Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Turambar

Szkoła III

FERIE  

237 members have voted

  1. 1. W ferie będę...

    • Zakuwać
      33
    • Grać na kompie
      141
    • Sanki/narty/ślizgawka
      35
    • Bim Bam Bom
      19
    • Polować w tundrach na antylopy
      29
    • Grać w gałę na śniegu
      14
    • Coś innego (napisz, co)
      11
    • Jakie ferie...?
      21
    • Jestem studentem (studentką) i nie chcę czytać o żadnych feriach!
      25
    • Hejaho na dacho!
      47


Recommended Posts

Kredę też można zjeść, na złość nauczycielowi, jeśli nie uda nam się rozwiązać zadania

mój ulubiony przedmiot to oczywiście "Drzwi gabinetu dyrektora" podobno za nimi znajduje się magiczna kraina powszechnie znana jako Narnia. Słyszałem również (od szkolnych toaletowych szaleńców), iż za nimi znajdują się pakistańskie wypłoszone małpy, które przejadły się kaktusami i teraz plują kolcami.

P.S 2 wersja jest w 60% potwierdzona naukowo

Link to comment
Share on other sites

Up: To bujdy na sprężynie. Nie wierz im. Byłem tam. :/

Skoro temat odświeżony, wyskoczę (jak ten gość z konopi) z fantastycznie świeżym tematem pod dyskusję: moi drodzy forumowi współmaturzyści, gdzie się logujecie na studyja? =D Bo ja osobiście rozważam różne opcje, takie jak Uniwersytet Śląski czy inny Łódzki, ale do końca nie wiem, czy ma sens bulenie kasiory i minimalna szansa na dostanie się. Ostatecznie pewno się lognę do trzech/czterech miejsc, na kierunki jak najbardziej humanistyczne, na zasadzie "a nuż" i cześć pieśni, cudów nie ma. Może się uda. A może nie i zostanę emerytem bądź rencistą.

A najdłuższe wakacje w życiu są doprawdy genialne! 8)

Link to comment
Share on other sites

Ja osobiscie rozwazam dwie uczelnie - Wroclawska Polibude i UJ. Ale wybiore raczej opcje numer dwa, bowiem tam informatyka na ktora sie wybieram podobno na wyzszym poziomie stoi, zatem tego, no...

A dlugie wakacje istotnie wyborne, jak sobie pomysle, ze jeszcze prawie 4 miesiace, to plakac ze szczescia mi sie chce :)

Link to comment
Share on other sites

Ja do tej pory zarejestrowałem się na europeistyce i stosunkach międzynarodowych w Poznaniu na UAMie. Pomyślę jeszcze może nad jednym/dwoma kierunkami i wszystko. Prawdopodobnie zastanowię się także nad jakimś Toruniem, co by potem płaczu nie było w razie klęski. ;] Pod uwagę biorę także wyższą szkołę języków obcych w Poznaniu (lingwistyka stosowana), z tym że opłata rejestracyjna wynosi tam 50zł, a rekrutacyjna 350zł... -.- I w sumie do końca nie wiem, czy aby na pewno chciałbym tam studiować.

Link to comment
Share on other sites

Moje plany byly bardzo rozbudowane ale pewnie skonczy sie na kilku kierunkach. A wiec tak przede wszystkim Politechnika Krakowska na Informatyce oraz Automatyce i Robotyce. Potem chyba UJ na Informie, politechnika rzeszowska na informie, zastanawialem sie na politechnika wroclawska, ale raz ze mam naprawde niewielkie szanse, dwa ze jednak za daleko troche, wiec chyba sobie daruje. Dalej zloze na AGH bo jestem namawiany przez znajomych, ze a nuz sie uda, ale domyslam sie jak to sie skonczy ;) Myslalem nad politechnika gliwicka, ale tez troszku mam daleko wiec raczej odpuszcze. No i chyba tyle, chyba ze mi cos odbije i do Nowego Sacza gdzies zloze jako totalne zabezpieczenie, ale to sie jeszcze zastanowie. Tak wiem, troche zaszalalem z iloscia ;)

Link to comment
Share on other sites

Pierwsze wybór:

Zeszyt od Matematyki :) rzeczy które są na ostatnich stronach często mnie zaskakiwały i zastanawiałem się jak bardzo musiałem się nudzić żeby takie arcydzieło stworzyć :)

Kierunek studiów:

a)Politechnika Warszawska

-Robotyka

-Automatyka

b)Warszawska akademia techniczna

-Też techniczne kierunki :)

c)Uniwersytet Warszawski

-Psychologia (jak reszta nie wypali)

d)Wyższa szkoła technologi informatycznej

-Grafika i DTP

-Sieci komputerowe

Tak to mniej więcej na dzień dzisiejszy wygląda :) ale najbardziej prawdopodobna jest grafika i DTP :)

Link to comment
Share on other sites

@Kejn

Mówiąc o wyższej szkole technologii informatycznych masz na myśli szkołę w Katowicach? Sam myślałem czy by się tam nie wybrać, ale życzą sobie dość duże opłaty za semestr, więc jak już coś to jedynie zaocznie (o ile znajdę jakąś w miarę dobrą pracę). Zakładając że mówimy o tej samej szkole :wink:

Link to comment
Share on other sites

Może nie o tej samej szkole ale bo mi chodzi o Warszawę. Ale za semestr chcą 3300 więc dzienne raczej odpadają :/ chociaż może jakimś cudem uda się zarobić. Niestety wiedza droga w Polsce szkoda że często się to nie zwraca po studiach.

Link to comment
Share on other sites

b)Warszawska akademia techniczna

-Też techniczne kierunki :)

Chyba raczej Wojskowa Akademia Techniczna

Co do zwrotu kasy po studiach to nawet nie biore takiej opcji pod uwage zeby sie nie zwrocilo. Tym bardziej jesli idziesz na kierunek techniczny. Chocby po takiej grafice jesli masz choc troche talentu to z praca nie bedziesz mial wiekszego problemu (nie wiem jak po psychologii :))

Jakbys na dziennych zarobil 3000 na szkole i jeszcze zycie od I roku to bys musial mioec chyba wielkie szczescie albo tej samej wielkosci plecy :) Na zaocznych juz predzej, ale to tez zalezy gdzie sie zalapiesz i czy masz jakis wklad z wakacji.

Link to comment
Share on other sites

Pytanie do potencjalnych, forumowych przyszłych techników. Jak się czujecie przed jutrzejszym egzaminem (zakładając że wszyscy mają jutro, bo nawet nie wiem :sweat:)? Uczyliście się coś? Ja muszę przyznać że podchodzę to tej zabawy z większym luzem niż do matur. Nie uczyłem się absolutnie nic, a jedyne przygotowania ograniczyły się do przeglądnięcia kilku rozwiązanych egzaminów z zeszłych lat. Co prawda powyciągałem stare zeszyty od przedmiotów zawodowych, ale na razie leżą na biurku i zbierają kurz. Szczerze powiedziawszy to niespecjalnie przejmuje się tym czy zdam, czy nie. O ile do teorii jestem prawie pewny że wyciągnę to >50%, o tyle z praktyką sytuacja jest odwrotna. Nie wiem co to za człowiek wymyślał żeby ustawić próg zdawalności na więcej niż 75%. Do tego zawsze myślałem że czasu jest wystarczająco dużo. Myliłem się - zawsze go brakuje. O ile z samym pisaniem mieszczę się w dwóch godzinach, o tyle kiedy do akcji wkracza dokumentacja, zaczyna tego czasu brakować. No nic, zobaczymy jutro co nam zaserwuje CKE :smile:

Wszyscy technicy mogą w tym momencie poczuć ode mnie takiego soczystego kopa w d... tyłek. Na szczęście oczywiście :laugh:

Link to comment
Share on other sites

No wiec tak. Wczoraj po egzaminie teoretycznym (technik elektronik) bylem bardzo zadowolony, bo ponad 70 % bedzie na pewno. Dzisiaj wiedzialem, ze bedzie ciezej. Popelnilem pewnien blad w praktycznym egzaminie przy obliczeniach i opisie pomiarow. Za to chyba duzo punktow nie strace. Nie wiem, moze sie uda, ze bedzie 75 % i sie przemskne, ale nie jestem pewny. Troche rozczarowany jestem, bo to w zasadzie glupi blad.

Teraz tylko rejestrowanie sie na studia zostalo i juz ostatecznie w koncu... dluuugie wakacje ;)

Link to comment
Share on other sites

OK, ludzie powiedzcie mi tylko dlaczego Ministerstwo Oświaty jest takie CHORE??!! Kto wymyśla te wszystkie przeklęte egzaminy, punkciki, gimnazja i [cenzura] wie co jeszcze??!!

Dobra, przyznaję się, owaliłem egzamin, przez całe gimnazjum miałem wakacje. Ale 92 punkty udało się naskrobać, więc złożyłem podania do najlepszego liceum w okolicy (chociaż i tak nie liczyłem na przyjęcie bo to szkoła dla super-mega-hiper kujonów, a Internet robi z ludzi debili, czego jestem nadal żyjącym przykładem), gorszego liceum (to już na moje możliwości) i do technikum (pff...). Zachodzę dziś do tego najlepszego i szukam swojego nazwiska. Oczywiście jego brak, a więc zgrzyt zębów, pUacz i lament. Tylko powiedzcie mi teraz dlaczego nie chcieli przyjąć mojego świadectwa z języka angielskiego z prywatnej szkoły, mimo, że miałem tam "5"? No dobra, życie, idziemy dalej. Zachodzę do drugiego liceum. Nazwiska brak... Ale za to 100 na liście rezerwowej (na ten profil składało podanie 200 (słownie: DWIEŚCIE) osób! czy to nie za dużo?). No dobra, ale pierwsze ok 70 osób miało około 120 punktów, więc oni są "elitą" i pójdą do tego lepszego liceum... No dobra więc czekam, może dary Niebios sprawią, że miejsce się zwolni i pójdę do tego liceum. Ale dopiero wybuchnąłem śmiechem, kiedy zobaczyłem, że nie przyjęli mnie nawet do TECHNIKUM!! (fakt, jestem 1 na liście rezerwowej, a więc miejsce mam gwarantowane). Ale powiedzcie mi teraz dlaczego pierwsze osoby na tym profilu w technikum mają 130-160 pktów? Po co oni się tu pchają i zabijają nadzieję innym, kiedy nawet nie ruszą swoich 4 liter do tej szkoły zobaczyć, czy są przyjęci, ponieważ na pewno będą chodzili do lepszych szkół?

Po co nam te egzaminy, mundurki i inne duperele? Czy widzieliście w CYWILIZOWANYCH krajach taki cyrk? No i jak tu być patriotą? Dlaczego nie mogę iść do wymarzonej szkoły, kształcić się w wymarzonym kierunku, ponieważ zabrakło mi "punkcika"?!

Mówcie co chcecie, ale ja mam swoje zdanie na ten temat... Teraz już tylko czekam i modlę się, żebym jakimś cudem dostał się do jakiegoś liceum.

BTW. Co można robić w życiu po liceum socjalnym? Na ten kierunek POWINIENEM się dostać.

Do moda: Pierwotna wersja tego krótkiego tekstu była o wiele bardziej "ostra", więc usunąłem kilka brzydkich słów, lub zastąpiłem je nowymi. Mam nadzieję, że nikogo nie obraziłem w tej mojej nic nie znaczącej już wypowiedzi.

Link to comment
Share on other sites

OK, ludzie powiedzcie mi tylko dlaczego Ministerstwo Oświaty jest takie CHORE??!! Kto wymyśla te wszystkie przeklęte egzaminy, punkciki, gimnazja i [cenzura] wie co jeszcze??!!

Jak dla mnie to świetna sprawa, co prawda testy powinny być bardziej dopracowane no ale cóż. Zawsze to bardziej równe kryterium niż same oceny bo te zależą również od podejścia nauczyciela do sprawy...

Dobra, przyznaję się, owaliłem egzamin, przez całe gimnazjum miałem wakacje. Ale 92 punkty udało się naskrobać, więc złożyłem podania do najlepszego liceum w okolicy (chociaż i tak nie liczyłem na przyjęcie bo to szkoła dla super-mega-hiper kujonów, a Internet robi z ludzi debili, czego jestem nadal żyjącym przykładem),

Jak dla mnie to tylko wylewasz swoje żale, twój problem, twój ból, twoja sprawa. Trzeba było się przyłożyć do lekcji i do egzaminu gimnazjalnego. Zresztą najlepsze liceum niczego nie gwarantuje, w ramach pocieszenia powiem ci, że też się do najlepszego liceum nie dostałem (chociaż wcale na to nie liczyłem :laugh: ). Miałem 152 punkty i byłem 47 na liście a to coś musi mówić o poziomie tej szkoły zresztą jest ona 6 w Polsce tak więc nie dziwię się bardzo. Jak już pisałem nie liczyłem na wejście do tej szkoły ale znajoma mnie namówiła aby tam złożyć papiery tak więc za jej namową to zrobiłem. Teraz trochę żałuję, że w ogóle nie uczyłem się do sprawdzianów a na testy miałem wylane, sądzę, że 10 punktów więcej i byłbym w szkole. :rolleyes:

Po co nam te egzaminy, mundurki i inne duperele? Czy widzieliście w CYWILIZOWANYCH krajach taki cyrk? No i jak tu być patriotą? Dlaczego nie mogę iść do wymarzonej szkoły, kształcić się w wymarzonym kierunku, ponieważ zabrakło mi "punkcika"?!

Tak się właśnie dzieje w cywilizowanych krajach, to nie cyrk. Twoje wylewanie żali to cyrk naprawdę trzeba było nie robić dosłownie nic aby nie zdobyć chociaż 100 pkt. Teraz pretensje możesz mieć sam do siebie, do wymarzonej szkoły chciało się dostać 200 osób jak sam mówiłeś no to nie dziw się, że jakoś z tych 200 trzeba wybrać 30...

A wzmianka o patriotyzmie rozśmieszyła mnie do łez, tacy są właśnie polscy "patryioci*".

*Błąd specjalny. :]

Link to comment
Share on other sites

Egzaminy są jak najbardziej potrzebne. Trzeba oddzielić ziarno od plewu :]

Najlepsze szkoły są najlepsze nie ze względu na poziom nauczania i nauczycieli, ale ze względu na jakość uczniów do nich uczęszczających. Jeśli ogólnie cała szkoła stoi na wysokim poziomie, i wszyscy wokół Ciebie się uczą - to mimowolnie sam zaczniesz częsciej zaglądac do zeszytu. Tak działalo moje liceum, i oduczyło mnie nieuctwa.

Egzamin gimnazjalny to pikuś, na który w ogóle nie trzeba się uczyć. Po maturze takie zaczniecie odnosić wrazenie.

Tylko powiedzcie mi teraz dlaczego nie chcieli przyjąć mojego świadectwa z języka angielskiego z prywatnej szkoły, mimo, że miałem tam "5"?

Bo prywatne szkoły językowe straszliwie faworyzują swoich podopiecznych i często dają im lepsze oceny, niż zasłużyli. Jeśli rodzice zobaczą że synalek dostaje same piątki w tej szkole, to dojdą do wniosku, że szkoła dobrze uczy :] Tam gdzie ja chodzilem, to osoby odrobinkę sie uczące mialy piątki, a osoby w ogóle nie uczęszczające na zajęcia i mające problemy z przedstawieniem się po angielsku, czwórki. A ponoć była to "najlepsza" grupa w tej szkole językowej.

(chociaż i tak nie liczyłem na przyjęcie bo to szkoła dla super-mega-hiper kujonów

To równie dobrze mozna powiedzieć, że każda inna szkoła to szkoła dla super-mega-hiper debili. Miło? :]

W moim mieście panowała podobna tendencja, pozostałe 10 liceów patrzyło na naszych ludzi "spode łba" i uznawało nas za kujonów A nieuków u nas też było co nie miara, jedyna różnica pomiędzy innymi szkołami była taka, że nie mieliśmy żadnych młodocianych kryminalistów wśród uczniów (nie przeszliby rekrutacji), i w związku z tym nie słyszałem o ani jednej bójce przez całe trzy lata swojego pobytu w liceum.

Po co oni się tu pchają i zabijają nadzieję innym, kiedy nawet nie ruszą swoich 4 liter do tej szkoły zobaczyć, czy są przyjęci, ponieważ na pewno będą chodzili do lepszych szkół?

Uczyli się, to zbierają żniwa. Sorry, ale każdy powinien pilnować siebie. Poza tym czemu wychodzisz z założenia że Technikum to szkoła dla "tych gorszych"?

Czy widzieliście w CYWILIZOWANYCH krajach taki cyrk?

Te mundurki, egzaminy i duperele mają za zadanie zrobic z naszego kraju własnie cywilizowany kraj. Bo to, co się wyprawia aktualnie na korytarzach gimnazjów i liceów (i wyniki egzaminów) to najwyżej na miano dżungli zasługuje.

I na koniec podsumowanie: na samym początku przyznałeś ze sobie zlewałes w gimnazjum. Widzisz, inni nie zlewali. I teraz mają rezygnowac ze swoich marzeń i planów, żeby się dla Ciebie miejsce znalazlo? No sorry, ale trzeba było o tym pomyśleć wcześniej i zajrzec jednak czasem do zeszytu czy ksiązki.

Link to comment
Share on other sites

Bo prywatne szkoły językowe straszliwie faworyzują swoich podopiecznych i często dają im lepsze oceny, niż zasłużyli. Jeśli rodzice zobaczą że synalek dostaje same piątki w tej szkole, to dojdą do wniosku, że szkoła dobrze uczy :] Tam gdzie ja chodzilem, to osoby odrobinkę sie uczące mialy piątki, a osoby w ogóle nie uczęszczające na zajęcia i mające problemy z przedstawieniem się po angielsku, czwórki. A ponoć była to "najlepsza" grupa w tej szkole językowej.

Do lepszego liceum nie przyjęli, do gorszego tak.

W dodatku w tej szkole trzeba naprawdę nieźle pracować na tą 5, do grupy chodziło 14 osób, były dwie 5, cztery 4, a reszta 3.

Technikum to szkoła dla "tych gorszych"?

No a nie jest tak? 4 lata to nie 3... Zresztą po technikum trudno jest się dostać na dziennie studia.

mundurki

No i co z tego, że są mundurki? Po co one są? Żeby nie było widać oryginalnej bluzy za 200 zł? To ja sobie kupię oryginalne spodnie albo buty i wraz będzie widać ;]

Zresztą... Nosi je ktoś w ogóle?

Widzisz, inni nie zlewali

No jasne te 7% nie...

ale trzeba było o tym pomyśleć wcześniej i zajrzec jednak czasem do zeszytu czy ksiązki.

Zaglądałem często i długo... Tylko może zbyt rzadko i zbyt krótko...

Link to comment
Share on other sites

200 osób nie do szkoły, tylko na jeden profil... A to o czymś świadczy.

No i? Jak dla mnie nie świadczy o niczym bo 200 osób to wbrew pozorom nie tak dużo. W każdym razie na mój profil było znacznie więcej chętnych...

Teraz zastanawiam się nad profilem pedagogicznym czy dziennikarskim bo mógłbym się jeszcze przenieść, doradzicie? Co jest lepsze wg. was? Chociaż wydaje mi się, że to i tak jeden pies bo różnić się toto będzie paroma godzina w ciągu roku tak więc nie wiem czy gra jest warta świeczki.

UP: Dawidek weź skończ wylewać swoje żale i żółć bo to się niedobrze robi. Było się uczyć w ciągu roku, naprawdę nie wiem jak trzeba na sobie wszystko zlać aby nie mieć marnych stu punktów...

Link to comment
Share on other sites

Belutek - polecam Ci dziennikarski. Co prawda mozesz mojej rady nie potraktowac zbyt powwaznie, bowiem jestem po mat-fizie, ale pedagogiczny wydaje mi sie po prostu wyjsciem zlym. Brzmi, jak przyotowywanie do bycia nauczycielem. A wierz mi, nauczyciel to jeden z najbardziej niewdziecznych zawodow. Mowi Ci to dziecko z rodziny nauczycielskiej ;P

Co do Dawidka, to ja w pierwszym momencie pomyslalem, ze mial 92 pkt z samego egzaminu. A jak sie dowiedzialem, ze z calosci, to coz... Dawidku, rly, bylo sie przykladac, a nie teraz pomstowac na szkolnictwo. Egzamin w tej formie, w jakiej jest wydaje mi sie fajny. Jedyne co bym zmienil, to mature z polskiego. Na ta stara. Bo nowa zabija kreatywnosc.

Link to comment
Share on other sites

Egzaminy są jak najbardziej potrzebne. Trzeba oddzielić ziarno od plewu :]

Tu się zgodzę. Egzaminy rzecz jak najbardziej potrzebna. Jedyne co mam do zarzucenia polskiemu systemowi oświaty to tragiczny i beznadziejny system oceniania. Sprawę egzaminów maturalnych przemilczę, bo jeśli sam autor tekstu źródłowego nie jest w stanie odpowiedzieć na związane z nim pytania, to chyba coś jest nie tak. Chciałbym poruszyć problem sprawdzania egzaminów technicznych, a dokładniej części praktycznej. Tak się składa że moja nauczycielka ze szkoły średniej ma uprawnienia do oceniania tych egzaminów, i z tego co nam opowiadała jest beznadziejnie. Na początku sprawdzania nie ma żadnego klucza. Klucz jest tworzony podczas sprawdzania prac. I nie było by w tym nic sprośnego, tyle że nie wraca się do poprawionej już pracy, przez co niektórzy uczniowie są na tym pokrzywdzeni. Przedstawię to na takim przykładzie: Najpierw sprawdzana jest praca osoby X, która to dostaje 80% punktów. Następnie sprawdzana jest praca osoby Y, która ma lepszą pracę, więc do klucza dodawane są kolejne elementy. W końcu dochodzi do sprawdzenia pracy osoby Z, która dajmy na to ma taką samą pracę jak osoba X. Teoretycznie powinna otrzymać 80%, ale w praktyce dostaje mniej, bo nowy klucz jest bardziej rozległy niż ten do którego przyrównywana była pierwsza praca. A że nie wraca się do starszych prac do X dalej ma 80%. Jak dla mnie system całkowicie beznadziejny. Podobno od poprzedniego roku stopniowo system ten jest poprawiany, ale wydaje mi się że najpierw powinno się dopracować wszystkie elementy egzaminu, a potem dopiero go wprowadzać. A to tylko przykład z egzaminu praktycznego.

Skoro już narzekam - niech mi ktoś wytłumaczy co za [cenzura] układają egzamin teoretyczny. Jak można dawać na egzaminie rzeczy nie objęte programem nauczania danego kierunku. Owszem, ktoś kto interesuje się danym zagadnieniem może wiedzieć takie rzeczy, ale nie wszyscy interesują się np. programowaniem. To tak jakby dać zadanie maturalne z lektur których nie było w programie nauczania. Naprawdę, czy to aż taki wielki wysiłek zerknąć do takiego programu i zastanowić się nad stworzeniem pasujących pytań? A już szczytem bezczelności jest dawanie pytań z innych kierunków (co też się zdarzało). Skąd taki np. elektryk/elektronik ma znać typy zmiennych w Pascalu czy C++, skoro nie było to omawiane podczas lekcji.

W ogóle to uważam że egzamin technika to jedna, wielka, niedopracowana kupa. Ministerstwo zatwierdziło to niedorobione coś, a potem się dziwią że zdawalność wynosi ok 25%.

Egzamin gimnazjalny to pikuś, na który w ogóle nie trzeba się uczyć. Po maturze takie zaczniecie odnosić wrazenie.

Każde przejście na wyższy poziom wiąże się z takim wrażeniem. Kiedy przechodziłem z podstawówki do gimnazjum byłem przerażony jak wiele rzeczy będę miał na głowie. No bo kto to wymyślił żeby mieć sześć czy siedem lekcji :tongue:. Z przejściem z gimnazjum do technikum było podobnie. Co!? Sam mam notować? Nikt nie dyktuje? Dziewięć lekcji? Jeszcze od godziny 7:15. Koniec świata. A domyślam się że po przejściu na studia też będę narzekał nim się przyzwyczaję do nowych warunków :smile:. No i to samo z egzaminami - zawsze im wyższy stopień nauczania, tym trudniejsze egzaminy. Aczkolwiek jak teraz patrzę na obecne egzaminy gimnazjalne to jestem wręcz przerażony ich prostotą...

Czy widzieliście w CYWILIZOWANYCH krajach taki cyrk?

Tak się składa że ten "cyrk" przywędrował do nas z cywilizowanych krajów. W większości państw takie rzeczy jak mundurki, egzaminy i inne rzeczy praktykowane są od lat. Ciesz się że nie uczysz się np. w Szwecji, bo poza tymi rzeczami miałbyś np. lekcje w klasie z wprawionymi szybami lub lustrami weneckimi, tak że z korytarza widać wszystko co dzieje się w klasie. Na moje nieszczęście nie musiałem być w Szwecji żeby czegoś takiego doświadczyć. Mój były dyrektor wprowadził drzwi z takimi lustrami u nas w szkole. Jaja jak arbuzy, mówię wam. Nawet w TV byliśmy :laugh:

No a nie jest tak? 4 lata to nie 3... Zresztą po technikum trudno jest się dostać na dziennie studia.

:laugh:

Nie no rozbawiłeś mnie teraz. Technikum ma więcej lat niż liceum bo dochodzi mnóstwo przedmiotów zawodowych, więc nie dało by się wykonać programu w ciągu trzech lat (i tak się nie udaje, ale dobra). Po technikum (ze zdanym egzaminem) masz już jakiś zawód, konkretny kierunek. Wybieranie się do liceum w przypadku kiedy nie ma się w planach późniejszego studiowania jest strzałem w stopę. A tak poza tym to niektóre zawodówki trwają dwa lata, czyli idąc twoim tokiem rozumowania są lepsze od liceów, że o technikum nie wspomnę. Dobre. :smile:

I kto ci takich bredni naopowiadał ze po technikum gorzej jest się dostać na studia. Jeśli masz dobrze zdaną maturę i dobre oceny z przedmiotów to zawsze się dostaniesz. Powiedziałbym nawet że jeśli chcesz dalej studiować w obranym na początku technikum kierunku, to na studiach będziesz miał łatwiej, bo będziesz miał wiadomości które licealiści, ze swoimi ograniczonymi informacjami będą musieli nadrabiać przez pierwsze semestry.

Link to comment
Share on other sites

Po co nam te egzaminy, mundurki i inne duperele? Czy widzieliście w CYWILIZOWANYCH krajach taki cyrk? No i jak tu być patriotą?

Jak się nie pomylę, to w Anglii tak jest. Tyle że oni, zamiast mundurków chodzą do szkoły w garniturkach ;] I traktują to poważnie. A jak się drugi raz nie pomylę, to u nich lekcje trawają dłużej.

Dlaczego nie mogę iść do wymarzonej szkoły, kształcić się w wymarzonym kierunku, ponieważ zabrakło mi "punkcika"?!

Noo, trza się było przyłożyć ;] Pamiętam jak złożyłem papiery do dwóch liceów; do jednego byłem z góry bez szans, a w drugim daleka rezerwa. ZONK. Potem mama rozradowana się pyta, gdzie się dostałem, a ja na to: ee.. jeszcze nigdzie. I wiesz co, poszedłem do tego niby 'słabszego' (to drugie to niemal chluba miasta...) i nie narzekam. Praktycznie nigdy nas nie zwalniają, realizują program w może 90%. Więc kiedy podejdę do matury, to nie mogę mieć za złe do nauczycieli, że czegoś mi nie powiedzieli, tylko wtedy liczą sie moje własne umiejętności.

92 punkty udało się naskrobać

XD jak mniemam na 150 tak? (nie jestem w temacie, niewiem, czy teraz właśnie pisze się z języka obcego). Uważam, że nie ma się co sugerować opinią szkoły. Jeśli sam się w przyszłości nie przyłożysz, to nawet w teoretycznie słabym moze Cię spotkać niespodziewanka.

Po co oni się tu pchają i zabijają nadzieję innym, kiedy nawet nie ruszą swoich 4 liter do tej szkoły zobaczyć, czy są przyjęci, ponieważ na pewno będą chodzili do lepszych szkół?

A może nie wiedzą? Mają punkty, więc rządzą. Od nich zależy, czy Ty się dostaniesz, lub nie. Oni mają szansę wyboru. I wcale nie muszą pójść do tego 'lepszego'. Przykład? W klasie miałem gościa, który ogólnie (z testu, ocen itd) miał 189 pkt (kiedy był tylko polski / mat. przyr. i punkty z ocen) I wybrał to 'gorsze'.

Bo to, co się wyprawia aktualnie na korytarzach gimnazjów i liceów (i wyniki egzaminów) to najwyżej na miano dżungli zasługuje.

Ej, a o technikach nie wspomniałeś :laugh:

Link to comment
Share on other sites

Belutek - polecam Ci dziennikarski. Co prawda mozesz mojej rady nie potraktowac zbyt powwaznie, bowiem jestem po mat-fizie, ale pedagogiczny wydaje mi sie po prostu wyjsciem zlym. Brzmi, jak przyotowywanie do bycia nauczycielem. A wierz mi, nauczyciel to jeden z najbardziej niewdziecznych zawodow. Mowi Ci to dziecko z rodziny nauczycielskiej ;P

Ano właśnie sam tak myślę, a raczej myślałem i byłem przekonany do przejścia na dziennikarskie. Okazało się jednak, że na dziennikarskim nie ma historii rozszerzonej tak więc sobie podaruję. Fakt pedagogika brzmi źle jednak w praktyce to to samo co dziennikarka w troszkę innym opakowaniu. Różnić się będzie to prawie niczym, no i histy nie będzie. Tak więc zostanę przy pedagogice. :smile:

Co do testów, fakt były one proste. Aż za proste, jednak część humanistyczna a konkretnie zadania zamknięte pomstowały o karę do nieba... Niektóre pytania były tak debilne, że aż ciarki wędrowały po plecach z prędkością światła. Jak mnie wkurza kiedy mam dociec co też "autor miał na myśli". To jest jakaś chora zabawa w zgadywanki i potem ludzie się dziwują, że sami autorzy nie potrafią rozwiązać zadań. Bo przecież egzaminator wie znacznie lepiej co Szymborska miała na myśli pisząc wiersz. Głupota tępotę idiotyzmem pogania... :dry:

jak mniemam na 150 tak?

Żeby na 150... Na 200. :] Ech chciałbym mieć ponad 152 na 150. ;D

Link to comment
Share on other sites

Bum! ja się dostałem do mojej klasy wojskowej. Dobra ale nie chcę się chwalić (no może troszkę xD).

A tutaj powiem Wam coś o technikach. Co w nich jest gorszego? Ano nic ludzie tam poszli bo chcą mieć już przyuczony zawód. Tak jest łatwiej, masz już robotę (praktyki i tak dalej) a to że mają 4 lata nauki czyni ich gorszymi? Dlaczego? Mają więcej czasu do nauki. Nie wiem czemu utarło się że do technikum idą "Ci kiepscy/nic nie umiejący/i takie tam", to że ktoś tam poszedł nie oznacza że nic nie umie po prostu może chce zostać mechanikiem samochodowym i otworzyć swój własny warsztat, może grzebanie w samochodzie to jego pasja i chce się temu poświęcić? Nie oceniajcie ludzi w stylu "jest w technikum to pewnie idiota i nic nie umie, tylko tam się dostał bo to miejsce dla tępaków"

Edit:

Jestem idiotą bo nie zauważyłem że są 2 strony dyskusji... ech

Link to comment
Share on other sites

No i? Jak dla mnie nie świadczy o niczym bo 200 osób to wbrew pozorom nie tak dużo. W każdym razie na mój profil było znacznie więcej chętnych...

Skąd jesteś? No bo ja z takiej mieściny gdzie mieszka tak na oko 15,000 ludzi. Ze wszystkich gimnazjów w okolicy było trochę ponad 750 osób.

Dawidek weź skończ wylewać swoje żale i żółć bo to się niedobrze robi

Gdybym chciał się żalić to na pewno nie robił bym tego na forum, piszę po prostu to co myślę i opowiadam wam to co mi się przytrafiło ( [cenzura] was to obchodzi co? ;] )

BTW. Nie lubię jak się mówi do mnie "dawidek", starczy mi, że wszyscy znajomi tak mówią, a dawid3294443 było zajęte kiedy się rejestrowałem.

Dobra koniec dyskusji na mój temat.

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...