Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

PrincessNue

Shakugan no Shana

Recommended Posts

Shakugan no Shana
a.k.a. ??????, Shana, Shana of the Burning Eyes, Ognistooka Shana

1433uhy.png

Autorzy
Yashichiro Takahashi, Noizi Ito

Producent
J.C. Staff

Gatunek
Akcja, Fantasy, Komedia, Romans

Fabuła


Sakai Yuji, normalny japoński licealista(ileż to anime zaczyna się od tego stwierdzenia?), żyje dość normalnym życiem. Ma kumpla, który jest typowym prymusem, zachwyca się koleżankami z klasy. Z jedną z nich, udaje się w normalnym dniu do normalnego sklepu. Żegnają się...
...Yuji zauważa coś przerażającego. Znajduje się w zamkniętej przestrzeni, pozostali ludzie "zastygli" w bezruchu, nie widząc, nie czując. Tylko on widzi potwora zjadającego przechodniów, spowijając ich w niebieskim płomieniu. Również dziewczyna, która przed chwilą razem z nim rozmawiała znika. Zostaje tylko on...i co gorsza potwór go zauważył...
Na swoje szczęście Sakai zostaje niespodziewanie uratowany przez ognistowłosą dziewczynę w czarnym płaszczu i ze specyficznym wisiorem na szyi. Dowiaduje się od niej jednak nieciekawej rzeczy...on sam już został zjedzony i "właściwy" nie żyje od niedawna. Pozostał tylko "płomieniem"..."pochodnią"...ale to dopiero początek tej opowieści...

-------------------------------------


SnS to seria którą poznałem po obejrzeniu Zero no Tsukaimy, i jeśli ktoś oba tytuły oglądał raczej wie dlaczego. Pierwsza seria Shany to bardzo zacne dzieło, jest odpowiednio dużo akcji, trochę relacji między bohaterami, oraz szczypta humoru(tego ostatniego jest o wiele więcej w Shana-tanie, ale o tym później). Finałowa walka również zapada w pamięć(

Alastor w swojej pełnej formie miażdży!

). Drugi sezon to z kolei większe skupienie się na relacjach między bohaterami(w niektórych momentach stawało się ciut przynudnawe), chociaż po

pojawieniu się Pheles

robi się o wiele ciekawiej. Finał SnS II mnie osobiście ciut zawiódł, ale to głównie przez

wcześniejszą fajniejszą walkę z Sabraciem

.
Oprócz dwóch głównych serii, ukazał się film(całkiem fajny) z alternatywną wersją pierwszego wątku z anime, OVA do pierwszego sezonu, całkiem pokaźna liczba speciali i (właśnie wydawana) seria OVA. Szczególnie przypadły mi do gustu wszelakie speciale("Shana-tany"), pokazujące specyficzną wersję Shany :). Pierwszy odcinek SnS S można również uznać za dobry(

Just where was that hand going?

). A po zakończeniu tej mini-serii ma pojawić się trzeci sezon...czyli znając świat nie wcześniej niż na jesieni 2010...


Btw.: Urusai! Urusai! Urusai! ( Boing! Boing! Boing!)

Link to comment
Share on other sites

Zdecydowanie to bardzo dobre anime. Zarówno I jak II sezon. W II sezonie ulepszyli animację i wreszcie pokazali bardziej efektowne walki. W I sezonie owszem było ich więcej, ale nie były tak emocjonujące jak w II sezonie.

Anime nie ma co prawda żadnego zakończenia, ale ma być III sezon więc można na nie liczyć.

Co do samej Shany to bardzo fajna postać. Zdecydowanie najlepsza w swojej kategorii.

Link to comment
Share on other sites

Rzecz jest genialna, głównie dzięki temu, na co się często zwraca uwagę - bardzo realistyczne charaktery postaci, szczególnie, że każdemu jest poświęcone troszkę więcej czasu. Do tego jeszcze kwestia Kazumi, Tanaki i Satou, którzy próbują się dopasować, ale nie mają za bardzo jak, która jeszcze bardziej ufajnia...

Można narzekać na zbyt duże oczy, ale to się raczej rzuca w oczy na początku, przynajmniej u Yujiego. Czerwone oczy na pół twarzy towarzyszące płonącym włosom to esencja samej Shany, a Kazumi - że się tak wyrażę "do pary" (kto oglądał Shanatany, ten zrozumie :) ).

No i jeszcze wspomniane Shanatany - to po prostu trzeba zobaczyć, nikt lepiej by tego nie sparodiował, czy to Kazumi, czy zachowanie Sydonaya, nie mają sobie równych.

Link to comment
Share on other sites

Skoro wspomniałeś o Shanatan.

Jak dla mnie to zwykły syf. Nie podobają mi się parodie bo to zwykłe ośmieszanie tego świetnego anime.

Ogólnie pisząc nie lubię parodii anime.

Tak poza tym to Shana nie ma oczu na pół twarzy. Ma oczywiście duże, ale bez przesady.

Link to comment
Share on other sites

Wczoraj dostałem przesyłkę m.in. z kolekcją Shakugan no Shana na DVD w wydaniu Anime Gate i znalazłem dość znajome nazwiska przy liście zaangażowanych :) Choć z całym szacunkiem dla ekipy, lektor jest bądź to źle dobrany bądź za cichy. I szkoda, że lyricsy są tłumaczone tylko w niektórych piosenkach.

Link to comment
Share on other sites

Obejrzałem III OAVkę Shany. Bardzo mnie zaskoczyła gdyż spodziewałem się luźnego/komediowego klimatu, a otrzymałem wzruszający dramat. OAVka przypomniała mi ten wzruszający odcinek I sezonu anime. W ogóle Shana praktycznie cały czas poważna jakby była inną postacią.

Taką Shanę nawet bardziej lubiłem choć prawie zapomniałem o tej poważnej wersji anime Shana.

Link to comment
Share on other sites

Trzeci, i jak zapowiedziano czwarty, odcinek Shakugan no Shana S to jest jakaś historia z przeszłości Shany. Co mnie szczerze zastanawia, to co jest między tym dwojgiem po wyjątkowo konkretnym zakończeniu ostatniego sezonu? Ponieważ wychodzi seria OAV nie mogą znów zrobić takiego patentu jak między pierwszym a drugim sezonem...

I jeszcze jedno: nie wie ktoś jak się ma kwestia sprowadzenia Shakugan no Shana Second na polski rynek?

Link to comment
Share on other sites

To w którym momencie się toczy akcja w tej 3 (i 4) OAVce ? Czytałem, że te OAVki to miało być takie dokończenie II sezonu jakby.

Po prostu jak włączyłem tą III OAVkę i zobaczyłem Shanę to sądziłem, że to nie jest Shana tylko ktoś zły udający Shanę. Jakaś taka była całkiem inna. Te komediowe odcinki z Shaną zmieniły jej wizerunek.

Link to comment
Share on other sites

I jeszcze jedno: nie wie ktoś jak się ma kwestia sprowadzenia Shakugan no Shana Second na polski rynek?

Jeśli chodzi o wydanie na polski rynek:

Niestety ale pewne kwestie niezałatwione prawidłowo kilka lat temu, teraz ostro rzutują się na kwestie licencyjne. Poza tym niestety przez wspomniane wcześniejsze zaniedbania wymagają dodatkowego zabezpieczenia w postaci pakietu kilku serii (które nie koniecznie można nazwać ciekawymi czy interesującymi)

Niebawem będziemy na kilku targach filmowych (Francja; Japonia) gdzie będziemy ustalać już szczegóły. Powiedzmy iż w chwili obecnej potrzebnych jest kilka spotkań osobistych, później to już będzie czysta formalność. Aczkolwiek jest to droga przez męki w tym wypadku, zresztą komu z was chciałoby się przepraszać przez rok czasu za "spadek" i odbudowywać zaufanie drugiej strony?

No nie ważne w przypadku tego tytułu jak i kilku innych od Geneon musicie wstrzymać się do października.

Źródło: posty Akashiego na forum AG (na samym dole)

Czyli coś tam się toczy, plany są i negocjacje w toku, ale trzeba poczekać co najmniej do października na jakieś informacje. Tak myślę.

A tak swoją drogą, to dzięki ostatniej promocji od AG zaopatrzyłem się w boksik Shany i w końcu miałem wątpliwą przyjemność obejrzenia tej serii. Nie podeszła mi zbytnio, prawdę mówiąc, chociaż się tego spodziewałem (dlatego nie kupiłem wydania w normalnej cenie - czasami się jednak skąpstwo opłaca :happy:). Klimat taki bezpłciowy i postacie mdłe (realistyczne? A i może, ale ich charakterki nie są z półki przeznaczonej dla mnie), fabuła też wybitna nie jest, chociaż motywy na świat są całkiem zgrabne i powabne, a oprawa audiowizualna to co najwyżej średnie stany wyższe (z denerwującym triple urusai na czele i ogólnie denerwującą w każdej niemal (Nagi była znośna) swojej roli panią Rie). Ale czas zabija skutecznie i bez pardonu. No i podsunęła mi pod nos melonpana, za co chyba największy plusik się jej należy.

Link to comment
Share on other sites

Klimat taki bezpłciowy i postacie mdłe (realistyczne? A i może, ale ich charakterki nie są z półki przeznaczonej dla mnie), fabuła też wybitna nie jest, chociaż motywy na świat są całkiem zgrabne i powabne,

Shana na pewno nie była mdła tylko bardzo wyrazista. Główny bohater miał być takim typowym uczniem więc też nie ma w tym nic złego. Fabuła jest po prostu mocno rozciągnięta bo II sezon też mało co wyjaśnia.

a oprawa audiowizualna to co najwyżej średnie stany wyższe

Animacja ognia/płonącej Shany była rewelacyjna. Powiedział bym, że to jedna z najładniejszych animacji ognia w anime.

Muzyka to też mocniejsza strona tego anime choć jakby najlepsza muzyka w była w II sezonie podczas walk. Jednak cała oprawa dźwiękowa jest bardzo zróżnicowana. Wystarczy przejrzeć sobie ścieżkę dźwiękową z tego anime.

(z denerwującym triple urusai na czele i ogólnie denerwującą w każdej niemal (Nagi była znośna) swojej roli panią Rie).

A co wolałeś żeby go biła jak typowa, nędzna tsundere ?

To jest właśnie oryginalne czyli 3x urusai, a zarazem sympatyczne. Rie Kugimiya to jedna z najlepszych seiyuu. Ma taki milutki, fajniutki głosik. Fajny miała głos jako Taiga, Louise, a Nagi (Hayate no Gotoku) nienawidziłem bo była głupia, a jak jakiejś postaci nie lubię to ani wygląd ani głos jej nie pomoże.

Link to comment
Share on other sites

Sam niedawno zakończyłem pierwszą serię i chętnie podzielę się garścią przemyśleń.

Gdybym miał podsumować serię w dwóch słowach, powiedziałbym "w porządku". Bez trudu pociągnąłem kolejne płytki w niecały tydzień i jakoś specjalnie mi się nie dłużyło, mimo tego, że 20+ odcinków to na moje standardy dość dużo.

Nie wiem czy to efekt zbyt* dużej ilości pochłoniętego przeze mnie shoujo, czy fakt, iż moim pierwszym anime z "tsundere o wiadomym głosie" było Toradora, w Shanie zwracałem uwagę przede wszystkim na elementy obyczajowe. Niewiele mam tu do zarzucenia, charaktery i zachowania postaci były ciekawe, nawet jeśli niezbyt oryginalne, a miejscami infantylne, to wszystko trzymało się określonej konwencji, a to jest najważniejsze.

Dostaliśmy przegląd różnego rodzaju relacji między bohaterami, również antagonistami serii. Na plus zawsze zasługuje pokazanie czarnych charakterów jako osób, które robią to co robią, ze względu na osiągnięcie jakiegoś 'wyższego' celu, nierzadko nie zasługującego na potępienie, zamiast standardowego przejęcia władzy nad światem.

W ogóle, większość postaci drugoplanowych była skonstruowana w interesujący sposób i z uwagą śledziło się ich poczynania (złośliwi powiedzieliby, że z większą niż w przypadku głównych bohaterów). Moim zdaniem, gwiazdą tego show była Margery,

ze wszystkich bohaterów przeszła chyba największą zmianę, do tego sprawnie łączy w sobie postawy cool badass i chodzący running joke, z miejscem na odrobinę łagodniejszej, bardziej kobiecej natury

:ok:

Jeśli chodzi o akcję, było znośnie. Same sceny walk to porządna robota ze strony animatorów. W sensie ogólnym, standard - regularnie pojawiają się kolejni niemilcy, którym trzeba skopać tyłki, a każdy następny jest coraz mocniejszy i sprawia więcej kłopotów. W skrócie to tyle.

Na muzykę złego słowa nie powiem, spodobała mi się bardzo. Na pierwszym miejscu jest klimatyczny ending w wykonaniu Yoko Takahashi, którą każdy powinien kojarzyć ze słynnym openingiem Evangeliona (a jeśli ktoś NGE nie widział, niech się nawet nie odzywa :nonono: ). Jak zostało wspomniane, ścieżka dźwiękowa jest zróżnicowana i niewątpliwie stanowi mocny punkt serii.

Mając przyjemność zakupienia wydania Anime Gate, mogę się również wypowiedzieć o rodzimej wersji językowej. Tłumaczenie daje radę, balansuje pomiędzy dokładnym i dłuższym przekładem, a krótszą i treściwszą formą, łatwiejszą do dopasowania w czasie. Miałem wątpliwości w kilku miejscach (zwłaszcza przy oddawaniu afekcji do drugiej osoby), za to były też momenty świetne, jak teksty Marca, czy ciekawy pomysł wykorzystania fragmentu Pana Tadeusza.

O lektorze nic nie powiem, bo po prostu nie włączałem tej opcji. Za to napisy, zwłaszcza w jednym odcinku, nie pamiętam już którym, bywały minimalnie opóźnione, na szczęście nie przeszkadzało to w cieszeniu się seansem. Chyba, że to wina mojego DVD.

Podsumowując, Shana to solidne anime, choć bez rewelacji. Wypada się zapoznać, zwłaszcza że seria wypracowała już sobie pewną renomę, a okazja jest dogodna.

Jeszcze jedno. Czy na wszystkich zbiorczych tekturowych pudełkach Yoshida ma czerwone włosy?

Byłbym zapomniał:

* To tylko taki skrót myślowy. Shoujo NIGDY za dużo^^

Link to comment
Share on other sites

Jeszcze jedno. Czy na wszystkich zbiorczych tekturowych pudełkach Yoshida ma czerwone włosy?

Na moim też ma, to chyba jest kwestia matrycy w drukarni...

Co do lektora - mógłby mówić troszkę głośniej. Choć i tak każdy sposób oglądania anime poza napisami do oryginalnej ścieżki dźwiękowej uważam za gorszy :)

Link to comment
Share on other sites

jakoś specjalnie mi się nie dłużyło, mimo tego, że 20+ odcinków to na moje standardy dość dużo.

Te krótkie serie mają około 13 odcinków, a te lekko dłuższe około 26 odcinków więc to raczej mało. 26 odcinków przeciętnie w 3 dni oglądam.

moim pierwszym anime z "tsundere o wiadomym głosie" było Toradora

Ja oglądałem wpierw Shanę, potem Tsukaimę i później Toradorę. Jeśli chodzi o główne bohaterki z tych trzech to najbardziej polubiłem Shanę choć Taiga też była świetna.

W Shanie zwracałem uwagę przede wszystkim na elementy obyczajowe. Niewiele mam tu do zarzucenia, charaktery i zachowania postaci były ciekawe, nawet jeśli niezbyt oryginalne, a miejscami infantylne, to wszystko trzymało się określonej konwencji, a to jest najważniejsze.

Dla mnie to był dodatek czyli najważniejsza jest fabuła gdyż Shana miała swoją konkretną fabułę lecz niestety bardzo ją rozciągnęli. Z postaci oczywiście najbardziej lubiłem Shanę.

Na plus zawsze zasługuje pokazanie czarnych charakterów jako osób, które robią to co robią, ze względu na osiągnięcie jakiegoś 'wyższego' celu, nierzadko nie zasługującego na potępienie, zamiast standardowego przejęcia władzy nad światem.

To jest normalka w anime i Shana nie jest wyjątkiem. W anime tak jak w prawdziwym świecie są źli (Iran, Korea północna, muzułmanie, talibowie itp) i dobrzy (Ameryka, Izrael, UE). Każdy ma swoje cele więc to co dla jednej strony wydaje się złe ( i z tym walczą) dla drugiej może wydawać się dobre. Oczywiście są anime z dużo bardziej złożonymi postaciami niż w Shanie.

Jeśli chodzi o akcję, było znośnie. Same sceny walk to porządna robota ze strony animatorów. W sensie ogólnym, standard - regularnie pojawiają się kolejni niemilcy, którym trzeba skopać tyłki, a każdy następny jest coraz mocniejszy i sprawia więcej kłopotów. W skrócie to tyle.

Nie było znośnie lecz było świetnie choć w II sezonie zrobili lepsze sceny walk. Ogólnie Shanę można nazwać anime akcji gdyż na tym głównie polegało czyli na walce. Poziom akcji, walk, animacji był lepszy niż w standardowym anime akcji. Jakby nie ta akcja to nawet nie chciało by mi się oglądać Shany. Jednak jak oglądałem II sezon można było zauważyć jeszcze lepszą animację.

Na muzykę złego słowa nie powiem, spodobała mi się bardzo.

Tak muzyka była świetna choć bardziej zapamiętałem te lepsze rytmy w II sezonie, szczególnie podczas scen akcji. Muzyka to 10/10 w Shanie.

Podsumowując, Shana to solidne anime, choć bez rewelacji. Wypada się zapoznać, zwłaszcza że seria wypracowała już sobie pewną renomę, a okazja jest dogodna.

Jak dla mnie I sezon Shany to 8/10, a w II sezon 9/10 mimo, że w II sezonie było więcej romansu i niektórzy na to narzekali.

Link to comment
Share on other sites

Shana na pewno nie była mdła tylko bardzo wyrazista. Główny bohater miał być takim typowym uczniem więc też nie ma w tym nic złego. Fabuła jest po prostu mocno rozciągnięta bo II sezon też mało co wyjaśnia.

Kwestia gustu. Chociaż fakt, na tle do bólu mdłego i nudnego głównego bohatera była niesamowicie wyrazista. Ponieważ ja jednak widzę coś złego w takiej kreacji typowego, nudnego ucznia z typowymi dla ucznia problemami, który chce się stać silniejszy, żeby móc pomóc przyjaciołom itepe, itede, bo to jest klepane w prawie każdej tego typu produkcji. Co do fabuły - a co mnie to, że rozciągnięta? Mogli nie rozciągać. Właściwie to podałeś kolejny minus tej adaptacji, nie wiem, czy celowo. :tongue:

Animacja ognia/płonącej Shany była rewelacyjna. Powiedział bym, że to jedna z najładniejszych animacji ognia w anime. Muzyka to też mocniejsza strona tego anime choć jakby najlepsza muzyka w była w II sezonie podczas walk. Jednak cała oprawa dźwiękowa jest bardzo zróżnicowana. Wystarczy przejrzeć sobie ścieżkę dźwiękową z tego anime.

Dla mnie nic szczególnego. A nawet jeśli, to całokształtu nie ratuje. Muzyka akurat była okej, po prostu po uogólnieniu do oprawy audiowizualnej wyciągnąłem średnią, która z przeciętnej kreski/animacji i dobrej muzyki wyszła jaka wyszła. I to wcale nie znaczy, że jest zła, średnie stany wyższe to dość porządny wynik.

A co wolałeś żeby go biła jak typowa, nędzna tsundere ? To jest właśnie oryginalne czyli 3x urusai, a zarazem sympatyczne. Rie Kugimiya to jedna z najlepszych seiyuu. Ma taki milutki, fajniutki głosik. Fajny miała głos jako Taiga, Louise, a Nagi (Hayate no Gotoku) nienawidziłem bo była głupia, a jak jakiejś postaci nie lubię to ani wygląd ani głos jej nie pomoże.

Ogólnie rzecz biorąc, to za tsundere nie przepadam. Ale tak, wolałbym, żeby go biła, bo przynajmniej bym wiedział, na czym stoję. A tak dostałem postać zachowującą się jak irytująca dziewczynka z podstawówki, której ktoś powiedział, że jest ładna.

Co do pani Rie - kwestia gustu. Ja, na ten przykład, wolę stonowane, głębokie i spokojne głosy, a każda grana przez nią postać niemiłosiernie piszczy. Ale jak charakter jest dobry, to i głos mi go nie obrzydzi, że tak powiem.

Link to comment
Share on other sites

Kwestia gustu. Chociaż fakt, na tle do bólu mdłego i nudnego głównego bohatera była niesamowicie wyrazista. Ponieważ ja jednak widzę coś złego w takiej kreacji typowego, nudnego ucznia z typowymi dla ucznia problemami, który chce się stać silniejszy, żeby móc pomóc przyjaciołom itepe, itede, bo to jest klepane w prawie każdej tego typu produkcji. Co do fabuły - a co mnie to, że rozciągnięta? Mogli nie rozciągać. Właściwie to podałeś kolejny minus tej adaptacji, nie wiem, czy celowo. :tongue:

Zauważ jednak kim był główny bohater. Zawsze należy patrzeć na postać pod względem świata i fabuły danego anime. Nie można sobie wyjąć postaci z różnych anime o podobnym dosyć charakterze i napisać, że to ten typ postaci. Odnośnie tego stawania się silniejszym to może nie pamiętasz, ale w dużym stopniu chodziło o bronienie samego siebie.

Dla mnie nic szczególnego. A nawet jeśli, to całokształtu nie ratuje. Muzyka akurat była okej, po prostu po uogólnieniu do oprawy audiowizualnej wyciągnąłem średnią, która z przeciętnej kreski/animacji i dobrej muzyki wyszła jaka wyszła. I to wcale nie znaczy, że jest zła, średnie stany wyższe to dość porządny wynik.

Zależy z czym porównujesz. Ale zwykłym kłamstwem jest pisanie, że przeciętna animacja/kreska była w tym anime. Mając porównanie z wieloma anime bez wątpliwości można stwierdzić, ze jest powyżej przeciętnej czyli co najmniej dobra (animacja jeszcze lepsza). Muzyka jak dla mnie nie była OK lecz świetna.

Ogólnie rzecz biorąc, to za tsundere nie przepadam. Ale tak, wolałbym, żeby go biła, bo przynajmniej bym wiedział, na czym stoję. A tak dostałem postać zachowującą się jak irytująca dziewczynka z podstawówki, której ktoś powiedział, że jest ładna.

Znowu mnie negatywnie zaskoczyłeś choć to oczywiście kwestia gustu. Ja nienawidzę scen gdzie tsundere bije głównego bohatera.

Shana się bardzo pozytywnie wyróżnia (może dlatego, że ma tylko 12 lat) czyli tak słodziutko mówi "urusai, urusai, urusai".

Nie jest irytująca ani trochę.

Co do pani Rie - kwestia gustu. Ja, na ten przykład, wolę stonowane, głębokie i spokojne głosy, a każda grana przez nią postać niemiłosiernie piszczy. Ale jak charakter jest dobry, to i głos mi go nie obrzydzi, że tak powiem.

Chyba niewiele anime widziałeś z tą seiyuu. Przejrzyj sobie listę produkcji gdzie podstawiała głos to zobaczysz, że były to bardzo różne postacie i głos też nie był ten sam.

Link to comment
Share on other sites

Zauważ jednak kim był główny bohater. Zawsze należy patrzeć na postać pod względem świata i fabuły danego anime. Nie można sobie wyjąć postaci z różnych anime o podobnym dosyć charakterze i napisać, że to ten typ postaci.

Zwykłym uczniem. Jako uczeń znam wielu innych zwykłych uczniów, którzy są stokroć bardziej interesującymi personami od niego, a i mam problem, żeby kogoś nudniejszego sobie przypomnieć. A to niby czemu? Traktuję anime jako rozrywkę, nie będę rozważał postaci pod kilkunastoma kątami. Dla mnie albo jest interesująca, albo taka nie jest. Ale jeśli już mam to zrobić, to przez pryzmat interesującego świata z niepokojącymi problemami i fabuły próbującej przedstawić "Wielki Konflikt Sił Nadprzyrodzonych, Które Świat Śmiertelników Mogą Zatrząść w Posadach Takoż" maluje się chłopaczyna jeszcze biedniejszy i nudniejszy. Może i miał taki być, ale jakoś to do mnie nie przemawia.

Odnośnie tego stawania się silniejszym to może nie pamiętasz, ale w dużym stopniu chodziło o bronienie samego siebie.

Żeby nie kłopotać Shany o swoje bezpieczeństwo, jeśli dobrze pamiętam, więc wracamy do punktu wejścia.

Zależy z czym porównujesz. Ale zwykłym kłamstwem jest pisanie, że przeciętna animacja/kreska była w tym anime. Mając porównanie z wieloma anime bez wątpliwości można stwierdzić, ze jest powyżej przeciętnej czyli co najmniej dobra (animacja jeszcze lepsza).

Mając na koncie wiele produkcji takich studiów jak na ten przykład Bones czy Madhouse, uznaję, że tu jest pod tym względem średnio. Kłamstwo? Zwykłe wyrażanie opinii, powiedziałbym raczej.

Chyba niewiele anime widziałeś z tą seiyuu. Przejrzyj sobie listę produkcji gdzie podstawiała głos to zobaczysz, że były to bardzo różne postacie i głos też nie był ten sam.

Słyszałem jej głos z ust różnych, bardzo różnych postaci, i było tego na tyle dużo, że mogę sobie wyrobić o niej opinię - głos jest taki sam, czasem, co najwyżej, trochę niższy. Tyle ode mnie odnośnie tej pani, to nie temat o tym.

Link to comment
Share on other sites

Zwykłym uczniem. Jako uczeń znam wielu innych zwykłych uczniów, którzy są stokroć bardziej interesującymi personami od niego, a i mam problem, żeby kogoś nudniejszego sobie przypomnieć. A to niby czemu? Traktuję anime jako rozrywkę, nie będę rozważał postaci pod kilkunastoma kątami.

Nie rozumiesz jak widzę. Główny bohater był

wyjątkową osobą w sensie posiadania przez niego Regi Maigo

.

Żeby nie kłopotać Shany o swoje bezpieczeństwo, jeśli dobrze pamiętam, więc wracamy do punktu wejścia.

Nie tylko o to chodzi, ale już mniejsza z tym.

Mając na koncie wiele produkcji takich studiów jak na ten przykład Bones czy Madhouse, uznaję, że tu jest pod tym względem średnio.

No jeśli porównujesz najlepsze graficznie anime to owszem, ale zrozum, że ja piszę o średniej jakości wizualnej. Więc jeśli porównać ogół anime to Shana wypada lepiej wizualnie niż przeciętne.

Słyszałem jej głos z ust różnych, bardzo różnych postaci, i było tego na tyle dużo, że mogę sobie wyrobić o niej opinię - głos jest taki sam, czasem, co najwyżej, trochę niższy. Tyle ode mnie odnośnie tej pani, to nie temat o tym.

No to widocznie mało słyszałeś lecz ja nie tyle piszę o barwie głosu, ale choćby o postacie, którym podstawia głos czyli, że są różnorodne.

Rie Kugimiya to jedna z najlepszych seiyuu, które doskonale potrafi modyfikować swój głos.

Link to comment
Share on other sites

shakugannoshanas.th.jpg


Ovka dobiegła końca. Ogólnie mówiąc po czterech odcinkach jakie nam zaserwowano, mam mieszane odczucia. Z jednej strony było całkiem pozytywnie - typowo ova ep jakim był pierwszy, był również niesamowicie enjoyable jak dla mnie, o czym zresztą już wspomniałem w listopadzie poprzedniego roku. Zacna sytuacja i wynikające z niej sytuacje komediowe nie raziły ograniem jak fillerowe epy drugiej serii, za co plus z mojej strony spory. Kolejny odcinek - historia

niby

tajemnicy Shany. Ot fajnie, pięknie, ale mówiąc prawdę nawet jak na tego typu produkty "poboczne" serii było imo średnio. Ostatni dwuodcinkowy mini-arc był lepszy od poprzedniego(acz do pierwszej SnS S też brakowało), zagrał też w trochę poważniejsze nuty(za co mu chwała), do tego przedstawiając Shanę pre-Yujiversion, co nadało odmiennego tonu całej opowieści. Mimo, że cała sprawa była imo przewidywalna po krótkiej retrospekcji, to ściganie Tomogary i "

iwillslashthiscarintwo!

" wyglądało całkiem zacnie. Z kwestii technicznych było dobrze - animacja nie zawodzi, muzyka jest znośna(chociaż op jest imo średni, ale dobry jak dla mnie ed to wynagradza :]). Do tego shanatany dla każdego epa. Podsumowując - dla fanów Shany to raczej warta obejrzenia pozycja(acz nie obowiązkowa), dla innych - średnio. A tymczasem wypada czekać na kolejną serię...

Link to comment
Share on other sites

Po przeczytaniu kilku recenzji i opinii na temat tego anime (m.in. Ballacka) z rezerwą zacząłem oglądać pierwszy sezon. Początek był słaby i nie wróżył niczego dobrego. Nudny główny bohater, oklepany temat i zarys fabuły.... Jednak kolejne epki oglądało się coraz lepiej. Zwyczajnie polubiłem Shanę i Alastora (bułeczki rządziły), Margery Daw i Marcosiusa (prześmieszne gadki o piciu Margery) oraz Wilhelminę Carmel (za jej powagę i dokładność) i Shiro (szkoda że tak mało go było). Dla przeciwwagi, większość klasy Yujiego była okropnie irytująca (wątek z Kazumi), poza Keisakiem i Eitą.

Fajny jest też rozwój głównego bohatera, w drugim sezonie trochę już potrafi.

Obydwa sezony trzymają równy poziom, najlepsze odcinki to końcówka pierwszego sezonu

(przyzwanie Alastora)

i

walka z Sabrackiem

w drugim. OVy są jak dla mnie takie sobie.

Tytuł ten zwyczajnie trafił w moje gusta poszukiwacza szkolniaków i ukrytych światów tuż obok naszego codziennego życia. Lubie takie motywy w anime. Oprawa graficzna też w porządku, muzyka podobnie. Fabuła jest lekko niedopracowana, czasem logika trochę wysiada.

Ogólnie - 7,5/10. I czekam na sezon trzeci...

Link to comment
Share on other sites

Czasami mam ochotę uściskać tych, co są odpowiedzialni za asortyment w Empiku - wałęsałem się tam dzisiaj po skończonych zajęciach na uczelni, szukając tego i owego (Okej, jakichkolwiek znaków m&a), i nagle dostrzegłem pięknego boxa zawierającego cztery DVD z całym pierwszym sezonem, za jedyne 39,99. Nie mogłem przepuścić takiej okazji :3 Jak tylko skończę czytać Japan, to zabieram się za Shanę, zwłaszcza po przeczytaniu tutejszych opinii i recenzji z kilku portali.

Link to comment
Share on other sites

Well, skoro pierwszy sezon mam już za sobą, to chyba pora opisać wrażenia...

Po wszystkich lekkostrawnych animcach z traktujących z grubsza o niczym (wow, ale tych pozycji było), ta pozycja była trochę jak zimny prysznic, lekki wstrząs elektryczny czy inna swołocz. Z początku wydawało się nieprzyjemne, ale im dalej, tym lepiej. Nie chcę brzmieć jak jakiś emocjonalny pajac, ale, kurna... jakoś tak zżyłem się z bohaterami, co mi się do tej pory zdarzyło tylko w przypadku Konaty 3smile.gif (Może to wina tego, że charaktery postaci są takie... realistyczne?) Autentycznie coś mną targnęło, gdy

Shana poświęciła się by ratować Yuujiego, nadziewając się na włócznię Wilhelminy oraz gdy użyła Tenpa Jyousai, od którego miała zginąć (obawiłem się użycia tej mocy od momentu, gdy została wymieniona)

Szczęśliwie, nic się jej nie stało... W sumie, to jest to pierwsze obejrzane przeze mnie anime, które posiada tak "wartką" animację, więc nie mam jej z bardzo do czego porównać, ale... coś czuję, że długo nic tego nie przebije. Muzyka bardzo miło pieściła moje uszy, zwłaszcza pierwsze wersje openingów i endingów - były żywe, łatwo wpadały w ucho i przyjemnie się do nich śpiewało (tja, dobrze czytacie). Drugie już nie zrobiły na mnie takiego wrażenia, zwłaszcza ED i ta rozpaczliwa próba zaśpiewania angielskiego zdania do rytmu, co poskutkowało urwaniem ostatniego słowa :) Dobra, wypadałoby zabrać się za Samurai Champloo... ale to potem.

Jeszcze jedno. Czy na wszystkich zbiorczych tekturowych pudełkach Yoshida ma czerwone włosy?

Hm, dopiero teraz to zauważyłem... Na pocztówce z czwartego boxa jest niemal tak samo (w końcu to ten sam art), tylko ta z trzeciego zachowała właściwy kolor. Chyba rozumiem, po co taki zabieg - wykontrastowane postacie bardziej przyciągają wzrok (nie no, chyba nie zaprzeczycie użycia kontrastu, co?), odstają od reszty pudełek na półce (co i na mnie podziałało). Ale po co się czepiać, wydanie jest świetne, pudełko solidne i w ogóle...

Link to comment
Share on other sites

Drugi sezon zakończony. Wrażenia zdecydowanie pozytywne, choć męczy mnie kilka niedokończonych wątków (

Jak między innymi sytuacja Ike x Yoshida

). Generalnie to dwójeczka niczym nie ustępuje miejsca jedynce - mamy tę samą, ciągłą akcję, romans, mini-harem (

Momentalnie powiększający się o Konoe :3

no i Shanę, która jest bardziej dere dere niż tsun tsun :] Z ciekawszych rzeczy zapamiętałem

użycie Konoe jako magazynu na emocje (

o_O)

oraz Shanę i jej bezpośrednie "Jak się robi dzieci" :D Podczas ostatnich dwóch odcinków byłem niemal pewien, że Kazumi będzie zmuszona do użycia tego artefaktu, który otrzymała od Pheles. Całe szczęście, tak się nie stało. Jedyne, co mnie strasznie mierziło, to drugie wersje op/ed. Tego się po prostu nie dawało słuchać - nie wiem, co wokalistka zrobiła ze swoimi strunami głosowymi, ale brzmiała jak sztachnięte niemowlę. Koszmar.

Pozostaje obejrzeć ovkę i czekać na sezon trzeci...

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...