Skocz do zawartości
Gość Qn`ik

Sztuki walki

Polecane posty

Znalazłem jeszcze to:

http://www.lorica.pl/szkola-szermierki/akademia-broni.php

O ile się nie mylę to jest u nich walka na szable. Ale chyba będziesz musiał przedzwonić.

Edit.

Widzę posuchę więc czas na spam :D

http://www.arma.lh.pl/zrodla/traktaty/pdf/starzewski.pdf

Traktat z ok 1830 o walce szablą, napisany przez polaka. Warto zwrócić przy okazji uwagę na język :D

http://www.arma.lh.pl/zrodla/traktaty/pdf/...durski_1879.pdf

Kolejny traktat, ale o pałaszu (wydaje mi się, że są niewielkie różnice w walce na pałasz i szablę).

http://www.arma.lh.pl/artykuly/bajer.htm

A to dedykuję wszystkim tym, którzy wierzą i wciskają ludziom kit o katanach odcinających lufy czołgowe...

Edytowano przez noniewiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chciałbym się was zapytać jakie znacie ""triki"" związane ze sztukami walki ??? np: sprężynka. Trenuję kung fu więc to jest bardzie sztuka walki opierająca się na mocnych uderzeniach a nie na "fruwaniu" jak w capo (nie mówię że w capo nie ma mocnych uderzeń). I jakich trików można się nauczyć w domowym zaciszu ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Trików? Wszystkich. Odpalasz YT szukasz to co Cię interesuję i oglądasz tutoriale. Ja się tak nauczyłem właśnie sprężynki, no i całego PK :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czy uważacie, że walki uliczne mają sens ? Nie mówię tu o samoobronie lecz o walkach dresów czy innych typków dla zabicia czau lub dla czegoś innego...

IMO jest to bezsensu ponieważ niebezpieczne, a po za tym już wolę walczyć na sali treningowej niż z jakimiś koksami na ulicy...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A, osobiście, jeśli chodzi o walkę wręcz to spróbowałbym krav magi. Ale w taki sposób, że gościu pokazuje mi jakąś technikę, ja ją powtarzam, a potem robimy sparing tak, by jak najczęściej wykonać daną technikę. I żadnego walenia po mordach z całej siły, chodzę by się nauczyć, a nie się wyżyć.

Dlatego walki uliczne na free mnie nie interesują, bo przekonałem się, że jeśli stanie na przeciwko siebie dwóch łepków: 1) początkujący w dowolnej walce wręcz, 2) gościu, który ma bujną wyobraźnię i naoglądał się za dużo filmów; to jasne i logiczne jest, że wygra ten, który ćwiczy jakiś system.

Walki uliczne mają sens jeżeli chcesz zabić czas i się wyżyć. Adrenalina, a raczej hormon, który ją obniża (nie pamiętam nazwy) działa jak narkotyk i strasznie uspokaja, a nawet poprawia nastrój.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przyznam, że mnie zaskoczyłeś.

Walki uliczne mają sens, jeśli chcesz się wyżyć i zabić czas? Znam milion innych sposobów wyżywania się i miliard lepszych zainteresowań "do zabicia czasu." Bójki prawie nigdy nie mają sensu, a już szczególnie te na ulicy, które służą pokazaniu kolegom, jaki z ciebie koks i twardziel.

A co do uspokojenia się, proponuję ułożyć pasjansa czy posłuchać Mozarta...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jestem zielony w walce na ulicy ale czy tam jest full freestyle? Czyli możesz kopać zakładać dźwignie chwyty parter itd... czy tylko nudny boks?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze: ja się nie biję :D

Po drugie: walczysz tak, jak uzgodnisz z kumplem/dresem przed walką.

Ale takie coś jest zakazane, fight club undergrundowy normalnie. Poza tym, jak już wspomniałeś, niebezpieczne. Chcesz się wyżyć? Pobij kumpla, którego znasz od dłuższego czasu. Tylko nie zaczynaj od partyzanta prosto w nos, niech chłopak wie co go czeka :D

Ale nie polecam i nie radzę. Lepiej skupić się na jakiś sekcjach.

Inna beka...

Tłukę się, ale na miecze. Więc zawsze mnie interesowało ilu (maksymalnie) przeciwników jest w stanie powalić koleś uzbrojony w miecz zanim go zaciukają. A że cenię sobie wierność historycznym ideałom (poza tym razi mnie Hollywood i "Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok") zależało mi na znalezieniu odpowiedniego opisu w jakiejś kronice średniowiecznej. Ale, jak wiecie, problem z kronikami jest taki, że bardzo często ich relacje są przekoloryzowane. Więc bez problemu znajdziecie opisy jak to ktoś zabija całe armie jedną ręką wcale się przy tym nie pocąc. Ale dla chcącego nic trudnego...

http://www.arma.lh.pl/artykuly/ojciec.html

Jest to artykuł o Liechtenauerze, ale w nim znajduje się bardzo fajny cytat:

[chłopi] zaczęli na niego wrzeszczeć i krzyczeli: - Zabić go! Słysząc to, puścił on konia, wyciągnął długi miecz z Bordeaux, jaki nosił, i zaczął ciąć i pchać wszędzie dookoła; co to był za piękny widok. Niewielu odważyło się do niego przystąpić, a tym, co to uczynili, odcinał on każdym ciosem stopę albo głowę, lubo rękę czy nogę. Nawet najodważniejsi z nich się go przerazili. W tym miejscu Sir Robert dał cudowny pokaz szermierki. Ale złoczyńców było więcej niż sześćdziesiąt tysięcy i poczęli rzucać w niego i strzelać aż przebili mu zbroję. Prawdę rzekłszy, nawet gdyby był on człowiekiem z żelaza czy stali, nie wydostałby się on stamtąd żywy. Ale najpierw ubił tuzin z nich, nie licząc tych, których poranił. W końcu obalono go, odcięto mu ręce i nogi i poćwiartowano. Tak umarł Sir Robert Salle...

Cytat pochodzi z kronik Froissarta, które są spisane po francusku więc mam ograniczoną możliwość weryfikacji danego cytatu... Poza tym owe 60 tys. wydaje się liczbą z góry przesadzoną, ale ilość ubitych chłopów już nie bardzo.

Więc Geraltowe siedem osób jest liczbą jak najbardziej do przyjęcia :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli umiesz walczyć np mieczem to możesz walczyć kijem czy mieczem dwu ręcznym ? Czy to już całkiem inna bajka i ine techniki?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Walczę długim mieczem, który można określić mianem bastarda (półtoraka). Ćwiczę tzw. blossfechten, czyli walkę pieszo, bez zbroi (bez obaw, ze współczesnym strojem ochronnym: plastron, przyszywka, maska szermiercza, rękawice, ochraniacze). W takim wypadku chwytasz miecz dwoma rękoma i jedziesz :D

Mieczem dwuręcznym walczy się prawie tak samo jak długim. Problemy mogą być gdy chcesz uderzyć od dołu, czy wykonać zawieszenia (jeszcze tego nie praktykowałem więc nie pytaj mnie o szczegóły).

Kijem możesz walczyć jak mieczem, zresztą na samym początku długo walczyłem kijem zamiast mieczem. Ale jeżeli zależy ci na wierności historycznej (Paulus Hector Mair, 1540) to musisz chwycić kij w połowie i masowo stosować dźwignie czy pchnięcia. Ale coś takiego znajdziesz również w walce na miecze (tzw. technika pół-miecza).

Zresztą Liechtenauer twierdził, że jeżeli nauczysz się doskonale walczyć mieczem długim to bez problemu będziesz mógł przełożyć nauczone techniki na walki inną bronią.

Znam się tylko na dawnych, europejskich sztukach walki. No... powiedzmy, że się znam... :D

Edytowano przez noniewiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem jak wy ale ja się lubię bić :P

Jak się bijesz z jakimś dresem z ulicy i ćwiczysz jakieś sztuki walki, a on nie, to logiczne jest, że zwyciężysz. Nawet jak by było ich 2, a nawet 3. Gorzej jak tamci mają broń (nóż, baton) wtedy lepiej już odpuścić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dawidek wybacz, ale ty piszesz bzdury z dwoma przeciwnikami trudno jest sobie poradzić, o trzech nie wspomnę. Widać, że nie uczestniczyłeś w bójce, śmiem nawet wątpić że i w sparingu także. Wydaje Ci się że delikwenci szukający jedynie pretekstu do "zabawy" to cienkie bolki nie mające o walce nawet bladego pojęcia? No byłoby dużo lepiej, gdyby to była prawda, ale nie na darmo spędzają Ci ludzie czas na siłowni, a stare przysłowie pszczół mówi, że mrówka nie ma szans w walce ze słoniem. Poza tym nawet dobrze wyszkolony adept sztuk walki nie koniecznie wygra z doświadczonym amatorem. Jesteś jeszcze młody postaraj się nie koloryzować, stronienie od bójki wcale nie jest oznaką tchórzostwa, jest to cecha osoby dorosłej.

Temat walk ulicznych jest trudny Aztec z tego powodu, że nie wszyscy okładają się po mordach z nienawiści, czy chęci zysku. Widzisz w niektórych kręgach zęby wybijają sobie przyjaciele, bo jest to dla nich coś w rodzaju ożywionej konwerscji i nie, nie przesadzam wiem że brzmi to dziwnie, ale tak się zdarza i to wcale często. Natomiast czy ma to jakiś sens? Napewno rozładowuje emocje i pozwala znaleść odpowiednie ujście dla gwałtownych uczuć. Dla mnie bezsensowne jest pastwienie się nad bezbronną istotą, skoro tzw. dresy chcą zająć sobie czymś czas to niech walczą między sobą, a porządnych obywateli niech zostawią w spokoju.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czytałem ostatnio artykuł o walce z więcej niż jednym osobnikiem i pisali tam, że wygrana z dwoma przeciwnikami jest praktycznie nie możliwa. Na filmach się fajnie ogląda jak Jackie Chan kładzie 20 na raz ale w normalnej walce zazwyczaj tych dwudziestu rzuca się na ciebie na raz, a nie podchodzą po kolei. Mi osobiście wydaje się to możliwe, ale trzeba długiego stażu w sztukach walki, żeby coś takiego uczynić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Takie coś jest możliwe jeżeli goście nie mają zwyczaju bić się na poważnie i nie ćwiczą żadnych sztuk walki. Wówczas walisz pierwszego z partyzanta prosto w twarz, on pada na ziemię więc zajmujesz się drugim. Jeżeli trzeci się przestraszy to będziesz w stanie walczyć nawet z trzema :D

No byłoby dużo lepiej, gdyby to była prawda, ale nie na darmo spędzają Ci ludzie czas na siłowni, a stare przysłowie pszczół mówi, że mrówka nie ma szans w walce ze słoniem.

Liechtenauer powiedział: po co uczyć się sztuk walki jak nie można nimi pokonać silniejszego przeciwnika?

Żeby nie było: można pokonać silniejszego przeciwnika.

Edytowano przez noniewiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Temat tak mnie zainteresował, że w niedziele postanowiłem zebrać kolegów z klubu i spróbować się w walce przeciwko trzem osobom i rezultat jest prosty - jeśli nie uda się wyeliminować jednego w przedbiegach to można równie dobrze brać nogi za pas. Dopiero z niedoświadczonymi i słabymi psychicznie chłopaczkami co się mocni w grupie czują można nawiązać walkę i wygrać. Przeprowadziłem też test z nowo przybyłymi z grupy dla początkujących i też da się nawiązać walkę, ale zbyt dużym kosztem, albo odnosisz pyrrusowe zwycięstwo, albo zwyczajnie nie nadąża się za tempem walki i upada. Test był przeprowadzany co prawda na ubitej ziemi, więc o wykorzystaniu terenu nie było co mówić, ale nawet dopóki nie uda się doprowadzić do walki 1 na 1 to wygrana z grupą 3 osób wymaga ogromnych umiejętności, słabszych przeciwników i sporego udziału szczęścia, aby wyjść z niej w jednym kawałku. To tak jak szachowe symultany jeden gracz potrafi wygrać większość partii, ale tylko z dużo gorszymi od siebie szachistami.

noniewiem - w mojej wypowiedzi miałem na myśli prostą prawdę - napakowany byczek jest cholernie trudnym przeciwnikiem, dlatego rozwój siły fizycznej jest ważny, co z tego że jesteś mistrzem skoro w twoich ciosach nie ma dość impetu, aby kogoś takiego zatrzymać. Między innymi dlatego odszedłem od karate, kiedy dostałem niezłe wciry od boksera, który za moją szybkością nie nadążał, ale był wystarczająco napakowany, żeby zdjąć mnie jednym mocnym celnym uderzeniem. W takich konfrontacjach przy dużej różnicy sił i wagi jest tylko kwestią czasu kiedy dostanie się jeden dobrze wymierzony cios.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W sumie masz rację. Ja swoje doświadczenia dotyczące walki wynoszę z walki na miecze, bo moje doświadczenie w sferze walki wręcz jest dość mizerne. W walce na miecze możesz pokonać, jak to określiłeś, byczka, o ile będziesz uważać na dystans. Samą szybkością i precyzją zrobisz z niego sito. O ile on też nie jest obeznany z mieczem, bo wtedy lipa :D

Wygrywa ten kto ma lepszą technikę.

A propos: Znacie jakieś filmy z dobrą walką wręcz albo bronią białą. Bo przejrzałem cały temat i znalazłem ze dwa amatorskie (zresztą bardzo fajne), a mi zależy na czymś bardziej oficjalnym...

IMO fajne walki wręcz były w "Ultimatum Bourne'a", "Taken" oraz "Fist Of Legend". A co do walki mieczem... hmm... na razie YouTube rządzi :biggrin: Ale z tego co dotychczas widziałem to "Królestwo Niebieskie".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak się rozciągacie? Robicie już szpagaty z wyskoku ? IMO szczególnie we wschodnich sztukach walki jest na to położony duży nacisk. Ja mam 15 lat i brakuje mi do zrobienia szpagatu męskiego 4cm (trenuje kung fu 5 miesięcy), a jak jest z tym u was ? Podobno im wcześniej się zaczyna tym łatwiej... mi było dość trudno, to co dopiero 30 latkowi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem sztywny jak drewno więc nie wiem czemu się wypowiadam :biggrin: Kiedyś próbowałem szpagatów i innych rozciągnięć, ale rezultaty były kiepskie, pomimo włożonej pracy, więc się zniechęciłem. Dużo większe rezultaty miałem podnosząc coś z podłogi (czy wiążąc sznurowadła) na wyprostowanych nogach. Robiłem to mając lat 19-naście.

Mam dobrze rozciągniętą górną część ciała (barki), ale dolna to już tragedia. Co najwyżej kciukiem dotknę podłogi (przy wyprostowanych nogach, rzecz jasna...).

Tak a propos: czym się różni szpagat męski od damskiego? Tym, że jeszcze COŚ sobie doliczasz? :whistling:

Edytowano przez noniewiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ciekawą rzeczą jest to, że robiąc szpagat (damski, męski) nic tak naprawdę się nie osiąga :biggrin: Dopiero później zaczyna się nauka wykorzystywania tego w walce. Z tego co wiem to potrzeba przynajmniej paru lat, żeby zrobić szpagat męski w staniu... lub bardzo intensywnego codziennego treningu. Zaletą rozciągnięcia nóg jest to, że mocniejsze kopnięcia wsiadają. Niestety ok. 4% ludzkości nie jest w stanie zrobić pełnego szpagatu ponieważ mają inny rozstaw bioder.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To mam nadzieję, że ja się nie zaliczam do tej grupy bo chciałbym jeszcze wrócić do treningów, w tym rozciągających, gdy będę miał czas.

Ale weź mi powiedz: jest jakiś sens w wysokich kopnięciach? Bo skoro robisz szpagaty to ewidentnie do tego by wysoko kopnąć. Wiesz, jestem zwolennikiem bardziej "babskich" (określenie mojego kolegi :biggrin: ) sztuk walk, np. krav magi. I jakoś nie widzę sensu uczenia się wysokich kopnięć, jeźeli: 1) strasznie się zmęczysz, 2) ktoś może cię podciąć. Ma to jakiś większy sens, oprócz widowiskowości (gościu może się przestraszyć)? Pomijam fakt, że trafienie w głowę jest straszne...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ciekawe pytanie... z pewnością te kopnięcia są widowiskowe, po za tym gdy jesteś rozciągnięty to kopniesz mocniej ponieważ ścięgna masz bardziej rozluźnione. Zależy to także od sztuki walki, jeżeli chodzi o Krav Mage to wiem, że na pierwszym miejscu jest skutecznośc czyli np: kopnąc przeciwnika w krocze i się walka kończy. W kung fu wygląda to znacznie inaczej... tutaj chodzi o to, aby przekraczac granice, które wydają się nie do przejścia. Dobrym przykładem jest szpagat, trzeba włożyc w to dużo pracy i wysiłku, aby to osiągnąc. Kung fu w brew pozorom jest bardzo skuteczne, ale trzeba byc wytrwałym :biggrin: Ja nauczyłem się szpagatu ponieważ chciałem przekroczyc pewną granice, postawiłem sobie cel i go osiągnąłem. Teraz np: uczę się pompek na 3 palcach mam nadzieję, że to kiedyś osiągnę :P Ale czy ktokolwiek nie chciał się czuc jak Bruce Lee i kopac jak najwyżej :biggrin: Reasumując zależy to IMO od sztuki walki np: Muay Thai, kopiesz delikwenta w wątrobę i koniec walki, a kung fu praca nad sobą i osiąganie czegoś przez ciężką i wytrwałą pracę. Ważna jest także psychika. Mnie zawsze "jarała" kultura wschodu, a jak zobaczyłem "Wejscie smoka" to już w ogóle się w tym zakochałem :biggrin:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Znam to uczucie. Kiedy przeczytałem wiedźmińską sagę to zafascynował mnie... Bonhart.

Był człowiekiem, ale pokonał trzech wiedźminów.

Wtedy trochę szukania po internecie, strona ARMA, dowiedzenie się o traktatach, ich przeglądanie... a teraz prawdziwe walki.

Jeśli chodzi o walkę to trzeba to kochać, taka jest prawda.

Hmm... chyba będę musiał się trochę porozciągać bo przyda mi się to przy wypadach. Będę je robił dzięki temu szybciej, a nie jak jakiś czołg...

Edytowano przez noniewiem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To i ja dorzucę do kopnięć swoje trzy grosze;

@noniewiem

1) strasznie się zmęczysz, 2) ktoś może cię podciąć. Ma to jakiś większy sens, oprócz widowiskowości (gościu może się przestraszyć)? Pomijam fakt, że trafienie w głowę jest straszne...

1. Przy kopnięciach się człowiek nie męczy to zwykły ruch ciała podobny do ciosów ręką. 2. Trudno jest podciąć kogoś wykonującego nawet high kick, dlaczego, bo takie kopnięcia są jak strzały z bicza szybkie, mordercze i często padają nawet w bliskim dystansie. Co do widowiskowości przytoczę słowa nauczyciela; Sztuki walki służyły i dalej służą do zabijania/zadawania krzywdy, dlatego jeśli chcesz się popisywać to spier**laj do cyrku. Stąd wniosek, że kopnięcia są jak uderzenia kijem bejzbolowym (nazwę tego sportu pisze się w naszym języku fonetycznie?), dlatego jeśli czegoś takiego pod ręką nie mamy dobrze jest się do nich uciec.

Tak na marginesie to, czy w pojedynkach szermierczych nie używa się nóg, pięści a nawet głowy do walki?

@Aztec

Bruce Lee jest chyba najlepszym przykładem człowieka pokonującego ograniczenia własnego ciała, jeśli po drodze nie wyczerpie Ci się zapał to może osiągniesz jego poziom? Trzymam kciuki!

Kopnięcia w Muay Thai nie ograniczają się jedynie do low, middle kick w tej sztuce walki znajduje zastosowanie multum technik z użyciem nóg, kolan i pięt.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Odpowiedz...

×   Wklejony jako tekst z formatowaniem.   Wklej jako zwykły tekst

  Maksymalna ilość emotikon wynosi 75.

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Twoja poprzednia zawartość została przywrócona.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz wkleić zdjęć bezpośrednio. Prześlij lub wstaw obrazy z adresu URL.


  • Kto przegląda   0 użytkowników

    Brak zalogowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

×
×
  • Utwórz nowe...