Jump to content
Tzar

Lektury szkolne

Recommended Posts

Niedawno (bo jakieś dwa dni temu) skończyliśmy omawiać "Mistrza i Małgorzatę Bułhakowa, i śmiało mogę polecić tą książkę każdemu. Owszem, to lektura (choć jeśli nie jesteś na profilu humanistycznym, to prawdopodobnie nie będziesz jej omawiał), ale z rodzaju tych fajnych lektur. Obok "MiM" moimi ulubionymi książkami, omawianymi w szkole są "Potop", "Przedwiośnie", oraz komedie Moliera i Fredry smile_prosty.gif.

Edited by Glovis

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak w gwoli wyjaśnienia - obecnie jestem w klasie I liceum. Najlepsze dotychczas lektury to były "Kamienie na Szaniec", "Chłopcy z Placu Broni" i "Krzyżacy". Niemiłosiernie męczyłem się z "Królem Edypem". Chwalonego "Małego Księcia" czytałem dwa razy i zawsze mnie nudziła.

Ciekawe, że "Kamienie na szaniec" i "Małego księcia" miałem w gimnazjum, a nie liceum.

Tak z ciekawości, pytanie do licealistów - dużo jest lektur o tematyce drugowojennej (oby nie :P)?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Arturzyn w liceum jest raczej literatura obozowa niż 2 wojenna, np. Inny świat, Zdąrzyć przed panem bogiem, etc. Teraz chyba jest nowa podstawa programowa i mają całkowicie zmienioną listę lektur.

Edited by Foshek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Teraz właśnie czytam "Krzyżaków" bo po feriach zaraz omawiamy. Męczy mnie ta lektura niemiłosiernie, choćby z tego powodu, że jest napisana takim dosyć nieciekawym dla mnie językiem. Jestem dopiero na dwusetnej stronie, ale nie powiem: książka ma swoje dobre momenty, acz ogólnie mi się nie podoba. Szczególnie, iż tam obok leżą "Smoki Jesiennego Zmierzchu", czekające na wzięcie je do ręki :3

Dla mnie istnieje jedna zasada: Im lektura cieńsza, tym lepsza. Po prostu nie lubię czytać pod przymusem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak naprawdę do lektur szkolnych nic nie mam. Osobiście wiele im zawdzięczam, np. gdyby nie one nigdy nie przeczytałbym "Mistrza i Małgorzaty" czy "Procesu" Kafki, który początkowo mnie nudził, ale gdy skończyłem czytać i zacząłem interpretować okazało się że utwór ten ma tyle ukrytej symboliki i znaczeń że spokojnie mogę uznać go arcydzieło.

Osobiście przyznam się, że do końca przeczytałem może z 50% lektur, jednak każdej z nich jedną szansę dawałem (wyjątek stanowi "Pan Tadeusz" do którego zasiadałem 6 razy i mój rekord to 45 stron;/).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od jakiegoś czasu odświeżam lektury szkolne, także te proponowane w młodszych klasach. W większości przypadków jest bardzo dobrze - książki, które podobały mi się przed laty, nadal czytam z zainteresowaniem, cieszę się, że wciąż te pozycje potrafią oddziaływać. To oczywiście temat na dłuższą wypowiedź, a ja chcę wspomnieć póki co o powieści, która nie podobała mi się w późnej podstawówce, a zyskała moje uznanie dopiero teraz, kilka lat po ukończeniu szkoły. Mam na myśli lekturę Ten obcy (chyba omawiana najczęściej w szóstej klasie). Nie pamiętałem z niej niemal nic, zacząłem czytać... i nie mogę uwierzyć, że wiele lat temu przeszedłem obok tej pozycji tak obojętnie! To lektura, która znakomicie porusza problemy nastolatków, nie boi się okazywać trudnych sytuacji. Najważniejsze jednak, że Jurgielewiczowa jawi się jako świetny psycholog - wydaje mi się, że znakomicie pokazała życie wewnętrzne dzieci, nastolatków. Sięgnąłem też po kontynuację, czyli powieść pt. Inna? Równie świetna!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.