Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Knight Martius

But Manitu (2001), Michael Bully Herbig

Recommended Posts

But Manitu
(albo ?But Manitou?)

5phru1.jpg

Czyli:
- Indiańce!
- Servus!


Oryginalny tytuł: Der Schuh des Manitu
Gatunek: western komediowy
Kraj produkcji: Niemcy
Rok produkcji: 2001
Czas trwania: 81 min
Reżyseria: Michael Bully Herbig
Scenariusz: Rick Kavanian, Michael Bully Herbig, Alfons Biedermann, Murmel Clausen
Wersja polska: Start International Polska
Reżyseria dubbingu: Joanna Wizmur
Dialogi polskie: Bartosz Wierzbięta

Obsada
Michael Bully Herbig (Jarosław Boberek) ? Abahachi/Abachaczi
Christian Tramitz (Jacek Rozenek) ? Ranger
Michael Bully Herbig (Wojciech Paszkowski) ? Winnetouch/Włóżmitu
Marie Bäumer (Izabella Bukowska) ? Uschi/Uszi
Sky Dumont (Marek Barbasiewicz) ? Santa Maria
Irshad Panjatan (Witold Pyrkosz) ? wódz Tęga Pała
Rick Kavanian (Krzysztof Banaszyk) ? Dimitri
Hilmi Sözer (Wojciech Machnicki) ? Hombre
Andrzej Matul ? lektor (PL)
i inni

Co to jest?
W wielkim skrócie: parodia wszelkiej maści westernów. Głównymi bohaterami filmu są wódz indiańskiego plemienia Apaczów Abahachi (wolę tutaj oryginalną pisownię imion ? no, może poza Włóżmitu :P) oraz jego brat krwi, biały traper imieniem Ranger. W pewnej chwili witają oni na ziemi plemienia Szoszonów? i zostają przywiązani do pali. O co poszło? Otóż okazuje się, że obaj zostali posądzeni (niesłusznie) o zabójstwo syna Tęgiej Pały, wodza Szoszonów, oraz o nieuregulowanie u nich pożyczki. Wódz Apaczów zaciągnął się u nich, ponieważ chciał wykupić lokal dla swojego plemienia u niejakiego Santa Marii. Okazuje się jednak, że ten ich wykiwał, biorąc zapłatę za bubel (pub okazał się mieć tylko? fasadę) oraz zabijając syna wodza Szoszonów, który przyniósł owe pieniądze. Co gorsza, Santa Maria zakumplował się z owym plemieniem, przez co nikt nie wierzy Abahachiemu, że to nie on zabił. W końcu jednak wykombinował, co zrobić: otóż jest taki jeden skarb, do którego prowadzi pewna mapa. Akurat nasz Indianin ma jedną z czterech części ? pozostałe dał innym (ale kojarzy tylko jednego z nich, bo był pijany, kiedy to robił). Odnajdując ów skarb, zamierza spłacić swój dług wobec Szoszonów. W końcu Abahachi i Ranger się uwalniają i uciekają. No, ale Santa Maria i jego banda, dowiedziawszy się o skarbie, depczą mu po piętach ? także Indianie z wiadomych powodów nie pozostają im dłużni?

(Jeśli coś pokręciłem w opisie fabuły, to pisać. ;])

Opinia
Przedwczoraj obejrzałem sobie ten film na Polsacie, bo akurat był puszczany ? no i chciałem go sobie odświeżyć, bo oglądałem go wcześniej. Powiem tak: dobra komedia to jest. Było parę momentów, w których uśmiałem się zdrowo, w czym zasługę miały też znakomite polskie dialogi autorstwa samego Bartosza Wierzbięty. Widać, że facet czuje tę robotę, co udowodnił też tutaj. Sprawiło to, że nawet jeśli się nie śmiałem, to przynajmniej miałem banana na twarzy ? a mnie czasem rozbawić nie jest łatwo (choć może właśnie taki typ humoru preferuję?). Choć humor może się wydawać idiotyczny (i miejscami jest ? nie wiedzieć czemu, mnie Niemcy kojarzą się trochę z brakiem poczucia dobrego smaku), a mniej więcej od połowy nieco wymuszony? Niemniej chyba ciężko się przynajmniej nie uśmiechnąć. No i dodatkowym atutem jest polski dubbing ? aktorzy głosowi też nie olali roboty, a wręcz przeciwnie. Ogółem, fanom parodii (niekoniecznie inteligentnych :P) polecam.

Moja ocena: 8/10
Link to comment
Share on other sites

Ach, jedna z moich ulubionych durnych komedii. Szczerze powiem, że przy paru momentach zdarzyło mi się zaśmiać na głos, a banan na twarzy towarzyszył mi przez pół filmu. Głupie? Głupie. Infantylne? Yup! Ale śmieszne. Gagi udane, dubbing fajoski (zdarzyło mi się nawet oglądać w oryginale, ale jako, że po niemiecku gadam wyłącznie teoretycznie, to nic nie zrozumiałem), polecam. Mimo, że krytycy zjechali ten film od góry do dołu, to ogląda się przyjemnie. Lekkie, fajne i z jajem.

Dla mnie takie 7/10.

Link to comment
Share on other sites

Żenująca komedią z mnóstwem durnych gagów. W wersji polskiej dzięki beznadziejnemu Dubbingowi film staje się jeszcze gorszy i głupszy niż ... i tu nic nie przychodzi mi do głowy:(. Szkoda czasu na ten badziew.

Link to comment
Share on other sites

Ty chyba nie slyszales zenujacgo dubbingu. Uwierz mi, wiem cos o nim. Czasami jestem zmuszony ogladac (albo choc slyszec) z siostra mlodsza badziewia pokroju Hanny Montany czy jak to sie tam pisze. Tam dopiero jest zenujacy dubbing.

Co sie zas tyczy samego filmu to ogladalem kiedys i ostatnio chwilke na Polsacie. Kiedys wydawal mi sie swietna komedia, zdrowo sie na nim usmialem. Dzis, no coz... Bylo pare fajnych momentow, kiedy mozna sie bylo usmiechnac, ale to juz nie to. Nie wiem, moze gusta mi sie zmienily, ale jakos nie bawia mnie juz zarty wystepujace w tej komedii. Chociarz Wlóżmitu jest ciagle bardzo sympatyczna postacia ;)

Link to comment
Share on other sites

Ah, szalona komedia autorów "Gwiezdnych Jaj - Zemsta Świrów". Absurd goni tu absurd i zdaje się, że nic nie ogranicza tego co może spotkać bohaterów na ekranie. W mojej opinii nie byłaby taka zabawna, gdyby nie znakomite tłumaczenie autorstwa Bartosza Wierzbięty. Moim faworytem pozostaje Santa Maria i te jego gadki - "Szlaban na wiśnie".

Link to comment
Share on other sites

Ja się bałem, ze będzie to jedna z tych durnych niemieckich komedii, wyprodukowanych na niskim poziomie i po prostu odrzucajacych po pierwszym kwadrancie oglądania. I poniekąd film ten spełnia niemalże wszystkie wymienione warunki, ale mimo to ma w sobie to coś, co powoduje, że nie można czasu spędzonego na jego oglądaniu uznać za stracony (a przynajmniej nie w stu procentach ;p).

Film po prostu bawi swoją durnotą i niskim poziomem dowcipu. Nie wiem w jakim stopniu to zasługa tłumaczenia, a w jakim samych twórców. Ciekawe przy tym na ile smieszność tego filmu jest ich działaniem zamierzonym, a na ile wyszła im przy okazji, nieumyślnie :>

Tak czy siak - może być. Na pewno to to lepsze niż seria filmów z przygłupim Ernestem w roli głównej ;p

Link to comment
Share on other sites

Jedyna niemiecka komedia... wróć! Jedyny niemiecki film który mi się podobał. Gdybym gdzieś przypadkowo nie przeczytał, że za dialogi w polskim dubbingu odpowiadał Wierzbięta, pewnie nigdy bym tego filmu nie obejrzał. Tymczasem bardzo bardzo miło się rozczarowałem. Humor może i nie najwyższych lotów, ale przynajmniej obeszło się bez kiepskich typowo-niemieckich klozetowych żartów (oczywiście kilka zawsze się trafi, przecież to w końcu Niemcy).

Link to comment
Share on other sites

Ja byłem jeszcze niedawno przekonany, że to produkcja polska i gdzieś nawet wypatrzyłem Boberka xD Komedia bardzo dobra, śmieszne gagi słowne i sytuacyjne czego chcieć więcej :)

Więc zakopmy już Krzesło Wojenne :ok: :ok: :przywitanie:

Link to comment
Share on other sites

W sumie całkiem fajna komedia. Można się nieźle pośmiać (te goście echo rządzą xD), a niektóre kawałki są głuupie i nie śmieszne. Jak ktoś ma ochotę się pośmiać i ma niewybredne poczucie humoru to na pewno ten film mu się spodoba xD.

Link to comment
Share on other sites

Niby durne jak wiele mówi i bez pomysłu. Dowcipy też z nie najwyższej półki, tak słyszałem; ale dzięki temu w sam raz dla mnie. Komedia prosta w odbiorze, naprawdę jeśli ktoś nie oglądał, i nawet nie lubi tych klimatów to i tak polecam. Ode mnie 8/ 10 bo miło spędziłem czas.

Link to comment
Share on other sites

Mimo, że nie lubię ogólnie westernów to But Manitu obejrzałem z "waflem " na twarzy. Znakomita parodia. Ogólnie lubię takie filmy.

Humor jest niskich lotów, ale naprawdę przy tym filmie bardzo się uśmiałem.Tym bardziej jestem zdziwiony, że to niemiecki film

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...