Jump to content
Hut

Sens życia

Recommended Posts

moim zdaniem nie ma żadnego sensu, celu - na koniec idziemy wszyscy w piach albo kończymy w ładnie skrojonej urnie na półce nad kominkiem, trzeba więc korzystać z życia na maxa a nie tracić czas na rozmyślanie nad jego wyższym sensem

Share this post


Link to post
Share on other sites

moim zdaniem nie ma żadnego sensu, celu - na koniec idziemy wszyscy w piach albo kończymy w ładnie skrojonej urnie na półce nad kominkiem, trzeba więc korzystać z życia na maxa a nie tracić czas na rozmyślanie nad jego wyższym sensem

Zgadzam się z ta wypowiedzią, jedyne czym się życie nasze skończy to śmierć wiec po co myśleć nad sensem życia, każdy ma swój własny sens życia. Albo chce zarabiać w życiu, albo imprezować itp ;) Wiec sensem życia jest spełnianie samego siebie, swoich marzeń ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sens życia? Prokreacja :tongue: . Stwierdzenie proste i jakże prawdziwe. Bo czym się różnimy od zwierząt?

A tak troszkę bardziej serio, to każdy musi sobie odpowiedzieć na to sam. Dla jednych będzie to wychowanie dzieci, dla innych zdobycie fortuny, jeszcze inni skupią się na imprezowaniu czy leżeniu i obrastaniu kurzem... Nie ma więc prostej odpowiedzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sens życia? Dobra zabawa. Życie pozagrobowe itd itd. to drudgie, ale najważniejsze jest, żeby dobrze się bawić. A spełnianie dobrych uczynków to też w pewnej mierze zabawa, nie? Cytując piosenkę Kaczmarskiego:

"Pożyjemy i pomrzemy, nie usłyszy o nas świat, a po śmierci wypijemy za przeżytych w dobrej wierze parę lat"

^ ^ ^ ^ ^ ^

Bawmy się, póki możemy, bo po dedzie może już tak fajnie nie być...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ale w dzisiejszych czasach bezkrwawej dyktatury marketingu przymuszanie do dokonania okreslonych decyzji wyglada zpelnie inaczej. Nie mowie tu o wszystkich decyzjach, ale wiele z nich spowodowane jest np. przez ciekawa reklame czy nowy trend.

Ale nadal, za trendami lub modami można iść lub nie. Mój ulubiony styl trudno nazwać modnym w dzisiejszych czasach. :wink: Czarna kurtka, ciut wytarte dżinsy, w słuchawkach hard rock no i do tego jeszcze fascynacja starymi CRPG z wspomnianym Baldurem na czele. :cool: Ale odbiegam od tematu. Istnienie stylów i trendów sprawia być może wrażenie przymusu n.p. ubierania się jak wszyscy, słuchania tej samej muzyki i.t.p. , ale według mnie wina leży po części w słabo nakreślonej osobowości. Kiedy ktoś nie wie, czy coś lubi, łatwo mu to narzucić. Ale wpływom innych osób należy się opierać, czy może raczej oddzielać wpływ pozytywny od negatywnego za pomocą zdrowego rozsądku. Poprzez życie w zgodzie z samą sobą rozumiem swobodę własnych myśli, bo ostatecznie wierzę, że to ja decyduję o tym, co mi się podoba a co nie. Nie wykluczam, że po części moje "ja" zostało nakreślone przez wychowanie, jakie otrzymałam czy wpływ rówieśników. Ale nie do końca, bo n.p. porzuciłam religię katolicką, którą moje środowisko bezskutecznie mi wpajało. Głównym tego powodem były moje przemyślenia i obserwacja. Dostrzegałam absurdy religii, niekonsekwencję wierzących w stosunku do niej. No i ogólną pseudo sprawiedliwość zawartą w biblii. W końcu zrozumiałam mechanizmy funkcjonowania religii, jej istnienie będące niczym więcej jak potrzebą wierzących. Ja odczuwam potrzebę wiary inaczej, skupiam się na innych priorytetach, niż zapewnienie swojej rzekomej duszy jeszcze bardziej rzekomego miejsca w raju. Mam swoje zdanie i podejmuję własne decyzje. I to ma dla mnie sens.

PS: Widze, ze tez Baldura lubisz :) Wspaniala gra jest to (przepraszam za offtop)

To zapraszam na forum "Children of Bhaal", chyba że już tam zawitałeś pod innym nickiem :wink:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Życie ma sensu. Każde łaczy to że kiedyś się kończy, więc trzeba żyć chwilą i z sensem wykorzystywac każdą daną nam minuję tego jakże nędznego życia... :tongue:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Życie ma sens kiedy masz ukochaną osobę której zawsze możesz coś wyznać lub powiedzieć tak to jak mówił Horacy "Carpe Diem" chwytaj dzień i wykorzystuj go na maksa!!Nic więcej poza tym się nie liczy... :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Życie ma sens, jeśli w swoim życiu masz pasje i dążysz do czegoś taki cytat podam :wink:

"Żyj tak, abyś po latach mógł powiedzieć: przynajmniej się nie nudziłem." Forest Gump

To moje moto życiowe hehe ;p, niby to tylko cytat z filmy, nie powiedział tego żaden filozof tylko poczciwy Forest, ale to mam sens.

I co najważniejsze nie można się podawać tylko Run Forrest, run! do przodu i jak najwyżej :smile: jeśli to się zapamięta to życie ma sens :happy:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sens życia?

Dla mnie życie sensu nie ma, no ale ja jestem wrodzoną pesymistką. Życie z wiekiem staje się rutyną, nudą. Pobudka, Śniadanie, Praca, Powrót do domu, sen itd. I gdzie tu sens? Choć z drugiej strony, zgadzam się po części z matidop'em. Życie ma sens, kiedy masz przy sobie ukochaną osobę, ale co się z nim dzieje kiedy ją tracisz? Właśnie. Tak więc równocześnie życie ma sens, i go nie ma - wszystko zależy od nastawienia wypowiadającego.

Share this post


Link to post
Share on other sites
moim zdaniem nie ma żadnego sensu, celu - na koniec idziemy wszyscy w piach albo kończymy w ładnie skrojonej urnie na półce nad kominkiem, trzeba więc korzystać z życia na maxa a nie tracić czas na rozmyślanie nad jego wyższym sensem

Wiesz, ja to bym chciał, żeby zapamiętała mnie nie tylko rodzina, a dużo ludzi. I to w dobrym sensie. Więc będę robił, by ludziom twego pokroju, którzy się narodzą po nas, zechciało się coś zostawić po sobie. Zrobić coć, by ta egzystencja bez sensu nabrała barw. A tak poza tym: jesteś ateistą? Ba ja, jako katolik, to akurat uważam, iż tutaj to taki sprawdzian, determinujący to, gdzie po śmierci trafimy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy stracisz ukochaną osobę tak jak mówiła WhitePrincess nic już się nie liczy w życiu....więc mam nadzieję że ja swoich bliskich tak szybko nie stracę....za miesiąc mijają już 3 lata odkąd odszedł mój pradziadek miał równo 100lat i 10 miesięcy!!!Zmarł cicho i nagle w nocy.Śmierć oczywiście naturalna, a jak miał 97 lat to jeszcze na rowerze 2 km do sklepu jeździł....:(

Edited by matidop

Share this post


Link to post
Share on other sites

Strata bliskiej osoby zawsze wywołuje u nas rozważania nad dalszym sensem życia. W końcu traci się jakby część siebie. Nie zobaczymy już tej osoby, nie porozmawiamy z nią. Pozostają nam wtedy już tylko wspomnienia. Ale czy na końcu tej drogi, jaką jest życie, nie jest przypadkiem tak, że nic innego nam już nie pozostaje ? Dzieci, wnuki tak.. jednak one już żyją własnym życiem i własnymi problemami. Na końcu i tak pozostaje samotność. Chyba więc sensem życia jest przeżyć je w zgodzie z samą sobą, cieszyć się każdą chwilą, by potem mieć co wspominać. :smile:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale w dzisiejszych czasach bezkrwawej dyktatury marketingu przymuszanie do dokonania okreslonych decyzji wyglada zpelnie inaczej. Nie mowie tu o wszystkich decyzjach, ale wiele z nich spowodowane jest np. przez ciekawa reklame czy nowy trend.

Ale nadal, za trendami lub modami można iść lub nie. Mój ulubiony styl trudno nazwać modnym w dzisiejszych czasach. :wink: Czarna kurtka, ciut wytarte dżinsy, w słuchawkach hard rock no i do tego jeszcze fascynacja starymi CRPG z wspomnianym Baldurem na czele. :cool: Ale odbiegam od tematu. Istnienie stylów i trendów sprawia być może wrażenie przymusu n.p. ubierania się jak wszyscy, słuchania tej samej muzyki i.t.p. , ale według mnie wina leży po części w słabo nakreślonej osobowości. Kiedy ktoś nie wie, czy coś lubi, łatwo mu to narzucić. Ale wpływom innych osób należy się opierać, czy może raczej oddzielać wpływ pozytywny od negatywnego za pomocą zdrowego rozsądku. Poprzez życie w zgodzie z samą sobą rozumiem swobodę własnych myśli, bo ostatecznie wierzę, że to ja decyduję o tym, co mi się podoba a co nie. Nie wykluczam, że po części moje "ja" zostało nakreślone przez wychowanie, jakie otrzymałam czy wpływ rówieśników. Ale nie do końca, bo n.p. porzuciłam religię katolicką, którą moje środowisko bezskutecznie mi wpajało. Głównym tego powodem były moje przemyślenia i obserwacja. Dostrzegałam absurdy religii, niekonsekwencję wierzących w stosunku do niej. No i ogólną pseudo sprawiedliwość zawartą w biblii. W końcu zrozumiałam mechanizmy funkcjonowania religii, jej istnienie będące niczym więcej jak potrzebą wierzących. Ja odczuwam potrzebę wiary inaczej, skupiam się na innych priorytetach, niż zapewnienie swojej rzekomej duszy jeszcze bardziej rzekomego miejsca w raju. Mam swoje zdanie i podejmuję własne decyzje. I to ma dla mnie sens.

PS: Widze, ze tez Baldura lubisz :) Wspaniala gra jest to (przepraszam za offtop)

To zapraszam na forum "Children of Bhaal", chyba że już tam zawitałeś pod innym nickiem :wink:

Na forum kolejne, nie mam raczej czasu sie zapisywac ;) Wiesz trzeba sie do studiow przylozyc by nie wyjsc potem na glaba z samymi 3 w indeksie i nic nie znaczacym dyplomem osoby, nie majacej pojecia o czym sie uczyla przez 5 lat :)

Jesli chodzi o trendy mody, to droga Dark Matter, mamy tylko pozorny wybor. Idac do sklepu mamy wrazenie dokonywania wyboru, ale tak naprawde nie mamy wyboru, bo wybieramy tylko z tych produktow, ktore sa wystawione, ktore producenci odpowiednio wypromowali. Jesli chodzi o Twoj styl, (czarna kurtka wytarte dzinsy), to tez pewien rodzaj mody wykreowany przez marketing. Jest to moda mlodzienczego buntu. Gdyby ludzie nie kupowali produktow bedacych symbolem pokazujacych ten bunt, to produktow tych, nie udalo by sie dostac w sklepie. Oczywiscie, ze te trendy sprawiaja wrazenie przymusu, a slabo nakreslona osobowosc jest elementem integralnym w wprowadzaniu mlodego czlowieka do swiata tego przymusu, do MCswiata. Marketing robi wszystko, by poszczegolne jednostki nie myslaly nad swoimi wyborami, kreuja myslenie masowe stosujac rozmaite metody manipulacji chociazby metode autorytetu (pokazujac np. produkty w telezakupach polecane przez "madrego profesora" Tak samo podczas debat wyborczych (jest to wtapianie erysyki w prowadzenie marketingu politycznego) politycy powoluja sie czesto na badania dokonywane przez nikomu nie znanych profesorow.

Jesli chodzi o religie, to marketingowi w wydaniu amerykanskim na reke jest ateizm, a jedyna religia przez nich kreowana jest kult konsumpcji, natomiast swiatyniami galerie handlowe.

Nigdy nie podejmujemy w zyciu do konca wlasnych decyzji, zawsze warunkowane sa one od pewnego rodzaju organizacji do ktorych nalezymy od kolyski do grobu (to wcale nie musza byc organizacje formalne) Oczywiscie sa pewne jednostki majace sile przeciwstawiania sie pewnym narzuconym norma. Wlasnie te osoby moga kontrolowac ten system. Warto tu przytoczyc pewne zalozenie programowania neurolingwistycznego (jednosta majaca najwieksza elastycznosc w danym systemie ma na owy system wplyw) i odnosi sie to praktycznie do wszystkich sfer zycia. Sens zycia nadawany jest przez wiele czynnikow takich jak socjalizacja, kultura w jakiej sie wychowujemy itd. :) Pozdrawiam Cie DarkMatter :) Widze, ze Jestes inteligentna i rozmawia sie z Toba bardzo milo :)

Strata bliskiej osoby zawsze wywołuje u nas rozważania nad dalszym sensem życia. W końcu traci się jakby część siebie. Nie zobaczymy już tej osoby, nie porozmawiamy z nią. Pozostają nam wtedy już tylko wspomnienia. Ale czy na końcu tej drogi, jaką jest życie, nie jest przypadkiem tak, że nic innego nam już nie pozostaje ? Dzieci, wnuki tak.. jednak one już żyją własnym życiem i własnymi problemami. Na końcu i tak pozostaje samotność. Chyba więc sensem życia jest przeżyć je w zgodzie z samą sobą, cieszyć się każdą chwilą, by potem mieć co wspominać. :smile:

Tutaj musze przyznac Ci racje. Kiedy nawet ateista traci bliska osobe i tak zastanawia sie co sie dzieje po jej smierci, bo latwiej jest czlowiekowi myslec, ze owa bliska osoba zostala nagrodzona za dobre czyny, a ukarana za zle, jest to pewna zakotwiczona wiara w wyzszosc dobra nad zlem (zreszta moim zdaniem calkiem sluszna ;) )

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mądrze napisał kolega nade mną że ateista też się zastanawia nad sensem życia...i zazwyczaj że tak powiem się nawraca.

Co do stylu młodych to każdy ma własny styl nawet wzorując się na kimś!Ja mam własny oddzielny styl coś ala 50 cent a Akon :).Więc u mnie na głowie zawsze widnieje na głowie czapeczka z NY naturalnie ciemne lekko przytarte dżinsy a na motorower Yamaha TZR 50 jak najbardziej skórzana kurtka Yamahy :).Podobnie zresztą jak ja ubiera się większość chłopaków z USA a przynajmniej z Miami w moim przedziale wiekowym 15-16.Wiem z własnego doświadczenia. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat zastanawianie sie, niekoniecznie musi oznaczac nawrocenie i niekoniecznie na wiare chrzescijanska z wyznaniem katolickim ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Na forum kolejne, nie mam raczej czasu sie zapisywac ;) Wiesz trzeba sie do studiow przylozyc by nie wyjsc potem na glaba z samymi 3 w indeksie i nic nie znaczacym dyplomem osoby, nie majacej pojecia o czym sie uczyla przez 5 lat :)

Może kiedyś. Byłoby fajnie. :smile:

Jesli chodzi o trendy mody, to droga Dark Matter, mamy tylko pozorny wybor. Idac do sklepu mamy wrazenie dokonywania wyboru, ale tak naprawde nie mamy wyboru, bo wybieramy tylko z tych produktow, ktore sa wystawione, ktore producenci odpowiednio wypromowali.

Z tym muszę się zgodzić, choć wybór istniejącego już stylu z szerokiej gamy styli jakimś wyborem jednak jest. Zawsze mogłam się ubierać jak "legalna blondynka". :tongue: Chyba że wymyśliłabym swój własny styl. :cool:

Nigdy nie podejmujemy w zyciu do konca wlasnych decyzji, zawsze warunkowane sa one od pewnego rodzaju organizacji do ktorych nalezymy od kolyski do grobu (to wcale nie musza byc organizacje formalne) Oczywiscie sa pewne jednostki majace sile przeciwstawiania sie pewnym narzuconym norma. Wlasnie te osoby moga kontrolowac ten system.

Może nie podejmujemy samodzielnie wszystkich decyzji, ale te najważniejsze w naszym życiu jednak należą wyłącznie do nas. Nikt za mnie nie zadecydował w kwestii, gdzie będę pracowała, choć sama sobie nie wybieram obowiązków w pracy. A pracować muszę, by zapewnić sobie jako takie warunki egzystencjalne. Tutaj istnieje swoisty kompromis pomiędzy wolną wolą a elementami przymusu. Za to w przypadku wyboru partnera życiowego nie może być mowy o przymusie. W przeciwnym wypadku, czemu istnieje tak wiele par homoseksualnych ? Wszak środowisko jest im przeciwne. Mentalność społeczna jest nastawiona na związki heteroseksualne i tylko takie relacje są traktowane jako normalne. A przynależność do jakiejś grupy społecznej nie musi od razu oznaczać uzależnienia się od jej wpływu. Czasem po prostu tworzą się w nas podobne poglądy i przypina się nam łatkę takiej czy innej ideologii.

Tutaj musze przyznac Ci racje. Kiedy nawet ateista traci bliska osobe i tak zastanawia sie co sie dzieje po jej smierci, bo latwiej jest czlowiekowi myslec, ze owa bliska osoba zostala nagrodzona za dobre czyny, a ukarana za zle, jest to pewna zakotwiczona wiara w wyzszosc dobra nad zlem (zreszta moim zdaniem calkiem sluszna ;) )

Ja na te sprawy patrzę przez pryzmat nieuchronności końca wszystkiego. Nie zastanawiałam się, co się dzieje z bliską osobą po śmierci, bo nie dzieje się nic. Nie ma kar i nagród. Żyjemy teraz, dzieląc się z innymi wiedzą i emocjami. Kiedy umieramy, jedyne co po nas pozostaje, to nasi bliscy i ich wspomnienia o nas. Jeśli udało się nam dokonać w życiu czegoś wielkiego lub strasznego, istniejemy jako mętny obraz osoby ocenionej wyłącznie po jednym, konkretnym czynie. Pitusku, nie wierzę w dobro ani w zło. Są to pojęcia abstrakcyjne, bo ostatecznie dobre jest to, co ogół społeczeństwa uważa za dobre, a złe jest to, co nie podoba się większości.

Ostatecznie, dla mnie sensem są moje starania o to, by żyć w zgodzie z samą sobą i znaleźć sensowny kompromis pomiędzy tym, czego pragnę a tym, co muszę zrobić.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Na forum kolejne, nie mam raczej czasu sie zapisywac ;) Wiesz trzeba sie do studiow przylozyc by nie wyjsc potem na glaba z samymi 3 w indeksie i nic nie znaczacym dyplomem osoby, nie majacej pojecia o czym sie uczyla przez 5 lat :)

Może kiedyś. Byłoby fajnie. :smile:

Jesli chodzi o trendy mody, to droga Dark Matter, mamy tylko pozorny wybor. Idac do sklepu mamy wrazenie dokonywania wyboru, ale tak naprawde nie mamy wyboru, bo wybieramy tylko z tych produktow, ktore sa wystawione, ktore producenci odpowiednio wypromowali.

Z tym muszę się zgodzić, choć wybór istniejącego już stylu z szerokiej gamy styli jakimś wyborem jednak jest. Zawsze mogłam się ubierać jak "legalna blondynka". :tongue: Chyba że wymyśliłabym swój własny styl. :cool:

Nigdy nie podejmujemy w zyciu do konca wlasnych decyzji, zawsze warunkowane sa one od pewnego rodzaju organizacji do ktorych nalezymy od kolyski do grobu (to wcale nie musza byc organizacje formalne) Oczywiscie sa pewne jednostki majace sile przeciwstawiania sie pewnym narzuconym norma. Wlasnie te osoby moga kontrolowac ten system.

Może nie podejmujemy samodzielnie wszystkich decyzji, ale te najważniejsze w naszym życiu jednak należą wyłącznie do nas. Nikt za mnie nie zadecydował w kwestii, gdzie będę pracowała, choć sama sobie nie wybieram obowiązków w pracy. A pracować muszę, by zapewnić sobie jako takie warunki egzystencjalne. Tutaj istnieje swoisty kompromis pomiędzy wolną wolą a elementami przymusu. Za to w przypadku wyboru partnera życiowego nie może być mowy o przymusie. W przeciwnym wypadku, czemu istnieje tak wiele par homoseksualnych ? Wszak środowisko jest im przeciwne. Mentalność społeczna jest nastawiona na związki heteroseksualne i tylko takie relacje są traktowane jako normalne. A przynależność do jakiejś grupy społecznej nie musi od razu oznaczać uzależnienia się od jej wpływu. Czasem po prostu tworzą się w nas podobne poglądy i przypina się nam łatkę takiej czy innej ideologii.

Tutaj musze przyznac Ci racje. Kiedy nawet ateista traci bliska osobe i tak zastanawia sie co sie dzieje po jej smierci, bo latwiej jest czlowiekowi myslec, ze owa bliska osoba zostala nagrodzona za dobre czyny, a ukarana za zle, jest to pewna zakotwiczona wiara w wyzszosc dobra nad zlem (zreszta moim zdaniem calkiem sluszna ;) )

Ja na te sprawy patrzę przez pryzmat nieuchronności końca wszystkiego. Nie zastanawiałam się, co się dzieje z bliską osobą po śmierci, bo nie dzieje się nic. Nie ma kar i nagród. Żyjemy teraz, dzieląc się z innymi wiedzą i emocjami. Kiedy umieramy, jedyne co po nas pozostaje, to nasi bliscy i ich wspomnienia o nas. Jeśli udało się nam dokonać w życiu czegoś wielkiego lub strasznego, istniejemy jako mętny obraz osoby ocenionej wyłącznie po jednym, konkretnym czynie. Pitusku, nie wierzę w dobro ani w zło. Są to pojęcia abstrakcyjne, bo ostatecznie dobre jest to, co ogół społeczeństwa uważa za dobre, a złe jest to, co nie podoba się większości.

Ostatecznie, dla mnie sensem są moje starania o to, by żyć w zgodzie z samą sobą i znaleźć sensowny kompromis pomiędzy tym, czego pragnę a tym, co muszę zrobić.

Moze kiedys zapisze sie na forum o baldurze, jak bede mial wiecej czasu :)

Swoj wlasny styl moglabys wymyslec, ale musialabys miec mase kasy jakas propagandowa tube i duzo specjalistow od marketingu, ktorzy naklonili by sara mase do ubrania sie w dane ubrania bo inaczej nie beda cool :D

Jesli chodzi o wybieranie pracy, to nie jest to do konca Twoj wybor, bo jesli wybierzesz wymarzona prace, a specjalista kadr, nie wybierze CIe na dane stanowisko, to juz wtedy wybierasz cos innego :) Jesli chodzi o wybor partnera zyciowego, to czesto warunkowany jest on pzez cechy nabyte w procesie socjalizacji i czesto wpojone nam. Ale fakt jest tu pewna dowolnsc wyboru. Tak naprawde wszystkie nasze decyzje sa warunkowane tym co wpoilo nam nasze srodowisko. (w grupach przestepczych czlonkom wbija sie w glowe zupelnie inne normy co powoduje podejmowanie innych decyzji) Jesli chodzi o pary homoseksualne to w spoleczenstwach takich jak polskie inaczej to wyglada niz w spoleczenstwach takich jak amerykanskie w ktorych kult konsumpcji zakotwiczany jest od bardzo dawna. Jesli przynalezysz do grupy takiej jak pracownicy firmy przejmujesz jej normy by nie zostac usunieta, zapisujac sie do uczelni wyzszej zachowujesz sie jak studentka, nie jak pracownica (Polecam Gombrowicza "Ferdydurke" )

Dobro i zlo to pojecia wzgledne wynikajace z przyjetych norm, dlatego nie isteieje obietywne dobro i zlo. Ja tez nie wierze w zycie pozagrobowe , a kary i nagrody tez wynikaja z dostosowania lub braku dostosowania do pewnych okreslonych norm grupy do jakiej nalezysz. Jestes studentka i chodzisz na zajecia jak sie oczekuje zdajesz, jak je olewasz wylatujesz :)

Naucz się cytować, bo kolejne posty z zacytowanym całym postem będę wywalał. Zaznaczaj fragmenty, które chcesz cytować, a następnie wstawiaj tagi

. Po cytacie umieszczaj swoją kontrę, tak jest czytelniej.[Tur]

Share this post


Link to post
Share on other sites
sens życia: Poco życ skoro i tak umrzemy.

W takim razie porzuć cały swój dobytek i oddaj na cele dobroczynne. Następnie weź duży kamień i kawał sznura. Udaj się nad najbliższą rzekę. Przewiąż sznur wokół kamienia, a drugi koniec zawiąż sobie na szyi, po czym wrzuć kamień do wody. W skrócie - skoro życie nie ma sensu, po prostu się zabij.

A poważnie - zamiast biadolić jaki to żywot jest bezsensowny - wyjdź na dwór, pójdź na piwo z kumplami/pograć w nogę/na film/poczytaj książkę (niepotrzebne skreślić)...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Życie jest sensem samym w sobie i wystarczy (tak z angielskiego) ENJOY! ;] Co do podrecznikow historii to wystarczy mi bycie w wiki quotach(powiem wiecej! a zamiar to osiagnac ;]);]

Share this post


Link to post
Share on other sites

Guest tomkalon

Wypadałoby na początku zdefiniować pojęcie sensu. Jak na razie wielu mówi o tym samym słowie, ale o innym jego znaczeniu.

Inna sprawa, ze można się zabawić w definiowanie słowa sens, ale warto wtedy podkreślić, że dwie definicje mogą mieć ze sobą tyle wspólnego co zamek z zamkiem (pierwszy w kurtce, drugi średniowieczny).

Edited by tomkalon

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja jestem przekonany, iż życie nie ma sensu, ale jesteśmy na tyle infantylni, że nie możemy tego dostrzec. Próbujemy się uchronić przed tym autodestrukcyjnym stwierdzeniem, chcąc jeszcze bardziej zakopać się w jaskini schematów oraz jasno określonych ścieżek, gdzie nasza własna indywidualność i ?ja? staje się cechą drugorzędną. W rozumieniu dosłownym jesteśmy tak naprawdę tchórzami, którzy zawsze będą dyskutować o tym, co jest za drugą stroną ?muru? życia. Bo prawda jest taka, że z tej podróży i przekonania się o faktyczności doznań i nauk.. już się nie wraca.

Co do sposobu życia to: Być optymistą i żyć według własnej hierarchii wartości ;) Jednakże na jej czele zawsze musi być uśmiech. Nie tylko nasz, ale i drugiego człowieka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest tomkalon

Jak dla mnie życia albo ma sens, albo go nie ma. Pierwszy przypadek zachodzi, gdy istnieje coś po śmierci, gdy życie nie jest skończone, gdy jesteśmy czymś więcej niż częścią losowego świata. Drugi? Epikur napisał: żyj chwilą, nie rozmyślaj o śmierci, nie martw się o nic. Gdy żyjesz, śmierci nie ma. gdy zaś przychodzi śmierć, nie ma już ciebie.

Zapamiętany przez historię? Hmmm... śmieszne. Będą pamiętać moje imię - nazwę, ale mnie już nie będzie. Cóż to za pojęcie, które nie posiada desygnatu? Puste pojęcie. Powiem teraz - wspaniały był ten Khatu Baratu (nazwa wymyślona) i niby, że ten wyraz się z tego powodu ucieszy?

Co do ludzi, którzy uważają, że nie ma żadnego sensu. Choć mamy przeciwne zdania na ten temat, przynajmniej wiemy, że mówimy o tym samym.

Edited by tomkalon

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem życie ma sens tylko dla ludzi, którzy wierzą w Boga. Wierzący mają świadomość tego, że są na ziemi żeby wybrać między dobrem a złem, prawdziwe życie zaczyna sie dopiero po tym wyborze. Myśle że celem naszego życia jest wierzyć w Boga, bo nawet gdyby tak naprawde go nie było to lepiej się umiera ze świadomością, że to dopiero początek a nie koniec naszego istnienia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

gigamat, masz rację. Ateista, nawet jeśli ma jakiś cel na tym świecie, wcześniej czy później bedzie wiedział, że zmarnował swoje życie. dla niego to game over. żadnego "Play again" Ani Load. A dla wierzącego? śmierć to tylko koniec prologu )

Edited by pawelmach

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×