Jump to content
Guest CRD

Fallout (seria)

Recommended Posts

Otóż to - F2 i FNV może nie działy się bezpośrednio na terenie państw, ale gdzieś tam były. Zadania jakie wykonywaliśmy czasami były uzasadniane tym co dane państwo zrobiło. W samo F2 nie grałem, ale wiem, że już o RNK była tam mowa. Za to w FNV dało się odczuć, że oto wróciła państwowość z całą swoją biurokracją, ale też względnym bezpieczeństwem na kontrolowanych przez siebie terenach.

Tak poza tym - Bethesda mogła chociaż napakować do F3, w miastach, więcej NPC z którymi może nie da się pogadać, ale przynajmniej robiliby sztuczny tłum, by bylo poczucie, że wchodzi się do miasta, a nie do przystanku karawany (patrz: Rivet City, Megatona, Republika Dave'a).

Pozwolę sobie ponowić pytanie odnośnie pancerzy, z mojego poprzedniego postu. Jest coś takiego w F4? Albo mody chociaż?

Share this post


Link to post
Share on other sites
26 minut temu, halinaeu napisał:

Zamierzam się zaintersować falloutem

 

czy powinienem zacząć od tego pierwszego? 

Czy mogę grać od razu od 3 ?

To zależy co oczekujesz od gry. Jeśli starsza grafika i tona tekstu Ci nie straszna, to F1 jest must have. Jeśli cieszy Cię myśl by pograć obliviona z karabinem to F3 jest Twoim wyborem. Jeśli chodzi o fabułę to nie ma wymogu przejścia dwóch poprzednich części by dobrze się bawić nie czuć się zagubionym w kolejnych odsłonach (przygodę równie dobrze możesz zacząć F:NV i F4 bez zapoznania się z innymi tytułami i się odnajdziesz w świecie).

Edited by Airoder
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli chcesz zagrać w F:NV to wypada przejść pierwsze dwie części. Wypada, ale nie trzeba. Jest sporo nawiązań, aczkolwiek zazwyczaj można dopytać NPCa o co mu chodziło i wtedy nawet gier przechodzić nie trzeba.
Tak poza tym, F:NV to prawdziwy RPG z widokiem pierwszoosobowym. Rozwój postaci nie opiera się głównie na tym, by mocniej bić. Dużo zależy od retoryki i Charyzmy. Inteligencja i wysokie poziomy różnych umiejętności pozwalają na pójście inną drogą dialogową, która zazwyczaj owocuje bardziej satysfakconującym zakończeniem opowieści.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Cytuj

Charyzma w Fallout 1 powyżej 6 jest 100% marnotrawstwem

A gdzie w ogóle charyzma jest ważna? Anie nie wpływa na dialogi ani na nawet na liczbę towarzyszy jak to jest w F2. Charyzma to typowy dumpstat.

Cytuj

szczęściem 2 i nie ma na mnie mocnych

Ja w F2 kiedyś grałem takim szczęściem i później trochę żałowałem bo czasem wybuchała mi broń i częściej miałem krytyczne faile w czynnościach (lockpick, repair). Też myślałem że to dumpstat ale teraz jednak do 2 go nie obniżam.

Cytuj

Percepcja faktycznie nie jest aż tak istotna

Jeżeli chodzi o prawdopodobieństwo trafienia to owszem. Ale PE wpływa też na zasięg widzenia (strzału) i współgra z zasięgiem samej broni. Nie pamiętam dokładnie jak to było (w necie są materiały) ale zasada jest taka że dla postaci zasięgowych nie powinno się brać PE poniżej 7.

Cytuj

Co za bełkot. Raz, bo sensowność jest bardzo duża (to gra i jest różnica między "sensownością", a "realizmem"), w końcu gdyby nie ten brak realizmu zginęlibyśmy od pierwszego celnego strzału z broni większego kalibru i gra nie miałaby sensu, a dwa ze względu na pogrubiony tekst zacytowany wyżej.

Miała by sens tylko musiałaby mieć jeszcze o wiele bardziej rozwinięty system turowy, wywalone pancerze i wtedy nazywała by się już Fallout Alliance 2  : P  :)

 

Ja ostatnio w końcu przeszedłem Fallout Tactics i wczoraj F1.

FT niestety cierpi bardzo ze względu swojej "hybrydowości" i gdyby miał system walki dopieszczony w którąkolwiek stronę (RT lub tury) to byłaby naprawdę fajowa gra taktyczna. A tak tryb turowy z F1/F2 jawnie nie nadaje się do walki drużyną. Jest po prostu zbyt archaiczny żeby mógł być ciekawy taktycznie - są o wiele lepsze.

A tryb RT bez czegoś takiego jak planowanie ruchów (jak w Ghost Rcon czy Rainbow Six) lub kolejkowania akcji albo PRZYNAJMNIEJ aktywnej pauzy które by pozwoliły drużynie zsynchronizować działania sprawia że po skończeniu gry będziemy mieli mniej włosów na głowie.

 

Natomiast w F1 grało mi się świetnie. I nie, nie jest to nostalgia (F1 grałem raz i krótko) ani przywiązanie do serii (nie jestem jej fanatykiem). Po prostu bardzo przyjemnie mi się grało. Jedyny zarzut miałbym do triggerów. Są słabo rozpisane i niektórych zadań nie zrobiłem bo ich po prostu nie dostałem. Choćby sprawa Killiana. Jeżeli nie wtrącimy się przy ataku na Kiliana to nie dostaniemy opcji dialogowej pomimo że zarówno strażnik, jak i szeryf wspominają o kłopotach z Gizmo i moglibyśmy sami o to zapytać. Można to zrzucić na brak zaufania ale wtedy powinna być taka opcja dialogowa a nie że gracz się nie domyślił żeby ubić napastnika samemu. Tym bardziej że istnieje bug który powoduje czasem że pomimo że obronimy Kiliana i nie draśniemy nikogo innego to Killian po walce nas aresztuje tak jakbyśmy zabili zwykłego obywatela.

Ale ogólnie świetna gra.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przechodziłem F1 ze 4 razy i nigdy nie miałem problemów z questem Killiana, ale faktycznie niektóre quest triggery były... dziwne. Choćby ten gdzie z Necropolis zabierają nas prosto do Military Base. Teraz to może już nikogo nie dziwi, ale grając w to za pierwszym razem 15 lat temu bardzo mocno się zdziwiłem, że gra mnie rzuca (co się później okazało) do jednej z końcowych miejscówek. W tedy myślałem że tak ma być i to jedyny sposób na ukończenie gry, więc jakoś sobie poradziłem :D 

Co do Tacticsa, to w pewnym momencie miałem po prostu zaznaczoną drużynę i traktowałem to jak RTS - do przodu i strzelać do wszystkiego. Tury włączałem tylko na silniejszych wrogów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jest więcej kłopotów z triggerami. Np. za nic w świecie nie mogłem znaleźć questu z buntownikami w V13. Nie było nikogo oburzonego. Próbowałem przed i po oddaniu modułu do wody.

W 2 mieście miałem też problem z zadaniem z antidotum. Nie pamiętam o co chodziło ale skutek był taki że choć miałem ogony to nie było opcji żeby ich oddać. Jak jeszcze raz wczytałem i rozwaliłem je tym razem poszło.

Ponadto niektóre opcje dialogowe znikają jeżeli w nieodpowiedniej kolejności się zapytasz o rzeczy. Np. są 2 do wyboru, wybierasz drugą opcję, wracasz do pytań i już o pierwszą się nie zapytasz. Dziwne.

 

Co do FT - robiłem tak samo. Tury tylko w cięższych chwilach ale i tak czasem było kiepsko. Jak by można było np. wcisnąć pauzę i każdemu wydać rozkaz zajęcia wskazanej mu pozycji czy postawy. W rezultacie efektywnie możesz sterować max 2-3 postaciami bo nie ogarniesz 6 żeby wykonywały na raz rozkazy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

A cóż to? Już tyle czasu minęło od informacji o Fallout 76 i jeszcze nikt nie narzeka ? Co jest z wami ? :D
Trudno... zacznę ja.

Jeśli fallout 76 (w ogóle 76 - ocb.. czuję się jakbym pisał z roku 2114 i bethesda wydała już poprzednich 75 falloutów :D) faktycznie będzie online i będzie można spotykać ludzi i się strzelać i się kilim to będzie be, ponieważ:

1) W dobie wszystkiego online, coop, battle royale, multi, team itd itp - Fallout był miłą odskocznią. Iście singlowy tytuł gdzie bez pośpiechu można sobie było przemierzać pustkowia i zgłębiać fabułę, dozbrajać się, gawędzić z NPCami, cieszyć się ze znalezionej paczki amunicji itd.

2) Jakoś mi nie pasuje, że 1000 innych graczy będzie zwiedzać to co powinno być do zwiedzenia MOJE i tylko moje :)

3) Mikrotransakcje i inne pierdoły związane z grami online... DLC z nowymi dywanami do bazy ?

4) Milion nolife-ów mogących sobie pozwolić na granie 15h na dobę, którzy to z radością będą mordować ludzi z obowiązkami związanymi z dorosłym życiem :)

Nie będę tu marudzić, że Fallout skończył się na 2 części itd.. Klimat postapokaliptyczny, sama idea gry, bronie, przeciwnicy itp. sprawiają, że przyjemnie grało mi się we wszystkie części.
Zawsze miło było wskoczyć do tego świata... ale SAMEMU... raczej nie będę chciał do niego wskakiwać gdy już będą tam inni.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fallout 76 wygląda na naprawdę obiecujący, mimo że większość gier wyświetlanych na E3 wygląda tak samo, ale nadal jestem podekscytowany dla każdego z nich.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fallout 76 ma ciekawe założenia, ale już wydano podobną grę, która nazywała się Rust. Jakość gry na pewno będzie lepsza, ale można zobaczyć, jak w praniu będzie wyglądać to wspólne granie. Z tego powodu mam kilka obaw:

1) Atomówki. Idealny materiał dla grieferów, którzy z chęcią będą negocjować ze swoimi ofiarami, aby nie rozwalono ich domostwa. Pewnie i tak ostatecznie atomówka poleci.

2) Grający solo są praktycznie bez szans. Jak mają sobie poradzić z zorganizowaną grupą, która będzie nawalać ze wszystkiego aż gracz padnie.

3) Nie wiadomo ile osób będzie jednocześnie połączonych ze sobą i jak będzie wyglądać przenoszenie między serwerami ze swoimi domkami.

4) Czy log out nie będzie idealnym sposobem uniknięcia porażki?

Oprócz tego mam 2 DUŻE zastrzeżenia:

1. Na jednym ze screenów widać osobę ubraną w Advanced Power Armor, który powstał w laboratoriach Enclave. Problem polega na tym, że Fallout 76 ma miejsce 25 lat po wojnie, czyli 2102, a pierwsze prace nad pancerze zaczęły się w.... 2198 roku.

2. No i dlaczego jest tak zielono? W każdej części ilość zieleni jest znikoma (nie licząc F4, ale on rozgrywa się ponad 200 lat po wojnie, więc mogło trochę odrosnąć), a tutaj okazuje się, że po 25 latach miast pustyni, rośnie sobie sporo drzewek (które powinny zostać zmiecione przez falę uderzeniową). Czyżby wygląd pustkowi znany w Fallout 1, 2 czy 3 był zasługą graczy?

@AdeKK

Jeszcze New Vegas był dobry i miał ducha 1 i 2. Polecam ograć.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Scorpix

Oczywiście w New Vegas grałem świetny tytuł :)
Jako, że klimat Fallouta mi bardzo odpowiada to grałem i ukończyłem wszystkie części.
Aktualnie bawię się w tego znanego moda fallout 1.5 - ale brak czasu skutecznie mnie od tego grania odciąga także jestem pewnie gdzieś w 1/3 może 1/2 :)

Wspomnianego wcześniej Fallout 76 chyba trzeba traktować jako swoisty spinoff.. powiedzmy "dla chętnych".
Mocno odrzuca mnie ta online'owość. Jak się chcę postrzelać to sobie pogram w Counter Strike:GO, Fortnite czy PUBG

Absolutnie też nie twierdzę, że F76 będzie lipny... Pewnie znajdzie wielu fanów.
DLA MNIE natomiast połączenie świata Fallouta ze strzelanką online (lub jakkolwiek inaczej to nazwą) jest pomyłką i godzi w sposób w jaki ja lubię grać jeśli chodzi o cykl Fallout.
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam, nie jeste fanem serii Fallout. Pierwsze dwie odsłony ominęły mnie gdyż nie przepadam za klasycznymi rpgami w rzucie izometrycznym. O "trójce" słyszałem, że to trochę taki Oblivion w postapokaliptycznym świecie i to mnie skusiło. Grało się mi całkiem przyjemnie przez pierwsze kilka godzin ale jednak dość szybko się znudziłem. Po prostu nie znalazłem czegoś co by mnie zmotywowało do ukończenia tej gry. Równie mocno zniechęcało mnie wysypywanie się gry do systemu z którym tak na prawdę do końca nie udało się mi wygrać. Jak to jest z New Vegas? Co chwilę gdzieś ktoś poleca by w to zagrać tylko boję się się, że odbiję się po kilku godzinach tak samo jak od "trójki". Są w tej odsłonie jakieś znaczące zmiany w stosunku do poprzedniczki? Oglądałem jakieś materiały na youtubie i wygląda mi to po prostu na tą samą grę tylko w nieco innym otoczeniu. No i najważniejsze. Jak tam jest z bugami? Też są takie problemy z wysypywaniem do systemu? Bo jeśli będę się musiał tyle samo namęczyć żeby się nie wysypywała co kilkanaście minut to podziękuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fallout: NV powstał na tym samym silniku, co Fallout 3, więc pod względem graficznym zbyt wielkiej różnicy nie ma. Z bugami już jest lepiej, aczkolwiek czasem się zdarzają. Do systemu wywaliło mnie chyba tylko raz, a mam przegrane ponad 70 godzin. Taki urok tego silnika.

To co wyróżnia New Vegas to fabuła i świat, które są o wiele lepsze od tych z 3. Dość powiedzieć, że niektóre postacie poboczne mają więcej charyzmy niż główni NPC w Fallout 3, częściej korzysta się z umiejętności pobocznych jak speech, repair, science czy lockpick, aby omijać walkę lub naprawiać systemy (w tym obronne). Początek jest nieco nudny, ale z czasem gra coraz bardziej się rozkręca. Dodatkowo o ile w 3 granie nie do końca miłą postacią było w dalszym etapie nudne, to w New Vegas cały czas mamy możliwości trollowania ludzi i wpychania ich do śmiertelnych pułapek lub sytuacji (np. możesz wmówić niewolnikom, że rozbroiłeś ładunki w zamku, co jest nieprawdą :) ).

Powiem tyle. O ile od Fallout 3 i 4 oraz Skyrim mocno się odbijałem po maksymalnie 5 godzinach, to od Fallout: New Vegas czasem nie mogłem się oderwać.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słaba grafika nie jest dla mnie problemem. Mam obecnie sprzęt, który pozwala mi odpalić gry, które wyszły gdzieś do 2013 roku (z paroma wyjątkami) więc obce są mi fajerwerki wizualne :D. Czasem też wracam do tytułów pokroju Gothic 3 czy Fable i grafika mi tam nie przeszkadza. W Falloucie 3 też nie miałem z nią problemu mimo, że już byłem po ponad 100 godzinach ze Skyrimem. Przeszkadzało mi tam, że po tych kilku godzinach przyłapałem się na tym, że kompletnie nie chce mi się wykonywać kolejnych zadań i poznawać tajemnic tego świata a to przecież jedna z najważniejszych rzeczy w grze rpg. Jeśli więc jak piszesz Scorpix , te elementy zostały poprawione to mi wystarczy do szczęścia :) . Choć zastanawiam się czy postapokalipsa to po prostu nie moje klimaty bo teraz uświadomiłem sobie, że nie ukończyłem nigdy żadnej gry w tej stylistyce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na pewno znajdźki w F:NV są dużo przyjemniejsze (bo to nie są bibeloty, tylko przydatne przedmioty, np. Medyczny Pancerz Wspomagany), a gra nie operuje skrajnościami w narracji, a wymusza na tobie dostrzeżenie szarości. Przyznam się, że głównego wątku fabularnego nie ukończyłem, ale to dlatego, że po nim nie da się grać dalej, po prostu gra się kończy. Za to dodatki zaliczyłem wszystkie - było warto.

A i obowiązkowo musisz zmodować tę grę. NVSE i Project Nevada to obowiązkowe pozycje na liście gracza F:NV. Nie żeby gra była nudna sama w sobie, problem jest w słabym zbalansowaniu walki za pomocą broni palnej (o energetycznej się nie wypowiem). Project Nevada to balansuje, dzięki niemu samo strzelanie jest przyjemniejsze, a to na trybie Hardcore jest bardzo ważne (amunicja wtedy ma swoją wagę, Stimpaki leczą powoli, nie od razu, a jak rozwalisz kończynę to musisz iść do lekarza lub mieć pod ręką Torbę Lekarską).

W ogóle, ta gra nie ma sensu, jeśli nie grasz na trybie Hardcore.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@kisiel231 przy pierwszym podejściu do gry zawsze wolę grać bez modyfikacji (tak robiłem z Oblivionem i Skyrimem, dopiero za drugim podejściem wiedziałem, które elementy chcę zmodyfikować) ale balans broni zainstaluję :) . Nie wiem jakie są poziomy trudności tam ale zwykle przy pierwszym podejściu gram na normalnym poziomie ( czy tam średnim czy jak to się nazywa zależnie od gry, w każdym razie na na najniższym ale też nie najwyższym). Parę razy rzuciłem się od razu na wysoki poziom i miało to fatalny skutek gdyż rozgrywka frustrowała mnie zamiast sprawiać radość. Daleko mi do hardkorowego gracza. Najwyższe poziomy trudności zostawiam dla gier, które już dobrze znam i wiem, że dam radę. W wypadku nowej gry wolę grać na takim gdzie co prawda zdarzy mi się zginąć ale nie będzie to nagminne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odpal na trudnym i "Jestem Hardkorem" (tak, to oficjalna nazwa tego trybu w polskiej wersji językowej, na szczęście tylko kinowej), to chyba dwa oddzielne tryby, ale może się okazać, że to "JH" jest po prostu najtrudniejszym poziomem. Inaczej gra jest za łatwa, ponieważ była projektowana na konsole, gdzie wycelowanie jest trudniejsze, w związku z czym osłabiono mocno celność botów na średnim i dużym dystansie. Na małym są zabójczy niezależnie od poziomu trudności. PN to tylko odrobinę naprawia, ale rewolucji nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@kisiel231 bardzo dawno nie grałem w żadną strzelankę więc mój poziom strzelecki nie odbiega wiele od konsolowców :D. Poza tym poczytałem trochę o trybie "Jestem Hardkorem" i występowanie głodu, zmęczenia i odwodnienia nie jest tym czego potrzebuję w grze. Survival to nie moja bajka :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tutaj nie chodzi o sam survival, a o wpływ dodatkowych czynników na statystyki. W starych, izometrycznych RPG łatwiej było wprowadzić współczynniki, które dodawały lub odejmowały punkty w statystykach postaci gracza. Ale w pierwszoosobowych grach akcji/RPG trudno było to w ten sposób uzasadnić, bo choroby trwałyby parę godzin maksymalnie, a leczone byłyby jedną pigułką lub wizytą u lekarza (która ani nie jest droga, ani trudna do odbycia). Stąd pomysł na "survival". Żeby umrzeć z tego powodu trzeba się mocno postarać, a dbanie o dobre nawodnienie, wyżywienie i poziom radiacji postaci nie jest trudne. "Jestem Hardkorem" rozbudowuje mechanikę gry, ale nie czyni jej trudną do opanowania. Ja sam ani razu nie zagrałem na innych trybach. Ba! Specjalnie szukałem modyfikacji, które podniosą poprzeczkę.

Model strzelania jest bardzo prosty, ogarniesz po paru minutach (tylko zmiana amunicji na początku jest denerwująca, bo zajmuje ci jeden slot klawiszowy, a nie da sie tego zmienić).

I powiem tak, pancerze metalowe, w tej grze, przeciwko broni palnej są OP. Dokładnie takie, jakie powinny być. Ciężkie, ale niskokalibrowa amunicja nic ci nie zrobi, bo nie przejdzie Progu Obrażeń.

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Arlekin napisał:

@kisiel231 bardzo dawno nie grałem w żadną strzelankę więc mój poziom strzelecki nie odbiega wiele od konsolowców :D. Poza tym poczytałem trochę o trybie "Jestem Hardkorem" i występowanie głodu, zmęczenia i odwodnienia nie jest tym czego potrzebuję w grze. Survival to nie moja bajka :D

A kiedyś przy starych Rpg typu Baldurs Gate pojawiał się komunikat "Twoje postacie nie potrzebują jeść, ale ty musisz;)" . Tu jest odwrotnie:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy tak odwrotnie to bym się kłócił :). Rzecz w tym, że ten system nie wymusza pożywiania się, picia i snu co 5/10 minut. Może co 20/30 minut, a to można zmienić modyfikacjami (Project Nevada chyba to umożliwiał). Dodatkowo potrzebę snu można zbić wieloma używkami - byleby bez przesady, bo można wpaść w uzależnienia - lub pożywieniem, np. NukaCola albo SunsetSarsaparilla. Oba ww. trunki walają się w świecie gry w ilościach hurtowych i można je znaleźć na trupach przeciwników. Ilość tego typu przedmiotów, respiących się na przeciwnikach, również da się ustawić w Project Nevada.

Edited by kisiel231

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zastanawia mnie jak to jest z fabułą w wypadku New Vegas. Historie w poszczególnych częściach są ze sobą powiązane? Dużo ciekawych wątków się traci jeśli nie grało się w poprzednie odsłony?

Share this post


Link to post
Share on other sites

W New Vegas jest trochę odwołań do 1 i 2, ale nie są to istotne rzeczy, które są istotne do dobrej zabawy. 3 dzieję się na wschodnim wybrzeżu, więc nie ma tam żadnych powiązań z NV.

Nawet jeśli umknie Ci jakiś smaczek, to w tej grze na tyle dużo ciekawych wątków, że nie będzie Ci to przeszkadzać.

Jakbyś chciał wiedzieć coś więcej, to napisz w tym temacie, co Cię interesuje.

Edited by Scorpix

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...