Jump to content
Brando

JoJo's Bizarre Adventure

Recommended Posts

No to, kurde, wreszcie przeczytałem Part 4. Zajęło mi to, bagatela, rok i dwa dni. Sam nie wiem dlaczego. Na pewno nie przez to, że "Niezniszczalny Diament" był pozycją złą, wręcz przeciwnie. Były momenty, że parłem z chapterami raźno naprzód, a potem robiłem sobie przerwę. Przerwę, która rozciągała się na jeden miesiąc, potem drugi... W zasadzie to nie jestem pewien, czy nie zapomniałem przez to czegoś z fabuły albo jakiejś postaci :D A trochę ich było, trzeba przyznać. Formuła tej części była wyraźnie inna, bo zamiast treningów, podróży itd. jest jedno miasto i jego kłopoty, do tego dużo zwykłych (

przynajmniej do momentu ugodzenia przez Strzałę

) mieszkańców, no i przez długi czas odsunięty na drugi plan antagonista. Wróg jednak nie tylko przez swoje późne wejście na scenę różnił się od poprzednich.

Kira zwyczajnie chciał żyć po swojemu, spokojnie, nie wychylając się i tylko od czasu do czasu zaspokajając psychopatyczne odruchy

. Nie miał przy tym takiego przypakowanego Standu jak na przykład Dio, choć trzeba przyznać, że pod koniec sprawiał bohaterom naprawdę spore problemy

, a ostatecznie zabiła go ciężarówka

. W każdym razie na pewno zapamiętam go jako jednego z lepszych antagonistów. Natomiast Josuke na miejscu protagonisty sprawiał się nieźle i kreatywnie wykorzystywał swoją moc (do tego musiał być dość ostrożny, bo na sobie nie mógł jej użyć), ale to jednak nie to, co Jotaro, nie wspominając już o Josephie. Najbardziej podpadł mi w momencie, kiedy starał się wykiwać Rohana w grze w kości, jak zwyczajny gówniarz narzekający na za małe kieszonkowe. Rohan natomiast pokazał wtedy, że naprawdę ma jaja ze stali i swoją dumę :lol2: Właśnie Rohan to obok mini Super Sayanina Koichiego (nawet własną yandere dostał!) i Kiry mój ulubiony bohater tej części, "obcy" również był ciekawy. Jak już mowa o najlepszych, to z walk na pewno wyróżnia się ta z z Highway Star, Boy 2 Man, Cheap Trick oraz ostatnia, Superfly natomiast był dość dziwnym, ale również dobrym przeciwnikiem. W ogóle w tej części standy zaczęły się robić bardzo, eee... pomysłowe, jak choćby Pearl Jam, Stray Cat czy Enigma.

Cóż mogę powiedzieć, starczy wyliczanek, a pora na jakieś podsumowanie. Przez Part 4 musiałem zmienić ocenę części pierwszej :P Wcześniej miała 9, ale zamieniłem na 8. Zwyczajnie wtedy była to moja pierwsza manga, ale teraz widzę, że Part 4 wpasowuje się właśnie w tę lukę pomiędzy częścią pierwszą, a naprawdę świetną drugą i trzecią. Dostało 9 i czerpałem sporo przyjemności z procesu jej czytania, nawet pomimo niesamowitego jego rozciągnięcia. Mam nadzieję, że Vento Aureo (to nawet lepiej brzmi niż Golden Wind) spełni oczekiwania i przede wszystkim gładziej pójdzie.

to jeszcze nie było jego ostatnie słowo w... podbojach.

Szkoda, że Joseph tak stetryczał przez te lata i było go dużo mniej. Jotaro na odwrót, wyglądał młodziej, choć również nie pojawiał się zbyt często, widać podrywał pokojówki w hotelu :cheesy:

Mej de Engrish be with ju!

Mam nieprzyjemne wrażenie, że przez czytanie tego czegoś pogorszą mi się oceny z angielskiego D:

Share this post


Link to post
Share on other sites
No to, kurde, wreszcie przeczytałem Part 4. Zajęło mi to, bagatela, rok i dwa dni.

Part 4 nie jest wagonem akcji jak part 2 i 3, gdzie kolejne walki następowały szybko po sobie. Tutaj postacie snują się często po Morioh bez konkretnego celu (Persona 4 anyone? Persona 5 powinna mieć coś do czynienia z yakuzą :lol2: ), napotykają dziwo i próbują rozkminić. Araki ma mnóstwo pomysłów i czasem mu się one niezbyt kleją w całość, potrafi zmienić coś radykalnie w trakcie trwania serii (cudowne uleczenie rozbitej czaszki Speedwagona, zmiana płci Annasui w part 6). Mam wrażenie, że podczas part 4 nie do końca wiedział, dokąd zmierza, tylko bawił się samą ideą - w końcu Rohan to jego alter ego, a Morioh to wersja "jego" miasta. Obecność Jotaro też niezbyt wykorzystana - jak sam pisałeś, w niektórych fragmentach w ogóle go nie było na miejscu zdarzeń.

Co do przerw - jak mnie coś wciągnie, to potrafię czytać parę tomów na dzień, o ile jest taka możliwość. Czasem robię kilkuletnie przerwy, czekając na dalszy ciąg (Berserk, Gantz). A czasem jest coś tak nieciekawe, że nie mogę wrócić w ogóle (Bloody Monday, Medaka Box), choć nie mogę się też zmusić, żeby dropnąć.

Nie miał przy tym takiego przypakowanego Standu jak na przykład Dio

Boss w part 5 stand ma dosyć silny - wprawdzie jego działanie jest "troszkę" skomplikowane, ale potrafi nieźle namieszać.

Josuke na miejscu protagonisty sprawiał się nieźle i kreatywnie wykorzystywał swoją moc

To stało się cechą bohaterów part 5 i 6 - obydwoje nie mieli standów tak potężnych jak ma Jotaro, więc musieli wykorzystywać je w sposób kreatywny, pracując z takim materiałem, jaki mają ("I turned your gun into banana!").

nawet własną yandere dostał!

okuyasu_crying.jpg

Mam nadzieję, że Vento Aureo (to nawet lepiej brzmi niż Golden Wind) spełni oczekiwania i przede wszystkim gładziej pójdzie.

Walki w part 5 bywają niesamowite, na przykład ta w pociągu, czy finał tej z Cioccolattą. Wadą part 5 jest nieciekawy główny bohater, Giorno. Buccellati był dużo lepszy, a jego stand - Sticky Fingers - też niezły, stanowi też dobry przykład wyjaśniania nawiązań muzycznych w JoJo. Sticky Fingers w mandze ma możliwość tworzenia zamków błyskawicznych na każdej powierzchni, a poza tym "Sticky Fingers" to nazwa albumu Rolling Stonesów, gdzie winylowe wydanie miało na okładce działający zamek błyskawiczny (na spodniach :wacko: ). Araki ma kilka pokojów wypełnionych regałami z płytami, więc co się dziwić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dział ostatnio coś przymiera, a na powierzchnię wypływa tylko dzięki tematom o różnych tasiemcach, więc wypadałoby coś z tym zrobić. Wątpię co prawda, czy wywiąże się z mojego postu jakaś dyskusja, ale co tam, wszystkie poprzednie party opisałem, więc Vento Aureo też wypada.

Zacznijmy od podliczenia czasu. Część piątą czytałem tylko niecałe 8 miesięcy, czyli widać postęp w stosunku do części czwartej. Mechanizm był w zasadzie ten sam, tzn. najpierw czytam, czytam, jestem zainteresowany, a potem czytać muszę przestać (wiadomo, jeść i spać wypada od czasu do czasu). Sęk w tym, że zamiast szybko do czytania wrócić, zaczynam się zajmować wszystkim, tylko nie tym i o całej sprawie po jakimś czasie zwyczajnie zapominam. Teraz jednak miałem dodatkowe usprawiedliwienie, bo o ile do poprzednich części nie miałem jakichś większych, sprecyzowanych zarzutów, tak z Part 5 jest inaczej. Zwyczajnie w pewnym momencie nieprzerwany ciąg walk, potyczek i pojedynków zaczął mnie męczyć. Jasne, cały czas były to bardzo fajne, przemyślane i zakręcone starcia (czasami nawet bardzo zakręcone i to jak na JoJo). No ale ile można? Jasne, w poprzednich częściach też tak było, no bo to w końcu battle manga, ale teraz jakoś szczególnie rzuciło mi się to w oczy. Np. w pewnym momencie chciałem już, żeby w końcu cholera dotarli do tej Wenecji i skończyli walczyć z White Albumem, pchnęli choć trochę akcję do przodu. Na szczęście gdzieś tak od porwania samolotu lecącego na Sardynię znowu wszystko robi się bardzo ciekawe (wtedy też wróciłem do regularnego czytania po kilkanaście/dziesiąt rozdziałów), choćby przez wprowadzenie postaci Doppio i Diavolo. O ile motywacje czy filozofia głównego złego nie są niczym szczególnym, to jego relacja z Doppio wydała mi się dość ciekawa (szczególnie ich rozmowy telefoniczne za pomocą żab i papierosów :D). Mniej ciekawy był główny bohater. Giorno może i jest sprytny, ale sprytny był też Joseph, którego zachowanie i wyczyny wydawały mi się dużo bardziej, hmm, sympatyczne. Za to stand ma dość ciekawy, nie tak kokserski jak Crazy Diamond czy Star Platinium, ale to znaczy tylko tyle, że musi się bardziej starać korzystając z niego. Reszta ekipy była ok, szczególnie Bruno, Mista i Narancia. Szkoda, że

część musiała się pożegnać z tym łez padołem

, po dość łagodnej pod tym względem części 4 odzwyczaiłem się.

Ulubione walki? Na pewno ta z Green Dayem i Oasis, końcowa (

Polnareff

, lol OP GER i los Diavolo D:), na pokładzie samolotu (choć nie rozumiem, skąd w lodówce wzięła się ręka) i w pociągu. Podczas tej ostatniej Buccellati wywinął taki numer, że normalnie kurde blaszka. No i nawet pan od wędki potrafił sprawić trochę problemów mimo początkowego złego nastawienia. Ostateczna ocena? 9, choć w zasadzie to raczej 8 z mocnym plusem. Mogło być wyżej, jakby poza walkami było w tej części jeszcze trochę więcej. Na szczęście jak już wchodziły jakieś przerwy na budowanie relacji, to bywały dość zabawne (choćby taniec na łodzi :D). Teraz prawdopodobnie zrobię sobie małą przerwę od JoJo i zacznę czytać albo Berserka (filmy za pasem), albo KamiNomi. Ewentualnie to i to.

Araki ma mnóstwo pomysłów i czasem mu się one niezbyt kleją w całość

Rzeczywiście można odnieść takie wrażenie, choćby poprzez ewoluujące zasady rządzące standami. Ale cóż, nie dziwię się, że ktoś potrafiący wymyślić i przedstawić takie walki może czasami cierpieć na nadaktywną wyobraźnię :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tylko części od 1 do 5 przeczytałem. 6 i 7 muszę jeszcze przeczytać. Serio, aż dziwię się że prócz OVA i filmu animowanego, JoJo's Bizarre Adventure nie ma żadnego anime. Aż prosi się o coś takiego. Epickie walki, fajna, wciągająca fabuła, charakterystyczne postaci, wręcz dziwić się. Słyszałem też że film pełnometrażowy jest w produkcji (na 4chan znalazłem link do animenetworks.com), ale czuję że nie będzie ten film ani w 1% dobry jak manga, czy też OVA, gdyż nie ma na świecie człowieka tak męskiego/szałowego/cieknącego testosteronem i mającego nieskończone pokłady zaje.....no sami wiecie, by zagrać jako JoJo.

Z drugiej strony, czas pokaże.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przypuszczam, że poczynając od Part 5 (czy może już 4?) byłby poważny problem z wizualizacją niektórych akcji. Próby ukazania mocy takiego Diavolo mogłyby się skończyć szaleństwem animatorów... aczkolwiek z chęcią obejrzałbym animowane mindscrewy i inne wygłupy Josepha, z jego "YOU'RE GOING TO SAY ...., RIGHT?' na czele.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na wypadek gdyby jakiś fan JoJo przez ostatnie tygodnie ukrywał się w dziupli na Syberii, to zapowiedziano anime:

teaser

na razie chyba nie podano nowych szczegółów (studio, ilość odcinków, czy zaadaptują wszystkie części itd.), więc trudno mi coś więcej skomentować oprócz tego, że informację o JoJo anime uważam za przełomową.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ludzie z Japonii chyba wzięli się do roboty jeśli chodzi o popularyzację JoJo, ponieważ oprócz anime, wychodzić będzie też

. Ciekaw jestem, czy będzie można odpalić combo z walcem :3 . Z innych ciekawostek podam to (jeśli ktoś jeszcze nie wie), że część ósma już jest od jakiegoś czasu, imo trochę wolno się zaczyna, ale czas pokaże. Co do anime, to sądzę, że wezmą się za wszystkie części.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Anime w końcu ruszyło a tu cisza jak makiem zasiał. Jak wrażenia, panowie? Mi początkowo oglądało się dość dziwacznie (idealnie pasuje do tytułu tongue_prosty.gif) ale z każdą kolejną minutą było coraz lepiej. Zarówno kreska, muzyka jak i ogólne przedstawienie wydarzeń były bardzo satysfakcjonujące. Nie mam co prawda potwierdzonych informacji dotyczących liczby epizodów i tego, ile części JoJo mają zamiar zekranizować, ale pierwszy odcinek upchnął bez większych strat pięć początkowych rozdziałów Phantom Blood, więc jestem dobrej myśli. Idealnie byłoby, gdyby zanimowali wszystkie Part's aż po Steel Ball Run, ale to raczej niemożliwe. W dyskusjach pod epkiem na MAL wyczytałem jedynie, że prawdopodobnie będzie to Phantom Blood i Battle Tendency.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ah, te emocje, ta epickość i ten testosteron, wylewające się litrami z samego tylko pierwszego odcinka. Tempo prowadzenia akcji uważam za bardzo dobre; w mandze, początek był trochę drętwy, ale jego adaptację oglądałem, ku mojemu zaskoczeniu, z niekrytym zainteresowaniem. Widzę w tym zasługę kilku czynników - poza wspomnianym odpowiednim tempem, VA spisali się znakomicie, od samego początku nadając poszczególnym postaciom wyrazistości. Po drugie, a właściwie trzecie, od jakiegoś czasu byłem na to anime nahajpowany, co też podniosło jakość wrażeń z oglądania. Warto jeszcze wspomnieć, że wygląda to dużo przyjemniej niż w oryginale.

MAL podaje, że odcinków ma być 26. Obstawiam zatem, że anime pokryje części pierwszą i drugą, zahaczając o początek trzeciej. A potem się pewnie zobaczy. Marka jest w Japonii wcale popularna, o czym mogą świadczyć liczne nawiązania w innych mangach/anime/grach. Tak więc szanse na zekranizowanie po bożemu całej sagi w przeciągu najbliższych lat są realne.

No i plusy za dobór endingu; nic nie pasuje tak do JoJo jak rockowe kawałki z lat 70.

Edited by Kondzio

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tytułem wstępu powiem, że Steel Ball Run zakończyłem już dłuższy czas temu i jest to mój ulubiony part od czasu czwórki. Ktoś w ogóle tłumaczy Jojoliona?

A teraz sedno, czyli nowy sezon JJBA... Powiem szczerze, że w pierwszej chwili podchodziłem do nowej adaptacji JJBA jak pies do jeża. Adaptacja Stardust Crusaders była mierna, delikatnie mówiąc, a poprzednia ekranizacja Phantom Blood zdaje się w ogóle nie wyszła poza japońskie kina. A tymczasem, cóż, pół godziny temu skończyłem oglądać pierwszy odcinek, a przed chwilą - drugi. W tej chwili jest to IMO ekranizacja doskonała: świetna kreska (włącznie z okazjonalnymi podmianami palet w stylu Arakiego), świetna dynamika, świetni VA (słuchanie przekrzykujacych się JoJo i Dio w drugim odcinku ftw), oraz, rzecz jasna, FABULOUS. Całe mnóstwo fabulous. Ending jest świetny, opening jeszcze lepszy... #1 w tym sezonie (nie żebym oglądał coś jeszcze cheesy.gif). Żeby tak chciała z tego się rozwinąć adaptacja całej serii... Po openingu przynajmniej wnioskuję, że Battle Tendency powinno się jeszcze załapać na ten sezon.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tłumaczy, choć dość niemrawo z tego co widzę, 14 chapterów to niby już coś, ale fabuła part 8 podobno wolno się rozwija.

Ah, tak jak uwielbiam mangę tak anime zdecydowanie stanęło na wysokości zadania. O ile jeszcze pierwszy odcinek mógł zostawić jakieś wątpliwości, tak drugi to już pełne FABULOUS okraszone naprawdę genialnym klimatem. Zmiany kolorystyki, które wszyscy czytający mangę dobrze znają, opening (który hintuje najbardziej epickiego dla mnie JoJo w całej historii, czyli Josepha) i ending naprawdę wpadają w ucho a VA jak to VA - są świetni. Do tego historia pędzi przed siebie, nie pozostawiając miejsca na choćby odrobinę nudy, a z pełną świadomością mogę stwierdzić, że przecież im dalej tym lepiej wypada ona w mandze. Jeśli komuś po obejrzeniu przeszkadzają natomiast zachowania i pozy postaci... Cóż, to Jojo, taki styl nadał mu Araki i wspomniane wcześniej FABULOUS widać na każdym kroku. DEAL WITH IT!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ekranizacja Part 1 dobiega powoli końca, za dwa tygodnie pojawi się najlepszy JoJo w historii.

Myślę, że w tym miejscu można spokojnie powiedzieć, że serialowe JJBA nie zawiodło i trzyma odpowiednio wysoki poziom. Mam wrażenie, że przynajmniej najważniejsze osoby odpowiedzialne za anime są miłośnikami JoJo, szczególnie voice actor Dio - gościu przebija wszystkich i samego siebie każdą kolejną kwestią. Postacie przekrzykujące siebie nawzajem, niespożyte pokłady emocji, dynamika i patos - wszystko cieszy i oko, i ucho.

Na tym tle wyróżnia się oczywiście epizod trzeci (URYYY), walka z Brufortem (SUNLIGHT YELLOW OVERDRIVE), no i oczywiście odcinek ósmy, gdzie ktoś dostał po twarzy, a ktoś inny stanął w ogniu (no, nie całkiem). Czy ktoś jest fanem mangi, czy też jej w życiu nie czytał, anime obejrzeć IMO zwyczajnie musi.

P.S. Kradnąc patent z mal, moja prywatna ocena anime to ni mniej, ni więcej, jak OVERDRIIIIIVEEEEE/10 :cheesy:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jedno z bardziej dziwnych anime jakie oglądałem :P Ale trzeba przyznać, że ma w sobie to coś. Czyli co? Teraz będzie ten drugi z zapowiedzi i kontynuacja po latach?

Share this post


Link to post
Share on other sites

No i koniec jedynki w wersji animu. Szczerze, to Phantom Blood w wykonaniu David Production jest niewdzięczne do opisywania...bo jest tak dobrą adaptacją i mogę się spokojnie podpiąć pod resztę pozytywnych opinii. Mamy dokładne przeniesienie materiału z oryginału i jego odpowiednie rozplanowanie, ale przy okazji poprawienie pod względem dynamiki przez świetne darcie mordy, animacje i muzykę.

walka z Brufortem

Bardzo dobry przykład tego' date=' jak DP udało się podrasować niektóre akcje względem mangi. Phantom Blood w wersji mangu był dobrym tworem, ale głównym znakiem jakości były bezpośrednie starcia pomiędzy Dio, a JoJo. W anime udało się jednak wyciągnąć więcej z tych pobocznych walk - Bruford i jego szlachetna dusza, FLYING HAMON, akcja tego dzieciaka, czy Kenshiro v2. To wszystko wywołało imo większe wrażenie niż to miało miejsce w oryginale.

gościu przebija wszystkich i samego siebie każdą kolejną kwestią

Koyasu był świetny w tej roli od pierwszego epa. W szajbniętych (jak Blade z Needless, czy Gym z Turn A), czy evil chara (Kiryuu Touga z Uteny, Shu z SRW) rolach świetnie się go słucha. A, że Dio jest miksem tych dwóch opcji, to i bardzo udanie to wyszło.

najlepszy JoJo w historii

I don't know if my body will be ready* for this. Sugita jako JoJo. Pillarsi. Ta muzyka w previewie, która zwiastuje jeszcze lepszy ost. Co do tego ostatniego, to podobnież Taku Iwasaki (jakby ktoś nie kojarzył - TTGL, czy Jormungand) ma być odpowiedzialny za niego w part 2. Tylko SONO CHI NO SADAME JOOOOOJOO będzie brakować :c.

*Ale cola będzie ready.

Tak odbiegając trochę od tematu JoJo animu i wracając do mangi - ostatnio skończyłem "ten najbardziej znany part", czyli trójkę. Na sam początek - w środku mi on się straszliwie dłużył, wręcz w pewnym momencie nużył, co jest jego najgorszą wadą. Pomysł standów jest fajny, główna ekipa świetna, ale ta monster of the week formuła zaczęła mnie wnerwiać w trakcie czytanie. Co zresztą się przekuło na prawie dwa lata czytania, ale było warto dla ostatnich przeciwników. Anubis, bracia D'Arby, Vanilla Ice, no i oczywiście Dio. Walka z końcówki trzeciego partu, zasługuje na miano legendarnej, a Jotaro (mimo, że mniej fajny od Josepha :3) to pokazał, że jest prawdziwym JoJo. Zaś teraz powoli czytam 4 i...straszna zrzynka z Persony. :trollface:

Edited by jurom925

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kilka odcinków z Josephem już za nami i Davidpro tylko utwierdza wszystkich w przekonaniu, że zwyczajnie czują JJBA i wiedzą, co jest najważniejsze. Głośne "Oh! No!" Josepha, pozy, justasplanned, soundtrack, pozy - wszystko jest perfect. No i pozy. Nie sposób nie uśmiechnąć się oglądając w końcu animowanego bodaj największego trolla w historii mangi.

Acha, Bloody Stream, opening, z początku zdawał się być słabszym utworem od SONO CHI NO SADAME - JOOOOOOOO! JO!, ale w praktyce sprawdza się świetnie, szczególnie z tą animacją.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Necroposting ahoy :v

Dwa odcinki nowego sezonu najlepszej adaptacji mangi w historii za nami. Co mogę na tym etapie powiedzieć - o ile o poziom anime po poprzednim sezonie jestem raczej spokojny, to przypominam sobie, dlaczego nie przepadałem za bardzo za Jotaro, chociaż z drugiej strony w mandze chyba wyglądał na mniejszego edgemastera. No cóż, trzeba będzie go jakoś przetrzymać dopóki więcej akcji nie dostanie reszta obsady - wygłupy Polnareffa, czy np. Joseph+Avdol walczący w duecie powinni nieco osłodzić sprawę. Acha, OP. Za pierwszym razem zupełnie mi się nie spodobał, za drugim razem olałem muzykę i skupiłem się na animacji i wrażenia dużo lepsze. Szczególnie Star Platinum w trybie full ORA na sam koniec - to było bardzo mocne, a że próbkę w samym anime też już mieliśmy gdy Jotaro lał się u pielęgniarki, będzie co oglądać i z czego gify robić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kurde, cały wczorajszy dzień czekałem na premierę nowego odcinka, dopiero koło 17 się zorientowałem, że to jeszcze nie ten dzień, Chyba coś za bardzo się nie mogę doczekać endingu. Hajp. Hajp. Hajp. Byle do popopłudnia.

OP mi się bardzo podobał, zarówno muzycznie jak i graficznie, muzycznie dla mnie bije wszystkie inne openingi w tym sezonie, a to w jaki sposób został zrealizowany tylko pokazało ile pieniędzy Warner rzucił na trzecią część JoJo.

Idę spać, w ten sposób szybciej dostanę nowy odcinek wink_prosty.gif

David Prod chyba nie zamierza ominąć niczego z mangi, to się chwali. Odcinek był ok, Joseph najlepszy ojciec w anime, ale i tak najlepsze przyniósł sam koniec, moim zdaniem ten ED pasuje idealnie, i to zaskoczenie na końcu odcinka.

Ending: https://www.youtube.com/watch?v=mkanHSvFq3Q

Edited by deffik

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak na tę chwilę szykuje się nam adaptacja na dziesiątkę. Najprawdopodobniej na dobre zniknęło QUALITY trapiące pierwsze dwie części (sankyu based Warner), a walki w końcu nie wyglądają jak slajdy z PowerPointa. Jednocześnie DavPro udało się utrzymać klimat kreski Arakiego. Wychodzi na to, że w tym sezonie to piątek będzie moim ulubionym dniem.

OP mi się podoba i pod względem graficznym (that ORA), jak i muzycznym, choć na tym polu i tak dalej wygrywa BLOODY STREAM z Battle Tendency. Ending? Również miłe zaskoczenie, bo choć spodziewałem się czegoś innego tak i ten utwór od razu mnie kupił. Mam jednak nadzieję, że gdy przejdziemy do trochę "poważniejszych" rozdziałów zostanie zmieniony na coś oddającego ich klimat, bo szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie słuchania tego kawałka po śmierci któregokolwiek z Krzyżowców...

Edited by Xerber

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wypadałoby coś nabazgrać, bo jakiś czas temu obejrzałem sobie 1 sezon animu, po czym przeczytałem Stardust Crusaders i Diamond is Unbreakable (nie byłem w stanie przebić się przez Vento Aurero. Zbyt fabolous)

Jak na razie animu zapowiada się przyzwoicie. Na pewno jest dużo lepiej od strony graficznej, Standy robią spore wrażenie (i dobrze, że nie są trójwymiarowe :D ) OP - o ile muzyka chowa się za Sodochi no Sadame, to animacja daje radę, szczególnie miły jest też fakt, że znacznie lepiej ukryli spoilery i różnie smaczki. Ending....ujdzie w sumie. Muzycznie wolę Roundabout, ale zwykły popowy kawałek też da radę

Inną kwestią jest to, ile rozdziałów mangi DP upycha w odcinek. Przy 1 sezonie jak potem zauważyłem to lecieli na złamanie karku. Tutaj wychodzi średnio 3 chapery per odcinek póki co, z czego czasem zdarzą się fillerowe wstawki. Trochę mnie to martwiło, bo wśród walk w SC miałem paru kandydatów, którzy mogliby wylecieć, jednak wątpliwości minęły gdy obejrzałem do końca drugi odcinek- DP z dość nudnej walki Jotaro z Kakyoinem zrobili coś, na co bardzo przyjemnie się patrzy, zatem jestem spokojny o resztę walk.

And now dzisiejszy odcinek

Słowo klucz dzisiejszego odcinka- cenzura. Była już w poprzednim sezonie, ale tu już mocno bolała, szczególnie w scenie gdy Gray Fly mówił cośtam o tym jak to Jotaro & Co nie dotrą do Egiptu. Farba wypełzająca z całego ciała jest spoko, rozwalony język już nie. What the hell Japan?

Ale już sama walka została w miarę okej zrobiona, co tym bardziej utwierdza mnie w przekonaniu, że nawet walki, które były słabe w mandze tutaj mogą nabrać blasku.

No to już paczka nadziała się na Francuza. Tu już mam nadzieję, że VA da radę, bo jakby nie patrzeć to Polnareff jest faktycznym głównym bohaterem Stardust Crusaders, a jak patrzyłem to jego rolę dostała mało znana persona. Z drugiej strony podobnie zrobili z Johnatanem i Ceasarem i obydwoje dali radę, żabojad musi zatem się udać :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Obejrzałem pierwszy sezon Jojo's Bizzare Adventure i... jestem zadowolony. Krótko o moich wrażeniach.

O fabule nie ma co dużo pisać. Wszytko toczy się wokół tajemniczej maski(i skutkach założenia tego na twarz) i jej historii. "Opowieść" nie jest nudna, potrafi zaciekawić więc jest dobrze.

Sezon składa się z dwóch sag. Pierwszą oceniłbym na 8/10. Do jej plusów zaliczyłbym: niektórych bohaterów(Dio, Zeppelin), klimat(Wielka Brytania w czasach "przemysłowych"(?)

plus wampiry i zombiaki w tle dające specyficzną otoczkę), wartka akcja...Ogólnie wszystko byłoby cacy, gdyby nie główny bohater ? jakoś mi nie pasował, zbyt dobrze wychowany był smile_prosty.gif. Mimo wszystko oglądało się przyjemnie, finał arcu był bardzo dobry ? ogólnie zasłużone osiem na dziesięć. I pewnie taka ocena by została, gdyby nie drugi arc który, krótko mówiąc, mnie urzekł.

No właśnie, drugą sagę oglądałem z zapartym tchem a wpłynęło na to kilka czynników. Po pierwsze: klimat nieco w stylu Indiany Jones(podróże, naziści) polane nieco "horrorowym" sosem(choć może horror to za duże słowo. W każdym razie są wampiry i zombiaki). Po drugie to główny bohater, który jest fajnym gościem ? jest to typowy cwaniak, który jednak dba o bliskich. Wykazuje się też wysoką inteligencją podczas walk z przeciwnikiem, stosując różne magiczne sztuczki(chwilami iście... magiczne, ale o tym dalej). Totalnie przeciwieństwo pierwszego Joja(no, poza inteligencją).

Kolejna rzecz to walki, które chwilami są przegenialne biggrin_prosty.gif. Nie ma tutaj standardowego naparzania. Mamy tutaj kombinowanie, docinkowanie, walka psychiczna z wrogiem. Takie pojedynki zwykle zawierają epickie sceny, które zapadają w pamięci.

Napisałem o głównym bohaterze, ale ten arc zawiera wiele innych interesujących osób. Lisa, Ceasar, Stroheim, ?kolumnowcy?... Ta saga obfituje wiele ciekawych postaci.

Coś mi jeszcze chodzi po głowie pozytywnego, ale nie mogę sobie przypomnieć. Najwyżej zrobię uzupełnienie.

Teraz czas na łączne plusy i minusy:

+

1. Świetna kreska i soundtrack ? anime stoi na bardzo wysokim poziomie po tym względem. Szczególnie widać(i słychać) to w drugiej sadze.

2. Opening i ending ? są zrobione stylowo, używają fajnego podkładu muzycznego... Ogólnie są dobre.

-

1. Absurdy ? seria stoi absurdami, które jednak raczej wpływają pozytywnie na odbiór. Prawie. Zdarzają się absurdy, które są zbyt absurdalne(a magiczne sztuczki drugiego Joja chwilami są zbyt... magiczne) i nieco rażą w oczy. Przez to finałowe starcie w drugim arcu zostało troszeczkę zepsute.

Ogólnie serię oceniam na mocne 9/10. Moim zdaniem to dla fanów HxH 2011 i FMA:B pozycja obowiązkowa, choć owa lekka otoczka absurdalności może niektórych zniechęcić.

Gdy skończę DBK, to biorę się za drugi sezon smile_prosty.gif.

Edited by Koleus123

Share this post


Link to post
Share on other sites

@up - Bierz się szybko. Stardust Crusaders ma momenty, w których człowiek rwie włosy z głowy, wrzeszcząc z całych sił w stronę ekranu "ARAKIIIIIIIII!!!" ("magiczność", zbiegi okoliczności i Imperatyw Narracyjny w pełnej krasie), w których siedzi się i ogląda z cokolwiek... niepewną miną (w sezonie pierwszym walka np. ze Strength, w drugim - z Maraiah i po części również z Alessim)... oraz całą masę stężonego AWESOMENESS. Supermoce, super-walki, super-pozy... oraz najlepszy Krzyżowiec*. Również w wersji "so kawaii it hurts".

*) JEAN PIERRE PORRUNAREFFU~!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sezon drugi obejrzany i... jestem w pełni zadowolony.

Plusy:

1. Klimat - on wylewał się wręcz z ekranu.

2. Widmowe Fale - nie ma co, autor mangi ma łeb na karku wymyślając te Standy. Co nowy przeciwnik, to wymyślniejsza moc(chyba najlepsze było to dziecko, co zabijało w snach). W parze z niezwykle różnorodnymi mocami szły...

3. Pojedynki - to mi się w Jojo podoba. Nie ma bezmyślnych naparzanek, tylko kombinowanie jak pokonać przeciwnika z niecodzienną mocą.

4. Bohaterowie - bardzo polubiłem ekipę głównych bohaterów. Każdy z nich(prędzej czy później) okazał się spoko gościem.

5. Oprawa wizualna i dźwiękowa - wizualnie wygląda ładnie. Soundtrack jest ok, choć z niego może tylko dwa kawałki wpadły mi do ucha. Aktorzy głosowi to pierwsza klasa.

Minusy:

1. Schemat fabularny odcinka - to w sumie niewielki minus(bo różnorodność starć zaciera tę wadę), ale jednak mimo wszystko jest. Każdy odcinek wyglądał mniej więcej tak samo - czyli co epizod, to nowy wróg(im dalej, tym częściej było co dwa epizody).

2. Cenzura - ja rozumiem, żeby cenzurować drastyczne sceny. Ale żeby cenzurować, jak wnuk Jonathana pali papierosa(podczas, gdy bez problemu pokazują gorsze rzeczy)?! Trochę kicha...

Za drugi sezon daję 9/10. Aż nie mogę się doczekać starcia ekipy z Dio - to będzie coś mega, już to czuję.

Swoją drogą, mało w tym sezonie absurdów i tych dziwnych póz bohaterów :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...