Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Chackster

Love Hina + LH Again OAV

Recommended Posts

Love Hina
Love Hina Again OAV


lhx2.jpg

Producent:
Studio: Xebec
Autor: Ken Akamatsu

Gatunek:
ecchi, sh?nen, komedia, romans, harem, obietnica

Fabuła:


"Love Hina" opowiada historię fajtłapowatego Keitaro Urashimy, u którego kłopoty z nauką idą w parze z zupełnym brakiem powodzenia u kobiet. Poznajemy go w momencie, kiedy ma 20 lat i właśnie po raz kolejny oblał egzamin na prestiżowy tokijski uniwersytet. Dołączenie do grona studentów tej elitarnej uczelni jest dla niego szczególnie ważne z powodu obietnicy, jaką dawno temu złożył swojej przyjaciółce z dzieciństwa. Niestety, po tylu latach Keitaro nie pamięta nawet jej imienia...
Niezwykłym zrządzeniem losu nasz bohater zostaje kierownikiem pensjonatu dla dziewcząt Hinata i musi radzić sobie ze zmiennymi humorami jego atrakcyjnych lokatorek. Jego wrodzona skłonność do pojawiania się w niewłaściwym miejscu (takim jak damska łaźnia) o niewłaściwej porze (zazwyczaj jest to pora kąpieli) przysparza mu dodatkowych kłopotów, szczególnie ze strony wyjątkowo agresywnej Naru Narusegawy, która niecheć do Keitaro zwykła objawiać przy pomocy prawego sierpowego...

Komentarz:


Ultraoptymistyczny hiperhardkor - te dwa (nie do końca poprawne gramatycznie :P) określenia pierwsze przychodzą mi do głowy za każdym razem, kiedy biorę do ręki mangę lub odświeżam sobie anime.
Komedia romantyczna to gatunek rządzący się swoimi prawami a "Love Hina" jest jego pomnikowym przykładem. Fabuła nie jest może najwyższych lotów, pewne motywy są powtarzalne i łatwe do przewidzenia, ale całość jest tak sympatyczna i atrakcyjnie podana, że powinna spodobać się nawet tym, którzy z do tej pory nie mieli z takimi produkcjami nic wspólnego :) Humor momentami bywa sprośny, ale nie toporny, i ma w sobie dużo specyficznego uroku.
Przede wszystkim polecam mangę (wydaną parę lat temu w całości po polsku). Anime zasługuje na mocną czwórkę (a seria OAV nawet na 4 z plusem), ale manga w moim osobistym mniemaniu plasuje się oczko wyżej, przede wszystkim ze względu na bardzo ładną kreskę Kena Akamatsu, która w anime nie zachowała niestety całego swojego uroku ;)
Link to comment
Share on other sites

Zgadzam się - anime zasługuje na czwórkę... w skali dziesięciopunktowej. Kiedyś próbowałem je oglądać, jednak moje wysiłki spełzły na niczym. Z hiperwesołej komedii romantycznej powstała hiperszmira. Nie jestem w stanie zrozumieć sensu tych wszystkich udziwnień, które zwymyślał reżyser anime (sam Akamatsu się dziwił), które miało coraz mniej wspólnego z mangą....

która jest jedną z moich ulubionych. Miejscami wariacko zabawna, miejscami grająca na emocjach (zbyt wzruszająca nie jest - nie ukrywajmy), ale cały czas utrzymana w szaleńczym tempie akcja, pełna zwrotów (pomimo, że są to zwroty 180' + 180' to są na tyle szybkie, że nie nudzą). Do tego dochodzi rewelacyjne tłumaczenie mangi (gwara śląska na miejsce dialektu z Osaki :D) - upatrzyłem się jedynie kilku błędów typowo technicznych (nie te dymki). Na dzień dzisiejszy 14 tomików spogląda na mnie z półki. 8/10

Muszę się uspokoić. Uspokój się. Spokojnie... <PRRRRUT!>

Link to comment
Share on other sites

Piszę tutaj, bo naprawdę pojęcia nie mam gdzie indziej. Skąd można zdobyć tomiki czwarty i szósty? I czy w ogóle jest to jeszcze możliwe?

Co do opinii o samej mandze/anime - manga świetna, czyta się bardzo fajnie i szybko... a anime raczej należy traktować jako coś oddzielnego, żeby dało się znieść. Postaci wymieszane i spłycone, a do tego uciskając 123 chaptery w dwudziestu-paru epizodach mają jeszcze czelność wrzucać fillery... Love Hina Again to jedna wielka pomyłka, bo wraz ze zmianą motywów Kanako zmienia się sens istnienia tej postaci.

Link to comment
Share on other sites

Skąd można zdobyć tomiki czwarty i szósty? I czy w ogóle jest to jeszcze możliwe?

Ja zaopatrywałem się w dwóch miejscach - w poznańskim komisie KiK i...na Allegro :) Wciąż powinno tam być sporo ofert.

Łatwo nie było, ale całą kolekcję uzbierałem ;)

Link to comment
Share on other sites

"LOVE HINA, LOVE HINA" hm bardzo fajna manga i anime, chociaż romansidło z "elementami" :happy:

Nop, przynajmniej lepsza od "Pichi, pichi Voice" , ale powiem wam sczerze, że "Winx club" też przypadł mi do gustu mimo, że to jak twierdzą serial animowany dla dziewczyn ( chociaż skąpe odzienie wróżek w serialu dla dziewczyn budzi kontrowersje :rolleyes: )

Link to comment
Share on other sites

ale powiem wam sczerze, że "Winx club" też przypadł mi do gustu mimo, że to jak twierdzą serial animowany dla dziewczyn ( chociaż skąpe odzienie wróżek w serialu dla dziewczyn budzi kontrowersje :rolleyes: )

Tyle, że Winx club i podobne to w ogóle nie jest anime lecz bajka.

A Love Hina oglądałem całość już dawno temu i mimo, że nie lubię raczej tego typu anime to mi się akurat spodobało. Możliwe, że dlatego iż jest bardziej urozmaicone niż podobne produkcje.

Link to comment
Share on other sites

Zabrałem się za mangę i połknąłem ją w kilka dni :D Niby jest to komedia romantyczna z domieszką haremu, obowiązkową głupkowatym bohaterem, któremu co rusz zdarzają się wpadki kwalifikujące go na naczelnego dewianta, ale - kurde, wszystko jest tak przyjemne w odbiorze, że nie zwraca się na to uwagi :) Jest romans, jest akcja w naprawdę sporych ilościach, jest humor, który szczególnie przy doktorku, który nie umie jeździć (tak, jego przybycie zawsze kończyło się kraksą) wylewa się strumieniami i spodziewany

happy end + scena

, że pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają :P Ogólnie potraktowałem to jako miłą odskocznię od "brutalnych" i "krwistych" tytułów i manga swoje zadanie spełniła - czułem się cholernie zrelaksowany ;) Polecam. Co do anime opinii nie mam - nie oglądałem, ale czytając wypowiedzi innych zrobiłem raczej dobrze...

Link to comment
Share on other sites

Co do anime opinii nie mam - nie oglądałem, ale czytając wypowiedzi innych zrobiłem raczej dobrze...

Jeśli lubisz anime ecchi+harem to raczej ci się spodoba. Uważam, że to jedna z lepszych produkcji tego gatunku.

Z tym, że ma już trochę lat więc może się wydawać obecnie mocno schematyczna.

Link to comment
Share on other sites

Znaczy, na samym początku oddziel to jakże krótkie w porównaniu z mangą anime od samej mangi, nie próbuj nawet przyrównywać postaci takich jak Kanako do ich "papierowych" odpowiedników, bo mają się nijak (choćby kwestia

tematu jej obietnicy z Keitaro

czy

starej karczmy

, gdzie po prostu wszystko dzieje się zupełnie inaczej). A co do zakończenia nie sposób się nie zgodzić, patrząc choćby na wpadkę z nazwiskiem...

Link to comment
Share on other sites

Ahhh! Klasyk!

Pamiętam dobrze, że to była moja pierwsza seria jeśli chodzi o mangę skompletowana w 100%.

Sama manga jest świetna, przepadam za takimi przyjemnymi komedyjkami jednak przez pierwsze tomy Naru strasznie mnie irytowała, potem jednak zacząłem lubić tą postać jednakże faworytką była Motoko oraz Mutsumi XD - Nie wiem, może wtedy mi pasował taki ciamajdowaty typ dziewczyny XD

Co do anime to oczywiście po mandze miałem wielki niedosyt. Kreska momentami strasznie mi się nie podobała jednak mimo wszystko całą serię wraz ze specialami i Again oglądało mi się dość przyjemnie.

Link to comment
Share on other sites

Oglądałem to anime całkiem niedawno :)

Szczerze mówiąc, pierwsze wrażenie nie było szczególnie pozytywne, obejrzałem pierwszy odcinek i nie byłem pewien czy oglądać dalej. Trochę mi rodzaj humoru nie odpowiadał. Ale jednak zaintrygowała mnie fabuła, byłem ciekaw czy Keitaro uda się znaleźć dziewczynę którą pamiętał z dzieciństwa, więc oglądałem dalej. I nie żałuję, bardzo dobrze mi się oglądało :D Szczególnie pod koniec, z tego co pamiętam to mój ulubiony odcinek to był Christmas special :)

Link to comment
Share on other sites

Jeśli ktoś jeszcze tu zagląda i poluje (podobnie jak ja - do niedawna :trollface: ) na tomik czwarty, jakieś bliżej nieokreślone nadwyżki z niedawnego dodruku są jeszcze do kupienia od wydawnictwa na Allegro, podobnie zresztą jak cała reszta.

A tak w ogóle to całkiem fajnie się to czyta tak po roku, choć wyrywkowo. Jak przyjdą wakacje, to może i się na komplet uzbiera... Jeśli to atrakcyjność jest powodem takich braków tomiku czwartego, nie dziwię się - dość huczne wejście Sety, pojedynek z Motoko i kilka innych, fajnych momentów.

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...