Jump to content
Turambar

Zwierzęta

Recommended Posts

Ja aktualnie mam chomika dżungarskiego o imieniu Sting :geek:

I jest to już mój 3 chomik ;]

2 poprzednie chomiki jakie miałem były chomikami syryjskimi :P

I jakoś te chomiki mam na zmianę -> samczyk - samiczka - samczyk ^^

zdjcie0026.th.jpg

Edited by xandi
Link to comment
Share on other sites

A ja też mam malutkiego chomika o imieniu...ee, bez imienia. Mój bezimienny. ( gothic rlz ;D ). xD

Rasy nie wiem jakiej ;p. I jest to samiczka. Kiedyś miałem dwa chomiki. Ale samiczka zabiła samca. Ciekawe czemu? ;/

Link to comment
Share on other sites

Ja mam psa, sukę, kota i króliki. Najwięcej roboty z tymi ostatnimi. :/ Pies rasy kundel z rodowodem, kot też "bezrasowy" a suka to pekińczyk. Niedawno siostra zabrała ją na wakacje nad morze i tam jakaś kobieta chciała ją kupić za 1100 PLN. Siostra nie sprzedała, ja sprzedałbym od razu. :P

Link to comment
Share on other sites

Dawno temu miałem 6 świnek morskich, nie na raz, padały po kolei, zawsze w jakiś tragiczny sposób (przedostatnią rozerwał na pół owczarek niemiecki szwagra, ostatnia...nie, to za drastyczne.). Potem był żółw lądowy Bąbel (kurde, spoko był....), który odszedł z tego łez padołu za sprawą wieku. Po nim był i nadal jest żółw wodny Kapsel (żywotny skubaniec, nie?). Z czasem dołączyła do niego samica tego samego gatunku, ochrzczona wdzięczną ksywą Nakrętka- pluskają się do dzisiaj w naszej domowej kuchni (tzn. nie w garnku, tylko akwarium stoi w kuchni....). 6 lat miałem sybierian husky, sukę, ale po pewnej imprezie sąsiedzi wychodząc zostawili otwartą bramę- na drugi dzień mama odruchowo wypuściła psa na zewnątrz (spał w domu) nie zauważając otwartej bramy....Minęły już 3 lata, od kiedy zaginęła- nikt już o tym w rodzinie nie mówi, ale chyba wszyscy wątpią, czy nasz ukochany pies jeszcze gdzieś tam jest....

Leci 3 rok jak w moim pokojowym terrarium na kamieniu wygrzewa się Garret- gekon lamparci.

Link to comment
Share on other sites

ech..... ja niestety mam kota..... ale niedługo mój brat chyba zabierze ją na wycieczke do jakiejś piwnicy na czarną mszę xD dodam jeszcze żółwia gucia.... ma 22 lata i biega sobie po ogrodzie:p zwierzaki są spoko ale naprawde chciała bym mieć już swojego konia...:/ ale nie mogę niestety :down:

post-82930-1251136469_thumb.jpg

Link to comment
Share on other sites

No proszę Cię! Taka sama prawda, jak to, że ludzie o rudym kolorze włosów są fałszywi. :rolleyes:

Jasne, że Twój kot może mieć problemy ze słuchem, ale w takim wypadku powinieneś się z nim udać do weterynarza. Umaszczenie nie ma tu nic do rzeczy!

Link to comment
Share on other sites

To i ja się pochwale swoimi pupilami :D

Mam psa Rexa , niby wygląda jak owczarek niemiecki ale rasowy nie jest :P Ojciec jego był ale matka taka bardziej kundlowata.

Pies mądry i posłuszny no i wierny :) Jak tata gdzieś jedzie autobusem na wycieczkę to siedzi i czeka pod garażem aż autobusu nie zobaczy.

Mam też 2 koszatniczki (nie mylić z koszatkami) , samiczki Fredzie i Rysie :P Dla większości ludzi (zwłaszcza kobiet :P) to mysz albo szczur ale to są bardziej wiewiórki. Jak będę miał zdjęcia to może wrzucę. :P

Edited by Bronex94
Link to comment
Share on other sites

Zauważyłem że nikt od dłuższego czasu nie pochwalił się żadnym zwierzakiem, a przecież to taki miły temat.

Nie mówcie mi tylko, że przy kompie nie ma czasu na zwierzaki :happy:

A z ilości wypowiedzi można tak wywnioskować...

Ja lubię każdy rodzaj poczwarki i na prawdę mam do nich serce.

W obecnym etapie mojego życia opiekuję się Babcią :smile: i Pikusiem, który jest najbardziej zwariowanym kundelkiem jakiego widziałem. Ma w sobie tyle energii i chęci do zabawy a przy tym umie dziękować za posiłki i ogólnie jest bardzo mądrym psiskiem.

Wcześniej, gdy mieszkałem z rodzicami, miałem chomiki, myszki, rybki, pieski i kotki i nawet króliki, jednakże tym co wręcz uwielbiam robić jest wpatrywanie się w szklaną szybę akwarium z rybkami :cool:

Na razie rybki nie mają szans zwłąszcza u Babci w domu, ale już niedługo wprowadzę się do własnego mieszkania i wtedy zacznę moja przygodę z akwarystyką od nowa :happy:

A jest co wspominać... mieczyki, molinezje, gupiki, platki, glonojady i neonki.

Tęsknie i po cichu czekam na dobry moment do zrealizowania swojego planu powrotu do akwarystyki...

Historia: W wieku 5 lat miałem dwa chomiki, jednak jeden bardzo dokuczał drugiemu. Postanowiłem, że stanę w obronie biedactwa i postanowiłem podpalić wąsy napastliwemu chomikowi... nad kuchenką... Chomiczek poszedł z tatą na spacer i nie wrócił :huh:

Tatuś powiedział mi tylko, że już nie będzie tamten chomik dokuczał innym zwierzątkom... no i że nie wolno zwierzątkom podpalać wąsów ani sierści :sad: :sad:

Byłem tylko dzieciakiem wtedy ale teraz nawet zabicie muchy zmusza mnie do refleksji nad jej istnieniem.

No i to chyba tyle, a może ktoś z Was miał jakieś "przygody ze zwierzakami" do opowiedzenia.

pzdr

Link to comment
Share on other sites

Przedstawiam Wam naszych podopiecznych. Mora i Miciek. Bardzo się lubią, śpią razem, tylko jakoś nie chcą jeść z jednej miski :tongue: Morka jest jak koza :wink: Lubi jeść praktycznie wszystko. Oprócz regulaminowej karmy, bardzo smakują jej surowe pomidory, surowe ziemniaki, kapusta pekińska, ogryzki, zielony ogórek, suszone morele, kalarepa, bezproblemowo radzi sobie z orzechami włoskimi - rozłupuje skorupkę i wyjada to co jadalne. Miała być owczarkiem niemieckim....no cóż, wyszło jak wyszło, jednak nigdy bym jej nie zamienił na żadnego innego psa. Mówimy o niej, że jest rasy "owczarek Morcia" :wink:

http://img101.imageshack.us/img101/1139/67129325.jpg

http://img97.imageshack.us/img97/4062/56138754.jpg

http://img223.imageshack.us/img223/637/81453278.jpg

http://img84.imageshack.us/img84/3608/23705717.jpg

Miciek lubi odpoczywać w dziwnych miejscach:

http://img180.imageshack.us/img180/148/obraz405.jpg

http://img514.imageshack.us/img514/6792/obraz410.jpg

http://img10.imageshack.us/img10/1792/65603167.jpg

http://img225.imageshack.us/img225/6611/28485256.jpg

Edited by Ferrou
Link to comment
Share on other sites

Piękny kotek :)

Mi przypomniało się jak sąsiadka przygarniała koty. Z całej wsi zbiegały bo je karmiła, siedziału u niej na schodach coś z 50 sztuk tego było o_O No ale jak szła kurenda żeby koty zaszczepić bo inaczej będą kary to wzięła kija i je pogoniła krzycząc [ wole nie mówić....] ;P

Ja mam tylko Psa rasy "kitwiejaka" i nazywa się Misio ;) Fajny tylko strasznie boi się wody......

Link to comment
Share on other sites

Posiadam sporo zwierzaków :D i wszystkie kocham :D

-Pies mieszaniec Ares ze schroniska :D

-Królik o imieniu Pepa albo trusia

-Szczur samiec albinos Emo :D

-Pająk Ptasznik Brahypelama-Vagans

U Narzeczonej :D

-4 karliki szponiaste

-2 Bojowniki :D

+/- Krocionóg który ma być

:D:D:D:D:D:D:D:D

Było kiedyś tego Więcej

Link to comment
Share on other sites

Ja mam kota Talara, który jest po prostu niesamowity xD

To jego fotki:

http://i610.photobucket.com/albums/tt182/M...5050/Munior.jpg

http://i610.photobucket.com/albums/tt182/M...5050/Zdjktj.jpg

^ ^ ^ ^ ^

Z wyglądu typowy dachowiec, ale to zachowanie przejawia niezwykłość...

Jak to jest? Ano, wyobraź sobie sytuację:

Wracasz do domu, chcesz sobie zrobić kanapkę z kiełbasą. Otwierasz szafkę, a tam zamiast kielbasy siedzi KOT.

Albo: Chcesz sobie pospać trochę dłużej, ale zawsze karmiłeś go o 09.00. Jak nie wstaniesz do tej pory, to kot po prostu będzie wskakiwał na parapet i zeskakiwał głośno tupocząc, żeby cię obudzić. Jeśli jednak to nie skutkuje... To ten wariat po tobie po prostu przebiegnie xD

Tego jest więcej, np. on sobie idzie przez pokój i nagle podskakuje sztywno na czterech łapach miarcząc. Raz wróciłem do domu i ten bajcur siedzial dosłownie... Na żyrandolu.

Edited by Pzkw VIb
Link to comment
Share on other sites

łojezusickuwmordęjeżyka... strasznie dużo opowiadania się szykuje :rolleyes: w swoim życiu miałem do czynienia tak:

-z 5 kotami

-2 psami

-3 papużkami falistymi

-królikiem miniaturką

-chomikiem chińskim

żeby było oryginalnie, od końca zaczniemy.

chomika miałem w Anglii i to dość krótko - miesiąc u nas pożył. dostaliśmy go od byłych sąsiadów (również Polaków) - mieli go wykorzystać jako obiadek dla ich węża, ale ostatecznie trafił do nas. był sobie malutki, bielutki, z pręgą na grzbiecie (nie mam zdjęcia, ale wiedzcie chociaż jak ten gatunek wygląda - o tak. kupiliśmy mu sporą (jak na niego) klatkę z domkiem i kółkiem do begania. razu jednego zawziął się, zebrał siły i przeniósł sporo trocinek do wnętrza domku, by się tam zaszyć na amen, wychodząc tylko nocą uprawiać chomiczy jogging i napić się wody (okropnie przy tym hałasując). umarł z nieznanych nam przyczyn - po prostu pewnego dnia znalezlismy go zimnego i nieżywego wśród trocinek w domku...

króliczka miniaturkę siostra dostała właściwie zaraz jak przybyła do GB - październik-listopad 2007. pierwszy raz widziałem go gdy odwiedziłem siostrę w ferie 2008 - wtedy był jeszcze malutki, naprawdę miniaturka. strasznie rozhasany, mało jadł a dużo srał - i to nie tam gdzie trzeba (ale w końcu go kiedyś nauczyli). po skończonym liceum, w lipcu przyleciałem do Anglii już na dłużej. i powiem jedno - to już na penwo nie była miniaturka... nie wiem jakimi anabolami czy innymi sterydami siostra go faszerowała, ale był olbrzymi (albo nigdy nie miał być miniaturką, a znajomi, którzy dali króliczka po prostu kłamali) - pół metra długości miał na pewno. ale zwyczaje się jego nie zmieniły - ciągle obgryzał tapety i leżał pod grzejnikami. z czasem tylko cholera jedna znielubiła nas jakby - nie dawał się brać na ramiona jak kiedyś, prychał i fukał, kiedy się go chciało pogłaskać. trzymaliśmy go już tylko dlatego, że szkoda było wyrzucić - tak to żadnego z niego pożytku. żyje w sumie nadal i tu w Polsce nic a nic mnie nie obchodzi, co tam u niego.

papużki faliste - to są czasy gimnazjum. właściwie nie pamiętam jak trafiły do naszego mieszkania, wiem tylko, że trafiły do mojego pokoju. to znaczy najpierw jedna trafiła, potem jej dokupiliśmy partnera, a gdy temu się umarło (też nie wiedzieliśmy dlaczego), kupiliśmy drugiego. wtedy już obie papużki umarły. trochę ulgę wtedy odczułem - strasznie skrzeczały o 6 am, budząc mnie codzień. kanalie małe. ale nie powiem, że nie chciałbym już nigdy więcej mieć papużek.

psy - najpierw jeden kundel, który był u nas od niepamiętnych czasów - kto wie, czy nie pojawił się w naszym domu przede mną :smile:. trochę brzydki był, ale w dzieciństwie i tak się z nim świetnie bawiłem. w 98 albo 99 umarł ze starości. przez jakiś czas nie mieliśmy w ogóle psa, potem trafiła do nas suczka rasy... kundel (trochę kasy brak na rasowego). strasznie mnie wkurza, bo szczeka właściwie bez powodu, ale prawda jest taka, że gdy jej zabraknie, będzie mi jej brakowało. a ile razy się szczeniła... szczęśliwie zawsze jakoś kupców znajdywaliśmy, inaczej mielibyśmy istne schronisko :D mimo swoich lat (będzie już z 8, jak nie 9) psinka się świetnie trzyma, jest niesamowicie radosna i gdy zawsze mnie wita jako pierwsza, często przy tym brudząc mi spodnie.

no i koty. pierwsza była kocica, czarna z białym brzuchem - jak tak dzisiaj patrzę to fajna ona była, choć wtedy dużo częściej zajmowałem się psem. teraz jako zadeklarowany miłośnik kotów żałuję mego braku zainteresowania... długo u nas była, conajmniej 8 lat; i tak samo nie pamiętam momentu, w którym się pojawiła, tak nie wiem, jak nas opuściła, ale chyba samochód ją potrącił. większość jej kociąt oddawaliśmy/sprzedawaliśmy ale jednego kazałem sobie zostawić - fajowy minitygrysek w czarno-szare pręgi jak kot z reklamy Whiskasa :cool: 2 lata był, potem gdzieś jakoś zniknął. niedługo potem przybłąkał się kociaczek, dzięki któremu zrozumiałem wyższość rodziny kotowatych. strasznie był nieposłuszny, ale udało mi się go oswić - po niedługim czasie był już bardzo do mnie przywiązany. lecz niestety zginął tragicznie, utopiwszy się w studni... bardzo płakałem, gdy się tego dowiedziałem.

Na następnego kociaka musiałem dłuuuuuugo czekać - do 2005 roku. wtedy od znajomego przyszłego szwagra dostaliśmy białe maleństwo z czarnymi akcentami i plamką na nosie. dłuuuuugo trzeba go było uczyć załatwiać się do kuwety, choć ja obstawiałbym wersję, że on nam po prostu robił na złość :laugh: do tego lubił drapać wszystko co żywe (tj domowników). na wiosne 2006 jednak miał nieciekawy wypadek - ktoś go musiał potrącić rowerem i miał zwichniętą tylną łapę. od tamtej pory był niezwykle spokojny, ale też nie dawał się pogłaskać nigdzie indziej niż po głowie i barkach. latem dopiero go nazwaliśmy - Kleszcz. powód był prozaiczny - przynosił na sobie wręcz hurtowe ilości kleszczy (conajmniej 4-5 dziennie!) i na dłuższą metę nie pomogły żadne obroże ni preparaty. jakoś biedak musiał z tym żyć. bardzo się zasmuciłem, gdy mi powiedziano, że go samochód przejechał. miało to miejsce na początku lipca tego roku. za kilka tygodni wracałem z Anglii. nie dożył mojego powrotu. ech... skoro już przy Wielkiech Brytfance jestem, to trzeba wam wiedzieć, że tam też miałem kota. Fajny był o tyle, że potrafił się bawić byle czym - a to piłeczką, a to wstążeczką, maskotkami i w ogóle wszystkim. lubił się też ganiać z królikiem :happy: strasznie szybko rośnie, chyba jednak będzie tak wielki jak wszystkie inne angielskie kocury.

no i ostatni kotek, którego aktualnie mam; śpi sobie na pufie nieopodal. życie ma nieskomplikowane - wykonuje na przemian tylko trzy czynności - je, drapie i gryzie mnie, oraz śpi (często na mnie). lubi chować się po kątach, nie cierpi być na zewnątrz, wchłania w siebie coraz więcej żarcia, rośnie praktycznie na oczach i w ogóle jest kochany :happy: mam nadzieję, że długo ze mną pobędzie.

WOW, dawno żem się tak nie rozpisał. a rano muszę wstać, kurde...

Link to comment
Share on other sites

Mam dwa psy, pierwszy to owczarek niemiecki a drugi to sam nie wiem, dostałem go od sąsiada, to taki mały czarny mieszaniec. Oba pieski mają swoje budy na dworze ponieważ moi rodzice nie chcą mieć psów w domu, nie sprzeczam sie z nimi o to bo wydaje mi sie, że tam i tak mają lepiej. Wiele osób twierdzi, że zwierzakom lebiej jest w domu bo jest im cieplej, wygodniej itd. Ale ja sie z tym nie zgadzam bo to są jednak zwierzęta, które w naturze żyją na dworze i tam jest im lepiej. U mnie większy pies ma swój stosunkowo duży kojec z ocieplaną budą, może w nim zakopywać kości tak jak każdy szcęśliwy pies, ma schronienie przed słońcem a drzwi od kojca ma prawie cały czas otwarte więć może sobie do woli biegać po ogrodzie i ganiać za motylami. Mały nie ma kojca tylko samą ocieplaną bude. Zato psy w domu są prawie cały czas są zamknięte nie mają gdzie pobiegać, gdzie zakopywać kości co chwile są czyszczone żeby nie pobrudzić mieszkania a one wcale tego nie lubią. Więc jestem za tym żeby psy trzymac na dworze.

Link to comment
Share on other sites

Ja miałem 3 chomiki... wszystkie padły na to samo, w tym jeden u babci... nie wiem sam dlaczego... :(

Szerszego omówienia wymaga moja piesia. Wabi się toto Leda i jest ... jamnikiem. Dużo jest z nią problemów, ale jak się mówi ,, klasyczny jamnik to około metr merdającej miłości", i tak rzeczywiście jest. Ma już 7 lat, a bryka jak kozioł. Uwielbia zakopać się pod kołdrą i żuć koce. Tego Tego apetyt jest przeogromny. Jest bardzo kochana, nie wiem co zrobię jak jej zabraknie

Link to comment
Share on other sites

Ja już sobie obiecałem, że żadnego zwierza w mieszkaniu mieć nie będę. Chomiki, świnie morskie, papugi, kanarki, króliki, szynszyle... Wystarczy. Za to ukochanej sprawiłem panią Churchil - świnkę morską gładkowłosą. Oczywiście jej instynkt wskazał od razu kto jest kto i na razie byłem jedynym urżniętym przez to bydle w palec. Jeszcze jej oddam...

Sam osobiście wolałbym mieć takiego oto Gandalfa w klatce:

300px-Peruvian_cavy.jpg

Link to comment
Share on other sites

Ja w swym życiu miałem mało zwierzątek, ale to chyba ze wzg. na 2 prozaiczne rzeczy - małe mieszkanie i to, że rodzice sami się bali przywiązać jakbym i ja coś przyniósł. Co nie znaczy, że zwierzątek nie miałem :)

Posiadałem papużki faliste - wrąbał je kot na działce (w jaki sposób nie wiem) i JEŻA :D. Z Jeżykiem historia była dość fajna, bo będąc na działce znaleźliśmy kulkę zawinięta po drzwiami jednego dnia. Myślimy myślimy co to może być. Nagle coś się poruszyło i fuknęło. Podszedłem bliżej i patrzę a tam same kolce ^^. Tradycją rodzinną chyba jest posiadanie Jeża (nie mylić z jeżem :laugh:), bo tata w moim wieku także takowego miał. Nazwaliśmy go Tuptuś i karmiliśmy. Pewnej nocy jednak po miesiącu zwiał i już nie wrócił :(

Teraz jak się przeprowadzę już od rodzinki, lub nawet wcześniej przygarnę jakiegoś kota - sporo znajomych mi przysyła pytania czy nie przyjmę kociaka jakiegoś, a ja ze wzg. na rodzinę odpowiadam, że nie ;/

Link to comment
Share on other sites

Mam psa, jamnika. Oraz kota, a w zasadzie kotkę. Z nią było o tyle śmiesznie, że na początku jak była mała myśleliśmy że to kot i nazwaliśmy go Mruczek. Jednak z czasem uświadomiliśmy sobie, że to jednak kotka i teraz jest Mruczka :D Był jeszcze chomik Gucio, ale szybko mu się padło :(

Link to comment
Share on other sites

Ja miałem/mam w sumie 8 zwierząt. Miałem dwa króliki. Jeden wabił się Max ,ale zwiał. Drugi się przybłąkał i był strasznie grzeczny. Nazwaliśmy go Pasztet :tongue: . Fajnie się na nas gapił gdy mówiliśmy na niego Pasztet normalnie jakby rozumiał co do niego mówimy. Niestety zdechł. Miałem jednego kotka ,ale zwiał pierwszego dnia. Tata się ucieszył ,bo nie lubił kotów(może to on go przepłoszył.Hmmm....). Był jeszcze homik Doktor Pampers którego na którego tata się tylko zgodził bo miał pożyć jeszcze z pół roku(porzył o rok dłużej).

Z tych co mi zostały to żółw Ninja , chomik Doktor Pampers II i dwie świnki morski Rysia i Pysia. Jena na początku miała być Rysiem ,bo to miał być samiec ,ale pani z zoologicznego zna się na zwierzętach :happy: .

Link to comment
Share on other sites

Ja mam obecnie psa Yorka zminiaturyzowanego mutanta :D Waży około 2 kg, jest baaardzo mały ;D Menda je to co Ja :D śpi ze mną no i musi być tam gdzie Ja, nie będzie w miejscu gdzie nikogo nie ma (chyba, że śpi, a gdzie indziej jest hałas). A najważniejsze, zowie się Kropek (miało być Luke, albo Vader, ale nie mój głos przeważył :( ). Można powiedzieć, że wyszkoliłem go na skrytobójce, ponieważ jest ciemnej barwy, więc w cieniu go nie widać i wyskakuje znienacka. Lubi każdego kto go lubi :D jest kochany, mało je i ogólnie super psiak ;)

Link to comment
Share on other sites

W swoim 12-letnim życiu miałem trzy zwierzaki. Dwa koty i papugę. Pierwsza była koka nazwana Kicią była wielka i czasami znikała na kilka dnia aż pewnego razu nie wróciła :sad: . Miałem potem jeszcze kota Tygryska, ale też zginą jak jego mama. Aktualnie mam papugę falistą o imieniu Will. Nie wiem jak długo żyją te papugi, ale ta ma już dziesięć lat. Ruska stal.

Link to comment
Share on other sites

Ja w swoim 16 - letnim życiu miałem dwa psy, dwa koty, dwie świnki morskie i trzy chomiki wygląda to na mały sklep zoologiczny co? Ale zacznijmy od początku pierwszy pies był to ten lassie (tak wyglądał) wziąłem go ze schroniska lecz po trzech latach kiedy byłem u babci pies wybiegł na łąkę poczuł wolność i zwiał :(

Później był zwykły piesek Psotka miała na imię choć nie był mój, tylko miałem go na przechowaniu bo sąsiadka wyjechała na wakacje (cały miesiąc)

Pora na kota pierwszy był pers o biedackim imieniu Nikuś (poprzednia właścicielka dała mu takie imię) lecz po dwóch latach wiecznego sprzątania jego sierści rodzice się zbuntowali i oddali go w ręce kogoś kto zajmie się nim porządniej (będzie wiecznie po nim sprzątać :)

I drugi kot czyli zaraz jak on miał na imię... nie pamiętam ale był to dachowiec taki rudo biały pewnego wieczoru jak zwykle siedział w doniczce na balkonie jako że był to sylwester przygotowaliśmy się do strzelania petardami. Lecz kolega jest trochę... nie tego odpalił ahtunga w domu! nie wiedział co z nim zrobić rzucił go na balkon kot się wystraszył i spadł. Na szczęście znalazłem go na drugi dzień w piwnicy i ma się dobrze :)

Pora na świnkę miałem ją kiedy mój wiek osiągnął 9 lat ach co to było za zwierzątko latało po chałupie jak pies gdy tylko usłyszała szelest reklamówek to biegiem pod lodówkę (miała małe, płytkie akwarium i łatwo wyłaził) miał na imię Obrzartuszek niestety najadł się za dużo folii no i cóż... Św. pamięci.

Druga świnka Kapitan smyrała (bo smyra wszystko swoim nosem) lub Pan Wacław nazywany tak przez rodzinę ma już na liczniku 8 lat i jest moim kompanem do dziś :)

I ostatnie diabelskie nasienie :) 3 chomiki w jednej wielkiej klatce Pani Koniczynka, Pani Fredzia, i Pan Rozbójnik (chomik bengalski) kiedy cała trójka chciała się kręcić w kołowrotku to wynikała zawsze awantura, ach to byli wariaci.

Edited by Wiedzmin0
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...