Jump to content
Wolan

Jak zaczęłą się wasza przygoda z CDA? [archiwum]

Recommended Posts

Pierwszy kontakt z CDA miałem w 8 klasie podstawówki.Kumpel przyniósł do szkoły nr 12/99.Siedzieliśmy na świetlicy,mieliśmy czas, więc pokazał mi AR.Strrrraszzznie mi się spodobało więc od tej pory nękałem go o aktualne numery.W domu pierwszym numerem był 5/00 i zaraz po tym 6/00. Ale nie były to jeszcze moje, namówiłem po prostu średniego brata bo sam nie miałem kasy.A była okazja bo za komunijne pieniądze :D najmłodszego brata pojawił się w końcu w domu komputer.Podstawówka się skończyła, z kumplem się rozszedłem a średni brat nie chciał kupować CDA regularnie. Wkurzały mnie te braki w kolekcji (tylko 3 nr w 2000 r!) więc numer 3/01 kupiłem sam.(Ten z Battle Isle 4 na okładce).Mam do niego ogromny sentyment, uważam że jest to jedna z najlepszych okładek w historii CDA.Od tamtej pory kupuję już regularnie. Mam wszystkie numery od (właśnie) 12/99 bo poszperałem i zainwestowałem w numery archiwalne, także nr 3-5 (ten z pierwszym AR ;) ) 1 i 6/99.Może jak znajdę jakąś wolną kasę uzupełnię rocznik 99. W 2002 r byłem prenumeratorem, przez co póżniej w 2004 roku dostałem darmowy setny numer z zachętą do ponownej prenumeraty ;) .Uzależniłem się i wsiąkłem na zawsze.Wiadomo że z kasą bywa na studiach różnie, ale na nowe CDA ZAWSZE MUSI BYĆ :rolleyes: End of story, uff

Link to comment
Share on other sites

Bardzo dobrze pamietam kiedy kupilem i w jakich okolicznosciach kupilem moje pierwsze CDA, a mianowicie w wakacje 2000r, cholernie mi sie nudzilo to wyprosilem u swojej matki rodzicielki zeby kupila mi jakas gazetke do poczytania, a ze CDA mialo tyle stron i jakies gry to bez zastanowienia je wybralem (a dokladnie byl to numer 08/2000). Nastepny numer kupilem pare miesiecy pozniej, a pozniej to juz tak co miesiac kupowalem, az po dzis dzien. Wiec jest ladna kolekcja przeszlo stu numerow, dzieki ktorym prawie nie mam juz miejsca w szafce w ktorej przechowuje CDA i trza se skolowac kolejna szafke, bo przeciez CDA nie moze walac sie na podlodze! Co nie?! ;)

Link to comment
Share on other sites

a ja mój pierwszy raz pamiętam bardzo dokładnie (boooże jak to zabrzmiało :P) a.d 2007 i numer z desperados. wtedy miałem jeszcze obsesje na punkcie infernal, no i patrze na >>czasopismo<< a na okładce płyty widnieje gościu z infernala. więc jakoś odruchowo kupiłem. dopiero w domu miałem bardzo przykrą niespodzianke. AKUKU! infernal to demo.

ale pismo do dzisiaj kupuję :)

Link to comment
Share on other sites

Gdzie wy wszyscy trzymacie CDA?...Ja mam 16 numerów i nie mam gdzie tego pomieścić...ale kocham to pismo,może nie tak bardzo jak moją drugą połowę,ale jakieś tam uczucie jest pomiędzy mną a pismem.

To proste, są takie specjalne :D szafki z oszklonymi drzwiczkami w regałach. Zwykle mamy trzymają tam kryształy, porcelanę itp. A ja właśnie za takim szkłem trzymam moje CDA.Ślicznie wygląda taki ciąg długości ok. 1,5 m pism od nr 12/99. W 2001 roku trzymałem to na normalnej półce z książkami ale szybko zaczęło brakować miejsca, mimo iż CDA schudło o 50 stron.

Według mnie te numery sprzed niespełna 3 lat był sporo gorsze od kolejnych. Najgorzej wspominam GW i głupie rozmówki o 'zmaganiu się'. :wink:

O tutaj to ja ciebie nie rozumię :huh: dla mnie to był i jest świetny motyw. Zawsze jak przypomnę sobie jak Czarny Iwan mówił "zmagam się" i jednocześnie spał, albo gdy Allor odpowiadał tak MacAbrze gdy ten wołał o screeny, to od razu się śmieję.Czasem też tak odpowiadam ale nikt się nie śmieje, bo nie mam kumpli-fanów CDA :(

A zastanawia mnie rzecz czy na tym forum są ludzie, którzy tak jak ja kupują cda co najmniej dziesięć lat.

A zaczęło się od pytania 10 letniego łepka w sklepie komputerowym "czy ma pan jakieś fajne, niedrogie gry.." :)

Teraz minął 9 rok i na razie końca nie widać.No chyba że kryzys załatwi CDA tak jak kiedyś ś.p. Konkurencję (lata 2001-2003)

Proszę korzystać z przycisku "edytuj".

[wies.niak]

Link to comment
Share on other sites

Numery zbierałem i zbierałem i zbierałem... po uzbieraniu "kupki" pokaźnej po kilku latach popełniłem największy błąd swojego życia. Pozbyłem się wszystkich magazynów komputerowych w tym całą kolekcję CDA... Jeśli jest jeszcze gdzieś w przestrzeni forum taki sam, ciężki idiota, proszę o kontakt... może wspólnie da się obmyśleć jakiś skuteczny plan odbudowy tej kolekcji :(:(:(

Co zrobiłeś!!! No nie nie gadaj.Jak tak w ogóle można.? A próbowałeś je chociaż potem odzyskać ty heretyku jeden ty!!! :mellow:

Właśnie, właśnie! Na stos, na stos! Heretyków należy palić by się zaraza, w postaci antyfanów czytających CDA po śmietnikach, nie rozpleniła. Zresztą sam Smuggler sugerował to kiedyś w AR :D

Link to comment
Share on other sites

Nie pamiętam jak to się zaczęło .. Bodajże od numeru 10 .. Byłem młody, bardzo młody i nie stać mnie było (z kieszonkowego od rodziców, codziennie do szkoły 1 zł na bułkę drożdżową i napój) na uzbieranie na swój numer CDA. Więc pożyczałem od kolegi dość długi okres czasu. Swój pierwszy numer kupiłem dopiero przy 60 wydaniu (jakoś tak) i od tamtej pory kupuję co miesiąc.

Link to comment
Share on other sites

Ja w sumie od niedawna ;P Piewszy numer? hmm...155 ;) z Mirrors Edge na okładce ;) Poprostu szykowała się dłuuuższa podróż samochodem i kupilem coś dla zabicia czasu ;) I tak CDA zabija mi czas już pół roku prawie ;)

Edited by Rafau
Link to comment
Share on other sites

Wszystko się zaczęło od gry Thief... Przeczytałem o niej w jakimś piśmie i pomyślałem że fajna. Gdy raz przechodziłem obok kiosku zobaczyłem CD-Action 10/2007 właśnie z Thiefem. Kupiłem, poczytałem i zacząłem kupować CD-Action co miesiąc.

Link to comment
Share on other sites

Moja przygod chyba zaczęła się w 2000 roku ... Pojechałem do cioci i okropnie sie nudziłem więc ma szanowna ciotka powiedziała do swojego syna (mego kuzyna) aby pokazał mi "tą gazetkę z płytą" (no przecierz to jest CZASOPISMO!!!:D)

Zacząłem przeglądać ... porzyczyłem kilka starszych numerów... wciągneło mnie... kupuje do dziś :D... i jeszcze długo będe kupować :D

Link to comment
Share on other sites

Mój pierwszy numer CDA pożyczyłem od znajomego. Jakoś nie wciągnął mnie na dłużej. Dopiero nr z Ghost Masters przekonał mnie do CD-Action. Pamiętam, że miałem kupić "tanie pisemko" (za 7.90) a "omyłkowo" wzięłem "droższe" :P Potem jakoś się uzależniłem od Smugglera i spółki.

Edited by hokageexe
Link to comment
Share on other sites

Moja przygoda z CDa to było zaczęła się w 2003 roku ( numer 06/2003). Pojechałem do kuzyna, patrze a tu leży na biurku jakieś czasopismo :) Po przeczytaniu całego doszedłem do wniosku,że nie jest takie złe i od tamtego czasu kupuje co miesiąc i nie żałuje ;]

Link to comment
Share on other sites

Heh, a u mnie bodajże od nr: 11/2003 :P

Ja,jeszcze młodym dziecięciem będąc interesowałem się "wszytkim co związane z wojskiem"

a do tegoż numeru dali chyba r6 rouge spear czy jakoś tak.

Pamiętam do dziś że tego r6 do dziś nie mogę rozgryźć a nawyk kupowania naszego czasopisma został mi do dziś :D

Link to comment
Share on other sites

Pamiętam swój pierwszy kupiony numer CD-Action. Do tej pory leży na mojej półce razem z resztą kolekcji :) Jak to się stało, że zacząłem czytać CDA? Posłuchajcie...

Był mroźny styczniowy dzień Roku Pańskiego 1998. Wracałem od mojego dziadka, a pod moimi butami trzeszczał deptany śnieg. Moje myśli krążyły wokół pierwszego komputera, który rodzice mieli mi wkrótce kupić. W pewnym momencie, przechodząc obok kiosku z prasą (który nawiasem mówiąc już od wielu lat nie istnieje :( ), zatrzymałem się aby obejrzeć magazyny o grach. Już w pierwszej chwili moją uwagę przykuła okładka pisma, którego jeszcze nie znałem, a na niej dumne napisy: "2 PEŁNE WERSJE GIER" i "2xCD". I rzeczywiście, do magazynu przytwierdzone było piękne pudełko na 2CD... Poczułem nieodpartą pokusę kupna tego tajemniczego CD-Action. Mimo, że cena 12,99 boleśnie kłuła w oczy (wtedy to było naprawdę sporo, tym bardziej dla mnie - ucznia podstawówki z mikroskopijnym kieszonkowym), to jednak wygrzebałem z portfela pozostałe po niedawno minionych świętach pieniądze i kupiłem pachnące farbą czasopismo.

Zaraz po powrocie do domu rozpocząłem lekturę i... od tego momentu nic już nie było takie samo. Od pierwszych stron już wiedziałem, że CDA nie jest jak inne magazyny o grach. Miało w sobie coś wyjątkowego, wyróżniającego je i uzależniającego! Już wstępniak napisany na dwa głosy zapowiadał prawdziwą przygodę. Zawartość Cover CD dawała obietnicę poznania takich niezapomnianych gier jak Resident Evil, Fighting Force, Virtua Cop 2, Turok, Jack Orlando, NHL, FIFA, Total Annihilation, Dark Reign czy Myth (dema to jednak świetna sprawa :) Nawiasem mówiąc, to był wyjątkowo udany okres dla gier komputerowych, wiele z nich przeszło do klasyki i są pamiętane do dziś ). Po paru mniej ciekawych recenzjach programów, moim oczom ukazały się zapowiedzi i recenzje gier. To było właśnie najlepsze! Teksty były niespotykane - często napisane na luzie i w sposób, w jaki niewiele osób potrafi pisać. Nie da się ukryć, że CDA zawsze miało najlepszych redaktorów. Później wracałem do tych recenzji jeszcze przez wiele miesięcy. Były też jakieś artykuły niedotyczące gier, jak choćby te na temat sceny komputerowej. Czy ktoś pamięta jeszcze co to było? Ja na początku nic z nich nie rozumiałem i dopiero później zainteresowałem się dokładniej tym tematem. Okazało się, że ta cała demoscena to, w wielkim skrócie, ludzie tworzący na komputerach rzeczy niezwykłe :) Pamiętam też wielkie wojny o to, czy dział scenowy powinien istnieć w CDA. Wielu twierdziło, z różnych powodów, że nie, jednak dzięki uporowi Smugglera dział ten istniał jeszcze bardzo długo. Innym nieodłącznym elementem magazynu, który również wywarł na mnie niesamowite wrażenie, był Action Redaction. Listy czytelników i odpowiedzi Smugglera i Mr Jedi'ego były wyjątkowo wciągające i nie raz wywoływały u mnie śmiech aż do łez :)

Wszystko to sprawiło, że nie mogłem przeżyć ani jednego miesiąca bez Actiona. Kupowałem go nieprzerwanie od stycznia 98 do lutego 2001 roku i czytałem razem z moim bratem, aby po co najmniej jednokrotnym przeczytaniu każdej literki odłożyć go z szacunkiem na półkę :) Jestem szczęśliwy, że nadal mam te wszystkie numery. Niestety po tych trzech latach coś się zmieniło. Gry przestały mnie interesować, więc już o nich nie czytałem. Moja kolekcja CDA nagle się urwała na wiele miesięcy. W kolejnych latach kupowałem tylko jakieś pojedyncze egzemplarze. Życie się zmienia.

Na szczęście (chyba :P ) moje zmieniło się po raz kolejny jakiś rok temu. W chwilach wolnych od studiów, pracy i czasu spędzanego z dziewczyną i znajomymi, znowu zachciało mi się grać. Zapragnąłem wrócić do dawnego hobby i na nowo odnalazłem w grach przyjemność. Być może większą niż kiedykolwiek :) Wraz z grami przyszła chęć czytania o nich, więc nie miałem wątpliwości po jakie czasopismo sięgnąć. Zacząłem znowu kupować CD-Action, z którym związanych było tyle moich wspomnień.

Dziś mogę stwierdzić, że CDA nadal jest wspaniałe. Zmieniło się co prawda, dojrzało, ale nadal jest wyjątkowe i uzależniające :)

Link to comment
Share on other sites

Heh. Moja przygoda z CDA zaczęła się dokładnie wraz z numerem 8/99. Kupiłem z bratem w Empiku, kiedy jeszcze tam na czasopisma naklejali takie specjalne naklejki z kodami :P

Życzę sobie i wam kolejnych lat spędzonych z najlepszym czasopismem świata!!!! :lol:

Edited by Bozo71
Link to comment
Share on other sites

Jak kupiłem mój 1 CD-Action (10/06) tylko dlatego, że w czasopiśmie była gra THPS 4. CDA gdzieś rzuciłem. Dopiero później zacząłem je czytać i tak to się potoczyło.

PS: CD Action bez pełnych wersji to jak telewizja cyfrowa bez programów HD. Może być ale jednak czegoś brakuje.

Link to comment
Share on other sites

Podziwiam wszystkie osoby, których przygoda z CDA i innymi pismami zaczęła się od kupienia pisma zanim jeszcze miały komputer.

W moim przypadku kupowanie czasopism komputerowych zaczęło się zanim jeszcze powstał CD-Action. Wtedy miałem Amigę 500. Nie jestem pewien czy ojciec kupował jakieś pisma wcześniej, ponieważ za czasów Commodore 64 (Ach to wgrywanie gier z kaset, chodzenie na palcach, ustawianie głowicy kręcąc śrubokrętem - ja tego nie robiłem i ojciec miał brata i mnie dość po kolejnym "Tataaaaa, bo my chcemy inną grę!". Potem była już stacja na te duże, czarne dyskietki.) i nie umiałem czytać. Miał na pewno poradniki do gier jak np. do Elwiry, który trzyma na półce do dziś z sentymentu. Po domu walał się Top Secret, Secret Service, Gambler.

I w końcu kupiony PC i CD-A od pierwszego numeru. I nie pamiętam samego początku bo z czytaniem wtedy jeszcze mi tak nie szło jak teraz - skupiony byłem na oglądaniu obrazków i czytaniu podpisów (teraz kocham czytać i tydzień bez jednej książki to tydzień stracony - zdarza mi się pracować nocą to mam kiedy a w CDA nawet reklamy już czytam). Swego czasu CD-A zajmowało całą jedną szafkę. Miałem roczniki podzielone na pół i sklejone w jedną okładkę (znajomy introligator) z wygrawerowanym rocznikiem. No i w końcu przyszedł remont, mała przeprowadzka do innego pokoju i brakło mi na to miejsca. Dygałem to i dygałem - teraz mnie pewnie hardcorowi fani zabiją - na śmietnik. Od tamtego czasu w domu trzymam do 5 numerów a resztę wyrzucam.

Pamiętam też, jak odkryłem AR w którymś z numerów i autentycznie przeczytałem wszystkie AR wstecz. Od tamtego czasu zaczynam od AR lekturę. Kiedy daliście Tipsomaniaka z najlepszymi tekstami AR moja mama również polubiła ten dział (do tamtej pory czytała tylko wstęp p. Smugglera i Na Luzie.

No to się rozpisałem, offtopic pewnie zaliczyłem - ale to mój pierwszy, o ile pamiętam, post od założenia konta, różnica jest co nie? - więc proszę o wybaczenie.

A jednak trzeci. Może tamte to ja ale nie pamiętam.

Edited by vat
Link to comment
Share on other sites

A moja przygoda z CDA zaczęła się... w marcu 2008. Byłem chory, siedziałem sam w domu i wtedy to dorwałem jakieś tam czasopismo, leżące w pokoju mojego braciszka. Patrzę: CD-Action. Nazwa nie mówi mi nic. Ale patrzę niżej - recenzje gier. Pomyślałem, poczytam, w końcu bardzo lubię grać. Okazało się, że pismo jest super (oczywiście nazwy wydawców i programistów nic mi nie mówiły, a jedyną firmą, jaką znałem, była EA). Co prawda, dział Nie tylko gramy-Sprzęt był dla mnie czarną magią. Nazwy procków, kart graficznych mówiły mi... właściwie nic nie mówiły. Owszem, dział Na Luzie był super, do momentu, w którym nie czytałem dowcipów na temat gier czy dystrybutorów. Dobra, przeczytałem wszystko, WP, ZPD, GW, recki, NL i, oczywiście, AR. I skończyło się, zapomniałem o piśmie, przecież znowu szkoła, na nic nie ma czasu. W ogóle myślałem, że to pismo już nie istnieje (pierwszy raz je widziałem, a na datę nie patrzyłem). Aż tu nagle, na wakacjach, patrzę iiiiiiii... jest! Jest to czasopismo (bo przecież nie gazeta), które mnie tak wciągnęło. I kupowanie trwa do dzisiaj. ;))

PS Się trochę rozpisałem, ale CDA zasługuje na tak dokładny opis "operacji wciągania fanów" :D

Edited by HaK
Link to comment
Share on other sites

U mnie wszystko się zaczęło kiedy miałem 3 lata i mój Tata kupił pierwszy komputer bodajże pod koniec 96 roku. Kilka dni po zakupie kompa Tata wrócił z pracy z CDA w ręku. Przez cały dzień przeglądałem obrazki a na wieczór poprosiłem Tatę żeby mi coś z "gazetki na dobranoc" przeczytał i tak się to ciągnęło przez wszystkie lata dopóki się nie nauczyłem się czytać szybciej niż 1 strona na 7 min. Potem sam sobie zacząłem kupować CDA i tak się tworzyła moja kolekcja która po przeprowadzce zniknęła przez co nastąpiła mała przerwa w zakupach CDA, ale potem wróciło się do biznesu...TAK stare dobre czasy... :D

Link to comment
Share on other sites

Guest
This topic is now closed to further replies.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.


×
×
  • Create New...