Jump to content
Mr.ALFik

"Harry Potter" (saga) , J.K Rowling

Recommended Posts

Takich kontrowersji jest całkiem sporo biggrin_prosty.gif

@up:

Pewnie dlatego, że wtedy jeszcze Quirell nie miał w sobie Voldemorta. W książkach nie zostało dokładnie sprecyzowane kiedy Czarny Pan opętał nauczyciela.Ale z Quirellem jest związany inny, dość znany błąd fabularny jaki popełniła pani Rowling - po odmówieniu stanowiska nauczyciela Riddle'owi Dumbledore mówi, że żaden nauczyciel nie piastował tego wakatu dłużej niż rok. Tymczasem Quirell jest doskonale znany uczniom Hogwartu na początku sagi i nic nie wskazuje na to, żeby dopiero rozpoczął tam pracować.

Obrony przed czarna magia uczył tylko rok,ale wcześniej przed podróżą uczył w Hogwarcie mugoloznawstwa dlatego go tam znali

Share this post


Link to post
Share on other sites

@up:

Gdzie w sadze jest o tym wspomniane? A może to nieoficjalna informacja/przypuszczenia? Jakoś nigdy się na to nie natknąłem i po prostu jestem ciekawy, a na słowo nie uwierzę ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nigdzie nie trafiłem na informacje, że:

Quirell nauczał mugoloznastwa. Przecież Dumbledore od zawsze podczas uczty powitalnej informował o zmianach w szeregach nauczycieli. W Kamieniu Filozoficznym nic nie jest o tym wspomniane.

Swoją drogą czytając Insygnie Śmierci zrozumiałem dlaczego:

Snape tuż przed śmiercią powiedział do Pottera ,,Spójrz na mnie". Harry, który całe życie słyszał, że jest tak podobny do ojca, lecz miał oczy po matce. Severus chciał umrzeć patrząc w oczy tak podobne do oczu Lilly.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja też nigdzie nie natrafilem na taką informację, dlatego spytałem kolegę Massinio, skąd wział takie rewelacje i jestem cały czas bardzo ciekawy odpowiedzi, tym bardziej że każdą część znam właściwie na pamięć. Jeśli chodzi o Snape'a to to jest raczej oczywiste - mimo całej jego niechęci do Pottera, zdawał sobie sprawę, że ta tak podobna do znienawidzonego Jamesa istota ma jednak oczy Lilly, czego nie mógł znieść... No ale umierając nie zwraca się raczej uwagi na to czy się kogoś lubi czy nie.

Odchodząc na chwilę od tematu dyskusji - Physomnia, dlaczego odmieniasz nazwę tej książki (Insygnia Śmierci) jakby słowo "insygnia" było w liczbie pojedynczej i rodzaju żeńskim? Insygnia to liczba mnoga, zresztą nawet nie wiedząc o tym przed lekturą, sięgając po książkę można się o tym jasno i niejednoznacznie przekonać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podobno sama autorka tak powiedziała i cały internet jest zapełniony tą informacją. No i wracając do tej kwesti : Tymczasem Quirell jest doskonale znany uczniom Hogwartu na początku sagi i nic nie wskazuje na to, żeby dopiero rozpoczął tam pracować. W książce jest napisane, że wziął sobie rok przerwy. W polskim tłumaczeniu nie ma nic napisane o tym, że bierze sobie rok przerwy jest tylko napisane, że ,,ale później sam się wziął za eksperymentowanie..." tymczasem w wersji angielskiej brzmi to tak: Oh, yeah. Poor bloke. Brilliant mind. He was fine while he was studyin' outta books but then he took a year off ter get some firsthand experience..."Czyli można z tego wywnioskować, że wcześniej w Howgwarcie pracował i dlatego większość go zna. Nie ma też napisane czego uczył wiec nie koniecznie nauczal obrony przed czarna magia moglo to byc coś innego

Edited by Massinio

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podobno, podobno... Dopóki mi nie przedstawisz autentycznego cytatu pani Rowling, który by potwierdzał Twoje słowa, nie uwierzę w to. A dopóki w to nie uwierzę, zaprzeczam Twoim słowom ;) A cytat świadczy tylko o tym, że pracował. Nie daje choćby cienia szansy domyślenia się na jakim stanowisku. A skoro nie ma nowych informacji, pracował na stanowisku nauczyciela obrony przed czarną magią. Proste. Sorry, ale nie jest łatwo mi zburzyć fundamentów potterowskiego świata, który tak dobrze znam i lubię.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie daje cienia szansy na domyślenie się, ale jakoś bardzo jesteś pewny tego, że nauczał akurat obrony przed czarna magią, a nie masz żadnych dowodów na to. Dumbledore powiedzial, ze nikt nie pracowal na tym stanowisku dłużej niż rok, Quirrell pracował tam rok, a wcześniej wiadomo tylko, że był nauczycielem bliżej niesprecyzowanego przedmiotu w Hogwarcie. Wszystko układa się w logiczną całość. Szukasz błędów na siłę tam gdzie ich nie ma. Proste.

Edited by Massinio

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Massinio:

Myślę, że ta rewelacja o mugoloznawstwie jest mimo wszystko mniej prawdopodobna niż to, że nauczał kolejny rok z rzędu obrony przed czarną magią; szczególnie że dalej nie podajesz sensownego źródła, a bazujesz na domysłach, a nie logice.

W pewnym momencie Physomnia wspomniał, że Dumbledore zawsze na ucztach przedstawiał zmiany w kadrze nauczycielskiej, a jeśli Quirell zmieniłby na początku Kamienia Filozoficznego stanowisko z nauczyciela mugoloznawstwa na nauczyciela obrony przed czarną magią, nie dość że Dumbledore musiałby o tym fakcie poinformować uczniów, to jeszcze oczywista byłaby zmiana na zwolnionym przez Quirella stanowisku! Tymczasem Albus nie mówi o tym ANI SŁOWA, ponadto nikt na uczcie nie jest zaskoczony, że Quirell będzie nauczał tego a nie innego przedmiotu. Przypadek? I jeszcze jedno - kiedy Hagrid zaprowadzi Harry'ego do Dziurawego Kotła, powiedział mu, że to "Profesor Quirell, który będzie go uczył obrony przed czarną magią". (cytat może być niedokładny, ale sens zachowałem). Można by to wytłumaczyć faktem, że Dumbledore wtajemniczał go w swoje plany i o ewentualnych zmianach kadrowych wiedziałby pewnie wcześniej, ale argumentem nie do podważenia jest fakt, że Dumbledore na uczcie nie poinformował o żadnych zmianach w kadrze pedagogicznej. Dla mnie to oczywiste i jednoznaczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W pierwszym tomie dumbledore też spiewał na początku roku hymn szkoły i ogólnie gada jakieś pierdoły które w pierwszym tomie były oczywistością, a potem nic takiego nie było. Nie wszystko cały czas jest takie same. Wejdź na jakąkolwiek wiki o harrym potterze wszędzie o Quirrellu jest napisane to samo. I kto miał być na uczcie zaskoczny czytelnik znał wtedy tylko harrego, hermione, rona i może malfoya każdy był tam pierwszy rok więc nikogo z nich nie dziwiło to że ktoś uczy innego przedmiotu. Mówie Ci nie szukaj błędów tam gdzie ich nie ma.

edit:

http://harrypotter.w...irinus_Quirrell

http://pl.harrypotte...yniusz_Quirrell

http://www.hp-lexico...s/quirrell.html

Mówisz mi, że bazuje na domysłach prosze bazuje na tych stronach. Teraz proszę pokaż mi na czym ty bazujesz jak nie na domysłach.

Edit 2: I nie mów o logice bo bardziej logiczne jest, że wcześniej uczył czegoś innego i Dumbledore sie nie pomylił mówiąć, że nikt nie uczył tego przedmiotu dłużej niż rok niż na siłe przypisywać autorce błąd

Edited by Massinio

Share this post


Link to post
Share on other sites

No dobra, przyznaję że teraz masz już jakieś argumenty i chyba muszę z grubsza przyznać Ci rację. Nadal jednak pozostaje jedna kwestia nie dająca mi spokoju (dlatego "z grubsza"):

Dlaczego Dumbledore nie poinformował o zmianach w kadrze pedagogicznej na uczcie w Kamieniu, skoro Quirell przejął nagle inne stanowisko? Musiało też wcześniej do kogoś należeć, a nie pada ani jedno słowo na ten temat. Twój argument, że ta uczta była dziwna i niepodobna do innych ma sens, ale zauważ, że nie wiemy właściwie nic o przebiegu uczty rok później, na której przecież Pottera zabrakło. ALE na ucztach w kolejnych częściach, na których Potter już bywał, każda zmiana nauczycieli była wyraźnie akcentowana i uczniowie byli o tych zmianach informowani. Właśnie dlatego będę się dalej trzymał tego argumentu. Sam przyznaj, że nie jest on pozbawiony sensu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Panowie, podepnę się do rozmowy o nieścisłościach w całej sadze. Wbrew pozorom jest ich mnóstwo. Jak będę mieć więcej czasu postaram się wypisać tom po tomie każdą kolejną, i zajmiemy się dyskusja nad nimi. Pierwsza z brzegu nie zakrywa spoilerem bo to mało znaczące. W 3 tomie, jest informacja, że pod koniec roku, Bliźniacy zdali parę sumów a Percy owutemow. Gdzie w Zakonie i Księciu, wiadomość wysłana w połowie wakacji przez sowy. Czytałem Sagę kilkanaście razy i wychwyciłem takich rzeczy mnóstwo

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więc dyskusja dalej zapowiada się bardzo interesująco, bo pomijając to co ja uważam za jedną z takich nieścisłości - w przeciwieństwie do Massinio - rzeczywiście jest tego więcej. I warto by się nad tym głębiej zastanowić tu, na forum. Kiedyś czytałem sporo artykułów na ten temat, niby małe rzeczy, a dają sporo do myślenia. Można to traktować jako wadę sagi napisanej przez Rowling, ale ja uważam, że paradoksalnie dodaje to jej smaczku i sprawia, że warto czytać jeszcze uważniej niż poprzednim razem. Poza tym nie ma ludzi idealnych, więc takie "kruczki" wcale mnie nie za bardzo nie rażą (ale to może być też wpływ faktu, że jestem fanbojem jakich mało).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jestem świeżo po lekturze Przeklętego dziecka. Mimo że cykl książek o Harrym Potterze był dla mnie niegdyś bardzo ważny, to przez długi czas unikałem spotkania z ósmą częścią (jak niektórzy określają ów scenariusz sztuki teatralnej). Obawiałem się, iż Przeklęte dziecko rzuci cień na wcześniejsze historie z Potterem w roli głównej, zwłaszcza że doświadczenia z filmami i książkami, w których wskrzesza się słynnych i uznanych bohaterów, mam niezbyt przyjemne (jak pewnie większość z was). Jednak to, co przeczytałem... Jejku... Nie spodziewałem się, że poznam świetną historię, stawiałem, że będzie przeciętnie, nawet źle, ale aż tak?! Nie będę się rozpisywał, podawał przykładów (może rozwinie się jakaś dyskusja - wtedy sięgnę po konkrety), niemniej podczas lektury przychodziło mi na myśl głównie jedno słowo: "żenada". Kto jeszcze wstrzymał się z lekturą HP8 z podobnych względów, co ja, niech pozostanie przy tym postanowieniu!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 20.01.2018 o 10:45, Spooky Albert napisał:

Jestem świeżo po lekturze Przeklętego dziecka. Mimo że cykl książek o Harrym Potterze był dla mnie niegdyś bardzo ważny, to przez długi czas unikałem spotkania z ósmą częścią (jak niektórzy określają ów scenariusz sztuki teatralnej). Obawiałem się, iż Przeklęte dziecko rzuci cień na wcześniejsze historie z Potterem w roli głównej, zwłaszcza że doświadczenia z filmami i książkami, w których wskrzesza się słynnych i uznanych bohaterów, mam niezbyt przyjemne (jak pewnie większość z was). Jednak to, co przeczytałem... Jejku... Nie spodziewałem się, że poznam świetną historię, stawiałem, że będzie przeciętnie, nawet źle, ale aż tak?! Nie będę się rozpisywał, podawał przykładów (może rozwinie się jakaś dyskusja - wtedy sięgnę po konkrety), niemniej podczas lektury przychodziło mi na myśl głównie jedno słowo: "żenada". Kto jeszcze wstrzymał się z lekturą HP8 z podobnych względów, co ja, niech pozostanie przy tym postanowieniu!

Taaaaak, również uważam, że ta sztuka jest żenadą strasznie naciąganą. Dziwne, że Rowling ją zaakceptowała...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak na scenariusz sztuki teatralnej, to czytało mi się to całkiem przyjemnie. Może historia troszkę naciągana i nie będę tego czytał kilkanaście razy jak sagi Rowling, ale nie żałuję, że przeczytałem. A teraz czekam na filmową drugą część fantastycznych zwierząt. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...