Arnie 38 Zgłoś post Napisano Lipiec 8, 2010 Mi tam wisi i powiewa, co ze mną zrobią po śmierci i gdzie mnie zakopią. Ja już tego nie będę wiedział, więc mi absolutnie wszystko jedno . Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Sevard 1241 Zgłoś post Napisano Lipiec 8, 2010 Wcześniej też nie miałem Gumisia. Miałem Toudiego, więc mam sam siebie pojmać? Poza tym Toudiemu to chyba ktoś inny powinien wydawać rozkazy, nie sądzisz? Temat śmierci bywa fajny. Bądź co bądź śmierć jest jedną z trzech rzeczy, na które można liczyć (pozostałe dwie to podatki i pluszowe misie) i wiąże się z nią dużo ciekawych wierzeń, choć to chyba się bardziej do innego tematu nadaje. Tak sobie przypomniałem, że jeszcze jeden utwór by się nadał na mój pogrzeb, a mianowicie Immortality, a na nagrobek ostatnie słowa tego utworu Some die just to live... Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
[Ekspert] 47 6252 Zgłoś post Napisano Lipiec 8, 2010 Śmierć - jedyna pewna rzecz w życiu każdego człowieka, a i tak wielu jej się boi. Jako że nie wierzę w życie pozagrobowe, mało mnie obchodzi co też ciekawego stanie się z moim ciałem po śmierci. Szczerze mówiąc, nigdy poważnie nie zastanawiałem się nad tym, czy wolałbym zostać pochowany, spopielony, pocięty na kawałeczki, czy jeszcze coś innego. Who cares? Chciałbym jedynie, żeby po moim zejściu ktoś o mnie pamiętał. Chociaż przez chwilę. ;] Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
l1on 1 Zgłoś post Napisano Lipiec 8, 2010 Raczej nie będę chciał być pochowany w grobie - po co marnować cenne 3m^2 ziemi na szczątki? Prawdopodobnie wyrażę zgodę na wykorzystanie organów do transplantologii/nauki, a opakowanie każę spopielić Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Black Shadow 448 Zgłoś post Napisano Lipiec 8, 2010 Śmierć? A to czasem nie temat na filozofię albo religię? ^^ Tak czy inaczej, sam kiedyś pisałem, że boję się śmierci. Nie dlatego, że jest nieunikniona... ale dlatego, że nie chcę tracić świadomości. Tzn. nie chciałbym... cholera, jakby to ująć? Przyzwyczaiłem się do postrzegania świata jedną parą oczu itd. a właściwie wizja wiecznej ciemności po drugiej stronie nie napawa mnie optymistycznie. Nie wiem, mógłbym być nawet cholera duchem obserwującym proces ewolucji do samego końca (teraz, jak ktoś zagląda do strefy RPG to wie skąd miałem pomysł na Astrala ;P) byle nie spać wiecznie. A co zrobią z moim ciałem? Na pewno bym podpisał i pewnie to zrobię zgodę do przeszczepienia organów a nagrobek? Rzeknę tak - liczy się pamięć, nie miejsce, IMO :=) Pomysłu na epitafium nie mam. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
RIP 463 Zgłoś post Napisano Lipiec 8, 2010 (edytowany) moje zdanie na temat tego, jak powinno zostac potraktowane moje truchlo po smierci wyrazil juz Arnie. ja moge sie tylko pod tym podpisac. moze i podpisze sie jeszcze pod zgoda na jakies sensowne spozytkowanie szczatkow. o tym, co jako ateista mysle o smierci i jaki mam do niej stosunek (boje sie, czy nie), pozostawie dla siebie, bo to nie ten temat a tak poza tym, to juz chyba wole rozmowy o pogodzie... prosze, prosze. Cien boi sie ciemnosci Edytowano Lipiec 8, 2010 przez rip1988 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Morfoneusz 0 Zgłoś post Napisano Lipiec 8, 2010 Właśnie...o reinkarnacji jeszcze nie mówiliśmy ;P Ja tam w nią wierzę chociaż jestem katolikiem. W przyszłym wcieleniu chciałbym być dużym latającym ptakiem(nie, nie mam żadnych kompleksów) np.jastrząb Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Seeker2 5 Zgłoś post Napisano Lipiec 8, 2010 W przyszłym wcieleniu chciałbym być dużym latającym ptakiem(nie, nie mam żadnych kompleksów) np.jastrząb Uważaj, bo skończysz na Ulicy sezamkowej Osobiście w reinkarnację jakoś nieszczególnie wierzę, chociaż dość często miewam dziwne uczucie deja-vu. Ale w sumie to nie ten temat i zaraz dostanę kopa od moderatorów... Co do pochówku, w mojej okolicy strasznie dżaźniący jest "wyścig zbrojeń" - kto kupi większy/droższy/z fajniejszego kamienia pomniczek dla zmarłego z rodziny. Dla mnie wydanie 20 tysięcy na pomnik, którego za lat kilkanaście pewnie nie będzie już komu nawet odwiedzić to czysty debilizm. Lepiej postawić prosty, drewniany krzyż i o kimś do końca swego życia pamiętać, niż wydawać majątek na pomnik i potem w ogóle go nie odwiedzać. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
POLIPOLIK 4 Zgłoś post Napisano Lipiec 8, 2010 W tym temacie jestem fachowcem, więc jak by co polecam się do posadzenia tego drzewa Gatunek i wielkość nie gra roli. Jestem w stanie załatwić wszystko... A takie dżefko szczęścia jak na moim avatarku mi załatwisz? Albo lepiej: kompozycję ze zdjęcia osobistego? Sympatyczny temat o śmierci zapanował. ;] Mi zasadniczo wisi i powiewa, w jaki sposób ludziska się obejdą z moim truchłem, bo śmierć ma tę zasadniczą cechę, że jak ktoś umarł, to nie żyje. Chyba, że trafię do jakiejś Walhalli albo innej Walkirii, ale wtedy i tak kij z nagrobkiem, bo będę zajęty raczej rzucaniem toporkami w warkocze pięknych niewiast albo spożywaniem złocistych napojów na bazie chmielu z dzielnymi wojownikami Wikingów w akompaniamencie rubasznych żartów i muzyki biesiadnej. A jakby tak się złożyło, że jakaś dobra dusza pokusi się o nagrobek dla mnie, to może być w kształcie kebabu i z sentencją typu: "Hejaho i do przodu! Po drugiej stronie też." albo co. Fajnie, że ciepełko wróciło, c'nie? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Seeker2 5 Zgłoś post Napisano Lipiec 8, 2010 (edytowany) A takie dżefko szczęścia jak na moim avatarku mi załatwisz? Albo lepiej: kompozycję ze zdjęcia osobistego? Na zdjęciu osobistym to chiba jakoweś sosenki hodujesz, a tego towaru u mnie jest dostatek. W rozmiarach od 1 cm do ponad 30 metrów wzrostu. Tylko z posadzeniem tej drugiej może być z deka problem, bo trzeba mieć dźwig, koparkę, tira i kilkunastu dzielnych, silnych murzynów do targania chwasta... No i kopiąc dołek pod to drzewko mógłbym Cię niechcący ekshumować... A na avatarku to mi cosik trochę owe drzewko dęba rosnącego pośród pól zielonych przypomina, ewentualnie gruszę. Wszystko posiadamy na składzie Edytowano Lipiec 8, 2010 przez Seeker2 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Morfoneusz 0 Zgłoś post Napisano Lipiec 8, 2010 Hmm....30 centymetrowe dszefka? Da się załatwić dla Ciebie Polik. Mam do tego ekipe drwali Lego, zrobią co trza. A nagrobki dla mnie nie wystarczają drewniane, ze względu na wandalizm jaki się szerzy, marmur trudniej połamać :PP Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
poor_leno 181 Zgłoś post Napisano Lipiec 8, 2010 Śmierć? A to czasem nie temat na filozofię albo religię? na filozofię i religię jest pisanie o tym, co się dzieje po śmierci z duszą, a my tu tylko rozprawiamy o naszych przyszłych zwłokach Mi tam wisi i powiewa, co ze mną zrobią po śmierci i gdzie mnie zakopią. Ja już tego nie będę wiedział, więc mi absolutnie wszystko jedno . przyznam, ze mnie też nie za bardzo to obchodzi najważniejsze jest to, żeby być pamiętanym, i to pamiętanym jak najlepiej. ja tylko lubię robić na przekór zawszonym tradycjom, i na przekór rodzinie te tradycje kultywującą. tylko, że gdy będę umierał, starszej części mojej rodziny pewnie już nie będzie, więc nie będzie komu robić na przekór no nic, zobaczymy jak to będzie wyglądało za te 50 lat (zakładając oczywiście, że dożyję tak sędziwego wieku ) dużo łatwiej za to będzie zrobić rodzinie na przekór biorąc ślub! a właściwie nie biorąc go wcale (bez bierzmowania? no way, dude! poza tym, ślub to tradycja), tylko cywilny i weselicho, oczywiście jak najbardziej odmienne od tego, co zwykle się odbywa w polskich remizach/domach weselnych/wherever. ta odmienność jest wciąż do przemyślenia i uzgodnienia z przyszłą ewentualną narzeczoną, ale na pewno nie będzie muzyki disco polo i za cholerę nie chcę przyśpiewek typu "nie pijemy wódki, pocałunek był za krótki". a to nie pijcie, przynajmniej wątroby będą wam wdzięczne... pozostaje tylko problem znalezienia takiej kobiety, która również nie będzie chciała typowych zaślubin B) Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
pikaz512 47 Zgłoś post Napisano Lipiec 9, 2010 Ja nie chwaląc się świetnie pływam, brałem nawet udział w kilku zawodach pływackich, niestety nie wygrałem ( buuuuuuuu ), na codzień gram, chodzę nad jezioro i od czasu do czasu gdzieś wyjadę sobie. Wracając do grania to co miesiąc robimy sobie z kumplami kilkugodzinny turniej, czy to w Fifie, Smackdown vs Raw albo i Tekkenie, Tony Hawku. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Black Shadow 448 Zgłoś post Napisano Lipiec 9, 2010 dużo łatwiej za to będzie zrobić rodzinie na przekór biorąc ślub! a właściwie nie biorąc go wcaleTo też zależy od podejścia rodziny Przede wszystkim, należy dodać, jej podejścia do tradycji. Akurat podejrzewam, że u mnie sprawa życia na kocią łapę z wybranką nie była by wcale krytykowana, bo to nie ślub decyduje czy związek będzie trwały, IMO Po prostu do moich rodziców nie pasuje w ogóle łatka tradycjonalistów... Zresztą, zawsze mi mówili: "wszystko jest dla ludzi" + jednakże trzeba do tego "dorosnąć" (nie mówię tutaj o skończeniu 18 lat...) Ciepło? Jakie ciepło? Może być jedynie umiarkowanie z licznymi chmurami na niebie a nawet przelotnymi deszczami Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Nicek 1 Zgłoś post Napisano Lipiec 9, 2010 Nagrobek? Hm. Na pewno nie taki, jakie mamy tu w Polsce. Dużo bardziej podobają mi się te angielskie, proste. I zazwyczaj nie mają one krzyży, po prostu zwykłe płyty nagrobne.p Ciekawe, co by mi napisali. Ale jeśli mi by dane było o tym decydować, to pewnie byłoby to Vonnegutowskie "Żyła 1991-20XX. Starała się.". Mi by napisali coś w stylu "Dopiął swego, gnojek jeden" Moja mama ma blisko siebie taki cmentarz (To chyba urok Anglii: Cmentarze, takie malutkie, cholernie klimatyczne, obok kościołów. Coś wspaniałego) Szerze mówiąc, to na moim nagrobku chcę tylko coś w stylu "imię, nazwisko, data śmierci i ile żyłem". Bo po co więcej? BTW. Nie chcę księdza na pogrzebie. Pamiętajcie! Jestem niewierzący, więc żadnych krzyży, śpiewów, gorzkich żali. Może być salwa honorowa A co do reinkarnacji. Prędzej w nią uwierzę, niż w niebo pełne aniołów, wszechwiedzącego pana i Piotrka przy bramie z masą kluczy. I wiecie co? W przeszłości, musiałem być albo jakimś powstańcem, albo samym Napoleonem o! :3 Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
adam1415 1 Zgłoś post Napisano Lipiec 9, 2010 Chcesz Nicek to wpadaj, w Bolton Abbey sa swietne ruiny plus stary cmentarz z 19 wieku (choc mozna i znalezc wspoleczesne groby rowniez - takie z lat 70tych ) Niedaleko - 15 mil ode mnie, a jest tam naprawde slicznie. A do tego sie jakis szesciopak zalatwi Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
l1on 1 Zgłoś post Napisano Lipiec 9, 2010 (edytowany) Idąc tym tropem, w kogo wcielili się despoci i tyrani z XX wieku? Albo kim byli? Ja tam w żadne takie reinkarnacje nie wierzę. Edytowano Lipiec 10, 2010 przez l1on Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Black Shadow 448 Zgłoś post Napisano Lipiec 9, 2010 Rzeknę najpierw iż w reinkarnację nie wierzę. Zakładając jednak hipotetycznie, że jest to zawsze można stwierdzić, iż tyrani a nie tylko oni w następnym życiu nie pamiętali poprzedniego. Po prostu... Za każdym razem zaczynamy z czystą kartą, bo jak dla mnie wiedzieć, że jeszcze raz trzeba przechodzić przez niektóre rzeczy jak np. szkoła ;P to byłaby istna masakra. No, jednakże to tylko moje zdanie ^^ Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Nicek 1 Zgłoś post Napisano Lipiec 9, 2010 (edytowany) adam1415 Uhuhu. Sprawdziłem na mapie i wyszło mi, że od mojej mamy do Bolton Abbey jest koło 251 mil, co daje jakieś hm...400 kilometrów? Mogę się mylić, ale u mnie z matmą zawsze było słabo. Trochę za daleko Ale przyznam, że propozycja sześciopaku jest bardzo kusząca Idąc tym tropem, w kogo wcielili się despoci i tyrani z XX wieku? Albo kim byli? Ja tam w żadne takie reinkarnacje nie wieRZę. Hm, jak tak patrzę na takiego Hitlera czy Stalina, to jestem niemal pewny, że oni teraz są kobietami. Ale nie byle jakimi. To moje nauczycielki matematyki z gimnazjum i liceum POLIP: . Zawsze można kupić kratę Pepsi Twist ^^ Edytowano Lipiec 9, 2010 przez Nicek Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
POLIPOLIK 4 Zgłoś post Napisano Lipiec 9, 2010 Na zdjęciu osobistym to chiba jakoweś sosenki hodujesz, a tego towaru u mnie jest dostatek. W rozmiarach od 1 cm do ponad 30 metrów wzrostu. Tylko z posadzeniem tej drugiej może być z deka problem, bo trzeba mieć dźwig, koparkę, tira i kilkunastu dzielnych, silnych murzynów do targania chwasta... Z silnymi chłopa nie będzie problemu, się wyciągnie paru z tematu Fitness i gitara gra. Oprócz posadzenia drzewek dokładnie tak, jak na zdjęciu, chciałbym również mieć za nimi permanentny oraz malowniczy zachód słońca, ale nie tam jakieś fototapety czy inne pełne kolorów drażety, ale realne zachodzące słoneczko i bardzom ciekaw w związku z tym, w jakiś sposób załatwisz mi tego typu ficzer. ;] Ale przyznam, że propozycja sześciopaku jest bardzo kusząca O, wprowadzili Kubusia w sześciopaku?! W kwestii reinkarnacji nie mam zdania, bo jakoś nie za bardzo mnie ciągnie to rozkmin typu "ojoj, czy jak umrę, to będę bystrookim króliczkiem, czy też może śniadolicym Egipcjaninem?". Co się stanie, to się stanie - się elegancko opuści ten łez padół i się sprawdzi, co jest potem. Jeżeli coś w ogóle jest. Jeszcze 2 lata i wszystkie ważne odpowiedzi nasze! Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Seeker2 5 Zgłoś post Napisano Lipiec 9, 2010 @Polipolik Drzewka w dowolnym wzorze i kolorze, to spoko, no problem. Siłaczy też już oblukałeś, więc i to z bani. Ale nieustający zachód słońca na żywo?!? Cosik mi się wydaje, że spożyłeś dzisiaj jakiegoś nieświeżego kebaba, albo nawąchałeś się jakowejś roślinności trującej, skoro tak bredzisz w malignie I co byś jeszcze chciał do tego nieustającego zachodu słońca? Może budyń? Albo balet mongolski? Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
adam1415 1 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 Zle, zes Nicek policzyl... od Twojej mamy do mnie jest 235 mil (czyli jak z Shipley do Londynu i jeszcze kawalek). A potem 15 mil moim traktorem do Bolton Abbey. A na koniec dnia szescio...erkhm... osmiopak + grill Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
niziołka 297 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 A na koniec dnia szescio...erkhm... osmiopak + grill Ale przyznam, że propozycja sześciopaku jest bardzo kuszącaPanowie, już Polipolik próbował wam zwrócić delikatnie uwagę. Ja zwracam wam również. Chyba, że chodziło wam o ośmiopak kiełbasek do tego grilla. To rozumiem. Natomiast wolałabym uniknąć też takich wypowiedzi jak ta: koparkę, tira i kilkunastu dzielnych, silnych murzynów do targania chwasta... Koniec ogłoszeń. ;] ----- Lepiej postawić prosty, drewniany krzyż i o kimś do końca swego życia pamiętać, niż wydawać majątek na pomnik i potem w ogóle go nie odwiedzać.Z tym się zgadzam Gdybym miała umrzeć, chciałabym zostawić jak najwięcej dobrego po sobie. Dlatego, jak już mówiłam - planuję w razie czego oddać organy, a także wolałabym raczej oszczędny nagrobek z drzewem. Jeśli rodzinie będzie się tak dobrze powodziło(na co będę pracować za życia ), to po mojej śmierci pieniądze zamiast na 20 tysięcy ton kwiatów wolałabym, aby wydali choćby na wsparcie jakiejś instytucji, np. schroniska dla zwierząt. dużo łatwiej za to będzie zrobić rodzinie na przekór biorąc ślub! a właściwie nie biorąc go wcale (bez bierzmowania? no way, dude! poza tym, ślub to tradycja), tylko cywilny i weselicho, oczywiście jak najbardziej odmienne od tego, co zwykle się odbywa w polskich remizach/domach weselnych/wherever. ta odmienność jest wciąż do przemyślenia i uzgodnienia z przyszłą ewentualną narzeczoną, ale na pewno nie będzie muzyki disco poloJak najbardziej się z tobą zgadzam w wyborze muzyki Żadnego disco polo i 'Białych Misiów', obrzydliwych przyśpiewek i tak dalej. I mam zamiar naciskać na tę opcję(zamiast tego może jakiś stary rock? ^^ ). Poza tym - to, żeby to był pierwszy z najlepszych dni dla mnie, mojego miłego i od tego dnia naszej wspólnej rodziny jest dla mnie ważniejsze, niż robienie komukolwiek na złość, bo i po co? Przecież w kościele akceptuje się typ ślubu z jednym małżonkiem niechrześcijaninem :] Właśnie...o reinkarnacji jeszcze nie mówiliśmy ;P Ja tam w nią wierzę chociaż jestem katolikiem. W przyszłym wcieleniu chciałbym być dużym latającym ptakiem(nie, nie mam żadnych kompleksów) np.jastrząbJeśli jesteś katolikiem, nie możesz w to wierzyć. Możesz być za to chrześcijaninem zgadzającym się w znacznej większości z wyznaniem katolickim, ale uznającym reinkarnację. Ale: to jest dokładniej do omówienia w temacie "Religia", daj mi znać, jeśli będziesz chciał o tym rozmawiać dalej, to się przeniesiemy... Bo mnie temat reinkarnacji bardzo interesuje z prostej przyczyny - jestem za nią Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
l1on 1 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 @Black Shadow, nie wierzę w reinkarnacje z tego powodu, że dusze postrzegam jako coś w rodzaju świadomości, więc przejście do nowego ciała z jednoczesnym wyczyszczeniem konta i pamięci, jest kompletnie bezsensowne. Przepraszam za literówkę w poprzednim poście - przeoczenie Tak jest jak człowiek mało na komputerze pisze, więcej ręcznie - staje się wzrokowcem. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach
Nicek 1 Zgłoś post Napisano Lipiec 10, 2010 niziołka Przyznaję, droga Ciociu, poniosło mnie. Sorki A skoro już przy samej śmierci. Boję się starości. Że będę jakiś niedołężny. Coś w rodzaju "Oj, oj. Gdzie ja jestem? Gdzie jest mój dom? Chyba zapomniałem". Ew. "Kim jesteś dziecko drogie? -Twoim wnuczkiem, dziadziu". Moja prababcia (od kwietnia 2009 ŚP), przez ostatnie 12 miesięcy swojego życia miała problemy z pamięcią. I przyznam, że mnie nie pamiętała. W ogóle. No cóż, trochę to było przykre, więc tym bardziej nie chciałbym komuś sprawić takiej przykrości. Najlepiej byłoby umrzeć szybko, ale ratując komuś innemu życie. (Tak, po raz kolejny uruchamia mi się ta moja głupia fantazja. Nicek; bohater, który ginie w pożarze, ratując dwójkę bliźniaków) Ech... Ale przynajmniej miałbym dudy na pogrzebie =D A. No i oczywiście też zastanawiam się nad oddaniem organów. To chyba nie najgłupszy pomysł. Udostępnij ten post Link to postu Udostępnij na innych stronach