Jump to content
Sign in to follow this  
Edgarzyc

IO czyli Interaktywne Opowiadanie

Recommended Posts

Minęła dłuższa chwila, zanim się zorientował, że było dopiero kilka minut po północy i słońcu jeszcze daleko do wschodzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szlag, pomyślał, a miałem przygotowany taki dobry tekst.

Gerwazy patrzał to na Shadowa (a co!), to na Janusza, który ewidentnie nie wiedział co ze sobą zrobić.

- To może już sobie pójdę? - zapytał z nadzieją Gerwazy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Zwariowałeś?! - wrzasnął Shadow (a jak!) - to, że jestem trochę roztrzepany i nietrzymam się ustalonego wcześniej scenariusza nie oznacza, że ściagnąłęm ciebie tutaj dla jaj! Poza tym jesteś cały w błocie i nie masz swojej drogocennej pałki - jesteś gotowy na męczące pytania ze strony swojej żony? No właśnie. Więc słuchaj co mam ci do powiedzenia...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Kocham cię i chcę żebyśmy wzięli ślub- odparł Shadow, którym okazała się... Natalia Siwiec.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- A więc to tak! - wrzasnął Janusz. - Najpierw mydlisz nam oczy o wpływowych osobach mających coś do naszego towarzysza a teraz sama wyciągasz po niego swoje łapska! Gerwazy, leć po pałkę, ja ją zatrzymam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Dajcie mi wszyscy święty spokój! - odaparł Gerwazy, ledwo trzymając nerwy na wodzy - Mogłem zostać w domu, z moją żoną Klarą i dziećmi. Ale nieee, musieliście mnie gałgany ciągnąć na mróz i ciemność.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nagle Gerwazy poczuł silne uderzenie w głowę, następnie urwał mu się film. Obudził się w zupełnie innym miejscu, związany jak baleron, bez możliwości ruchu. Zaklął w myślach i postanowił zorientować się gdzie się znajduje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Gerwazy - odezwał się spokojny, ale jednocześnie stanowczy głos - Dlaczego spotykasz się po nocy na cmentarzu z miejscowymi idiotami o imionach Janusz i Natalia, który sam woli siebie nazywać (odgłos przerzucanych kartek przerwał głosowi) Cień? I na co ci gaz pieprzowy, jak my mamy karabiny?

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Phi! Na co wam karabiny, kiedy wszyscy jesteśmy już martwi..? - spytał retorycznie Gerwazy - Kiedy Klara dowie się, że spotykam po nocy nieżywych Januszy, tfu! I swoje byłe przebrane za Misia Cień, to...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Herr Gerwazy - powiedział Głos - kluczowe jest tu słowo "kiedy", co prowadzi nas do frazy "jeśli w ogóle". Tymczasem moi koledzy mają karabiny wycelowane w tym momencie. To co, zaczniemy odpowiadać?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nagle z pamięci naszego bohatera wydobyło się wspomnienie. Władczy głos z niemieckim akcentem, już go kiedyś słyszał...

- Znowu się spotkamy, Mannfredzie von Schnupfenberg.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Doskonala pamiec do glosów, Herr Gerwazy. Odkąd widzieliśmy się ostatni raz zaszły w mym ciele zmiany. Ręka, która mi odrąbałeś, została zastąpiona mechaniczna protezą. Chcesz poznać siłę mego uścisku?

Edited by Edgarzyc

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Od ostatniego spotkania zainwestowałem w powiększenie umiejętności defensywnych i kupiłem miecz świetlny z funkcją działka, nie masz szans ty faszystowska świnio.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jednak próby pokazania swoich umiejętności czynione przez Gerwazego spełzły na niczym. Wciąż był związany mocnym sznurem. Ograniczył się, więc do poruszenia palcem w bucie i rzucania bezpodstawnych pogróżek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- W sumie, po zastanowieniu... Po starej znajomości powiem Ci dlaczego leżysz tu skrępowany jak ofiara, czego od Ciebie oczekujemy. Słuchaj więc, było to tak...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Wszystko zaczęło się w pewien mglisty i zimny poranek nad świecącym perłową barwą jeziorem

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Zaraz. Stop. Łupiesz mnie pałką w głowę, wiążesz jak baleron, grozisz bronią. Po to tylko, by bawić się w jakiegoś niskobudżetowego poetę? Mannfredzie, nie lubię cię.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Myślisz że ja osobiście Cię ogłuszyłem? Od tego mam ludzi, naiwniaku. A teraz zamknij się i słuchaj, to Ty jesteś moim jeńcem, ja dyktuję warunki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- A ja jako jeniec mogę robić co chcę! Patrz jak macham grubym paluchem lewej nogi! Mam do tego prawo jako legalny obywatel Imperium Tupadagroźnanazwa. Dlatego oznajmiam, iż cię nie lubię i nie mam zamiaru słuchać twojego nazistowskiego gadania Mansredzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Chciałem załatwić sprawę polubownie, jak starzy przyjaciele, ale widzę że odrzuciłeś moją ofertę. Mam w dupie Imperium Tupadagroźnanazwa, teraz bawimy się po mojemu. Kurt, do mnie! - wrzasnął Mannfred.

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Szefie, ale Kurta nie ma. Sam pan go zastrzelił, po tym jak biegał na golasa z Pana zdjęciem na kiju krzycząc...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie ten Kurt baranie. W każdej organizacji neonazistowskiej masz Kurtów na pęczki. Chodziło mi o tego co chodził w skórzanej kurtce, czarnej opasce na oku i spodniach w miejskie moro. Miał tak śmiesznie na nazwisko...Plissken?

Edited by Tellur

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Aaa ten, to było tak od razu. Z tym, że on teraz śpi, i kazał przekazać żeby go nie budzić, tak jeszcze przez 3 godziny. Ale ten z drewnianą nogą i hakiem zamiast ręki zaraz powinien tu przyjść.

Share this post


Link to post
Share on other sites

W tym momencie Gerwazy zaczął się zastanawiać, gdzie w swoim życiu popełnił bład. Płacił podatki, kochał żonę, bawił się z dziećmi, a mimo to los znów skazał go na towarzystwo ludzi nie grzeszących intelektem.

Edited by Tellur

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety, intelekt to nie był towar zbyt chętnie rozchwytywany. Członkowie tej organizacji woleli stać w kolejce po inne... właściwości. - Arrrr, Kurt melduję gotowość. - Brwi Manfreda defiladowym krokiem kroczyły ku sobie. - Kurt, zmuś naszego kochanego Gerwazego do... eleganckiego wysłuchania...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Sign in to follow this  

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...