Jump to content
LadyJokerina

,,Trylogia Husycka" - Andrzej Sapkowski

Recommended Posts

Przyłączam się do krytycznych głosów. Narrenturm daje radę, potem jest coraz gorzej. Lux Perpetua traktuję jako udaną próbę strollowania czytelników przez Sapkowskiego (

SAPEK SAPEK SAPEK SAPEK

), ewentualnie jako cyniczny eksperyment: "jaką bzdurę mogę napisać, żeby ludzie nadal to kupili i całowali mnie w dowolnie wybraną część ciała?" Nagromadzenie bzdur i tandetnych zabiegów jest przerażające, nawet mój ojciec, który "Wiedźmina" uwielbia, jest pasjonatem historii itd. był mocno zniesmaczony tym cyklem. I choć ma poglądy zdecydowanie antyklerykalne, nawet on uznał akcję z obrazem pod koniec Lux Perpetua za "przesadzoną" :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja przeczytałem dopiero pierwszą część tej trylogii Sapkowskiego Narrenturm ... no i co ja także uważam, że ona jest dobra (no nawet więcej niż dobra). Egzorcyzm mi się tutaj najbardziej podobał :laugh: . Przymierzyłem się już do Bożych Bojowników, ale jakoś ciężko mi idzie... jestem na dopiero około 200 str. i nie zdołałem się jeszcze zachwycić tak jak Narrenturm :confused: . Mam nadzieje, że później będzie lepiej (oby).

Edited by BUjanOss

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hehe, jeśli to puszczą w radiu to się szykuje powtórka z Wellsa - głosujący na PiS zaczną panikę jak się dowiedzą, że husyci idą na Gliwice i Rybnik 8)

W Narrenturmie to husyci nie idą na żaden Rybnik i Gliwice jeszcze AFAIR? ;] Zresztą i tak oblężenie Kłodzka FTW.

No niby tak, ale kto tam wie gdzie jest Kłodzko ;p - CRD

Właśnie, nie dopisałem (ale było w podlinkowanym artykule) - fragmenty owszem, będą puszczane w radiowej 'Jedynce' podczas Lata z Radiem. Całość - do kupienia na płytkach lub w mp3 z netu.

BUjanOss >> no, jak widzisz, w opinii większości, raczej nie ma szans na zachwyty większe, niż nad Narrenturmem już ;) Niestety.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trylogię czytałem już jakiś czas temu, tak więc niewiele szczegółów pamiętam. Ale jakoś nie zauważyłem znacznego spadku jakości. IMO przygody Reynevana i spółki utrzymywały w miarę stały poziom wyższych stanów średnich. Wybitne to nie było, ale czytało się całkiem przyjemnie, ba musiałbym się poważnie zastanowić czy w moim prywatnym rankingu nie postawić tej serii ponad przygodami Wiedźmina.

Zakończenie było od czapy, tu się zgodzę. Ale reszta już całkiem strawna, szczególnie chwile z Szarlejem.

Mówcie co chcecie, ale jak dla mnie jest to saga jak najbardziej do przełknięcia.

BTW, wiecie czy Sapkowski tworzy coś nowego?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytałem już dawno trylogię i musze się zgodzić z większością ludu - pierwszy tom super, drugi taki sobie, a trzeci słabiutki - a zakończenie mnie po prostu wkurzyło.

Ktoś nagle gdzieś znikąd wyskoczył, zrobił coś i pomurnik ded - w skrócie

- to było kompletnie bez sensu! I to ciągłe porywanie, idzie, porwany, wydostaje sie, porwany, idzie do sklepu, porwany, Main hero nie podróżuje - on po prostu jest non stoper porywany.

No i los Miodka, hyhz. Jakie to anime, jakie to Kamui xD.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niedawno przeczytałem trylogię i mimo ogólnego zachwytu nad mistrzowskim piórem Sapkowskiego, czuję wielki niedosyt. Dlaczego nie zostało do końca wyjaśnione kim był Samson Miodek. No i wg. mnie Pomurnik

powinien zginąć po walce z Samsonem, który ukazłby swoje prawdziwe oblicze.

. Ogólnie zakończenie wygląda trochę, jakby autor pomyślał "mam jeszcze tylko 100 stron trzeba jakoś złożyć tą historię do kupy, nawet na siłę". Ale co się uśmiałem podczas lektury i w jakim napięciu czytałem trylogię to moje :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jako że to mój pierwszy post na forum, to witam wszystkich forumowiczów. :)

Odnośnie trylogii: dla mnie część I i II były świetne. Ale "Lux Perpetua" to tragedia. Przez całą książkę wałkowany ten sam schemat fabularny (

Reinmar wpada w opresje, nagle nadjeżdża odsiecz, porywa go, Reinmar próbuje uciec, spotyka starych znajomych

) i to zakończenie... Po setkach przeczytanych stron i godzin spędzonych nad lekturą oczekuję jakiegoś porządnego rozwiązania perypetii bohaterów, a nie jednego wielkiego "ciach!". Cóż, tym razem Sapkowski się nie popisał. Ale, jeśli ktoś chce się wziąć za "Trylogię Husycką", to polecam przeboleć jakoś tę trzecią część, bo reszta jest tego warta. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trylogia husycka bardzo mi się podobała, wręcz byłam nią zachwycona, chociaż ma zdecydowanie inny charakter niż Wiedźmin i zdarza się, że miejscami jest rozwlekła. Po pierwsze, jestem pełna podziwu dla Sapkowskiego, bo odwalił naprawdę kawał dobrej roboty, jeśli chodzi o podłoże historyczne. Poza tym ja naprawdę lubię czasy wojen husyckich i w szkole strasznie mnie wkurzało, że na historii tak się je bezczelnie pomija. Po drugie, świetnie wplecione w to historyczne tło wątki fantastyczne - magia ludowa i "uczona", sabat, danse macabre, nie mówiąc już o alchemikach z Pragi.

Nie przeczę jednak, że trylogia husycka ma kilka wad - podstawowe są dwie - Reynevan (który irytował mnie prawie cały czas z niewielkimi przerwami) oraz Jutta (która wkurzała mnie absolutnie za każdym razem, kiedy się pojawiła). Nie mówiąc już o tym, że ogólnie zakończenie tego wątku miłosnego było żywcem zerżnięte z Krzyżaków. No i rozwiązanie wątku Birkarta, które jest mniej więcej tak żenujące, jak koniec Biafry czy Achaji u Ziemiańskiego.

Edited by Kathai_Nanjika

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiecie co ja zmieniam swoje zdanie co do trylogii husyckiej. Narrenturm uważam nadal za bardzo dobrą książkę (egzorcyzm wymiata), a Boży Bojownicy z początku nudnawe ale później się rozkręca (chyba trochę za w tej część było porwani Reynevana), Lux Parpetue dopiero wczoraj zabrałem się zaczytanie i jestem na 100 str. no i co? moim zdaniem nie jest chyba aż tak źle jak niektórzy mówią :smile:

"Najpierw demona trzeba obrazić."

Edited by BUjanOss

Share this post


Link to post
Share on other sites
"Najpierw demona trzeba obrazić."

To cytat z egzorcyzmów, jeśli mnie pamięć nie myli? Egzorcyzmy były chyba najlepszym momentem w całej trzytomowej powieści. Potem, im dalej w las, tym więcej niedźwiedzi wyjadało dobre pomysły ASowi z głowy, a jakiś diablik podszeptywał, że co co było, ale więcej to dobry pomysł na dlaszy ciąg książki. Niestety to się robi zwyczajnie nudne. I nużące.

Ale egzorcyzmy zawsze będą genialne :P

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale egzorcyzmy zawsze będą genialne :P

Tak, to fragment książki pochodzący jeszcze z czasów, gdy człowiek miał nadzieję, że ta trylogia będzie czymś wartym przeczytania. Wesoły, swobodnie wulgarny, pełen życia i energii, która potem wyciekała wraz z kartkami tomów, podobnie jak zainteresowanie z czytelnika. Nie wiem, co z najnowszą książką tego autora, ale wielkich nadziei w stosunku do niej nie mam.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja będę bronił Trylogii Husyckiej niczym niepodległości, wolności oraz Prawa i Sprawiedliwości:) Jest to świetnie napisana fantastyka, z dużą dawką historii i humoru. Miewa dłużyzny, wątki niepotrzebne... ale nie jest ich dużo. Za to postacie są świetnie zarysowane, wyraziste, można łatwo uwierzyć w ich istnienie i przejmować się losami każdej z nich. Dialogi genialne. A zakończenie podoba mi się. Jest takie... zwyczajne.

Ale także niezwykłe. Bo jak to w życiu nie ma sprawiedliwości, giną dobrzy, łotry żyją dalej. Nie jest banalnym zwycięstwem dobra nad złem, jak zawsze jest remis.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co do zakończenia, to nie chodzi o to, że niepotrzebnie, czy bez sensu giną jakieś postacie, a o to, że to zakończenie mogło nastąpić dużo wcześniej. Cała trylogia sprawia wrażenie rozciągniętej na siłę, a pewne zagrywki autora zaczynają być nużące, nudne i nieśmieszne. Poza tym postać taka jak Samson Miodek wydaje się być diabelnie niewykorzystana.

Fajnie, pojawia się, ale nie dowiadujemy się skąd on, dokąd, a nawet nie poznajemy jego zdolności.

Schematyczność i powtarzalność jest do bani, a w przygodach Reynevana spotykamy ją na każdym kroku. Całość jest przez to mało odkrywcza i z wieloma lepszymi powieściami odpada w przedbiegach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja jestem, jak najbardziej fanem tej trylogii. Może i kolejne tomy są coraz mniej śmieszne, ale we "Wiedźminie" również każda kolejna część była bardziej nastawiona na rozwój akcji, a odchodziła od dużej liczby śmiesznych scen. I jakoś mi ta 'powtarzalność' nie przeszkadzała zbytnio. A o końcu się jeszcze nie wypowiem, bo właśnie jestem w połowie "lux perpetua" . ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Konradzie, nie mylisz się. Vogelsang był wysłaną na Śląsk grupą szpiegów. Niziołko: jeszcze jakiś czas temu, jakiś idiota co jakiś (no kurczę, nadużywam tego słowa...) czas z uporem maniaka pisał, iż Ledger umarł w roku 2004. A co do analogii, to zobacz: Żydów nie lubiła Inkwizycja, homoseksualistów też, a co dopiero na przykład ateistów! Teraz wystarczy popatrzeć: za Żydami jednak dalej nie wszyscy przepadają, homoseksualiści są ,,nienaturalni i zmutowani" (autentyk), a ateiści są traktowani czasem jak... Sataniści. Co ciekawe, nikt nie dostrzega w tym braku sensu.

Każdy jest traktowany jako potencjalne źródło korzyści. Wybitnie udowadnia to cytat A.Einsteina(coby nie szpanować sam poznałem go dopiero niedawno, dzięki 'polityce' zresztą:polecam)

"Jeśli moja teoria względnosci okaże się słuszna, Niemcy powiedzą że jestem Niemcem,a Francuzi,że

obywatelwm swiata, jeśli zaś okaże się błędna: Francuzi powiedzą, że jestem Niemcem, a Niemcy, że

jestem Żydem". A jeśli chodzi o ateistów traktowanych jak satanistów: moim zdaniem jest to

celowe niedomówienie nazwijmy to roboczo 'Kościoła'. Gra słów, zabawa w semantykę.

Dla Kościoła są to rzeczywiście 'sataniści' stosując pokrętną myśl, że "przyjaciel mego nieprzyjaciela jest moim nieprzyjacielem". Ateiści swą bierną postawą stają się w oczach Kościoła nieświadomym aliantem 'Szejtana'(nieprzyjaciela) na lini jego frontu walk o obalenie wiary ludzkosci w Boga.

(W końcu dla niektórych piekło, domena szatana, jest właśnie miejscem bez Boga)

Jak ktoś spróbuje obrazić trylogię to zabiję.;]

A tak powaznie to dla mnie najlepsza w stylu ASa jest właśnie ta nieprzewidywalność.

Najpierw niby się wszystko układa w logiczną całość... a tu nagle ŁUP.

Cała fabuła wywraca sięd do góry nogami, i tylko buty spadają.

A zakonczenie, októrym była mowa? Cóż, mogło byc lepsze, a było oryginalne, po prostu.

P.S Samson Miodek był nalepiej wykreowaną postacią z jaką się w fantastyce zetknąłem.

Jego śmierć zbulwrsowała mnie najbardziej, chociaż idealnie obrazuje kruchość zycia,

nawet aniołów.

MSaint>>>kluczowe elementy fabuły zakrywamy spoilerami.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak już tutaj przedmówcy zauważyli, jedynym wartym uwagi momentem były już sławne Egzorcyzmy. Tak, bardzo zabawny moment, przy którym gromko się śmiałem (rzadko mi się to zdarza podczas lektury książki). Co by nie mówić, wydaje mi się że autor nie miał pomysłu na zawiązanie akcji, dodatkowo wszędobylska łacina(odniosłem wrażenie, że Sapek przechwala się znajomością języka, który powszechnie nie jest znany) utrudniająca odbiór książki, i której nikt nie podjął się przetłumaczyć, przynajmniej w wydaniu jakie zostało przeze mnie zakupione. Dotrwałem do końcówki drugiego tomu, stwierdziłem że muszę zebrać siły na kolejną rundę tego pojedynku, ponieważ od połowy drugiej części zauważyłem zmęczenie, które od pewnego czasu we mnie narastało, czego bardzo nie lubię podczas czytania. In plus mogę zapisać jeszcze ciekawe realia historyczne, z którymi się dotąd nie spotkałem w literaturze rozrywkowej(inna sprawa, że nie mam szczególnie dużego rocznego przerobu książek) i naprawdę ogromną ilość informacji i faktów, którymi raczy nas autor.

Share this post


Link to post
Share on other sites

uff... nareszcie mi się udało przeczytać po kilku miesiącach. Czasami nudne, a czasami się nie chciało iść sapać

...I nadal egzorcyzm wymiata (najlepsza rzecz w całej trylogii)...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytam w tej chwili Trylogię Husycką trzeci raz. IMO najlepsza jest część pierwsza, ze słynnym egzorcyzmem - "pax rax max" czy "hau-hau-hau" wymiatają. xD

Jako że zalety już większość ludzi wymieniła, to ja powiem co mnie najbardziej wkurza w tej serii:

*Łacina. Na co komu tyle tego? Książka jest po to, żeby ją czytać, a nie domyślać się o co chodzi. Ja fragmenty w łacinie po prostu omijałem.

*Zbyt dużo postaci. Nie rozumiem dlaczego Sapek wymienia tak dużo nazwisk, tych wszystkich Śląskich i Czeskich rycerzy, hejtmanów itp. itd. Kto by to spamiętał? Ja najlepiej zapamiętałem pana Krzycha z Kościelca. :D

Mimo tego nadal jest to świetna trylogia, z bardzo ciekawą fabułą i ciekawymi postaciami. Wiedźminowi jednak nie dorównuje. :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Problemem Trylogii Husyckiej jest to, że jest to opowieść całkiem inna, niż ta którą przedstawiono w cyklu wiedźmińskim. Wielu narzeka, że trylogia jest głupia. Liczyli na wiedźmina na Śląsku? Fantasy Historyczne nie jest dla wszystkich, nie jest też tak przystępne, jak to zwykłe. Choć stwierdzić muszę, że trylogia jest trochę gorsza od cyklu, to i tak jest świetna.

Poza tym Sapkowski chce zdobyć obce rynki-było o Czechach, teraz o Rosjanach, później pewnie o Niemcach...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mam zamiaru z nikim w polemikę się wdawać. Zdanie o trylogii mam już od dawna wyrobione. Nawet wykorzystałem te powieści na maturze z języka polskiego :cool: .

Bardzo mi się te książki podobały, a te wszystkie mankamenty, o których wspominacie, to tylko kwestia nastawienia. Pochłonąłem trylogię już kilkakrotnie i kto wie, czy za niedługo znowu nie zabiorę się do lektury.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja właśnie skończyłem trylogie.

Ogólnie jak już parę osób powiedziało najlepszy był egzorcyzm, po czym właśnie najsympatyczniejszym po Reinmarze bohaterem był właśnie Samson Miodek, szkoda że potem ginie i on jak i Jutta. Czytając bardzo się zdziwiłem gdy Nikoletta okazała się Katarzyna Biberstein...która okazała się Juttą de Apolda. Myślę że ciekawym pomysłem byłoby napisanie alternatywnej historii gdzie Reinmar razem z Szarlejem i Miodkiem wyruszają do Konstantynopolu. Równie dobrze można napisać oddzielne historię na temat Pomurnika czy Szarleja.

Jeszcze co do tej łaciny. Myślę że to dobrze że pan Sapkowski tyle jej użył, w końcu w tamtych czasach pośród duchowieństwa itp. był to język bardzo popularny stąd myślę takie nadużycie łaciny.

Edited by Danmcrea

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jeszcze co do tej łaciny. Myślę że to dobrze że pan Sapkowski tyle jej użył, w końcu w tamtych czasach pośród duchowieństwa itp. był to język bardzo popularny stąd myślę takie nadużycie łaciny.
A ile zrozumiałeś z tych wypowiedzi po łacińsku?

Chodzi raczej o to, że ta łacina nie jest nigdzie przetłumaczona (wydawca, nie wiedzieć czemu, zrezygnował z przypisów).

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Up

A od czego masz internet? Poza tym, Sapkowski nie dawał jakiś super trudnych, niesamowicie długich tekstów w tym języku, więc większości można było się domyślić. Mnie to w ogóle nie przeszkadzało, a wg. mnie budowało klimat czasów, w których toczyła się akcja trylogii. Zresztą, z tego samego powodu powinieneś też narzekać na czeski i niemiecki, bo też nie wszystko było przetłumaczone.

Share this post


Link to post
Share on other sites
A od czego masz internet?
Nie wiem jak ty, ale ja nie czytam książek przed komputerem, stale sprawdzając znaczenie co dłuższych wypowiedzi w języku, którego nie znam.

Mnie to w ogóle nie przeszkadzało, a wg. mnie budowało klimat czasów, w których toczyła się akcja trylogii. Zresztą, z tego samego powodu powinieneś też narzekać na czeski i niemiecki, bo też nie wszystko było przetłumaczone.
Z niemieckim sobie radzę, a znaczenia czeskich wtrętów idzie się domyślić. Z łaciną jest gorzej. Klimat swoją drogą, nie napisałem przecież, że sama obecność łaciny mi przeszkadza. Chciałbym jednak wiedzieć, o czym mówią postacie, kiedy używają tego języka. Zaglądanie za każdym razem do internetu nie jest zbyt wygodnym wyjściem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zacznijmy od tego, że nie stale, bo kwestie często się powtarzały. Poza tym, rozumiejąc część, zrozumienie reszty jest dużo łatwiejsze.

Zaglądanie za każdym razem do internetu nie jest zbyt wygodnym wyjściem.

Nie jest, ale na pewno rozwijającym :).

@down

Nie każdy. Tylko te najtrudniejsze i najważniejsze.

Edited by Stillborn

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...