Jump to content
Hut

Sens życia

Recommended Posts

A ja sprawę widzę tak. Otóż czysto biologiczny sens życia polega na przetrwaniu, podtrzymania gatunku itd. Natomiast to co jest dla nas w życiu ważne we własnym zakresie to inna sprawa. Zależąca od wyznawanych wartości, zasad itd. Na to drugie każdy sam musi sobie udzielić odpowiedzi czasami nawet trzeba na to długo poczekać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie wiem co Hut miał na myśli zadając to pytanie. Ja ponownie powiem: dla mnie sens życia to życie w zgodzie z samym sobą. Trzeba siebie akceptować, siebie lubić itp :). mam nadzieje że to zadowoli kolegę Huta zadającego takie strasznie trudne pytania. Swoją drogą to nieładnie tak prowokować pół forum :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Człowiek rodzi się bez sensu życia... W jego początku muszą pomóc mu rodzice, pomóc wskazać drogę. Jednak sam musi odnaleść tą drogę czyli sens życia. Można nie robić nic, nie wierzyć w nic a mieć sens życia. Dla człowieka od strony nauki sens życia to mus przetrwania gatunku. Gdy nie ma sensu życia i człowiek ma siły lub ktoś mu je da wszysko można zrobić. Sens życia zależy od danej osoby dla jednej jest to TV dla drugiego rodzina i przeżycie niezapomnianych wrażeń. Dla jednego stracenie sensu życia to przesolona zupa a dla drugiego utrata bliskiej osoby. Uwążam jednak, że sens jest zawsze niezależnie co się stanie trzeba wszystko przezwyciężyć i iść dalej dumnym z tej nieosiągalnej drogi którą się przed chwilą przeszło. Myśle, że kiedy człowiek sam sobie w mówi ze dany sens utracił to nie ma już ratunku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jaki jestem??

no coz jestem pol na pol:

Lubie ksiazki czytac(3 miesiecznie:) i grac badz w soboty maniaczyc na kompie

Lubie sie uczyc tale tezuprawiam sporty

Jestem dla pyrzjaciol otwarty, winnym zas otoczeniu staje sie zamkniety

wiec nie wiem jaki jestem:/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem życie jest bez sensu. Zapytacie mnie: "po co więc żyję?" .... cóż uważam, że "nie życie" jest jeszcze bardziej bez sensu :>, krótko mówiąc jestem w kropce... Oczywiście ktoś mógłby się przemóc i zrobić ten (głupi, bezsensowny) krok, ale raz że nasz wrodzony strach przed śmiercią (bo jeśli tam nic nie ma, to co nagle łup i....???) oraz niepewność że może coś tam jednak jest po śmierci sprawiają, że nam się tego odechciewa (swoją drogą jeśli sensem życia jest przedłużenie gatunku to dlaczego wśród księży nie występują samobójstwa?{przynajmniej ja o żadnym nie słyszałem} [tak niektórzy się "odnawracają" ale mówię o większości]). Strach i niepewność to jednak siła...

Podsumowując: przerąbane mamy z tym życiem... i używam za dużo wielokropków... :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jaki jest sens życia? Jest jakiś sens w tym chaosie? Nie sądzę....

Ale każdy może próbować go szukać na własną rękę, jak świętego Graala. Może znajdzie, może nie. Niektórym podobno się udało.

Ja...ja nie mam najmniejszego pojęcia, jaki jest sens, znaczenie tego wszystkiego, co mnie otacza, w czym jestem zanurzona....Ale staram się żyć tak, by skrzywdzić jak najmniejszą liczbę osób.

Może pójdzie mi nieźle? A może okaże się, że spartoliłam wszystko? A może znajdę coś innego, inne znaczenie, inne credo?

Mam pytanie...

Jak sądzicie, czy znalezienie celu w tym chaosie, kształtu w tym wszystkim oznacza znalezienie szczęścia? Czy może to dwie różne, oddzielne sprawy?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Każdy inaczej definiuje szczęście. Dla każdego jest ono czymś innym. Trudno jasno określić, co może kogoś uszczęśliwić, choć znalezienie sensu i jasności w życiu z pewnością jest powodem do czucia spełnienia. Oczywiście to też może być dla każdego czymś innym... Zależy kto czego w życiu szuka. Ale to już zbyt wartkie tematy na publiczne dyskusje. Własne życie każdy bada na własną rękę, z innymi może tylko wymienić poglądy i spostrzeżenia.

Edited by Eternith

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jak sądzicie, czy znalezienie celu w tym chaosie, kształtu w tym wszystkim oznacza znalezienie szczęścia? Czy może to dwie różne, oddzielne sprawy?

IMO sprawa wygląda tak. Samo odnalezienie celu bądź jego zarysu to jeszcze niestety nie jest meta w tym naszym pięknym wyścigu co się zwie życie. Metą można nazwać nakreślenie i zarzem spełnienie określonego celu czyli sprawdzenie się w życiu. Bardzo trudny egzamin. Ale jeżeli zaliczymy go zgodnie z tym co sobie zamierzyliśmy można wtedy powiedzieć, że jest to również odnalezienie szczęścia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A jak ten cel się okaże niewłaściwy? Jeśli po zaliczeniu tego egzaminu uznamy, że nie było warto, że nie tak to sobie wyobrażaliśmy? Będzie już za późno. Nie będziemy mogli spróbować jeszcze raz. Wielką sztuką jest odnalezienie prawdziwego sensu. Takiego, z którego na końcu będziemy zadowoleni, choć tak naprawdę cały czas idziemy jak przez mgłę. Nie wiemy, co nas czeka po wykonaniu następnego kroku. A wiele osób nawet o tym nie myśli i idzie na ślepo...

Share this post


Link to post
Share on other sites
A jak ten cel się okaże niewłaściwy? Jeśli po zaliczeniu tego egzaminu uznamy, że nie było warto, że nie tak to sobie wyobrażaliśmy?

To znaczy, że egzaminu nie zaliczyliśmy. Mówiąc krótko coś poszło nie tak. Na to jednak co jest dla każdego z osobna naj na liście wytycznych życiowych każdy musi sobie odpowiedzieć sam. Dlatego cała sprawa jest skomplikowana a jej rozwiązanie często zajmuje sporo czasu. Tak to niestety jest.

Edited by wwl1

Share this post


Link to post
Share on other sites

no cóż krótko i treściwie to ująłeś.Mimo tego można zrobić wiele rzeczy,żeby o tym bezsensie zapomnieć a nawet uczynić go plusem.Bo w końcu brak sensu daje nieskończone możliwości wyboru.I jest fajnie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Życie ma sens- według mnie istniejemy po to, żeby pomagać innym, ich żywot uczynić lepszym i przyjaźniejszym. Ot i co.

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jest jedna z teorii bądź inaczej jedno z założeń sensu bytowania. Sprawa wygląda tak, że każdy ma nieco inne założenia w tejże materii. Teraz pytanie. Czy uda nam się je odkryć i zrealizować? Następna czynność będzie polegała na ocenie naszych poczynań przez coś a może kogoś którego ja nie potrafię zrozumieć ponieważ mam zwyczajnie za małą wiedzę...Bądź też nie potrafię wykorzystać w pełni tego w co mnie uzbrojono.

Share this post


Link to post
Share on other sites
To jest jedna z teorii bądź inaczej jedno z założeń sensu bytowania. Sprawa wygląda tak, że każdy ma nieco inne założenia w tejże materii. Teraz pytanie. Czy uda nam się je odkryć i zrealizować? Następna czynność będzie polegała na ocenie naszych poczynań przez coś a może kogoś którego ja nie potrafię zrozumieć ponieważ mam zwyczajnie za małą wiedzę...Bądź też nie potrafię wykorzystać w pełni tego w co mnie uzbrojono.

Każdy jakieś cale mniej lub wyżej postawione ma, stara sie je zrealizować. Każdy jest uzbrojony w jakieś przypisane mu cechy, to czy nad sobą pracuje to już inna sprawa, ale to własnie one decydują najczęściej czy nam się uda. Są takie wady, które bardzo zmniejszają szanse w spełnianiu marzeń?

"Słomiany zapał" i lenistwo, to chyba najczęściej występujące minusy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Są takie wady, które bardzo zmniejszają szanse w spełnianiu marzeń?

To zależy jaki cel sobie ktoś obierze i zarazem jakimi dysponuje cechami, predyspozycjami aby go osiągnąć.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Są takie wady, które bardzo zmniejszają szanse w spełnianiu marzeń?

To zależy jaki cel sobie ktoś obierze i zarazem jakimi dysponuje cechami, predyspozycjami aby go osiągnąć.

Lenistwo? Przeszkadza w większości, tak mi się wydaje. Chociaż pod jego wpływem cele moga stawac sie tez mniejsze i mniejsze....

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to wyobraź sobie teraz oto taką sytuację. Jestem gościem o zacięciu humanistycznym i obieram sobie teraz cel zostania wielkim matematykiem. IMO nic z tego nie będzie. Oczywiście mogę się nauczyć na pamięć przykładów itd ale jeśli nie będę miał do tego predyspozycji to drugi Pitagoras ze mnie się nie wykluje. Proste. Przerobiłem to na własnym przykładzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

No właśnie. Każdy powinien wystrugać sobie w swoim zakresie swój własny cel ukierunkowany na swoje indywidualne cechy, predyspozycje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Guest TeBeG

A ja ciągle odnoszę wrażenie, że mylona jest przyczyna ze skutkiem. Może dlatego, że to ja się mylę ;)

IMO nie żyjemy po to, by przekazac dalej swoją pulę genów. Po prostu osobnicy, którzy mieli w genach wzmiankę o "przedłużaniu gatunku" lub coś w ten deseń, przetrwały, a te bez owej wzmianki - nie. Ot. Czyli: nie żyjemy po to, by przekazac geny dalej, a dlatego, że nasi pra(...)dziadowie mieli ową wzmiankę i przekazali ją nam.

Zaś EGM już wspomniał, że zanim się zacznie rozmyślac na temat sensu życia, ów sens trzeba zdefiniowac, lub chociaż ogólnie nakreślic.

Swoją drogą - mnie naprawdę nie zależy na tym, by moje życie miało tzw. głęboki sens - chodzi mi o dusze, zbawienie itp. Jeśli umrę i się okaże, że po smierci jest "nic", nie przejmę się tym... ekhm, bo mnie nie będzie. Zaś jeśli jakiś Bóg istnieje, ja nie widzę możliwości odkrycia go (czy może lepiej: odróżnienia go od innych), dlatego nie staram się życ wg zasad jakiejś świętej księgi.

Swoją drogą II - bawi mnie i przeraża, że tak wiele tzw. "tęgich" głów rozmyśla nad sensem istnienia i innymi tego typu problemami, zamiast pomyślec o głodzie naświecie, wojnach religijnych i sposobach ich rozwiązania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
IMO nie żyjemy po to, by przekazac dalej swoją pulę genów. Po prostu osobnicy, którzy mieli w genach wzmiankę o "przedłużaniu gatunku" lub coś w ten deseń, przetrwały, a te bez owej wzmianki - nie. Ot. Czyli: nie żyjemy po to, by przekazac geny dalej, a dlatego, że nasi pra(...)dziadowie mieli ową wzmiankę i przekazali ją nam.
O, to coś nowego w biologii. Filozofia filozofią, ale wymyślanie sobie dowodów biologicznych to już lekka przesada... Nauka to też taka dyscyplina, gdzie nie ma miejsca na "IMO". Albo coś jest, albo czegoś nie ma... Edited by keeveek

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest TeBeG

Napisałem "IMO", bo to tylko moje przypuszczenia. "Wymyślanie dowodów biologicznych"? Na co? Co ja chciałem udowodnić? o.0 Ja napisałem tylko, że wg mnie organizmy żywe nie mają odgórnie narzuconego rozmnażania jako celu życia, tylko że osobniki, które dążyły do rozmnażania, przetrwały - co wydaje mi się bardzo logiczne.

A w nauce jest miejsce na "IMO". Teoria ewolucji była (czy wciąż jest?) teorią, czyli "In Darwin's Opinon" coś takiego istnieje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mówiłeś o jakiejś "wzimance" w genomie, co jest 'zmyślaniem dowodów'. Instynkt przetrwania ma każdy organizm, niezależnie od genomu, zarówno na płaszczyźnie jednostki jak i własnego gatunku. Każdy osobnik dąży do rozmnażania (no, poza anomaliami), a przetrwali najsilniejsi. To tyle, żeby nie przedłużać offtopicu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trzydzieści dziewięć, 39 tak. Właśnie ta liczba. Ta liczba to numer postu wyrażający sens życia.

Ale najpierw zbije troszkę wasze argumenty :tongue: . Sensem życia jest przedłużenie gatunku. Ciekawe, ale jaki sens ma przedłużenie gatunku. Co przez to zyskamy ? Kolejnego osobnika który też będzie musiał przedłużyć gatunek ? Takie stwierdzenie jest raczej antonimem życia. Jeżeli rozmnażalibyśmy się nie dając miłości, kto potrafiłby tą miłość ofiarować ? Narodziłby się nowy Hitler, Stalin lub inny morderca, tyran itd. To nie ma sensu. Na szczęście jest odpowiedź: "Hymn o Miłości" - św. Paweł z Tarsu :

"Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym." (fragment: 1 Kor 13, 1-13)

Czy da się lepiej wyrazić znaczenie miłości ? Myślę, że nie.

Biologiczny sens życia... nie ma sensu. Więc jaki jest sens tego życia. Uważam że, wbrew wielu opiniom i wypowiedziom na forum, jest jeden jedyny sens życia. Miłość. Każdy człowiek powinien żyć tak, aby innym żyło się lepiej. Czyli aby ludzie byli szczęśliwi. Szczęście. Na obronę przed anty teistami i ateistami powiem, że ten sens życia odkryto daawno przed Chrystusem. Dokonał tego bodajże Platon.

A więc: Żyjmy tak, aby innym chciało się żyć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×