Jump to content
Turambar

Zwierzęta

Recommended Posts

Ja mam owczarka niemieckiego, długowłosego czystej krwi. Ojciec był jakimś czempionem psim :cool: Kim była matka, tego nie wiem. Rodowodu nie posiadam, bo cena by była zbyt duża. Zwie się on Boss. Jest dosyć niesfornym psem, umie czasami zajść za skórę, ale i tak go kochamy. Tego typu owczarki mają to do siebie, że mają te słodkie oczka :wub: Mój piesio oprócz swojego charakterku jest śliczny, uwielbiam się z nim bawić, a gdy go spuszczamy ten się bardzo cieszy.

Link to comment
Share on other sites

Ja mam kundla o imieniu Rumcajs :laugh: .Ma już ze 5 lat skąd go mam? Kiedy zginął mój wcześniejszy Amik :icon_cry: (został zagryziony) pojechałem do schroniska i znalazłem taką bidulkę :wink: .Jestem równieżposiadaczem kota przybłędy ,dokładnie kotki maści burej która ma na imię Kicia :tongue: . Chciałem mieć też patyczaka, jednak nie pozwoliły fundusze , brak pokoju i młodsza siostra. Teraz go posiadam, więc pomyśle na wiosnę.

Edited by Kicusiek
Link to comment
Share on other sites

No to ja mam tylko kilka ryb w akwarium. Szkoda, że akwarium mam małe, więc skalarom nie starczy miejsca, a chciałem je kupić :/. Miałem też jaszczura (gatunek: agama brodata), nazywał się Kolczak (matka mówiła na niego po prostu Kolec) , który żył z 3-4 lata, a że jakiś stuknięty koleś dał nam "radę", żeby wsypać trochę kołków do terrarium (kiedy kupywałem nowe), bo jaszczurki gatunku mojej "tak lubią". Pewnie pomyślicie, że zachowałem się jak dureń, kiedy w to uwierzyłem, ale gostek wyglądał, jakby mówił kompletnie serio. Jaszczur je połykał, ja i rodzice myśleliśmy, że to nic złego. No i biedaczek swoje ostatnie pół roku spędzał na wydobywaniu kołków, kiedy zaczęło być z nim naprawdę źle i... zmarł. :( Mogę też mieć zażalenia do brata ciotecznego, bo kiedy ja wracałem z obozu piłkarskiego, wykrakał, że Kolczak nie żyje. Teraz zostały tylko wspomnienia... :(

Link to comment
Share on other sites

Ja na chwilę obecną mam jedną rybkę - miedzika obrzeżonego (tylko tyle zostało z mojej niegdyś okazałej hodowli :() oraz psa, pinchera karłowatego (chociaż chyba nie jest czysty rasowo ;]). Z psem jest wesoło, bo jego hałaśliwość jest odwrotnie proporcjonalna do rozmiarów.

Link to comment
Share on other sites

A ja mam kota :) Wziąłem go ze swojej działki bo się tam przypałętął no i tak został już na 4 lata :) Jest czarny i jest odlotowy. Gdy gram w Guitar Hero to on zawsze śpiewa a najbardziej lubi This Day We Fight i Ghost :P Skacze po wszystkich zakamarkach mojego mieszkania. Ja nie wiem ten kot je więcej niż ja a jest chudy jak tyczka, no dobra może nie jest taki chudy ale i tak jest chudy. Dobra nie wiem już co ja tu w ogóle piszę..... Mój kot jest najlepszy. I w domu i na ringu :ohmy:

Link to comment
Share on other sites

Ja posiadam psa - kundel i suczka. Przyszła nie wiadomo skąd w 2004 roku. Bardzo fajny pies. Jak na przyblędę dobrze wychowana. Miałem kiedyś królika i rybki. Jedna (gubik) rybka miała 6 lat. Poważnie to nie ściema. Ja osobiście lubię tylko psy, rybki i króliki. Nie cierpię kotów i tyle. Co ciekawe ja moja suczka wyjdzie tylko na dwór to wszystkie psy z okolicy ,jeżeli obecnie są w pobliżu ,nawet te wielkie uciekają gdzie pieprz roście. Podkreślam ,że mój pies jest średniego rozmiaru. Również wszystkie koty uciekają na drzewa i spadają w hukiem.

Edited by maxyman42
Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o zwierzątka, to rybki posiadam, w ilościach sporawych. Akwarium ma 500 litrów, i jest tam chyba każdy gatunek, jaki można dostac w sklepie zoologicznym. Nie wiem, jakim cudem się jeszcze nie pożarły nawzajem, nawet całkiem pokojowo sobie żyją.

Poza rybkami, zawsze chciałam mieć kota, a dostałam za to psa, najcudowniejszego pod słońcem, pekińczyka. Zachowuje się właściwie jak kot - wskakuje na parapet (z podłogi), godzinami gapi się przez okno i uwielbia kocie żarcie. Ostatnio linieje. Sierść jest wszędzie, dosłownie.

Link to comment
Share on other sites

Ja posiadam psa i 3 koty. Ale ze wzgeldu ze mieszkam w mieszkaniu studenckim gdzie moja wspolokatorka jest alergiczna na koty to wszystkie moje zwierzaki zostaly u rodzicow/babci po drugiej stronei miasta gdzie maja ogrodek.

I musze przyznac ze po 3 latach nie rozpoznaje swoich zwierzatek - nawet jesli przyjezdzam co 2-3 dni by ise z nimi pobawic to jednak widac roznice.

Pies- Kundel ale naprawde piekny. Chyba mieszanka dwoch owczarkow, podpalany o glugiej siersci ale.... potwornie glupi. Zostal wychowany przez mojego dziadka ktory go uczyl metoda "sily" (co za kretyn) przez co pies nie jest zrownowazony i np. kiedys jak go drapalem po brzuchu to sie na mnie rzucil i pogryzl nadgarstki... (zaslonilem twarz)

Nie mozna z nim wychodzic na spacery-poniewaz moi dzidkowaie z nim nie wychodzili przez co teraz ciagnie jak chory przy czym dyszy i slini sie potwornie. Bylem wolontariuszem w Toz i w Peta, ale do jasnej cholery- pies ktory atakuje i warczy na swoich panow to nie pies - od roku prosze by go oddac do schroniska ale jakbym mowil do sciany.

Koty- Koty sa super! Szkoda ze kolezanka ma alergie. 2 dachowce i 1 perski. Sa przeslodkie problem taki ze dziadkowie je poniekad zapuscili/rozpiwescili. Juz tlumacze - Zapuscili-np. jak prosze by wykastrowac kocura poniewaz na luty/marzec/kwiecien dostaje cholery to "nie, bo daleko. Nie, bo trudno go zlapac" itd. A rozpuscili - babcia wstaje 5-7x w nocy by otworzyc okno/balkon by kicie mogly wejsc do domu by cos zjesc. SIEDEM RAZY! ja piernicze kto tutaj jest Panem?

Mialem rowniez rybki, jaszczyrki i szczura i chomika(alez to glupie)

Link to comment
Share on other sites

Ja mam chomika i kota. Kota sąsiadów. Przychodzi do nas i siedzi koło klatki chomika z... 2 godziny... Dopóki chomik nie wyjdzie z trocin i ugryzie kota :trollface: . To jest dziwne, ale fajne. Oj, przepraszam nie ,,fajne" bo ,,to nie jest polskie słowo", jak mówi moja pani od j. pol. Dobra, nie róbmy z tego ,,frustrant zone-a". A więc mam ,,fajne" zwierzęta. :happy:

Kot nazywa się Zoya (czyt.: Zoja), chomik Szaruś a ś.p.( :icon_frown: ) poprzedni chomik Herkules... Miał 5 lat... A to dużo jak na chomika...

Link to comment
Share on other sites

Guest Apuu

Ja posiadam kota Marsa .Jest on rasy bombajskiej ,ma 3 i pół roku.Kastrat.

Kocha się bawić ,lecz nie lubi pieszczot.Boi się wychodzić na dwór .Zawsze musi być w centrum uwagi ,źle znosi samotność .

Jeśli choć jednego domownika nie ma przez parę dni ,w tedy przestaje jeść .

Zabraniamy mu chodzić po stole itp. lecz on i tak podczas chwili naszej nieuwagi ładuje swoje masywne cielsko (jak na kota) na stół.

http://img857.imageshack.us/img857/4863/dsc00854o.jpg

(Przyłapany podczas harców w kuchni )

Edited by Apuu
Link to comment
Share on other sites

http://img857.imageshack.us/img857/4863/dsc00854o.jpg

(Przyłapany podczas harców w kuchni )

0.0 Ok, tak z ciekawości, czystej, ludzkiej ciekawości: co się przydarzyło temu mruczkowi? Wygląda na co najmniej mocno zaskoczonego.

Zabraniamy mu chodzić po stole itp. lecz on i tak podczas chwili naszej nieuwagi ładuje swoje masywne cielsko (jak na kota) na stół.

Hyh, miałem ten sam problem ale z psem :) Kundelek średniej wielkości, ale uwielbiał włazić na stół, bo miał z niego dostęp do okna. Wyglądał na ulicę i przez okno obszczekiwał świat naokoło. Pamiętam nawet jak raz, gdy wróciłem do domu i wszedłem do kuchni, zobaczyłem na stole kłębek czarnego futra, odwrócony oczywiście tyłem do mnie. Tak sobie myślę, że jakby zostawić kamerę w domu przed wyjściem, to by człowiekowi oko zbielało na widok tego, co pupil wyprawia pod nieobecność właściciela.

No ale niestety, u mnie już w tej kwestii finito. Kubuś niestety jakieś trzy miesiące temu przegrał walkę z rakiem żuchwy. Paskudna choroba i bardzo niefajny koniec dla zwierzaka, którego się miało ponad 14 lat.

Edited by Paladyn_Rage
Link to comment
Share on other sites

My ( ja i żona ) przygarnęliśmy pieska ze schroniska , dokładniej suczkę rasy mieszanej , przypomina rasę border colie ,tylko z krótką sierścią :smile: . Przez stronę internetową wybraliśmy suczkę -Azę, która 8lat spędziła w schronisku , nikt nie chciał jej przygarnąć , postanowiliśmy po nią pojechać. Na miejscu okazało się ,że "naszej" suczki już nie ma , nikt nie potrafił nam wyjaśnić czemu jej nie ma i co się z nią stało ( w kartotece cały czas widniała jako obecna) , może ktoś ją wziął, a może zmarła lecz nie zostało to odnotowane. Stwierdziliśmy ,że nie wrócimy do domu bez pieska, poprosiliśmy opiekunkę,żeby zaprowadziła nas do "najbiedniejszych" piesków, weszliśmy do jakiegoś murowanego baraku , w celach leżały chore i słabe psiaki, nasza uwagę zwróciła ta "border colie", przez kratę wyciągała łebek żeby ją pogłaskać .Wzięliśmy tę chorą wychudzoną sunię po przejściach. Podczas dopełniania formalności pracownica opowiedziała nam jej historię - znaleziono ją w jednym z gospodarstw, zamkniętą w ciemnej komórce , przywiązaną na sznurku mocno zaciśniętym na szyi, bez jedzenia, bez wody, wycieńczoną. Została zabrana siłą od właścicieli , którzy ...mieli jeszcze 2 psy , z tym ,że tamte były dobrze karmione,chowane w domu - "kanapowce".

Nasza sunia wabi się Norcia - to zdrobnienie od Nora ( pracownicy schroniska - z tego co mówili-nadali jej takie imię bo znaleziono ją w ciemnej norze - tej komórce ,o której pisałem ). Teraz jest zawsze najedzona, zdrowa i szczęśliwa , my też :wink:

Link to comment
Share on other sites

Jestem dumną posiadaczką dwunastoletniego już owczarka niemieckiego, zwanego przez sąsiada Bodunem. Pies zwie się tak naprawdę Bohun i jest najwdzięczniejszym stworzeniem, jakie znam. Jakby nie patrzeć, to się z tym futrzakiem wychowałam, bo miałam latek 7 kiedy znajomym oszczeniła się suka i wzięliśmy naszą kluskę do domu. Mówię kluskę, bo kiedy Bohun był młody, to zdecydowanie nie był mały, tylko właśnie taki przerośnięto-kudłato-kluskowaty. Zostało mu to do dziś.

Pies nie jest tak do końca rasowy, bo zdaje się jego babka ze strony matki miała jakiś dziwny epizod z owczarkiem kaukaskim, co widać. W życiu nie widziałam takiego potężnego ow. niemieckiego O.o

Jest niesamowicie leniwy, a poza tym to leniwy i leniwy. Przeszedł podstawowe szkolenie z sukcesem, więc komendy jakieś zna, ale i tak - na słowo "siad!" zamiast posadzić dupsko na podłodze to patrzy się albo na zasadzie "I co znowu chcesz ode mnie?" albo przygląda się rękom czy nie ma dla niego jakiegoś smakołyka dla niego. No i strasznie jest "wygadany" - nigdy jeszcze jedno stęknięcie nie niosło tak wielu znaczeń : )

post-298646-1305418229_thumb.jpg

A oto i on, w całym swoim pięknie ; )

Link to comment
Share on other sites

A ja mialem kotka,czarnego,lsniacego o imieniu Kubus.Bylo dobrze,kiedy sie okazalo,ze Kubus zaczyna sie kocic,wtedy wyszlo, ze to jest dziewczynka,a nie chlopczyk.W blad o plci wprowadzil mnie sasiad,stwierdzajac,ze to kot, nie kotka. Potem gdzies wyszedl i nie wrocil ten moj Kubus.

Link to comment
Share on other sites

A ja jeszcze chcialem napisac,o czym opowiadala mi moja babcia:miala psa o imieniu Perelka,to byl zwykly piesek,zaden rasowy,nie duzy,czarny.W 1939 roku jak mieszkancy zaczynali uciekac przed najazdem wroga,w tej calej zawierusze babcia zapomniala o piesku i o tym,aby zamknac dom (jednorodzinny),ale kto by wtedy myslal o takich rzeczach.Po jakims czasie babcia zorientowala sie,ze nie ma z nimi psa.Wszyscy byli przekonani,ze juz psa nie zobacza.Jakie bylo ich zdziwienie,gdy po 3 tygodniach od ucieczki,powocili do domu-na schodach lezala Perelka,ale juz taka oslabiona z glodu,ze tylko podniosla lebek,zamerdala ogonkiem i zdechla.Ale biedna psinka siedziala na schodach cale 3 tygodnie,bo wiedziala,ze musi pilnowac domu.A nikogo w poblizu nie bylo,aby dac jej cos do zjedzenia,bo wowczas wszyscy uciekali,w bezpieczne miejsca.Takiego miala moja babcia pieska.

Link to comment
Share on other sites

W mojej rodzinie krąży historia o psie rodziny mojego dziadka z. Podczas wojny jak to bywało Niemcy urządzili łapankę. Przyjechali na podwórko do domu mojego dziadka (miał on wtedy może 4 lata). Ponieważ nikogo nie znaleźli bo domownicy zdążyli się pochować, dorwali biednego psiaka. Po tym, jak przełożyli go przez pniak i tłukli kijami, przestał przypominać wilka. Dzięki bogu udało się go uratować. Później do końca życia nie odstępował prababci na krok.

A ja mam suczkę owczarka niemieckiego o imieniu Mary. W życiu nie widziałem "bezpieczniejszego" psa. Mówię "bezpieczny" bo nawet ugryźć nie umie. Oprócz podania łapy i czasem siadania nie umie nic ale mimo to uwielbiam go :)

Link to comment
Share on other sites

my mamy jednego kota. Ogromny <ponad 6 kg i dalej rośnie> czarny, żółte oczy. Miziak doskonały :wub: :wub: , a w dotyku jak nowiutki kocyk. Pija wodę prosto z kranu, śpi obok mojej poduszki i warczy jak ktoś wg niego obcy zbytnio spoufala się z naszą córką.

Wabi się Lucyfer, w skrócie Lucek :wink:

Link to comment
Share on other sites

Stan w domu: Pies rasy amerykańska akita, sztuk 1, kupiona za szczeniaka, czyli gdzieś tak.... .... moment, myślę.... chyba z 6-7 lat temu będzie spokojnie.

zdjcie0120p.th.jpg

Poza tym, mój 7-letni brat wczoraj zrobił update, i przytargał z przedszkola (które mamy za płotem) jakiś mały kawałek futra, zwany potocznie kotem, argumentując to, cytuję: "No bo jadł bele co, to go wziąłem, i przyniosłem". Póki co kot jest po pierwszej nocce w domu, i jeszcze nie spierniczył, co dobrze rokuje na przyszłość, jeśli chodzi o jego pobyt w domu.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...