Jump to content
Guest Qn`ik

Unia Europejska

Recommended Posts

Prędzej czy później taka federacja przerodziła by się w twór zwany "Stany zjednoczone Europy", a to była by po prostu katastrofa. Ktoś spyta - skoro USA jest jednym spójnym narodem, to czemu w Europie miało by się nie udać? Odpowiedź jest prosta - aby tworzyć federacje, Unię czy jakiekolwiek bliższe zespojenie narodów potrzebny jest element który by je łączył i trzymał w kupie, może to być wspólny język, kultura lub religia. Jak widzimy w większości stanów juesej występuje ten jednolity element, u nas nic ze sobą nie współgra. Dla mnie takie combo w Europie jest skazane na porażkę, jestem za suwerennością Narodów, a takie zbliżanie się będzie tylko powodowało zatracanie naszych tradycji itp. Współpraca - oczywiście, jak najbardziej, ale ograniczona do pewnego stopnia. Nikt nie powinien nam narzucać "z góry" co możemy jeść, czym chcę się truć i jakich żarówek mam używać, to po prostu absurdy. Największym jest forsa wyrzucona na ekologię i walkę z globalnym ociepleniem, co do którego nie ma pewności czy powstaje naturalnie czy poprzez działania człowieka. Unia to jeszcze więcej biurokracji, więcej stanowisk do obsadzenia i więcej kasy do zmarnowania.

Link to post
Share on other sites

Ja myślałem raczej o tworze przypominającym senat z gwiezdnych wojen. Każdy naród jest suwerenny i może zgłaszać swoje postulaty w senacie. Każdy ma swój głos i swojego przedstawiciela na arenie międzynarodowej. Taka ZFZ - Zjednoczona Federacja Ziemi. ;) Jednocześnie każdy kraj miał by swoją własną politykę wewnętrzną i zapewnioną odrobinę prywatności. Jednocześnie musiał by być kontrolowany odgórnie żeby komuś nie przyszedł do głowy pomysł urządzania jakiejś rewolucji aczkolwiek ta kontrola mogła by sie ograniczać do kontroli militarnej.

Link to post
Share on other sites

"Odrobinę prywatności"? Powiedz mi z jakiej racji mamy oddawać im większą część tej prywatności? Z jakiego powodu? Podajesz przykład z gwiezdnych wojen, a chyba dobrze wiesz jak ten senat działał (początek Mrocznego Widma, bezradność i niekończące się debaty na temat agresji na Naboo) i jak ten senat skończył. Nie rozumiem czemu dobrowolnie mamy oddawać siebie nie zyskując praktycznie nic w zamian. Unia nie działa już tak jak na początku, chyba nikt się już nie łudzi, że ma na celu nieść pomoc i służyć czemuś dobru. http://wpolityce.pl/polityka/156116-zaufanie-do-ue-spadlo-do-najnizszego-poziomu-w-historii-tej-organizacji

Link to post
Share on other sites

chyba nikt się już nie łudzi, że ma na celu nieść pomoc i służyć czemuś dobru.

Jak ja kocham takie gadanie - Unia zła, bo "suwerenność", bo "głupie prawa" (przy których okazji podawane są w kółko te same zmitologizowane już przykłady z bananami i żarówkami), bo tralala.

Unia niczego dobrego nie zrobiła? A dotacje? A otwarte granice? A burzenie murów między ludźmi różnych narodowości? Jasne, że nie są to rzeczy dające efekty natychmiast, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - ale ich skutki już możemy odczuwać - choćby młodzież jeździ gdzie chce, jak chce, z kim chce. Osiedla się podobnie. Ludzie się poznają - nie jest egzotyką mieć kumpli w Niemczech, Francji, Hiszpanii. To mało? Nieporozumienia na tle narodowościowym od wieków były przyczyną konfliktów na naszym kontynencie, a UE pozwala te różnice oswoić. I robi to od kilkudziesięciu dopiero lat, co jest czasem stanowczo zbyt krótkim, ale wystarczającym, by pewne drzwi otworzyć. Także gadanie, że UE to samo zło jest świadectwem braku zrozumienia jej idei.

A że nie jest to proces bezbłędny? Ba, a który kiedykolwiek był? Jak każdy wielki twór polityczne ma swoje za uszami i jej krytyką jest rzeczą potrzebną i dobrą. Ale krytyka, a nie autorytarne stwierdzenia: "złe, wyburzyć". Z takim podejściem niczego nigdy jeszcze nie zbudowano.

  • Upvote 8
Link to post
Share on other sites

Warto też nadmienić, że powinniśmy dość ostrożnie się na ten temat wypowiadać z naszego punktu widzenia. W końcu w Unii Europejskiej jesteśmy bardzo krótko, na dodatek większość czasu, jaki w niej spędziliśmy przypada na tzw. kryzys. Jednakże patrząc z perspektywy lat (od początku istnienia UE), to widzę więcej "plusów dodatnich", niż "ujemnych". Oczywiście, wiele mi się nie podoba (biurokracja w UE, to przykry żart), ale jest przynajmniej ktoś, kto potrafi powiedzieć "hola! co wy robicie!" w przypadku, gdy nasz rząd podpisuje hańbiącą umowę na gaz z Rosji.

  • Upvote 5
Link to post
Share on other sites

@Quetz

Jak ja kocham takie gadanie - Unia zła, bo "suwerenność", bo "głupie prawa" (przy których okazji podawane są w kółko te same zmitologizowane już przykłady z bananami i żarówkami), bo tralala.

Szczerze mówiąc, to nie spotkałem się jeszcze z osobą, która by tak mówiła i nie byłaby laikiem w kwesti tworzenia prawa, jego obowiązywania, konstrukcji aktów czy rozumienia danych pojęć.

Unia niczego dobrego nie zrobiła? A dotacje? A otwarte granice? A burzenie murów między ludźmi różnych narodowości?

Dodajmy do tego bardzo bogate orzecznictwo TSUE, które ma bezpośredni wpływ (nie zawsze, ale nawet gdy nie ma wpływu bezpośredniego, to jest bardzo szanowane przez wymiary sprawiedliwości) na porządki prawne i pozwala na wypracowanie rozwiązań zgodnych z prawem tam, gdzie ludzie stali zwyczajnie w przegranej pozycji w konflikcie z różnymi przedsiębiorstwami (jak jednak widać, Steam, Blizzard i inni i tak mają w nosie orzecznictwo, zatykają uszy i udają, że nie słyszą, na dodatek łgając; mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu). Z drugiej strony, UE ma też swoje za uszami, jak np. próby podciągania krytyki feminizmu pod mowę nienawiści - być może trafię za dekadę do więzienia za bycie "mizoginem" i "pochwalaczem gwałtu" tongue_prosty.gif

  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites

NATO to co innego. To pakt militarny suwerennych państw, a nie jakiś utopijny projekt polityczny, "pomnik pychy lewicowych intelektualistów" (Margaret Thatcher). Po drugie pisał również o armii na samym kontynencie i ten pomysł mi się absolutnie nie podoba.

Napiszę jeszcze raz (nieco dopisując):

1. Wspólna armia byłaby niejako "podzielona" na dwa segmenty:

a) (raczej) małe "siły ekspedycyjne" - te byłyby pod kontrolą Brukseli;

b) zdecydowanie większe "siły obrony państwowej" (czy, jak kto woli - "terytorialnej") - te byłyby kontrolowane ze stolic poszczególnych państw (w naszym przypadku - z Warszawy).

2. Niezbędne minimum w ujednoliceniu (choć, jak już napisałem - nie do końca) polityki zagranicznej (potrzebne chociażby dla wysłania sił ekspedycyjnych - czy, jak kto woli, "pokojowych").

Link to post
Share on other sites

Czemu Unia Europejska nie jest już tak efektywna jak kilkadziesiąt (nawet kilkanaście) lat temu? Jak było tam 10, czy choćby 15 państw, to łatwiej było się w mniejszym gronie dogadać. Obecnie po dołączeniu Chorwacji jest już 28 krajów, a więc prawie 2 x więcej niż było w 1995 roku. Do tego kolejne państwa, które dołączały były krajami głównie biednymi wymagającymi pomocy z państw bogatszych. Dostrzegam ogromny dysonans w wypowiedziach polityków, a także osób, które domagają się szybkich działań od UE. Cały czas krzyczą, że Unia odbiera nam suwerenność, ale gdy czegoś nie robi, bo nie ma zgody innych to jest lament, że UE znów pokazała swoją słabość. Tylko, że gdyby inni przeforsowali pomysły, które nam nie odpowiadają, to od razu podniosłyby się głosy "Zła Unia znowu odbiera nam niepodległość".

Wychwalanie Thatcher, wielkiej ikony polskiej prawicy, uważam za ogromną pomyłkę. Ta sama Thatcher dzwoniła desperacko do Gorbaczowa, żeby nie godził się na zjednoczenie Niemiec (chodziło głównie o to, żeby Niemcy nie prześcignęli Wielkiej Brytanii w roli światowego mocarstwa). W jej opinii najlepiej było by, gdyby wciąż trwała zimna wojna, a państwa bloku wschodniego wciąż pozostawały pod radziecką opieką.

PS Wszyscy ci sabotażyści, którzy nawołują do zniszczenia UE powinni w mojej ocenie trafić do zakładu dla obłąkanych. Gdyby nie UE i możliwość swobodnego podróżowania, to mielibyśmy w kraju 30% bezrobocie i jeszcze gorszą sytuację na rynku pracy (a teraz wcale kolorowo przecież nie jest). Zastanawia mnie też to, czemu niektórzy Polacy koniecznie chcą ciągnąć Ukrainę do wspólnoty. Przeciętnemu Polakowi się to zupełnie nie opłaca, bo mnóstwo Ukraińców przyjechałaby do Polski i znalezienie dobrej pracy graniczyłoby z cudem.

Edited by FaceDancer
  • Upvote 4
Link to post
Share on other sites

Gdyby nie UE i możliwość swobodnego podróżowania, to mielibyśmy w kraju 30% bezrobocie i jeszcze gorszą sytuację na rynku pracy (a teraz wcale kolorowo przecież nie jest).

No to może powalczymy jeszcze o zniesienie wiz i możliwość podjęcia pracy w USA przez każdego obywatela Polski. Wtedy to już w ogóle można olać wszystko, bo nawet jeśli w Polsce będzie jeszcze gorzej to kolejne kilka (-naście) milionów wyjedzie i po problemie ;) Zostaną tylko emeryci. Niektórym dzieci wyślą euro, czy dolary, a reszta....

Link to post
Share on other sites
No to może powalczymy jeszcze o zniesienie wiz i możliwość podjęcia pracy w USA przez każdego obywatela Polski. Wtedy to już w ogóle można olać wszystko, bo nawet jeśli w Polsce będzie jeszcze gorzej to kolejne kilka (-naście) milionów wyjedzie i po problemie

Unia tak naprawdę zafałszowała poniekąd sytuację polityczną w Polsce. Wszyscy się podniecali jak to nam się poziom życia poprawia, ale polscy politycy zbyt wiele w tej kwestii nie osiągnęli. Poza licznymi dotacjami na infrastrukturę akcesja zaprocentowała także pod kątem eksportu. W przypadku wyjścia z UE nasze firmy miałyby znacznie trudniejszą sytuację. Doszłyby cła (o których po wejściu zapomnieliśmy), a to sprawiłoby, że polskie towary stałyby się znacznie mniej konkurencyjne. W dodatku im więcej ludzi wyjeżdża, tym lepiej dla tych, co zostają. Gdyby bezrobocie było jeszcze wyższe, przedsiębiorcy mogliby jeszcze bardziej wykorzystywać tanią siłę roboczą i dyktować stawki. Im więcej ludzi wyjedzie, im bardziej będzie brakowało pracowników, tym więcej będą musieli zaoferować w zamian.

Co do wiz... Wizy to tylko przykład w jaki sposób Amerykanie traktują swojego wiernego sojusznika. Wątpię, że gdyby przyznano nam prawo wolnego wjazdu do USA, to miliony Polaków ruszyłyby tam za pracą. Dużo ludzi już wyemigrowało do UK, Niemiec, Holandii. Wizy są teraz bardziej symbolem niż realną potrzebą dla polskiego społeczeństwa.

  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites

Doszłyby cła (o których po wejściu zapomnieliśmy), a to sprawiłoby, że polskie towary stałyby się znacznie mniej konkurencyjne.

Prawda, ale cła działałyby w obie strony, więc zagraniczne towary byłyby mniej konkurencyjne u nas.

W dodatku im więcej ludzi wyjeżdża, tym lepiej dla tych, co zostają. Gdyby bezrobocie było jeszcze wyższe, przedsiębiorcy mogliby jeszcze bardziej wykorzystywać tanią siłę roboczą i dyktować stawki. Im więcej ludzi wyjedzie, im bardziej będzie brakowało pracowników, tym więcej będą musieli zaoferować w zamian.

Im więcej musieliby zaoferować pracownikom, tym droższe były koszta, a tym samym droższe produkty. Czyli też nie byłoby za dobrze.

Co do wiz... Wizy to tylko przykład w jaki sposób Amerykanie traktują swojego wiernego sojusznika.

Mają nas gdzieś niestety.

Link to post
Share on other sites
Prawda, ale cła działałyby w obie strony, więc zagraniczne towary byłyby mniej konkurencyjne u nas.

Czyli zagraniczne produkty byłyby dla nas jeszcze droższe, więc znaczna część społeczeństwa nie mogłaby ich kupować. Sami nie wytwarzamy zbyt wiele najnowocześniejszych technologii, a do tego wątpię, żeby nasz rynek wewnętrzny był na tyle silny, by się samemu wyżywić. Nie ma już państw autarkicznych w dzisiejszym świecie, więc taką egzystencję w formie "zielonej wyspy" można włożyć między bajki.

Im więcej musieliby zaoferować pracownikom, tym droższe były koszta, a tym samym droższe produkty. Czyli też nie byłoby za dobrze.

Obecnie mamy jedne z niższych kosztów w Europie. W znacznej mierze to pracodawcy wykorzystują sytuację na rynku pracy (po kryzysie) aby dyktować warunki i to oni czerpią z tego największe zyski. W czasie największego boomu w Polsce dochodziło do sytuacji, gdy wymagania płacowe rosły i trzeba było płacić pracownikom więcej, a ceny dramatycznie nie wzrosły. Oczywiście później mieliśmy kryzys, który ten trend odmienił.

PS Jestem ciekaw jaką alternatywę ma Korwin-Mikke na "zniszczenie Unii". Bardzo łatwo wszystko niszczyć, ale znacznie trudniej budować. Kiedyś proponował cudaczne rozwiązanie z dołączeniem do NAFTY, czyżbyśmy mieli wychodzić z UE, żeby pakować się do Unii Eurazjatyckiej Putina? :)

Edited by FaceDancer
  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites
Jak ja kocham takie gadanie - Unia zła, bo "suwerenność", bo "głupie prawa" (przy których okazji podawane są w kółko te same zmitologizowane już przykłady z bananami i żarówkami), bo tralala.

Jest to o tyle głupie, że np. dyrektywa unijna w sprawie udzielania świadczeń medycznych* - której Polska za wszelką cenę nie chciała przyjąć** - jest dla Polaków korzystna, bo pozwala im się leczyć bez potrzeby czekania w kolejce. Twierdzenie, że niezależna Polska jest lepsza dla Polaków, bo rządzi się z Warszawy, a nie z Brukseli to idealizm, który nie ma zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Prawda jest taka, że w każdym przypadku trzeba liczyć na to, że rządzacy właśnie osobnik w ogóle myśli o interesie obywateli, a nie przypomina sobie o nim tuż przed wyborami. Dlatego ja nie uważam tego naruszenia suwerenności za istotny czynnik.

No to może powalczymy jeszcze o zniesienie wiz i możliwość podjęcia pracy w USA przez każdego obywatela Polski. Wtedy to już w ogóle można olać wszystko, bo nawet jeśli w Polsce będzie jeszcze gorzej to kolejne kilka (-naście) milionów wyjedzie i po problemie

Ja jestem za. Im szersze pole emigracyjne, tym lepiej.

* Dyrektywa o transgranicznej opiece zdrowotnej

** Wdrożyć

  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites

Dorzucam swoje trzy grosze!

Unia jest przedziwnym tworem. Lewicowi intelektualiści powodowani(zapewne) piękną ekstatyczną wizją miłości, pokoju, braterstwa i przyjaźni postanowili stworzyć nową Europę na miarę nowych czasów- wolną od doświadczeń I i II wojny oraz innych "niesnasek". Jednakże każdy naród jest inny, ukształtowany przez inne doświadczenia, mity, idee, język, historię czy położenie geopolityczne. Nie da się stworzyć Stanów Zjednoczonych Europy i obawiam się, że dopóki istnieć będzie stara(czyli nasza) cywilizacja unia będzie tworem rachitycznym prężącym muskuły w sprawach drobnych a chowającym się podczas kwestii istotnych. Widać dalej funkcjonuje stary model prowadzenia polityki - Interes państwa dobrem najwyższym! Cóż dopiero kiedy umrze człowiek nowoczesny a pozostanie ten postnowoczesny; ten wyzuty z godności, honoru, odwagi ten który rzeczy małe przedkłada nad wielkie etc. Tak to w erze nietzscheańskiego ostatniego człowieka Unia stanie się nowym ponadnarodowym państwem. Uważam, że o wiele lepsza koncepcja dla współczesnych to dalej unia konfederacyjna w myśl de Gaulle'a. Do jednej z wad UE należy nadmierna biurokratyzacja i deliberacja nad rzeczami nad którymi nie warto się głowić. Ach oczywiście i oczywiście obecna UE pomimo tej "oświeconej" lewicowej elity pełni rolę narzędzia potrzebnego głównie Niemcom. A Polska? Polska jak Napoleon odjeżdżający na koniu z Moskwy - podświadomie wie, że to kres, że teraz może już tylko dać się porwać dziejom! Wielu mówi, że bez Unii to nie dało by się osiągnąć swobód i umów. Ja mówię guzik prawda. Każde ważniejsze rozwiązanie dałoby się wprowadzić bez UE!

Edited by Jofrin
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Ta cała unia nic nie daję. Niby pomagają ale nie pomagają...

To moze tak. Wedlug oficjalnych danych bezrobocie w Polsce wynosi obecnie 13%, czyli okolo 2,5 miliona ludzi. Na Zachodzie jest ponad 2 miliony Polakow, z czego praktycznie wszyscy sa w wieku produkcyjnym. Przesylaja rodzinom pieniadze (wedlug danych NBP w 2013 roku bylo to w sumie 17,1 miliarda zlotych, w rekordowym pod tym wzgledem 2007 roku przeslano do Polski 20 miliardow zlotych) , regularnie odwiedzaja ojczyzne, robia w niej zakupy, kupuja ziemie, mieszkania, stawiaja domy. A teraz wyobrazmy sobie scenariusz, ze te wszystkie osoby nagle wracaja do kraju. Czesc z nich pewnie zalozylaby jakas drobna dzialalnosc czy znalazla zatrudnienie, ale wiekszosc z tych ponad 2 milionow ludzi wracajacych do kraju dolaczylaby do 2,5 miliona osob bedacych obecnie bez pracy, przez co stopa bezrobocia wzroslaby do jakichs 20%, a kurek z pieniedzmi plynacymi z zagranicy do rodzin w Polsce zostalby zakrecony. Tak samo jak i zasilanie budzetu wplywami z zakupu towarow, nieruchomosci i uslug. Do tego brak polonii na Zachodzie odbilby sie chocby na kondycji polskich lotnisk, bo duzo mniejszy ruch oznacza spadek zyskow i zwolnienia ludzi pracujacych w obsludze tego ruchu, nie tylko pilotow, stewardess, mechanikow i celnikow, ale tez pracownikow sklepow, parkingow, taksowkarzy, firm kateringowych, sprzatajacych, dostawcow itd, a to tylko czubek gory lodowej zaleznosci miedzy polskimi emigrantami a gospodarka w Polsce. Moze dla kogos, kto siedzi w Polsce, zyje z dnai na dzien, w telewizji widzi wciaz te same twarze przedstawicieli PIS, PO i kosciola, jest przyzwyczajony do widoku oszpeconych reklamami i bazgrolami budynkow i chodnikow pelnych psich odchodow, ten kraj niewiele sie zmienia. Ja od dziesieciu lat zyje poza granicami Polski i podczas kazdej wuzyty w kraju widze zmiany, jakie zaszly podczas tej dekady polskiego czlonkostwa w Unii Europejskiej. Ludzie w Polsce sa skupieni na sprawach, ktore ich najbardziej dotycza, na polityce, ZUSie, sluzbie zdrowia, pilce noznej, religii, drogowcach tradycyjnie zaskoczonych przez zime, chaosie na kolei przy kazdym nowym rozkladzie jazdy i na wszystko narzekaja. Ja za to patrze, jak sie zmienia kraj i zauwazam te wszystkie znaki i tablice z informacja, ze dany obiekt powstal lub zostal zmodernizowany przy udziale srodkow z UE. I doskonale zdaje sobie sprawe, ze gdyby nie polskie czlonkostwo w Unii, to w Polsce wcale nie byloby teraz lepiej, a na dodatek do tej pory by mi nie bylo dane przejechac sie komfortowo autostrada z Warszawy do Poznania. Nie wszystko w kraju jest na zachodnim poziomie i pensje sa zatrwazajaco niskie, ale odnosze wrazenie, ze Polacy maja spory problem z dostrzezeniem tego, jak wielki skok rozwojowy mial miejsce tuz pod ich nosem w ciagu ostatniej dekady...

  • Upvote 8
Link to post
Share on other sites
Nie wszystko w kraju jest na zachodnim poziomie i pensje sa zatrwazajaco niskie, ale odnosze wrazenie, ze Polacy maja spory problem z dostrzezeniem tego, jak wielki skok rozwojowy mial miejsce tuz pod ich nosem w ciagu ostatniej dekady...

Tylko co ten skok przynosi dla przeciętnego obywatela? Nie żebym narzekał, bo ja akurat jestem w dość komfortowej sytuacji, ale niestety większość społeczeństwa nie. Co z tego, że wiele obiektów zostało zmodernizowanych czy wręcz wybudowanych od zera skoro przeciętnego obywatela nie stać na to, by z nich korzystać. To wstyd, że małżeństwo z dwójką dzieci, gdzie oboje z rodziców pracują, nie może pozwolić sobie raz w miesiącu na rodzinną wycieczkę do kina - oczywiście nie wstyd dla nich, bo to nie do końca ich wina, że Polska gospodarka i sytuacja na rynku pracy wyglądają, jak wyglądają.

Problem w Polsce polega na tym, że im większe miasto, tym lepiej się żyje nawet pracownikom niskiego szczebla (cóż, mój "teść" będąc elektromechanikiem w Warszawie zarabia ze dwa razy więcej niż elektromechanicy z mojej rodzinnej miejscowości). Pochodzę z "niewielkiego" miasta (niecałe 100k mieszkańców) i sytuacja tam nie jest zbyt kolorowa - lwia część ludzi pracuje za najniższą krajową lub nawet nie, dzięki ukochanym umowom na zlecenie/o dzieło. Ceny w dyskontach spożywczych są takie same praktycznie w całym kraju, więc oprę się na przykładzie bliskiego znajomego, któremu udało się "uciec" do Warszawy. W naszej ukochanej stolicy zarabia on na swoim stanowisku ok. 4 tys. złotych, oczywiście życie w stolicy nie jest tanie i miesięcznie na opłaty mieszkania i mediów przeznaczyć musi ok 1,8 tys. złotych. Wciąż jednak pozostaje mu ok. 2 tys. na utrzymanie się oraz hulanki i swawole. Na analogicznym stanowisku (dla uproszczenia przyjmijmy, że jest programistą) w mieście rodzinnym zarabiał ok. 1,8 tys. złotych (jako jeden z nielicznych nie pracujących w budżetówce przebijał średnią krajową, woo hoo), a dwupokojowe mieszkanie o powierzchni ok. 40 m^2 ze wszystkimi mediami to koszt rzędu 600-800 zł (czasem więcej, w zależności od lokalizacji), czyli po opłatach zostaje nam dwa razy mniej środków niż w stolicy, a ceny w dyskontach typu Stonka, czy wszystkich sieciówkach takich jak McDonald's czy kina Helios są takie same, niezależnie od miejsca ich występowania. Tyle wygrać, ale tego Unia Europejska nam nie poprawi, ale znów Ci Polacy tylko narzekają i narzekają...

Teraz sytuacja w Holandii (niestety tylko do tego kraju mogę się odnieść z autopsji) - malutka miejscowość niedaleko Alkmaar. Holendrzy (i nie tylko) pracują w fabryce produkującej haki samochodowe dla dużego koncernu w Szwecji. Ba, są na tyle leniwi, że owej pracy nie znajdują sami, tylko przez pośrednictwo pracy, które zabiera całkiem sporą część tygodniowych zarobków (choć zapewnia też miejsce zamieszkania i opłaca media). Mimo to stać ich na całkiem sporo, nie dość, że mają dość wygodne życie (zero zmartwień o rachunki za lokal mieszkalny), to cotygodniowe wyjście do kina czy dwie wycieczki w roku (Barcelona i jakieś wyspy tropikalne - a co, było go stać!) nie są dla nich najmniejszym problemem. Ach, zapomniałem dodać, że raz na 5-6 tygodni ma się tydzień wolnego (rzecz jasna płatnego niemalże w 100%), gdyż tak działają tutaj pośrednictwa pracy.

To co, wszyscy wyjeżdżamy do dużych miejscowości albo na Zachód?

I żeby nie było tak szaro, doceniam wkład UE włożony w rozwój Polski, chociażby za Orliki, które wręcz kocham, mimo upływu lat wciąż jako zapalony fan piłki kopanej, a których to nie byłoby gdyby nie środki z UE. Z drugiej strony pieniądze te można by równie dobrze zainwestować w tworzenie nowych miejsc pracy, bo co nam z różnych przybytków rozrywki i kultury, kiedy większość Polaków nie może sobie pozwolić na korzystanie z nich...? Jesteśmy w Unii już dziesięć lat, oczekiwałem troszkę więcej, aniżeli bezproblemowej możliwości wyjazdu.

Edited by Iskier
  • Upvote 4
Link to post
Share on other sites
Jesteśmy w Unii już dziesięć lat, oczekiwałem troszkę więcej, aniżeli bezproblemowej możliwości wyjazdu.

Podpisuje się pod Twoją wypowiedzią Panie kolego. Normalnie to tylko "lurkuje" sobie ten temat, ale teraz aż muszę coś napisać (otóż tak, jestem euro sceptykiem). Dla mnie totalnym nieporozumieniem jest to, że ludzie w tym temacie podniecają się możliwością wyjazdu i dotacjami, jak np. kolega Quetz albo FaceDancer kilka postów wyżej. Dla mnie to jest chore jakie klapki mają ludzie na oczach.

Dotacje nie są takie super, bo pewna część (nie będę pisał czy duża, czy mała, nie znam statystyk, nie wiem nawet czy istnieją takowe) jest marnowana, a sama obsługa tych super dotacji to jest kupa szmalu (link/ @edit: jeszcze jeden link2). Nie wspominając o tym, że ludzie podniecają się tymi cholernymi dotacjami, jakby to była kasza manna z nieba, pieniądze wyczarowane z powietrza. Otóż to są pieniądze zdzierane z naszej krwawicy. Czyli co? Mam się rajcować z tego, że nasze pieniądze są wydawana na tak genialne "business-plany" jak np. swego czasu sławny odpowiednik allegro dla rolników?

A otwarte granice są po prostu zacne. Wiadomo, że kiedyś ludzie mieli przyspawane kotwice do nóg i nie mogli nigdzie się ruszyć. Nikt przecież po 89 nie wyjeżdżał z tego kraju.

Zatem cieszmy się i radujmy, że ogromne podatki, durne ingerowanie w rynki, pomyloną politykę zdzierania z ludzi, a następnie dotowania wybranych, zamiast po prostu obniżać podatki dla przedsiębiorców (i nie tylko), żeby tworzyć bodźce do tworzenia nowych biznesów (czyt. miejsc pracy) zamieniliśmy na możliwość jeżdżenia "wszędzie" bez paszportu.

wallbash.gif

Edited by Alpharadious
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

@UP

Pomieszanie z poplątaniem. Dotacje są też z naszych pieniędzy, ale nie wyobrażasz sobie chyba, że Unia (podkreślam, bo zdaje się, że często to słowo jest pomijane) polega na tym, że NAM się daje, a MY bierzemy i koniec? Znakomita większość pieniędzy i tak nie idzie od nas, tylko od bogatych krajów (np. Niemiec) i dzięki temu mamy łatwiej z budową mostów, dróg, orlików (vide Iskier wyżej), a rolnicy (ogarnięci) mogą rozwijać swój biznes. Warunek bycia ogarniętym jest niestety konieczny, o czym wielu krzykaczy zdaje się nie pamiętać. Czy bylibyśmy to w stanie robić bez Unii? Nie.

Choć po Twoim

ogromne podatki, durne ingerowanie w rynki, pomyloną politykę zdzierania z ludzi

mogę się domyślić, że znasz niezawodne remedium na problemy ekonomiczne (nazwa składa się z trzech wyrazów, z których pierwszy to "Janusz"), to rzeczywistość tak prosta i czarno-biała nie jest.

Unia nie jest doskonała, lecz jest krokiem w stronę integracji na nieco szerszą skalę, niż była możliwa przed jej istnieniem. No i jak nie podobają ci się "ogromne podatki" (chyba skandynawskich na oczy nie widziałeś), to właśnie Unia umożliwia Ci wyjazd i założenie na dowód biznesu gdzie Ci się podoba i płacenie podatków tam. Problem?

EDIT:

@Iskier

Z drugiej strony pieniądze te można by równie dobrze zainwestować w tworzenie nowych miejsc pracy

Pełna zgoda - zrób to więc. Masz teraz takie same możliwości zakładania biznesu i tworzenia miejsc pracy jak każdy w Europie. Wiem, że to niepopularna opinia, bo "nam się należy" (nie piję do Ciebie osobiście, po prostu użyłem tego kawałka Twojej wypowiedzi dla ilustracji), ale naszym narodowym problemem jest kosmiczny brak przedsiębiorczości.

Edited by Quetz
  • Upvote 4
Link to post
Share on other sites

To wstyd, że małżeństwo z dwójką dzieci, gdzie oboje z rodziców pracują, nie może pozwolić sobie raz w miesiącu na rodzinną wycieczkę do kina - oczywiście nie wstyd dla nich, bo to nie do końca ich wina, że Polska gospodarka i sytuacja na rynku pracy wyglądają, jak wyglądają.

I wlasnie dlatego napisalem, ze wiele rzeczy w Polsce wciaz nie jest taka, jaka byc powinna, a pensje sa za niskie. Mnie to osobiscie wkurza, kiedy widze, ze moi znajomi czy krewni w Polsce, pracuja nawet dluzej niz 40 godzin tygodniowo, czesto takze w weekendy, a i tak zeby moc pozwolic sobie na jakis wiekszy zakup musza przez dluzszy czas oszczedzac lub kupowac na raty. A ja pracujac te podstawowe 40 godzin i majac wszystkie weekendy wolne moge po pracy isc do sklepu i kupic sobie PS4 nie narazajac przy tym mojej miesiecznej puli srodkow potrzebnych na zycie i oplacenie rachunkow na szwank. Na dodatek z dwa razy do roku moge pozwolic sobie na spedzenie urlopu na innym kontynencie, gdzie mowa jest nie o wczasach w Egipcie czy Grecji, ale o wypadzie do Meksyku, Tajlandii czy Korei Poludniowej, a wiekszym problemem i tak bedzie wieczny deficyt dni urlopowych w pracy, a nie koniecznosc oszczedzania kasy na takie wakacje. To nie jest sprawiedliwe, bo wielu ciezko pracujacych, tyrajacych Polakow tez powinno moc sobie pozwolic na godne zycie bez koniecznosci comiesiecznego kombinowania jak zwiazac koniec z koncem miedzy wyplatami, ale tak niestety jest... :(

Problem w Polsce polega na tym, że im większe miasto, tym lepiej się żyje nawet pracownikom niskiego szczebla

To ze w Wawie pensje sa wyzsze niz w innych regionach Polski to nic niezwyklego. Tak samo jest w wiekszosci innych panstw swiata ? w Londynie pensje sa wyzsze niz w Bath, w Dublinie placa lepiej niz w Cork, w Rzymie zarabia sie wiecej niz w Palermo. Powodem nie jest jakies tam widzimisie pracodawcow, ale wyzsze koszty zycia. Koszty wynajmu mieszkania sa w stolicy duzo wyzsze niz w mniejszych miastach - w Warszawie wynajecie kawalerki bedzie sporo drozsze niz np. w Kielcach, bo wartosc nieruchomosci jest duzo wyzsza. Cena interesujacej mnie dzialki budowlanej o powierzchni 1000m2 w okolicach podwarszawskiego Piaseczna siega 400 tysiecy zlotych, podczas kiedy za dzialke o tej powierzchni pod Opolem zaplace trzy razy mniej. Kupno domu z trzema sypialniami na przedmiesciach Dublina to wydatek na poziomie przynajmniej 250-300 tysiecy euro, podczas gdy cena za identyczny dom w Limerick jest o 100-120 tysiecy euro nizsza. Roznice w wysokosci cen i pensji miedzy miastami nie jest zwiazana z Unia Europejska i polityka rzadu, rynek jest wolny, a wysokosc cen jest wypadkowa popytu i podazy.

Z drugiej strony pieniądze te można by równie dobrze zainwestować w tworzenie nowych miejsc pracy, bo co nam z różnych przybytków rozrywki i kultury, kiedy większość Polaków nie może sobie pozwolić na korzystanie z nich...?

Nie zapominaj, ze fundusze unijne sa przyznawane na zasadzie wykorzystania ich w konkretnym celu. To nie jest tak, ze Unia daje Polsce wielki worek z 5 miliardami euro i doczepiona karteczka "wydajcie jak chcecie". Zamiast tego Unia przyznaje kase na inwestycje w konkretnych dziedzinach - tu 100 milionow na ochrone srodowiska (np. budowa oczyszczalni sciekow), tam 150 na rozbudowe energetyki (nowy blok w elektrowni), gdzie indziej 300 na infrastrukture transportowa (budowa mostu na Wisle), a tu 75 na promowanie sportu i rekreacji (np. orliki). Rzad czy samorzad lokalny nie moga sobie wziac kilku milionow z puli, jaka dostaly od Unii z przeznaczeniem na np. wybudowanie obwodnicy Lublina i przeznaczyc je na aktywizacje zawodowa absolwentow uczelni wyzszych w wojewodztwie lubelskim. Gdyby cos takiego mialo miejsce, to Unia zarzadalaby zwrotu calosci swojego dofinansowania przyznanego na budowe tej przykladowej obwodnicy. A skoro Unia ulatwia rozbudowe i modernizacje roznych sektorow i infrastruktury w kraju, to Polska korzysta z tych udostepnionych jej srodkow, bo tak duze finansowanie unijne trwac w nieskonczonosc nie bedzie.

Dotacje nie są takie super, bo pewna część (nie będę pisał czy duża, czy mała, nie znam statystyk, nie wiem nawet czy istnieją takowe) jest marnowana[...]

Ale to jest wina Unii, czy tez moze samorzadow lokalnych, ktore o te dotacje unijne wystepuja? No ale latwiej krytykowac sama Unie i jej dotacje przeciez... To tak jakbym dal glodnemu wedke i powiedzial mu, zeby zlowil sobie rybe i on mial do mnie pozniej pretensje, ze nic nie zlowil...

Nie wspominając o tym, że ludzie podniecają się tymi cholernymi dotacjami, jakby to była kasza manna z nieba, pieniądze wyczarowane z powietrza. Otóż to są pieniądze zdzierane z naszej krwawicy.

A masz jakies potwierdzenie tych danych? Bo ja wlasnie sprawdzilem, i wychodzi mi na to, ze w latach 2007-2013 Polska wplacila do kasy Unii 22 miliardy euro (to sa te "pieniadze zdzierane z naszej krwawicy"). W tym samym okresie Unia wyplacila Polsce 87 miliardow euro. Reszte matematyki zrob sam.

A otwarte granice są po prostu zacne. Wiadomo, że kiedyś ludzie mieli przyspawane kotwice do nóg i nie mogli nigdzie się ruszyć. Nikt przecież po 89 nie wyjeżdżał z tego kraju.

Przypomnij sobie tylko sile zlotego do przynajmniej polowy lat 90-tych w porownaniu do niemieckiej marki czy brytyjskiego funta, dodaj do tego obowiazki wizowe i olbrzymie trudnosci z uzyskaniem pozwolenia na legalna prace (kto pamieta czasy "misiow" wbijanych do paszportow Polakom przylapanym na pracy na czarno na Zachodzie, ktore to zakazywaly ponownego wjazdu na teren UE?) oraz nasze nieobeznanie z zagranica. Emigracja to nie byla bulka z maslem, ale bardzo kosztowne, mozolne i ryzykowne przedsiewziecie.

  • Upvote 3
Link to post
Share on other sites

Pomieszanie z poplątaniem. Dotacje są też z naszych pieniędzy, ale nie wyobrażasz sobie chyba, że Unia (podkreślam, bo zdaje się, że często to słowo jest pomijane) polega na tym, że NAM się daje, a MY bierzemy i koniec? Znakomita większość pieniędzy i tak nie idzie od nas, tylko od bogatych krajów (np. Niemiec) i dzięki temu mamy łatwiej z budową mostów, dróg, orlików (vide Iskier wyżej), a rolnicy (ogarnięci) mogą rozwijać swój biznes.

Czyli co? Mam się cieszyć, że nie tylko w naszym kraju haruje się na cwaniaków i gryzipiórków, ale w dodatku za granicą też muszą biggrin_prosty.gif? Nie dostrzegasz śmieszności tej sytuacji? To jest redystrybucja dochodów, tylko na większą skalę. Ja byłbym za tym, żeby Niemcy zamiast nam dawać pieniążki, żeby sami jeszcze bardziej się bogacili.
Warunek bycia ogarniętym jest niestety konieczny, o czym wielu krzykaczy zdaje się nie pamiętać.
Albo cwanym jak <beeep> sobie kasę od Uni, bo i tacy się zdarzają. Ogarnięty da sobie rade, jak nie dotacje to kredyt. Więc zasłanianie się "ogarniętością", to trochę głupi argument - bez obrazy.
Czy bylibyśmy to w stanie robić bez Unii? Nie.
Nie rozumiem tego w ogóle. Co oni mają, technologie na wyłączność jak budować orliki? Element ekonomiczny pomijam w ogóle.
mogę się domyślić, że znasz niezawodne remedium na problemy ekonomiczne (nazwa składa się z trzech wyrazów, z których pierwszy to "Janusz"), to rzeczywistość tak prosta i czarno-biała nie jest.
Jasne, że nie mam. Ale za to wiem, że socjalizm na masową skalę też rozwiązaniem nie jest, co dobitnie przecież pokazuje nam nasza gospodarka.
Unia nie jest doskonała, lecz jest krokiem w stronę integracji na nieco szerszą skalę, niż była możliwa przed jej istnieniem. No i jak nie podobają ci się "ogromne podatki" (chyba skandynawskich na oczy nie widziałeś), to właśnie Unia umożliwia Ci wyjazd i założenie na dowód biznesu gdzie Ci się podoba i płacenie podatków tam. Problem?

Problem jest wtedy kiedy kochasz kraj i nie chcesz wyjeżdżać, tym bardziej kiedy wiesz, że Twoich rodziców nikt tutaj na starość nie będzie 'dotował'. Poza tym, co to za argument jest, jeszcze raz to podkreślę - czy przed "Unią" nie można było wyjeżdżać? Jasne, było ciężej o pozwolenia na pracę itp., ale ludzie, jak ktoś mi argumentuje wpływ Uni na moją ojczyznę tym, że mogę sobie wyjechać i płacić podatki gdzieś indziej (sic!), to tutaj chyba dobitniej problemu nie można uwypuklić.

@Edit:

A masz jakies potwierdzenie tych danych? Bo ja wlasnie sprawdzilem, i wychodzi mi na to, ze w latach 2007-2013 Polska wplacila do kasy Unii 22 miliardy euro (to sa te "pieniadze zdzierane z naszej krwawicy"). W tym samym okresie Unia wyplacila Polsce 87 miliardow euro. Reszte matematyki zrob sam.

Again, to jest argument za czy przeciw Uni? To tak super wygląda na papierze, na forum. Jesteśmy 65 baniek do przodu. I co? Widzisz to gdzieś poza wspomnianymi wyżej orlikami? Ja niestety mam z tym problem (widać, mój samorząd lokalny jest "nieogarnięty", jakby to napisał Quetz, heh)

Na forum to nie przeklinamy, M'kay? - behemort

Edited by behemort
Uwaga moderatorska
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites
Ja byłbym za tym, żeby Niemcy zamiast nam dawać pieniążki, żeby sami jeszcze bardziej się bogacili.

Czyli w skrócie jesteś za systemem, gdzie bogaci coraz bardziej się bogacą, a biedni nie mają co do garnka włożyć. Śmieszne, gdy później narzekasz, że za mało nam ta Unia daje.

Zatem cieszmy się i radujmy, że ogromne podatki, durne ingerowanie w rynki, pomyloną politykę zdzierania z ludzi, a następnie dotowania wybranych, zamiast po prostu obniżać podatki dla przedsiębiorców (i nie tylko), żeby tworzyć bodźce do tworzenia nowych biznesów (czyt. miejsc pracy) zamieniliśmy na możliwość jeżdżenia "wszędzie" bez paszportu.

Już teraz Unia inwestuje w programy, które mają pomóc zwiększyć zatrudnienie, jednak to nie jest tak, że obniżenie podatków przesiębiorcom wszystko załatwi. Większość wykorzystuje dopłaty unijne, żeby zatrudniać za friko, a jak trzeba już takiemu pracownikowi płacić, to się go zwalnia i bierze kolejnego, za które płaci Unia/samorząd.

Podobnie było z gadaniem jak to obniżenie podatku CIT wpłynie na wzrost zatrudnienia, bo przedsiębiorcy zaczną zatrudniać więcej osób. Miller wprowadził obniżkę i okazało się, że pieniądze zostały w kieszeniach przedsiębiorców. Niestety polski przedsiębiorca to nie jest taki obraz jak go niektórzy malują, że bardzo by chciał płacić wyższe pensje, ale nie może, bo złe państwo go okrada.

Dla mnie totalnym nieporozumieniem jest to, że ludzie w tym temacie podniecają się możliwością wyjazdu i dotacjami, jak np. kolega Quetz albo FaceDancer kilka postów wyżej.

Po pierwsze nie podniecam się tylko zauważam, że gdybyśmy nie byli w UE, to byśmy byli w jeszcze większej czarnej... dziurze niż jesteśmy. Pamiętam jeszcze czasy preunijne, gdzie było znacznie więcej biedy, ogromne bezrobocie i brak perspektyw. Opowiadanie jak to Polska by urosła w siłę sama uważam za fantasmagorie.

  • Upvote 4
Link to post
Share on other sites
Pełna zgoda - zrób to więc. Masz teraz takie same możliwości zakładania biznesu i tworzenia miejsc pracy jak każdy w Europie. Wiem, że to niepopularna opinia, bo "nam się należy" (nie piję do Ciebie osobiście, po prostu użyłem tego kawałka Twojej wypowiedzi dla ilustracji), ale naszym narodowym problemem jest kosmiczny brak przedsiębiorczości.

Nie wiem czy wiesz, ale niestety nie mamy już wspaniałych dotacji z UE, których nie trzeba było zwracać jeśli firma utrzymała się na rynku dłużej niż rok. Fakt, teraz dotacje są nawet i dużo większe, ale TRZEBA JE ZWRÓCIĆ! W maksimum pięć lat... Co to za problem dla małej, jednoosobowej firmy, która oddaje górę pieniędzy co miesiąc na ZUS i inne takie, no nie? xD

Myślałem o założeniu działalności gospodarczej, nie martw się i na pewno chociaż raz spróbuję, bo moim zdaniem każdy powinien choć raz spróbować czegoś na własną rękę, a jak się nie uda to wtedy nająć się do pracy u kogoś. Ale nie zrobię tego w Polsce, gdzie firmy jednoosobowe są wręcz okradane przez ZUS i podatki (czy tego UE nie może skontrolować?) - a ludzie zakładają firmy na rodziców emerytów i zatrudniają się w nich, bo wychodzi taniej (sic!). Porównaj to sobie z kosztami utrzymania firmy w Czechach, nic tylko usiąść i płakać.

To ze w Wawie pensje sa wyzsze niz w innych regionach Polski to nic niezwyklego. Tak samo jest w wiekszosci innych panstw swiata ? w Londynie pensje sa wyzsze niz w Bath, w Dublinie placa lepiej niz w Cork, w Rzymie zarabia sie wiecej niz w Palermo. Powodem nie jest jakies tam widzimisie pracodawcow, ale wyzsze koszty zycia. Koszty wynajmu mieszkania sa w stolicy duzo wyzsze niz w mniejszych miastach - w Warszawie wynajecie kawalerki bedzie sporo drozsze niz np. w Kielcach, bo wartosc nieruchomosci jest duzo wyzsza.

Tak, i w Amsterdamie zarabia się zapewne więcej niż pod Alkmaar, tylko co z tego? Podczas gdy w Polsce (jak już opisałem wcześniej) można na upartego utrzymać się (jedzenie, środki czystości itd.) za takie same pieniądze niemalże w dowolnym miejscu, to ludzie mieszkający w większych miastach mają o wiele bardziej komfortowe życie, od tych zmuszonych wiązać koniec z końcem w małych miasteczkach. Z drugiej strony nie zauważyłem, by Holendrzy w mniejszych miejscowościach byli AŻ TAK bardzo pokrzywdzeni względem tych żyjących w większych.

Cena interesujacej mnie dzialki budowlanej o powierzchni 1000m2 w okolicach podwarszawskiego Piaseczna siega 400 tysiecy zlotych, podczas kiedy za dzialke o tej powierzchni pod Opolem zaplace trzy razy mniej.

Dobrze, ale tu już wchodzimy na zupełnie inne pole tej dyskusji, ja zaś porównywałem jedynie koszta utrzymania się.

Nie zapominaj, ze fundusze unijne sa przyznawane na zasadzie wykorzystania ich w konkretnym celu. To nie jest tak, ze Unia daje Polsce wielki worek z 5 miliardami euro i doczepiona karteczka "wydajcie jak chcecie". Zamiast tego Unia przyznaje kase na inwestycje w konkretnych dziedzinach - tu 100 milionow na ochrone srodowiska (np. budowa oczyszczalni sciekow), tam 150 na rozbudowe energetyki (nowy blok w elektrowni), gdzie indziej 300 na infrastrukture transportowa (budowa mostu na Wisle), a tu 75 na promowanie sportu i rekreacji (np. orliki).

Ależ ja tego nie zapominam i własnie dzięki temu doskonale widać JAK BARDZO Unia Europejska się nami opiekuje. Zamiast wziąć pod uwagę, które gałęzie polskiego przemysłu, gospodarki czy służb społecznych najbardziej niedomagają i rozdysponować środki w rozsądniejszy sposób, to rzuca nam po prostu paczkę papska* ze sztywnymi schematami i dyrektywami. Dodatkowo to nie jest tak, że Unia sponsoruje, tylko ZWRACA część środków wyłożonych na budową konkretnych obiektów czy kompleksów (chyba do 60%), czyli to nie tak, że mamy coś za darmo, tylko kupujemy to po niższej cenie. A więc zamiast inwestować środki tam, gdzie trzeba, to kupujemy coś nie dlatego, że jest nam potrzebne, lecz dlatego, że było taniej. Prawie jak Amerykanie w Black Friday.

Przypomnij sobie tylko sile zlotego do przynajmniej polowy lat 90-tych w porownaniu do niemieckiej marki czy brytyjskiego funta
To nie u nas się polepszyło, to u nich z wielu różnych względów się pogorszyło, a ja nie będę się cieszyć z cudzego nieszczęścia ; )
Po pierwsze nie podniecam się tylko zauważam, że gdybyśmy nie byli w UE, to byśmy byli w jeszcze większej czarnej... dziurze niż jesteśmy. Pamiętam jeszcze czasy preunijne, gdzie było znacznie więcej biedy, ogromne bezrobocie i brak perspektyw. Opowiadanie jak to Polska by urosła w siłę sama uważam za fantasmagorie.

Cieszmy się i radujmy, bo mogło być gorzej. To jest niestety IMO złe podejście - "nie narzekaj, bo zobacz jak mają dzieci w Afryce" (przejaskrawiony przykład). Cóż, nie jestem afrykańskim dzieckiem, więc owe problemy mnie nie dotykają (jakbym miał się wszystkim przejmować, to już dawno bym wykitował), ale z racji tego, że inni mają gorzej, lub ja sam mógłbym mieć gorzej, mam siedzieć z buzią zamkniętą i cieszyć się z ochłapów? Nie tędy droga.

* erło.

Edited by Iskier
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Jesteśmy 65 baniek do przodu. I co? Widzisz to gdzieś poza wspomnianymi wyżej orlikami? Ja niestety mam z tym problem (widać, mój samorząd lokalny jest "nieogarnięty", jakby to napisał Quetz, heh)

Jakbys przeczytal moj post z dnia wczorajszego, to bys pytac mnie nie musial. To ze Ty masz z tym problem, jest tak powaznym argumentem w dyskusji o dofinansowaniu unijnym, ze (z calym szacunkiem) nie wiem czy mam teraz parsknac smiechem czy tez pokiwac glowa z politowaniem. Ja np. jadac polska autostrada widze, na co poszly unijne pieniadze. I doceniam brak dziur oraz oszczednosc czasu. Jesli chcialbys zobaczyc, ile kasy i na co idzie z Unii, to z checia Ci pomoge. Kilka przykladow:

  • Budowa drogi ekspresowej S8 na odcinku węzeł Walichnowy ? Łódź (A1) - koszt inwestycji 5395 mln zlotych, wysokosc dofinansowania z UE 3100 mln zlotych
  • Budowa Centrum Nauki Kopernik w Warszawie - koszt 364 mln, dofinansowanie 206 milionow zlotych
  • Poprawa bezpieczeństwa przejść nad torami kolejowym - koszt inwestycji 30 mln, dofinansowanie z UE 21 mln zlotych
  • Przebudowa falochronu wschodniego w Świnoujściu - 42 mln, 34,5 mln zlotych dofinansowania unijnego
  • Budowa i remont oraz doposażenie baz Lotniczego Pogotowia - 44 mln, z czego 36 z dofinansowana

Nie chce mi sie dalej wymieniac, caly dokument, liczacy ponad 300 stron znajduje sie pod tym linkiem.

EDIT:

To nie u nas się polepszyło, to u nich z wielu różnych względów się pogorszyło, a ja nie będę się cieszyć z cudzego nieszczęścia ; )

Gdyby nie smiley na koncu, moglbym pomyslec, ze mowisz powaznie i zasugerowalbym, ze doprawiasz pieprzem farmazony.

Edited by Tesu
  • Upvote 2
Link to post
Share on other sites
Cieszmy się i radujmy, bo mogło być gorzej. To jest niestety IMO złe podejście - "nie narzekaj, bo zobacz jak mają dzieci w Afryce" (przejaskrawiony przykład). Cóż, nie jestem afrykańskim dzieckiem, więc owe problemy mnie nie dotykają (jakbym miał się wszystkim przejmować, to już dawno bym wykitował), ale z racji tego, że inni mają gorzej, lub ja sam mógłbym mieć gorzej, mam siedzieć z buzią zamkniętą i cieszyć się z ochłapów? Nie tędy droga.

Nie chodzi o to, żeby nie narzekać, ale jestem przeciwny tekstom w stylu "gdybyśmy nie byli w UE, to by nam się wiodło dużo lepiej". Pewnie nie wszystko się udało, jest mnóstwo problemów, ale podejrzewam, że te problemy by istniały nawet wtedy jakbyśmy do Unii nie wstąpili, byłyby tylko jeszcze bardziej intensywne.

  • Upvote 3
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.


×
×
  • Create New...