Jump to content
TigerHellmaker

Doktor Who (1963-)

Recommended Posts

@Quetz: Tylko potwierdziłem.

Zgodze się, bardzo emocjonalne odcinki (wydaje mi się, że jak zresztą cały 3 sezon nuWho). Zastanawiałem się nad wymienieniem The Waters of Mars i The Next Doctor, ale ostatecznie napisałem jedynie odcinki specjalne.

Moim zdaniem nieźle zaczął raczej znakomity Capaldi niż Moffat (choć nie przeczę, iż taka postać Doctora to również jego zasługa). Odnośnie Deep Breath, pozwolę sobie wypunktować pokrótce moje uwagi:

- znakomity Doctor, naprawdę Capaldi wypadł powyżej moich oczekiwań (fantastyczny aktor, ewidentnie to jest jego rola); wydał mi się Doctorem nieco bardziej klasycznym (czy też: oldschoolowym )niż poprzednicy,

- nieco steampunkowe intro: inne niż do tej pory - i dobrze,

- Clara mnie drażniła w tym odcinku; o ile dotychczas była dla mnie jedną z najlepszych towarzyszek, tak w tym odcinku okazała się wyjątkowo irytująca,

- podobnie Vastra i Jenna; z tria jedynym pozytywem był Strax, który również nie był bez wad - nie jestem fanem takiego slapstickowego humoru, acz wprowadzał on pewien element komiczny i rozładowywał nieco atmosferę - zatem ostatecznie jednak na plus,

- Londyn - tragedia, płaskie miasto, płascy ludzie, zero klimatu.

@DM: Odpowiem pokrótce: nie zależy mi wcale na klimatach horrorowych - nie po to jest moim zdaniem DW. Ale niekiedy po prostu nie czuję klimatu Doctora. Mam wrażenie, iż to zbytnie hołdowanie widzowi amerykańskiemu, bowiem w niektórych momentach się czuje jakbym oglądał kolejną amerykańską szmirę, nie różniąca się od innych. To straszne. To kalectwo. Gorzej jak mówienie z angielskim akcentem.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
To straszne. To kalectwo. Gorzej jak mówienie z angielskim akcentem. 

Oh buuuuuuurn.

Może rozwiniesz swoją wypowiedź. Nie czujesz klimatu Doctora, ale dlaczego? Są ku temu jakieś konkretne powody? Czy Twoim problemem jest lepszy format obrazu i efekty specjalne, które nie wywołują bólu brzucha. To takie niebrytyjskie. :(

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tym razem udało mi się obejrzeć odcinek z napisami mniej więcej w czasie premiery polskiej (dlatego w sumie dobrze, że nie mam brytyjskiego BBC) i tak pewnie już zostanie do końca sezonu raczej. Stąd tym razem już nie narzekam na lektora aż tak mocno smile_prosty.gif No, ale przejdźmy do najważniejszej sprawy czyli plusy i minusy odcinka oraz przemyślenia:

+ Exterminate! - Chyba jak większość zawsze lubię jak pojawiają się Dalekowie smile_prosty.gif No i ciekawy mimo wszystko pomysł z chorobą Daleka smile_prosty.gif

+ Więcej detali nowego wnętrza TARDIS

+ Bogatsza postać Clary z Głębokiego Oddechu nie była jednoodcinkowa . Mam nadzieję, że tak zostanie do ostatniego odcinka z nią.

+ Znowu nawiązania do wcześniejszych odcinków z czego najlepszym chyba było "You are a good Dalek" (przy czym niewykluczone, że tamtemu Dalekowi mogło chodzić o coś odrobinę innego niż Rusty'emu, bo nie zaglądał przecież do duszy Dziewiątego). Chyba teraz będą się takowe pojawiać częściej z racji, że to już 8 sezon po wznowieniu.

+ Sceny szkolne, ale głównie ze względu na to, że jutro 1 września wink_prosty.gif

+ Dwunasty zapowiada się coraz lepiej, chociaż brakuje trochę radosnej fascynacji wszystkim Jedenastki - wyobrażacie sobie jak on by szalał, gdyby to on wszedł "into the darkness"? biggrin_prosty.gif Ciągle jeszcze go nie polubiłem całkowicie, co nie zmienia tego, że Capaldi znowu sobie dobrze poradził. Na plus oceniam też gorzką lekcję Doktora od Rusty'ego, który widział w nim tylko nienawiść, definitywnie podkreślając że ten sezon czy może i także następne sezony z Dwunastym nie będą tak bajkowe jak jego poprzedniego wcielenia.

+/- Danny Pink - na razie taki lekko nijaki mi się wydaje, ale zobaczymy. Parę minut nic o nim nie mówi, zwłaszcza że wiadomo że będzie go więcej. Ciekawi mnie w jaki sposób uda mu się zostać na dłużej w TARDIS (i w ogóle do niej wejść) znając stosunek Doctora do wojskowych.

+/- Intro i muzyka - trochę bardziej już się przekonałem do intra. Muzyka też mi się nawet podoba, ale póki co w ucho wpadł mi tylko jeden kawałek, który być może stanie się theme Doktora Capaldiego.

- Komuś też rzuciła się w oczy pewna budżetowość tego odcinka? Było trochę jak za pierwszych sezonów NuWho. Kiedyś to mi nie przeszkadzało i nadal nie przeszkadza, lecz po 8 już sezonie nie spodziewałem się czegoś takiego. Zwłaszcza, że oglądalność Doktora raczej nie spadła na tyle, żeby BBC zaczęło ciąć budżet.

- Błędy logiczne w fabule, gdzie największym jest niewyeksterminowanie siebie przez Rusty'ego. Z pierwszego spotkania z Dalekiem w nowych seriach wiemy, że mają oni możliwość samozniszczenia, a przecież nienawiść do swojego gatunku nie sprawiła, że przestał do niego należeć. Zresztą... po cichu liczę, że Rusty'ego jeszcze kiedyś zobaczymy. Przez chwilę się bałem, że Moffat i ten drugi scenarzysta nagle zapomnieli o wykasowaniu Doktora z pamięci Daleków przez Clarę-Daleka, ale z tego na szczęście wyszedł obronną ręką. Po słowach o "najniebezpieczniejszym miejscu we wszechświecie" spodziewałbym się, że pojawi się coś poza "przeciwciałami", które w sumie dawało się jednak ogłupić - nieraz przecież bywało już niebezpieczniej.

- Mimo wszystko szkoda, że Journey Blue jednak nie została zaproszona do TARDIS, ale może się jeszcze okazać, że jednak Danny jest lepszym wyborem. Czas pokaże wink_prosty.gif

To tyle plusów i minusów. Jestem zadowolony. Był to przyzwoity odcinek z Dalekami, lecz mogłoby być lepiej. odcinek oceniam na 8/10 - po dłuższym poprzednim nawet może troszkę za krótki dla mnie był tongue_prosty.gif Teraz czas na przemyślenia:

Znowu mamy zajawkę Nieba, co rozbudza apetyt na więcej. Tym razem trafił tam człowiek, nie cyborg, co daje do myślenia.

Na parę słów zasługuje fakt, że znowu mamy do czynienia z kwestią maszyny i uczucia (zwłaszcza połączenia maszyn z istotami żywymi). Trzeci odcinek nazywa się "Robot of Sherwood" - czyżby następnym razem podobna sprawa mogła dotyczyć Cybermena? Jeśli tak - to czy będzie się to przewijać przez cały sezon? I teraz tak sobie pomyślałem: Doktor wpłynął na Daleka - czy możliwe, żeby poszło to w drugą stronę i Dalek jednocześnie choć trochę wpłynął na Doktora? Pewnie za mało znamy Dwunastego, żeby móc to stwierdzić z całą pewnością i jeśli coś takiego się stało to raczej złożymy to na karb jego mrocznego charakteru niż Rusty'ego.

Nawet jeśli tak się nie stało to coraz wyraźniej czuć różnicę między tym Doktorem a dwoma poprzednimi. Myślę, że to dobrze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

s08e02

Odcinek - hołd dla Wściekłych Psów hehe

Poważnie - fantastyczny epizod. Zrobienie ciekawego odcinka z Dalekami w roli głównej wydawało mi się niemożliwe, ale cóż, scenarzyści podołali. Masa dowcipów w dialogach, sporo akcji i śliczne (jak na serial) efekty. Ponadto znakomita konkluzja końcowa i przemowa Daleka. Cudeńko. To już drugi odcinek z rzędu, w którym twórcy skupiają się na pogłębieniu głównego bohatera. Bardzo mnie to cieszy i jestem ciekaw czy cały sezon pozostaniemy w tej tematyce. Denerwowały mnie natomiast bzdury pseudonaukowe. Rozumiem, że to coś normalnego dla Doctor Who, ale tym razem było to aż przytłaczające. Do tego zapalanie światełek jako przywracanie wspomnień. Dobrze przynajmniej, że nie QTE.

Wypowiem się jeszcze o Dwunastym - widać już wyraźnie różnicę pomiędzy nim, a poprzednikami. Ten Doctor wchodzi na płaszczyznę dwuznaczności moralnej i bardzo mi się to podoba. Wciąż czekam jednak na jakąś scenę z nim, która wgniecie mnie w fotel. Nie grą aktorską Capaldiego, a samą reakcją postaci. Coś w rodzaju przemowy Jedenastego w The Eleventh Hour i Flesh and Stone.

Ah, i dajcie nam w końcu jego theme!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Najnowszy odcinek obejrzany to trzeba coś o nim napisać smile_prosty.gif

Plusy i minusy:

+ Pojedynek Doktora i Robina na miecz i łyżkę biggrin_prosty.gif Generalnie sprzeczki między Doktorem i Robinem mi się podobały - taka rywalizacja dwóch legendarnych postaci, jak najbardziej mi to pasowało.

+ Clara dalej się rozwija. Jeśli plotki o jej odejściu się potwierdzą to będzie to moim zdaniem szkoda. Bardzo fajna towarzyszka smile_prosty.gif

+ Doktor badający naukowo kompanów Robin Hooda biggrin_prosty.gif No i ten kontrast między nim a Clarą, kiedy oboje zauważają nadmiar śmiechu u Robin Hooda i jego wesołej kompanii, jednak inaczej go odbierają, bardzo dobrze pokazuje, że Doktor jest nie z tej Ziemi wink_prosty.gif

+ Drugi Doktor jako czarno-biały Robin smile_prosty.gif

+/- Brak ostatecznego dowodu na to, że Szeryf był półrobotem, tj usunięta scena dekapitacji. Owszem, wiem jaka sytuacja spowodowała usunięcie tej sceny i właściwie tylko dlatego nie jest to w minusach. Uważam, że to było niepotrzebne. Powody rozumiem, lecz sądzę że można było okazać szacunek inaczej, zwłaszcza że BBC nakręciło tę scenę przed tragicznymi wydarzeniami w Państwie Islamskim i kręcąc ją nie zamierzało obrazić rodziny tychże dziennikarzy. Zwłaszcza, że dekapitacji de facto ulegał tak naprawdę cyborg, a nie człowiek (w innej ze scen jeden z tych humanoidalnych robotów też głowę stracił a tego jakoś nie ocenzurowano).

+/- Muzyka powoli robi się coraz lepsza w tym sezonie.

- Drobny błąd logiczny. Doktor zakładał, że Robin Hood to tylko legenda. Jaka więc byłaby szansa na to, że od razu po wyjściu by go spotkali? Tłumaczyć to można chyba tylko tym, że TARDIS pomogła właściwie wylądować. Ze względu na to, że odcinek był dość lekki można to wybaczyć.

- Szkoda tylko, że poza momentem z łyżeczką Dwunasty przeważnie zachowywał się, jak Rexus już wyżej wspomniał, bardziej w duchu Jedenastego niż tego, co dostaliśmy w poprzednich odcinkach. Cóż, ciągle jeszcze to nie jest "mój Doktor", ale mam nadzieję że niedługo nim się stanie smile_prosty.gif

Odcinek jak już wspomniałem lekki od początku do końca. Były śmieszne momenty, ale bez przesady - Gatiss dobrze poprowadził fabułę. Dla mnie osobiście w rankingu obecnego sezonu zajmuje drugie miejsce, które to należy do Dalekowego odcinka. Zabrakło mi jednak w nim tego czegoś. Solidne 7/10.

Ocena za mną to teraz jeszcze trochę przemyśleń:

Szkoda, że Missy się nie pojawiła, ale chyba każdy w momencie wybuchu pomyślał, że roboty lub minimum Szeryf trafiły do Nieba - zwłaszcza że jak w pierwszym odcinku one też dążyły do Ziemi Obiecanej. Ze względu na brak nowych informacji ciężko powiedzieć coś więcej ponad to, co zostało w tej sprawie już powiedziane. Ponadto mamy kolejny z rzędu odcinek, w którym mamy pokazany kontrast Doktora z którąś z postaci z odcinka - przy czym tym razem nie był to główny antagonista. Jeśli ta tendencja się utrzyma to przy następnym odcinku, który zapowiada się z gatunku tych horrorowatych - to w połączeniu z bardziej ponurym od poprzednich dwóch Doktorem mamy szansę na mieszankę wybuchową i kolejny świetny odcinek Moffata obok "Blink" czy "Silence in the Library/Forest of the Dead". Zatem czekamy na więcej, panie Moffat smile_prosty.gif

I jeszcze jedna rzecz na koniec: czyżby w następnym odcinku Doktor miał nowy śrubokręt? Ten obecny został chyba na zamku z Szeryfem w kadzi. Oby tak było, bo to jest dobre - nowy Doktor = nowe wnętrze TARDIS = nowy śrubokręt. Chyba, że sobie go odtworzy i tymczasowo przy starym wzorze jeszcze zostanie.

Edited by Acererak

Share this post


Link to post
Share on other sites

s08e03

Bardzo przyjemny odcinek. Lekki, pełen akcji i humoru. Fabularnie meh, ale dostaliśmy w zamian masę ciekawych scen z nowym Doctorem i muzykę idealnie podkreślającą klimat odcinka. Scena walki z łyżeczką była doskonała. Widać, że 12 przestał się gubić, a Capaldi wczuł odpowiednio w rolę. Zdjęcia były dość ładne, scenografia już niekoniecznie. Irytowała mnie Clara, której rola tutaj ograniczała się do zachwytów nad Robinem. Ogółem Gatiss zafundował nam bardzo przyjemny seans. 8/10

Jestem prawie pewien, że Niebo/Ziemia Obiecana to Gallifrey we wszechświecie kieszonkowym.

Share this post


Link to post
Share on other sites

'Irytowała mnie Clara, której rola tutaj ograniczała się do zachwytów nad Robinem.

Chyba oglądaliśmy różne seriale - Clara, która nie czekała, aż Robin i Doktor przestaną porównywać sikawki, tylko sama wyciągnęła z Szeryfa jego Evil Plan i generalnie była najbardziej przydatnym bohaterem z całego trio? Gdyby jeszcze walczyła z głównym złym na miecze i wypuściła więźniów, to chłopaków w odcinku mogłoby w zasadzie nie być. Just sayin'.

Edited by raven_amanha
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatni odcinek definitywnie zamiótł i zostawił pole do dyskursu. Zatem...

Oh, mam wrażenie, że mimo wszystko coś w ciemności się czai, nawet w momencie, w którym to czytasz. Nie, nie odwracaj się. Zobacz, czemu tak sądzę:

- co za dzieciak tak wygląda (nie, nie chodzi o Clarę tongue_prosty.gif)

- jaki dzieciak wytrzymałby pod kocykiem bez wybuchnięcia śmiechem? Jak by wszedł do pokoju niezauważony?

- czemu odezwał się dzwon alarmowy TARDIS? Czy to było jedynie spowodowane dekompresją? A co, jeśli nie?

- Jakim cudem na początku odcinka ta kreda spadła na podłogę? Wykluczam jakiekolwiek wstrząsy TARDIS i takie tam, gdyż Doktor poruszał się normalnie

- to Moffat, on nie zostawia raczej rzeczy bez wyjaśnień, choć ten argument nie spełnia w pełni warunków (Midnight) (głupi ja, to oczywiście RTD). Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na to, że skądś każdy człowiek miał ten sen...

- po prostu milej jest myśleć, że coś tam

jest

tin-foil-hat-man.jpg

Edited by brylant

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czwarty odcinek ósmego sezonu to bardzo dobry odcinek. Cóż mogę o nim napisać?

+ Jak zwykle nawiązania - tym lepsze, że tuż przed rozpoczęciem tego sezonu zacząłem oglądać sezony klasyczne od Pierwszego Doktora (ale na cały sezon robię przerwę), więc skojarzyłem że gdzieś słyszałem cytat, ale nie wiedziałem gdzie.

+ Klimat rzeczywiście żywcem wzięty z czasów, kiedy w NuWho nie było jeszcze tylu efektów specjalnych. Jak widać nie trzeba fajerwerków, żeby straszyć - i tym bardziej żeby nie strasząc odcinek był naprawdę klimatyczny i wart obejrzenia.

+ Clara na plus, jak zwykle ostatnio smile_prosty.gif

+ Utwierdzenie się bardziej naukowego podejścia Doktora - czyżby tym sposobem realizował to, że Władca Czasu to tytuł naukowy? Podoba mi się to smile_prosty.gif Capaldi jak zwykle genialny, zwłaszcza z tym swoim lekko obłąkanym uśmiechem w tym odcinku biggrin_prosty.gif No i już wiemy, że "question" jest swoistym "geronimo" nowego wcielenia. Ciężko powiedzieć czy jakieś powiedzonko jeszcze dojdzie, raczej nie sądzę.

+ Oczywiście scena z młodym Doktorem świetna biggrin_prosty.gif Od razu te włosy bardzo podobne do tych u War Doctora mi się wydawały.

+ Daleki potomek lepszy od Danny'ego. Mam nadzieję, że Danny będzie jeszcze ciekawszy kiedy na stałe wsiądzie do TARDIS

+/- Wątek romantyczny jak na razie mnie ni ziębi, ni grzeje. Tym bardziej, że już wiemy jak się skończy (zdecydowanie za wcześnie).

- Jedyne czego się przyczepię i co sprawia, że nie dam temu odcinkowi 10/10 to fakt, że stwór został pokazany - nawet tak niewyraźnie i fragmentarycznie, pozwalając stwierdzić że nie był to człowiek, jak widać fotce @Brylanta. Również jestem przekonany, że Doktor nie wymyślił sobie tych stworów - za dużo wskazuje na ich obecność. Obawiam się, że niestety do tych stworów już Moffat nie wróci, ale kto wie - do Aniołów wrócił. Można było z tego zrezygnować i byłoby ciekawiej - człowiek zastanawiałby się kto napisał kredą "Listen" i czy naprawdę coś było pod kołdrą.

Podsumowując: kolejny bardzo dobry odcinek Moffata. Dostaliśmy tu wszystko - strach, śmiech i nawet są momenty wzruszające. Świetnie się to oglądało nawet mimo, że nie był to kolejny odcinek stricte z gatunku tych straszących, czego można było się po trailerze spodziewać. 9+/10, a plus za to, że niewiele zabrakło do 10.

A teraz tradycyjnie trochę moich przemyśleń o odcinku:

Właściwie nie ma za bardzo nad czym się tutaj zastanawiać. Jak wspomniałem odcinek dużo zyskałby bez pokazania fragmentu istoty pod kołdrą. Ewentualnie możnaby potwierdzić ich istnienie i zrobić je przeciwieństwem Płaczących Aniołów (tak się składa, że kiedyś się zastanawiałem na jakiej zasadzie Anty-Anioły mogłyby egzystować - i ten odcinek dobrze to pokazał). Anioły nie są niebezpieczne kiedy się na nie patrzy. Te stwory mogłyby być niebezpieczne tylko gdy się na nie patrzy. Przechodząc do innego tematu - dostajemy kolejny już odcinek w tym sezonie, w którym przeciwnik ma w sobie coś z Doktora. Nawet jeśli ten przeciwnik nigdy nie istniał. Ciekawe czy będzie tak również w następnym odcinku? Wydaje mi się, że raczej nie - za to szykuje się powrót Missy i solidny kop dla wątku głównego. Poza tym Dwunastemu już bardzo blisko do kupienia mnie - mam przeczucie, że tak się stanie w następnym odcinku! Cóż, czas pokaże wink_prosty.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

s08e04

Doskonały epizod! Fantastyczny, niepokojący klimat znakomicie podkreślany przez muzykę, znakomite dialogi, świetne zdjęcia i reżyseria i Capaldi, który wreszcie dostał epizod, w którym odpowiednio mógł się wykazać. Fabularnie całkiem fajnie, choć bez rewelacji. Oparcie odcinka o randkę Clary nie przypadło mi do gustu ponieważ jej relacja z Dannym nie jest szczególnie ciekawa. Mogę się jedynie przyczepić do pewnej wtórności. Potwór tygodnia przypomina wcześniejsze twory Moffata, vashta nareda i anioły, a z motywu Silence zrzyna praktycznie wszystko. Na szczęście to, co najlepsze w tym odcinku przyszło jednak na koniec. Nie kojarzę żadnego innego epizodu od startu w 2005, który tak zagłębiałby się w psychikę i motywacje Doctora. Dostaliśmy nawet coś w rodzaju jego swoistej genezy. Clara w roli Niemożliwej Dziewczyny wielokrotnie ratowała Doctora, a jak pokazuje Listen, miała nawet wpływ na to kim został. Dla mnie 10/10.

Ah, drobna zmiana kolorystyki panującej w TARDIS wyszła na dobre, wygląda nieco mroczniej i bardziej obco. Pierwszy raz od jej zmiany w The Snowmen mam ochotę, by bohaterowie spędzali na statku więcej czasu.

- to Moffat, on nie zostawia raczej rzeczy bez wyjaśnień, choć ten argument nie spełnia w pełni warunków (Midnight). Oczywiście trzeba wziąć poprawkę na to, że skądś każdy człowiek miał ten sen...

- po prostu milej jest myśleć, że coś tam

jest

Ejże, ale w którym momencie ktoś mówi nam, że potwór nie istnieje? Można przytoczyć spekulacje Clary, jakoby Doctor niczego nie zobaczył na ostatniej planecie, ale odpowiedzi od Władcy Czasu nie uzyskaliśmy. Zobaczyliśmy jedynie, że ingerencja Clary na Gallifrey sprawiła, iż Doctor doznał swoistej obsesji na punkcie potwora spod łóżka. Widzieliśmy, że tej konkretnej nocy to towarzyszka chwyciła go za nogę, ale to nie wyklucza wcale istnienia potwora jako takiego. Inni ludzie doznali koszmaru i wątpię, by Oswald miała fetysz chwytania ludzi za kostki. :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

No, choć na samym początku mogłem mieć odrobinkę mieszane uczucia w stosunku do Capaldiego tak teraz - zwłaszcza po czwartym odcinku - imo widać, że sprawdza się w roli Doktora w równie dobrym stopniu jak jego poprzednicy a jednocześnie, oczywiście, dodaje coś nowego do tejże roli ;] Ubiór, gdy już się trochę ogarnął po zmianie, jest na plus; najprawdopodobniejszy cathphrase sugerujący bardziej... naukową (maddo sajentisto style) stronę głównego bohatera również - "Question is...!" - a podróże wgłąb jego psychiki nie nudzą. Zresztą też mi się podoba, że pomimo ogólnego odczucia trochę większej "mroczności i poważności" nadal jest miejsce na humor. Poza wiktoriańską trójką jest imo pierwszorzędna chemia między Clarą a Dwunastym (no i też się cieplej na sercu robi jak widać, że docenia jej wszelką krytykę a panna Oswald potrafi sprowadzić go do parteru ^_^). Poza tym zgodzę się z tym, że ostatni odcinek pozamiatał, ten klimat, pokazanie młodości pierwszego Doktora itd. - miód :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem coś napisać po odcinku numer 5. Ostatecznie zrezygnowałem z tego pomysłu, bo zwyczajnie nie było o czym pisać. Dla mnie był to zdecydowanie najsłabszy epizod tego sezonu. Później nadszedł odcinek 6, zatytułowany "The Caretaker", który oglądało się zdecydowanie lepiej.

Monster of the Week (skrzyżowanie Garrusa, Gethów i Raknii) w tym odcinku był wprawdzie słaby i w ostatecznym rozrachunku można, ale relacja Doctor - Clara - Pink zdecydowanie wszystko wynagradzała. Poza tym zachowanie samego Doctora i głęboka przykrywka jako woźny w szkole wypadły świetnie. Po tym odcinku można też domniemywać, że jeśli plotki o odejściu Clary się potwierdzą, to po części winnym tego będzie mógł być Danny. Znów pojawiła się scena z Raju, ale i tym razem nie jest to nic wielkiego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja coś napiszę o 5 odcinku. Na początek chciałbym zwrócić uwagę, że przemyślenia i resztę piszę z perspektywy osoby, która nie oglądała następnego odcinka jeszcze (siły wyższe się na to złożyły), więc jeśli coś zostało wyjaśnione później to wybaczcie. Na początek standardowo już plusy i minusy odcinka:

+ Uśmiech Dwunastego/Capaldiego biggrin_prosty.gif Jedyne co mogłoby psuć efekt, to to energiczne tańczenie w finale rodem z Jednenastego, ale przymknę na to oko ? podobało mi się biggrin_prosty.gif

+ Prawidłowo dostosowany do tematu odcinek ? szybka akcja i zero zbędnych scen. No i klimat niczym w "Ocean's Eleven".

+ Znowu nawiązania, zwłaszcza do Hide (o ile to było nawiązanie a nie przerobienie tego samego motywu raz jeszcze z braku pomysłu).

+ Potwór odcinka. Świetny pomysł na Kasjera. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze się pojawił.

+ Bardzo dobry początek. Sprawia, że aż chce się oglądać dalej.

+/- Niestety zakończenie gorsze ? dość przewidywalne. Ja akurat obstawiałem przez większość czasu, że Architektem jest Kasjer lub że to on

dzwonił, czyli prawidłowo wyczuwałem że wokół niego wszystko się zakręci.

+/- Nie wiem czy to dobrze, czy to źle, że właściwie każdą z głównych i drugoplanowych postaci w tym odcinku w większym stopniu niż zazwyczaj polubiłem. A że uważam za stosowne o tym wspomnieć, zaliczę to do neutralnych cech odcinka.

+/- Timey-wimey. Ok, lubię tego typu rozwiązania. Ale nie mogą one się tak często w jednym sezonie powtarzać. Dopiero co w poprzednim odcinku dostaliśmy zapętlenie się wokół strachów Doktora. W tym odcinku znowu mamy wydarzenia, które zapętlają się w nieskończoność ? ile można? Następny odcinek na szczęście nie zapowiada się na powielający ten pomysł.

- ?Everybody lives? nie spodobało mi się, zwłaszcza w kontekście zachowania Doktora kiedy widzieli ofiarę Kasjera. Dwunasty od razu spisał go na straty, mimo że wcale nie musiał on mieć złych pobudek, tak jak nie mieli ich Doktor i ekipa.

Odcinek należy wg mnie do trójki najlepszych odcinków sezonu (jest na 3 miejscu). Oglądało mi się go dobrze i ma ode mnie spokojne 8/10.

Moje przemyślenia:

Szkoda, że i tym razem nie pojawiła się Missy. Po zobaczeniu zapowiedzi tego odcinka myślałem, że Madame Karabraxos to Missy, ale nie sądzę ? zwłaszcza, że dwie różne aktorki obie postacie grają (aczkolwiek nie zdziwiłbym się, gdyby to jednak ostatecznie Karabraxos była. Widzieliśmy ją umierającą. Była związana w jakiś sposób z Doktorem. Może dlatego trafiła do Nieba. Madame jest w sumie podobne do Missy, Karabraxos mogłaby zmienić imię. Miss Delphox ? tytuł klona też kojarzy się ? Missy może być zdrobnieniem. Nawet fryzura Delphox jest podobna do tej, którą miała Missy w ?Deep Breath? (nie pamiętam czy w odcinku z Dalekiem też ją miała czy też nie ? i nie chce mi się tego sprawdzać). Dlaczego, to jeszcze mogłoby się dopiero okazać). Po raz kolejny mieliśmy motyw Doktora przeglądającemu się w przeciwniku jak w lustrze (w sumie to w ?Listen? nawet w trzech lustrach Doktor się przeglądał jak o tym teraz pomyśleć biggrin_prosty.gif), przy czym tym razem nie był to potwór odcinka, a Madame Karabraxos - tak jak Doktor nie ufa samej sobie. Tak jak Doktor jeśli część samej siebie się jej nie podoba ? zabija ją (Dwunasty zrobił to z radosnym mimo wszystko podejściem do wszystkiego Jedenastki. No i generalnie już nie stara się uratować absolutnie każdego, jak to kiedyś robił.) Wreszcie, tak jak Doktor, pod sam koniec życia naprawia coś ze swoich grzechów, oczywiście coś co da się naprawić. Mam nadzieję, że jeszcze ją zobaczymy kiedyś ? w końcu to ona najprawdopodobniej dała numer Clarze. Choć w sumie nie musiała. Nie wiemy ile razy zadzwoniła do Doktora. Może to był jeden jedyny raz. Ale jeśli to ona była kobietą z kiosku i to ona zamieściła ogłoszenie z ?Deep Breath? to moim zdaniem jeszcze powinniśmy ją zobaczyć. Bo niby skąd i dlaczego miała tymi wydarzeniami tak sterować? Doktor przecież jej tego nie powiedział, przynajmniej dla Doktora ? jeszcze nie. Postać ma potencjał, ale jak wspomniałem ? Moffat może zdecydować się zupełnie kogoś innego wprowadzić na to miejsce. Może to być chociażby Missy, ale zobaczymy. Na razie ? who cares? Czas na Doktora w roli ?Caretakera? biggrin_prosty.gif ? zapowiada się bardzo miodnie, o niebo lepiej niż 5 odcinek (i kto wie czy nie wszystkie dotychczasowe). Całkiem możliwe że po tym odcinku będę mógł już powiedzieć, że Dwunasty to ?mój Doktor?. Taki moment niewątpliwie nadchodzi ? czuję to. Jutro obejrzę, to przekonam się czy to już smile_prosty.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja również będę bronił odcinka z napadem na bank - był świetnie zmontowany. Doktor jest coraz lepszy i jego złośliwy charakter to tak miła odmiana po misiowatym Jedenastym. Teraz Clara i Doktor więcej czasu spędzają dogryzając sobie niż flirtując i to naprawdę udany związek :).

A odcinek wygrywa tekstem: "Big scarf. A bowtie - bit embarrassing. What do you think of the new look? I was hoping for minimalism, but I think I came out with magician".

I nie sądzę, żeby Missy to była Miss Karabraxos. Za proste. Ale zobaczymy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak powiedział Quetz, montaż był w piątym odcinku świetny. Muzyka i dialogi zresztą też. Niestety fabuła nie zachwyciła. Motyw z bohaterem oszukującym samego siebie jest do bólu oklepany. Napad nie sprawił bohaterom prawie żadnych problemów, a słodkość zakończenia nieomal wywoływała torsje. Niemniej seans raczej przyjemny. Naciągane 7/10.

Teraz trochę więcej o s08e06.

Doskonały epizod! Fabularnie nie zaskoczył, ale nie historia była tutaj istotna. Clara zaliczyła najbardziej udany występ od swojego debiutu, udowadniając również, że jest najciekawszą towarzyską od startu pierwszej serii nuWho. Mogliśmy tutaj spojrzeć na nią jako na zwykłą, ale nie nudną osobę, mierzącą się z problemami osobistymi oraz tymi, które ściągnął na nią Doctor. Doctor, który w tym odcinku naprawdę się popisał. Przezabawne komentarze i ta urocza niezręczność oraz nieobeznanie w ludzkich konwenansach! Czterdzieści minut czystego śmiechu. Moją uwagę najbardziej zwróciła jednak konfrontacja Doctora z Dannym. Scenarzysta świetnie napisał tę kłótnię. Sam Danny został zaprezentowany jako ktoś więcej niż urocza niezdara, jak to było z Rorym. Sceny poświęcone kreowaniu jego relacji z Clarą wcale nie irytowały. Moffat chyba wreszcie nauczył się pisać osoby w związku. :3

Generalnie nie oglądam Doctora dla problemów osobistych i miłosnej dramy postaci, ale jeśli jest to krótka odskocznia od Robin Hooda, Daleków i napadów na banki, w dodatku tak dobrze napisana, nie mam nic przeciwko. 9/10, drugi najlepszy odcinek w tym sezonie.

A niedługo Doctor w klimatach Obcego, cool. ^^

Share this post


Link to post
Share on other sites

s08e07

Niech mi ktoś powie, po co dostaliśmy ten odcinek? Nie rozwija fabuły, nie oferuje ciekawej historii, ani dobrej zabawy. Dialogi były niezłe, ale przez czterdzieści minut praktycznie nic się nie działo. Żadnego napięcia, ani akcji. Przemowa dwunastego bardzo mi się spodobała i wreszcie zauważyłem jego theme (jedynie po siedmiu epizodach!), bardzo fajny swoją drogą. Może celem Kill The Moon było zaprezentowanie jeszcze mroczniejszej mroczności Dwunastego, ale... Doctor tak nie działa! Rozumiem, że poszczególne wcielenia różnią się osobowością, ale jego czyn zaprzecza chyba wszystkim jego dokonaniom! Gdyby chociaż dobrze wytłumaczono nam przyczynę takiego postępowania zamiast jakiegoś "TO BYŁ WASZ WYBÓR!!!1". Rozmowa z Clarą została nieco sztywnie napisana, do tego Jenna IMO nie zagrała tego dość dobrze, ale mogliśmy wreszcie zobaczyć jakieś emocje. Ogólnie przeciętny epizod, jeden z najsłabszych od startu piątego sezonu.

EDIT, ah ten odcinek miał wyjaśnić, dlaczego nasz Władca Czasu nie zabił Hilera! Ale Doc złamał prawo Goodwina. ;_;

Dlaczego nie spisujecie tu swoich wrażeń? :[

s08e08

Świetny deko... odcinek. Nareszcie możemy zobaczyć Doctora przeciwstawiającego się przerażającemu zagrożeniu z kosmosu. I to na tym klasycznym motywie koncentruje się odcinek. W sezonach Moffata każda taka fabuła to perełka, a tak wykonana, zachwyca swym blaskiem. Czułem się jak w domu. Capaldi grał świetnie, mumia wyglądała doskonale, napięcie było odpowiednie, a dialogi świetnie napisane. Sama historia wciągała i zawierała interesujące zwroty akcji. Fenomenalnie wypadł też moment kulminacyjny, nawet jeśli trwał jakieś 66 sekund. Doctor w swoim żywiole! I ta sukienka Clary! :3 Ah, wreszcie zakończono konflikt między naszym duetem. Ten wątek niepotrzebnie się przedłużał. Trzeci najlepszy epizod tego sezonu, 9/10.

Ważniejsza kwestia, rzutująca na ocenę całego sezonu, a nawet tych przyszłych - 12 wciąż nie jest przyjemniaczkiem, ale przypomniał sobie, jaką rolę pełni Doctor. Zaryzykował własnym życiem, chciał pomóc i powstrzymać zagrożenie. A przynajmniej tak wynika z jego rozmowy z jedną z postaci drugoplanowych. Wolę przyjąć taką tezę niż porównać go do Sherlocka, który szuka jedynie interesujących spraw. Współczuję Capaldiemu, gra wyśmienicie, ale chyba jeszcze żaden Doctor nie był tak źle pisany. Różni scenarzyści całkowicie inaczej go interpretują i trudno utworzyć jakikolwiek spójny obraz tego wcielenia. Ot, wspomnieć tylko zeszłotygodniowe Kill The Moon.

Edited by Black Shadow

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, mój tysięczny post na forum, to gdzie znajdę lepsze dla niego miejsce, niż w temacie, gdzie popełniłem pięćsetny?

Doktor nr 12 jest fenomenalny - zgryźliwy, złośliwy, niczym tak naprawdę nie zachwycony - miód. Jego relacja z Clarą to znacznie ciekawsze zjawisko, niż w przypadku poprzedniego wątku, skleconego trochę zbyt fantastycznie. Tutaj widać dwójkę bohaterów, którzy chcą być przyjaciółmi, ale mają wobec siebie wiele wątpliwości i zastrzeżeń - co ciekawe, oboje mają ich po równo, więc ta symetria wytwarza ciągłe napięcie.

Zgadzam się, że "Kill the Moon" było dość dziwne, ale znakomite "Mummy..." i "Flatline" oddają to z nawiązką. Jestem naprawdę ciekaw finału i ciągu dalszego. Ten serial wciąż kopie.

Edited by Quetz

Share this post


Link to post
Share on other sites

s08e09/10

Odcinek 9 był przyjemnym horrorem z dobrymi dialogami. Zwrot akcji na końcu mnie zaskoczył, a badassowe wejście Doctora pod koniec przyprawiło o ciary. Mimo wszystko drobny deficyt Time Lorda w tym epizodzie nie zadziałał na jego korzyść, a akcja pędziła na złamanie karku. Ta historia została niepotrzebnie wciśnięta w ramy 40minutowego odcinka. Nienaturalnie szybkie tempo wybijało z klimatu. Ah, dalej pokazujemy, że Doctor nie jest postacią jednoznaczną. Zmęczyłoby mnie już to, ale na szczęście za metaforę służyła tu Clara. 8+/10

In The Forest of The Night było bardzo dziwnym odcinkiem. Nic się nie działo, fabuła była absurdalna, a twist przewidywalny. Na szczęście dialogi napisano wyśmienicie i co chwilę wybuchałem śmiechem, więc mimo powyższych wad i przesłodzonego zakończenia epizod ten zapewnił mi masę świetnej zabawy. 8/10

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dawno z tym serialem nie bawiłem się tak dobrze jak w tym sezonie. To głównie zasługa Capaldiego i jego kreacji Doktora. Faktem jest, że różni scenarzyści inaczej interpretują obecną regenerację, ale samemu aktorowi należą się wyłącznie pochwały. Rozwinięto postać Clary, jakby trochę bardziej postarano się tworząc poboczne postaci pojawiające się w poszczególnych epizodach. Jestem w pełni zadowolony i po obejrzeniu przedostatniego odcinka chętnie przekonam się jak zakończy się przygotowana na ten sezon opowieść.

Zgodnie z przewidywaniami wielu fanów pojawiająca się co jakiś czas Missy okazała się być kobiecą wersją odwiecznego rywala Doktora, czyli Time Lorda znanego jako Master (obecnie Missy będące skrótem od Mistress). Jedenasty odcinek miał swoje momenty, w tym zakończenie właśnie, które sprawiły że już wyczekuję przyszłego odcinka.

Ciekaw jestem w jakim kierunku potoczy się wątek Clary i jaką rolę odegra jeszcze Master.

Share this post


Link to post
Share on other sites

PEwnie się zastanawiacie, dlaczego Eccelston odszedł z serialu, no bo "ten serial jest taki wielki", "jak można tak przepuścić życiową szansę", etc. Jak sami pewnie wiecie z internetu, "odszedł z powodów politycznych". A wszystko się oczywiście ładnie splata:

politycy -> podlegają oni ludziom zamożnym, bardzo, kontrolującym świat

ludzie zamożni kontrolujący świat -> pieniądze

pieniądze -> korporacje

ludzie zamożni + pieniądze i korporacje -> propaganda

propaganda -> telewizja

telewizja + propaganda -> Doctor Who

Nie wiem, czy inne jego role miały propagandowe treści, bo się nie skupiałem na jego filmografii, ale widocznie ta go przerosła psychicznie. Tyle na ten temat. A wszystko strałem się ująć oczywiście w stylu Doktora: zabawa w skojarzenia. biggrin_prosty.gif

A jaką propagadnę unosi za sobą Doctor Who? Wyczytałem, że chodzi o całą otoczkę, zrobioną z ras obcych. Ale dla mnie tu raczej chodzi o pewne teksty propagandowe (w stylu, że coś jest na prawdę, a oni nam wmawiają, że tego nie ma, albo przekręcają prelekcje naukowe) i zapewne zmyślanie pewnych ras obcych (dezinformacja). Na szczęście mądrzy ludzie i tak uważają ten serial za jedynie rozrywkę, także nie ma się raczej co martwić, że ktoś na ulicy krzyknie "Hej! Ludzie! Doktor istnieje! Widziałem go w telewizji!"... Ale no właśnie, RACZEJ...

Tak, możecie mnie nazwać wariatem, ale tacy właśnie ludzie podobno stają się wielcy na tym świecie. tongue_prosty.gif

Mam pytanko, czy ktoś widział ostatnie dwa odcinki? Bo się ciekawie zapowiada z tym niebem i Clarą nie-Clarą. I chyba miałm racje co do tego, że to może być koniec Doctora, ale jeszcze nie widziałem 12-tki, także...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wielki Finał

Tragedia.

Tyle musicie wiedzieć.

Teraz hardcorowe wylewanie żali i hejty.

Pierwszy odcinek możliwie streszczę. Nie działo się nic ciekawego, a twist z Cybermanami mógł być super, gdyby ktoś nie pokazał zajawki w Internecie kilka miesięcy temu. Na plus Clara grożąca Doctorowi. Jenna zagrała to wyśmienicie, jej najlepszy występ w całym serialu.

Drugi.

O Chryste.

Okej.

Dam radę.

[ociera łzy]

Reżyser powinien smażyć się w piekle. Realizacja leży po całości. Zdjęcia, montaż, efekty specjalne i scenografia stały na tak żałosnym poziomie, że czułem się jakbym oglądał pierwszy sezon. Nie działo się nic, żadnej akcji, ciekawych zwrotów akcji, ani dobrego humoru. Akcja z Doctorem spadającym na TARDIS mogłaby być zabawna, gdybym czuł jakieś zaangażowanie. Niestety, nie było żadnego napięcia, tylko zażenowanie. Danny-Cyberman wyglądał komicznie i nędznie grał. To samo z Jenną. Aktorzy w ogóle nie byli w stanie ponieść tego ładunku emocjonalnego. Żadnej chemii między nimi. Do tego ci spacerujący wokół Cybermani całkowicie mnie dekoncentrowali. Szacunek dla Capaldiego, że był w stanie dobrze zagrać, kiedy wszystko wokół wyglądało tak tandetnie i śmiesznie.

Wszyscy zachwycają się panią Gomez, a ja mówię nie. Postać została naprawdę ciekawie napisana, a aktorka zagrała to bardzo sprawnie, ale kiedy przypominam sobie różnych psychopatycznych szaleńców zarówno z telewizji jak i kina (Joker Ledgera, serialowy Moriarty) widzę, jak wielka mogła być to rola. Zabrakło charyzmy tych panów.

Ah, finałowa konfrontacja między Mistress, a Doctorem zakrawała o kpinę. Napisano to świetnie, ale gdy oni prowadzili ciekawy dialog, w tle tak sobie bez wyrazu stali Danny i Clara i wybijali z klimatu. I ta scena, w której Danny wreszcie przytulił Jennę. Jezu, co za tandeta.

Ah, i muszę wspomnieć o wielkiej mowie Dannego. Aktor grał to, jakby robił za darmo po 8 godzinach pracy fizycznej. Ten jego krzyk był pozbawiony jakiekolwiek charyzmy i emocji, miałem ochotę porzucić seans.

Jakieś plusy? Coś się znajdzie. Zła Clara i Clara podszywająca się pod Doctora były super! Moffat pięknie strollował wszystkich dzięki zapowiedzi odcinka. Czy Clara jest kimś innym?! Co za emocje w trailerze! Nie, czysty podszyw. Coś fantastycznego. Motyw działania Mistress był świetny. Dała Doctorowi armię, by mógł uratować wszystkich, chciała mu coś przekazać i naprawdę jej się to udało. I ten cytat "Armies are for people, who thinks they are right.". Bardzo ciekawie napisana postać.

Ogromne wrażenie zrobiło na mnie zdefiniowanie przez Moffa postaci Doktora. Możemy zaobserwować modę na czynienie z protagonistów antybohaterów. Każdy musi być cynikiem, pełnym bólu egzystencji i rzucającym na prawo i lewo złośliwymi komentarzami wobec świata, ale ostatecznie też zbawicielem wiedzionym potrzebą pomocy. Scenarzysta nie pozwolił, by tak wyjątkowa postać została zaszufladkowana przez przymiotniki typu "bardziej dobry/bardziej zły". Steven określa Doca mianem... idioty. Idioty z budką. Kogoś, kto nie traci poranków na myślenie, jak bardzo zły jest świat i jak zepsuci są ludzie. Doktor nie traci czasu na problemy egzystencjonalne pijąc kawę, Doctor podróżuje, wiedziony głodem wiedzy oraz przygody i pomaga. Pomaga każdemu. To najlepsza definicja tej postaci, podróżnik szukający zaskakujących cudów i pragnący niezwykłych przygód. Taki jest Doktor, a Moffat doskonale nam to przekazał!

Co wcale nie umniejsza ułomności tego finału i bólu towarzyszącego seansowi. 3/10, autentycznie 3/10.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pytanko mam. Czy to już koniec Doktora? Bo sezon ósmy się skończył z tym Galifrey, jakby się serial miał skończyć

EDIT: Przeanalizowałem bardziej końcówkę, i chyba po prostu okłamał Clarę z tym Galifrey

Edited by PharellMan

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pewnie, że Doctor okłamał Clarę. Był przekonany, że to Danny wrócił do życia i chciał by panna Oswald nie narażała się podczas podróży z Time Lordem i resztę życia spędziła ze swoją największą miłością.

Ciekaw jestem za to w jakim klimacie będzie utrzymany odcinek świąteczny, jaką rolę odegra w nim Mikołaj i w jaki sposób Doctor i Clara ostatecznie się rozstaną, bo to ostatnie jest raczej pewne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A co tutaj tak cicho? Już jutro dziesiąty Christmas Special!

O ile część tego sezonu była taka sobie, tak mam nadzieję, że na Święta przygotowano dla nas coś naprawdę dobrego. Czego spodziewam się po tytule? Kolejnego zagrożenia dla świata, naturalnie, stąd to "Last Christmas", no ale czas pokaże. :3

tumblr_nggerpmxbv1qbetb6o1_500.gif

tumblr_nggerpmxbv1qbetb6o2_500.gif

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...