adam1415 1 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 Rejestrujac sie do przychodni zaznaczylem, ze zgadzam sie na wykorzystanie moich narzadow na przeszczep po mojej smierci... Gdy umre nie beda mi potrzebne, a komus moga uratowac zycie. Choc prawde mowiac to dlugopis na 5 sekund zawisl w powietrzu kiedy zastanawialem sie czy dac haczyk przy "tak" lub "nie". Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Morfoneusz 0 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 @Nicek. Z tymi chorobami przez które człowiek traci pamięć to nie jest nic śmiesznego. Na przykład moja prababcia (79 lat) choruje na Einsheimer'a (nie wiem czy tak to się pisze) i w ogóle nikogo nie poznaje, nie umie pisać, czytać, zapomina słów po polsku, nawet zdania składać zdań nie umie, i zapomina co robiła przez ostatnie 2 sekundy. Ale czasami jak coś powie to brzmi śmieszne-zdanie węgirsko-polsko-rumuńskie z hiszpańskim akcentem, brzmi to mniej więcej tak: Kochanie asfdlkj hagrdo uber la kicho, wiesz? Na dodatek musi być 24h pod opieką (zatrudniamy opiekuna, znaczy moja babcia-jej córka. Ale naszczęście mam fajnie, mam rodziców, dwóch dziadków, dwie babcie i do tego prababcie i rodzeństwo drugie w drodze ;D. A teraz czas na zmiane bo zaczynamy gadać o religii to posty będą pewnie usuwane. Nie wiem czy o tym rozmawialiśmy, ale czy macie rodzeństwo, jeśli tak to jakie, i jakie są Wasze kotakty z nimi? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Dracia 14 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 Mam siostrę. Jest zupełnie inna ode mnie z charakteru, wyglądu, gustu etc. Ludzie się zawsze dziwią. Jest ode mnie młodsza o 11 miesięcy, co uniemożliwia mi nawet wyciągnięcia argumentu, że jestem starsza. I oczywiście kłócimy się często i straszliwie. Takie już jest życie z rodzeństwem. Ale cieszę się, że mam siostrę ^^. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
niziołka 297 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 choruje na Einsheimer'a (nie wiem czy tak to się pisze)Alzheimer, jeśli dobrze rozpoznaję, o czym mówisz. Ale naszczęście mam fajnie, mam rodziców, dwóch dziadków, dwie babcie i do tego prababcie i rodzeństwo drugie w drodze ;D.Również mi się poszczęściło, bo mam obydwoje dziadków i prababcię. Dwóch pradziadków pożegnałam za życia, chociaż w wypadku pierwszego byłam za mała, żeby mnie na pogrzeb wzięli... Więc staram się najlepiej wykorzystać czas, który pozostał mi z rodziną. A teraz czas na zmiane bo zaczynamy gadać o religii to posty będą pewnie usuwane. Nie wiem czy o tym rozmawialiśmy, ale czy macie rodzeństwo, jeśli tak to jakie, i jakie są Wasze kotakty z nimi?Siostrę starszą o 3 lata i brata młodszego o 3 lata. Przez kilka(naście?) lat byłyśmy do siebie bardzo podobne - wg. niektórych i wyglądem(chociaż jak dla mnie jesteśmy bardzo różne), zainteresowaniami i charakterem. Jednak od ładnych kilku lat nieco nam się rozjechały zainteresowania(np. wybór studiów), a charakter to już zupełnie. Więc: słuchamy prawie identycznej muzyki, czytamy prawie ten sam zestaw książek i tak dalej, ale zachowujemy się zupełnie różnie. Mój brat natomiast zawsze był i chyba już zawsze będzie moim przeciwieństwem pod wszelkimi możliwymi względami On jest bardzo wysportowany, za to bardzo 'swobodnie' podchodzi do nauki, ja natomiast co najwyżej odrobinę ćwiczę, żeby zachować jaką-taką formę, ale w zamian za to uczę się zwykle tyle, ile mogę. On woli czytać artykuły on-line i czasopisma, ja książki, książki i książki I chociaż mój stosunek do brata i odwrotnie się zmienia 20x w ciągu dnia (zostałam odgórnie przez mamę wyznaczona do pilnowania, żeby wypełniał swoje obowiązki domowe, czego restrykcyjnie pilnuję ), to jednak świetnie nam się rozmawia i świetnie umiemy się bawić razem Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
opti 36 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 Nie mam rodzeństwa, z jednej strony to dobrze - z nikim nie będe musiał się dzielić, wszystko mogę zachować dla siebie (ale ze mnie egoista ), a z drugiej strony... Nie będe miał nikogo, na kim będe mógł w przyszłości polegać - więzy krwi to coś zupełnie innego niż wolny związek dwojga ludzi... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Morfoneusz 0 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 (edytowany) @Nizołka O tą chorobę mi chodziło. Z tego co wiem jak moja mama była w ósmym miesiącu w ciąży to zmarł mój pradziadek. Jednak jedno mi się po nim ostało-drugie imię Aleskander Też jestem jako-takim egoistą, nie chciałbym, żeby coś mi się między nogami plątało, bądź zajmowało skrawek i tak już ciasnego pokoju. I wyobrażam sobie co będzie jak smark się pojawi na świecie. Przycisz tą muzykę, otwórz ten pokój, zajmij się nim, wyjdź gdzieś z nim. O.o Edytowano Lipiec 10, 2010 przez Morfoneusz Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Skladzien 0 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 Nowy tu jestem więc trochę o mnie może. Jestem staruszkiem z Krakowa (ćwierć wieku stuknęło), CD action czytam raczej okazyjnie (Empik, kumple) bo w sumie interesują mnie dwie rubryki AR i Na Luzie. Odkąd mam laptopa wyleczyłem się z gier (gram tylko w RedDragona właściwie) i muszę powiedzieć, że dobrze mi z tym. Odkąd gier nie kupuję, mogę sobie pozwolić na czytanie większej ilości książek (chociaż zawsze molem książkowym byłem) niż w czasie kiedy wolny czas zjadały mi gry Ogólnie interesuje mnie wszystko co związane z moim zawodem (logistyka), i większość rzeczy związanych z szeroko pojętą fantastyką*. Poza tym lubię pochodzić po górach albo pożeglować (aczkolwiek nie popływać mimo, że stopień ratownika mam ), oraz popić i poszaleć przy dobrej muzyce. Przez dobrą muzykę rozumiem gatunki raczej klasyczne (rock, metal, softgothic, Jazz, Blues, Swing), nie toleruję Technopodobnych (trance, disco i co tam jeszcze), a HH słucham tylko jak mają sensowne teksty. Rodzeństwa brak (kiedyś niestety a teraz na szczęście ). No i to chyba tyle o mnie. Jakieś pytania? *) Tylko nie Harry Potter Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
POLIPOLIK 4 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 Nie wiem czy o tym rozmawialiśmy, ale czy macie rodzeństwo, jeśli tak to jakie, i jakie są Wasze kotakty z nimi? Telefoniczne. Rozmawialiśmy, i to zresztą jakieś cztery miliardy razy, ale bądź tu człowieku mądry i znajdź temat, którego jeszcze w FoSie nie było. Może jakiś konkursik zorganizować? I chociaż mój stosunek do brata i odwrotnie się zmienia 20x w ciągu dnia, to jednak świetnie nam się rozmawia i świetnie umiemy się bawić razem Zawsze mnie zadziwia, jak rodzeństwo potrafi spędzać ze sobą czas bez wyciągania noży, shurikenów i sztachet od płotu, już nie wspominając o rozmowach na jakieś poważne tematy i tak dalej. Znam wiele rodzeństw, sam nawet posiadam coś w tym stylu, ale zazwyczaj jakakolwiek wymiana zdań kończy się na rękoczynach albo przynajmniej wymianie soczystych jak ogóras z octu wiązanek. I naprawdę nie wiem, w jaki sposób to działa, ale działa! Fajnie mieć rodzeństwo, jednak powinno się ono znajdować nie bliżej niż, powiedzmy, 5000 kilometrów od nas. Poza tym lubię (...) popić i poszaleć przy dobrej muzyce. Powinni rzucić jakieś dofinansowanie dla FA za niesamowite promowanie Kubusia! Jakieś pytania? Cegła waży kilo i pół cegły. Ile waży cegła? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Morfoneusz 0 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 Ja wiem, ja wiem, weź mnie! (cytat ze Shreka) Odpowiedź:Cegła waży dwa kilogramy!!! sam nawet posiadam coś w tym stylu Co przez to rozumiesz? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Kathai_Nanjika 5738 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 Hm. Rodzeństwo... Mam starszego o 3 lata brata. I to na szczęście tyle. Dawniej bardzo się od siebie różniliśmy. Ja od początku byłam mała i drobna (anemia - nieciekawa sprawa), on za to wręcz przeciwnie. Za to oboje jesteśmy straszliwie uparci. "- Jesteś głupia. - Sam jesteś głupi. - Nie, Ty. - Ty. - Ty. - Ty. (...)" - i tak przez dłuuugi czas, żadne z nas nie chciało ustąpić. ;] Często się kłóciliśmy, biliśmy (zgadnijcie, kto zazwyczaj uciekał do rodziców z płaczem ). Ale obecnie dosyć dobrze się dogadujemy. Czytamy podobne książki, choć on czyta znacznie mniej ode mnie. Większość czasu spędza przed komputerem, a do nauki podchodzi na luzie (zupełnie jak ja ). Słuchamy podobnej muzyki, lubimy wzajemnie się denerwować... I nie brakuje nam poczucia humoru. W domu niemalże cały czas słychać nasze głupie odzywki. ;] Mimo tych wszystkich zwad, kłótni i bitew, jakie ze sobą stoczyliśmy, nie wiem, co bym robiła sama bez mojego brata. W końcu z kim bym się biła i sprzeczała? A siostry nie chciałabym mieć, o nie. Nawet starszej. :] Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Nicek 1 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 (edytowany) Siostra i przyrodni brat, ale knypka widziałem 2 razy w życiu. Siostra, cóż, kilka razy wspomniałem o niej na forum. Szerze mówiąc, nie lubimy się. Często sobie dokuczamy, przeszkadzamy sobie, zainteresowanie mamy zupełnie różne z wyjątkiem piłki nożnej. A jak na ironie, kibicujemy tym samym drużyną (Śląsk, Arsenal i Liverpool <3) Odkąd wyjechała na drugi koniec Polski, mam spokój. Przyznam wam szerze, że już od dawna czuję, że powinniśmy się rozdzielić, zamieszkać w różnych mieszkaniach, najlepiej w różnych krańcach Wrocławia...A może bezpieczniej by było na różnych krańcach Europy? :^> Chociaż muszę dodać, że w sytuacjach wybitnie kryzysowych, siostra mnie wspiera. Ale co z tego, skoro przez 99% czasu toczymy III wojnę światową? A brata, jak wspomniałem, widziałem tylko 2 razy w życiu. Szkoda mi chłopaka. Trafił na naprawdę kiepskich rodziców. Edytowano Lipiec 10, 2010 przez Nicek Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Black Shadow 448 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 Powinni rzucić jakieś dofinansowanie dla FA za niesamowite promowanie Kubusia!Toż to koncern Pepsi powinien nam przesyłać obfite koperty za te kryptoreklamy! Nie przecież nie pasuje tak do grilla jak ośmiopak gazowanego napoju bogów, którego... mimo, że jest to diabelna chemia, jestem w stanie w siebie wlać hektolitrami Rodzeństwo? Mam Trzy lata młodszą ode mnie siostrę, którą w dawnych latach stawiano jako starszą ode mnie a w najlepszym przypadku twierdzono, że jesteśmy bliźniakami. Na szczęście teraz różnicę widać (no, włosy na twarzy... ^^). Co do reszty bliskiej rodziny... za mego życia zmarł dziadek, ale gdy miałem trzy lata Tak naprawdę pamiętam go tylko ze zdjęć. Drugi dziadek, obie babcie, rodzice - wszyscy w dobrym zdrowiu. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Morfoneusz 0 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 (edytowany) Na szczęście teraz różnicę widać (no, włosy na twarzy... ^^) U siostry? (Żarcik) Jeszcze co do rewolucji gumisiowej-na sygnie mam link różowiutki, tam mam liste naszych rewolucjonistów. Idziemy o krok dalej. Później zrobię alfabetycznie jak będzie ich dużo =D. Jak kogoś zabrakło piszcie na PW albo w komentarzu. Sam wszystkich gumisiów nie znajdę. @Downże go wygilam Mówiąc to schował tasak za plecy udając jakby nigdy nic^^ Edytowano Lipiec 10, 2010 przez Morfoneusz Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Shaker 148 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 (edytowany) Ja mam o rok młodszą siostrę( WAR!) i brata, który idzie do komunii, a zatem psuje mi moją 18-nastkę, którą będę miał w styczniu i moje oczekiwania legną przez to w gruzach Z siostrą ciągła wojna, najczęściej zwalanie obowiązków na tego drugiego lub też przezywki, czasem dochodzi do rękoczynów A z bratem, to ja mam spokój, bo wystarczy, że go wygilam i już jest luz Edytowano Lipiec 10, 2010 przez Shaker Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Cragir 3 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 Skoro tak chwalicie się rodzeństwem, to ja nie będę gorszy A więc tak, mam siostrę bliźniaczkę (ciągle wypomina mi, że jest o 2 min starsza), z nią trudno się dogadać Kolejna siostra jest starsza o rok, ale mamy wspólne zainteresowanie, czyli historię. Na koniec został najmłodszy brat, który ma 11 lat, z nim dogaduje się wspaniale, w końcu musi słuchać najstarszego (niestety) faceta w domu. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
matidop 1 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 Pfff...no dobra to może tak.Nie wiem czy już pisałem o sobie.Możliwe acz kol wiek nie pamiętam tego...więc tak: Rodzeństwo: 1 siostra młodsza w wieku 12 lat (30 grudnia! kto by pomyślał :D) + moja kochana siostra co prawda cioteczna, ale co tam.Wiek 1.5 roku Ja sam pochodzę z Warszawy,tu się urodziłem i mieszkam.Ukończyłem właśnie gimnazjum w klasie informatyczno-medialnej i dostałem się do liceum z klasą o profilu grafika komputerowa-reklama.Lubię Pepsi w nadmiernych ilościach , jeździć na rowerze, grać na PC i PS2, bawię się od nie dawna w OC (Overclocking) często bardzo nie stabilny .Co tu można jeszcze powiedzieć...nie będę mówił o swojej gorszej stronie bo dostanę urlop i bana na raz ...jestem bardzo gadatliwy i mam spore poczucie humoru .Jeżeli chcecie coś jeszcze wiedzieć to piszcie ;] Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
poor_leno 181 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 mnie przyszło żyć z siostrą 2 lata starszą - co ja bym bez niej zrobił nie przywidziało wam się, nie mam zamiaru narzekać, bo nie ma na co. no sami pomyślcie, ktoś, kto przywozi z Anglii Nesquika bananowego i Pringlesy nie może być zły ale ktoś, kto każe robić zadania z angielskiego, choć sama powinna się nauczyć bo inaczej rok studiowania pójdzie się w krzakach za oborą... już taki dobry nie jest ale starsze siostry to starsze siostry, kocha się te stworzenia mimo wszystko, wiecie, więzi rodzinne i te sprawy ogółem jakoś nie kłóciliśmy się przesadnie często, jeśli już to o jakieś pierdółki typu "oddawaj klocka", będąc oczywiście rozkosznymi dzieciaczkami później to się trzymaliśmy razem, wspieraliśmy itd, trochę życia poznałem dzięki niej, mieliśmy podobne gusta... i tak do mojego pójścia do liceum, gdzie się Leno niesamowicie rozbestwił potem w 2007 siostra sobie z narzeczonym poleciała do Anglii, w 2008 przyjechała się pobrać po czym znów wyruszyła do Brytfanki i tam siedzi do dziś, czasami przyjedzie do Polski, czasami my do niej polecim, kontakt przez skype i giegie. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
niziołka 297 Zgłoś post Napisano Lipiec 11, 2010 Właśnie zostałam rozczulona przez brata Pierwszy raz w życiu ktoś napisał dla mnie wiersz i to od razu taki, który mnie ujął za serce <jeśli ktoś zainteresowany, to umieściłam go w swoim profilu > a z drugiej strony... Nie będe miał nikogo, na kim będe mógł w przyszłości polegać - więzy krwiAle siła więzów krwi jest zarówno ich zaletą, jak i wadą - jasne, że dzięki nim ma się gigantyczne oparcie w przyszłości, można wspólnie spędzać czas z osobami, które mają podobne także 'korzenie kulturowe'(podejrzewam, że w każdej rodzinie jest taki typ żartów, który jest zrozumiały tylko dla niej ). Ale więzy krwi, a zwłaszcza te między rodzeństwem to wielka odpowiedzialność. Bo: jeśli zdradzi cię przyjaciel albo znajomy i całkowicie, na zawsze zaprzepaści twoje zaufanie względem siebie, to nie boli aż tak bardzo i nie odcina tak strasznie 'korzeni' tego, kim jesteś jak rana ze strony najbliższej osoby. Zawsze mnie zadziwia, jak rodzeństwo potrafi spędzać ze sobą czas bez wyciągania noży, shurikenów i sztachet od płotu, już nie wspominając o rozmowach na jakieś poważne tematy i tak dalej. Znam wiele rodzeństw, sam nawet posiadam coś w tym stylu, ale zazwyczaj jakakolwiek wymiana zdań kończy się na rękoczynach albo przynajmniej wymianie soczystych jak ogóras z octu wiązanek. I naprawdę nie wiem, w jaki sposób to działa, ale działa! Fajnie mieć rodzeństwo, jednak powinno się ono znajdować nie bliżej niż, powiedzmy, 5000 kilometrów od nas.A czy ja mówiłam, że bez walki zawsze? Jasne, trzaskanie drzwiami się zdarza, ale wiązanki w ciągu mojego ponad 20letniego życia z rodzeństwem puszczane przez nich wiązanki mogę policzyć na palcu jednej ręki(ja w życiu prywatnym w ogóle nie używam wulgaryzmów, chyba, że akurat któryś z moich ulubionych kawałów lub cytat z literatury tego wymaga ). Częściej jesteśmy zwolennikami ordaliów ('sądu bożego') czyli rozwiązywania sporów przez wspólną grę na komputerze (w jednym ze znanych mi związku to jest sposób rozdzielania obowiązków, np. mycia naczyń ). Poza tym - często jemy wspólnie przy stole, często też rozmawiamy w czasie sprzątania, zwykle starając się wymieniać zarówno wiedzą i poglądami, jak i czasem sprowokowani tymi rozmowami ćwiczymy na sobie nawzajem umiejętność szybkich ripost i używania tak sarkastycznych wypowiedzi, by widoczniejsze były tylko z wielką tablicą 'UWAGA: SARKAZM' A siostry nie chciałabym mieć, o nie. Nawet starszej. :]Wcale mnie to nie dziwi. Nie tylko dlatego, że sama mam starszą siostrę, ale tym bardziej dlatego, że sama też taką jetem. Ale chyba wszystkie (albo prawie wszystkie) kobiety rodzą się z marzeniem posiadania starszego brata Też jestem jako-takim egoistą, nie chciałbym, żeby coś mi się między nogami plątało, bądź zajmowało skrawek i tak już ciasnego pokoju. I wyobrażam sobie co będzie jak smark się pojawi na świecie. Przycisz tą muzykę, otwórz ten pokój, zajmij się nim, wyjdź gdzieś z nim. O.oJa natomiast z rozmarzeniem myślę o dziecku Co prawda nie teraz: z pewnością byśmy je pokochali z chłopakiem, jednak najpierw wolimy mieć warunki dobre, by mu to właściwie okazać. A tak, czekając na nie mogę poprawić swoje zdrowie, douczyć się i rozwinąć swoje zainteresowania, popracować, wzmocnić jeszcze bardziej swój związek i dorosnąć - bo zdaję sobie sprawę z tego, jak wielka to odpowiedzialność. Mimo wszystko jednak czasami czuję taką wewnętrzną tęsknotę - jak za kimś, kogo się bardzo dobrze zna i bardzo kocha, ale dawno się go nie widziało. *) Tylko nie Harry PotterA czemu nie akurat Harry Potter? Czytam wiele fantastyki, ale Harry'ego zdecydowanie bym nie odrzuciła. Oczywiście jest to pytanie retoryczne, bo dyskusje 'za i przeciw serii HP' to już jest sprawa tematu książek, gdzie chętnie podyskutuję Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Pzkw VIb 905 Zgłoś post Napisano Lipiec 12, 2010 Parę dni mnie nie było, a tu tyle nowych tematów: Dziś dostałem od starszego synka "z bani", co prawda niechcący, ale mam na czole guza jak kurze jajo.To i tak nic. Ja swego czasu zostałem obudzony przez syna strzałem chodaka w łeb. Miał wtedy ze 3 lata i mamusia kazała mu obudzić tatusia na obiad. Jako że odsypiałem nockę w robocie, to konwencjonalne metody nie przynosiły rezultatu. Trzeba powiedzieć, iż metoda ?na chodaka? zdała egzamin ? obudziłem się momentalnie. Chociaż wyglądałem jak Rocky po walce i wołałem ?open my eye? - smarkacz rozciął mi obcasem łuk brwiowy. Co do pogrzebów, to zawsze uważałem, iż jest to hucpa dla żywych, gdyż zmarzłym jest już wszystko jedno. Ja tam ponoć mam być spalony ? tak twierdzi żona, która ma zamiar mnie przeżyć i zgarnąć pieniądze z ubezpieczenia oraz żyć z emerytury po mężu. Pogoda ? niech ją szlag. Ja w temperaturach powyżej 20 stopni zaczynam się rozpływać, a w takich jakie panują teraz w ogóle nie funkcjonuję. Szczęśliwie teraz akurat większość czasu spędzam w robocie, gdzie mogę sobie nastawić klimę na 18 stopni i egzystować w miarę normalnie. Chociaż spędzanie 36 z 48 godzin w robocie bywa czasem męczące. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Qbuś 147 Zgłoś post Napisano Lipiec 12, 2010 Pierwszy raz w życiu muszę chyba powiedzieć, że upał mnie niszczy. Choć pośrednio. Dwumiesięczny synek zdecydowanie nie jest osobistością przystosowaną do takich temperatur. Normalnie w dzień przesypiał z parę godzin z przerwami, ale w takim ukropie męczy się strasznie. Śpi 20 minut, budzi się z płaczem, pół godziny uspakajania u taty na ramieniu, pół godziny spania u taty na ramieniu, humor się poprawia. Potem znów spanie 20 minut, budzenie z płaczem... Tak wyglądała cała sobota i niedziela. Dopiero gdy temperatura spada porą nocną, synek śpi dobrze. Noszenie synka na ramieniu łączy się z lekkim przechyleniem do tyłu (żeby nieco leżał, a nie 'stał'), więc tatusiowe plecy usztywnieniem bolą. Ale co przesłodki jest, to jego Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Seeker2 5 Zgłoś post Napisano Lipiec 12, 2010 Ach, rodzeństwo... jestem szczęśliwym (?) posiadaczem parki - starszej siostry i jeszcze starszego brata (5 i 7 lat różnicy) no i jak to w rodzeństwie -różnie się życie układało, ale w sumie to im człowiek starszy, tym bardziej się relacje poprawiają. Przynajmniej tak było u mnie. Braciak zawsze był spoko (no i założył firmę w której obecnie pracuję ). Nigdy mnie nie gnębił, specjalnie nie dokuczał. Kupił mi pierwszy w moim życiu motor (WSK -yeah!!!), pierwszy samochód (malucha, który ciągle się psuł...) i ogólnie zawsze i w każdej sytuacji mogę na niego liczyć. Z siorką bywało różnie. Raz wbijała mi w rękę nożyczki (bliznę mam do dzisiaj... Gdyby nie kość, to nożyczki pewnie przeszły by na wylot dłoni...), innym razem wspomagała kasą, gdy jej potrzebowałem. No a w obecnej chwili mieszkamy bardzo blisko siebie (siorka 14km, braciak - 4km) i często gęsto się razem spotykamy na rodzinnych imprezach. I ogólnie było zawsze spoko, a jest tylko lepiej. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Lord Hrabula 1491 Zgłoś post Napisano Lipiec 12, 2010 Ale chyba wszystkie (albo prawie wszystkie) kobiety rodzą się z marzeniem posiadania starszego brata Jakoś moja siostra nigdy nie dzieliła się ze mną radością z powodu tego błogosławieństwa pod moją postacią, ale to pewnie z powodu "cudze chwalicie itd"... Co do pogody, którą może faktycznie warto tym razem skomentować, to cieszę się pokojem wysuniętym na północną stronę Byle okien nie otwierać, a panuje tu cudowny chłodek Z domu nie warto się wynurzać, choć wczoraj wyskoczyłem na kilka godzin piłkę pokopać to była to męczarnia miesiąca. Po 15 minutach byłem zmachany jak wściekła wiewiórka przed zimą. Pozostaje jedynie współczuć tym, którzy muszą pracować na powietrzu lub co czasem nawet gorsze w nieklimatyzowanych pomieszczeniach. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Fivtyen 65 Zgłoś post Napisano Lipiec 12, 2010 Wszyscy się chwalą więc nie będę gorszy. Lucek postanowił się zabawić i zesłał mi dwa diabły, w postaci starszego (o 5 lat) i młodszego (o 2 lata) brata. Jak to zwykle w rodzeństwie bywa żremy się często i zajadle, szczególnie z młodszym, z którym dziele pokój ("wyłącz tą muzykę!" itd.). Ze starszym jest lepiej, z okazji mundialu nawet zaczął udwać, że interesuje się piłką Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
poor_leno 181 Zgłoś post Napisano Lipiec 12, 2010 (edytowany) pogoda - znowu nadszedł czas, gdy praktycznie nie ma różnicy między temperaturą w słońcu i w cieniu, a wyłączony choć na chwilę wiatrak (lub opuszczenie przestrzeni przezeń chłodzonej) skutkuje takim zaduchem, że aż mózg się lasuje... mam prawie 29 stopni w domu, otwarte wszystkie okna i drzwi, a przy tym zero przeciągu i tylko muchy się zlatują, jakby mój dom jakąś atrakcją turystyczną był w pracy nie lepiej. z reguły z samego rana jest normalnie i znośnie, bo na dworze temperatura jest w miarę niska. nie dzisiaj... już od 6 rano (!!!) było na tyle ciepło, że się człowiek pocił. a im później tym cieplej i nie ma zmiłuj... a nie, jednak był jeden "zmiłuj". autentyk: koło 12, gdy promienie padały przez okno centralnie na mój czerep, powiedziałem no przestań już tak grzać (cytat bez kilku bluzgów). momentalnie jakaś dobroduszna chmurka zasłoniła to parszywe słońce i tak to trwało z 7-8 minut. miło mając w pamięci sytuację sprzed parunastu lat, gdy to na koloniach, odprawiając indiański taniec deszczu (bo nie chcieliśmy iść znowu na plażę) sprowadziliśmy niemałą burzę, trwającą całe popołudnie, muszę sprawdzić, czy w rodzinie nie mam przypadkiem Storm z X-Menów aj, zapomniałem, że jest jeden jedyny plus lata: otóż za podwórkiem mam mały sad, z dwiema jabłoniami, śliwą, wiśnią oraz krzewami jeżyn, malin i czerwonych porzeczek. jest co zbierać i zjadać była jeszcze grusza, ale ścięliśmy ją parę lat temu, bo groziła się złamaniem i zawaleniem Edytowano Lipiec 12, 2010 przez poor_leno Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Gość luq92 Zgłoś post Napisano Lipiec 12, 2010 Gorącooooooo!!! Siedzę przed kompem w samych krótkich spodenkach i mam dość. Życie ratuje mi wentylatorek wymontowany z zasilacza, który podłączyłem pod kompa i dmucha mi na spocony pyszczek Doszło do tego, że praktycznie komp mi się ugotował. 50 stopni w spoczynku to o wiele za dużo. Przesmarowałem go od nowa pastą i podkręciłem wentyl i mam 44. Każdy się ratuje jak może Zaraz idę dokończyć lekturę CDA i wskoczę na rower się prażyć. I tak nic lepszego do roboty nie mam. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach