Jump to content
Turambar

Sport ogólnie

Recommended Posts

Ogólnie to polska jest chyba jednym z najlepszych krajów w sporcie. Mimo iż Piłki kopnąć nie potrafimy, to w siatce, ręcznej, kajakach, boksie, skokach, speedwayu, pchnięciu kulą, zawodach strong man, jestesmy w światowej czołówce i nie ma sie co załamywać ;]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tomasz Adamek (33 l.) posłał na deski Andrzeja Gołotę (41 l.) w "Polskiej Walce Stulecia" już w 5 rundzie poprzez techniczny nokaut.

Adamek to od dzisiaj król polskiego boksu i zdobywca interkontynentalnego pasa IBF w wadze ciężkiej.

Transmisję ze na żywo spotkania Andrzeja Gołoty i Tomasza Adamka rozegraną w Atlas Arena w Łodzi emitowała telewizja Polsat.

Komentatorami walki byli Andrzej Supron oraz Andrzej Kostyra.

Edited by PiEcIA_17

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gołota nie ma co, był słabym przeciwnikiem i nie ma tu powodu do wielkiej dumy. Imo walka nieciekawa, szkoda ze taka krotka - po pewnym zwycięstwie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tomek Adamek nowym królem polskiego boksu zawodowego.

Po walce szkoda mi było Andrzeja. Chłop zrobił dla boksu tyle co Zidane dla piłki nożnej. To tak jak by w polu karnym stanął naprzeciwko siebie wspomniany Zizou i Messi - młodośc wygrała. Szkoda mi Gołoty, bo w piątej rundzie już miał nogi jak z waty, a dla osoby, która pamięta jego wielkie zwycięstwa w XX w. widok ten był bardzo specyficzny. W mojej pamięci długo zostanie obraz Andrzeja, którego nogi kurczowo starają się trzymac pion :icon_cry::unsure:

Czekam osobiście na walkę Adamek - Wałujew. Będzie się działo :tongue:

Swoją drogą może admini stworzyliby temat poświęcony temu sportowi? :happy:

Edited by ArturMilan

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomek Adamek nowym królem polskiego boksu zawodowego.

Po walce szkoda mi było Andrzeja. Chłop zrobił dla boksu tyle co Zidane dla piłki nożnej. To tak jak by w polu karnym stanął naprzeciwko siebie wspomniany Zizou i Messi - młodośc wygrała.:tongue:

Weź nie porównuj Zidana do Gołoty, bo primo ten pierwszy był mistrzem świata :P a secundo Gołota to człowiek pozbawiony tyle honoru co inteligencji. Tak więc, jako wielki miłośnik, kibic i fan Zidana muszę zaprotestować :P

Swoją drogą może admini stworzyliby temat poświęcony temu sportowi? :happy:

Mam nadzieję. Dla mnie jest to drugi sport, zaraz po piłce nożnej. Mam nadzieję, że zwolennicy tego pięknego sportu napiszą tu swoje poparcie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ostatnio dużo gram w hokeja na lodzie więc stąd moje pytanko małe :)

Jakiej firmy kije, są najlepsze? Gdyż gram zwykle na pożyczonych, a w tego typu sprawach się nie znam (w ogóle sprzęt hokejowy to dla mnie czarna magia).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oglądał ktoś wczoraj 44 SuperBowl?

IMO finał był niesamowity. Pierwsza połowa potrafiła przynudzać, ale końcówka - mistrzostwo. Oczywiście byłem za Saintsami, bo są świeżakami a patrząc na ich dorobek w sezonie - zdecydowanie na zwycięstwo zasłużyli.

Ten przechwyt w ostatniej kwarcie, pierwszy touchdown Saintsów... tak, wielkie emocje. Mimo, że z żadną z drużyn nie czułem jakiejś szczególniej duchowej więzi.

W ogóle, jeżeli już pisze posta, pragnę zaznaczyć swe ubolewanie, że Futbol Amerykański jest w Polsce tak szalenie sceptycznie przyjmowany. Mimo, że teoretycznie w każdym województwie jest dobrze działająca drużyna, to sport ten jakoś polakom niezbyt dobrze się kojarzy (Bo Amerykański, Bo agresywność, Bo hełmy, bo nieokrągła piłka...) a IMO jest jednym z niewielu sportów drużynowych, który mnie nie przynudza (mimo, że mecze trwają te ~2 godziny) i doskonale się przy nich bawię. Jeżeli będziecie mieli okazję - polecam sprawdzić o co kaman. : )

Share this post


Link to post
Share on other sites
@ Qr - ja za to czasem oglądam sobie na Eurosporcie 2 futbol australijski, który też jest przedni. Do amerykańskiego jakoś nie mogę się przekonać, a w australijskim urzeka mnie ten podział - w każdej drużynie są wielcy i silni oraz mali i szybcy. Ciekawie się ogląda, jak ci drudzy uciekają przed pierwszymi :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czas trochę rozruszać wątek.

Zastanawia mnie mentalność polskich sportowców. Tak obserwuję różne dyscypliny i widzę, że mało jest prawdziwych zawodowców, dla których sport jest całym życiem, a wygrana jedynym celem. Mamy za to całą masę wyrobników, którzy nawet po słabym występie są zadowoleni, że w ogóle wystąpili. Czasem, jak mają szansę wygrać - robią w gacie ze strachu i ponoszą klęskę, jak było z Mateją, który miał umiejętności i technikę, ale nie miał najważniejszego - siły psychicznej. Piłkarze zwykle lunatycznie snują się po boisku, czasem tylko wspinając się na jakiś poziom (trzeba przyznać, że raz na dwa lata mecz im wychodzi), a ich największym marzeniem jest "gra na Zachodzie". Szkoda, że większość po pierwszym dobrym sezonie kończy jako podgrzewacze ławki, albo pada od kontuzji (to zapewne przez błędy w szkoleniu już od poziomów juniorskich). Większość polskich sportowców to słabi psychicznie przeciętniacy, a wyjątki tylko potwierdzają regułę. Bo jak to jest, że 40 milionowy kraj może sobie pozwolić na maksymalnie 1 w miarę dobrego zawodnika w dyscyplinie? Moim zdaniem to przysłowiowe "ziarno", które trafia się nawet ślepej kurze. Statystyka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widzisz, moim zdaniem sam sobie odpowiedziałeś:

to zapewne przez błędy w szkoleniu już od poziomów juniorskich
, tyle, że wg. mnie dotyczy nie tylko przygotowania fizycznego ale przede wszystkim psychicznego. Niestety, bardzo daleko nam do Holandii, gdzie piłkarza szkoli się od przedszkola, a każdy sportowiec ma zapewnione wsparcie fachowców. Ogólnie powodów tego można dociekać w mentalności Polaków jako narodu, historii itd, ale wniosek jest jeden: dopóki poważni ludzie nie wezmą się za sport i nie zapewnią odpowiednich warunków młodym ludziom, nie będą ich odpowiednio wychowywać i uczyć to nie mamy szans szkolić hurtowo wielkich sportowców. Niestety u nas od najmłodszych lat liczy się wynik, a nie przygotowanie młodego sportowca do przyszłej kariery, dlatego mamy niejeden przykład potencjalnej gwiazdy, która po jednym sezonie popada w zapomnienie.

Share this post


Link to post
Share on other sites
tyle, że wg. mnie dotyczy nie tylko przygotowania fizycznego ale przede wszystkim psychicznego.

Też tak myślę, a ci którzy akurat odnoszą sukcesy robią to z powodu wrodzonych cech - nieustępliwości i tak dalej. Wiadomo, że można te cechy wykształcić niestety u nas uczy się przede wszystkim cwaniactwa i kombinowania. Smutne.

He he zaraz okaże się, że mamy w karju całą masę fanów biegów narciarskich i łyżwiarstwa szybkiego... Ja tam się opieram takiej modzie - sukcesy piłkarzy ręcznych nie spowodowały, że jestem fanem tej dyscypliny, nie sprawią podobnie sukcesy w nielubianych przeze mnie dyscyplinach zimowych. Zawsze zastanawiał mnie ten owczy pęd (ręczna, teraz wszyscy są fanami biegów). F1 lubiłem przed Kubicą, skoki przed Małyszem, nie zostanę nagle kibicem pływania synchronicznego, bo Polacy zaczną tam odnosić sukcesy...

Share this post


Link to post
Share on other sites

a ja się takiemu zjawisku nie dziwię :)

Sam mam to samo. Trudno mi odczuwać emocje oglądając wyczyny obcych zawodników. Dlatego mnie dla odmiany dziwi fakt, jak wielu jest u nas zagorzałych kibiców Milanu/manchesteru/realu itp., przywiązanie do nazwy?kwestia dziecięcego wyboru?

Raczej nie oglądam transmisji skoków/piłki nożnej/żużla/ręcznej czy kosza jeśli nie mogę znaleźć nikogo z kim mógłbym się choć częściowo utożsamiać i jemu kibicować, więc oglądam tylko zawody z udziałem Polaków (z nielicznymi wyjątkami (np. LM i hokej), wszystko więc zamyka się w polskich ligach i występach naszych reprezentantów - cała reszta mnie nie interesuje :)

@tur

ja bym w tak wysokie tony ("godny miana Polaka") nie uderzał, bo ja nie o tym pisałem, tylko o własnych odczuciach. Po prostu oglądanie sportu jako takiego, nie wzbudza we mnie aż takich emocji jak u niektórych i potrzebuję dodatkowego bodźca w postaci obecności "naszych".

Co nie zmienia faktu, że jakim by wielkim fanem sportu ktoś nie był to nie rozumiem, skąd u chłopaka z Wrocławia załóżmy miłość do jakiegoś zagranicznego klubu i nienawiść do drugiego...tym bardziej, że w dzisiejszym sporcie po paru latach ten sam klub jest tym samym tylko z nazwy :)

a na stojąco (a właściwie co rusz wskakując na oparcie fotela) oglądałem też tylko jeden mecz - pamiętny Polska-Norwegia w ręcznej

Edited by rip1988

Share this post


Link to post
Share on other sites

A mnie najbardziej emocjonuje snooker, choć Polaków tam nie uświadczysz. Widocznie nie jestem godny miana Polaka, bo nie kibicuję naszym sportowcom, ale to po prostu z powodu tego, że lubię sam sport. Ot, dość prosta sprawa :) Poza tym tylko jedne zawody oglądałem na stojąco - końcówkę meczu Polska - Niemcy w Dortmundzie. Lubię oglądać bowls, curling, AFL chociaż tam nie grają żadni zawodnicy z Polski. Podobnie narciarstwo alpejskie :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
He he zaraz okaże się, że mamy w karju całą masę fanów biegów narciarskich i łyżwiarstwa szybkiego... Ja tam się opieram takiej modzie - sukcesy piłkarzy ręcznych nie spowodowały, że jestem fanem tej dyscypliny, nie sprawią podobnie sukcesy w nielubianych przeze mnie dyscyplinach zimowych. Zawsze zastanawiał mnie ten owczy pęd (ręczna, teraz wszyscy są fanami biegów). F1 lubiłem przed Kubicą, skoki przed Małyszem, nie zostanę nagle kibicem pływania synchronicznego, bo Polacy zaczną tam odnosić sukcesy...

Ja mam podobnie - bardzo cieszą mnie sukcesy Małysza, Kowalczyk i w ogóle wszystkich naszych sportowców, ale transmisje z zawodów tych dyscyplin i tak omijam, bo nie interesują mnie ani trochę. Akurat ręczną lubiłem zawsze, aczkolwiek i tak oddałbym mistrzostwo świata w ręczną i siatkę za dobre występy naszych piłkarzy nożnych;)

Sam mam to samo. Trudno mi odczuwać emocje oglądając wyczyny obcych zawodników. Dlatego mnie dla odmiany dziwi fakt, jak wielu jest u nas zagorzałych kibiców Milanu/manchesteru/realu itp., przywiązanie do nazwy?kwestia dziecięcego wyboru?

To takie pytanie: jakiemu klubowi/zawodnikowi kibicujesz i czemu?

Ja np. uwielbiam Juve, jest to dla mnie zdecydowani klub nr 2 a jego obecne kiepskie wyniki niezmiernie mnie martwią. Co ciekawe, moje kibicowanie Starej Damie miało początek w czasie przegranego przez nią finału LM z Realem, a zacząłem kibicować akurat Juve bo... spodobały mi się ich stroje. Cóż, miałem 10 lat, piłka nożna nie była jeszcze dla mnie tak ogromną pasją (żeby nie powiedzieć, że religią;)), ale od tego meczu Juve zagościło w moim sercu na stałe. I teraz spróbuj mi wytłumaczyć, że takie kryterium doboru ulubionego klubu jest chore;)

Mnie z kolei zastanawia jak to się dzieje, że na całym chyba świecie (a na pewno w Polsce) występuje tak wielkie zjawisko kibicowania sezonowego - tzn. drużynie, która akurat jest na szczycie. Tego akurat nigdy nie potrafiłem zrozumieć. Mi samemu strasznie chce się śmiać jak widzę teraz tych wszyskich wielkich kibiców Barcy, którzy przed erą Ronaldinho nie potrafili wymienić nawet 5 piłkarzy z pierwszej jedenastki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ee tam chore, dla mnie po prostu dziwne i przypadkowe :)

kibicuję Zagłębiu Lubin bo od dziecka chodziłem na stadion tego klubu, w Lubinie chodziłem do liceum itd. Teraz siedzę we Wrocku więc za bardzo z moją sympatią się nie afiszuję - z powodu kolejnego absurdu, który w kręgach "kibicowskich" funkcjonuje, czyli "zgodami" i "kosami" - największą głupotą jaką można było sobie wymyślić

Edited by rip1988

Share this post


Link to post
Share on other sites
Co ciekawe, moje kibicowanie Starej Damie miało początek w czasie przegranego przez nią finału LM z Realem, a zacząłem kibicować akurat Juve bo... spodobały mi się ich stroje. Cóż, miałem 10 lat, piłka nożna nie była jeszcze dla mnie tak ogromną pasją (żeby nie powiedzieć, że religią;)), ale od tego meczu Juve zagościło w moim sercu na stałe. I teraz spróbuj mi wytłumaczyć, że takie kryterium doboru ulubionego klubu jest chore;)

To kryterium jest bardzo normalne. Sam sympatyzuję z Evertonem gdzieś od 1996 gdy zacząłem namiętnie przeglądać wyniki lig zagranicznych w telegazecie TVP 1. Kryterium wyboru była "fajna" nazwa, która mi się spodobała i tak mi zostało do tej pory. Nie bardzo było jak oglądać ich spotkania, ale wyniki zawsze śledziłem z uwagą, a ostatnio zdarza mi się obejrzeć od czasu do czasu mecz.

Przypominam przy okazji, że to temat ogólny, więc trzeba dyskutować bardziej przekrojowo ;)

Ja mam podobnie - bardzo cieszą mnie sukcesy Małysza, Kowalczyk i w ogóle wszystkich naszych sportowców, ale transmisje z zawodów tych dyscyplin i tak omijam, bo nie interesują mnie ani trochę.

Mnie też cieszą np. sukcesy piłkarzy ręcznych, ale i tak nie przekonają mnie one do oglądania meczów. Jakoś nie kręci mnie ta dyscyplina i normalnym wydaje mi się jej nie oglądanie. Zasad nie znam, nie czuję potrzeby ich poznania itd. itp. ;)

EDIT:

ja bym w tak wysokie tony ("godny miana Polaka")

To był tylko taki mały tekścik pijący do różnego rodzaju onetowego "komętatora" ;)

Teraz siedzę we Wrocku więc za bardzo z moją sympatią się nie afiszuję - z powodu kolejnego absurdu, który w kręgach "kibicowskich" funkcjonuje, czyli "zgodami" i "kosami"

Tia... Jak sobie przypomnę jak moi "koledzy" ze szkoły opowiadali o wyprawach na mecze, to nie dziwię się że czuję teraz awersję do czynnego kibicowania w Polszy (fryz pamięta pierwszą stronę tematu? ;) )

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat Zagłębie - Śląsk to raczej ze zgodami nie ma nic wspólnego chyba;) Pocieszę Cię, że mam gorzej - praktycznie gdzie bym w Polsce nie pojechał to łatwo mi po gębie dostać za swoje klubowe sympatie:)

Ale wracając do tematu - jak dla mnie kibicowanie bierze się z pewnego rodzaju miłości - czasem jej geneza jest całkiem prosta i oczywista (Twoja sympatia do Zagłębia, moja do Legii) a czasem niespodziewana i niezrozumiała (moja do Juve). Tym niemniej jak to z miłością, jest ślepa i trwała. Do kibicowania Legii mogłyby mnie np. zniechęcić wybryki naszych kibiców, chore układy jakie obecnie panują w klubie itp, do Juve afera korupcyjna. Ale cóż, zostałem swoim ukochanym klubom wierny, bo dla mnie kibicowanie to coś więcej niż obecne wyniki czy to, jak się o klubie mówi w prasie. I tak samo jest z kibicowaniem zagranicznym ekipom - nie da się tego wyjaśnić prosto, ba, ja chyba w ogóle nie umiem tego wyjaśnić inaczej niż słowami: miłość nie wybiera;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tam mam dwa rodzaje kibicowania: ze względu na sport i ze względu na to, że grają nasi. W pierwszym przypadku mam ulubionych zawodników bądź drużyny i im kibicuję. Snooker czy curling mogę oglądać i się tym ekscytuję. Te sporty mi się podobają, a transmitowane są turnieje na najwyższym poziomie. W przypadku "grają nasi" oczywiście kibicuję naszym, ale... jeśli prezentują określony poziom. Inaczej szkoda nawet oglądać. Przecież to ma być rozrywka, nie katorga. A hasła w stylu "trzeba być zawsze wiernym" uważam za debilizm. Mogę kibicować Kowalczyk i oglądać jej biegi bo są emocjonujące. Natomiast pana Krężeloka nie mam zamiaru. Mam 100 innych powodów, żeby nabawić się wrzodów żołądka. Wielkość Małysza uznaję, nawet jak miał gorsze okresy kibicowałem mu i złego słowa nie powiedziałem, ale Stochom, Hulom i innym nielotom nie będę szczędził słów krytyki. Niech najpierw oni udowodnią, że się do czegoś nadają.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Przecież to ma być rozrywka, nie katorga.

Swego czasu nie przepuściłem żadnego meczu naszych piłkarzy. Nawet, gdy grali totalny piach. W końcu jednak uznałem to za masochizm, bo naszej kadrze zdarzał się jeden mecz na poziomie co dwa lata. Podobnie było z siatkarzami - po frajerskiej przegranej z Serbią w LŚ (chyba) przy prowadzeniu 23:17 i 2:0 w setach nie oglądałem ich chyba z rok, bo byłem obrażony :)

Soki lubię oglądać, ale nie tylko dla Małysza, bo kibicuję też Ammanowi i cieszę się nawet gdy wygra z naszym skoczkiem.

No i oczywiście John Higgins Superstar 8)

Share this post


Link to post
Share on other sites

W katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem zginął prezes PKOl Piotr Nurowski. Poleciał do Katynia oddać hołd polskim olimpijczykom, którzy również byli wśród ofiar tej okropnej zbrodni. Piotr Nurowski był wielkim fanem sportu, wspaniałym dyplomatą i menedżerem. Za jego kadencji PKOl znalazł się w bardzo dobrej kondycji finansowej dzięki pozyskaniu przez prezesa bogatych sponsorów. Godnie reprezentował nas w międzynarodowych organizacjach olimpijskich. Niedawno wszyscy się cieszyliśmy z najlepszego w historii występu polskich sportowców na ZIO. Nurowski był wcześniej niesłusznie krytykowany za nieudany, zdaniem wielu występ na Igrzyskach w Pekinie. Jego wielkim marzeniem była organizacja w Polsce Igrzysk Olimpijskich. Osobiście go nie znałem ale wydawał się otwartym i bardzo sympatycznym człowiekiem. Panie Piotrze dziękujemy!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie wnerwia ostatnio jedna rzecz. To, że Zagłębie Lubin ze względu na swoje dobre wyniki wiosną zostaje nazywany przez niektórych dziennikarzy "Rycerze Wiosny". Jak pewnie każdy szanujący się kibic w Polsce wie przydomek ten należy już od ponad 50 lat do piłkarzy Łódzkiego Klubu Sportowego, którzy zasłużyli sobie na niego przez liczne lata prezentując zadziwiająco lepszą formę do gry podczas rozgrywek wiosennych. To, że gdy jednemu klubowi nagle idzie lepiej nie uprawnia dziennikarzy do używania tego przydomku w stosunku do innych klubów. Oczywiście można wytłumaczyć się tym, że to tylko prosty związek frazeologiczny, ale to tak samo jakby nazywać "Czarnymi koszulami" Lechie, bo w takowych koszulkach grają albo przydomek "Pasy" nadać Sandencji, w końcu też mają pasy na piersi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest RaxusV

Jako, że nie ma tematu o skatebordingu...

Co sądzicie o deskach Black Knight? Dobre są? Ile wytrzymają. Zamierzam kupić dobrą deskę, zależy mi głównie na żywotności oraz komforcie jazdy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jako, że nie ma tematu o skatebordingu...

Ponieważ dyskusje o uprawianych przez nas dyscyplinach prowadzimy w dziale "O nas". Zapytaj w "FoS".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jakie zawody sportowe oglądaliście jako pierwsze? Ja pamiętam, że były to chyba IO w Atlancie. Byliśmy wtedy z rodzicami u babci i bałem się trochę spać sam w drugim pokoju (siedziała tam na szafie taka paskudna lalka), więc przebywałem w pokoju z telewizorem i oglądałem ;)

Kolejne co pamiętam, to piłkarski mecz Polska - Czechy gdzieś w 1997 roku. Pamiętam, bo był tam taki bramkarz Srnicek i mnie bawiły nazwiska Czechów...

Potem oczywiście MŚ 1998, pamiętam coś tam z ZIO w Nagano, Euro 2000, w tamtych czasach zacząłem też oglądać snookera (na Wizji Sport) i kolarstwo zapewne.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest RaxusV

No cóż, szczerze nie pamiętam wszystkich zawodów sportowych (głownie piłka), które oglądałem. Jednak pierwsze, które dobrze zostały w pamięci* to mistrzostwa świata w Piłce Nożnej 2002 Korea/Japonia.

* I ten niesławny hymn Edyty Górniak...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...