Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

RamzesXIII

15 rzeczy które trzeba usunąć z gier

Recommended Posts

Pisałem w temacie "całonumerowym", no ale wrzucę także tu.

Tekst świetny, brakuje mi takich w CDA, które ostatnimi czasy jakby ślepnie na niektóre sprawy i podchodzi do nich niemalże bezkrytycznie (tak sobie patrzę i chyba tylko enkiemu potrafię w ocenie zaufać. No, ale to już moje odczucia). Dorzuciłbym jeszcze punkt "zryte efekty graficzne" - np. głębię ostrości (nie potrafię zrozumieć...gapię się w centrum ekranu i reszta jest of kors rozmazana. Po co mi jeszcze dodatkowy efekt? Po co mi [już swobodne] podziwianie rozmazanego otoczenia? Symulator jakiejś wady wzroku, czy jak?) albo HDR (w naturze jest delikatny, w grach mamy tak przeryte na maksa wersje, że oczy bolą od patrzenia. To z kolei chyba symulator LSD. Albo popromiennych efektów Czarnobyla). No i motion blur - jak tu się nie śmiać z informatyków? Ci biedni panowie chyba nigdy nie biegali laugh.gif i nie wiedzą, jak rozmycie ruchu wygląda xd.

Link to comment
Share on other sites

Cóż, brak wgnieceń to niestety wina producentów aut, którzy w grach "nielegalnych", w których popełnia się przestępstwa, nie chcą, oby dodatkowo cierpiały samochody, więc nie chcą już kompletnie ich "dobijać (ech)", dlatego zakazują np. EA, aby ich auta się niszczyły.

Dorzuciłbym - brak możliwości ustawienia poziomu trudności. Nie pytajcie, sami wiecie, dlaczego.

Link to comment
Share on other sites

Ja dojąłbym słabe bronie. Bo i nie zajmują one miejsca w ekwipunku, a dostaje się takie zazwyczaj jakiś niezłym gnatem gratis. A czasem fajnie ubić szwaba łomem, lub zdekapitować salamandrę siekierą.

Co do reszty się zgadzam od QTE zaczynając po ułatwianie kończąc.

Link to comment
Share on other sites

Na początek chciałbym zaznaczyć ze liczę się z tym że są to tylko przemyślenia autora ale mam zastrzeżenia do trzech punktów artykułu:

Punkt 14-

Zgadzam się że nieraz zaczynanie gry z pistoletem Luger/Colt to irytująca sprawa ale niekiedy naprawde buduje to klimat. Wiadomo że - przykładowo - więzień który wydostał się z celi nie będzie miał na podorędziu odrazu Panzerfausta prawda? Zabiegi typu "zaczynasz grę z nożem i dalej radź sobie sam " budują niekiedy niesamowity klimat, ale muszę się zgodzić że czasem bardzo irytują np. epizod w Far Cry gdy pod koniec gry zabiera się nam wszystkie bronie a naokoło pełno mutantów ;).

Punkt 09-

Popieram w 100% pomysł zlikwidowania misjii eskortowych ale tylko do momentu kiedy jakiś mądry programista nie stworzy takiej sztucznej inteligencji która sprawiła by że w.w misje zamiast irytować bedą bawić.

Punkt 05-

CAŁKOWITE zlikwidowanie gier z odblokowanymi elementami to nie najlepszy pomysł, osobiście bardzo nie lubie tych blokad, ale znam ludzi którzy dostają orgazmu na widok ekranu z napisem "Odblokowałeś nowy poziom/nową postać" itd. Z drugiej strony gry tego typu to plaga konsol i ich ilość powinna zostać zmniejszona ale bez całkowitego zaniku gatunku.

Link to comment
Share on other sites

Tekst bardzo dobry, gratuluję autorowi ;]

Ze zdecydowaną wiekszością tych punktów się zgadzam, aczkolwiek w niektórych miejscach pewne rzeczy zostały mocno wyolbrzymione... Ale ogólnie jestem pozytywnie nakręcony po tym artykule.

Link to comment
Share on other sites

Misja eskortowa miałaby sens jakby w rolę VIPa wcielił się Homo sapiens lub jakiś inny rozwinięty naczelny :laugh: z, którym mamy kontakt najlepiej głosowy

EDIT:

Jeszcze punkt o słabej broni Podany jako przykład HL (no przepraszam ale jak ktoś go krytykuje to dostaje piany na ustach) No przepraszam jeśli otwiera ci się przed nosem portal z którego wylewają się mutanty a masz pod ręką skrzynkę narzędzi co weźmiesz? A w 2 dostajesz łom bo

a)

Wszyscy znają twoje wyczyny z tym sprzętem więc dostajesz taki nowy firmowy z logiem black mesa...

b)

co innego było tam na miejscu co można było znaleźć w 20 sekund?

Link to comment
Share on other sites

Ogólnie zgadzam się w prawie wszystkim. Nie wiem jak innym, ale ja bardzo lubię zaczynać grę z jakimś nożem/pistoletem w ręku. Jak już ktoś powiedział: buduje to klimat. A poza tym to zgadzam się za wszystkim. A najbardziej z punktem dotyczącym minigier QTE. Ogólnie bardzo dobrze napisane i fajnie by było gdyby więcej takich tekstów od czytelników było w CDA.

Link to comment
Share on other sites

Ramzes nie jest głupi, potrafi konstruktywnie napisać co mu nie pasi i chwała mu za to.

Chciałem dodać swoje 2 grosze.

13. Quick Time Events

Jeśli są genialnie zrealizowane (God of War I i II) lub chociażby poprawnie (Resident Evil 4) to mogą być. Schody się zaczynają gdy QTE są tylko zapychaj dziurą żeby coś fajnie wyglądało (SW: Force Unleashed z PS2).

12. Tworzenie gier w nieskończoność

Wolę długo poczekać na jakiś tytuł niż mieć nowego gniota co roku. Z drugiej strony trochę głupio czeka się na Starcrafta II gdy po raz pierwszy przeczytałeś o dacie premiery w 2005 czy którymś tam roku.

08. Sequele[...]

Kasa, kasa i jeszcze raz kasa. Teraz to nawet dodatki do Simsów wymiękają w porównaniu z tym ile jest Guitar Hero.

05. Odblokowywanie dodatkowej zawartości.

Tu jestem absolutnie na tak... czyli ten no... że chce odblokowywać. Mnie odblokowywanie daje całe mnóstwo frajdy i "energii" do tego by dalej grać w dany tytuł. Co prawda nie lubię sytuacji w której przejście gry na "ZOMFG ONE HIT DEATH" daje mi kilka obrazków albo okularki dla mojej postaci.

03. Upraszczanie i spłaszczanie gier.

Gdy usłyszałem że New Super Mario Bros. Wii będzie miało opcję "samograj" to umarłem. To właśnie interakcja odróżnia naszą rozrywkę od filmu, a Nintendo wciska mi samograja gdybym miał kłopoty z przeskoczeniem jakieś dziury. To ułatwienie niesie za sobą czasy gdzie gracze nie będą potrafić nic jeśli na ekranie nie pojawi się BIG GUZIOR, mały slow-mo i napis "znajdź na padzie i przyciśnij MNIE".

02. Klonowanie gier.

Tu Ramzes ujął mnie za serce. Wymieńcie 5 ostatnio wydanych Shooterów które nie mają opcji "Chowanie się za; przyklejenie się do[tu wstaw obiekt od krowy po krzak]" . Trudno? Damn right. Do TPP nic nie mam jednakże jakiś powiew świeżości by się przydał.

Link to comment
Share on other sites

Wielkie GZ dla Ramzesa! Naprawdę świetny artykuł - popieram go w 100% (szczególnie w sprawie klonowania gier i powtarzalności mechanizmów w nich wystepujących). Ogólnie fajnie też, że redakcji się chciało zorganizować coś takiego, czyli zamieszczenie artykułu czytelnika - nigdy się z czymś takim nie spotkałem...

Link to comment
Share on other sites

Cóż, nie jestem z punktem 5 - z uśmiechem na ustach zbierałem np. wszystkie Ziarna Światła w PoP, czy zamalowywałem tagi w GTA:SA, by mieć potem z tego fajny bonus.

Słabe bronie - hmmm, pistolet z tłumikiem i nóż zawsze się przydają - choćby do cichego zabijania. Uups, to nie są słabe bronie.

Cóż, jak ci się skończy amunicja w lepszej broni... Okazuje się, ze ta słaba nie jest taka słaba, bo nią też można zrobić całkiem spore kuku. Więc jako zapasowa jak najbardziej się przydaje.

Link to comment
Share on other sites

Czas dorzucić coś od siebie:

Punkt 15.

Otwarty świat i sztuczne wydłużanie gier.

Zgadzam się z wszystkimi tezami zawartymi w tym punkcie. Najgorzej jest, gdy czujemy, że fabuła zmierza już do epickiego zakończenia, już za chwilkę skopiemy tyłek Głównemu Złemu. Akurat. Wcześniej musimy jeszcze przejść X plansz/map, których jedynym celem jest przedłużenie czasu obcowania z grą. (Spellforce 1)

Punkt 14.

Słabe, bezużyteczne bronie.

Szczerze. Co mnie obchodzi, że w grze jest broń, która mi się do niczego nie przyda? To problem twórców, że zmarnowali czas i pieniądze na coś z czego gracz nigdy nie skorzysta (albo nie zaprojektowali etapów tak, by ich użycie było konieczne. Ja co najwyżej będę trzymał tę broń na czarną godzinę). Sam w ogóle nie używałem śrutówki w przygodach Maxa Payna i jakoś mnie to nie zirytowało.

Znacznie gorsza byłaby sytuacja odwrotna. Brak potężnych strzelb i zmuszanie gracza do smyrania wroga jakimś kapiszonem.

Punkt 13.

Quick Time Events

Również bym sie ich pozbył, ale z powodów, których Ramzes nie wymienił. Z reguły jest tak, że poprawne wciśnięcie klawisza jest nagradzane jakąś efektowną animacją, np bohater wskakuje na łeb potwora. OK, fajnie. Zapatrzę się, przegapię jakiś inny moment QTE i zginę :/ Następnym razem będę uważniej wypatrywał "znaczków" na ekranie, przy okazji nie zwracając uwagi na to co wyczynia mój bohater. Hmmm, moze to wina mojej wybitnie niepodzielnej uwagi, ale nie jestem w stanie jednocześnie patrzeć na Kratosa i na QTE, albo albo.

Punkt 12.

Tworzenie gier w nieskończoność

Jest tyle innych gier, w które można grać do czasu premiery Naszego Ukochanego Hitu, że mnie ten punkt osobiście nie poruszył :)

Punkt 11.

Zabezpieczenia gier

Zgadzam się w 100%.

Punkt 10.

Wojny klonów.

Jest to irytujące, zwłaszcza, że można to obejść w łatwy sposób. Temu goblinowi naderwiemy ucho, temu damy przepaskę biodrową w ciut innym kolorze (albo w ogóle ;D), temu kolczyk itp.

Punkt 9.

Misje eskortowe

Sojusznicy z instynktem leminga wpieniają mocno. To fakt. W Gothicu 3 wymyślono, by byli odporni na ataki zwierząt, bo inaczej, nieszczęśnicy, ginęli bez żadnej próby ochrony.

Punkt 8.

Sequele

Sam osobiście nie mam nic przeciwko kontynuacjom swoich ukochanych serii. I to nawet wtedy, gdy wnoszą niewiele nowego, a dają mi jeszcze raz to co lubię. Ale wkurza mnie bardzo tzw. relaunch serii (Max Payne 3), gdzie tylko tytuł ma coś wspólnego z poprzednikiem. Tak, wiem, znany tytuł przyciąga, nie to co nowa marka, jeszcze nieznana.

Punkty 7. i 6.

Płatne dodatki tworzone przez inne firmy i Byle jakie konwersje

Zgadzam się, więc pomijam.

Punkt 5.

Odblokowywanie dodatkowej zawartości

Tu zgadzam się częściowo. Dobrze jest mieć jakiś cel w grze, a tym celem może być właśnie odblokowywanie dodatkowych strojów/broni itp. Póki jest to tylko część atrakcji dla największych fanatyków, jest w porządku. Gorzej, gdy np. musimy się namęczyć w odblokowywanie "cosi", które pozwolą nam obejrzeć prawdziwe zakończenie (PoP: Warrior Within). Akurat akcja reklamowa Super Smash Bros. była niesmaczna, to fakt. Z drugiej strony, istnieją kody dla leniwych.

Wart tu podać przykład serii GTA, gdzie poza głównym wątkiem fabularnym jest MASA innych rzeczy do zrobienia, do których jednak nie jesteśmy zmuszani (a za wykonanie nagradzani)

Punkt 4.

Spin-offy

Jeśli główna seria nie jest zaniedbywana, niech sobie powstają (przykład serii Age of...). Ale jeśli zabijają mi strategię i przechodzą na robienie FPS-ów to źle.

Punkt 3.

Upraszczanie gier

Są poziomy trudności, każdy znajdzie jakiś dla siebie.

Poza tym, ja np. zawsze byłem zwolennikiem grania w celu poznania ciekawej opowieści. Chcę zobaczyć kolejny filmik, a nie po raz 20. próbować przeskoczyć tę cholerną przepaść. Nie popadajmy jednak w przesadę. Nieśmiertelny bohater Prey i najnowszego Prince of Persia? :down:

Punkt 2.

Klonowanie gier

Jak pisałem wcześniej, nie mam nic przeciwko klonowaniu swoich ulubionych serii, ale w obrębie tej serii. Kupując inną grę, chcę pograć w, niespodzianka, inną grę.

Punkt 1.

Nic dodać, nic ująć.

Od siebie dodam:

Małą liczbę aktorów w polonizacjach.

Niech cholera weźmie tego gościa, który wymyślił by w Gothicu 3 Diega, Miltena i Lestera oraz kilkanaście innych postaci dubbingował ten sam aktor. Niech spadnie na łeb doniczka temu, kto powziął decyzję o powierzeniu roli Arthasa i Illidana w Warcrafcie 3 jednemu aktorowi. Dosyć mam sytuacji, gdy widzę dwie postaci, które ze sobą rozmawiają tym samym głosem.

Zakończenia w DLC

Przykład najnowszego PoP. Chcesz poznać PRAWDZIWE zakończenie? Graj na konsoli. I jeszcze ściągnij DLC. Ej, a może niech twórcy filmów PRAWDZIWE zakończenia wydają na DVD, a pisarze w 2. wydaniu książki?

Link to comment
Share on other sites

Muszę wyrwać się z tego nurtu ogólnych pochwał dla omawianego artykułu. Uważam go za niedopracowany merytorycznie, a bardziej dosadnie - za wyjątkowo słaby. Cieszę się, że "growa" publicystyka nie umiera, ale ten jej przedstawiciel ma tylko częściowe przebłyski, reszta nadaje się do kosza. Aby nie ograniczyć się do takiego zwykłego narzekania, sporządziłem polemikę. Niestety (na szczęście?) rozrosła się ona do monstrualnych rozmiarów (ponad 32 tys. znaków) i jako taka nie nadaje się do publikacji na forum. Miejscami ostra, ale dyskusja może na tym tylko zyskać. Dlatego plik wysyłam na wskazany adres (gdzie może go ktoś przeczyta), a cały tekst już teraz udostępniam na swoim blogu:

http://mateuszjablonski.wordpress.com/2009...mika-15-rzeczy/

(Nie znalazłem w regulaminie niczego, co by zabraniało takich praktyk, być może dlatego, że nikt nie był w takiej perwersyjnej potrzebie)

Jednocześnie wyrażam nadzieję, że autor następnym razem bardzie się postara, gdyż ma wyczuwalny potencjał i oryginalne pomysły.

Link to comment
Share on other sites

Quick Time Events

Również bym sie ich pozbył, ale z powodów, których Ramzes nie wymienił. Z reguły jest tak, że poprawne wciśnięcie klawisza jest nagradzane jakąś efektowną animacją, np bohater wskakuje na łeb potwora. OK, fajnie. Zapatrzę się, przegapię jakiś inny moment QTE i zginę :/ Następnym razem będę uważniej wypatrywał "znaczków" na ekranie, przy okazji nie zwracając uwagi na to co wyczynia mój bohater. Hmmm, moze to wina mojej wybitnie niepodzielnej uwagi, ale nie jestem w stanie jednocześnie patrzeć na Kratosa i na QTE, albo albo.

Ja mam podobnie, gdy są QTE w Bragon Ballu BT3:). Kto grał, to wie: postać pojawia się na ekranie parę sekund tuz za przeciwnikiem, ma go rąbnąć jeśli wćiśniemy klawisz. Który jest pokazany po drugiej stronie ekranu. I weź tu odlądaj spektakl walki? W God of War klawisze pokazują się tuż nad postacią.

I jedna rzecz, która mie rozśmieszyła: QTE w najnowszym Residencie. Spokojnie se oglądasz scenkę, odkładasz pad, a... tu masz QTE:).

Link to comment
Share on other sites

Małą liczbę aktorów w polonizacjach.

Niech cholera weźmie tego gościa, który wymyślił by w Gothicu 3 Diega, Miltena i Lestera oraz kilkanaście innych postaci dubbingował ten sam aktor. Niech spadnie na łeb doniczka temu, kto powziął decyzję o powierzeniu roli Arthasa i Illidana w Warcrafcie 3 jednemu aktorowi. Dosyć mam sytuacji, gdy widzę dwie postaci, które ze sobą rozmawiają tym samym głosem.

Bardzo dobry punkt pod którym podpisałbym się oboma rękami. Niestety tu jest Polska i oszczędza się na wszystkim. Normalka :)

P.S W sumie mogłyby rozmawiać tym samym głosem jeśli główny bohater chorował na schizofremię ; )

Link to comment
Share on other sites

Jeszcze mi się jedna rzecz przypomniała to dorzucę:

Bohater popychadło i utrudnianie mu ratowania świata

Nie mogę zrozumieć jednej rzeczy. Mam uratować świat, tak? Potrzebna mi więc jakaś porządna broń. Ale Jaśnie Pan kowal mi jej nie da za free. Dopiero jak przyniosę mu parę gratów da mi miecz, który pomoże mi uratować między innymi JEGO tyłek. A co jakby bohater mimo wszystko NIE ZEBRAŁ np. 30 magicznych grzybów? Doprowadziłby do zagłady i globalnej katastrofy?

Irytuje mnie też (zwłaszcza w serii Gothic) traktowanie bohatera jak najgorszej maści popychadło, jak przysłowiowego ciecia. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, w których kizior, który parę razy ratował przed zgubą wyspę Khorinis po przybyciu na kontynent dostaje arcyważne zadanie zabicia agresywnych dzików :geek: Może sława bohatera nie dotarła jeszcze tak daleko, może buntownicy mają 100 lepszych rzeczy do roboty i wyręczają się nami - mało mnie to obchodzi.

Link to comment
Share on other sites

olszes jak sobie to wyobrażasz? Bezimienny wraca na kontynent, i na wstępie ma 400 punktów siły i dwa miecze runiczne od kowala z jakiegoś dziury w ziemi który sam nosi zardzewiały miecz pradziada? Nie chce zmieniać tematu na serie Gothic o której mógłbym z checią pokonwersować. Musimy zacząć z patykiem w ręku bo inaczej gra nie miała by sensu. Większość NPC nie pokłada a naszym bohaterze nadzieji. W takim momencie należy powiedzieć : Od zera do bohatera. Zaczynasz jako cieć w skórzanej zbroi a kończysz Paladyn z ciężkiej płytowej zbroi. A przytoczone przez Ciebie zadanie znalezienia 30 grzybów to zazwyczaj zadanie poboczne.. ;)

Twój pierwszy pomysł był b.trafny, drugi w moim przekonaniu nie bardzo. Jak według Ciebie taka gra miałaby wyglądać?

TheMe , niekiedy twórcy muszą ugrzecznić grę żeby mogła być ona wydawana w krajach które bardzo restrykcyjnie podchodzą do gier np. Niemcy, Japonia.

P.S Co do serii Gothic: Nie sądze by kontynent podbity przez orków interesował się tym co dzieje się w Kolonii Górniczej ; )

Link to comment
Share on other sites

olszes jak sobie to wyobrażasz? Bezimienny wraca na kontynent, i na wstępie ma 400 punktów siły i dwa miecze runiczne od kowala z jakiegoś dziury w ziemi który sam nosi zardzewiały miecz pradziada?

>>> Nie to miałem na myśli. Chodziło mi o pewien fabularny absurd. O to, że zamiast pomagać komuś, kto chce zbawić świat, wykorzystuje się tę osobę i stawia warunki własnemu uratowaniu (a to przecież to Zbawca). Tak, wiem, jakbyśmy chodzili od wioski do wioski i otrzymywali to co nam jest potrzebne, gra straciłaby sens.Co do Gothica - za 3. razem zaczynanie od 0 jest kiepskie. W Zmierzchu Bogów, z tego co słyszałem, Bezimienny jest strasznie osłabiony podróżą i zaczyna od 0.Przypomnę BG 2, tam zaczynaliśmy od razu na 8. poziomie, a gra była tak skonstruowana, że nie czuliśmy się potężni. W G3 jest podobnie, to prawda, nie jesteśmy nikim, ale zadania dostajemy jak najgorsze popychadło.

P.S Co do serii Gothic: Nie sądze by kontynent podbity przez orków interesował się tym co dzieje się w Kolonii Górniczej ; )

Punkt dla ciebie :happy: Wyspiarze nie wiedzą przecież, że kontynent jest podbity i kto tam jest teraz szefem. Czyli teoretycznie i nasz bohater mógłby zwrócić się nieuprzejmie przez pomyłkę do kogoś potężnego :laugh: Ale przyjaciele Beziego mogliby rozpowiedzieć komu trzeba, że ich znajomy to Ktoś i powinien wybijać trolle, a nie dziki. :happy:

Link to comment
Share on other sites

Matteos, pogratulować świetnego artykułu. Właśnie takie teksty powinny być publikowane w CD-A - rzetelne, konkretne, i solidnie uargumentowane, a nie gnioty pseudo-prowokatorów typu pan Ramzes. Polecam tekst Matteosa ten każdemu, kto przeczytał publikację Ramzesa i nie zgodził się z chociaż jednym z punktów.
Link to comment
Share on other sites

Nie to miałem na myśli. Chodziło mi o pewien fabularny absurd. O to, że zamiast pomagać komuś, kto chce zbawić świat, wykorzystuje się tę osobę i stawia warunki własnemu uratowaniu (a to przecież to Zbawca). Tak, wiem, jakbyśmy chodzili od wioski do wioski i otrzymywali to co nam jest potrzebne, gra straciłaby sens.

Znowu muszę się wtrącić. Zanim ktokolwiek uwierzy że jesteś bohaterem to musi Cię sprawdzić np. w walce albo dając zlecenie zabicia paru dzików. Wyobraź sobie że podchodzi do Ciebie facet i mówi "Daj mi trochę forsy, kup mi Berrette i amunicje, idę ratować świat " :happy:

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...