Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

Turambar

Podróże

Recommended Posts

Ech....piękny kraj Armenia:] [barew dzes],a Gruzini zawsze byli do polaków bardzo dobrze nastawieni, wizyta Prezydenta Kaczyńskiego w czasie ataku rosyjskiego tylko pogłębiła ten fakt. Poza tym, w zasadzie główne przysłowie w Gruzji to " Gość w dom , Bóg w dom". Odejmą sobie od ust, a głodnego z domu nie wypuszczą. Kaukaz to bardzo ciekawy region, niestey, tak samo jak Bałkany ma swoją burzliwą historie. Konflikty i wojny leżą w naturze tych ludzi, no poza gruzinami, bo oni w oczach innych (nawet ormian) są uważani za.... hmm ciapowatych:]

Link to comment
Share on other sites

Fajna sprawa, taka podróż autostopem. Pewno będę miał zajęcie w wakacje :) Najpierw zacznę podróżować niedaleko, po Polsce. Później wybiorę się do Sztokholmu do znajomego. Zawsze chciałem wziąć po prostu plecak i wyjść z domu.

Link to comment
Share on other sites

No ja serdecznie polecam. W wakacje, to na dobrą sprawę wystarczy mieć namiot, parę ciuchów na zmianę, śpiwór, szczotkę do zębów, mapę i trochę pieniędzy i można dojechać wszędzie. Mówisz, że zaczniesz od niedalekich tras - paradoksalnie, średnio długie trasy są łatwiejsze niż krótkie. Nie raz i nie pięć musiałem iść pieszo po 10 km, bo każdy przejeżdżający kierowca pokazywał mi uprzejmie, że nie może mnie wziąć, bo zatrzymuje się w tej miejscowości za chwilę. Tej, do której starałem się dostać ;]

Link to comment
Share on other sites

No to ciekawie. Chciałem się wybrać raczej gdzieś niedaleko, aby sprawdzić swoje możliwości. Czy mi się spodoba, czy będę miał wystarczająco siły, aby jeszcze wrócić. Chociaż od zawsze uwielbiałem podróżować, niestety za granicę nie wyjeżdżałem bo paszportu nie mam :(

Tak przy okazji. Dlaczego nie warto zatrzymywać się w mieście? To znaczy, żeby się nie zgubić co nie? Czyli jeśli gdzieś jadę z kimś to proszę go aby mnie wysadził przed jakimś większym miastem i tam łapię kolejnego stopa?

Jak to jest ze spaniem pod chmurką? W sumie łatwo stracić swoje rzeczy podczas snu.

Link to comment
Share on other sites

Chociaż od zawsze uwielbiałem podróżować, niestety za granicę nie wyjeżdżałem bo paszportu nie mam sad_prosty.gif

Na chwilę obecną nie jest to żaden problem, bo w granicach Europy możesz sobie jeździć na dowód. Jeżeli nie masz 18 lat, to paszport rzeczywiście by Ci się przydał, całe szczęście wyrobienie go obecnie to kwestia miesiąca i koszt 70 zł + zdjęcia.

Tak przy okazji. Dlaczego nie warto zatrzymywać się w mieście? To znaczy, żeby się nie zgubić co nie? Czyli jeśli gdzieś jadę z kimś to proszę go aby mnie wysadził przed jakimś większym miastem i tam łapię kolejnego stopa?

W miasto nie warto się ładować (no, chyba, że ma się je zamiar zwiedzić ;]), bo trudno z nich wyjechać - musisz dotrzeć na wylotówkę i tam łapać wyjeżdżających. Zazwyczaj jest to cokolwiek uciążliwe. Im większe miasto - tym gorzej, bo tym dłużej ciągną się przedmieścia.

Najlepiej jadąc z kimś zatrzymać się sporo przed miastem i łapać ludzi jadących za nie. Tuż przed - raczej nie polecam.

Jak to jest ze spaniem pod chmurką? W sumie łatwo stracić swoje rzeczy podczas snu.

E tam, a kto by chciał ukraść Twoje skarpetki? ;] Wystarczy mieć neseser wieszany na szyi do którego wkładasz dokumenty i telefon, i można spać spokojnie. Poza tym nie ma co traktować innych jako potencjalnych złodziei - sam byś przecież widząc śpiącego człowieka, tudzież rozbity namiot nie szedł sprawdzić, czy przypadkiem nie można czegoś ukraść.

Inną sprawą jest to, że co kraj to obyczaj. W Polsce raczej bałbym się zostawić plecak oparty o ścianę i iść coś załatwić na pół godziny. W Grecji z kolei - nie miałem z tym żadnego problemu, inna mentalność ludzi.

bo ani pieniędzy nie mam na to ani czasu.
Częsta wymówka. Mnie 2-tygodniowy wyjazd do Grecji wyniósł 34 Euro, o ile dobrze pamiętam. Majątkiem bym tej sumy nie nazwał ;]

Czas - a co takiego pilnego masz do roboty w wakacje, że nie znajdziesz 2 tygodni wolnego? Chcieć to móc.

Link to comment
Share on other sites

@Tetris twoja pierwsza wyprawa z Krakowa takim sposobem gdzie Cię zawiozła? Albo inaczej, gdzie polecasz jechać pierwszy raz? Chyba, że nie ma reguły :)

Na chwilę obecną nie jest to żaden problem, bo w granicach Europy możesz sobie jeździć na dowód. Jeżeli nie masz 18 lat, to paszport rzeczywiście by Ci się przydał, całe szczęście wyrobienie go obecnie to kwestia miesiąca i koszt 70 zł + zdjęcia.

Akurat kwestia paszportu to całkiem inna para butów w moim przypadku, ale nieważne :)

Link to comment
Share on other sites

@t3tris

Jestem studentem więc raczej moja sytuacja finansowa jest zrozumiała. A to co staram się odkładać znika dosyć szybko, bo zawsze jakieś nowe rachunki dochodzą. Jeśli chodzi o czas wolny to pewnie bym coś znalazł ale chęci brak i szkoda mi pieniędzy, bo za wakacyjną robotę kokosów nie zbieram.

Link to comment
Share on other sites

gdzie polecasz jechać pierwszy raz?

Tak serio, to polecam wybrać sobie jakieś większe miasto, z którego nie będzie potem problem wrócić pociągiem, tudzież autobusem (na wszelki wypadek), a które mógłbyś zwiedzić. Jesteś z Krakowa, więc powiem Ci co ja bym zrobił - pojedź sobie możliwie daleko na Zakopiankę, idź na stację benzynową, stań przy zjeździe z powrotem na drogę (ale w takim miejscu, żeby mogli się jeszcze zatrzymać) i pojedź sobie do Zakopanego ;] No i pamiętaj - nie ma co się zniechęcać zbyt szybko - nie weźmie Cię jeden, drugi, piąty samochód, ale na przykład dwudziesty już tak. Nie raz i nie dwa musiałem czekać kilka godzin, aż ktoś się zatrzymał.

twoja pierwsza wyprawa z Krakowa takim sposobem gdzie Cię zawiozła?
Do Grecji ;] Zaczynałem na Zakopiance, potem na Chyżne, Banska Bysrica, Szachy, Budapeszt, Kecskemet, Belgrad, Nisz, Kumanovo, Saloniki i Litochoro, skąd wchodziłem na Olimp. Tyle, że ja przedtem trochę już jeździłem stopem.
Jestem studentem więc raczej moja sytuacja finansowa jest zrozumiała.
Też jestem studentem, i tak jak mówię - żeby gdzieś jechać nie trzeba kokosów. Ale jak sam zauważasz
Jeśli chodzi o czas wolny to pewnie bym coś znalazł ale chęci brak
Link to comment
Share on other sites

@Tetris jeszcze Cię pomęczę (krakus jestem to mi wszystko wolno :P) Jak z językami? Angielski wystarczy na poziomie podstawowym? Średnio mi idzie z mówieniem, ale większość rozumiem. Czy przydałby się jeszcze rosyjski i niemiecki?

Link to comment
Share on other sites

No to już zależy gdzie chcesz jechać. W Polsce nie potrzebujesz żadnego języka obcego, na Słowacji i w Czechach też możesz śmiało mówić po polsku, ich języki są podobne (tylko niczego nie "szukaj" ;]). Gorzej gdzie indziej - angielski przydałby Ci się na poziomie, powiedzmy, średnim - tzn. żebyś potrafił porozmawiać na dowolny temat. Nie jakoś hiper-poprawnie, ale tak, żeby dało się Ciebie zrozumieć. Niemiecki i rosyjski oczywiście też dobrze znać, ale da się i bez - angielski wystarcza. Generalnie z tym niemieckim to bym się tak też nie rozpędzał - odnośnie rosyjskiego zgoda, na wschodzie jest nieporównywalnie przydatniejszy od angielskiego, ale na zachodzie to już lepiej znać włoski/hiszpański niż mowę ojczystą naszych braci zza Odry.

Link to comment
Share on other sites

Jeśli chodzi o Słowaków to pracowałem (podobnie jak z Nigryjczykiem, Kenijczykiem, Anglikami i (!)Papuasem) z dwoma, w tym jeden był słowackim cyganem. Nasze języki są faktycznie bardzo podobne, jednak lepiej zachować "szczególną ostrożność" i nie palnąć słowa, że np. czegoś szukacie (zresztą podobnie w Czechach).

Co do samego podróżowania to jest to dla mnie, przynajmniej na razie pewien styl życia. Zobaczymy jak to się rozwinie. Z europejskich krajów mam już na koncie: Niemcy, Francję, Holandię, Belgię, Austrię, Czechy, Wielką Brytanię i Włochy. Przede mną na pewno Hiszpania, Portugalia i praktycznie całe Bałkany.

Z reszty świata nie zobaczyłem jeszcze nic, lecz pewien jest właściwie maksymalnie do połowy 2014stego roku wyjazd do Ameryki Południowej. Najchętniej zwiedziłbym tam wszystko, lecz na razie myślę o Ekwadorze lub zaszyciu się w peruwiańskim Iquitos. Cholernie kręci mnie też Meksyk i kto wie, czy to nie te państwo pierwsze zobaczę (ze szczególnym uznaniem dla pięknej metropolii - Mexico City). Zresztą, nie ma chyba rejonu na świecie, gdzie choć przez pewien czas panuje w miarę normalna temperatura (czym cieplej tym lepiej), a nie chciałbym go zobaczyć.

Zobaczymy jak daleko dojdę w realizacji tej, w sumie życiowej pasji :) Sławek Muturi (kontestacja.com, fridomia.pl) zobaczył WSZYSTKIE kraje na świecie, a dziś ma 47 lat.... SZACUN.

Link to comment
Share on other sites

ja nie mam okazji zbyt często jeździć na wakacje ze względów finansowych głównie, ale w tym roku udało mi się znaleźć takie tanie bilety lotnicze do Londynu, więc w sierpniu zamierzam w całości zwiedzić to miasto, ale na pewno do osoby, która była we wszystkich krajach świata prędko nie dogodnię tongue_prosty.gif

Link to comment
Share on other sites

Ja 2 razy już miałem przyjemność objechać samochodem ze znajomymi Chorwację, Czarnogórę a rok temu zwiedzaliśmy dodatkowo Albanię. Polecam, naprawdę warto wybierać się tam wybierać na urlop, zwiedzanie i wypoczynek w jednym. Jest tam pięknie, można dość tanio nocować. My jeźdźiliśmy tam we wrześniu, jest to teoretycznie po sezonie, tansze noclegi a temperatury i tak wspaniałe :)

Link to comment
Share on other sites

Ja często podróżuję, korzystam z każdej okazji jak się nadarzy (uwielbiam długie weekendy). Najczęściej szukam tanich lotów, noclegów przez bookapart i jadę tam, gdzie się uda znaleźć nocleg i transport :P Uwielbiam spontaniczne wypady :)

Link to comment
Share on other sites

@up

O chłopie, ale żeś się dokopał, ale to dobrze, bo podróżowanie to moja największa pasja, a skoro już jest temat, i to na samej górze, to też podejmę próbę ożywienia go. Może się uda :)

@top

Autostop - moja ulubiona forma zwiedzania świata. W tym roku wybrałem się na małego tripa po Bałkanach skupiając się głównie na Chorwacji, w której się zakochałem. Takie podróżowanie ma coś, co uwielbiam - bezpośredni kontakt z lokalną ludnością i element nieprzewidywalności. Dużo bardziej mnie to rajcuje od wycieczek w zamkniętych ramach czasowych z poznawaniem tylko tego, co znane i popularne.

Suma osób, które się poznaje, i wrażeń, które są zapewniane, daje tak wielkiego kopa pozytywnej energii, że chce się żyć. Do tego wspomnienia, o których się nigdy nie zapomina.

Ale jest też druga kwestia - bezpieczeństwa. Ot, gdy stopowałem w Bośni do Sarajewa, to otrzymałem propozycję seksualną od starego, śmierdzącego, spoconego faceta. Albo inna, na Węgrzech, gdy złapałem pantoflarza, który całą drogę opowiadał mi o swojej żonie nimfomance i namawiał do trójkąta. [uwaga, reklama] Te, a także wiele innych przygód spisałem na swoim blogu, kto jest ciekaw, to zapraszam do sprawdzenia mojej sygnaturki [post zawierał lokowanie produktu bloduktu]

Mimo wszystko nie zraziłem się, zwiedzam dalej. W planach mam za rok coś bardziej egzotycznego, też na stopa.

Link to comment
Share on other sites

Jesli chodzi o podroze, to rok 2014 uwazam za bardzo udany.

Najpierw w marcu spedzilem tydzien w Singapurze. Byl to niby wyjaz zwiazany z praca, ale po tych kilku godzinach spedzonych w biurze wracalem szybko do znajdujacego sie nieopodal hotelu, zrzucalem z siebie garnitur, zakladalem t-shirta i szorty, bralem aparat i ruszalem na kilka godzin w miasto. Singapur zrobil na mnie niesamowite wrazenie ? wszedzie czysto i zadbanie, pyszne jedzenie bedace mieszanka kuchni chinskiej i malezyjskiej, niby Azja, ale kazdy mowi po angielsku. A wieczorna panorama singapurskiego Marina Bay ogladana ze slynnego tarasu Marina Bay Sands Hotel byla imponujaca.

Niedlugo pozniej, bo w drugiej polowie kwietnia polecialem na ponad 3 tygodnie do Tajlandii. Juz sam lot byl dla mnie interesujacy, bo planujac te wycieczke specjalnie wybralem linie Emirates i przesiadke w Dubaju, zeby do Tajlandii doleciec olbrzymim, dwupokladowym Airbusem A380. Bangkok byl niesamowity ze swoimi przepieknymi, wspanialymi swiatyniami i robiacym wrazenie zyciem nocnym. Jednoczesnie jest to miasto zupelnie odmienne od znajdujacego sie przeciez niedaleko Singapuru. Ten ostatni to bogata, zadbana metropolia z dominujacymi w niej szklem i stala, natomiast Bangkok sprawial wrazenie jakby zatrzymal sie w latach 70-tych, z dominujacym w nim betonem, zgielkiem, chaotycznym ruchem ulicznym z wszedobylskimi tuk-tukami i chodnikami zastawionymi roznego rodzaju straganami i mobilnymi restauracjami do tego stopnia, ze dla pieszych pozostawalo juz niewiele miejsca. Wszystko to jednak mialo swoj niepowtarzalny urok. Nie polecam tylko odwiedzac Bangkoku w najgoretszej porze roku (czyli na poczatku maja), bo polaczenie betonowej dzungli, spalin, stojacego powietrza i lejacego sie z nieba zaru siegajacego 40 stopni Celsjusza moze dosc konkretnie czlowieka oslabic. Z Bangkoku pojechalem na poludnie do oddalonej o 700 kilometrow, polozonej na brzegu Moza Andamanskiego kameralnej miejscowosci o nazwie Ao-Nang. Niewielkie wypoczynkowe miasteczko o dosc kameralnym charakterze, z nieslychanie uprzejmymi ludzmi, pyszna kuchnia, panorama morza ozdobiona pocztowkowymi zebami skalnymi, spora iloscia wysp z pieknymi plazami i bardzo ciepla woda. Jesli kiedys ponownie odwiedze Tajlandie, z przyjemnoscia ponownie zatrzymam sie w tym miejscu.

W czerwcu odwiedzilem Polske. Oprocz slubu znajomych, w programie tego wyjazdu znalazly sie tradycyjne zakupy ksiazek i gier w Empiku oraz przeglad uzebienia u dentysty. Chociaz w sumie byla tez i bardziej oryginalna atrakcja w postaci zmasowanego ataku komarow na podroznych (w tym mnie) czekajacych na plycie lotniska w Modlinie na zgode wejscia na poklad samolotu. Po wejsciu na poklad samolotu i zamknieciu drzwi okazalo sie, ze calkiem sporo insektow takze zalapalo sie na lot. Dosc kuriozalne bylo ogladanie stewardessy, ktora pokazujac pasazerom, gdzie znajduja sie wyjscia bezpieczenstwa, jednoszesnie opedzala sie od atakujacych ja malych krwiopijcow.

Wakacje odbyly sie bez jakichs wiekszych wyjazdow, jesli juz, to byly to jednodniowe lokalne wycieczki do urokliwego Glendalough albo do Howth. Za to we wrzesniu, korzystajac z odwiedzin rodziny, wybralem sie na drugi koniec wyspy, gdzie odwiedzilem m.in. potezne Cliffs of Moher.

No a w pazdzierniku, korzystajac z kilku wciaz dostepnych dni urlopu, pojechalem na 9 dni do Portugalii. Lizbona okazala sie bardzo klimatycznym miastem ? waskie uliczki, budynki oblozone kafelkami azulejos, stare tramwaje pnace sie w gore po stromych trasach, muzyka faro, pyszne ciastka pastel de nata no i tradycyjne porto. Bedac w stolicy Portugalii wybralem sie tez do najbardziej wysunietego na zachod miejsca kontynentalnej Europy, czyli do Cabo da Roca z pieknymi klifami. Po czterech dniach wsiadlem do pociagu i pojechalem na poludnie do znajdujacej sie na brzegu Atlantyku Albufeiry. Niewielki kurort z ladna plaza i mnostwem restauracji, w porownaniu do Tajlandii moze nic specjalnego, ale dalo sie tam tez przez te kilka dni odpoczac w spokoju. No i to wlasnie tam, bedac w irlandzkim pubie, obejrzalem slynny juz mecz Polska ? Niemcy. :D

Chociaz wciaz mi zostaly trzy czy cztery dni urlopu do wykorzystania, w tym roku juz raczej nigdzie nie polece. Za zimno na Europe, a leciec na niecaly tydzien gdzies dalej, gdzie wciaz jest cieplo, nie ma sensu. Mimo to nie narzekam, bo pod wzgledem podrozy to byl naprawde udany rok. Pozostaje mi tylko miec nadzieje, ze po kilku latach przerwy w przyszlym roku wreszcie znowu mi sie uda postawic noge w mojej ulubionej Korei Poludniowej. Chocby jeden tydzien spedzony w Kraju Porannego Spokoju i moge juz nigdzie wiecej nie leciec w 2015. :)

Link to comment
Share on other sites

Podróże to jedna z moich pasji, nienawdno udało mi się trafić na mega promocję i poleciałem na Nowego Yorku praktycznie za darmo. Miasto robi ogromne wrażenie, sczególnie pod względem wielkości. Z całego wyjazdu najbardziej zaskoczyły mnie... rozmiary statuły wolności, na filmach jest zawsze ogromna a w rzeczywistości jest mniej więcej dwa razy niższa niż pałac kultury.

Link to comment
Share on other sites

Czy ktoś z tu obecnych kiedyś podróżował do USA? Chodzi mi o taki model wakacji: lecieć tam najtańszym z możliwych samolotów, spędzić tam tydzień lub dwa, wynająć auto i jeździć gdzie popadnie po całym USA (to jeszcze do zaplanowania).

Ktoś coś takiego kiedyś ogarniał? Jakieś protipy?

Link to comment
Share on other sites

Kiedys sie przymierzalem do czegos takiego, ale Azja wygrala z USA walke o moje serce.

Oczywiscie najwazniejsza rzecza, ktora musisz w pierwszej kolejnosci zdobyc, jest wiza turystyczna do USA. Bez niej wszystkie plany nie maja znaczenia. Nastepnie dochodzi dokladne zaplanowanie podrozy. Jesli chcesz sobie wynajac auto i jezdzic nim gdzie popadnie po calym USA, to tydzien czy dwa to zdecydowanie za malo. ;) Pamietaj, ze Stany to bardzo rozlegly kraj, pokonanie autem trasy z Bostonu do San Francisco zajmuje jakies dwie doby jazdy non-stop, bez przerw na spanie, jedzenie i siusiu. W dodatku ciekawych miejscowek do odwiedzenia jest dosc sporo i niestety nie leza one wzdluz najkrotszej dwudniowej trasy przejazdu ze wschodniego wybrzeza na zachodnie. Z samych miast warto chocby odwiedzic Nowy Jork, Filadelfie, Waszyngton, Miami, Chicago, Nowy Orlean, Las Vegas, Los Angeles i San Francisco, przy czym zeby tylko bardzo pobieznie zwiedzic NY, LA albo SF potrzebujesz poswiecic na kazde z nich minimum dwa pelne dni (zakladajac intensywne zwiedzanie od rana do wieczora). Co prawda Las Vegas czy Miami mozna machnac w jeden pelny dzien, ale nie po to jedzie sie w takie miejsce, zeby przez nie przebiec, dlatego na zwiedzanie i wypoczywanie w sloncu Miami warto poswiecic nie mniej niz 3 dni. A to przeciez tylko miasta, oprocz ktorych masz jeszcze do zobaczenia chociazby Wielki Kanion (jakies dwie godziny jazdy w jedna strone od Las Vegas, czyli wycieczka na wieksza czesc lub nawet na caly dzien, bo na miejscu tez kilka godzin spedzisz), Area 51 (tez niedaleko LV), Gore Rushmore (polozona posrodku niczego, ale nadkladajac troche drogi mozna ja odwiedzic jadac z Chicago do San Francisco) i Park Narodowy Yellowstone (tez po drodze do San Francisco - w sumie dobre miejsce na jakis nocleg, bo SF i tak jest wciaz kilkanascie godzin jazdy od parku).

Prawda jest taka, ze USA nie zwiedzisz w ciagu dwoch tygodni, nawet gdybys spore odleglosci miedzy miastami pokonywal samolotem (np. tanimi liniami JetBlue). Dlatego najlepiej bedzie, jesli myslac o wycieczce do USA od razu zdecydujesz, ktory region Stanow chcesz zobaczyc i ograniczysz sie tylko do niego - wybor masz glownie miedzy wybrzezem wschodnim z Nowym Jorkiem (zalecam przynajmniej 5 dni), Waszyngtonem, Filadelfia, Bostonem i Baltimore oraz zachodnim.z San Francisco, Los Angeles, Las Vegas i San Diego (jesli masz czas i ochote na wieksza dawke przygody, to z tego ostatniego jest juz bardzo blisko do znajdujacej sie tuz po drugiej stronie granicy z Meksykiem Tijuany). Z ciekawych miast najmniej po drodze jest do polozonych na poludniowym wschodzie USA Nowego Orleanu i Miami, ale jak ktos ma czas, chec i pieniadze, to i tam bez problemu dotrze.

Link to comment
Share on other sites

No właśnie też nie miałem zamiaru zjezdzić całego USA tylko tak podrozować troche po 2-3 stanach.

Chodzi mi też po głowie podróżowanie pociągiem lub autobusami, ai BTW nie wiesz ile trzeba czekać na wizę jak się ma już paszport?

Kiedys sie przymierzalem do czegos takiego, ale Azja wygrala z USA walke o moje serce.

Gdzie byłeś w Azji? ;) Jaki model podróżowania przyjąłeś?

Link to comment
Share on other sites

Wyrabianie wizy zajmuje okolo tygodnia (pod warunkiem, ze sie ja dostanie). Najpierw musisz pobrac i wypelnic wniosek, zaplacic za jego rozpatrzenie, nastepnie umowic sie na spotkanie z konsulem, podczas ktorego dowiesz sie, czy dostales wize do USA, a w przypadku pozytywnej decyzji zostawiasz im paszport, do ktorego wkleja wize i odesla Ci go kurierem. W zaleznosci od liczby rozpatrywanych wnioskow wizowych cala procedura moze sie przedluzyc o kilka dni, ale nawet wtedy nie powinna trwac dluzej niz dwa tygodnie. Oczywiscie zdobycie wizy to tylko polowa sukcesu, bo ostateczna decyzje, czy zostaniesz wpuszczony na teren USA podejmuje pracownik urzedu imigracyjnego na lotnisku w USA.

Co do moich wizyt w Azji, to bylo ich kilka. Pare postow wyzej znajdziesz moj wpis z ubieglorocznych podrozy, a w poprzednich latach kilka razy odwiedzilem Koree Poludniowa. O co chodzi z modelem podrozowania? Pytasz o to, czy sam wszystko organizowalem?

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...