Jump to content
Hut

Sens życia

Recommended Posts

Życie spoczywa w naszych rękach i zyskuje ono odpowiedni sens względnie do naszych poczynań.

Zero starań o cokolwiek sprawia iż nie ma ono sensu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż. Ja tu ujmuje tak.

W religijnym sensie ludzkość zostaje poddana próbie, czyli tak zwanemu ,,podziałowi" na tych dobrych i złych. Sam Jezus jak głosi biblia (do której zaraz wrócę) umarł zza nas by się otwarły wrota do nieba, czy jak to mówią Życia Wiecznego. Jednak Bogu to nie wystarczyło. Wiedział że my jako gatunek ludzki będziemy się sprzeciwiać temu, że on istnieje i że jest wszechmocny, ponieważ MY- ludzie nie możemy znieść faktu że jest coś potężniejszego od nas. Że coś może pstryknąć palcem i już nas nie ma. Bo my wiemy że na tej planecie to my rządzimy. Ale tak naprawdę nie jest. Zobaczmy na przykład na bakterie. Niektóre z nich mimo że mikroskopijne, potrafią zabić całą ludzkość w przeciągu parunastu godzin. I jest to bardziej prawdopodobne niżeliby meteoryt, który spadnie z kosmosu i zrobi nam z ziemi placek. Ale wróćmy do biblii. Proponuję wam książkę pod tytułem ,,Kod Biblii". Kilkunastu młodych ludzi napisało program komputerowy który usuwa co którąś tam literę i składa resztę tekstu w zdania. Okazało się że komputer był kluczem. Takim czasowym zamkiem. Z Biblii wyłonił się tekst. Całkowicie inny. W którym opisane zostały wszystkie dzieje ludzkości. Nawet KOŃCE (uwaga liczba mnoga) świata. Owszem jest zapisany rok 20012 ale również zapisany był rok 1999. Ci którzy przeczytali ten tekst wpadli w panikę. Co tu robić, co tu robić. Nie chcieli aby koniec świata nadszedł w tym roku. Jednak w biblii było napisane że przyjdzie ten który pojedna wszystkie narody lub też nie. No i tak się stało. Zrozumcie że tam w tej biblii którą trzymacie na półce (No może nie w waszej bo to było najstarsze wydanie biblii jeszcze po hebrajsku) jest zapisany wasz los! To jest zdumiewające. Dalej są biblioteki watykańskie do których przecież żaden człowiek nie ma wstępu! Pomyślcie tylko co tam może być!

I to jest według mnie sens życia. Ale tylko niektórych. Żeby czytając wskazówki pozostawione przez Boga uchronić innych od śmierci. Od zagłady. A sensem życia zwykłego człowieka jest po prostu żyć tak by to życie godnie przeżyć. Tak, aby zasłużyć na to życie wieczne. Na to opływające w skarby i szczęście życie wieczne. To jest moje zdanie natomiast kiedyś równie dobrze rozmyślałem nad filozoficznym sensem życia nie mającym nic a nic wspólnego z tym naszym duchowym przesłaniem od boga. I wiecie co? Nie udało mi się. Zawsze i to zawsze narodziny dziecka, czyli już początki rozmyślań, prowadziły mnie do jakiejś siły wyższej. Do Boga. No bo zobaczcie, jakim cudem zdobywamy świadomość. Kiedy mamy na przykład 3 latka nigdy się nad tym nie zastanawiamy, bo jest to za trudne dla nas. Po prostu jesteś i nawet cię to nie obchodzi. W wieku jakiś 10 lat już się powoli coś świta a w wieku 14 - 15 lat sięgasz pamięcią wstecz i nic nie pamiętasz więc gdzie przed narodzinami była nasza świadomość, jakim cudem MY to MY. A nie ktoś inny w naszym ciele. I jeśli przed początkiem życia nic nie pamiętaliśmy, nic nie czuliśmy to co będzie po jego zakończeniu. Czy Bóg gdy stworzy dusze od razu śle ją do ciała? Jeśli tak to by wyjaśniało DLACZEGO nic nie pamiętamy nic nie czuliśmy. Pisząc te słowa czuje się jakoś dziwnie. są to moje przemyślenia o których teraz myślę i przelewam je na to forum poprzez klawiaturę, nie mając napisanego tekstu przed sobą. Ja nie przepisuje, ja wyrażam swoją opinię i to jest cudowne. Sens życia zależy od tego jak nim pokierujesz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odnosnie pytania o sens zycia z tematu. Moim zdaniem na to pytanie, nie ma jednej odpowiedzi. Wydaje mi sie, ze dla kazdego czlowieka zycie ma kompletnie inny sens. Dla naukowca sensem zycia jest wynalezc cos co przyniesie nauce wielki przelom, dla katolika jest to zycie zgodne z zasadami wuiary, dla biznesmena zgromadzenie ogromnej sumy na koncie. Wydaje mi sie, ze na pojecie sensu zycia u kazdego czlowieka sklada sie bardzo wiele czynnikow takich jak: Poglady, przekonania, wychowanie czy cywilizacja w ktorej czlowiek sie urodzil, bowiem inny zycie bedzie mialo sens dla kogos kto urodzil sie w Keni i inny dla czlowieka, ktory narodzil sie w Stanach Zjednoczonych. Pozdrawiam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Bes sęsu

-Jasiu Śmietana o życiu

A na poważnie, sensem życia jest to, co jest dla nas ważne i cenne. Bynajmniej nie chodzi mi tu o przedmioty materialne (bo jeśli sensem życia w sensie dosłownym jest dla ciebie samochód, czy komputer, to powinieneś iść się leczyć), tylko o osiągnięcia, cele itepe.

Edited by Sedinus

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Devilss

Sensem życia w moim przypadku jest poznanie jednej z tajemnic, które świat ukrywa. Choć raz zerknąć tam gdzie wielu ludzi nie ma odwagi zajrzeć. Czy faktycznie istnieją faceci w czerni lub podtwierdzić istnienie piekła i nieba. Taki sens przyświeca mojemu bytowaniu pośród innych ludzi. :cool:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmmm..sens życia ciekawy temat a zarazem trudny.No dobra spróbujmy: Dla mnie sensem życia jest spełnienie własnych marzeń,danie światu czegoś od siebie(chociaż nie koniecznie)no i: :starwars: -nie wszczynać konfliktów które(jeżeli jesteś prezydentem czy coś)mogą w najgorszym wypadku skończyć się wojną,która dobra dla(całego!)globu nie jest,a no i poza tym przedłużanie gatunku,żeby nas ludzi na tej planetce nie zabrakło.

Edited by Strugacki21

Share this post


Link to post
Share on other sites
a no i poza tym przedłużanie gatunku,żeby nas ludzi na tej planetce nie zabrakło.

Moim celem natomiast jest brak potomstwa, żeby w końcu odciążyć naszą planetkę, niech w końcu ma trochę lżej xP

Share this post


Link to post
Share on other sites

To zależy jak to pojmujemy.

Jeśli chodzi o sens obiektywnie: nie wydaje mi się, by taki istniał. Myślenie, że jest, wydaje się oznaką nadzwyczajnej buty. Żadne zwierzątko nie ma sensu, ale człowiek to już tak?

Jeśli chodzi o sens subiektywnie: moim sensem (celem?) jest rozwinięcie siebie, jako człowieka w maksymalnym stopniu

rozszerzenie świadomości i poznania

realizowanie...

Nie wiem. Mam problem ze sformułowaniem tego w jednym zdaniu. Ma to jednak coś wspólnego z samodoskonaleniem. Ale nie tylko, bo takie ujęcie pomija innych ludzi...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak dla mnie, próba odpowiedzi na pytanie "jaki jest sens naszego życia" jest w pewnym sensie nurzaniem się w utopii. Od setek lat człowiek szuka odpowiedzi i się zastanawia nad tym "po co to wszystko?", "jaka jest nasza rola?". Sądzę, że nigdy się jednoznacznie nie dowiemy. Równie dobrze można by się zastanowić na problemem "jak wielki jest wszechświat?

Jednak można poczynić pewne próby odpowiedzi na to, chyba najstarsze, pytanie w historii ludzkości.

Na wstępie powiem, że sprowadzanie sensu życia człowieka jedynie do prokreacji, uważam, może nie za spłycenie tematu, ale spojrzenie na problem tylko z jednej strony.

Nauka również poczyniła pewne próby odpowiedzi na w/w pytanie. Generalnie, na początek należało by się zastanowić nad samym podejściem do życia, czy będziemy je traktować w sposób "naukowy" czy wręcz przeciwnie. Podstawą tego pierwszego jest poznanie, dalej obiektywizm, nacisk na zależność przyczynowo skutkową i wreszcie ocenie opierającej się na prawdziwości faktów. Drugie, można by rzecz "nienaukowe", podejście za podstawę obiera doświadczenie, przeżycie, emocje, wiarę, subiektywizm, współwystępowanie zdarzeń oraz treść a nie, jak wyżej, prawdziwość faktów.

Jest kilka kierunków badawczych, próbujących umieścić nas, ludzi i nadać cel funkcjonowaniu czy w ogóle życiu.

Kierunek biologiczny (Paul Broca) mówi, że nasza natura jest podporządkowana działaniu fizjologii i biochemii organicznej, a poprawne funkcjonowanie człowieka sprowadza się do szybkiego i bezbłędnego, przekazywania impulsów nerwowych. Jesteśmy jak maszyna, w której wszystkie "trybiki" mają działać bezbłędnie i poprawnie.

Kierunek psychodynamiczny (Sigmund Freud) mówi, że nasza natura sprowadza się do bycia "przedmiotem", kierującym się instynktami i ograniczonym powinnościami. Celem bycia takiego "przedmiotu" jest właśnie niwelowanie wewnętrznych napięć, konfliktów oraz redukcja popędów.

Kierunek behawiorystyczny (Frederic Skinner) mówi, że nasze życie a raczej zachowanie, jest determinowane przez naturalny popęd, dodatkowo utrwalany przez wzmocnienie owego, a celem człowieka jest walka, redukcja tego popędu i uzyskanie naturalnej "odporności", wzmocnienia wobec owego popędu. Całość sprowadza się do tego, że nasza natura jest determinowana przez środowisko.

Kierunek poznawczy (Noam Chomsky) sprowadza nasze bycie do poznawania, uczenia się, przyswajania napływających informacji, "restrukturyzacji" doświadczeń, a co najlepsze: sami decydujemy o obszarze naszego poznawania, przyswajania bodźców poznawczych. W tej koncepcji nasze życie ma obejmować "aktywne badania", poszukiwanie, gromadzenie doświadczeń etc.

Kierunek ewolucjonistyczny - ten kierunek właśnie sprowadza nasze życie, a raczej jego cel, jedynie do przekazywania materiału genetycznego. Poza tym nasze zachowanie sprowadza się do działania umożliwiającego jak najlepsze przystosowanie do środowiska; uczenie się przetrwania, zarówno własnego jak i potomstwa.

Kierunek humanistyczny (Carl Rogers). Przyznam, że ten kierunek jest mi najbliższy. Mówi o człowieku jako o "Bogu". Sami decydujemy kim jesteśmy i co chcemy robić. Jesteśmy obdarzeni swobodnym wyborem działania, ograniczonym jedynie przez nacisk, ogólnie pojętego, środowiska. Naszym celem jest tworzenie takiego otoczenia aby niczym niezmącony samorozwój, samorealizacja mogły prosperować. Prokreacja tutaj jest jedynie "biologicznym dodatkiem".

To tak ogólnie, można się z tym nie zgadzać, opracować własny kierunek lub po prostu chociaż zastanowić się nad w/w "drogami".

Poza tym każdy człowiek ma jakieś swoje własne potrzeby, cele, plany, zamierzenia. Dla jednych będą one przyziemne i trywialna, dla innych godne podziwu a dla jeszcze innych górnolotnymi, wybujałymi absurdami. Jednak jakby nie patrzeć, każdy z nasz ma swój "katalog" potrzeb ogólnych jak i tych ściśle określonych. W tym kontekście bardzo ciekawa wydaje się być koncepcja A. Maslowa.

Mam tutaj na myśli tzw. "piramidę Maslowa"; zestawienie potrzeb i celów każdego człowieka: od przyziemnych po te niemal metafizyczne.

I tak: na szczycie tej piramidy mamy:

Transcendencję - duchową potrzebę utożsamienia się z wszechświatem

Niżej:

Samorealizacja - potrzeba spełnienia własnego potencjału, możliwości, posiadania celów życiowych i ich realizacji.

Niżej:

Estetyka - potrzeba harmonii i piękna

Niżej:

Poznanie - potrzeba poznawania wiedzy, rozumienia świata, poznanie nowości

Niżej:

Szacunek - potrzeba zaufania do siebie, poczucie własnej wartości i kompetencji, szacunek do sienie i poważanie ze strony innych

Niżej:

Przynależność - potrzeba więzi, afiliacji, miłości i bycia kochanym

Niżej:

Bezpieczeństwo - potrzeba wygody, bezpieczeństwa, spokoju, wolności od strachu

Niżej:

Fizjologia - potrzeba jedzenia, picia, tlenu, odpoczynku, spełnienia seksualnego, uwolnienia do napięcia.

Na piramidę Maslowa należy patrzeć "na opak". Innymi słowy: ta teoria funkcjonuje tylko wtedy, jeśli "fundamenty" tej piramidy będą spełnione. Tak jak w architekturze - nie będzie dachu, jeśli wcześniej nie będzie fundamentów, ścian itd. Tak i tutaj - po spełnieniu tych niższych potrzeb możemy "mentalnie dorosnąć" do chęci spełnienia tych wyższych.

Jak dla mnie ta teoria jest jak najbardziej logiczna i funkcjonalna. Poza tym tak naprawdę uważam, że naszym celem jest ogólnie pojęte szczęście, wszyscy chcemy być szczęśliwi, dążymy do tego; oczywiście każdy ma własną definicję szczęścia, ale dla każdego bycie szczęśliwym jest chyba najcudowniejszym uczuciem. Tak mi się przynajmniej wydaje.

Jednak z drugiej strony, patrząc totalnie chłodnym okiem, można by powiedzieć, że celem każdego człowieka jest jego śmierć. Wszak jest to cel osiągalny, powszechny i jak najbardziej nieuchronny. Każdy z nas kiedyś stanie się nawozem/popiołem. Nasze życie można by sprowadzić do funkcjonowania w celi śmierci, z tą różnicą, że data "egzekucji" nie jest nam znana. Myślę, że to jest właśnie naszym przekleństwem, ta świadomość że i tak, co by się nie robiło, to i tak czeka nas wiadomy koniec. Można powiedzieć, że to tak naprawdę różni nas od innych istnień - poczucie własnego, nieuchronnego końca.

O sens życie, to należało by najlepiej spytać jakiegoś starca, będącego już na łożu śmierci. Przypuszczalnie odpowiedziałby, że życie, ogólnie, jest właśnie bez sensu, bo skoro i tak kiedyś się kończy to po co to wszystko....

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sens życia...ŻYĆ TO KOCHAĆ

sensem naszego życia jest miłość, z tego zostaliśmy stworzeni i do tego aby kochać i być Kochanym,

" nie chodzi o życie...Tylko o miłość..!

To miłość każe żyć. Bez niej- zaczynasz snuć lękliwe przypuszczenia- człowiek umiera, ponieważ umiera z głodu.

chcesz cos więcej zajrzyj na mojego bloga, pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chodzi o filozofię.............

W pełni popieram poglądy epikurejczyków tzn.

-czerpać z życia garściami

-przyjemność jest początkiem i celem życia szczęśliwego

-dobro

Nie chodzi tu o panienki, alkohol i narkotyki.

PS

Nie znaczy to, że zakończę naukę po liceum. Dobrem i przyjemnością jest też mądrość.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na to pytanie nie da się odpowiedzieć, ponieważ dla każdego odpowiedź jest indywidualna. Moim sensen jest chyba spełniać moje marzenia i marzenia innych. To z pomocy czerpię chyba największą radość. Chciałbym też kiedyś przekazać co nie co światu o optymiźmie. Coraz więcej ludzi jest pesymistami, a czemu tak jest? Nie wiem, będę starał się to zmienić, jak nie na świecie to przynajmniej wśród znajomych.

A i oczywiście nie będę im narzucał swoich poglądów... to się mija z celem, nie? Raczej będę starał im się pokazać moją osobą jak można być szczęśliwym :) . I to jest mój sens życia. A w los nie wierzę. Nie wierzę w to, że z góry mamy założone kiedy, co i gdzie zrobimy. Każdy człowiek buduje swój sens sam i odkryje go wcześniej czy później.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każdy ma inny sens życia, lecz spójżmy na to tak... Jaki sens życia ma człowiek głodujący i jego dzieci... Jaki sens ma człowiek z nieuleczalną chorobą który wie że niedługo umrze... Jaki ma sens życia człowiek który stracił wszystko...

Moim sensem jest dożyć jak najdłużej w sposób naturalny nie ograniczając się... żyć marzeniami i dążyć do ich spełnienia... Sens życia po śmiercii w niebie jest dla mnie bezsensu bo po co żyć tam gdzie nie ma niczego co kochałeś w tym życiu... Nie będę tego rozpatrywał ponieważ zachaczam tu już o sprawy religijne a ich nie chcę poruszać... Pomyślmy jaki byłby nasz sens życia na miejscu tych ludzi co wymieniłem jak by wyglądało życie... A może by warto zachaczyć o teologię bo to praktycznie ,,Bóg" wyznacza nam sens życia... cóż za ironia losu... Jednak nie możemy potwierdzić czy ten który jest wysłannikiem Boga naprawde nim był... Nie będę się rozpisywał bo to temat do innego ,,tematu na forum"... więc jak chcemy o tym rozmawiać to macie u mnie poparcie...

Edited by Shaker

Share this post


Link to post
Share on other sites

Może niektórych los* omija i daję im wolną rękę, a niektórych męczy?

*[ i tak dla mnie los nie istnieje, ale takie hipotetyczne pytanie nikomu nie zaszkodzi.

Zasuwam do szkoły xd .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Każdy ma inny sens życia, lecz spójżmy na to tak... Jaki sens życia ma człowiek głodujący i jego dzieci... Jaki sens ma człowiek z nieuleczalną chorobą który wie że niedługo umrze... Jaki ma sens życia człowiek który stracił wszystko...

Może żyje po to, by pokazać innym, że wcale nie mają tak źle jak im się wydaje? Żeby dać świadectwo pokory?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dla mnie sens życia to tyle co zrealizowanie postawionych sobie celów.

Mam cele, które chcę zrealizować tzn. chcę mieć dom, rodzinę, pracę.

Chcę żyć godnie i nie martwić się że braknie mi pieniędzy na podstawowe potrzeby.

Oczywiście można powiedzieć, że życie jest bez sensu, no bo po co żyć skoro i tak się prędzej czy później umrze albo pozna nieprzyjemne skutki życia.

Jak to mówią? Człowiek się rodzi, uczy sie przez całe życie a na końcu i tak umiera głupi.

Jednak Ja jestem optymistą i wierzę, że nie ma celów, których nie można zrealizować.

Mówią również, że nie da się parasolki otworzyć :) wiecie gdzie... a cała reszta jet możliwa.

I tą zasadą się kieruję!

Jeśli się czegoś pragnie, bardzo się do czegoś dąży, to musi się udać!

I to jest moja teoria dotycząca celu życia :happy:

pzdr

Share this post


Link to post
Share on other sites
Moim celem natomiast jest brak potomstwa, żeby w końcu odciążyć naszą planetkę, niech w końcu ma trochę lżej xP

Akurat my musimy się rozmnażać żeby w przyszłości nie mówić po arabsku :biggrin:

Co do tematu to każdy człowiek ma inny sens życia i dąży do tego,aby go spełnić :smile:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jesli chodzi o to rozmnazanie, nie do konca sie z Toba zgodze. Jesli chodzi o naplyw ludnosci arabskiej do krajow takich jak UK czy Holandia, to ma na nia wplyw wileoletnia polityka rzadow tych krajow.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dlaczego życie musi mieć sens? Czy życie złotej rybki ma sens? A życie psa? Słonia? Istnienie gwiazdy? Naszej Galaktyki? Wszechświata?

Po pierwsze: czym jest sens? Czy jest to cel? Czy może powód? Nie do końca. Uważam, że sens to coś głębszego niż cel, lub powód, a zarazem synteza obu. Sens to odpowiedź na pytanie 'Po co?'. Rozwijając więc pytanie jaki jest sens życia uzyskujemy pytanie: 'Po co żyjemy?'

Z biologicznego punktu widzenia żyjemy po to, by się rozmnażać. Ta odpowiedź jednak nie pasuje, prawda? Tylu wielkich ludzi nie wydało na świat potomstwa, a sięgnęli przecież metaforycznych gwiazd.

Być może żyjemy by doświadczać? Być może jakaś istota wyższa stworzyła dla nas wszystko, abyśmy mogli to poznawać, odkrywać.

A może żyjemy by uszczęśliwiać innych? Ten kto nigdy nie pomógł bezinteresownie nieznanej osobie, nie widział wyrazu wdzięczności na twarzy takiej osoby wiele traci.

Moim skromnym zdaniem życie nie potrzebuje sensu. Jest cudem niezwykłym pośród czarnej pustki kosmosu i jest wspaniałe. Wyobraźcie sobie istotę pozbawioną życia, ale posiadającą świadomość. Wyobraźcie sobie, że może nas obserwować. Spróbujcie sobie wyobrazić jej pragnienie by żyć.

Ludzie szukają sensu życia, bo chcą sobie udowodnić, że życie nie jest tylko krótką, bezlitosną walką o przetrwanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zycie BYŁO w dawnych czasach krótką, historyczną walką o przetrwanie, przynajmniej wtedy, kiedy wg. naukowców człowiek prowadził koczowniczy tryb życia. Kiedy człowiek przestał musieć się troszczyć o to, co będzie jutro jadł, lub o to, czy będzie jutro żył, zaczęli myśleć nad sensem istnienia. Ale to tyle, ze strony naukowej.

Ze strony wiary sensem życia jest spełniać wolę Boga, który przecież ma dla nas plan i dla naszego życia też, co jest zapisane w Biblii.

Edited by czesio666

Share this post


Link to post
Share on other sites

DarkMatter, ale tak sie nie da do konca. Przeczytaj sobie "Ferdydurke" Witolda Gombrowicza, naprawde bardzo pouczajaca lektura pokazujaca dobitnie, ze inni maja na nas oromny wplyw i zmieniamy swoje nastawienie w zaleznosci od tego z kim rozmawiamy i bardzo czesto robimy to podswiadomie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

pitusku, nie twierdzę że inni ludzie a zwłaszcza moi bliscy, nie mają żadnego wpływu na moje postępowanie. Jednak robiąc coś dla drugiej osoby, bądź ze względu na nią z czegoś zrezygnować - to jedno. Ostatecznie robimy to i tak dla siebie. Z potrzeby akceptacji, zrozumienia. Mi chodziło o sytuację, w której jestem do czegoś przymuszona wbrew własnej woli, na przykład szantażem emocjonalnym. Jeśli robię coś, co kłóci się z moimi poglądami lub uczuciami. Przez sens mojego życia rozumiem podejmowanie swoich własnych decyzji lub wspólnych, z tą drugą osobą, na której mi zależy. A o decyzji mówimy, kiedy funkcjonuje nasza, nieprzymuszona wola.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale w dzisiejszych czasach bezkrwawej dyktatury marketingu przymuszanie do dokonania okreslonych decyzji wyglada zpelnie inaczej. Nie mowie tu o wszystkich decyzjach, ale wiele z nich spowodowane jest np. przez ciekawa reklame czy nowy trend. Polecam Ci ksiazke Pana Benjamina Barbera "Dzichad kontra MCswiat" jesli interesuje Cie to :) Jest to w miare lekka lektura. Ja interesuje sie bardzo marketingiem, a zwlaszcza politycznym.

PS: Widze, ze tez Baldura lubisz :) Wspaniala gra jest to (przepraszam za offtop)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...