Jump to content
czyzyk

Eragon, Najstarszy, Brisingr, Dziedzictwo - Christoper Paolini

Recommended Posts

Może nie tyle co od "Władcy" co od Hobbita. Na pewno lżej się czyta i to dobre wprowadzenie do LOTRa.

Tu się nie zgodzę (tj. że warto rozpocząć przygodę z fantasy od "Hobbita"). Ja osobiście z "Hobbita" wytrzymałem niewiele ponad połowę - ta bajka jest dla mnie tak naiwna, że chyba zdążyłem z niej wyrosnąć. ;) O "Władcy Pierścieni" się nie wypowiem, bo nie czytałem. Ale kiedyś tam nadrobię. :)

Ale żeby nie schodzić z tematu: ja powiem, że mnie "Eragon" nawet się spodobał. Całkiem fajnie i lekko się to czyta - taka niezła lektura w ramach odpoczynku. Rzecz jasna, oczekiwanie, że to będzie coś wielkiego, oryginalnego itd., kompletnie mija się z celem - ale mnie tam to nie przeszkadza. Tym bardziej że autorem jest ktoś, kto zaczął pisać tom pierwszy, mając 15 lat (15, nie 16, zwracam uwagę ;]).

Cóż, czytałem gdzieś wyjaśnienie, że Paolini postanowił napisać książkę, gdyż był zafascynowany literaturą fantastyczną. Nie wiem, ile i jakie książki przeczytał, ale jednak widać, że autorowi brak ostatecznego szlifu. A że "Eragon" to jego debiut, to IMO dowodzi to tylko tego, że naprawdę dobre wyniki w pisaniu daje przede wszystkim praktyka. Co prawda, bez czytania nie da się obejść, ale samo czytanie bez pisania IMO nie przynosi korzyści w tym kierunku. Ale to nie chyba nie miejsce na takie rozważania. ;] Wrócę więc do tematu: widać, że fabuła i postacie w książkach Paoliniego są jednowymiarowe i brakuje im jakiejkolwiek konkretnej głębi (o braku oryginalności już nie wspominam). Do tego opisy są szczątkowe, o ile niekiedy w ogóle jakiekolwiek są - a to daje raczej średnie wyobrażenie o tym, co się dzieje... Słowem, choć widać, że autor ma parę fajnych pomysłów, to jednak nie do końca wie, jak je sensownie zaaplikować.

No, ale mimo powyższych wad jednak można sobie dzieło Paoliniego poczytać IMO. Bez obrzydzenia, ale i bez fajerwerków - ot, coś drobnego na kilka wieczorów. Poza tym ja mimo wszystko też jestem zdania, że jest to dobra książka dla tych, co chcą zacząć przygodę z literaturą fantastyczną. Nie wiem, jeśli się zapoznam z większą liczbą książek, to pewnie zmienię zdanie - ale to podobno jednak "Eragon" zachęcił tych z awersją do czytania po sięgnięcia po niego. ;]

PS Zapomniałem wspomnieć, że sam aktualnie czytam "Najstarszego", tak jako przerwę między kolejnymi tomami sagi "Wiedźmina" (o której się wypowiem... kiedy indziej ;]).

PS 2 Układ rozdziałów zaś jakoś mi nie pasuje. Przede wszystkim chodzi tu o to, że większość tychże ma po kilka stron, a zdarzył się też taki, który nawet dwóch nie sięgał... Takie rozłożenie niczemu nie służy IMO.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tu się nie zgodzę (tj. że warto rozpocząć przygodę z fantasy od "Hobbita"). Ja osobiście z "Hobbita" wytrzymałem niewiele ponad połowę - ta bajka jest dla mnie tak naiwna, że chyba zdążyłem z niej wyrosnąć. ;) O "Władcy Pierścieni" się nie wypowiem, bo nie czytałem. Ale kiedyś tam nadrobię. :)

Ale mi chodziło o tych co zaczynają czytać książki fantasty( czyli jakieś 12-13lat) bo jak ktoś zobaczył film i chce przeczytać trylogię to może nie wytrzymać do końca bo to nie jest Harry Potter, którego czyta się szybko. Ja pamiętam że czytanie Władcy bardzo dużo czasu mi zajęło.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ej, ja przeczytałem trylogię Tolkiena w wieku 12 lat, a Hobbita sporo później. Co do Eragona i jego kontynuacji, moim zdaniem książki te są zbyt infantylne, zwłaszcza jeśli chodzi o język w nich użyty i opisy świata oraz dialogi bohaterów. Jeśli to pominąć, nawet fajnie się czyta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm...być może jest to najgorsza ksiązka fantasy, może nie. Wszystkie 3 części dostałem w prezencie, więc jak już miałem, to przeczytałem. (bo głupio żeby leżała nie przeczytana) I myśle że jako zapychacz czasu wolnego "Eragon" i jego kontynuacje sprawdza się całkiem nieźle, a niczego więcej niż właśnie zapychania czasu od niego nie oczekuje... :smile:

Share this post


Link to post
Share on other sites

W pełni się zgadzam, jako zapychacz wolnego czasu spełnia swą rolę idealnie, a jak widzę, nie tylko ja miałem to 'szczęście" dostawać kolejne części w prezentach ;) "Eragon" miał jeszczę plusa za to, że Paolini zaczął pisać go w wieku 16 lat, pozostałe były już hajpem na sukcesie pierwszej ksiązki...

Edited by Kajzerka

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale mi chodziło o tych co zaczynają czytać książki fantasty( czyli jakieś 12-13lat) bo jak ktoś zobaczył film i chce przeczytać trylogię to może nie wytrzymać do końca bo to nie jest Harry Potter, którego czyta się szybko. Ja pamiętam że czytanie Władcy bardzo dużo czasu mi zajęło.

Hm, błąd z mojej strony - co racja, to racja, "Hobbit" to byłaby całkiem niezła lektura dla początkującego najpewniej. Tamto napisałem dlatego, że mnie jednak się nie spodobała. ;]

"Eragon" miał jeszczę plusa za to, że Paolini zaczął pisać go w wieku 16 lat

15...

O właśnie, Kajzerka dobrą rzecz mi podsunął do głowy. A mianowicie: co sądzicie o samym drugim tomie pt. "Najstarszy"? Jestem w trakcie jego czytania i pomimo pewnych zgrzytów (gusta nie te same, co wtedy, gdy zaczynałem przygodę z literaturą fantasy...) nie jest jeszcze tak źle IMO. A zaliczyłem dopiero niecałe 100 stron (gdybym tak umiał szybko czytać...).

Share this post


Link to post
Share on other sites
O właśnie, Kajzerka dobrą rzecz mi podsunął do głowy. A mianowicie: co sądzicie o samym drugim tomie pt. "Najstarszy"? Jestem w trakcie jego czytania i pomimo pewnych zgrzytów (gusta nie te same, co wtedy, gdy zaczynałem przygodę z literaturą fantasy...) nie jest jeszcze tak źle IMO. A zaliczyłem dopiero niecałe 100 stron (gdybym tak umiał szybko czytać...).

Nie jest źle? Dla mnie ta książka nie jest warta papieru na którym została wydrukowana. Kosmiczne nielogiczności! Zresztą jestem pewien, że do nich dojdziesz i sam je zauważysz.

Swoją drogą wytłumaczcie mi jak taki Smoczy Jeździec jak Brom miał nieliche problemy z pokonaniem czterech Urgali bodajże?

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Dziedzictwo" trzeba traktować jako takie Fantasy dla małych dzieci. Jako taki "zapalnik" do większych lektur.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Całe "Dziedzictwo" to książki lekkie i łatwe do czytania. Byłoby całkiem fajnie, gdyby nie tragiczne dialogi (bardzo mocno to widać, gdy bierzemy do ręki takiego "Eragona" po lekturze książek Sapkowskiego), wkurzające elfy (znowu tęsknota za A.S.-em) i wątek Rorana. Rozdziały z Młotorękim to zdecydowanie najgorsze fragmenty "Najstarszego". Po prostu nie miałem tyle samozaparcia, by je czytać:).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj, "Najstarszego" dawno już czytałam, ale coś tam jeszcze w głowie zostało. Moim zdaniem słabszy niż pierwsza część, ale lepszy od "Brisingra". Spodobało mi się podzielenie na trzy części: wątek Eragona, Rorana i Nasuady. Jak dla mnie najciekawszy był wątek Eragona (

zwłaszcza fragment gdzie po raz pierwszy pojawia się Oromis

), Nausada też była niezła (

koronki!

), natomiast wątek Rorana rozkręca się na dobre gdzieś tak od

przybycia pod Terim.

Wcześniej ta cała

walka z żołdakami Galbatorixa

jakoś mnie niezbyt zaintrygowała. Taka trochę brazylijska telenowela.

Swoją drogą wytłumaczcie mi jak taki Smoczy Jeździec jak Brom miał nieliche problemy z pokonaniem czterech Urgali bodajże?

.

Brom, owszem, Jeźdźcem był i miał ogromne doświadczenie, ale to w smoku kryje się znaczna część potęgi, a smoczyca Broma, jak wszyscy wiemy, została zabita, więc stracił on znaczną część swojej mocy. W ogóle zadziwiający był fakt, że Brom po stracie smoka nie zwariował do reszty, jak to zwykle miało miejsce.

Zgadzam się z heliosem2, to książki lekkie i łatwe. Dla niektórych właśnie być może za łatwe. Reklama ukazywała "Eragona" jakby był on co najmniej drugim Tolkienem. Darzę tą serię dużą sympatią, bo to właśnie od niej zaczęła się moja cała przygoda z fantastyką. Nie są to absolutnie wybitne dzieła ale w kategorii "czytadło-morderca czasu" sprawdzają się całkiem dobrze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Błagam cię, nie powiesz mi chyba, że Brom który zabił wielu sithów eee znaczy tych złych smoczych jeźdźców głównego złego już

PO stracie smoka nie mógł dać potem rady 4 Urgalom?

Paolini po prostu nie myślał podczas pisania, on po prostu pisał co mu palce na klawiaturę przyniosły...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bez przesady Eragon, Najstarszy i Brisingr może i są dobrymi czytadłami (pożerają dużo czasu)

,ale do Tolkiena nie ma co porównywać i tak każdy wie co jest lepsze. To jest książka dla dzieciaków i jak to powiedział ZDUNIEK jest to "zapalnik" do innych lepszych lektur. Przynajmniej u mnie tak było.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też przygodę z fantasy zacząłem od tej książki, a teraz wziąłem się za Tolkiena właśnie jestem przy drużynie pierścienia i potem mam zamiar wziąć się za jeszcze inne coraz to trudniejsze książki, ale Eragona raczej nigdy nie zapomnę świetnie mi się to czytało jak żadną dotąd książkę i myślę, że tak już zostanie. Cała seria jest niezła bardzo przyjemnie mi się ją czytało. No ale czas pokarze czy bardziej spodobają mi się inne książki z tego gatunku. Chociaż już przy początku czytania władcy pierścieni wiedziałem, że Eragon to nie najlepsza książka na świecie (tak wcześniej myślałem bo mało czytam), ale ma jedną wielką zaletę nie jest tak trudna jak reszta książek z gatunku i może dostarczyć rozrywki na długie godziny.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Błagam cię, nie powiesz mi chyba, że Brom który zabił wielu sithów eee znaczy tych złych smoczych jeźdźców głównego złego już

PO stracie smoka nie mógł dać potem rady 4 Urgalom?

Paolini po prostu nie myślał podczas pisania, on po prostu pisał co mu palce na klawiaturę przyniosły...

No to po kolei...

1. ''Głównym złym'' był i jest Galbatorix, nie Morzan, bo tak rozumiem tego twojego głównego złego.

2. No tak, legendarny wiedźmin Geralt z Rivii, mistrz miecza, pogromca bazyliszków, strzygi i bruxy

mógł zginąć od nieszczęśliwego zrządzenia losu w postaci przebicia widłami przez jakiegoś chłopa

. To czy autor postanowi skończyć życie danego bohatera w taki a nie inny sposób to jego sprawa.

3. Ty również chyba nie myślałeś za dużo gdy to pisałeś. I proponuje przeczytać książkę(i) dokładniej.

Sam książki przeczytałem, i przyznam że mi się spodobały, choć niby nie mamy tu niczego nowego- walka dobra ze złem, epickie bitwy i pojedynki, magia i miecz, krasnoludy i elfy, a mimo to można dobrze spędzić czas. Ot mamy nową historie w świecie fantasy która czegoś przełomowego raczej nie oferuje. Aczkolwiek nie da się ukryć podobieństw do innych serii (Smoczy Jeźdźcy- dobra wersja Nazguli na ten przykład). I jak zauważyli inni, widać w nich wiek autora (czyt. styl). O przyrównywaniu już różnych dzieł do mistrza Tolkiena nie wspomnę, jak tak bardzo pragniecie mieć książki pisane jego stylem- powodzenia, poczekacie sobie do przejścia na tamten świat, o ile wyżej wspominany pisarz będzie miał ochotę coś jeszcze napisać.

Dodam iż są gusta i guściki, tak więc dziwienie się jak ktoś może czytać te ''brednie'' jest zwyczajnie nie na miejscu. Trochę dystansu

"Dziedzictwo" trzeba traktować jako takie Fantasy dla małych dzieci. Jako taki "zapalnik" do większych lektur.

Dokładnie.

Edited by Papayasmurf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastanawiam się Belutek, o który fragment książki Ci chodzi.

O rozróbę w Yazuac? Jak wyżej napisałam, Brom w ogóle Jeźdźców był rodzynkiem, zwykle śmierć smoka lub Jeźdźca zabija i drugiego z pary. Znalazłam w "Najstarszym" fragment mówiący, o tym, że Brom osobiście zabił trzech Zaprzysiężonych, a i pomagał zabić pięciu innych. Nie róbmy jednak z niego jakiegoś Terminatora czy innego Predatrora. Od tych wydarzeń minęło sporo czasu i może jego moc uległa osłabieniu? Może właśnie dlatego przelewał to co mu pozostało do Arena? Wiedział, że z czasem jego moc będzie słabnąć i chciał się zabezpieczyć "na wszelki wypadek" ?

Share this post


Link to post
Share on other sites
1. ''Głównym złym'' był i jest Galbatorix, nie Morzan, bo tak rozumiem tego twojego głównego złego.

Czytanie ze zrozumieniem to bardzo przydatna umiejętność. Napisałem, że Brom zabił wielu smoczych jeźdźców głównego złego. Ci jeźdźcy należeli de facto do kogo? Galbatorixa który był kim? Zgadłeś GZ. :]

2. No tak, legendarny wiedźmin Geralt z Rivii, mistrz miecza, pogromca bazyliszków, strzygi i bruxy

mógł zginąć od nieszczęśliwego zrządzenia losu w postaci przebicia widłami przez jakiegoś chłopa

. To czy autor postanowi skończyć życie danego bohatera w taki a nie inny sposób to jego sprawa

Błagam cię jest różnica pomiędzy zabijaniem najpotężniejszych postaci na świecie (jeźdźcy) a zabijaniem pospolitych potworów. Wiedźmin nie miał żadnych szans z kimś naprawdę potężnym Brom zabijał tych potężnych wręcz w hurtowych ilościach. Poza tym zaskoczenie a przewidziana walka to też chyba coś innego prawda? A wyjaśnienie "to co zrobi autor to jego sprawa" można sobie o tylną część ciała potłuc. Wszystko musi być jakoś uzasadnione inaczej wygląda po prostu śmiesznie.

3. Ty również chyba nie myślałeś za dużo gdy to pisałeś. I proponuje przeczytać książkę(i) dokładniej.

Niby gdzie jest jakaś luka w moim rozumowaniu? Jeśli coś pokręciłem to napisz to proszę a nie rzucasz takimi tekstami.

Dodam iż są gusta i guściki, tak więc dziwienie się jak ktoś może czytać te ''brednie'' jest zwyczajnie nie na miejscu. Trochę dystansu

Skoro są gusta i guściki to nie przeszkadza to chyba twierdzić mi, że seria Dziedzictwo to brednie do potęgi. Pełno nielogiczności, przede wszystkim najbardziej nielogiczną rzeczą w świecie jest magia, która zazwyczaj jest dopieszczona.

Zastanawiam się Belutek, o który fragment książki Ci chodzi.

To był sam początek książki, Erago nieopacznie (pierwszy raz) użył wtedy magii i zasnął (sic!

:icon_biggrin: ) na dłuugi czas.

Brom osobiście zabił trzech Zaprzysiężonych, a i pomagał zabić pięciu innych. Nie róbmy jednak z niego jakiegoś Terminatora czy innego Predatrora. O

No błagam was osiem z kilkunastu najpotężniejszych person w świecie to pryszcz? To był prawdziwy Terminator... [/spoi;er]

Od tych wydarzeń minęło sporo czasu i może jego moc uległa osłabieniu? Może właśnie dlatego przelewał to co mu pozostało do Arena? Wiedział, że z czasem jego moc będzie słabnąć i chciał się zabezpieczyć "na wszelki wypadek" ?

Być może jednak nie zostało to jakoś sensownie wyjaśnione w książce...

Edited by Belutek

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Czytanie ze zrozumieniem to bardzo przydatna umiejętność. Napisałem, że Brom zabił wielu smoczych jeźdźców głównego złego. Ci jeźdźcy należeli de facto do kogo? Galbatorixa który był kim? Zgadłeś GZ. :]

Zwracam honor. Muszę przestać pisać w późnych godzinach bo widzę że siadam logicznie. No nie miła sytuacja, przepraszam.

Nie powiedziałbym że bruxy czy strzygi to pluszowe miśki które tylko czekają na wypatroszenie. Miałem raczej na myśli że najlepszym zdarzają się w końcu wpadki, no ale takiego rozwiązania można nie lubić.

Ośmiu? O ile dobrze pamiętam trzech plus Morzana, resztę przy pomocy innych.

Edited by Papayasmurf

Share this post


Link to post
Share on other sites

Twierdzę, że książki Christopera Paoliniego są całkiem niezłe, choć do naprawdę wielkich dzieł im daleko. Pisarz zaczął tworzyć swój świat bardzo wcześnie i to widać w jego książkach. Dziedzictwo nie każdemu przypadnie do gustu z powodu biało czarnego świata. U Tolkienie rekompensuje to złożoność wszystkich elementów oraz sam fakt, że pisarz był jednym z pierwszych. Nie bądźmy jednak za bardzo krytyczni, możliwe, że niedługo nadejdzie czas kiedy świat zły i brutalny, niejasny itd. przestanie nas kręcić (coraz więcej pisarzy chce pisać książki w realiach prawdziwego życia gdzie białe nie zawsze jest białe). Podoba mi się taki świat (w książkach) lecz co za dużo to niezdrowo.

Reasumując, seria Dziedzictwo nie jest dla każdego odbiorcy i nie każdemu się spodoba, dla niektórych może być jednak całkiem dobrym, wciągającym czytadłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Reasumując, seria ta jest też głównie dla młodszych odbiorców. Choć mój ojciec (po namówieniu) też ją przeczytał i stwierdził, że to dobre czytadło :biggrin:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie tam się Eragon Podobał, chociaż Brisingr'a nie czytałem. A z Belutkiem się nie zgadzam. Dlaczego? Bo mało fantasy czytam ( :laugh: ), co nie znaczy że go nie lubie. Mieszkam w bardzo ograniczonej okolicy, gdzie księgarni jest jak na lekarstwo, a tym bardziej powieści fantasy. A dopiero po zmieszaniu z błotem w wersji Belutka zauważyłem te wszystkie wady w Eragonie. Ale czytało mi się przyjemnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja uważam że, książka jest przyjemna w czytaniu i Paolini musiał mieć ogromny talent i wyobraźnię skoro napisał pierwszą część w wieku piętnastu lat od razu po ukończenmiu liceum. Bardzo mi się podoba i wciąga niedługo zacznę trzecią część.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytałem wszystkie trzy i naprawdę (mimo tego iż nie są to najlepsze książki jakie czytałem) zaliczam je do czołówki mojej listy ulubionych książek. Jak na swój wiek kiedy zaczął pisać to odwalił kawał dobrej roboty, no i należy mu się duży plus za smoki, które uwielbiam ;D. Czasami książka wydawała się być ciągnięta na siłę i trochę przynudzała (w każdej części były takie momenty), ale jako całość bardzo polubiłem Dziedzictwo.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo lubię tę sagę, aczkolwiek każdy z 3 tomów czytałem jakiś rok... Duże przerwy sobie robiłem, nie wiem dokładnie czemu... Brisingra do dzisiaj od 14 stycznia nie przeczytałem xD Ale jak się sklei całość, to wychodzi całkiem fajna książka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mnie opowieści o smoku bardzo przyciągnęły, czytało mi się szybko i przyjemnie. Może i niektórzy tutaj mają racje co do "pożyczek" z innych utworów, ale muszę szczerze przyznac, że niektóre podane przez Was dopiero teraz zauważyłem. Niektórym się tak saga nie podoba, wielu osobom przypadła do gustu, tego nie zmienisz, gusta są różne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi wszystkie jego książki bardzo się podobają. głównie dzięki doskonale stworzonej więzi między Eragonem i Saphirą a także orginalnemu podejściu do magii. A tak poza tym to nie rozumiem tych którzy czepiają się jasnego podziału na białe i czarne w tym nie ma nic złego i w niczym to nie przeszkadza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...