Skocz do zawartości
Zaloguj się, aby obserwować  
Turambar

Tenis

Polecane posty

O, temat w którym będę mógł się wyżyć :tongue:

Co w kortach piszczy? Ano, Roland Garros a dzisiaj jest finał, którego zwycięzca nie jest taki pewny. Szwajcarski zegarek, Federer przeciw szwedzkiemu tytanowi, Robinowi Soderlingowi, który jest największą niespodzianką tego turnieju a już pokonując Nadal'a (który był murowanym faworytem) wprawił wszystkich w osłupienie. Zresztą, mało by brakowało a Federer również nie znalazłby się w finale, ale ostatecznie po dramatycznym pięciosetowym meczu pokonał Haas'a i teraz... czeka go największe wyzwanie IMO ;D Jeśli Szwed nadal będzie prezentował tą świetną formę to Szwajcar będzie miał b. trudną przeprawę nie mówiąc o tym, że może nie zdobyć tytułu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak... z tego co widzę to finał Rolanda Garrosa przechodzi na naszym forum bez echa. Niedobrze bo we Francji wygrał (po stosunkowo łatwym finale) Roger Federer i tym samym skompletował karierowego Wielkiego Szlema. Udało sie to tylko 6 tenisistom w historii.

Cóż ta wygrana to może byc woda na młyn dla Szwajcara. Tym samym Nadal po powrocie raczej nie bedzie miał lekko. Tym bardziej że chodzą słuchy iż Hiszpan nie zagra na trawiastych kortach Wimbledonu z powodu kontuzji. To może oznaczać że Hiszpan już turnieju wielkoszlemowego w tym roku nie wygra, bo w US Open idzie mu kiepsko. A konsekwencja tego będzie z pewnością powrót Rogera na 1 miejsce rankingu ATP.

Edytowano przez !Gacek!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Od kilku miesięcy Federer grał słabo i wydawało się, że teraz nadchodzi czas dominacji Nadala. Przed French Open chyba wszyscy stawiali na ponowne zwycięstwo Hiszpana a tymczasem on niespodziewanie odpadł z mało znanym Soderlingiem. Federer pewnie wtedy uwierzył, że może w końcu wygrać w Paryżu. Po tym kryzysie Szwajcar, już ze statusem legendy tenisa może grać na większym luzie i wygrać jeszcze kilka wielkoszlemowych turniejów. Może dojdzie nawet do 20?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mnie najbardziej w całym turnieju wciągnęły dwa mecze. Pierwszym był pojedynek Marata Safina z Francuzem Onuohą(chyba tak się nazywał) bardzo ciekawy, pieciosetowy finał i głównie przez tę dramaturgię i sympatię jaką darzę Rosjanina tak mnie rozemocjonował. Drugim pojedynkiem było spotkanie Soderling vs Gonzalez w półfinale. Niesamowity poziom tego spotkania, ilość piłek efektownie wygranych, wymiany, obaj zawodnicy mieli zdecydowanie większą przewagę w piłkach wygrywających niż psutych. Bombardowania asami. Najpierw znakomicie grający Szwed wyszedł na prowadzenie 2-0, a potem Gonzalez skazywany na pożarcie wszystko odrobił. Kiedy w piątym secie Chilijczyk wyszedł na prowadzenie 4-1 to nikt nie dawał Szwedowi najmniejszych szans. Niespodziewana metamorfoza i wygranie 5 kolejnych gemów spowodowało, że to Skandynaw znalazł się w finale. Niestety trochę zawiódł w starciu z Federerem, ale na pewno miał w nogach ten długi bój z Gonzalezem. Szwajcar wreszcie wygrał w Paryżu, a wydawało się, że Nadal ma abonament na ten turniej. Jednak ci dwa zmierzyli się ostatnio w Madrycie podczas turnieju wysokiej rangi, gdzie Hiszpan został upokorzony przez Rogera. Podczas starć tych dwóch dominatorów światowego tenisa to właśnie Szwajcar nie wytrzymywał psychicznie i przegrywał z Nadalem kolejne finały wielkoszlemowe. Teraz wydaje się, że Federer w końcu będzie spełniony tryumfem w ostatnim z wielkoszlemowych turniejów i będzie mógł podejść do gry bardziej na luzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak... z tego co widzę to finał Rolanda Garrosa przechodzi na naszym forum bez echa.

Teraz mamy kolejny turniej wielkoszlemowy- Wimbledon, a w temacie o tenisie również cicho. A szkoda, bo jak burza do ćwierćfinału przeszła najlepsza polska tenisistka Agnieszka Radwańska. W czterech dotychczasowych meczach straciła tylko jednego seta, pomimo iż nie miała najłatwiejszych rywalek. Nie były to co prawda zawodniczki z pierwszej dziesiątki światowego rankingu, ale mimo wszystko trudne do ogrania, jak np. jej dzisiejsza rywalka Melanie Oudin- rewelacja turnieju, która pokonała już Jelenę Jankowic (nr 6 ). Zaoszczędzone zdrowie i energia dzięki zwycięstwom w większości w dwóch setach mogą okazać się bezcenne w decydującej fazie turnieju. Teraz jej rywalką będzie Venus Villiams. Oby nie powtórzyła się historia sprzed roku, kiedy Radwańska przegrała ćwierćfinał z siostrą Venus-Sereną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No i Radwańska na 99,5% przegra. Z Williamsami nie ma żadnych szans. To czołgi w ludzkiej skórze, a nasza zawodniczka ma z tymi czołgami zupełnie niekorzystny bilans.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Kakolukia - może i bym komentował, ale to jedyny turniej wielkoszlemowy, do którego Eurosport nie ma praw, przez co nie mogę oglądać. Za bardzo nie lubię wypowiadać się jak czegoś nie widziałem w tv, a tylko na podstawie wiadomości w portalach.

Tur - 100% racji. Radwańska wykorzystuje słabość "elity" kobiecego tenisa, łatwo jest wejść do tej 20 - tki, ale już być w 10-tce czy piątce to w zasadzie nie do zrealizowania. Przewaga sióstr Williams, czy całej armii Rosjanek nad konkurencją jest miażdżąca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Radwańska jet wciąż bardzo młoda i cały czas mam nadzieję że swoje 5 minut będzie miała i wygra nam jakiś wielkoszlemowy turniej. Na razie daleka droga ku temu... zawłaszcza że w tym sezonie Polka dołuje i ćwierćfinał Wimbledonu to raczej najlepszy jej wynik w tym roku. Niby się pan Radwański tłumaczy że Agnieszka musi grać w mocno obsadzonych turniejach z powodu miejsca w pierwszej 10 rankingu z tamtego sezonu. To jest oczywiście powód ale ja wciąż czekam na kolejny krok wprzód polskiej tenisistki.

Venus raczej poza zasięgiem, bo mega-silne siostry Wiliams to raczej najgorsze co może spotka Agnieszkę Radwańską, która z siłowm graniem rywalek sobie najzwyczajniej nie radzi. Ale kto wie... takie zwycięstwo byłoby z pewnoscia tym krokiem w przód, o którym pisałem.

PS. Jak znajdę chwilę czasu i prześledzę co się dzieje w turnieju panów to skrobnę coś. Bo nie znoszę jak dyskusja o danej dyscyplinie sportu sprowadza się omawiania wyczynów polskiego zawodnika/zawodniczki. Wnerwia (użył bym ostrzejszego słowa ale się wstrzymam) mnie cała masa Gortatowców, Radwańcowców czy Kubicowców.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hm, siostry Williams istotnie sa poza zasiegiem, ale z bardzo prozaicznego powodu. To sa wieksze koksy, niz Pudzian. Gdy sam chodzilem trenowac tenisa, pan trener przy forehandzie kazal robic zamach calym cialem, bo jak to okreslil "nie jestes siostra Williams, ktora machnie sama lapa, a pilka i tak nabierze predkosci naddzwiekowej". Z Rosjankami ma szanse, bo te graja tenis bardziej techniczny, ale Serena i Venus po prostu masakruja pilke. Zastanawia mnie, czy jakby wystapily w turnieju meskim, to znalazlby sie ktos, kto by je przed polfinalem pokonal.

Edytowano przez t3tris

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Właśnie pytanko odnośnie Wimbledonu. Gdzie go można zoczyć??? Natomist jeżeli chodzi o Feda to mam nadzieję, żę na angielskiej trawie pokaże kunszt i maestrię. Bo, że jest to wybitna postać tej dyscypliny to chyba wszyscy wiemy i nie ma co się tutaj na ten temat spierać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wimbledon- Polsat Sport Extra. :P Nie wiem czy leci na zwykłym. Ohoho widzę, że 1 lipca się pytałeś to już się pewnie rozeznałeś, ale co tam zostawię odpowiedź.

Czasami se lubię pooglądać tenisa.. wydaje się nudny, ale jak już się człowiek wciągnie to można oglądać piękne wymiany. Lecz muszę przyznać, że znacznie bardziej wolę grać w tenisa niż go oglądać. ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

I znowu finał dla sióstr Williams. Tym razem górą okazała się młodsza z sióstr Serena. To jej 3. zwycięstwo na trawiastych kortach Wibledonu. Cóż dominacja trwa i najwyraźniej szybko się nie skończy.

A co do transmisji to też się zastanawiam czemu Eurosport nie pokazuje tego turnieju. Rolland Garos był w całej okazałości, a tu taka lipa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cóż za finał. Federer i Roddick stoczyli piekielnie zacięty pojedynek. W zasadzie cały mecz to był schemat : Roger wygrywa swoje podanie , Andy swoje (no poza jednym setem, w którym Roddickowi udało się przełamać Szwajcara), ale to wcale nie znaczy że było nudno. Całe mnóstwo świetnych akcji. w drugim secie Andy miał Rogera niemal na patelni, bo prowadził w tie-break'u juz 6-2, ale Szwajcar sie nie ugiął i wygral.

No i ten piąty set. Wierzcie lub nie ale skończył się wynikiem 16-14 dla Federera, który dzięki temu zwycięstwu wraca na 1 miejsce rankingu ATP. Federer wielokrotnie pokazał w tym meczu jak mocny jest psychicznie.

Szkoda troszeczke Roddicka bo był o włos od tytułu, a przecież już 2 razy grał wcześniej z Federerem w finale Wimbledonu i za kazdym razem przegrywał...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po Australian Open wydawało się że okres panowania Federera właśnie się kończy, a to była tylko cisz przed burzą. Szwajcar wygrał 15 wielkoszlemowy tytuł i na stałe zapisał się w historii tenisa. Osiągnięcie tym większe gdy tytuł zdobywa się po takich meczach jak dzisiejszy finał. Skazywany na porażkę Roddick naprawdę postawił się Federerowi i gdyby miał mocniejszą psychikę to pewnie on by był czempionem Wimbledonu. Ciekawe jak długo jeszcze będzie trwała dominacja Szwajcara, bo w sumie robi się to już troszeczkę nudne :smile: .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Federer nie tylko wraca na szczyt w rankingu ATP, ale staje się również samodzielnym liderem klasyfikacji wszech czasów wygrywając 15 turniej Wielkiego Szlema i wyprzedzając Pete'a Samprasa.

W zasadzie cały mecz to był schemat : Roger wygrywa swoje podanie , Andy swoje

O potędze serwisów obu zawodników niech świadczy ilość posłanych przez nich w tym finale asów: łącznie 77-Federer 50 (!) Roddick 27.

Szkoda troszeczke Roddicka bo był o włos od tytułu, a przecież już 2 razy grał wcześniej z Federerem w finale Wimbledonu i za kazdym razem przegrywał...

Tym razem nie sprawdziła się zasada "do trzech razy sztuka". Może Roddickowi uda się wygrać za rok, ale gdy wróci Nadal będzie to niezwykle ciężkie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ciekawy jestem tylko czy Nadal będzie po powrocie od razu grał jak z nut, czy jednak bedzie potrzebował troszeczkę czasu na ogranie się.

W ogóle czy Nadal po powrocie będzie dalej stanowił zagrożenie dla Federera. Ja mam dziwne przeczucie że z każdym wygranym meczem kompleks pojedynków z Nadalem maleje u Federera. Chociaż może tylko mi sie wydaje :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiem, wiem krzynkę późnawo jak na odniesienie się do finału Wimbledonu alem był niedysponowany. Dopadło mnie szpetne nad wyraz przeziębienie! No ale do tematu wracając, sam widziałem tylko urywki finału ale coś przez skórę czuję, że był on warty grzechu;) I końcowy rezultat mnie nie zawiódł. Chyba nie ma wśród sympatyków tenisa człowieka, który kwestionował by albo marudził na fakt, który miał miejsce. To, że Fed wrócił na pierwsze miejsce to można jakoś bokiem tą informację puścić ale tego, że jest to wyczyn historyczny (chodzi o wygrany turniej;)) dzięki, któremu stał się najwybitniejszym zawodnikiem tego sportu to już co innego. Wreszcie ciesyć można się w pełni bo na kartach histori zapisuje się tenisista wyjątkowy, a samo oglądanie jego kunsztu na korcie to poezja jakiej mało można doznać. Brawo Fed oby tak dalej!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wiesz wielu ludzi ma opory w nazywaniu Federera najwybitniejszym tenisistą w historii. W zasadzie toczą sie ciągłe spory o to czy Szwajcar zasłużył sobie na takie miano.

Najbardziej oponują takiemu stawianiu sprawy obserwatorzy pamiętający wyczyny Roda Lavera (dwukrotnego zdobywcy Wielkiego Szlema). Niektórzy twierdza ze Pete Sampras grał w epoce tylu wielkich tenisowych nazwisk, z którymi wygrywał (Agassi, Becker) więc Federer moze na razie zapomniec o jego detronizacji. Szwajcar bowiem z największymi nazwiskami obecnej epoki przegrywa nader często (z Nadalem czy Djokovicem).

Czytałem bardzo ciekawy artykuł na ten temat na sport.pl jak odnajdę to zalinkuję.

warto o tym podyskutować bo to naprawdę ciekawy temat.

Edytowano przez !Gacek!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Z drugiej strony Sampras nigdy nie wygrał Roland Garros. Myślę że z generalnymi ocenami trzeba poczekać do końca kariery Federera. Zresztą nigdy nie uda się ustalić tego Najlepszego. Na pewno takich tenisistów jak Laver, Borg, Lendl, Becker, Sampras, Agassi, Federer czy nawet Nadal można wymieniać w jednym rzędu, niekoniecznie dokonując jednoznacznej klasyfikacji.

Edytowano przez adrian_te

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No dokładnie. Dlatego ja wole spoglądać na to z dystansu i wygłaszać bardziej oszczędne opinie na temat: kto jest najlepszym zawodnikiem w historii.

Już nawet sama różnica epok w których grali różni mistrzowie jest bardzo znaczącym elementem jeśli chodzi o porównania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie różne czasy to jest też dobry wątek. Rzeczywiście trochę mnie poniosło z tym pianiem nad wielkością Feda. Tyle tylko, że jak się popatrzy czym on wygrywa nad resztą to aż się czasami ciężko powstrzymać;), to co potrafi zrobić z piłką eh szkoda gadać;) Jedyny jego mankament to chyba psychika, przez którą właśnie przegrywa czasami mecze, których nie powinien (i czym rozbraja mnie nieziemsko).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

US Open dobiegł końca. Trwało to trochę dłużej niż zazwyczaj, bo przez dwa dni ulewne deszcze uniemożliwiały rozegranie spotkań. Rozstrzygnięcią turniejów zarówno męskiego jak i żeńskiego są sensacyjne. U pań zwyciężyła powracająca do gry po 3 latach przerwy Kim Clijsters. Mówiło się o tym, że zobaczyła jak słaby jest dzisiejszy kobiecy tenis (mało klasowych zawodniczek) i dlatego postanowiła powrócić. Lansowany przez Eurosport "Kim back" chyba nikomu nie zdawał się aż tak spektakularny. Jednak Belgijka wygrała zasłużenie, pokonując w półfinale murowaną faworytkę Serenę Williams. Ta się nie popisała, bo przy piłce meczowej zaczęła wygrażać sędzi liniowej, przez co główna arbiter odebrała jej punkt. A że był to punkt meczowy, to awansowała do finału, gdzie nie dała żadnych szans Woźniacki.

Ja głównie interesowałem się męskim turniejem. Tu co prawda doszło do kilku niespodzianek dużego kalibru - porażka Roddicka z Isnerem, czy pogromienie Murraya przez Cilicia - ale wszystko zdawało się prowadzić do finału, w którym mieli zmierzyć się dwaj najwięksi tenisiści ostatnich kilku lat. Zabawę popsuł jednak wszystkim młody Argentyńczyk, zawodnik, którego obok Djokovicia darzę dużą sympatią - Juan Martin Del Potro. Tak prawdę mówiąc zawsze kibicuję przeciwnikom Nadala i Federera, bo ich wieloletnia dominacja na światowych kortach zaczyna być nużąca. Del Potro to zawodnik, który wyskoczył niczym królik z kapelusza. W ciągu jednego sezonu przebił się do czołowej dziesiątki, a teraz pokazał, że być może to nie koniec. Już podczas tegorocznego Rolanda Garrosa sprawił spore problemy Federorowi, który miał pewnie sięgnąć po tytuł po eliminacji Nadala. Nikt nie może powiedzieć, że US Open wygrał zawodnik przypadkowy. W końcu w półfinale poległ zmasakrowany Rafael Nadal, i to ugrywając zaledwie 6 gemów. Wydawało się, że w finale Federer już ma wygraną, ale nie potrafił wykorzystać breakpointów, później wkradły się nerwy i Argentyńczyk wyrównał na 2:2. W piątym secie Federer już praktycznie nie istniał. U Szwajcara ujawnił się chyba syndrom Nadala, czyli zdenerwowanie i masowe psucie piłek, kiedy dochodzi do niego myśl, że może przegrać mecz. Tym nie mniej turniej zakończył się dwoma miłymi(jak dla mnie) niespodziankami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Rzeczywiście niespodzianką zakończył się cały US Open. Jako, że fanem Feda jestem lekko mi było przykro. Tyle tylko, że Del Potro pokazuje naprawdę świetną grę. Dlatego uważam, że wygrał zasłużenie lepszy. Dobrze jest widzieć, że wśród czołowych graczy pojawia się nowy wymiatacz;) Co do rozstrzygnięć u kobiet to niespodzianka jest, plus mały niesmak po całej aferze z panią/panną Williams (chociaż nie ukrywam kobiecy tenis mało mnie interesuje).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×