Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

EGM

Gladiatorzy języka :D

Recommended Posts

2793645952_b08b80028e_s.jpg ładnie mi to w Paincie wyszło xD

Owned. Tylko do CDa nie wysyłaj, Lenc się poczuje zagrożony :D

Nie wiem, jak sytuacja przedstawia się na maturach. Coś słyszałem, że podobno mam mieć możliwość pisania na... laptopie. I może jeszcze pozwolenie na włączenie winampa i plik z rozwiązaniem? Choć domyslam się, że to raczej ze względu na komisję niż na mnie ^_^, a właśnie - dzisiaj jakimś cudem napisałem "wybóch". Nie wiem jak to zrobiłem, ale jakoś śmiać mi się zachciało (bo to rpzez cs'a!!! xD)

Link to comment
Share on other sites

Temat kontynuowany z http://forum.cdaction.pl/index.php?showtopic=26036

Bez przesady. Lovam to tragedia, ale Killne da się przeżyć, zwłaszcza, jeśli to w jakiejś grze (albo w gwarze forumowej, jak to było u nas na innym forum. I w sumie jest,a le tak ze 4-5k użytkowników poszło, co mnie wcale nie dziwi :/). Trochę to pomaga w zorientowaniu się, o co chodzi nie kumającym polisha [}:P], a czasami poprostu jest krócej/lepiej brzmi (jak mogę coś oglądać - to oryginalny dubbing plus napisy angielskie). Zresztą kto gra w necie wie, o co chodzi ^^.

Co innego, gdy posługujemy się żargonem w znanym i określonym forum (np. gdy ktoś na FA napisze 'frag' to większość zrozumie, bo po co się rozpisywać, że 'zabicie przeciwnika'.. tak się przyjęło), jednak, gdy piszemy na forum różnotematycznym lub gdy nie mamy sprecyzowanego odbiorcy to takich wyrażeń używać się nie powinno.

Czytam ja to sobie, czytam i dziwuję się wielce. Za "komuny" mówiono "Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera". Ludzie porządnie i przed wojną wykształceni pokpiwali sobie oczywiście z rozmaitych takich "oficeruf", "toważyszuf partyjnyh" i "dyrektoruf z awansu społecznego", bo tych zdradzała między innymi nieznajomość ortografii i gramatyki. Całe to towarzystwo mówiło koszmarnie, a pisało jeszcze gorzej.

I okazuje się, że oni - ci "toważysze" - mieli rację! Niewielu ludzi przejmuje się dziś tym, co kiedyś należało do podstaw wykształcenia. Bo i tak, "jak napiszem, to oni zrozómiom, a jak nie zrozómiom, to niech siem walom" ... O to wam chodzi, o wy, którzy się nie przejmujecie zasadami polskiej pisowni? Którzy z zapałem naprawdę godnym lepszej sprawy bronicie lenistwa, niedbalstwa, niechlujstwa i nieuctwa? To jest wasza filozofia życiowa?

Może to właśnie się z tej komuny przejęło? Tak samo jak standardowe nastawienie Polaka, że każda władza to złodzieje i oszuści i trzeba im na pohybel, a prawo to jest tylko sugerowane postępowanie..

no i też co innego ktoś kto stara się i kształci, ale mu nie wychodzi, a co innego ktoś, kto to równo zlewa krzywym sikiem..

Natomiast tego ostatniego zdania szanowny EGMie niepotrzebnie użyłeś. =/

Nie wiem, jak sytuacja przedstawia się na maturach. Coś słyszałem, że podobno mam mieć możliwość pisania na... laptopie. I może jeszcze pozwolenie na włączenie winampa i plik z rozwiązaniem? Choć domyslam się, że to raczej ze względu na komisję niż na mnie ^_^

Raczej (i oby) takie coś nie przejdzie, bo niby w czym ma pomóc? Słowniki na maturach są - proszę bardzo. Jak ktoś pisze jak kura pazurem to musi się postarać (sam piszę mało czytelnie i wolno, więc piszę i o sobie), a jak robi byki to może sprawdzić. No i nie czepiajmy się czasu na napisanie (wyprzedzam już rozmowę =p), bo na moich maturach - dyslektycy, czy nie - i tak wszyscy kończyliśmy raczej sporo przed czasem.

Link to comment
Share on other sites

Z tego co wiem osoba z dysgrafią ("gdy głębokość zaburzenia grafii uniemożliwia odczytanie i prawidłowe ocenienie pracy") ma możliwość pisania literami drukowanymi lub z użyciem komputera.

Słowniki na maturach są - proszę bardzo.

A czemu miałoby ich nie być? Nie myślałeś chyba, że matura pisana jest wtedy w edytorze, który sprawdza pisownię i gramatykę.

Link to comment
Share on other sites

Natomiast tego ostatniego zdania szanowny EGMie niepotrzebnie użyłeś. =/

Mój drogi, nie karć mnie jak uczniaka. Żeby nie wkurzać Talibów wróćmy do wątku o filozofii i postaraj się mnie przekonać o tym, że Bóg nas kocha...

Link to comment
Share on other sites

A czemu miałoby ich nie być? Nie myślałeś chyba, że matura pisana jest wtedy w edytorze, który sprawdza pisownię i gramatykę.

Nie rozumiem do kogo pijesz...

ktoś pisał, że podobno będzie możliwość pisania matury na kompach (bo np. ktoś ma dysortografię i ma problemy z ortografią), więc odpisałem, że słowniki są i nie ma problemu podejść i sprawdzić, czy jakiś wyraz jest źle, a czasu jest sporo. Dość, żeby przeczytać raz, czy dwa powoli i zastanowić się które wyrazy są potencjalnie błędne.

Jeśli chodzi o edytor to bladego pojęcia nie mam jak się takową maturę pisze.

Mój drogi, nie karć mnie jak uczniaka. Żeby nie wkurzać Talibów wróćmy do wątku o filozofii i postaraj się mnie przekonać o tym, że Bóg nas kocha...

Nie traktuję Cię jak uczniaka (ba! patrząc na wiek to prędzej ja winienem być uczniem =)), ani nie wiem skąd się wzięli owi Talibowie w wypowiedzi. Jednak ostatnie zdanie IMO nie było potrzebne i mogło godzić w czyjąś wiarę (mimo wszystko ja jestem daleki od wojen religijnych =p)

a tak zupełnie na deser:

[*]Pamiętaj, że po drugiej stronie drutu jest także myślący i czujący człowiek. Taki jak Ty.
Link to comment
Share on other sites

Podobnie jak osoba kawałek wyżej wypowiem się tylko raz.

Dyslektyzm? Istnieje, oczywiście. Ale to nie jest choroba tylko olanie języka od dzieciństwa. Osoby niepiszące wypracowań oraz postów/artykułów na internecie nie mają szans na bycie pod tym względem "pełnosprawni". Dlaczego? Nie szlifują swoich umiejętności, czym później próbują to naprawić, tym idzie to trudniej. Mnie się udało prawie całkowicie to wyeliminować w klasie 6 szkoły podstawowej. I co? Da się? Da. Trzeba po prostu przyłożyć się do częstego pisania oraz czytania książek. Zapewniam, że to nie takie straszne. Osoby odpowiednio niepostępujące zawsze będą dys, choćby w lekkim stopniu. Jakoś dziwnie spisałem tego posta, więc można się poplątać, tak więc podsumuję: dysleksja jest wymówką ludzi olewających (lub szanujących w stopniu zbyt niewielkim) sztukę pisania i czytania.

Link to comment
Share on other sites

Nie rozumiem do kogo pijesz...

A czyjego posta zacytowałem? ;)

ktoś pisał, że podobno będzie możliwość pisania matury na kompach (bo np. ktoś ma dysortografię i ma problemy z ortografią), więc odpisałem, że słowniki są i nie ma problemu podejść i sprawdzić, czy jakiś wyraz jest źle, a czasu jest sporo. Dość, żeby przeczytać raz, czy dwa powoli i zastanowić się które wyrazy są potencjalnie błędne.

A ja napisałem, że jest możliwość pisania w pewnych okolicznościach na kompach i nie widzę aby ktoś tutaj podawał przykład dysortografii. Więc nie wiem dlaczego nie miałoby być słowników na maturze, skoro pisanie na komputerze dotyczy osób z dysgrafią. Dla dysortografa i tak nie ma to większego znaczenia czy są błędy czy ich niema (dokładnie nie pamiętam jak to jest, czy wszystkie błędy ortograficzne są wtedy pomijane czy też osoba taka może po prostu zrobić ich więcej). Nie wiem dlaczego powiązałeś pisanie na komputerze z możliwością sprawdzania błędów.

Link to comment
Share on other sites

Dyslektyzm? Istnieje, oczywiście. Ale to nie jest choroba tylko olanie języka od dzieciństwa.

Oj nie, nie... dysleksja to choroba (o ile pamiętam odpowiada za to móżdżek). Jedyna różnica między prawdziwym dyslektykiem, a fałszywym jest taka, że prawdziwy dyslektyk stara się i ćwiczy, aby zniwelować postępy choroby, czy może raczej postarać się, aby nie były widoczne jej skutki. Niestety jednak najczęściej mamy do czynienia z fałszywymi dyslektykami, którzy i może mają stwierdzoną dysleksję, ale potrzebne im to tylko po to, aby zasłaniać się papierkiem i tłumaczyć swoje lenistwo i nieróbstwo.

A czyjego posta zacytowałem? ;)

To, że wiem do kogo piszesz nie znaczy, że rozumiem czemu do tej osoby piszesz =p

A ja napisałem, że jest możliwość pisania w pewnych okolicznościach na kompach i nie widzę aby ktoś tutaj podawał przykład dysortografii. Więc nie wiem dlaczego nie miałoby być słowników na maturze, skoro pisanie na komputerze dotyczy osób z dysgrafią.

Tylko gdzie ja mój drogi napisałem, że nie miałoby być tych słowników (albo nie zrozumiałem o co Ci chodzi, albo czepiasz się czegoś, czego nie napisałem)? Co do laptopów i dysortografii.. hm.. fakt, sorry - nikt tego nie wiązał (a dysortografia i dysgrafia to w zasadzie co innego), a moje powiązanie wynikło z tego, że rozmowa przeniosła się z innego tematu i tak jakoś się poplątałem =p

Link to comment
Share on other sites

W wieku 8 lat, stwierdzono u mnie dyslekesje. A gó*** prawda, po prostu jestem _leniem_ i pisałem tragicznie, ale na forach nauczyłem się pisać dużo lepiej. Wystarczy Chcieć.. Wkurza mnie fakt, że nieukom daje się papierki na dysleksje. O mamo, to wystarczy się źle uczyć, żeby dostać papierek? LOL, przeż to chore. Tyle na ten temat.

Link to comment
Share on other sites

Tylko gdzie ja mój drogi napisałem, że nie miałoby być tych słowników (albo nie zrozumiałem o co Ci chodzi, albo czepiasz się czegoś, czego nie napisałem)?

Chodziło o to, że piszesz o tym, że są słowniki są tylko nie wiem, w tym wypadku po co. Jak już pisałem pisanie na kopienie nie wiąże się z tym, że sprawdza on błędy. Czyli niezależnie od tego czy matura jest pisana na kompie czy też na papierze, słowni taki nadal się przydaje, więc pisanie o tym, że słowniki na maturach są nie ma w tym wypadku większego znaczenia. No, ale możliwe, że się za bardzo czepiam. ;)

Co do leniów załatwiających sobie te papierki - nie ma powodu żeby się na nich wkurzać, najlepiej ich olać, na maturze i tak dużo nie zyskują, a w przyszłości mogą sobie sami zaszkodzić przyzwyczajając się do niedbalstwa.

Link to comment
Share on other sites

No to może teraz ja... Jestem dysgrafikiem. To znaczy, że piszę tak, że mało kto (oprócz mnie :) ) potrafi to odczytać. Jeśli miałbym pisać bardziej czytelnie, to te zdania byłyby wręcz falowane. Nie potrafię postawić równej literki czy nakreślić idealnie prostej linii. Piszę poprawnie pod względem ortograficznym, jednak gorzej z interpunkcją. To nie tak, że nie stawiam kropek czy nie zaczynam od dużej litery. To opanowałem, jednak o ile dobrze pamiętam też miałem z tym problem. Nie wiem natomiast gdzie wrzucić przecinek, albo gdzie zakończyć zdanie. Potrafię napisać jedno zdanie na stronę A4!!! Będzie poprawne pod względem gramatycznym i miało sens. Więc może mi ktoś powie dlaczego liczą mi to za błąd?

Tak odchodząc już od mojego tematu. Ludzie, nie wciskać mi tutaj kitu, że macie stwierdzoną dysgrafię i nie potraficie pisać w zgodzie z ortografią!!! No chyba, że sami nie wiecie już na co macie papiery, ale to jest dla mnie co najmniej... dziwne. A wcześniej ktoś się użalał, że intuicyjnie nie potrafi określić czy słowo jest napisane poprawnie. Mam na to prostą radę. Czytaj! Jak najwięcej najlepiej książek ale jakieś czasopisma nie będą zbytnio odstawać. To samo dotyczy każdego innego człowieka z problemami dotyczącymi ortografii. Jeśli będziecie czytać i skupiać się na słowach i ich tego jak są zapisane, nauczycie się pisać, będziecie wiedzieli że coś tu nie gra i będzie mogli to poprawić. Tak więc: Do książek, dysortograficy!

Link to comment
Share on other sites

Chciałbym zwrócić uwagę Szlachetnego Bractwa, że nie spotyka się cierpiących na dysgrafię nieszczęśników, którzy mają takie trudności w opanowaniu zasad pisowni (i "czytowni"), że mylą np. "b" z "y", albo "ch" z "r". Nie, oni tylko z uporem godnym lepszej sprawy mylą "ch" z "h", :"rz" z "ż", "u" z "ó" i popełniają inne, równie żenujące pomyłki.

Wniosek: nie chce im się opanować ortografii. Bo pisać tak, żeby ich zrozumiano, potrafią.

Kirosana rację ma, choć ciemna strona Mocy silna jest!

Link to comment
Share on other sites

Pewnie nie powiem nic odkrywczego... ale tak. Dysgrafikiem mógłbym być - pisanie jak kura pazurem - jest, mylenie liter ( b z g, p, d; ostatnio też t z ł) - jest. Papierki bym pewnie dostał. I co z tego? Duży, śmierdzący placek krowej kupy. Bo ten papierek da pare minut więcej w gimnazjum. A w życiu? Kupa. Nikt na to nie będzie patrzył. Trzeba pisać jak jest i tyle. Cóż to, że beze mnie nikt nie odcyfruje szlaczków, bo w, m, n, i, u są zlane w jedno? Bedzie trzeba walić w klawisze, ot co. Póki co nei mogę powiedzieć, że komputer zepsuł mi charakter, bo wypracowania w większości pisze ręcznie.

Natomiast internetowi zawdzieczam powolną degenerację ortografii. Jestem słuchowcem, lepiej uczę się z lekcji niż z notatek (zresztą nei pytajcie jak one wyglądaja :P ), ale ortografii uczyłem sie z ksiazek. I teraz, gdy czytam dużo tekstu w sieci, czuję że zaczynam znowu korzystać z najpopularniejszym form, często błędnych. Jest to pewien problem, bo moja ortografia (pomijając nie z imiesłowami) była perfekt, a zaczynam popełniac byki... Nie wiem czemu to bardziej przypisac, czy pewnemu niedbalstwu w pisaniu w sieci, czy też dużej liczbie czytaniogodzin w necie, ale jak zobaczyłem "ofszem" we własnym poście, to gdybym stał, ściełoby mnie z nóg.

Mam w klasie chyba 4 osoby z dysleksją. Nie widze jednak by walili tyle ortów co niektórzy w sieci. Jesli ktoś ma z tym problem, to stara sie go zminimalizowac, a nie szukać usprawiedliwienia w żółtych papierach.

Zastanawia mnie, czemu ludzie tak nie lubią polskiego, żę olewaja go w sieci do tego stopnia? Bo lenistwo ze znakami diakrytycznymi zrozumiem. Brak wielkich liter także. Ale kompletny brak logiki w tekstach, brak interpunkcji i koszmarną ortografię nie wiem czemu przypisać. Lenistwu? Nawet ja go nei doprowadziełm do takiej postaci. Głupocie? Wiem że politycy przekraczają granice, ale czemu wszyscy idą za nimi?

Link to comment
Share on other sites

Chciałbym zwrócić uwagę Szlachetnego Bractwa, że nie spotyka się cierpiących na dysgrafię nieszczęśników, którzy mają takie trudności w opanowaniu zasad pisowni (i "czytowni"), że mylą np. "b" z "y", albo "ch" z "r". Nie, oni tylko z uporem godnym lepszej sprawy mylą "ch" z "h", :"rz" z "ż", "u" z "ó" i popełniają inne, równie żenujące pomyłki.

Wniosek: nie chce im się opanować ortografii. Bo pisać tak, żeby ich zrozumiano, potrafią.

Kirosana rację ma, choć ciemna strona Mocy silna jest!

A wiesz, że nie masz racji? Ja jestem dysgrafikiem, (jak już ktoś wytłumaczył tam, piszę tak w rl, że nikt się po mnie nie odczyta) i mam świetną, ortografię, interpunkcję itd. Nie mylę "ch" z "h" i nie upieram się, że mam racje. I nie popełniam żenujących pomyłek. Równie dobrze mogę powiedzieć tak o tobie. Co ma nieczytelne pisanie, do popełniania błędów ortograficznych? I to nie jest żadna "ułomność"...

Link to comment
Share on other sites

Trzeba na początku rozróżnić podstawowe rzeczy jeśli chce się dyskutować o nich.

Dysleksja-problemy i trudności w czytaniu

Dysortografia-trudności w pisaniu poprawnie ortograficznym mimo znajomości zasad ortograficznych, zaburzenie.

Dysgrafia-brzydkie, niewyraźnie pismo.

Lenistwo-cytując Wiki: "apatyczny stan ducha powodujący zaniechanie jakiegoś wymaganego działania lub działań i powodujący przedłużenie czasu wypoczynku ponad uznane w danej chwili".

Nie chcę nikogo obrażać jednak 75% "dys" posiada ostatnią "chorobę". Broniąc się przed nieznajomością zasad ortograficznych zasłaniają się opinią z poradni, która mówi o dysortografii. Jeżeli ktoś zna zasady i ćwiczy sobie ortografie i nadal popełnia błędy, bo po prostu jego umysł "tego nie pojmuję", choć na pamięć zna, wtedy nie mam nic do takiej osoby, pozostaje współczuć, że ma taki problem. Spotkałem się z co najmniej kilkoma przypadkami, gdzie uczniowie załatwiali sobie taką opinię...by mieć dłuższy egzamin np. wtedy gimnazjalny. Dzisiejsze pokolenie czyta mało książek nie wspominając o lekturach. Chcecie przykładów nieuctwa? Wejdzie na jakikolwiek czat, pokój ogólny czy chociażby główny kanał na battlenecie w D2. Krew człowieka po jakimś czasie zalewa.

Ps. Wspomniałem o tych najczęściej wspominanych zaburzeniach, choć jest ich więcej.

Ps2. Jeśli nawet już ktoś ma dysortografię to próbując wypowiadać się na publicznych serwisach np. forach niech skorzysta z programów do sprawdzania błędów. Mozilla ma akurat coś takiego wbudowanego, choć pewnie inne przeglądarki też.

Link to comment
Share on other sites

To ja także napiszę, co o tej całej sprawie myślę. Dyslektyzm ten prawdziwy istnieje, ale prawdziwych dyslektyków na świecie jest na pewno o wieeele mniej od "udawańców"(co zostało dogłębnie poruszone tutaj). Wiele wad wg mnie bierze się z lenistwa i nieróbstwa we wczesnym wieku szkolnym, kiedy to człowiek poznaje i kształtuje swoje pismo, wykonuje proste rachunki i uczy(lub nie uczy) zasad ortografii. Niektórzy się uczą bo chcą, niektórzy się uczą, bo jest to wpajane i kontrolowane przez rodziców, a niektórym się nie chce i to często są ci "udawacze". Kwestii prawdziwych dys-ludzi nie poruszam, bo oni po prostu tacy są, ale też starają się chociaż w małym stopniu zlikwidować swoje ułomności(groźnie to zabrzmiało, ale niech te osoby się nie obrażają i zrozumieją). :rolleyes: Chodziłem do podstawówki i znam kilka(naście) przypadków kolegów, którzy jakby chcieli, to nauka wychodziłaby im bez problemów i teraz każdą klasę zdawaliby. Jeśli gościu nie umie tabliczki mnożenia powiedzmy, w 6 klasie bo nie chciało mu się uczyć to nie ma prawa do żadnego papierka i powinien mieć pretensje do siebie(i do rodziców choć trochę również).

Ja się uczyłem, bo wiedziałem, że tak trzeba. Nikt mnie zmuszać nie musiał, bo sam lubiłem czytać, a szczególnie liczyć i w tego oto wypadku nauczyłem się czytać w wieku lat 4 - dzięki temu chyba mniej błędów robię. Nie wiem dlaczego jeden z forumowiczów miał pretensje do ludzi, którzy nie znają zasad ortograficznych, a wiedzą jak pisać pewne wyrazy. Należę do tej grupy, bo czytałem wtedy, kiedy jeszcze nie słyszałem o jakichś zasadach(choć teraz oczywiście je znam - część przynajmniej, no :D ). Ja po prostu WIEM jak coś napisać, bo widziałem to słowo w książce wiele razy lub w CDA. Dlatego twierdzę, że czytanie wspomaga ortografię podmiotu.

Dysleksji czy dysortografii nie mam(zawsze najwyższe oceny z dyktand), dyskalkulii też nie(profil liceum: mat-fiz). Jedynie na początku nauki pisałem nieco niewyraźnie, ale z czasem doszedłem do tego, że nikt nie ma problemów z doczytaniem się po mnie. Wypracowałem 2 style pisania i jest ok.

A prawdziwym dys-ludziom współczuję, bo domyślam się, ile przykrości pewnie napotkaliście w związku z waszymi "wadami".

Ta odpowiedź trochę poważnie zabrzmiała, sorry. :lol:

PS Aha, uważajcie na celowe pisanie niezgodnie z ortografią czy czytanie tegoż. Niedawno dla żartu wcieliłem się na pewnym forum w totalnego dyslektyka i dysortografika, przez co w normalnym pisaniu miałem przez kilka następnych dni niemałe zaburzenia. Musiałem po prostu się dłużej zastanawiać się nad napisaniem jakiegoś słowa, co jest zwykle niemożliwe. :P

Link to comment
Share on other sites

Hm. Ja zjawiska dysleksji i innych, pochodnych, nigdy nie rozumiałem i nigdy nie zrozumiem. W tej chwili mam już straszliwie wypaczone podejście do tego... Z tego, co pamiętam, to przyszedł taki okres, że każdy - za przeproszeniem - tłuczek (do mięsa na ten przykład) w razie jakiegokolwiek babola ordograwicznego zasłaniał się taką dolegliwością. I martwi mnie to, że tacy ludzie sądzą najwyraźniej, że mogą się tak prześlizgiwać całe życie, więc nie robią KOMPLETNIE nic, żeby cokolwiek zmienić w poziomie znajomości języka - bądź co bądź - rodzimego.

Gawędziarstwa nie będę uprawiał, ale wspomnę tylko o tym, że spotkałem kiedyś Niemca, który (o zgrozo) pisał i mówił lepiej "po naszemu" niż niejeden rodak...

Link to comment
Share on other sites

Ja naprawdę współczuje, takim dyslektykom osobiście mam takiego w klasie.Jak raz przed,dyktandem specjalnie

dla niego powtarzaliśmy wyrazy.Następnego dnia pani oddawała dyktanda i następna pała na jego koncie podstawowe

wyrazy PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY ORTOGRAFICZNE kóra, żeka naprawdę mu współczuję.Ale takich udawaczów nie

lubię nie chcę mu się uczyć, nie chcę mu się po prostu nic.A potem jest dukanie na,Polskim wstyd 12 nie umie czytać :lol:

PS ale ja osobiście mam małe, problemy z przecinkami krokami wstydzę się tego. ;)

Link to comment
Share on other sites

Mała porada jaką dała mi kiedyś polonistka odnośnie przecinków. Nie zawsze skutkuje, ale w wielu przypadkach się sprawdza. Mianowicie gdy napisałeś jakieś zdanie, przeczytaj je na głos. Powoli i spokojnie. Gdy poczujesz, że w jakimś momencie tego zdania powinieneś wziąć oddech, to znaczy że powinien tam znajdować się przecinek.

Metoda prosta, ale często skuteczna.

Link to comment
Share on other sites

Tak metoda z przecinkami działa, sprawdzona przez dyslektyka:). Tylko, że ja czytam zdanie w myślach w momencie pisania i z interpunkcją nigdy problemów nie miałem. A ortografia to inna bajka. Niby wszystkie zasady pisowni znam a jak napiszę np. "ktury"(wiem, że źle, przykład daje), to potrafię się wpatrywać z 20 sekund zanim poprawie. Przy pisaniu na kompie pomaga trochę Word, jak czegoś nie mogę sie domyślić to wklepuje i już mam odpowiedź. Z drugiej strony to jest jak granie na kodach, bo powinienem wziąć słownik i znaleźć tam rozwiązanie problemu.

Kwiatek z pisania posta: wźiąść - nawet mnie ciarki przeszły jak na to spojrzałem.

Link to comment
Share on other sites

U mnie jakiś czas temu a konkretnie w 3 klasie podstawówki stwierdzono 3D

Dysleksja

Dysortografia

Dysgrafia

Ale jednak nigdy nie służyły mi za jakieś wsparcie i nie próbowałem się tym nigdy wykręcać oraz próbowałem się jakoś tego pozbyć z marnym lub lepszym skutkiem Dysgrafii pozbyłem się tym że od około 1 klasy gimnazjum wściekły że za napisane opowiadania dostawałem 1 bo pismo nie czytelne zacząłem pisać drukowanymi literami (jeszcze z 5 pal za to dostałem ze pisze czytelnie ale drukowanymi literami) Faktycznie czytanie książek pomaga w Dysleksji a dzięki metodzie Ghosta udało mi się całkiem przyzwoicie zdać maturę

co do Autokorekty w Wordzie czy też teraz Google nie zaznaczam sobie prawym i klikam jak jest napisane poprawnie tylko kasuje wyraz i piszę go do skutku aż podkreślenie zniknie

Link to comment
Share on other sites

Zacząłem ten wątek, więc od czasu do czasu wypada się wtrącić. Wiecie, ja nie mam pojęcia o zasadach ortografii. I gramatyki również. [swego czasu (jak byłem nauczycielem w technikum), kłóciłem się z polonistami, że nie muszę wiedzieć niczego o balistyce (wewnętrznej i zewnętrznej), ani o budowie Kałacha, żeby celnie zeń strzelać (a strzelam nie najgorzej)]. Żeby poprawnie mówić i pisać po polsku, też nie muszę niczego wiedzieć o przydawkach i okolicznikach miejsca, czasu i przyczyny. Po przeczytaniu kilku tysięcy książek WIEM po prostu, jak się pisze dane słowo, bo mam je utrwalone w pamięci. Umiem też sformułować zdanie tak, żeby wyrazić to, co chcę (inna rzecz, że nie wszyscy muszą je zrozumieć). Nie wiem, czy będzie to jakieś pocieszenie dla dysortografików, ale... czytajcie jak najwięcej. Będziecie mieli nielichą zabawę - i opanujecie przy okazji pisownię. Nie załamie was nawet gżegżółka ani szczeżuja...

Link to comment
Share on other sites

Żadnym dysgrafikiem\dyslektykiem czy dysortografem nie jestem, ale muszę się zgodzić z tym co EGM teraz napisał. Uważam, że piszę dobrze, nie popełniam żadnych większych błędów ortograficznych, moje pismo jest w miarę dobre, ale mimo tego, że wiem jak coś napisać, to nie znam zasad ortografii. Tym samym, z zasad ortograficznych dostałem dwa a z dyktanda 4+... Nie potrzebne mi są zasady ortograficzne skoro dobrze piszę, więc na co te wszystkie sprawdziany?

Błędy jakie popełniam, to zdecydowanie interpunkcja, a konkretniej przecinki. Jak ostatnio stawiałem ich za mało, tak teraz stawiam je gdzie popadnie i moim zdaniem w dyktandach odejmowanie punktu za jeden źle postawiony przecinek to przesada (kropek tak, ale nie przecinków), owszem podczas wymieniania, bądź przed niektórymi słowami (który, że, gdzie, a) zwłaszcza, że o zasadach ich stawiania osobiście nigdy nie słyszałem.

Czepianie się dyslektyków...dysleksja jest teraz tak przereklamowana jak astma. Wszyscy usilnie chcą zwolnić się, z lekcji WF na cały rok, bądź otrzymać te kilka dodatkowych minut i dopuszczalnych błędów na egzaminach. Owszem są osoby, które nie udają, mają dysleksję, ale ćwiczą. Ale nie jestem w stanie uwierzyć, że to jest tak 'znam zasady ale to nie w tym rzecz. Jak znasz to ich używaj a nie tłumacz się, że Ci 'samo się pisze'. Zastanów się chwile przed napisaniem i napisz poprawnie, a nie sadź takich byków jak 'wruk', czy 'japko' (autentyki). Jak widzę takie coś u znajomego w zeszycie nie jestem w stanie mu uwierzyć, kiedy mówi mi, że ćwiczy.

Dysleksja na forach internetowych. Jestem moderatorem na jednym z forów, gdzie od tego czy wejdziesz zależy charakterystyka twojej postaci (forum fantasy)i jak ja widzę, że ktoś sadzi błąd w co drugim słowie, poza tym w miarę prostym i jeszcze na sam koniec pisze 'nie czepiajcie się błęduw jestem dyslektykiem' to mnie cholera bierze. Człowieku nie wierzę, że Worda nie masz, a nawet jeśli to co to za trud pobrać nowego Firefoxa, który je podkreśla? Mimo to nie skreślamy takich delikwentów od razu, dajemy szansę, a ten na poprawce znowu robi to samo. Ludzie...

To tyle, pozdrawiam

Ymir

Link to comment
Share on other sites

Mama ostatnio mi wspomnała, że miałem kiedys dysortografie. Szczeże to nie pamiętam ( a zresztą dzieciństwa gdzieś tak do podstawówki tez nie pamiętam) tego bo wiem że było to spowodowane przez zapalenie opon mózgowych. Podobno rodzice ze mną pracowali dniami i nocami, i dzięki temu się wyleczyłem.

Drażni mnie troche to, że pisząć na komputerze często przekręcam "nie" na "ien". Owszem patrze na klawiature pisząc, ale zawsze tylko "to" przekręcam i nic więcej :P

W sumie to, tak jak kolega wyżej, jestem moderatorem na pewnym forum i należy dobrze pisać.

ps. Jeśli zdażają mi się błędy to ze zmęczenia najczęściej :P

Link to comment
Share on other sites

Ja dzięki Bogu nie mam jakiś większych problemów z "bykami" bo jestem wzrokowcem. Czytam książki od wieku mniej więcej lat 8 (teraz mam 14 :D ) i widać takie czytanie skutkuje bo błędów nie robię. A jeżeli robię to wynika to już raczej z gapiostwa i nie sprawdzenia dobrze pisanego tekstu. Aczkolwiek muszę się przyznać, że jeżeli ktoś pytałby mnie z zasad ortografii na wyrywki, to miałbym już faktycznie duże problemy bo po prostu owych zasad nie zapamiętuje (lub jak ktoś woli po prostu nie znam ;) ). Także: Ludu czytajcie dużo książek. Książki edukują! BTW. dzięki EGM ze zapoczątkowałeś ten temat bo to się może niektórym przydać.

Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...