzymanie gospodarstwa jestem zdrowy - i to jest dla mnie najważniejsze!

Link to comment
Share on other sites

Szczęście w nieszczęściu ,że azbest zalegający na dachach nie należy do tych najbardziej szkodliwych i dopóki się go nie narusza nie stwarza bezpośredniego zagrożenia.Znałem kiedyś gościa ,który pracował przy znacznie groźniejszym "niebieskim"azbeście...zmarł na raka.Fakt,zagrożenie istnieje ale tylko wtedy gdy nie przestrzega się podstawowych zasad.

Link to comment
Share on other sites

@Treser

To sobie ksywę zmień, choć już jeden Zdrowy na forum jest :)

@rudmier

Z azbestem jest tak, jak ze wszystkim innym. Papierosy tez szkodzą, a na raka płuc umierają osoby, które papierosa w życiu z bliska nie widziały. nasza nauka jeszcze nie potrafi tego jednoznacznie określić, co powoduje dane choroby. Wiedzą tylko, co może stać się katalizatorem ułatwiającym powstanie choroby i jej rozwój.

Ze zdejmowaniem azbestu jest tak, jak pisałem w poprzednim poście. Biorą się za to ludzie, którzy zupełnie o temacie pojęcia nie mają, ale kupią sobie na bazarku papiery, więc są fachowcami. Niejednokrotnie widywałem rzeczone tłuczenie azbestu młotami i zrzucanie go gdzie popadnie, co skutkowało skutecznym jego rozdrobnieniem. Albo cięcie go kątówką. Podobnie, jak ludzi, którzy przez większość życia kryli dachy eternitem i jakoś raka od tego nie dostali. Na to nie ma reguły.

Link to comment
Share on other sites

up

Nie no, ksywki zmieniać na pewno nie będę :tongue: Ta się przyjęła, mi się podoba i tyle :smile:

Sam nigdy nie widziałem jak jest rozbierany dach z eternitu, ale jeśli naprawdę jest tak jak mówicie, to jest to małe nieporozumienie :confused: Wydawało mi się, że wygląda to zupełnie inaczej.. Ale są chyba przypadki, że za pozbycie się eternitu zabierają się odpowiednie służby, co nie :tongue:

Link to comment
Share on other sites

Oczywiście profesjonalna firma podejdzie do tematu bardzo odpowiedzialnie ,tym bardziej jeżeli akcja ma miejsce w bardziej zaludnionym miejscu.A jeśli chodzi o tłuczenie azbestu młotkiem...czasami nie ma innego sposobu- wierz mi :wink: chociaż nigdy tego nie nadużywałem :happy:

Link to comment
Share on other sites

czasami nie ma innego sposobu- wierz mi

I tu się z Tobą nie mogę zgodzić - wg mnie zawsze jest jakiś inny sposób.. Jakie są powody tego, że nie można tego zrobić w sposób "normalny" ? Zawsze powinna być możliwość wykonania tego w "profesjonalny" sposób :rolleyes:

Link to comment
Share on other sites

Można mieć dwa punkty widzenia, ale ja mam tylko jeden. Nie wszystko opierać się powinno na kasie. ja wiem, że są różne skrajne przypadki, ale większość tego typu "fachowców" postępuje zgodnie z zasada: nie trzeba używać siły - wystarczy większy młotek. Oczywiście są przypadki, gdzie trzeba pokombinować i cosik połamać, ale nie powinno się zaczynać na samego początku od łamania... A potem to się już jakoś uprzątnie...

Edited by Seeker2
Link to comment
Share on other sites

Zacznijmy od tego, że się mówi nic na siłę, wszystko młotkiem :].

A co do tematu, to akurat materiał, o którym piszecie jest na tyle groźny, gdy się go połamie/skruszy (i zacznie pylić, poza tym łatwo się wtedy skaleczyć), że nie ma co na tym oszczędzać i się samemu za to zabierać. A już na pewno nie płacić "fachowcom", którzy dzień pracy zaczynają od picia... I nie mam tu na myśli herbaty (tak, kawy też nie).

Przykro mi, ale gdy chodzi o zdrowie, to imo nie ma co oszczędzać, bo to nigdy (hehe) na zdrowie nie wychodzi.

Link to comment
Share on other sites

No nareszcie nasz dawno nie widziany muszkieter Stillborn wrócił do Fortecy! Gdzieś waść bywał?

Dokładnie jest tak, jak piszesz, Still. Denerwujący jest fakt, że firma, która podobno fachowo zdejmuje i utylizuje azbest, bierze za to gruba kasę, a potem przysyła bandę oszołomów, którzy robią totalną rozpierduchę nie bacząc na żadne przepisy BHP ani zdrowie innych. Trzeba mieć przynajmniej +20 do zręczności, żeby jakimś latającym fragmentem poszycia nie oberwać w łeb podczas takiej "fachowej" utylizacji. A polega ona zazwyczaj na rzeczony rozwaleniu wszystkiego w cholerę i zakopaniu, najlepiej w ogródku właściciela, bo dalej wieźć się nie opłaci ze względu na koszty...

Link to comment
Share on other sites

Tak na rozruszanie tematu mam propozycję: może opiszcie Wasze doświadczenia z takimi, wspominanymi wcześniej, "fachowcami". Jak ich mieliście pracujących w domu, to jaki numery wam odkręcili itp. To pewnie będzie temat-rzeka :D

Nie chodzi mi tylko o zdejmowanie eternitu, ale o wszelakie prace remontowo-budowlane, jakie ktoś u Was wykonywał.

Edited by Seeker2
Link to comment
Share on other sites

Ohoho, zdarzyło się z pomocy takowych "fachowców" korzystać i to nie raz.. Może wspomnę o ostatniej takiej fachowej pomocy.. Działo się to na wakacjach, a tą fachowa pracą było "wzniesienie" pieca kaflowego w kuchni.. Identyczny jak ten.. W całej gminie pozostał tylko jeden fachowiec, który takie piece stawia.. W pracach tych pomagał mu mój ojciec.. Prace trwały parę dni, ale piec stoi "jak ta lala" :biggrin: Ogólnie to spisał się bardzo dobrze i większych zastrzeżeń nie do jego pracy nie było.. :thumbsup:

Link to comment
Share on other sites

Bardzo rzadko kiedy korzystam z pomocy jakiejś firmy. Ot, raz jak wymieniane były meble w kuchni, to goście ze sklepu meblowego je zmontowali (akurat promocja jakaś była, to grzech nie skorzystać :]). Poza tym, to jeśli chodzi o murarstwo, stolarkę, elektrykę, malarstwo etc., to wszystko w rodzinie :]. Tak się ciekawie złożyło, że nawet gdy ktoś nie ma odpowiedniego wykształcenia, to i tak potrafi wiele, więc z wszelkimi remontami nie mamy problemów.

Być może dlatego nie mam wiele przykrych doświadczeń z "fachowcami". Ot, parę razy poprawiałem ich fuszerkę u kogoś. Więc widziałem, do czego są zdolni.

Link to comment
Share on other sites

Ooo... Tutaj mogę cosik napisać. Mój ojciec jest stolarzem,z zawodu też. Ma firmę, i aktualnie pracuje u założyciela firmy Iglotex (ta od mrożonek). Krótko mówiąc, koleś ma kupę kasy, i właśnie buduje sobie dom. Działkę pod zabudowę i inne bajery ma 30 ha... Ale wracając do tematu. Pracuje tam kilka firm, w tym bodaj 2 stolarskie (2 + mojego ojca). Któraś z nich miała zrobić gdzieś tam podłogę za 100 kafli... I uwierzcie że ludzie, którzy teoretycznie powinni z tym pójść po maśle, schrzanili robotę. I 100 kawałków u nich poszło się walić ;) A ja? Zaufania do fachowców nie mam, nie miałem z nimi styczności w pracach bardziej "tematowych", ale rok temu, gdy panowie z "firmy komputerowej" naprawiali mojej siostrze kompa, wymienili jej (sprawny!) dysk twardy na nowy, mimo ze mówiłem im, że zepsuty jest napęd. Ech...

Link to comment
Share on other sites

I uwierzcie że ludzie, którzy teoretycznie powinni z tym pójść po maśle, schrzanili robotę.

Mieli ułożyć 100 kafelek i nie dali rady :tongue:

A tak na serio: w jaki sposób schrzanili robotę? nie wyrobili się na określony termin, czy wynik ich pracy był niezadowalający :rolleyes:

wymienili jej (sprawny!) dysk twardy na nowy, mimo ze mówiłem im, że zepsuty jest napęd

Trzeba było osobiście być przy tej naprawie, to być może zrobiliby co do nich należy :wink:

Link to comment
Share on other sites

A tak na serio: w jaki sposób schrzanili robotę? nie wyrobili się na określony termin, czy wynik ich pracy był niezadowalający

To drugie. Podloga (parkiet) po umyciu była (był) już nie do użytku.

Trzeba było osobiście być przy tej naprawie, to być może zrobiliby co do nich należy

Tylko że ja wtedy z ojcem mialem malo czasu, a serwis byl "znajomy" że tak powiem, więc im zaufałem :/

Link to comment
Share on other sites

No i widzisz - na własnym przykładzie dowiedziałeś się, że nie warto ufać "znajomym serwisom" :confused:

Ale jak się sprawa dalej potoczyła? Oddali ten dysk, który wymienili czy miałeś jeszcze jakieś problemy z tym serwisem? Naprawili napęd, czy po prostu zerwali z Tobą kontakt i tyle :rolleyes:

Link to comment
Share on other sites

Znaczy wiesz, kompa dostalem z powrotem bez zainstalowanego systemu, z informacją, którą podzielil się mój ojciec, że był zepsuty dysk. I uwierz, że instalacja systemu bez napędu jest trudna, dopiero poszło za kilkutysięcznym razem :/ A serwis? Nic, nie było sensu się kłócić z debilami, skoro są mądrzejsi, to niech mają nasze pieniądze i siedzą na tylkach. Zresztą od miasta w którym on się znajduje mam 20-30 km., także opcja przejścia się po szkole jest raczej wykluczona :P Ale komp działa, a siostra dalej skąpi na napęd xD

Link to comment
Share on other sites

Nie musiałeś od razu używać tak ostrego słowa żeby ich "podsumować" :tongue:

Ale stwierdzam, że lekko zjechaliśmy z głównego tematu majsterkowo-budowlanego :rolleyes: Lepiej powróćmy do niego :wink:

Ja na ostatnim weekendzie musiałem zająć się zabezpieczeniem na zimę centralnego ogrzewania w moim nowym domku.. A takie tam przepalanie w piecu, co by rury nie popękały z zimna.. Okazało się, że niektóre grzejniki się popsuły i trzeba je będzie wymienić, ale stanowią one mniejszość względem pozostałych :smile: Ale nie powiem - całej powierzchni grzewczej w domku mam jakieś 300m2 - a jak się nagrzeje w piecyku, to jest całkiem przyjemnie ^^

Link to comment
Share on other sites

Argh. Nigdy nie kupujcie listewek przypodłogowych wykonanych z jakiegoś drewnopodobnego tworzywa. Nie dość, że są drogie ok. 8zł za sztukę to są na dodatek mało wytrzymałe. Kilka dni temu nadepnąłem na próg i taką jedną zniszczyłem. Lepiej zainwestować w zwykły drewniany ćwierćwałek. I tak też nauczony własnymi błędami zrobię.

Link to comment
Share on other sites

8zł za sztukę

Czyli że jak? 8zł za metr czy jak :rolleyes:

Odnośnie tych listewek - gdybym powiedział o nich mojemu ojcu, to by mnie chyba wyśmiał :laugh: W naszym nowym domku (do którego planujemy wprowadzić się w następnym roku), wszystko co tylko jest możliwe do samodzielnego wykonania - wykonujemy wraz z ojcem sami. Po pierwsze, to robimy to dokładnie, a po drugie, to mamy jako taką gwarancję, że będzie to nam przez dłuższy czas służyło :smile: Owszem, ro boty przy tym trochę jest, ale biorąc plusy i minusy, to wolę zrobić coś niż kupić :wink:

Link to comment
Share on other sites

W temacie majstrów

Ja tez wszelakiej maści roboty wykończeniowo-remontowe wykonuje zazwyczaj we własnym zakresie, ale są jeszcze dziedziny, gdzie zdaję się na rzeczonych "fachowców". Tak jest np z kryciem dachu blachą.

Razu pewnego zachciało mi się wymienić pokrycie dachowe z kochanego eternitu na blachę. No, a że w mojej wsi działa "firma" dwuosobowa (ojciec z synem), która zajmuje się takimi sprawami, to ich wynająłem. Robota generalnie prosta - zdjąć eternit, a następnie bez wymiany łat przykręcić blachę - 160m2 blachy trapezowej. No i się za robotę zabrali. Ale oczywiście wszystkie gięte elementy typu kalenica, wiatrówka, musiałem zamówić gotowe, bo oni giętarki nie mają... No to pokupiłem wszystko (przepłacając przy okazji kupę kasy, bo za gotowe kalenice i wiatrówki to się słono płaci) i panowie zabrali się za robotę. W międzyczasie zamówili jeszcze uszczelki do kalenicy, bo stwierdzili, że zacinanie blachy długo zajmuje, a przecież oni mi dniówki liczą... No ale że nie należą do rodu Pudziana, to sobie rady ze wciąganiem blachy nie dawali, więc musiałem wziąć urlop i im pomagać. Kolejna kupa kasy w plecy... Cała robota zajęła im 7 dni, a zainkasowali za nią, "po znajomości" 800 zł.

Popełniłem drobny błąd, bo roboty po zakończeniu dokładnie nie sprawdziłem, tylko im zapłaciłem i grzecznie podziękowałem. Po kilku dniach, gdy byłem na strychu, okazało się, że przykręcając kalenicę ANI JEDNYM WISEM W ŁATĘ NIE TRAFILI... Czyli w chwili obecnej wkręty są wkręcone tylko w dwie warstwy blachy i to się tak wszystko trzyma na słowo honoru... masakra... Na moje obiekcje odpowiedzieli, że tak się czasem zdarza, ale to na pewno nie puści... Bez komentarza...

@Diacon

Ja za takie listewki płaciłem po 12 zeta za sztukę (2mb), a tez to totalny syf...

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...