Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Turambar

Forumowicze o Sobie VIII

Recommended Posts

Ja pamiętam. No właśnie co? cool.gif

Nooo... właśnie. Ten teges. ;)

akademicki pokój notorycznie nawiedzany przez insekty...

Kup sobie puszystego, milusiego mrówkojada. Jeśli to nie skasuje tych choler, to pozostaje tylko zburzyć akademik do fundamentów. A potem poprawić ogniami piekielnymi i wodą święconą. Jeśli to przeżyją - zacznij się zastanawiać jak te potwory z Czarnobyla dostały się do Polski.

Ech... Qbuś niby moderator a tak mało wie o forumowej szukajce ;) W Archiwach w najstarszym FoSie, czyli w V pisałeś ;)

Ja też tam pisałem. To był mój pierwszy FoS. I od razu trafiłem na dyskusję o poziomie adekwatnym do mojego poziomu intelektualnego. Z tego co pamiętam były wtedy rozmowy o ulubionych zwierzaczkach, batonikach i majteczkach. Or sth like that. W każdym razie FoS-y to jakieś 200 postów mojego życia ;)

Ja zacząłem od tego tematu i mam zamiar tu mocno spamować :P

No to ja mam zamiar i czuję się w obowiązku ostrzec, byś najsampierw przeczytał regulamin tego tematu (tak, on istnieje). Dlaczego? Tak patrzę i widzę, że nie bardzo możesz sobie pozwolić na wpadki, nieprawdaż? :P

I nie denerwujcie mnie tymi gadkami o prawie jazdy. Dlaczego ciągle o tym gada się w FoS? Nie chcecie chyba mnie wkurzyć, prawda? Ja nie mam i nie będę miał! :P

Link to comment
Share on other sites

W kartonie? O no, no, no, no, no. To już lepiej w ogóle olać studia i zostać ninja.

Ninja ma trochę niewygodne kombinezony i do tego te niewygodne miecze na plecach. To już lepiej zostać mnichem shaolin.

A z tą zdawalnością jeszcze zobaczymy;]. Ależ się będę śmiać, jeżeli pierwsza dostanę prawko, mahahahahah :> chyba że wprowadzą nowy przepis, że o prawo jazdy można się starać dopiero po ukończeniu 21 lat...

Szybciej niż brat? A to od 21 lat to jak dla mnie to jest idiotyzm. Jak już chcą sobie zmieniać przepisy to niech dodadzą wymaganą liczbę godzin do przejeżdżenia na kursie a nie podwyższają wiek. Przez trzy lata dużo rozumu nie nabierze a wprawy w jeżdzeniu tym bardziej

Ja też tam pisałem. To był mój pierwszy FoS. I od razu trafiłem na dyskusję o poziomie adekwatnym do mojego poziomu intelektualnego. Z tego co pamiętam były wtedy rozmowy o ulubionych zwierzaczkach, batonikach i majteczkach. Or sth like that. W każdym razie FoS-y to jakieś 200 postów mojego życia ;)

Czyli raczej na inteligentne rozmowy o sensie życia, końcu wszechświata, wymiarach równoległych i funkcji mrówki w życiu codziennym człowieka nie mam co liczyć?

No to ja mam zamiar i czuję się w obowiązku ostrzec, byś najsampierw przeczytał regulamin tego tematu (tak, on istnieje). Dlaczego? Tak patrzę i widzę, że nie bardzo możesz sobie pozwolić na wpadki, nieprawdaż? :P

Jeśli chodzi Ci o dwa ostatnie "incydenty", to mógłbym wy dyskutować cofnięcie ich z kilku względów których nie będę tutaj poruszał, bo nie od tego jest ten temat, ale swoje rację mam a że nie zagraża mi to życiu na tym forum więc na razie nie będę się niepotrzebnie wtrącał ;)

I nie denerwujcie mnie tymi gadkami o prawie jazdy. Dlaczego ciągle o tym gada się w FoS? Nie chcecie chyba mnie wkurzyć, prawda? Ja nie mam i nie będę miał! :P

Hihi, nie ma prawka nie ma prawka /me wyśmiewa :P

Link to comment
Share on other sites

Hihi, nie ma prawka nie ma prawka /me wyśmiewa :P
No to sobie przekichałeś już u dwóch modów. Ja też nie mam. Postawa Tura jest jedyna słuszna i należy się jej trzymać. Jak się jest młodym, to kondychę trzeba przez spacery trenować, nie tkwić w puszce. Poza tym jest to świetna motywacja do tego, żeby jak najszybciej awansować na takie stanowisko, na którym przysługuje samochód z kierowcą.

Oni nie mają prawka! Kids, laugh at them! :D - CRD

Link to comment
Share on other sites

Ja pamiętam. No właśnie co? cool.gif

Nooo... właśnie. Ten teges. ;)

Ja też pamietam free_fraga. W bilarda na wp z nim grałem i do FAIRCC należałem. W ogóle wiele się pozmieniało na tym forum. Nie ogarniam już tego podziału, nie wiem gdzie mam znaleźć swoje ulubione tematy, kiedyś szykanie FoS-a zajęło mi 15 minut i nie znalazłem, więc sobie odpuściłem :) Rzadko tu zaglądam, pewnie dlatego, że co innego mnie już w życiu interesuje. Nadal studiuje, nadal jestem lanserem, w wolnych chwilach udzielam się w organizacji studenckiej, jestem w niej ds. komputeryzacji i informatyzacji i zacząłem przez to robić stronki na ważne ogólnopolskie projektu studentów prawa. Wciąż jestem ze swoją drugą połówką, gram od dwóch miesięcy w erepublik.com (Qbus - dlaczego przestałeś?) i ogólnie jestem dość zajętym człowiekiem. Choć czasem tęsknię za tymi całymi dniami spędzonymi na tym forum. Narzekając, że ktoś mi nie odpowiada na posta szybciej niż w jedną godzinę. To były czasy :) Miałem ostrzeżenie, nie ma już ostrzeżenia po zmianach. Nie wiem kto obecnie pisze jeszcze na forum, a kto nie. Widzę, żę Tur i Matys awansowali na modków, heh :) Chimek i Cardi nadal się z togo co widzę pojawiają, ale już nie tak często jak kiedyś. Qbus - kiedy 2 lata temu pisałem, też od czasu do czasu się pojawiał i znikał. Pisałem kiedyś 30 postów dziennie, miałem pisać do końca świata. Życie napisało inny scenariusz... Nikt nie jest niezastąpiony, bez niego forum nadal będzie trwało. Czy będzie takie samo? Pewnie nie, ale natura nie znosi próżni... Nie będę deklarował, że tym razem wrócę do pisania, bo wiele razy już to mówiłem i nie zostałem na dłużej. Widocznie taki już los, starych wyjadaczy forum...

Ale smętny post... Starzeję się i robię się z wiekiem sentymentalny...

Hej ho! Polipa

A moje :bigsmurf: którego już nie ma...

Link to comment
Share on other sites

Muahahaha... Urządzić im hekatombę! Porozstawiaj małe kopczyki ofiarne z mrówkami przy każdym wejścio do pokoju, a na pewno je odstraszysz. Pobaw się w palownika za pomocą wykałaczek - sukces gwarantowany. Tylko uważaj na te osobnik zemsty żądne, które w nocy mogą zacząć atakować iście nieoczekiwane miejsca Twojego ciała.

Qbusiu, Twój pomysł jest taki jakiś makabryczny, okrutny i strasznie brutalny...podoba mi się:D Gdyby to miało poskutkowac już dawno wszędzie stałyby malutkie kopczyki ofiarne, pale i szubienice z wiszącymi tyciutkimi mróweczkami. Sam krążyłbym na bieżąco z małym palniczkiem (albo co tam się rozdrabniać - wielgachnym miotaczem ognia) i z piekielnym rechotem wypalał całe mrówkowe pokolenia. Niestety - bałbym się, że w nocy one same zawlokłyby mnie na jakiś mało przyjemny pal:/ Co do Tura i pomysłu z mrówkojadem - sam o tym pomyślałem kilka dni temu, na żarty oczywiście:D Choć przy takim nawale tych małych skurczybyków chyba zastanowię się nad tym na poważnie. Szkoda tylko by mi było, gdyby to te małe mutanty zjadły mrówkojada a nie na odwrót...

O prawku nie podyskutuję zbyt wiele - wiem tyle, że sam na razie owego nie mam i chwilowo jakoś mnie nie ciągnie coby na nie zdawać:D

Za to dziś jestem zadowolony - likwidują salon multimedialny niedaleko mnie i za troszkę ponad stówkę kupiłem dziś książkę (Astralnia), film (Spiderman jedyneczka, moja ulubiona) i pierwszy sezon OC (u nas znane jako Życie na fali) więc będę miał co czytać i co oglądać przez najbliższy czas.

Link to comment
Share on other sites

Chimek i Cardi nadal się z togo co widzę pojawiają, ale już nie tak często jak kiedyś.
Ja tu się raczej staję lurkerem ;] Zawsze to wygląda tak, że nawet jak wpadam na jakiś interesujący temat i klikam 'odpowiedz' to gdy sobie wyobrażam, że zużyję na to pół godziny po czym ktoś odpisze 'no dobrze, ale to kwestia gustu' to mi się odechciewa ;)

Zresztą trzeba zrobić trochę miejsca dla młodych <khe, khe> [poprawia pled].

Link to comment
Share on other sites

Ech... Qbuś niby moderator a tak mało wie o forumowej szukajce ;) W Archiwach w najstarszym FoSie, czyli w V pisałeś ;)

Oj, Panie Janie, nie ucz Pan księdza dzieci robić :happy: Sam sprawdzałem przez wyszukiwarkę i dlatego pisałem, że od V do obecnej pisałem. A co do innych - powtórzę się - nie jestem pewien, czy czasem którejś edycji nie przegapiłem. Ale na to chyba nikt nie zna odpowiedzi.

Oczywiście nie wiem, czy przetrwam aż tyle czasu na tych studiach, ale zrobię wczystko co w mojej mocy, aby to osiągnąć. Wszak kiedyś trzeba w końcu zacząć się uczyć. ;]

Wszystko? Hmmmm... OK. Zaczekaj sekundkę <Qbuś wystukuje coś na telefonie, chwilę rozmawia...> Dobra, jestem. Jutro zapuka do Ciebie pewien smutny Pan w czarnym garniturze. Będzie miał taki mały papierek, starczy nakłuć palec i maznąć. Nie ma strachu. Aha - nie przejmuj się lekkim aromatem siarki - mamy firmę niedaleko dość dużych złóż. Smołujemy też dachy :whistling:

Wystarczy jako tako umieć jeździć, trafić na normalnego egzaminatora i mieć trochę szczęścia.

Jedna uwaga - trafienie na normalnego egzaminator może wymagać sporego szczęścia. Też jestem przeciwny nadmiernemu demonizowaniu egzaminu, ale poznałem od prowadzącego szkołę, do której uczęszczam obecnie, pewną historię. Był sobie zawodowy kierowca (autokary, wycieczki, kilkanaście lat doświadczenia), któremu za punkty odebrano prawko. Poszedł na egzamin - cały przejechał bez problemów, nie stworzył zagrożenia, ale gdy dojechał do WORDu szanowna pani egzaminator oblała go za to, że gdzieś tam najechał na linię ciągłą. Poszedł zdziwiony chłop więc na kurs i skończyło się na jednej lekcji - instruktor pokazał mu tylko na, co ma zwracać uwagę. Poszedł znów na egzamin, trafił do kogoś innego. Tym razem pan egzaminator zakończył egzamin 5 minut po wyjeździe na miasto, bo widział, że nie ma po co dłużej jeździć. Ot, historia.

No wai! Być może mieszkanie z rodzicami jeszcze dostatecznie mnie nie znudziło. Zresztą, pogadamy za parę lat, kiedy to będę w końcu musiała pójść na jakieś studia ;)

Pogadamy, pogadamy. I nie tylko o studia chodzi. Wyprowadzenie się z domu powinno być obowiązkowe dla każdego. Raz, że warto posmakować nieco samodzielnego życia i prywatności, a dwa, że i rodzicom warto dać nieco spokoju. Wiadomo, kochają swe pociechy, ale każdy chce mieć coś z życia. Zwłaszcza w sferach intymnych.

Nooo... właśnie. Ten teges. ;

Tylko kto kogo?

Poza tym jest to świetna motywacja do tego, żeby jak najszybciej awansować na takie stanowisko, na którym przysługuje samochód z kierowcą.

Ja tam mam. Codziennie podjeżdża po mnie kierowca sporego auta z numerkiem 57 z przodu :thumbsup: A tak serio - dla większości i tak pierwsza przejażdżka z własnym kierowcą, będzie TĄ ostatnią przejażdżką.

Qbus - dlaczego przestałeś?

Nie wciągnęło mnie. Nie mam czasu, żeby przesiadywać na kolejnym forum i śledzić zagrywki polityczne. Owszem, potencjał gra ma spory, ale przy odpowiednich inwestycjach czasowych.

Qbus - kiedy 2 lata temu pisałem, też od czasu do czasu się pojawiał i znikał.

Też? Teraz to Ty pojawiasz się i znikasz, a ja jestem w zasadzie regularnie, nie licząc weekendów. No i czemu nie wspomniałeś o swoich teoriach spiskowych? :tongue:

Niestety - bałbym się, że w nocy one same zawlokłyby mnie na jakiś mało przyjemny pal:/

'Miłe złego początki', jak to powiedziała czarownica, gdy ją na pal nabijali...

Link to comment
Share on other sites

Brawo, wreszcie się ogarnęliście i przenieśliście FoS w widoczne miejsce. Tylko czemu to trwało tak długo?

Nawet sobie nie zdajecie sprawy ile krwi zostało przelanej, i ile ofiar przyniosła wojna o przeniesienie FoS'a i tematów przyległych. Ale jak widać, udało się. Trzeba jakiś festyn zorganizować, czy coś.

Sam ostatnio po tym, jak mi poopowiadałeś, zapałałem chęcią posiadania tej zabawki

Ech, konsola. Przymierzam się do zakupu własnej zabawki już od długiego czasu. Tyle że w moim przypadku PSP>>DS. Jakoś nie mogę sobie znaleźć gier na tą drugą maszynkę. Dodatkowo jestem raczej fanem starodawnej metody kontrolowania rozgrywki, więc wszelakie smaganie wyświetlacza rysikiem i dmuchanie w konsole mnie absolutnie nie bawią. Ostatnio zacząłem się też zastanawiać nad zakupem PS2. Mnóstwo godnych gierek na to wyszło, aż grzech nie zagrać. Z tym że to są wszystko plany które będą realizowane przez kilka lat (znając moją wrodzoną antyskłonność do oszczędzania :wink:). Do tego czasu muszę się zadowolić starym i ledwo działającym już PS1. I przejść po raz 123 Parasite Eve 2 i Castlevanie :smile:

Ech... Qbuś niby moderator a tak mało wie o forumowej szukajce ;) W Archiwach w najstarszym FoSie, czyli w V pisałeś ;)

Czy mi się zdaje, czy widzę "syndrom Super Moderatora" (pouczanie moderatora)? Urlop na 1024 dni i ostrzeżenie!! :diabelek:

Hihi, nie ma prawka nie ma prawka /me wyśmiewa :P

No to sobie przekichałeś już u dwóch modów. Ja też nie mam.

Nawet więcej niż dwóch. Ja też nie mam, i jak na razie nie planuje mieć. Po co komu samochód? Wieczna dziura na kasę, i do tego zanieczyszcza powietrze. Ba, nawet laski już na to nie lecą. Chyba że to Polonez którym woziłem się z kumplem jakiś odpychający jest? Nevermind, jak na razie automobilom mówimy stanowcze nie. Rowery rządzą :wink:

likwidują salon multimedialny niedaleko mnie

Zawsze jak słyszę słowo "likwidacja" połączone z czymkolwiek związanym z muzyką, to widzę przed sobą dwóch gości, którzy co sobotę koczowali w sąsiednim mieście, pociskając wszystkim kasety i płyty Disco Polo. Bo "likwidują sklep i sprzedają wszystko za 1/3 ceny". I tak likwidowali ten sklep chyba ze trzy lata. Aż w końcu zniknęli bez śladu. Może wysprzedali w końcu cały towar? Nie wiem, w każdym razie rozpłynęli się w powietrzu. Swoją drogą, fajnie czasem powspominać takie głupie sytuację z młodszych lat :happy:

Jedna uwaga - trafienie na normalnego egzaminator może wymagać sporego szczęścia.

Czasem się zastanawiam, skąd się tacy ludzie biorą. Mówię oczywiście o egzaminatorach. Nie wiem czy uwalanie innych sprawia im jakąś sadystyczno-masochistyczną przyjemność? A może odreagowują stresy domowe? Nie wiem, w każdym razie po opowieściach niektórych moich znajomych odechciewa się wszelakiego zdawania. Nie raz słyszałem o przypadkach że np. egzaminator kazał się komuś zatrzymać na poboczu, a zaraz potem wyskoczyć z tekstem "dwa kilometry temu był zakaz zatrzymywania się! NIEZDANE!". Mimo że po zatrzymaniu samochodu zostały włączone światła awaryjne (podobno w takich wypadkach można się zatrzymać). Cóż, mam nadzieje że jak przyjdzie pora na mnie to nie trafię na takiego nawiedzonego "uwalacza".

Wyprowadzenie się z domu powinno być obowiązkowe dla każdego.

Popieram całkowicie, jednak jest to sprawa dość skomplikowana. Żeby mieszkać samemu trzeba mieć dość sporo kasy. Wynajem + czynsz + rachunki + utrzymanie = kupa pieniędzy. A w naszym pięknym kraju mimo wszystko trudno o dobrze płatną posadę. Zakładając oczywiście że mamy ochotę mieszkać sami. Kiedy decydujemy się na wyprowadzkę z drugą połówką to w sumie jest trochę łatwiej. Ale z drugiej strony wspólne mieszkanie z dziewczyną/chłopakiem w zbyt młodym wieku może się znacząco i nieodwracalnie odbić na naszej psychice :devil:

Ostatnio (bo wczoraj w nocy) postanowiłem przyjrzeć się swoim debiutanckim postom na forum. Doprawdy, człowiekowi aż śmieć się chce jak na to patrzy. Ciągłe starania żeby czasem nie dostać ostrzeżenia w połączeniu z próbami przykolorowania się do nowego otoczenia wypadają nadzwyczaj zabawnie. Tak sobie przeglądałem to archiwum, i gdyby nie to że mój nick widnieje koło większości tych postów, to z miejsca pomyślałbym "co za gość" (albo nawet coś gorszego :>). Nawet sobie wtedy nie zdawałem sprawy z tego że się ze mnie śmieją wszyscy dookoła. Doprawdy, współczuję tym co dopiero zaczynają :laugh:

Link to comment
Share on other sites

Brawo, wreszcie się ogarnęliście i przenieśliście FoS w widoczne miejsce. Tylko czemu to trwało tak długo?

Nawet sobie nie zdajecie sprawy ile krwi zostało przelanej, i ile ofiar przyniosła wojna o przeniesienie FoS'a i tematów przyległych. Ale jak widać, udało się. Trzeba jakiś festyn zorganizować, czy coś.

Ba, nawet musieliśmy specjalną ekspedycję do Wrocławia zorganizować, żeby to załatwić. Serio :tongue:. No ale fajnie, że w FoSie znowu coś się dzieje, bo miałem już wrażenie, że umarł śmiercią naturalną. Oby tylko to gwałtowne przebudzenie nie zakończyło się znowu równie gwałtowną śmiercią :smile:.

Link to comment
Share on other sites

I nie denerwujcie mnie tymi gadkami o prawie jazdy. Dlaczego ciągle o tym gada się w FoS? Nie chcecie chyba mnie wkurzyć, prawda? Ja nie mam i nie będę miał! :P
Co ty na to? Bezpartyjny Blok Przeciwników Prawa Jazdy :D Sama również nie mam i nie planuję mieć. Po pierwsze, zbyt łatwo się rozkojarzam i byłabym zbyt dużym niebezpieczeństwem na drogach, po drugie - z powodów zdrowotnych. Powody ideologiczne mogę też dorzucić :P

Pogadamy, pogadamy. I nie tylko o studia chodzi. Wyprowadzenie się z domu powinno być obowiązkowe dla każdego. Raz, że warto posmakować nieco samodzielnego życia i prywatności, a dwa, że i rodzicom warto dać nieco spokoju. Wiadomo, kochają swe pociechy, ale każdy chce mieć coś z życia. Zwłaszcza w sferach intymnych.
Już na 4 lata się wyprowadziłam :] I biorąc pod uwagę całe, rodzinne przeprowadzki(7) i wprowadzki do i z bursy(w sumie 8 ), następnym razem przyjemność poznania książek jako 'ósmego pasażera' zapewni mi dopiero mój miły :] A kiedy to będzie, nawet on nie raczy wiedzieć :P

Niestety - bałbym się, że w nocy one same zawlokłyby mnie na jakiś mało przyjemny pal:/
Zapytałabym, czy miałeś styczność z jakimiś przyjemnymi palami, jednak na szczęście zdaję sobie sprawę z tego, że niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć :]
Link to comment
Share on other sites

Po pierwsze, zbyt łatwo się rozkojarzam i byłabym zbyt dużym niebezpieczeństwem na drogach

Ja też w sumie. Na piechtę dość często zdarza mi się zamyślić, gdy stoję na światłach i zwykle rozbudzam się dopiero, gdy światło z zielonego zmieni się na czerwone. Parę razy w takiej sytuacji prawie-że byłem na jezdni. Trochę to niebezpieczne, ale co ja poradzę że każdą wolą chwilę poświęcam kontemplacji (nie mylić z kątempluciem)

Powody ideologiczne mogę też dorzucić :P

Jeśli czegoś naprawdę nie chce się zrobić, to dorobienie do tego ideologii jest naprawdę łatwe.

Widzę, żę Tur i Matys awansowali na modków, heh :)

For goat's sake! Nie Matys, jeno Kagex. Mylisz ludzi, najwyraźniej ten wredny Niemiec (Alzheimer) zakolegował się z Tobą. Poza tym jakoś dziwnie. Nikoś, a jednak nie Nikoś. Żadnych teorii spiskowych w zanadrzu. Albo się zestarzałeś, albo... ;)

Zapytałabym, czy miałeś styczność z jakimiś przyjemnymi palami, jednak na szczęście zdaję sobie sprawę z tego, że niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć :]

Trzeba zapytać się Azji. On chyba miał styczność. Potem tylko zmienił imię i występował w kolejnych dwóch filmach. Musiał spotkać się z bardzo przyjemnym palem.

Link to comment
Share on other sites

Ja też pamiętam mości Fraga. Łoił mnie w snookera równo. Z Nikosiem tez musiałem grywac, bo do tej pory pamiętam "rozbicie a'la nikoś" ;P A sam Fragu się logował na wp jeszcze jakiś czas temu, ale teraz jakiś update był, i już go w znajomych nie mam, a że w nicku miał ajkieś dziwne symbole, znaleźc go nie mogę ;)

Co ty na to? Bezpartyjny Blok Przeciwników Prawa Jazdy :D
Natenczas moge dołączyc - co prawda mój rocznik to 1991, ale na żaden kurs się jeszcze nie zapisałem (pomimo wielu rozmów na ten temat), i jakoś nie mam ochoty tego robic. Może na razie jestem niedoświadczonym nie-kierowcą, ale za to chyba jako jedyny w klasie nie zapisałem się na żaden kurs, mając do tego możliwośc. ;) Ale dlaczego nie chcę jeździc - nie wiem dokładnie sam.

Za to o mieszkanie na studiach nie muszę się bardzo martwic (co nie znaczy, że w ogóle). Siostra wynajmuje mieszkanie w Krakowie, tato w Warszawie - a mnie się nie widzi jakoś studiowanie w innym mieście. Bycie młodszym bratem dla średnio zaradnego czlowieka to przyjemny bonus, który jednak może się okazac równie dobrze przekleństwem ;)

Ostatnio (bo wczoraj w nocy) postanowiłem przyjrzeć się swoim debiutanckim postom na forum.
Hehe, niewielu miało udany debiut. Za to takie uświadomienie sobie, jak bardzo się zmieniło przez to parę lat na forum, zmienia sposób oceniania i postrzegania nowicjuszy ;)
Link to comment
Share on other sites

@Pzkw - Ja na razie też nie mam prawka ;) Nikt o zdrowych zmysłach nie pozwoliłby mi prowadzić, zresztą jak skończę 18 lat to też głupota będzie pozwolenie mi prowadzić :P Na razie preferuje nogi lub rower.

@Felessan - Jeśli chodzi o czytanie masz wiele działów dostępnych na FA :P Masz tutaj tyle niespodziewanych zwrotów akcji że spokojnie by starczyło na kilka książek ;) Co do filmów ja nie lubię kupować, wolę poczekać jak puszczą w HBO czy Cinemaxie, bo po pierwsze mam za darmo po drugie jest jakiś klimacik, nie to co na DVD że mogę przerwać kiedy chce i wyjść do toalety, tu albo czekasz do reklamy, albo tracisz kawałek filmu ;)

@Cardinal - Młodym czyli? :P 20>?, jeśli tak to spokojnie się zaliczam :P Więc przyżekam Ci że będę sumiennie i staranie tutaj spamował, postaram się nie opuścić dnia aby napisać coś (bez)sensowego, będę sumienie tutaj spamował aż zapcham serwer CDA

@Qbuś - Słyszałeś o czymś takim jak "Uczeń przerósł mistrza"? :P Widać zbyt tam naspamiliście aby serwer mógł trzymać tyle tysięcy bezsensownych postów :D

@b3rt - Ciekawe jak bez samochodu szafę z jednego końca miasto na drugi przewieziesz? Albo jak nowego kompa przez pół miasta będziesz tachta :P

@niziołka

Po pierwsze, zbyt łatwo się rozkojarzam i byłabym zbyt dużym niebezpieczeństwem na drogach,

A słyszałem że to kobiety mają podzielną uwagę i potrafią się skupić na kilku rzeczach naraz. Widać wyjątek potwierdza regułę :P

P.S. - To teraz jeszcze musze przeprosić za roport bo zapomniałem że na tym forum forumowicze mogą sami kasować posty :sweat:

Link to comment
Share on other sites

Wyprowadzenie się z domu powinno być obowiązkowe dla każdego.

I ja odciskam pod tym zdaniem swoją lewą piętę. Człowiek (zwłaszcza facet!) mający te dwadzieścia- albo tym bardziej trzydzieści- kilka lat na karku i w dalszym ciągu mieszka z rodzicami może być tylko ostatnią, niedorobioną życiową ofiarą. Sorry, no bonus. A kiedy jest to cała rodzina z dzieciakami, to zaczyna już brakować słów dezaprobaty. No, chyba że starzy mają wielgachną chałupę... Pałac, czy coś...

Zauważyłem też toczącą się dyskusję na temat prawa jazdy. Mam i polecam. (O zdaniu egzaminu za pierwszym razem już tak głośno pisał nie będę ;)) Nie o to chodzi, aby od razu wyposażać się we własne cztery kółka - o to natomiast, że taki papierek się zwyczajnie przydaje. A to na wycieczce potrzebny będzie drugi kierowca, a to ktoś życzliwy pożyczy furę na parę dni, a to - nie daj Szatanie - wydarzy się coś nieszczęśliwego, a pogotowiu nie będzie się chciało wysłać karetki... Przede wszystkim jednak może to być duży atut w pracy. Szczególnie, gdy dają służbowe auto. :)

Link to comment
Share on other sites

Człowiek (zwłaszcza facet!) mający te dwadzieścia- albo tym bardziej trzydzieści- kilka lat na karku i w dalszym ciągu mieszka z rodzicami może być tylko ostatnią, niedorobioną życiową ofiarą.

Mój boże, jestem ostatnią, niedorobioną życiową ofiarą, mam lat dwadzieścia, do UW stosunkowo niedaleko, więc mieszkam z rodzicami, ale cóż, niedorobiony jestem, wyrok zapadł, to takie smutne...

Link to comment
Share on other sites

Człowiek (zwłaszcza facet!) mający te dwadzieścia- albo tym bardziej trzydzieści- kilka lat na karku i w dalszym ciągu mieszka z rodzicami może być tylko ostatnią, niedorobioną życiową ofiarą.

Mój boże, jestem ostatnią, niedorobioną życiową ofiarą, mam lat dwadzieścia, do UW stosunkowo niedaleko, więc mieszkam z rodzicami, ale cóż, niedorobiony jestem, wyrok zapadł, to takie smutne...

Głowa do góry, chłopaku, dwadzieścia to jeszcze nie jest dwadzieścia-kilka. Jeśli będziesz miał dwadzieścia sześć pracę i żonę, a sytuacja się nie zmieni, wtedy będziesz mógł z żalem powtórzyć powyższe zdanie...

Link to comment
Share on other sites

Z żalem będę mógł je powtórzyć jedynie w momencie kiedy będę miał czego żałować. Jeżeli będę miał lat dwadzieścia sześć, żonę i dziecko, będę mieszkał z rodzicami i będzie dobrze, to średnio mnie obchodzi pogląd kogokolwiek na owy temat, żyję tak, aby mi, mojej rodzinie było dobrze, oczywiście przestrzegając norm i prawa, a reszta, cóż, reszta mnie może pocałować w lewą stopę.

Link to comment
Share on other sites

Ciekawe jak bez samochodu szafę z jednego końca miasto na drugi przewieziesz?

Pewnie tak samo jak to robiłem do tej pory. Zapłacę komu trzeba i nie dość że mi szafę przywiozą, to jeszcze po schodach wniosą. Ba, w porywach nawet ją poskładają jak będzie trzeba. Bo coś ostatnio zauważyłem dużą skłonność ze strony sklepów do sprzedawania mebli w formie puzzli :wink:

Albo jak nowego kompa przez pół miasta będziesz tachta :P

Nowy komp mi przez najbliższe dziesięciolecia nie grozi. Nawet jeśli, to raczej pokuszę się o coś małego i przenośnego (dla niekumatych: Notebook, ewentualnie Netbook). Więc "tachtanie" kompa przez miasto mi raczej nie grozi :wink:

Człowiek (zwłaszcza facet!) mający te dwadzieścia- albo tym bardziej trzydzieści- kilka lat na karku i w dalszym ciągu mieszka z rodzicami może być tylko ostatnią, niedorobioną życiową ofiarą. Sorry, no bonus. A kiedy jest to cała rodzina z dzieciakami, to zaczyna już brakować słów dezaprobaty. No, chyba że starzy mają wielgachną chałupę... Pałac, czy coś...

Pałacu raczej nie mam, ale i tak się mieścimy. Póki nie mam żony to sobie będę mieszkał z rodzicami. Całe piętro mam na spółkę z bratem (który się hajta i wyprowadza za jakiś rok), a rodzice zajmują parter. Dodatkowo wspólne płacenie rachunków i gitara. Możesz sobie mnie nazywać ofiarą itd. ale mając wybór pomiędzy przyjemnym życiem we własnym domu, a uciskiem w mieszkaniu, ledwo wiążąc koniec z końcem tylko w imię jakiś dziwnych i głupich zasad, to bez wahania wybieram to pierwsze. Owszem, jeśli będę się chciał ustatkować, ożenić (zakładając że znajdzie się kobieta która wytrzyma ze mną dłużej niż tydzień :tongue:), to nie będę się gniótł z rodzicami pod jednym dachem. Z tego co zaobserwowałem to często nieprzyjemne konflikty się z takiego mixu robią. Wcześniej raczej nie. Chyba że dojdę do wniosku że jestem w stanie się sam utrzymać to z chęcią wyfrunę z domu, ale wiek na pewno nie będzie jednym z powodów przeprowadzki.

Z żalem będę mógł je powtórzyć jedynie w momencie kiedy będę miał czego żałować. Jeżeli będę miał lat dwadzieścia sześć, żonę i dziecko, będę mieszkał z rodzicami i będzie dobrze, to średnio mnie obchodzi pogląd kogokolwiek na owy temat, żyję tak, aby mi, mojej rodzinie było dobrze, oczywiście przestrzegając norm i prawa, a reszta, cóż, reszta mnie może pocałować w lewą stopę.

A właśnie miałem coś podobnego napisać :wink:

Link to comment
Share on other sites

A słyszałem że to kobiety mają podzielną uwagę i potrafią się skupić na kilku rzeczach naraz. Widać wyjątek potwierdza regułę :P
Ależ mam podzielną uwagę. Jednak czasami można przesadzić... A prowadzenie pojazdu jest na tyle odpowiedzialnym zajęciem, że warto byłoby nie ryzykować czyjegoś [i swojego również] życia :]

Jeżeli będę miał lat dwadzieścia sześć, żonę i dziecko, będę mieszkał z rodzicami i będzie dobrze, to średnio mnie obchodzi pogląd kogokolwiek na owy temat, żyję tak, aby mi, mojej rodzinie było dobrze, oczywiście przestrzegając norm i prawa, a reszta, cóż, reszta mnie może pocałować w lewą stopę.
Ale tu właśnie o rodzinę chodzi - konkretnie o rodziców, aby ich wreszcie odciążyć po 20+ latach wspólnego życia :] Bo chyba mało której - i młodej parze, i parze rodziców - łatwiej żyć w pewnym oddaleniu od siebie, niż w 2x większą ilość osób zapełniać to samo mieszkanie ;)

Mojej rodzinie udało się znaleźć idealne rozwiązanie :D

Domy: moich dziadków, wujostwa i mój są oddalone od siebie o jakieś 50 metrów ;) Tworzy to swego rodzaju Trójkąt Bermudzki. Wszyscy mogą się odwiedzać w każdej chwili, a przy okazji - zachować własną przestrzeń ^_^

Link to comment
Share on other sites

Fajnie jest gdybać o własnym mieszkanku, tylko problemem jak zwykle pozostaje kasa. I nie piszę tu już nawet o takim bajerze jak własne M-ileś tam. Tutaj ceny są okrutnie wysokie - moi znajomi kupili ostatnio mieszkanko, 35 m2 za...150 tys. zł. To się nazywa zaszaleć z metrażem. A i tak kredyt spłacać będą pewnie przez następne kilkanaście lat.

Innym wyjściem jest oczywiście mieszkanie z rodzicami, ale jak to Królowa Patelni (proszę! nie rzuca... brzdęk!) nade mną wspomniała: tutaj chodzi nie tyle o wygodę co o odciążenie rodziców. W końcu nasiedzieli się już z nami te 20-kilka lat, chyba należy im się trochę ciszy i spokoju:P Oczywiście częste są przypadki kiedy młoda para zamieszkuje u rodziców - a to przez ceny mieszkań właśnie, a to aby wspierać się materialnie. Jednak z moich obserwacji praktycznie nigdy nie kończy się to dobrze. Po prostu w końcu wynikną drobnostki, małe kłótnie, które z czasem przerodzą się w coraz to większe awantury. Rzadko kiedy zdarza się, żeby młoda para i starsi dogadywali się.

Najrozsądniejszym wyborem wydaje się wynajem, chociaż tutaj też są problemy. Po pierwsze znaleźć tanie, dobrze usytuowane i do tego wyglądające mieszkanie - prawie niemożliwość (o czym wie chyba każdy student szukający stancji:P). Po drugie, kiedy już znajdziemy jakies kompromisowe mieszkanko i się urządzimy (ciągle zakładam, że szukamy czegoś na dłużej) - kto nas zapewni, że właściciel nagle nie wymówi nam umowy/nie zechce wrócić z zagranicy? W tej drugiej sytuacji są właśnie moi znajomi z pracy, którzy po ponad 4 latach wynajmowania bardzo fajnego mieszkania nagle muszą szukać czegoś nowego, bo właścicielka zdecydowała, że wraca z Irlandii... Do tego tutaj koszta też są niemałe - u mnie w Szczecinie 800zł za taką sobie kawalerkę to norma (zdaję sobie sprawę, że w porównaniu z cenami np. w stolicy taka cena to bajka), do tego opłaty + kaucja na początku. Jeśli chce się wynajmować samemu pozostaje tylko ostre zaciskanie pasa. W dużo lepszej sytuacji jesteśmy wynajmując mieszkanie we dwójkę - z dziewczyną bądź kumplem. Nieznajomych nie polecam - trafienie na kogoś, kto odpowiada nam charakterem to jak szóstka w totku:P

Kurde, miało być krótko a się rozpisałem... Jakby mi się chciało bawić w zakładanie bloga to nawet niezły temat na początek mógłby być:P

Link to comment
Share on other sites

Ale tu właśnie o rodzinę chodzi - konkretnie o rodziców, aby ich wreszcie odciążyć po 20+ latach wspólnego życia :]

Niziołka, ja to rozumiem, ale takie gadki, nawet żartobliwe, ironiczne, jakoś średnio mi się podobają [nie żeby mnie to jakoś dotknęło], nie każda osoba żyjąca z rodzicami jest niedorobiona, więc wsadzanie wszystkich do jednego wora może i jest fajne, taki szpan na forum, ale nie zawsze układa się tak, jak chcemy, nie każdy ma możliwość itp. więc osoba z dzieckiem, żoną, mieszkający z rodzicami, starająca przetrwać w świecie, według mnie, zasługuje na szacunek [slogan jak z telemarketu, ale dla mnie coś znaczy], a nie pogardliwe czcze gadanie na forum.

Link to comment
Share on other sites

r0l3k: Generalnie całe takie generalizowanie jest do (_!_)

Ja dla przykładu mieszkałem dwa lata poza domem, bez rodziców, ale teraz wróciłem, z różnych powodów. Ktoś może sypnąć tekstem o niedorobionych/niedojrzałych/blablabla, ale mam to (generalnie) w dwunastnicy. Mieszkam w domu, zamiast w akademiku/na stancji, bo nie mam zamiaru zostawiać swojej rodzicielki (wystarczy, że mój ojciec to zrobił), a jej jakoś przyjemniej jeździć na chemioterapię lub operację, kiedy wie, że w domu ktoś na nią czeka.

Tyle. Każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie (z drugiej strony: mój 30-letni kuzyn mieszka ze swoją matką, która spłaca jego długi i zajmuje się jego synem. To jest żałosne). Amen;]

Link to comment
Share on other sites

Ot, historia.

Normalka. Ojciec kolegi również stracił prawo jazdy przez punkty. Jest to człowiek, który w swoim życiu przejechał biliard kilometrów, ale kiedy przyszło mu ponownie zdawać egzamin, to zdał za trzecim razem dopiero... To nie jest normalne, bo skoro ja zdałem za drugim, a przecież jeszcze tak naprawdę nie umiem jeździć (zrobiłem maksymalnie 500km odkąd mam prawko; czyli od 1.12.08), to facet, który jazdę samochodem traktuje jak założenie skarpetek nie powinien mieć absolutnie żadnych problemów. A tu proszę. Zawsze znajdzie się ktoś, kto przyczepi się do byle czego; na przykład najechanie na ciągłą. o_O Wielkie mi wykroczenie jasna cholera, zwłaszcza jak nic nie jedzie.

Człowiek (zwłaszcza facet!) mający te dwadzieścia- albo tym bardziej trzydzieści- kilka lat na karku i w dalszym ciągu mieszka z rodzicami może być tylko ostatnią, niedorobioną życiową ofiarą.

Lol? Mieszkam z rodzicami i matką mojego ojca. Dziadek zmarł jakieś 500 lat temu, ale nawet gdyby żył, to nigdzie byśmy się nie wyprowadzali. Generalnie nie odnoszę wrażenia, że mój ojciec jest jakąś niedorobioną ofiarą. o.O No chyba że chodziło ci o rezydowanie w jakimś mieszkaniu 3-pokojowym, wszak zwykły dom jednopiętrowy w zupełności wystarcza. A to nie jest przeca żaden pałac. ;] Oczywiście rodziciele myśleli nad własną chatą, ale koszty są tak perwersyjnie wysokie, że zawsze znalazło się coś, co uniemożliwiało realizację tego planu. Nie ma co wyprowadzać się na siłę. Jak są możliwości, żeby mieszkać razem nie wchodząc sobie przy tym w drogę, to nie widzę problemu.

Link to comment
Share on other sites

Lol? Mieszkam z rodzicami i matką mojego ojca.

To tak jak mój wujek, mieszka ze swoimi rodzicami i jednym 'dzieckiem' (dwoje już wyfrunęło). I co, mam go nazywać jakąś ofiarą, bo ma czterdzieści parę lat i dalej mieszka z rodzicami? A może ktoś nie pomyślał, dlaczego tak jest, nie że mu się nie układa, tylko wpłynęły na to inne czynniki, bo kiedyś wujo budował domek na wsi, żeby zamieszkać tam z ciocią, a dom w mieście zostawić w całości rodzicom, i kiedy domek był prawie ukończony, ktoś go podpalił.

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.


  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...