Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Felessan

Kimi ni Todoke

Recommended Posts

Kimi ni Todoke
a.k.a. Reaching You

kimini.jpg

Producent
Production I.G

Gatunek
Romans, szkoła, shoujo

Fabuła

W jednej ze szkół żyje sobie pewna otwarta dla wszystkich i bardzo pomocna dziewczyna - Sawako Kuronuma. Cały problem polega na tym, że ludzie obawiają się jej niezależnie od tego co robi. Spytacie z jakiego powodu można obawiać się kogoś o takim nastawieniu wobec świata? Powód jest dość absurdalny i prozaiczny - mianowicie Sawako wyglądem i częściowo zachowaniem przypomina słynną bohaterkę horroru The Ring i stąd też otrzymała swoje przezwisko - Sadako. Pod tym "pseudonimem" zna ją cała szkoła i mało kto wie, jak naprawdę ma na imię. Sawako fascynuje natomiast Shouta Kazehaya, chłopak z jej klasy, który jest dokładnie taki, jaka chciałaby być nasza bohaterka - otwarty wobec wszystkich, miły, powszechnie lubiany. Jest on chyba jedyną osobą, która zwraca się do Sawako jej prawdziwym imieniem i nie boi się z nią rozmawiać. Historia zarówno anime jak i mangi zaczyna się od momentu, kiedy Kazehaya i Sawako zaczynają się zaprzyjaźniać.

***

Przyznam, że niemałe było moje zdziwienie kiedy zobaczyłem, że chyba jako jedyny spośród forumowiczów oglądam to anime. Co jest tym dziwniejsze, że jest to chyba najwyżej oceniana na MAL pozycja tego sezonu (kiedy patrzyłem ostatnio średnia ocen wynosiła bodajże 8.44) i jedno z moich najprzyjemniejszych zaskoczeń. Posunę się nawet do stwierdzenia, że przynajmniej do 3 odcinka anime przynosi mi podobne odczucia jak Spice & Wolf - odchamia. Poza tym polubiłem Sawako i Kuronumę, nie decydowałbym się określić miejsca tej dwójki pośród wszystkich potencjalnych-kandydatów-na-parę ze wszystkich obejrzanych przeze mnie serii, jednak byliby w czołówce (ich relacje są na tą chwilę wręcz idealne, co jednak niezbyt przeszkadza a i pewnie jakiś kryzys w końcu nastanie). W lekko przesadzony sposób pokazany jest co prawda strach ludzi przed Sawako, po chwili zastanowienia doszedłem jednak do wniosku, że to celowy zabieg. W końcu chyba każdy z nas miał w swojej klasie osobę, która służyła jako ogólny temat niewysublimowanych żartów i stojącą zawsze na uboczu - przynajmniej u mnie zawszy był (i na studiach w dalszym ciągu jest) ktoś taki.

Wspomnieć także należy o kresce, która w mojej opinii jest bardzo dobra - same projekty postaci uznać można za niezbyt szczegółowe, przeglądając jednak pierwsze strony mangi od razu rzuca się w oczy, że są po prostu wiernie przeniesione z jej stron (również super deformed miny Sawako). Natomiast do samego tła i ogólnie dobranych kolorów nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Również muzyka - zarówno OP jak i ED - świetnie uzupełnia całość odczuć.

Podsumowując: historia w Kimi ni Todoke toczy się powoli, jest dużo ochów i achów wobec Kazehai ale... to wszystko ogląda się spokojnie i z takim jakimś ciepłem na sercu. Pierwszy odcinek nie do końca oddaje cały klimat zawarty w Kimi ni Todoke, mi udzielił się on dopiero w drugim epizodzie a zakończenie trzeciego skłoniło do sięgnięcia po mangę - po prostu ciekawi mnie niemiłosiernie jak dalej potoczy się fabuła. Wszystkich zachęcam do zapoznania się z tym tytułem ^^
Link to comment
Share on other sites

Pierwszy odcinek nie do końca oddaje cały klimat zawarty w Kimi ni Todoke

W takim razie muszę przy najbliższej okazji obejrzeć drugi ep, bo pierwszy umiarkowanie mi się podobał, delikatnie mówiąc. Wprawdzie nie było aż tak bezpłciowo (hir hir) jak przy Sasameki Koto, ale wrażenia podobne. Wypisując to, co mi się podobało: przede wszystkim tła :P Bardzo ładnie namalowane są. Druga rzecz to VA użyczająca głosu Sawako, zmiana sposobu mówienia z "wewnętrznego" na sztywny/oschły, gdy wypowiada coś na głos i próbuje brzmieć "przyjaźnie", wg mnie dobrze to wyszło. Przeciw superdeformed też nic nie mam specjalnie, może trochę za często to było wrzucane, ale okej. Na plus zaliczam fakt, że klasa Sawako to nie jest banda okrutników skorych do "wbijania wystającego gwoździa" (nawiązuję do tego przysłowia japońskiego, proszę tego wulgarnie nie interpretować :P ), tylko potrafią przeprosić itd. Natomiast to, co mi się nie podobało to postawa Sawako przez chyba cały ep. Używając gwary: powtarzała "łojezu łon sie paczy na mnie Dx " prawie równie często, co Rinda mówiła "Guin...!" w niedawnym epie Guin Sagi, aż mnie to nerwić zaczęło. Jeśli w kolejnych epach ta sytuacja ulegnie zmianie (mam nadzieję), to powinno być okej. Wygląd postaci też mi nie przypadł do gustu, za duże oczy, za pełne wargi u wszystkich - ale dzisiaj podniosłem pierwszy tomik Ourana i wychodzi na to, że taka specyfika do tej pory obcych dla mnie mang adresowanych do grupy "shoujo". No cóż, da się przeboleć. Choć obiekt westchnień Sawako jest dziewczęcy w stopniu dla mnie niepokojącym, może potem pokazuje jakieś, za przeproszeniem, męskie cechy. Jeszcze jedna sprawa: kompletnie nie przemawia do mnie koncept, że koledzy boją się Sawako, bo Sadako przypomina i uważają w miarę na serio, że gada z duchami. Jeśli historia ma być wiarygodnym romansidłem (uch...), to taki trudny do wyobrażenia sobie przeze mnie w rzeczywistości koncept się z tym po prostu gryzie. Brak akceptacji jeśli chodzi o dystansowanie się Sawako od klasy oraz jej dziwne zachowanie - okej, to kapuję. Ale że ducha przypomina? Mam nadzieję, że zluzują z tym gagiem potem.

Krótko: po pierwszym epie dla mnie anime średnie jest i niezbyt mnie ciągnie do dalszych, ale nie skreślam serii. Jak się zmobilizuję i przygotuję psychicznie, to obejrzę kolejne epy.

Link to comment
Share on other sites

Nie nie jesteś jedyny, sam nosiłem się z założeniem tematu o Kimi ni Todoke, ale lenistwo wygrało. Na szczęście mnie wyręczyłeś :> i teraz mogę się podzielić swoimi spostrzeżeniami ;]

Tak więc mange przeczytałem do 18 chaptera, a więc wszystko co do tamtego czasu "wydano". Obecnie na jakiś czas zarzuciłem ją, żeby sobie nie spolerować bardziej anime ;]

Więc po kolei. Opening bardzo miło mnie zaskoczył, spokojny, przyjemny dla ucha kawałek, którego ani myślę przewijać. Bardzo przypadł mi do gustu. Dalej kolejne miłe zaskoczenie - wiernie trzymamy się mangi, zarówno fabularnie jak i pod względem projektów postaci, które od razu rozpoznawałem. Jak już wspominał Felessan, Kimi ni Todoke prezentuje podobny styl do Spice & Wolf, bardzo spokojne, stonowane bez jakichś wodotrysków i nie wiadomo czego, ale mimo to ogląda się je z wielką przyjemnością, a historia wciąga. Zgodził bym się również z ty, że odchamia. Sama Sawako i jej stosunek do ludzi, a raczej usilne próby nawiązania jakichkolwiek relacji z nimi prowadzą często do komicznych sytuacji. Nie braknie też wzruszeń i już wspominanych achów i ochów nad wspaniałym, niepowtarzalnym i wiecznie uśmiechniętym Kazehaya ;]. Prawdę powiedziawszy to właśnie postać Sawako sprawiła, że zainteresowałem się mangą na dłużej i z niecierpliwością oczekiwałem na premierę anime. Słówko o muzyce - nie ma tu nachalnych, głośnych utworów, raczej cicha muzyka klasyczna, przygrywające pianino/skrzypce/gitara w co ważniejszych momentach. Ogólnie jest to bardzo przyjemne dla ucha i nie męczy. No i na koniec jeszcze Ed, który nie przypadł mi do gustu tak bardzo jak Op, ale też jest całkiem przyjemny.

Reasumując, na obecną chwile, po obejrzeniu 3 odcinków wystawił bym KnT mocną 8. Mam nadzieje, że seria dalej będzie wiernie podążać za fabułą mangi i nie pojawią się jakieś udziwnienia. W obecnej formia zapowiada się jeden z lepszych tytułów tego roku, przynajmniej z tych, które miałem już okazję oglądać ;]

Link to comment
Share on other sites

Z publiczną wypowiedzią wstrzymałem się do obejrzenia trzeciego odcinka. I dobrze; na pewno jest lepszy niż poprzednie i daje nadzieję na znośny rozwój fabuły. W zasadzie nie mam się co rozpisywać, moje odczucia w większości pokrywają się z tym, co przedstawił MSaint. Tła bardzo ładne, postaci już niekoniecznie. Nigdy nie lubiłem tej kreski reprezentowanej przez (na szczęście) niektóre mangi shoujo i raczej nie polubię. Próbę wprawienia tejże w ruch przyjmuję chłodno; nie pomaga też fakt, że w niektóre linie są po prostu koślawe. Wiem, że to zdarza się prawie w każdym anime, ale tu jakoś szczególnie kłuje w oczy. Natomiast muzyka mi się spodobała - spokojna, nastrojowa, taka jaka powinna być.

Z treścią właściwą wiąże się w moim przypadku dziwne zjawisko. Każdy odcinek zaczynałem oglądać z dużym entuzjazmem, który nie wiadomo skąd się brał, pierwsza połowa nieco mnie wynudziła by potem zrobiło się trochę ciekawiej, a na końcu znów towarzyszyło mi zadowolenie, nieproporcjonalnie duże do obejrzanej treści. W ostatecznym rozrachunku uznaję to za plus.

Sawako to całkiem interesująca postać, miła dziewczyna, nieco zamknięta w sobie, może trochę bez charakteru, ale jest szansa, że jej osobowość rozkwitnie z postępami w historii. Nie uważam żeby Shouta był, jak to określił Mariusz, dziewczęcy. Poza dziwnie kojarzącym mi się imieniem jest (podejrzanie?) normalny. Jedyne co mógłbym mu zarzucić to to, że będąc wiecznie radosnym, przyjacielskim i pociesznym do kwadratu, irytuje mnie na dłuższą metę, choć to już tylko moja impresja. Uwielbienie jakie przejawia wobec niego główna bohaterka dochodzi wprawdzie do lekkiego absurdu... takie prawo typowego shoujo.

Kimi ni Todoke nie wciągnęło mnie specjalnie, niemniej pozostaje niezłą serią, nie ulega wątpliwości, że zostaje u mnie w watching na MAL i na razie dostaje 7.5.

Link to comment
Share on other sites

Tak na początek co do słów Sainta o aspiracjach Kimi ni Todoke do roli "wiarygodnego romansidła". Gdy się teraz nad tym zastanowiłem to doszedłem do wniosku, że coś takiego jak "wiarygodne romansidło" w mangach musi występować raczej rzadko a przynajmniej ja się z takim nie spotkałem wśród tytułów jakie czytałem. Nawet Toradora! ciężko byłoby nazwać tym mianem - po prostu historie tego typu MUSZĄ zawierać kilka charakterystycznych elementów, które w rzeczywistości raczej nie miałyby prawa się zdarzyć. Bo kto z nas może z czystym sumieniem powiedzieć, ze zna z życia(uczestniczył?:P) historię rodem z opowieści, gdzie nagle w jakiejś niedojdzie/szkolnym bóstwie zakochuje się szkolne bóstwo/niedojda i ten drugi nagle zaczyna zauważać, jaka ta druga osoba jest wspaniała? Mało tego, okazuje się, że w każdym z nich zakochany jest nie tak mały pluton innych osób, które zaczynają walczyć o obiekt uczuć... No właśnie ^^ Tak więc oglądając historie pokroju KnT na kilka rzeczy trzeba przymknąć oko i cieszyć się tym co jest nam serwowane. Chyba, że ktoś ma totalną alergię na tego typu opowieści, ale w takim wypadku już nic nie da się poradzić.

Co do kreski - to już kwestia gustu, mi rzadko kiedy przeszkadza w oglądaniu (chyba, że już totalnie gryzie mnie w oczy, ale nie podam teraz z czystym sumieniem tytułu, który by tak podziałał). Wielkie oczy, niebywałe proporcje, same modelki w szkole? Who cares? Nie wszystko może być rysowane realistycznie, takie już prawo M&A, że autor może sobie zaszaleć i rysować, jak mu się żywnie podoba ^^ A KnT to - jak już było wspominane kilka razy - shoujo (specjalnie dla Mariusza bez uproszczeń: szkolny romans, którego targetem są głównie nastoletnie dziewczyny:P) i mają tu prawo zaistnieć ogromniaste oczy zajmujące pół twarzy. Choć jak Kondzio zaznaczył - nie w każdym tytule (ja nie dodam 'na szczęście'). Komuś to wybitnie przeszkadza? Niech znajdzie tytuł rysowany 'realistycznie'... Zgodzić się muszę z tym, że niektóre postacie i sytuacje narysowane są cokolwiek koślawo, takie coś jednak trafia się w prawie każdej serii. Za to wszystko powinny zrekompensować cudowne tła - tak dobrych od dawna nie widziałem.

Dziewczęcość Kazehai? Gdzie? o_O To, że nie jest buzującym adrenaliną byczkiem nie świadczy zaraz o jego dziewczęcości (swoją drogą - dziwaczne słowo ^^). Uprawia sport, spotyka się z kumplami, interesują go dziewczyny - normalnie zachowujący się nastolatek IMO. Chyba, że ktoś za dziwne uzna to, że nie ciągnie dziewczyn za włosy, nie pierze się z kolegami i ogólnie nie zachowuje się jak małe wulgarne tornado. Nie każdy musi być jak Jotaro :cool: Tym bardziej, że mimo tego przeidealizowania chłopak daje się lubić.

Kolejna sprawa - strach przed Sawako. Jestem już na bieżąco z mangą a tam dość dobrze wyjaśniono, jak ta cała sytuacja się kształtowała i co do tego doprowadziło. Naciągane bo naciągane, wiadomo, że w rzeczywistości taka sytuacja raczej nie mogłaby zaistnieć. Jednak dziś zdałem sobie sprawę, że identyczny patent zastosowano we wspominanym już przeze mnie Toradora! - przecież ludzie bali się Ryujiego tylko ze względu na jego bandycki wygląd. Oddawanie komuś portfela po tym, jak szturchnęło się go w ramię? Gdzież tu logika i realizm :icon_wink:

W najnowszym, 4 odcinku do tej słitaśnej historii wkracza już nieco poważniejsza fabuła i pierwsze nieporozumienia, za niedługo pojawi się również na dłużej niż kilkusekundowe stanie-na-ekranie Kurumi-chan co dodatkowo nada smaczku całej historii. Przynajmniej dla mnie ^^ Znamienne jest także to, że po zapoznaniu się z mangą ekranizację ogląda się jeszcze przyjemniej, co prawda zauważa się od razu wycięcie pewnych drobnych scen na rzecz westchnień w stronę Kazehai ale na to nic się nie poradzi.

Link to comment
Share on other sites

Tak więc oglądając historie pokroju KnT na kilka rzeczy trzeba przymknąć oko i cieszyć się tym co jest nam serwowane.

Tyle że żeby opowieść obyczajowa bądź z elementami obyczajowymi mnie zaciekawiła, muszę znaleźć jakieś podobieństwo z własnym otoczeniem, doświadczeniami itd. Z Toradora nie miałem problemu, dostrzegłem jakieś"znajome" elementy, mogłem dzięki temu zrozumieć (przeważnie...) zachowania postaci. Jeśli chodzi o Kimi ni Todoke, to w ogóle nie znajduję wspólnej "płaszczyzny" do porozumienia się z opowiadaną historią. Nie znajduję żadnego znajomego elementu, a co dopiero mówić o czymś, z czym/kim mogę się utożsamiać. Z tego właśnie powodu opowiadana historia obyczajowa mnie nie przekonuje. Nigdy nie znałem kogoś takiego, kto by się zachowywał jak Kazehaya, nigdy nie byłem niepewnym siebie dziewczęciem, które zdobyło przyjaciółki w osobach nieatrakcyjnego tomboya i puszczalskiej barbie, która w swojej super-deformed wersji wygląda jak kreskówkowa ośmiornica. Nie znam żadnego zaspanego mruka, a przynajmniej nie o złotym sercu, jak Sanada. Nie popisując się więcej: opowiadana historia do mnie nie przemawia. Dokładnie to sobie uświadomiłem w epizodzie gdy kumpelki wyciągają Sawako na popijawę koleżeńskie spotkanie. Dla Sawako jest to kompletna nowość, myślę sobie: "może wreszcie jakaś sytuacja, z którą mogę się utożsamić", bo w całym swoim życiu byłem może na kilku takich wypadach i nie jest to dla mnie chleb powszedni. Ale tu wynikła podstawowa różnica: Sawako spotkanie się... podobało i chciałaby więcej. Ja marzyłem, żeby się jak najszybciej zmyć, bo otoczenie mnie denerwuje/nudzi i tylko tracę czas. No bonus.

mają tu prawo zaistnieć ogromniaste oczy zajmujące pół twarzy

Miałem kiedyś link do jakiegoś artykułu naukowego (!!!) wyjaśniającego, dlaczego shoujo in general wygląda tak jak wygląda, często zawiera osoby o niedookreślonej płci itd. Do dziś nie mogę odżałować, że mi ten link zaginął, nim zdążyłem przeczytać.

Niech znajdzie tytuł rysowany 'realistycznie'...

Zdefiniuj "realistycznie". Jeśli masz na myśli proporcje kończyn względem wielkości całego ciała oraz oczu, nosa w stosunku do reszty twarzy, to nie będę miał problemu z podaniem tytułów. (

Przykład na obrazku rzecz jasna humorystyczny - doskonale zdaję sobie sprawę, że proporcje kończyn Josepha są abnormal

;) )

Dziewczęcość Kazehai? Gdzie? o_O To, że nie jest buzującym adrenaliną byczkiem nie świadczy zaraz o jego dziewczęcości (swoją drogą - dziwaczne słowo ^^). Uprawia sport, spotyka się z kumplami, interesują go dziewczyny - normalnie zachowujący się nastolatek IMO.

Nie popadajmy w skrajność, szczególnie z porównywaniem do Jotaro (swoją drogą udało się w temacie o Kimi ni Todoke wspomnieć o JoJo - YEAH :ok: ) - tak jak pisałem wcześniej, nigdy nie spotkałem samca zachowującego się tak, jak Kazehaya. Jest on dla mnie postacią nierealistyczną, a oczekuję choć drobnych elementów realizmu od opowieści obyczajowej, co zresztą wyjaśniłem w pierwszej części posta. Aby móc go jakoś zaklasyfikować, wybrałem określenie "dziewczęcy" - bo do takiego zachowania według mnie mu najbliżej. Nie czuję również teraz do niego jakiejś sympatii, niechęci zresztą też specjalnie nie - ot, po prostu jest.

Kolejna sprawa - strach przed Sawako.

przecież ludzie bali się Ryujiego

Na szczęście według mnie zluzowano później z obydwoma gagami - nie kompletnie, ale nie wypełniają już 1/3 odcinka. W sumie to można zinterpretować na niekorzyść samego pomysłu wyjściowego, okazał się za słaby, by ciągnąć go dalej. Ale cieszę się na tyle, że to ograniczono (a może ja się przyzwyczaiłem? ale chyba nie) i jednak zaliczam to na plus.

Jednak sama Sawako nadal mnie nerwi, szczególnie jej sposób mówienia: jakby każde zdanie kończyła emotką " :o ". Ta sama VA podkładała głos jednemu ze zwierzaków w Kampferze, z podobnym efektem - więc nie wiem, czy to wymóg roli, czy też maniera aktorki. W każdym razie jest to dla mnie irytujące. A skoro już jest obrazek z Kurumi - muszę powiedzieć, że jej pojawienie się było pierwszą rzeczą w tym anime, która mnie zaciekawiła. Po pierwsze podoba mi się design tej postaci, po drugie uważam że VA (nikomu nieznana Aya Hirano) jest bardzo dobrze dobrana do osobowości (to samo można pewnie powiedzieć do Sawako, ale nie jest to z mojego punktu widzenia pochwała). Dodatkowo wreszcie jest to postać o minimalnie wyższym stopniu skomplikowania od reszty (

to ona rozpuszcza ploty, kieruje Sawako "do innego" - ileż udanych małżeństw dzięki temu powstało!, udaje sympatyczną

) i obecnie tylko dzięki niej mam jako taką ochotę oglądać kolejne epy. Show wydaje się popularne i bałem się, że zrobią z tego tasiemiec - ale zapowiedziano 24 epy, więc można przecierpieć, bo dotarłem już do połowy serii. Zresztą chyba brakuje już materiału źródłowego.

Krótko: KnT mnie nie przekonuje, nie przemawia do mnie, nie daje mi tego, czego oczekuję po opowieści z istotnymi elementami obyczajowymi. Oglądać oglądam, ale głównie dlatego, że jak zacząłem, to nie chcę odpuszczać (nawet powrót do Ladies versus Butlers rozważam :wallbash: na szczęście szybko przechodzi), więc pewnie doczołgam się do końca serii.

Link to comment
Share on other sites

Na początku patrze jakiś nowy tytuł myślę a zobaczę ale rysunek przedstawiających 2 ludzi czyli Sawako(Sadako) i wiadomo kto następny zbyt mnie odpychał myślałem że to następne romansidło dla kobiet co już miałem dość za dożo tego :D jak dla mnie po 4 tyg, nie miałem już co oglądać wiec włączyłem na początku przyjemna muzyka nawet lubią ja choć nie przepadam kiedy chłopak śpiewa taka piosenkę wole kobietę ;P (taki już jestem ) ale przechodząc dalej podoba mi się Sawako jest niewiarygodnie szczera i prawdziwa, mówi prawdę i jej się nie boi choć się boi pogawędzić z ludźmi ;) jej wygląd jest fajny długie czarne włosy piękne oczka i kiedy się uśmiecha tak szczerze :D. co przyciągało moja uwagę do tego gatunku anime, niech pomyśle, możliwe ze klimat i kreska (ci co oglądają lub rysują wiedza o co kaman ;P ). Klimat nie jest jednorodny są rożne przejścia np. normalny na miniaturowe postacie wyrażające szczęście, smutek i takie tak śmieszne wyczynki, lecz najbardziej mi się podoba kiedy klimat przechodzi na horror :D kiedy ludzie postrzegają Sawako jako zło czyste :D i widzą ją tak jak by chciała krzywde im zrobić wtedy najbardziej się śmieje ale później taka biedna Sawako jest :( dobrze ze ma przyjaciół, ups trochę za daleko pojechałem trzeba zawrócić ;P co do kreski jest tak prosta że aż fantastyczna po prostu uwielbiam ja kolory w anime tez dobre, mogę też napisać ze mi się podoba co przedstawia w sobie czyli myśl o nowych przyjaciółkach, plotkach, zdradach, udawaniu kokoś kim się nie jest itd.. Anime niestety ma tez kilka wad jest to typowa historia o dziewczynie która jest samotna i poznaje nowe osoby i tam tralaralala ... wiadomo ;P, czasem irytują te przejścia klimatów, co za dużo to nie zdrowo. Niektóre postacie powinny być bardziej dopracowane, za dużo przygód w szkole niech trochę wyjdą dalej !!! (jestem na 12 odcinku wiec może wyjdą ;P ). Anime te daje do półki warto obejrzeć choć obejrzeć coś lepszego, w punkty się nie będę bawić dlatego że to dziecinada .

Link to comment
Share on other sites

Czas ruszyć temacik z jednym z najlepszych anime jakie obecnie oglądam, bo za moment zaginie gdzieś w mrokach działu.

MSaint -> ogólnie nie ma zbytnio z czym spekulować. To po prostu różnica gustów, a na większość rzeczy jaką wymieniłeś ja nawet nie zwróciłem uwagi. Nie przeszkadza mi brak szablonowych (nieszablonowych?) postaci, jakie znam z życia codziennego ani nie potrzebuję ich w oglądanych przeze mnie anime, by uznać je za dobre. Doskonale zdaję sobie sprawę, że osoba z takim charakterem jak Sawako czy Kazehaya istnieć raczej nie może, nie pogarsza to jednak mojego odbioru serii. Poza tym ciągle mam wrażenie, że Kazehaya aż tak idealny nie jest, choć może to jednak typowo ludzka chęć, aby ci lepsi od nas też się potknęli, ujawnili skazy i wady. Co do 24 epków Knt - znając mangę i porównując chapterami wiem, gdzie mniej więcej obecnie powinno skończyć się anime i szczerze tego żałuję. Bo manga z każdym chapterem coraz bardziej mi się podoba, a obawiam się, że nie dane mi będzie ujrzeć mangowego Nowego Roku.

Najnowszy odcinek - 14, przyniósł natomiast niejako rozwiązanie spraw pomiędzy Sawako i Kurumi. Ta druga to chyba rzeczywiście najbardziej skomplikowana postać całej opowieści - walczy o uczucie i uwagę Kazehai od dawna, nic więc dziwnego, że zareagowała jak zareagowała. W sposób wybitnie samiczy dodam - knowania, plotki, nieprzyjemne podszepty i ogólna podstępność. Nie na darmo istnieje powiedzenie, że kobieta potrafi z sukcesem przeprowadzić plan, który mężczyźnie nawet do głowy by nie przyszedł. Zapewne gdyby Kurumi była facetem po prostu porządnie by Sawako obiła. Tak jednak mieliśmy sprawę, która zajęła sporą część spośród dotychczasowych odcinków i IMO była pokazana sprawnie i ciekawie. Teraz pozostaje jedynie patrzeć na dalsze poczynania Sawako i Kazehai oraz mieć cichą nadzieję, że Kurumi tak łatwo nie odpuści, mimo że szans wielkich nie ma.

Link to comment
Share on other sites

To po prostu różnica gustów

Oczywiście - i dopóki jest wyrażana w sposób kulturalny i z szacunkiem dla odmiennego puntu widzenia, czyli bez zagrywek typu "wam, dzieciom to akurat może się podobać", to wszystko jest w porządku ;)

rozwiązanie spraw pomiędzy Sawako i Kurumi. Ta druga to chyba rzeczywiście najbardziej skomplikowana postać całej opowieści

Chyba tego nie pisałem wcześniej - Kurumi kojarzy mi się troszeczkę z Taigą z Toradora. Choć głównie jeśli chodzi o wygląd, czyli niski wzrost, kolor i długość włosów. Jeśli chodzi o charakter to podobieństwa są bardzo ogólne, czyli pewne skomplikowanie charakteru i walka o to, czego się chce, zamiast rezygnacji.

Zapewne gdyby Kurumi była facetem po prostu porządnie by Sawako obiła.

Ciekawy pomysł, zamiana płci to dość popularny trend wśród fanów, a Kyonko - żeńska wersja Kyona z Haruhi - stała się naprawdę popularna ;) Choć w przypadku KnT chyba by to nie wypaliło, przynajmniej jeśli manga nadal miałaby target "shoujo" - przeciętna czytelniczka ma się utożsamiać z główną bohaterką, której mimo bycia społecznym niedorozwojem udaje się zyskać wiernych przyjaciół i wspaniałego chłopaka. Czyli generalnie opowiadanie bajek, w które czytelnik chce uwierzyć :) Od razu mówię, że nie krytykuję w ten sposób shoujo in general, bo opowieści typu "cienias staje się wymiataczem" albo "wszystkie panny lecą na nerda" to też rzecz powszechna. Aha - Kazehayako w takim przypadku musiałaby być naprawdę, tego, wiecie.

cichą nadzieję, że Kurumi tak łatwo nie odpuści

A może Pin jednak zacznie coś działać? :lol2: Zarzekał się, że absolutnie nie, ale na przykładzie Hanamaru Kindergarten widać, że nie jest to absolutnie niemożliwe ;)

Link to comment
Share on other sites

Zamknięcie się przeglądarki w momencie, kiedy ma się już skończonego posta boli... A teraz będzie krócej, bo mi przez to wena odeszła.

Chyba tego nie pisałem wcześniej - Kurumi kojarzy mi się troszeczkę z Taigą z Toradora. Choć głównie jeśli chodzi o wygląd, czyli niski wzrost, kolor i długość włosów. Jeśli chodzi o charakter to podobieństwa są bardzo ogólne, czyli pewne skomplikowanie charakteru i walka o to, czego się chce, zamiast rezygnacji.

Mi nie tyle kojarzy się z Taigą co teraz zaczęła kojarzyć się z pewnymi względami z Sawako. Obie tak naprawdę były do pewnego momentu samotne i bez przyjaciół, co dobitnie pokazują wspomnienia Kurumi. Niby otoczona przez wianuszek 'przyjaciółek', tak naprawdę jednak kręciły się wokół niej jedynie po to, żeby mieć okazję poderwać któregoś z kręcących się wokół Ume chłopaków. To kolejny dowód na to, że samice są wredne i fałszywe (macha do Mariusza).

Kazehayako w takim przypadku musiałaby być naprawdę, tego, wiecie.

Chyba nie chcę wiedzieć...

Przy okazji trochę narzekań na Kazehayę - chłopak zachowuje się jak wstydliwa panienka. Zamiast podejść do Kuronumy i powiedzieć jej co i jak ten peszy się, kręci naokoło i ogólnie robi dziwne podchody. Jeśli liczy na to, że Sawako sama się ogarnie to pozostaje życzyć mu powodzenia, w końcu zanim Kuronuma będzie zdolna do wyznania uczuć minie chyba kilka stuleci. Wiadomo, że jakaś doza niepewności być musi, jednak mógłby zachować się jak prawdziwy facet i wziąć sprawy w swoje ręce. Dobitnie pokazują jego nieudolność najnowsze chaptery mangi.

Najpierw dołuje się i strzela focha, bo nie dostał czekoladek o Sawako na Walentynki. Może czegoś tu nie rozumiem, ale chyba jako zakochany po uszy powinien samemu zorganizować jakieś róże, wielkie pudło czekoladek i podbić z wyznaniem, ciężko w końcu o lepszą okazję niż Walentynki. Po co, skoro można czekać, aż dziewczyna sama do ciebie przyjdzie... Do tego teraz zaczął jeszcze wbijać sobie jakąś fazę, że Kuronuma może mieć innych facetów...

. Chciałoby się krzyknąć 'Litości!' i przyłożyć mu porządnie, żeby się ogarnął i w końcu zaczął działać.

A może Pin jednak zacznie coś działać? :lol2: Zarzekał się, że absolutnie nie, ale na przykładzie Hanamaru Kindergarten widać, że nie jest to absolutnie niemożliwe ;)

Akurat Pin to jeden z moich ulubieńców. Może i jest totalnym narcyzem, jednak często rzuci celną radą czy uwagą, które pokazują, że pod murem buractwa i zapatrzenia w siebie widnieje jednak całkiem dobry i spostrzegawczy psycholog. No i wprowadza sporo śmiechu swoim zachowaniem, co liczy się mu na plus.

Link to comment
Share on other sites

zaczęła kojarzyć się z pewnymi względami z Sawako

Tak, ale tylko u "genezy" - Kurumi poszła zupełnie inną drogą, podczas gdy Sawako nadal tkwi na square one. Możliwe, że przyjdzie czas na jakieś zdecydowane działania ze strony Sawako, wtedy zobaczymy, czy zachowa się podobnie w jakiś sposób do Kurumi - choć wątpię, przebieg opowieści na to nie wskazuje.

kolejny dowód na to, że samice są wredne i fałszywe (macha do Mariusza)

Tak się cieszę, że napisałeś "kolejny" :)

Kazehayako w takim przypadku musiałaby być naprawdę, tego, wiecie.

Chyba nie chcę wiedzieć...

Ależ chcesz! Posiadać cechy pożądane przez mężczyzn i obficie się nimi dzielić z otoczeniem, tak męskim, jak i żeńskim :huh:

Jeśli liczy na to, że Sawako sama się ogarnie to pozostaje życzyć mu powodzenia

Czasem można dojść do wniosku, że ta dwójka przez większość czasu przebywa w innych czasoprzestrzeniach, a jedyne co ich zbliża do siebie to założenia opowieści. W trakcie oglądania jakoś nie przeszkadzało mi to zbytnio, ale gdyby się nad tym zastanowić, to jest już gorzej. Przypomina mi to trochę plot armor, bohater nie zginie w nawet najtrudniejszej sytuacji, "bo tak".

Najpierw dołuje się i strzela focha, bo nie dostał czekoladek o Sawako na Walentynki. (...) Do tego teraz zaczął jeszcze wbijać sobie jakąś fazę, że Kuronuma może mieć innych facetów...

*szereg różnych emocji*

Akurat Pin to jeden z moich ulubieńców.

Pin to bardzo fajna postać, wprowadza potrzebny luz i dystans do tego anime. Aż prawie można zrozumieć, czemu taka Kurumi się w nim zakochała ;) Bardziej serio: przypuszczam, że ten running joke z mylnie pojętymi uczuciami Kurumi jeszcze się powtórzy parę razy, a gdyby naprawdę "coś" z tego wyszło, byłoby bardzo zabawnie - Pin przez ostatnie epy zaprzeczał podejrzanie często, widać go to ubodło, zmieszało i nie chce opuścić ;) To dopiero byłaby ciekawa historia romantyczna! :ok:

Link to comment
Share on other sites

Dobra, pora wreszcie przysiąść do tego posta, bo inaczej dziwne zbiegi okoliczności sprawią, że nigdy już go nie napiszę...

Za nami już 20 epów; Aya Hirano Kurumi skończyła swoją rolę w tym anime całkowicie, co trochę mnie martwi. Wiem, że miała już swój arc, ale to trochę dziwne że z odcinka na odcinek tak kompletnie zniknęła z ekranu; bądź co bądź robiła za school celebrity, a tu nagle cisza. Wyemigrowała?

W ostatnich epizodach bardziej skupiono się na bohaterach drugiego planu, Chizuru i Ryuu. Przyznam, że zaskoczyło mnie trochę wprowadzenie do gry brata Sanady. Po tym jak Ryuu zwierzył się Sawako (dziewczyna musi naprawdę budzić zaufanie, skoro nawet on się przemógł), a następnie przyszła kolej na Chizuru, pomyślałem "teraz powie, że odwzajemnia jego uczucia i koniec wątku". A tu zonk - owszem, lubi go, ale traktuje bardziej na zasadzie relacji brat-siostra; tak samo jak podchodzi do niej jej obiekt westchnień. Nie jest to żaden powalający zwrot akcji, niemniej cieszy mnie dopracowanie pobocznego wątku.

Jak się sprawa skończy nietrudno przewidzieć, ale urok Kimi ni Todoke polega na tym, że codzienne "nudne" życie bohaterów ogląda się z dużą przyjemnością. Może nawet to, że wydarzenia prędzej czy później pokrywają się z oczekiwaniami widza tylko wzmacnia pozytywne wrażenia z oglądania...

Spodobał mi się patent ze słownikiem Sawako. Zagląda do niego w poszukiwaniu znaczenia jednego tylko słowa które padło we wcześniejszej konwersacji i zawsze pozwala jej to podsumować charakter czyjejś wypowiedzi. W ogóle, jak tak się zastanowić, bohaterka nie zmieniła specjalnie swojego specyficznego sposobu bycia, za to całe otoczenie zaczyna akceptować ją taką jaką jest, a nawet ucząc się od niej czegoś. Brzmi górnolotnie, ale w praktyce, ogląda się niesamowicie przyjemnie. I tak trzymać, jeszcze tylko 4 epy.

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...