Jump to content
Sign in to follow this  
kusi

Black Sabbath

Recommended Posts

1473.jpg


Członkowie zespołu:

Ozzie Osbourne - śpiew
Tony Iommi - gitara
Geezer Butler ? gitara basowa
Bill Ward ? perkusja
Scott Warren ? klawisze

Albumy studyjne:

Black Sabbath (1970)
Paranoid (1970)
Master of Reality (1971)
Black Sabbath Vol. 4 (1972)
Sabbath Bloody Sabbath (1973)
Sabotage (1975)
Technical Ecstasy (1976)
Never Say Die! (1978)
Heaven and Hell (1980)
Mob Rules (1981)
Born Again (1983)
Seventh Star (1986)
The Eternal Idol (1987)
Headless Cross (1989)
Tyr (1990)
Dehumanizer (1992)
Cross Purposes (1994)
Forbidden (1995)

Troszkę o zespole

Zespół powstał w roku 1968r. w Birmingham. Jego pierwszymi członkami byli Ozzie, Iommi, Butler i Ward. Jednak w długiej historii zespołu przewinęło się przezeń aż 22 muzyków, w tym Ronnie Dio czy Ian Gillan. Jedynym członkiem zespołu, który gra w nim cały czas jest Tony Iommi. Zadebiutowali w roku 1970 płytą Black Sabbath, która okazałą się dużym sukcesem pokrywając się platyną w USA i Wielkiej Brytanii. Jednak prawdziwy rozgłos jako geniuszów rocka przyniósł im wydany w tym samym roku Paranoid, który pokrył się multiplatyną i to wielokrotnie. Później nie ukazał się już album, który tak spodobałby się światu, ale wiele z nich trzyma bardzo dobry muzyczny poziom.
Black Sabbath uznawani są za prekursorów heavy metalu, zaś ich pierwszy album o takim samym tytule uważany jest za pierwszy w historii album heavy metalowy.
Od 2007 roku zespół w składzie Tony Iommi, Vinny Appice (perkusja), Ronnie James Dio (wokal) i Geezer Butler koncertują na trasie Heaven and Hell tworząc formację o tejże nazwie.

Szczerze mówiąc to zapoznałem się z tą formacją bardzo niedawno. I jest wg mnie genialny. Dziwię się, że do tej pory nie powstał temat o tej grupie, gdyż jest to kawał porządnego hard rocka (metalu). Naprawdę polecam.

Wybrane utwory:
Paranoid
Iron Man
Heaven and Hell
Children of the Grave Edited by page

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie przepadam za muzyką tego zespołu (chociaż np. taki Paranoid bardzo lubię), ale muszę przyznać, że mieli ogromny wpływ na wiele innych gatunków muzyki. Choćby na doom metal. W zasadzie, to można by długo wymieniać, na jakie gatunki muzyki mieli wpływ :]. Niewiele kapel może się tym pochwalić.

Koncertują na trasie Heaven and Hell - ale nie napisałeś że zespół nazywa się Heaven and Hell.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę ukróciłeś biografię zespołu, Ozzy w pewnym momencie zdecydował się na karierę solową w wyniku czego min. Ronnie James "DIO" śpiewał w albumach Heaven and Hell, the Mob Rules, i Dehumanizer. Obaj panowie się niezbyt lubią, co miało swoje przełożenie nawet i na grunt świata gier (obaj panowie mieli udzielić głosu w Brutal Legend, z czym były problemy).

Heaven and Hell jest to w czasach obecnych zespół składający się z członków Black Sabbath z czasów wokalu DIO, a nie jakby można się sugerować-Black Sabbath.

Moje wybrane utwory:

Iron Man

Lady Evil

The Mob Rules

Children of the Sea

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobra dodałem informację o zespole Heaven and Hell, ale nie chciałem się nad tym wielce rozpisywać, bo to temat o BS a nie o Ozziem czy tej wcześniej wymienionej formacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zespół ogromnie ważny dla dzisiejszej muzyki - i wcale nie taki oczywisty, że tylko to powolne "dży-dży. Ci którzy dogłębnie przestudiowali ich dyskografię, wiedzą o czym mówię. Ich brzmienie zachodziło w różne rejony stylistyczne, ale klimat, moim zdaniem, jakimś cudem pozostał zawsze taki sam - czyli duszny i mroczny, ale z lekkim przymrużeniem oka. Ja ich wagowo ustawiam na równi z The Beatles, Led Zep i Pink Floyd.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na pewno jednak z kapel, która swoje w miejsce w historii muzyki odbębniła :-) Wstyd to jednak przyznać, a może i nie, że właściwie jedynym kawałkiem jaki trawię i w miarę lubię (żeby słuchać na okrągło przez jakiś czas) jest Paranoid. Naprawdę, IMO, świetna piosenka ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Zespół ogromnie ważny dla dzisiejszej muzyki - i wcale nie taki oczywisty, że tylko to powolne "dży-dży. Ci którzy dogłębnie przestudiowali ich dyskografię, wiedzą o czym mówię. Ich brzmienie zachodziło w różne rejony stylistyczne, ale klimat, moim zdaniem, jakimś cudem pozostał zawsze taki sam - czyli duszny i mroczny, ale z lekkim przymrużeniem oka. Ja ich wagowo ustawiam na równi z The Beatles, Led Zep i Pink Floyd.

Dla mnie na pierwszym miejscu zawsze Pink Floyd. Black Sabbath też szanuję, na równi z Led Zeppelin, jednak jako wokalistę wolę Ozzy'ego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

nowai.jpg

Oh shi-!

Cholera, najpierw Steele, teraz Dio. Naprawdę. Nie wiem, co powiedzieć... :icon_eek:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panie i panowie jak widzę już wiecie, że wczoraj pożegnaliśmy jednego z najlepszych wokalistów w historii rocka i jednocześnie jednego z moich ulubionych muzyków - Ronniego Jamesa Dio. Były wokalista Black Sabbath od ponad roku walczył z rakiem żołądka. A jeszcze kilka miesięcy temu czytałem wypowiedź jego żony, która twierdziła, że Dio jeszcze pokona chorobę i wróci na scenę.

Edited by ...AAA...

Share this post


Link to post
Share on other sites

A niech mnie......... Niestety, nadchodzą czasy, że będzie ICH coraz więcej odchodzić. Śmierć nie puka do drzwi, tylko bierze co swoje. :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Tebeg

Sabaci! Jeden z niewielu zespołów, w którym każdego z członków można nazwać wirtuozem. Ozzy i Dio są chyba poza dyskusją, podobnie jak Tommy. Jednak moimi faworytami są (ze względu na moją słabość do sekcji) Geezer i Ward. Pierwszy jako jeden z niewielu basistów metalowych potrafił dać od siebie słyszalne 3 grosze, jak np. w War Pigs czy Children of the Grave. Bill zaś to dla mnie klasa sama w sobie, jeden z ulubionych perkusistów ever. Rat Salade to najoczywistszy przykład, ja jednak polecam każdemu wsłuchanie się w perkę na każdym utworze Sabbathów. Taki np. Planet Caravan - wolny, nieco przygnębiający utwór, w którym perkusja robi chyba więcej nastroju niż którykolwiek inny instrument.

Szczerze, średnio rozumiem, dlaczego akurat "Paranoid" jest tak lubianym utworem. Jest nieco szybszy, krótszy i zdecydowanie prostszy (taki motorheadowy). W czym tkwi ten fenomen?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie w tym, że... jest taki prosty. :) Wtedy raczej grało się zupełnie na odwrót, a o Motorhead nikt jeszcze nie słyszał. Oczywiście, można się spierać czy nie jest druga woda po kisielu - a mianowicie, po zespole Blue Cheer, ale takie dyskusje to można prowadzić w nieskończoność. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wlasnie wygrzebalem z szafki dawno kupione vol.4 i slucham :)

Pierwszy jako jeden z niewielu basistów metalowych potrafił dać od siebie słyszalne 3 grosze

0,0

Slyszalny bass to nie problem, problemem jest aby ten bass byl mily dla ucha, a nie zwykle pum - pum :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie pamiętam już, jak trafiłam na Black Sabbath, choć prawdopodobnie mój rodziciel nakierował mnie na nich... W każdym razie mniejsza z tym. Lubię i cenię ten zespół, odegrali sporą rolę w historii muzyki. Pierwszym ich kawałkiem, który usłyszałam był chyba Iron Man, który do dziś jest jednym z moich ulubionych utworów. Pozostałe, które najbardziej przypadły mi do gustu, to między innymi: Hole In The Sky, War Pigs, Paranoid, Children of the Grave, VooDoo i Sabbra Cadabra. Jednak mimo wszystko nie słucham ich nałogowo; nie wiem, ale w przypadku tego zespołu po prostu tak nie potrafię. ;P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Black Sabbath to na pewno jeden z zespołów, nie tylko heavy metalowych, ale zespołów w ogóle, które wpłynęły na mnie najbardziej. A zaczęło się to wszystko od mojego kumpla, który puścił mi utwór Headless Cross, na magnetofonie szpulowym ^^

Niedługo potem, któregoś pięknego wieczora, tak sobie przysiadłem i przesłuchałem całą dyskografię za jednym zamachem.

Najbardziej do gustu przypadły mi płyty nagrywane z ozzym osbournem, czyli wsio do Heavel & Hell. Później, moim zdaniem, poszli już troszkę za daleko w metal.

Edited by ZacharyAnn

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przyznaję, że ja także poznawałem ich twórczość od Headless Cross - przyznaję, kiepski to początek poznawania. W latach 80tych (od drugiej połowy), to właściwe inny zespół, inny skład - i za tym idzie brzmienie. Mocno inne. W sumie, nie mówię, ze HC nie daje rady, ale czy to aby 100% Black Sabbath, czy raczej flirt z hair metalem? :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja, początkujący w metalu i rocku usłyszałem dzisiaj ich utwór. Po prostu świetne! To jest muzyka, a nie jakieś tam popy itd.

Share this post


Link to post
Share on other sites
@ tk2121 - wszystko jest muzyką. Po prostu niektórzy wolą pop, a inni solidny heavy metal. Choć w przypadku Sabbatów słówko "solidny" można zamienić na "klasyczny", "kultowy", "niesamowity" oraz wiele innych epitetów. Uwielbiam wokal Ozziego, gitarę Iommiego, basior Geezera, perkę Warda. Generalnie ten zespół daje radę po całości, jak to napisał Tebcio. "Children of the Grave" za każdym razem ściąga na moje usta błogi i nieco obłędny uśmiech :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z Vol. 4 bardzo lubię balladę "Changes". Świetne eksponuje głos Ozzyego, bo mało dzieje się "w tle".

Moim ulubionym albumem jest jednak "Sabbath Bloody Sabbath" z roku 1973 bodajże. Każdy utwór mógłbym słuchać bez końca. Poza utworami z tego albumu, to chyba nie zaskoczę - Paranoid, Iron Man, War Pigs, Evil Woman, The Wizard, The Warning ze wspaniałą solówką gitarową Iommiego.

Nie jestem jakimś zagorzałym fanem szufladkowania muzyki, ale nie mogę pojąć nazywania Black Sabbath metalem. Oczywiście, przyczynili się jak mało kto do rozwoju, ba, powstania takiego gatunku, ale czy sam zespół był metalowy? Bardziej hard rock.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oni sami nie nazywali tego nawet heavy metalem. Mówili że grają cięższego bluesa, a nie chcieli tego nazywać heavy metal. Przynajmniej tak mówi Ozzy. Jeśli sam chciałbym ich ocenić to wybrałbym coś takiego jak Turambar "klasyczny metal". Co do albumów lubię pierwsze osiem za wyjątkiem Technical Ecstasy, a piosenki w sumie wszystkie oprócz przerywników.

Edited by maciekX360

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Tebeg

Tych gatunków się namnożyło i mamy pomieszanie z poplątaniem. Chociaż to chyba bardziej rozwój semantyki, a nie samej muzyki. Mniejsza.

Black Sabbath to chyba faktycznie bardziej hard rock niż heavy metal - poznaję to po tym, że moja rodzicielka jednego nie trawi, a drugi bardzo lubi - Sabbathów lubi, więc to hard rock :) Poza tym, mają w sobie coś "doomowatego"...

Co do słyszalnego basu - miałem na myśli to, że o istnieniu grającego basisty w Black Sabbath wiedziałem już jako berbeć, a wtedy bynajmniej nie wsłuchiwałem się w tego typu brzmienia ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co do albumów lubię pierwsze osiem za wyjątkiem Technical Ecstasy, a piosenki w sumie wszystkie oprócz przerywników.

Ja lubię wszystkie albumy Sabbathów do Vol 4., bo później, jak sam Ozzy w swojej książce stwierdził, zaczęli przeginać z kokainą. No cóż, takie uroki życia rockmana. Co masz na myśli mówiąc przerywniki? Coś a'la Fluff z "Sabbath Bloody Sabbath"? Albo Planet Caravan z "Paranoid" czy Changes z "Vol. 4"? Lubię te utwory, bo urozmaicają płytę. No a solo Iommiego na "Planet Caravan" jest mistrzowskie.

Zresztą, wszystkim polecam "Ja, Ozzy" bo bardzo wiele można się z niej dowiedzieć o samym Black Sabbath. Dzisiaj skończyłem ją czytać, i naprawdę polecam.

Edited by hefpiot

Share this post


Link to post
Share on other sites

Black Sabbath to zdecydowanie mój ulubiony zespół. Wśród ich albumów można odnaleźć wiele różnych rodzajów muzyki - ciężki heavy metal, melancholijne ballady czy wysmakowane połączenie bluesa z rockiem (zresztą, jak już wspomniał ktoś przede mną, zespół w pewnym sensie zaczął od bluesa).

Ja lubię wszystkie albumy Sabbathów do Vol 4., bo później, jak sam Ozzy w swojej książce stwierdził, zaczęli przeginać z kokainą.

Nie podoba Ci się m. in. ulubiony dla większości fanów BS Sabbath Bloody Sabbath, ani żadna płyta z R. J. Dio, Tonym Martinem, Ianem Gillanem czy Glennem Hughesem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...