Jump to content
Tzar

Lektury szkolne

Recommended Posts

Aktualnie mam (zapowiedziany sprawdzian na jutro) lekturę Stary człowiek i morze Ernesta Hemingwaya. Po pierwszych 6 stronach nawet ''niezłe'' (co na lekturę szkolną oznacza - jedna z lepszych :)). Zobaczymy jak to będzie dalej.

Książkę wypożyczyłem dzisiaj, więc nie mam za dużo czasu na przeczytanie jej (mimo iż jest ino jakieś 120 stron).

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Stary człowiek i morze" ma to do siebie, że jest szalenie przeciągany i monotonny, ale... świetny. W dzień sprawdzianu (około pierwsza w nocy) z tegoż właśnie dzieła postanowiłem przeczytać tak z 10 stron żeby tylko wiedzieć o co biega, plus bonusowo zapamiętać imiona postaci. I? Przeczytałem całość. Mimo całej swej otoczki to naprawdę fajna charakterystyka i analiza psychologiczna starszych ludzi. A Santiago pozostanie już chyba do końca moim ulubionym bohaterem lekturalnym (oczywiście obok Chilona <3).

...jednakże pod uwagę trzeba wsiąść mój fetysz do morza, łajb i tamtej epoki, więc ciebie książka może totalnie nie ruszyć. :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Cierpienia młodego Wertera" autorstwa Johanna Wolfganga von Goethego.

polecam tą lekturę, jest to chyba pierwsza lektura w technikum, która naprawdę przypadła mi do gustu.

Jest to opowieść epistolarna, tzn. pisana poprzez listy, które Werter pisał to swojego bliskiego przyjaciela, Wilhelma.

Mimo, iż sama powieść zaczyna się dość przyjaźnie, gdzie Werter postanawia wyjechać na wieś, by się wyciszyć, to jednak po kilku dniach przeradza to się w koszmar. Werter zakochuje się w Lotcie, młodej kobiecie, która jak się okazuje, ma już męża. Faktu tego Werter znieść nie może. Dalej się z nią spotyka, co sprowadza go do obłędu. Na koniec Bohater ginie poprzez popełnienie samobójstwa.

Postawę bohater określa się jako werteryzm...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba jedyna lektura (a wczasie gdy chodziłem do szkoły czytałem dość dużo, jednak głównie dzieła które mnie naprawde interesowały: MacLean, Hitchcock, Lem, Tolkien, Crichton, Ludlum, King, Szklarski....) jaką przeczytałem w całości, i w dodatku podobała mi się to "Chłopcy z Placu Broni" ? Ferenca Molnára. Szczerze mówiąc czytałem tą książkę w podstawówce i nawet sie popłakałem ukończywszy ją. Bardzo dobra książka.

Edited by iuri1943

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja przeczytałem niedawno w ćwiczeniach od gramatyki niedawno fragment "Quo Vadis" - zakochałem się i pomimo że został mi jeszcze rok (jestem w drugiem gimnazjum) to czytam. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

IMHO najlepsze lektury miałem pod koniec liceum. Wciągnęły mnie Rozmowy z Katem Kazimierza Moczarskiego albo Dżuma Alberta Camusa :)

Nie narzekałem również na Potop a najgorsze co mi się przytrafiło to była Lalka...

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja mam tak, z czasów podstawówki najmilej wspominam Dzieci z Bulerbyn (i nie jest to nawiązanie do dzieci kukurydzy), fajnie się czytało. Z gimnazjum Krzyżacy, dlatego bo lubię historię i zarazem coś co się szybko czyta, a to takie jest. Liceum, dopiero zacząłem swą naukę, właśnie teraz mam Potop, równie fajne, nie narzekam jak większość moich kolegów.

Co do fantasy w lekturach to mówię od razu nie. Jeśli kto kol wiek myśli że to przyciągnie uczniów to szczerze? jest naiwny. Bo prawda jest taka że jak coś jest narzucone to nie za bardzo chce nam się to robić. Tak jest i z czytaniem i pisaniem jakiś wypowiedzi. Jak mamy wenę to piszemy i tyle ale jak już pani każe nam napisać na narzucony temat wypowiedź to tylko narzekania słychać..

Share this post


Link to post
Share on other sites
...jednakże pod uwagę trzeba wsiąść mój fetysz do morza, łajb i tamtej epoki, więc ciebie książka może totalnie nie ruszyć. :P

Z racji tego, że poszedłem spać o 2 w nocy, a byłem straaasznie zmęczony (pykaniem w Wolfensteina, ale to się wytnie o_O), to zdążyłem przeczytać tak co 2-3 stronę, jednak mam szczęście, że szybko się ją czytało... Rano szybciutko streszczenie szczegółowe 17 stron i piąteczka z kartkówki :D (takie banalne pytania jak np. imie autora, gdzie toczy się akcja, ile trwała walka z marlinem itp. :)).

Co do morza, łajb i epoki... To jestem w sumie wielbicielem czasów od końca I wojny światowej do czasów po II wojnie światowej (w graniach tych lat), więc to się także zalicza :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
IMHO najlepsze lektury miałem pod koniec liceum. Wciągnęły mnie Rozmowy z Katem Kazimierza Moczarskiego albo Dżuma Alberta Camusa :)

Dżuma też mi bardzo przypadła do gustu. Mówiła o sprawach ważnych i bardzo ważnych, ale żadnego nadęcia czy taniego moralizatorstwa. Bardzo miło wspominam. Rozmowy z Katem też plasują się wysoko, ale u mnie nie na półce z lekturami, gdyż przeczytałem je dopiero 2-3 lata temu z własnego nadania. Pouczające.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja powiem tak. Chodzę dopiero do drugiej gim. i zbyt wiele lektur nie przeczytałem (znczy wszystkie zadane, ale ich dużo nie było)

Ale do moich ulubionych należą:

Krzyżacy, W Pustyni i w Puszczy, Mikołajek* i inne chłopaki oraz Chłopcy z Plabu Broni*

* nie jestem pewien czy te dwa tytuły napisałem dobrze ;/

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja Wam powiem wprost - od 4 klasy do 3 gimnazjum przeczytałem góra 3 lektury (przynajmniej tyle pamiętam). Są to: Mały Książę, Romeo i Julia, Antygona. Po prostu nigdy nie miałem czasu i ochoty czytać książek, do których jestem przymuszony. Zawsze zadowalałem się streszczeniem :P Pewnie w szkole średniej się to zmieni, ale dopóki jestem jeszcze w 3 gimnazjum to sobie dam na luz ;P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Mercury

Nie czytam lektur, ewentualnie streszczenia (choć też, z wielkim bólem). Lektury odbiegają tak daleko od moich upodobań literackich, że po prostu tych pierwszych nie ruszam.

Nie czytam lektur, ewentualnie streszczenia (choć też, z wielkim bólem). Lektury odbiegają tak daleko od moich upodobań literackich, że po prostu tych pierwszych nie ruszam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

O przypomnieliście mi o "Potopie", jak przerabialiśmy go w szkole to wypożyczyłem sobie, jednak przeczytałem tylko do walki Kmicica, z Wołodyjowskim, a później musiałem oddać książkę, zresztą przygotowania do matury były i w ten sposób nie przeczytałem, a szkoda, bo książka mi się spodobała, moim zdaniem jest nawet lżejsza od "Ogniem i Mieczem", muszę uzupełnić wkrótce moją biblioteczkę domową o tą pozycję, oraz o ostatnią część trylogii, "Krzyżaków' też muszę (chcę) przeczytać, bo jako lekture miałem to w podstawówce, albo gimnazjum, i myslę że to była przesada, żeby to dawać do czytania tak wcześnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

90% lektur to nieciekawe pozycje dla czytelników. Moja ulubiona lektura to... "Krzyżacy" a lektura, którą najgorzej wspominam to "Ten Obcy"

Share this post


Link to post
Share on other sites

@up

Ja też nie lubiłem tej książki :P

Lektury jak lektury, muszą rozwijać... najciekawsze pozycje jakie przeczytałem to "Krzyżacy", "Mały Książę" i "Antygona"... te wszystkie licealne to żenUa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@UP Aby na pewno? Dla mnie np. czytanie Dżumy Alberta Camusa było naprawdę przyjemnym zajęciem. To samo mogę powiedzieć między innymi o Jądrze Ciemności Josepha Conrada, Ferdydurke, Dziadach, Kordianie i Weselu.

Mogę się zgodzić, że tempo, w którym w liceum serwuje się lektury jest niedorzecznie wysokie, jednak nigdy nie zgodzę się z twierdzeniem, że wszystkie lektury z liceum są słabe i nudne. Owszem, niektóre są nudne jak flaki z olejem, a tempo akcji przypomina żółwia, ale da się przez nie przebrnąć i doczekać wielu ciekawszych lektur.

Sam przeczytałem prawie wszystkie lektury w całości, dopiero pod koniec liceum odpuszczając sobie parę najbardziej nudnych z powodu braku czasu, bo doszło do sytuacji, w której nie skończyłem czytać jednej książki, a musiałem już przerabiać następną. A czytam naprawdę szybko.

Edited by ToxicNomad

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie uważam, by lektury były tak beznadziejne, jak wszyscy mówią. Sam oczywiście wolę czytać inne książki niż te, które do szkoły, ale przecież i wśród nich są pozycje, które uznać można za bardzo dobre i warte zapoznania się. Zdecydowanie najlepiej wspominam "Krzyżaków" (a film oglądałem chyba z 10 razy - tak mi się spodobał :)), "Kamienie na szaniec" (które jednak moim zdaniem napisane są trochę zbyt delikatnie) i w sumie wszelkie pozycje nawiązujące do II Wojny Światowej i zaborów. Pewnie dlatego, że trochę się tym interesuję. :)

Nie przepadam za liryką... Jakoś pozycje "wierszowane" do mnie nie trafiają. Chociaż oczywiście są wyjątki, a na przodzie "Pan Tadeusz" - fakt, że w fragmentach, ale i tak czytało mi się miło i przyjemnie. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

3 gimnazjum i 2 lektur nie przeczytałem tylko (Ponad połowę tylko przeczytałem: Krzyżaków i Starego Człowieka i morze)

Faworyci :)

Dość lekkie i przyjemne:

Dzieci z Bulerbyn

Sposób na Alcybiadesa

Przygody Odyseusza

Wesele w Atomicach (Opowiadanko dość ciekawe)

Mitologia (Nie wiem czy można uznać)

Teraz czytam Pana Tadeusza i nie jest źle :)

Ogólnie nawet ciekawe są te lektury. Najgorsza lektura: Antygona- 50 stron i tyle czytania :/

Share this post


Link to post
Share on other sites
Nie przepadam za liryką... Jakoś pozycje "wierszowane" do mnie nie trafiają. Chociaż oczywiście są wyjątki, a na przodzie "Pan Tadeusz" - fakt, że w fragmentach, ale i tak czytało mi się miło i przyjemnie. :)

Pan Tadeusz to akurat nie liryka, fakt, że pisany jest wierszem, ale Epos to gatunek epicki.

A poza tym dla mnie w wielu wypadkach to proza jest o wiele cięższa do czytania od wierszy. Chociaż to zależy od upodobań. Ja na przykład pomijałem opisy przyrody w Nad Niemnem, a moja mama odnajduje w ich czytaniu przyjemność.

Jednak mówienie, że lektury są beznadziejne, "bo są", bez żadnych konkretnych zarzutów moim zdaniem świadczy tylko o lenistwie takiego delikwenta i braku chęci sięgnięcia po jakąkolwiek książkę, niekoniecznie lekturę. I tu żadne tłumaczenie nie pomoże. Jeśli ktoś nie chce się przekonać, że tkwi w błędzie, to nie ma siły, która by mu to udowodniła.

Edited by ToxicNomad

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja, nie czytalem lektor zbyt wielu w szkole, ale te, ktore przeczytalem zrobily na mnie dosyc duze wrazenie, lektory te to "w pustyni i w puszczy", "Niemcy", "Kamienie na szaniec", "Swietoszek", "Medaliony", "Skapiec".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja generalnie staram się czytać lektury...właściwie przez całe gimnazjum i podstawówkę nie przeczytałem dokładnie 1 lektury "Dywizjon 303" chociaż właściwie to chyba przez to że nie było ona przerabiana w szkole tylko mieliśmy ją przeczytać a moimi ulubionymi są "Hobbit" (akurat tą książkę czytałem w 3 klasie podstawówki, a omawialiśmy ją chyba w 2 gimnazjum), całkiem fajna jest "Dżuma", a w najbliższym czasie zabieram się za "Potop" bo będziemy teraz omawiać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moja najgorsza lektura to była "Ten Obcy"

Tego szmatławca nie da się czytać.

Nudne dialogi i idiotyczne sytuacje np.Chłopak ukradł 50 zł,ale dziewczyna,która się w nim zakochała,choć był on nieczuły,głupi,pazerny,kradł,nie chciał przyjaźni,to odpracowała ten dług...

Zmuszał grupę do kradzieży jabłek,śmiejąc się przy tym jak jakiś fanatyk ogrodnictwa ;)

Jednym słowem:Mękaaa

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od dawna uważam, że kanon lektur szkolnych powinien zostać zmieniony, uaktualniony. Gdyby zastąpić 4 książki opowiadające o dokładnie tym samym i o dokładnie tej samej budowie (niespełniona miłość bohatera, depresja, marzenia o ukochanej i samobójstwo - czasami zamienione na miłość do ojczyzny) jedną najlepszą, a za pozostałe 3 podstawić chociażby dobry kryminał z mocno rozrysowanymi postaciami i ich psychologią, to lektury szkolne przestałyby się kojarzyć z trudnymi i nudnymi tomiskami.

Sama przeczytałam większość szkolnych lektur (choć przy mnie których już mnie trochę przysłowiowy szlag trafiał...).

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Up

Niby tak, ale zwróć uwagę na fakt, że większość uczniów męczy się niemiłosiernie nawet przy czytaniu "Łyska z pokładu Idy". I co z tego, że wprowadzono by "lepsze" lektury, skoro większość (i to znaczna) i tak by leciała na streszczeniach, bądź całkowicie olewała kwestię lektur. Myślę, że najpierw trzeba zmienić podejście społeczeństwa do kwestii czytania, a dopiero wtedy zmieniać kanon lektur. Obecnym szkolnym półanalfabetom i tak jest obojętne, czy mają czytać "Nad Niemnem", czy może jakąś lekturę ponadprogramową, którą klasa sama sobie wybierze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, to prawda. Ale wierzę (być może mam za dużą wiarę w ludzi), że nawet podczas lekcji, gdy dana lektura byłaby omawiania, takie teksty wywarłyby większe wrażenie na uczniach i może ten 1% sięgnie po książkę i przeczyta ją następnym razem. Utopijne, prawda? ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...