Jump to content
Guest kabura

Prince of Persia (seria)

Recommended Posts

Oczywiście nie twierdziłem także, że WW był strasznie trudny. Ot, po prostu trudny - na tyle, by nie raz i dwa zakląć pod nosem, a jednocześnie czuć ogromną satysfakcję po przejściu etapu :)

A było pare takich momentów, kiedy "Sha" cisnęła się na usta (no może nie Sha :twisted:). Kiedy ewidentnie robisz blok, bo już widzisz ten majher lecący na Ciebie z kilometra... a tu benc, blok nie wszedł = pół life'a poszło się kochać. Za to właśnie Prince'a uwielbiam. Tak było w każdym i w "nowej trylogii" twórcy oddali to z niesamowitą precyzją :twisted:.

Link to comment
Share on other sites

Ja miałem podobną historię z WW, jak rofo z SoT, tyle, że ja od razu mogłem grać w mojego ukochanego Prince'a;]

Przeszedłem to na każdym poziomie trudności po dwa razy, plus jeszcze dwa(normal i hard) na padzie, bo mój brat sobie kupił, a ja skorzystałem;D

Potem skończyłem SoT, a później modliłem się o szybką premierę nastęnej części;]

Link to comment
Share on other sites

cudzio gierka!!

lepszej na tym swiecie nie ma!! no a PoP: The Two Thrones- rulez!! i dziwi mnie ze ta gra nie dostala 10/10 (a moze i dostala, nie mialem tego numeru i prosze o wybaczenie!!)

i tylko rydwany sa "troszke" dnerwujace, ale bossowie to pestka!! nawet wezyr!! rulez ;-)

Link to comment
Share on other sites

cudzio gierka!!

i tylko rydwany sa "troszke" dnerwujace, ale bossowie to pestka!! nawet wezyr!! rulez ;-)

IMHO etapy z rydwanami wspominam jako najlepsze poziomy z całej gry.

W Dwa Trony nie grałem, ale na razie bardziej podobała mi się część pierwsza ze względu na baśniowy klimat

Mi też bardziej przypadł do gustu baśniowy klimat z Sands of Time niż mroczne,posępne oblicze księcia z drugiej odsłony PoP.Bardziej w grze tego typu leżą mi zagadki połączone z zapierającymi dech w piersiach akrobacjami niż walki ze sporą ilością oponentów.

Link to comment
Share on other sites

A ja jakos tak najbardziej polubiłem właśnie Warrior Within... i to nie ze względu na "mrocznego" księcia, ale ze względu na

a)muzykę (głównie Godsmacka), która bardzo mi przypadła do gustu

b)ucieczki przed Dahaką (ach ta adrenalina...)

c)CESARZOWA!!! I niech się schowa Farah :P a w TT już nie wygląda tak fajnie :D

d)Fabuła (chyba jedyna rozbudowana i zagmatwana w serii PoP)

A tak BTW: Czy ktoś próbował logicznie wytłumaczyc paradoksy WW?? Bo IMO za drugim podejściem (kiedy gramy Sand Wraith) powinna zadziałać "pętla czasu" i Prince powinien bez końca krążyć w czasie bez przerwy zabijając cesarzową :P Rozumiem, że gdyby koło się zamknęło to nie byłoby dalszej gry, ale sie zastanawiałem czy ktoś wymyślił LOGICZNE wyjście z tej sytuacji...

Link to comment
Share on other sites

A tak BTW: Czy ktoś próbował logicznie wytłumaczyc paradoksy WW?? Bo IMO za drugim podejściem (kiedy gramy Sand Wraith) powinna zadziałać "pętla czasu" i Prince powinien bez końca krążyć w czasie bez przerwy zabijając cesarzową :P Rozumiem, że gdyby koło się zamknęło to nie byłoby dalszej gry, ale sie zastanawiałem czy ktoś wymyślił LOGICZNE wyjście z tej sytuacji...

Wydaje mi się, że to trochę inaczej poszło... Zauważ, że najpierw Sand wraith dała się zabić Dahace, a za drugim podejściem Sand wraith dała Dahace pożreć (?) normalnego Księcia. Wydaje mi się, że wtedy pętla czasu się otworzyła, bo książe zmienił trochę bieg wydarzeń... Chyba :wink:

BTW: Nie jestem pewien, czy dobrze rozumuję, jeśli nie, to mnie poprawcie.

Link to comment
Share on other sites

Wydaje mi się, że to trochę inaczej poszło... Zauważ, że najpierw Sand wraith dała się zabić Dahace, a za drugim podejściem Sand wraith dała Dahace pożreć (?) normalnego Księcia. Wydaje mi się, że wtedy pętla czasu się otworzyła, bo książe zmienił trochę bieg wydarzeń... Chyba :wink:

BTW: Nie jestem pewien, czy dobrze rozumuję, jeśli nie, to mnie poprawcie.

Wiesz... dla mnie to wyglądało tak jakby schemat Sand Wraitha połykanego przez Dahakę powtarzał się miliardy razy ze wszystkimi Princami... (w końcu zanim zabiliśmy cesarzową poraz pierwszy ten Sand Wraith też się skądś musiał wziąść i musiał mieć swojego sandwraitha i tak w kółko) a widać ten nasz wybraniec Prince za XXXXXXX podejściem przełamał pętle czasu co i tak jest dla mnie trochę nielogiczne

Link to comment
Share on other sites

cudzio gierka!!

i tylko rydwany sa "troszke" dnerwujace, ale bossowie to pestka!! nawet wezyr!! rulez ;-)

IMHO etapy z rydwanami wspominam jako najlepsze poziomy z całej gry.

Zgadzam się z redem.

IMHO zderzenie się zepchniętego przez nas pędzącego rydwanu z pionową ścianą robiło wrażenie :)

Czasem przydaje się jakieś urozmaicenie,

bo ile można skakać z dachu na dach/lać się z nikczemnymi stworami... :wink:

Link to comment
Share on other sites

Ta gra to po prostu skandal! Żadne inne gry, żadne nie zrobiły ze mną tego co zrobiły 3 odsłony iście [beeep]istego Prince of Persia. Ach jakoż to? Już loadinguje odpowiedź. First princek: całe dwa tygodnie a w tym codziennie do trzeciej (ale jakie tam w dzień) w nocy i jak by tak policzyć pały w szkole to tyle i ile princuś miał combosów w zapasie. Dobra matka troche się podarła ale przezyłem pierwsze natarcie. Drugie wydanie czekało aż do kupna 256 dodatkowego ramku i w pól roku po premierze gram. Hm, myśle se a tam zdziadowali ją na cacy i tyle po niej. Ja musieć jednak testnąć te gierke bo mam przecie 512 ram, wiec gram. Hm, czy to nie dziwne objawy podobne do tych przy testowaniu pierwszej części przy czym pierwszy objaw nasilił się w wyniku czego musiałem kupić se bardzo ciemne okularki. Niedługo potem dopadłem Two Thrones, uh nareszcie. No w tamtym miesiącu spałem więc w tym nie musze. Na boleść ten princek był jakiś kruciutki i mało miodny, bo dochodziły "go promienie słoneczne" a w nocy i tak spałem. Trzecia częsc troche statystki obniżyła ale i tak jest to najlepsza(jak dla mnie) tabletka na senność. A przepraszam, małe zapytanie. Kiedy nadejdzie czwarta cześć(najlepiej z 5, 6,7 itd)???

Link to comment
Share on other sites

A przepraszam, małe zapytanie. Kiedy nadejdzie czwarta cześć(najlepiej z 5, 6,7 itd)???

Nasze wspaniałe Prince of Persia jest tylko trylogią ;( A co do Two Thrones najlepszą częścią - dwójka była zdecydowanie lepsza za klimat, ale ta adrenalina gdy jesteś mrocznym księciem... Jednak mimo to Warrior Within rządzi ze względu na klimat właśnie.

Link to comment
Share on other sites

A dla mnie trójka jest najlepsza właśnie ze względu na swoje wypośrodkowanie: dla siebie coś znajda zarówo ci, którym bardziej odpowiadał mroczny klimat dwójki, jak i wielbiciele bajkowości z jedynki. Nie wspominając o speed killach, wyższym poziomie trudności i paru inych przykuwających do ekranu rzeczach decydujących o wielkości ostatniej cześci tej świetnej serii.

Link to comment
Share on other sites

Tak się składa, że losy tej serii śledzę od zapowiedzi Piasków Czasu i zdałem całą trylogię. Powiem co myślę 8) , zatem po kolei :

Sand's of time : przedewszystkim cudowny, baśniowy klimat i muzyka, moim zdaniem idealnie wyważony system gry - Ubisoft znalazł tu złoty środek na dostateczną ilość walk i lokacji wymagających typowo małpiej zręczności. Jest to moim zdaniem najbardziej kompletna i dopracowana część.

Warrior Within : czyli doskonały przykład na to jak zrobić grę która się sprzeda wśród graczy - książe już w pierwszych minutach gry wycina kilkunastu wrogów i rzuca kur*ami ;) w kierunku zboczonej brunetki, wielbicielki stringów i orgii [widzieliście jak ona się patrzy na tych beastmenów :oops: ] + ostry gitarowy OST. Fabularny galimatiass, nawałnica siekania się z wrogami i momentami zawyżony poziom trudności. IMO najsłabsza część ale nadal to bardzo dobra gra.

Two Thrones : jako, że dwójka się sprzedała znakomicie to Ubisoft mógł sobie pozwolić na miks klimatów obu części i wyszło z tego coś fajnego :P Elemety skradanki by efektywnie wykończyc wroga to świetny pomysł dla ambitnych lub cierpliwych cwaniaków 8) Rydwany to niezły powiew świeżości po kilkugodzinnym skakaniu i siekaniu. Jest to moim zdaniem najłatwiejsza część i chyba najkrótsza - doskonałe podsumowanie historii księcia i znakomita muzyka w creditsach [jak nazwywa się ten utwór ?]

Link to comment
Share on other sites

Jedynka była właśnie zbyt cukierkowa. Owsze, ten baśniowy kliat miał swój czar, grao się naprawdę miło, ale podcas gry czułem się jakbym przypadkiem oglądał wieczorynkę. Niby tu sobie rozwalałem wrogów naprawdę efektownie, ale wszystko przypominało bajeczkę. Cóz, tak miało być, ale to nie dla mnie.

Dwójka...ze skrajności w skrajność. Tym razem zrobili z księcia prawdziwgo madafakę, zakapiora i w ogóle, ale dla mnie efekt o wiele lepszy niż w przypadku jedynki. woliłem już burkliwego mordercę niż cukierkowatego chłoptasia.

A i tak najlepsza pod tym względem była, jak już pisałem, trójka.

Link to comment
Share on other sites

Jak dla mnie jedynka była całkiem całkiem, aczkolwiek trochę zbyt raziło tą cukierkowatością :? Ale poza tym gra wyśmienita, a jak pierwszy raz zobaczyłem wspaniały efekt, jak spojrzy się prosto w słońce to mało mi gały nie wyszły (taki szczególik a jakie wrażenie) :shock:

WW było dla mnie wprost genialne. Wszyscy marudzą, że to takie tam posępne, że to już nie jest POP, że efekt MTV-zacji... BREDNIE. Mi bardziej podobała się owa posępność i mroczność, ten klimat lejący się ze ścian, ruiny pałacu to jedna z najlepszych lakacji, jakie widziałem w grach :shock: Do tego styl walki księcia porażający, można było praktycznie zrobić co się chciało. Fabuła duuuużo bardziej zagmatwana niż w jedynce, jednakowoż bardzo dobra.

W trójkę niestety jeszcze nie grałem, ale mam zamiar to zrobić w niedalekiej przyszłości (jak cena pójdzie w dół troszkę).

Link to comment
Share on other sites

kurde pomocy!! Ja niemoge przeszłem piaski czasu i mi sie płakać chce :( . dajcie coś na pocieszenie.To dla mnie najleprza część.Tu jest dla mnie klimat i fabuła.Ale te zakończenie... niemoge już!! Kasuje wszystkie zapisy i gram od początku!!

Link to comment
Share on other sites

na początku gra ciekawa a potem sameeeee nudy. Jakieś głupie skakanie po ścianach i zabijenie w ten sam sposób przeciwników. Po kilku dniach znudziła mi się :(

Z kolei Fifa to jakieś głupie bieganie z piłką po stadionie i wbijanie jej w ten sam sposób do bramki. Diablo to jakieś głupie bieganie po planszy, zbieranie itemów i zabijanie przeciwników, a Fallout to głupie chodzenie od miasta do miasta i szukanie jakiegoś głupiego urządzenia. Saaameee nudy :wink: .

BTW. Warrior Within to chyba pierwsza konsolowa gra, w którą wygodniej grało mi się klawiaturą i myszą, niż padem, chociaż miałem wybór.

Link to comment
Share on other sites

Każdy Prince był wyjądkowy...

Piaski Czasu były baśniowe, kolorowe i w ogóle naj, naj. Dusza Wojownika, mroczna, posępna i brutalna. Dwa Trony było połoczeniem obu... Ale każdą charakteryzowała jedna rzecz wspaniała fabuła, które (przynajmniej mnie) trzyma w napięciu do samego końca. To wszystko jednak psuł brak imienia księcia, jego ojciec podobny był do Darusza I...

Link to comment
Share on other sites

No, może ostatnia walka z cesarzową była czasochłonna
Cóż, ja walczyłem z Dahaką ;] (btw. to kolejny plus - brakło mi 3 kapliczek i do wszystkich dało się wrócić, nie to co w T2T - tyle, że w nim każda była wyraźnie zaznaczona :P ) W T2T ani razu nie skorzystałem z Ravages of Time czy jakichkolwiek trików wymagających dwóch sandów, natomiast w ostatnim spotkaniu z Dahaką było to nieodzowne. :)

Oczywiście nie twierdziłem także, że WW był strasznie trudny. Ot, po prostu trudny - na tyle, by nie raz i dwa zakląć pod nosem, a jednocześnie czuć ogromną satysfakcję po przejściu etapu :)

Trudny? Jak się opanuje mniej więcej kombosy to idzie jak spłatka. Według mnie poziom trudności był "średni" ;)

Link to comment
Share on other sites

Może wprawiłem się kilka razy przechodząc i katując Sands of Time(co nie zmienia faktu, że WW przeszedłem 4 razy a TT 3x), bo Warrior Within był dla mnie łatwy, The Two Thrones - strasznie łatwy!

Link to comment
Share on other sites

Kiedyd dawno dawno skakałem małym ludkem nad przepaściami biłem wrogów mieczem ehg ale to było jeszcze na PEGAZUSIE.

Hehe, przeróbke PoP z Pegazusa także pamiętam, jedyna platformówka obok Mario która mnie wciągła (a fanem platformerów nie jestem więc to o czymś świadczy). Na Amidze miałem także drugą część, przyjemnie się grało ;).

Z "nowych" PoP grałem w 3D zamieszczone w CDA, i w Piaski Czasu. 3D to tylko strata czasu i pieniedzy, gra jest pod każdym względem conajwyżej średnia... Natomiast Prince of Persia: Piaski Czasu mnie rozłożyła przed monitorem. Grywalność, ruchy postaci, grafika, klimacik. Cud, miód i orzeszki. Tym bardziej tytuł ten szanuje, ponieważ większość "reinkarnacji" dawnych hitów (jak choćby PoP 3D...) to zwykłe śmieci.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...