Jump to content

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

EGM

Gladiatorzy języka :D

Recommended Posts

Hciałbym wżucidź nowy temad, bo dobże jezd dodadź trohę kużu na polu walki.

Co somdzicie o ludziah, ktuży piszom nie dbajonc o zasady ortografi? Tłumaczom siem dyzlekcjom, dyzgrafiom, dyspepsjom i innymi ułomnoździami, a mojem zdaniem (z którem siem zresztom nie zdadzam), nie chce im siem nałuczyć ortografii i piszom z błendami. Fstyd - a jednak som tacy! Szmagler walczy z niemi na Akszynredakszyn, ale to walka z wiatrakamy!

Jak ja hodziłem do szkuł, to każden jeden, co siem pisadź nie nałuczył, dostawał dwójem za dwójom, a ojciec prał go paskiem po dópie, ażsiem nałuczył.

Czy uwarzacie, że to sprawiedliwe?

Nie mam tu na myźli tyh, co piszom na obdzej klawiaturze i nie majom polskih znakuf diakryt... digryt... drygiat... no, tych pszecinkóf nad n, czy ogonkuf pod a albo e. Tyh usprawiedliwiam, bo pewnie nie mogom inaczej.

Ale inni, co majom polskie kejbordy?

Link to comment
Share on other sites

Dópa :[ Jestem, jak to sie mowi "wzrokowcem" i teraz moja nauke w szkole diabli wzieli ;( BTW. Czemu ma wlasciwie sluzyc ten temat? :P

Jak każdy temat ma służyć rozwijaniu dyskusji.

Konwersejszyn is ze faundejszyn of ciwilajzejszyn, łi ar tu difend!

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem to jeden prawdziwy dyslektyk przypada na 200 "z papierkiem". Owszem, są tacy (moja siostra chodzi do klasy z chłopakiem, który uczy się dobrze i stara robić jak najmniej błędów, mimo stwierdzonych chorób zaczynających się od dys), ale np. w mojej klasie miałem 2 osoby, które były po prostu leniwe, a mimo to papierek dostały i miały np. z 5 razy łatwiejsze sprawdziany.

Link to comment
Share on other sites

Rażą mnie błędy w prostych słowach.Jeśli ktoś ma 18 lat i piszę wciąż "żadko" czy "puzniej" to wg mnie coś tu jest nie tak.....Ale jak widzę,że ktoś robi błędy w bardziej "zaawansowanych " to przymykam oko.Sam do niedawna pisałem " w ogóle " razem,ale trzeba się rozwijać i czytać.Zresztą,od czego są słowniki ?(polecam posiadaczom Firefoxa dodanie słownika języka Polskiego do przeglądarki :) ) .

BTW: nie jestem dyslektykiem,ale dysgrafem,więc mało mi daje ,że pisze poprawnie,skoro nikt tego nie może tego przeczytać :) .

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem to jeden prawdziwy dyslektyk przypada na 200 "z papierkiem". Owszem, są tacy (moja siostra chodzi do klasy z chłopakiem, który uczy się dobrze i stara robić jak najmniej błędów, mimo stwierdzonych chorób zaczynających się od dys), ale np. w mojej klasie miałem 2 osoby, które były po prostu leniwe, a mimo to papierek dostały i miały np. z 5 razy łatwiejsze sprawdziany.

Znałem kilku dyslektyków. Mocno walczyli z tą ułomnością i udało im się osiągnąć bardzo dobre wyniki. Ale - jak to zgrabnie ujął Killim - najliczniejsi są ci z papierkiem. A ci mnie wkurzają jak pieprz w... uchu.

Link to comment
Share on other sites

W przypadkach, które dane mi było obserwować w gimnazjum cała sprawa sprowadzała się po prostu do lenistwa, lekceważącego stosunku do ortografii i ojczystego języka oraz niechęci do jakiejkolwiek poprawy. Zwrócenie uwagi na popełnione błędy było traktowane jako złośliwa zaczepka, a dyskusji z takim delikwentem prowadzić się w ogóle nie dało - kończyło się to bowiem krótkim "mam na to papiery!".
Link to comment
Share on other sites

Odrinie, ja kiedyś miałem ładny charakter pisma, ale od wielu lat piszę korzystając z kompa, co mi fatalnie ów charakter zepsuło (nie, żebym ten "zwyczajny" miał dużo lepszy :D )...

Link to comment
Share on other sites

Miałem w gimnazjum papierek na dysortografięę i dysgrafię. Nie wiem czym jest to spowodowane, ale często nie wiem jak napisać jakieś słowo. Niektórzy, gdy piszą jakieś zdanie po prostu wiedza, że tak się powinno napisać, ponieważ inna opcja nie pasuje. Mi jednak często użycie różnych liter wydaje się równie poprawne i bij zabij, ale za cholerę nie mogę takich rzeczy zapamiętać.

Świstek sam w sobie nie wiele pomógł. Zazwyczaj po prostu nie traciło się tych dwóch punktów za ortografię. Po dwóch latach zaświadczenie wygasło i więcej się już o tego typu papierek nie starałem. Przynosi zbyt mało korzyści aby tracić cały dzień na jego załatwianie. W liceum nie było większych problemów, bo wystarczy chcieć by nie popełniać masy błędów. Jakieś zawsze się tam trafią, ale nigdy nie były powodem otrzymania negatywnej oceny. Bez tego świstka zwracałem większą uwagę na to co piszę i co nieco się poprawiłem. Gdy miałem zaświadczenie to podczas pisania jakiegoś wypracowania w ogóle nie zastanawiałem się jak pisać, bo po co skoro mam papierek i mogę sobie takie wypracowanie napisać na kolanie.

Na pewno dysleksja jest nadużywana, bo w wielu przypadkach uczniowie robią błędy tylko i wyłącznie z własnego lenistwa. Nie da się jednak wykluczyć osób, którym takie zaświadczenie naprawdę jest potrzebne. Oby tylko nie doszło do sytuacji, że zostanie wprowadzony świstek na dysmyślenie, dla uczniów którzy są mądrzy, ale myśleć to już nie potrafią :blink: .

Link to comment
Share on other sites

Wiesz co, Woodpecker (mam nadzieję, że mi wybaczysz ten żarcik ;)), gdybyś nie napisał o swojej dysgrafii, nigdy bym się nie domyślił. Jak to mówią angielscy lordowie: "Szliapu dołoj!"

Link to comment
Share on other sites

Odrinie, ja kiedyś miałem ładny charakter pisma, ale od wielu lat piszę korzystając z kompa, co mi fatalnie ów charakter zepsuło (nie, żebym ten "zwyczajny" miał dużo lepszy :D )...

Coś w tym musi być,bo prawda jest taka,ze lepsze pismo miałem w 1 klasie podstawówki :).W sumie mógłbym sie bardziej przyłożyć i pisać jedno zdanie 2 minuty,ale wychodzę z założenia,iż lepiej dbać o jakość samego tekstu,a nie jego wyglądu :) .

Link to comment
Share on other sites

Odrinie, mysle, ze tak ma wiekszosc osob ;) Moglbym pisac ladne, ale zajmowaloby mi to 2-3 razy wiecej czasu. Teraz pisze czytelnie i bardzo szybko :) Po moim bracie widze takze, ze im jestes starszy, tym mniejsza wage przykladasz do charakteru liter, ktore kreslisz (ewolucja 1 podst.-4 podst.).

Link to comment
Share on other sites

Coś w tym musi być,bo prawda jest taka,ze lepsze pismo miałem w 1 klasie podstawówki :).W sumie mógłbym sie bardziej przyłożyć i pisać jedno zdanie 2 minuty,ale wychodzę z założenia,iż lepiej dbać o jakość samego tekstu,a nie jego wyglądu :) .

Tylko dokumenty w rodzaju ułaskawienia pisz z pomocą kompa i drukarki, bo jak ktoś nie odczyta, to drugi może zadyndać... ;)

Link to comment
Share on other sites

Mnie w gimnazjum często pytano o to czy przypadkiem nie mam jakiegoś papierka, bo popełniałem mnóstwo błędów. A ja o taki papier się w sumie nie starałem, bo i po co, skoro ja te błędy popełniałem z lenistwa. Z czasem zaczęło mi to przeszkadzać (w szczególności 3 gimnazjum, egzamin) i nauczyciele nie wróżyli mi zbyt dużego zainteresowania szkół, dlatego że nie umiałem napisać wypracowania bez małej ilości błędów. Wziąłem się za siebie i udało się mi choć trochę poprawić wyniki z pisaniem wypracowań, przez co jestem z siebie dumny. Bo gdy w gimnazjum za błędy (nie za treść) dostawałem oceny w okolicach 1 i 2, to w szkole średniej dostawałem oceny 3 i 4. I myślę, że większość młodych ludzi popełnia błędy z lenistwa i z tego, że nie chcę im się uczyć, ponieważ są ważniejsze sprawy od nauki tj. komputer, koledzy. Ja bardzo żałuję, że się nie uczyłem w gimnazjum poprawnej ortografii, przez co kilka lat nauki diabli wzięli mówiąc krótko.

Link to comment
Share on other sites

Tłumaczom siem dyzlekcjom, dyzgrafiom, dyspepsjom i innymi ułomnoździami, a mojem zdaniem (z którem siem zresztom nie zdadzam), nie chce im siem nałuczyć ortografii i piszom z błendami.

To nie jest do końca tak, może naprawdę niektórzy mają tą dysgrafię ale niech z tym "walczą" kumpel w podstawówce miał ten papierek i trochę mu to pomagało ale nawet po jakimś czasie nauczycielka polskiego pochwaliła go, że robi postępy i faktycznie robił, pamiętam jak mu ojciec kazał pisać wypracowanie dziennie czy jakoś tak. Nie wiem jak z nim jest teraz ale wtedy to odniosło skutek. Wiadomo nie takie, że przestał robić błędy ale było zdecydowanie lepiej. Za to znam paru ludzi którzy po prostu to, że mają papierek na "robienie błędów" wykorzystują bo jeszcze ostatecznie rozumiem, że można napisać "durzy" zamiast "duży" ale jeżeli ktoś piszę "skrut" zamiast "skrót" to to już jest kalectwo a raczej brak znajomości zasada ortografii (ó wymienia się na a etc.). Parę lat temu w gimnazjum wychowawczyni po jakimś dyktandzie czy czymś takim pytała czy nie chce iść na badania na dysgrafię bo zrobiłem jakieś rażące błędy (i faktycznie jak to później czytałem to sam się zastanawiałem jak tak mogłem napisać - cóż jakiś gorszy dzień), nie zgodziłem się bo nie uważałem żebym miał z tym problem. I całe szczęście bo może teraz bym był pierwszym który krzyczy, że ma papierek i może robić błędy...

Link to comment
Share on other sites

Mówimy tutaj o osobach, które zasady ortografii znają, a mimo to popełniają błędy. Natomiast znam sporo osób, którzy takich zasad nie znają, a mimo to nie popełniają błędów. Dziwnie to wygląda, jak osoba w odpowiedzi na pytanie "Jakie "u" piszemy na końcu wyrazu?" Odpowiada z rozbrajającą szczerością "Nie wiem", a pisząc dowolny tekst nie zwraca uwagi na te drobne haczyki językowe i błędów nie popełnia. Można w sumie powiedzieć o nich, że są głupsi od wszelkich "dys-", bo zasad ortografii nie znają, a jednak nikt się ich nie czepia. To może służyć jako argument w obronie dyslektyków, ale nie tych którzy się nauczyć zasad nie mogą, a tych którzy zasady ortografii znają, a jakoś im nie idzie.

Link to comment
Share on other sites

Ja mam dysgrafie, co pewnie czasem gdzieś widać. Ale przynajmniej to da sięukryś/zatuszować, zwłaszcza że teraz każdy, kto pisze na forum/liście dyskusyjnej/gg/mailem/gdzieś indziej może używać słowników sprawdzających pisownie, których w internecie jest mnóstwo, nie mówiąc już o firefoxie czy wordzie (jeżeli nie każdy ma "ofisa", może sobie ściągnąć jakiś open source, też edytory maja sprawdzanie pisowni).

Sama "choroba" imo wzieła się z lenistwa i upadku komunizmu (tak, wiem, za komuny było lepiej :/), kiedy przestano w szkołach stosować kary cielesne :P Dzisiaj za brak na przykład lekcji co robi nauczyciel? Jakieś nieprzygotowanie wstawi, kreske czy coś, i tak sie nie rozliczy, ewentualnie ocenę o wartości 1 :P A jak wiadomo jedna jedyneczka w tę czy w tamtą, to pryszcz. A kiedyś? :P Drewnianymi piórnikami po łapeczkach. Albo cyrklem. Albo linijkami. Lub czymkolwiek. A dzisiaj to tak zupełnie bez finezji xD Niby to jest złe, ze sie krzywdziło młodych, którzy nie są głupi, tylko najwyżej chwilowo niedysponowani umysłowo, że sieich karciło.

Ale większość wyrosła na ludzi jako takich, nie znam nikogo dorosłego, który ma dysgrafie/dysleksje, a trzaska same błędy. Byk na byku bykiem pogania. A dyslektykami byli tacy ludzie jak Einstein, Kuroń i Jacek i Maciej a nawet Edison.

Jeżeli ktoś naprawde na to cierpi, i to nie z lenistwa, to powinien okazywać chęc wyleczenia się, nie tylko rzucając na waitr słowa "to nie moja wina", tylko powinien zacząć czytać książki, uczyć się o tym, gdzie napisać "ó", albo uczęszczać na jakieś zajęcia, jeżeli samemu nie można dać sobie rady, jeżeli sie dostało opinię o tej chorobie :P

Link to comment
Share on other sites

Wina wg mnie leży w lenistwie. Zarówno uczniów jak i nauczycieli. Ci ostatni po prostu nie zaznaczają tych bardziej "zaawansowanych" błędów, bo i po co? Przez to, ja przez kawał czasu nie wiedziałem, że partykułę "nie" z imiesłowami przymiotnikowymi trzeba pisać łącznie np. niepiszący (poprawnie po polsku :P). Cała ta zgraja (pseudo)dysklektyków/dysortografików jest spowodowana... lenistwem, a jakże. Tym razem ze strony osób prowadzących badania, gdyż - w myśl Wikipedii:

Dysortografia - specyficzne zaburzenie w nauce pisania, objawiające się popełnianiem błędów ortograficznych pomimo znajomości zasad pisowni i odpowiedniej motywacji do poprawnego pisania.

Jeszcze jakieś pytania?

Od siebie dodam, że poprawnego pisania nauczyłem się poprzez... hobby, które po prostu wymaga ode mnie znajomości polszczyzny (sami się domyślcie o jakim zainteresowaniu piszę :P).

Najbardziej denerwują mnie te sygnaturki "piszę poprawnie po polsku", pomimo tego, że post nad tym podpisem w ogóle na to nie wskazuje...

Link to comment
Share on other sites

Dysgrafia to naprawde male piwo przy cudei, jaki wynalezli "psychologowie" czyli... dyskalkulii!!! No matko, jak dla mnie dys... to usprawiedliwianie lenistwa nie w 90 %, ale w 99. Naprawde, moze faktycznie sa osoby, ktore nie potrafia, ale chcialbym zobaczyc, jakby pisaly lub czytaly, gdyby mialy za mame moja rodzicielke (brat pisal jak kura pazurem, to nie mogl grac na kompie, az nie napisal codziennie wszystkich zadan domowych tak, zeby sie mamie podobalo. I byl placz i zgrzytanie zebow, ale dzieki temu brat pisze najladniej z rodziny ;))

Link to comment
Share on other sites

[...]Dzisiaj za brak na przykład lekcji co robi nauczyciel? [...] A kiedyś? :P Drewnianymi piórnikami po łapeczkach. Albo cyrklem. Albo linijkami. Lub czymkolwiek. A dzisiaj to tak zupełnie bez finezji xD Niby to jest złe, ze sie krzywdziło młodych, którzy nie są głupi, tylko najwyżej chwilowo niedysponowani umysłowo, że sieich karciło.

Ale większość wyrosła na ludzi jako takich, nie znam nikogo dorosłego, który ma dysgrafie/dysleksje, a trzaska same błędy. Byk na byku bykiem pogania. A dyslektykami byli tacy ludzie jak Einstein, Kuroń i Jacek i Maciej a nawet Edison.

Jeżeli ktoś naprawde na to cierpi, [...] to powinien okazywać chęc wyleczenia się [...]

Nie wiem czy ten post to jakiś żart (zważając na dużą liczbę " :P "), czy efekt bicia drewnianym piórnikiem po głowie...

Taki pogląd mogę określić jako: "wszystko czego nie rozumiemy wrzucamy do worka i tłuczemy, aż nie będzie po naszemu". Istnieje wiele chorób i zaburzeń (gdyby dawali za darmo, każdy w tym kraju mógłby mieć inne), a dysleksja to zaburzenie, a nie chroba więc się tego nie leczy, nie da się. Oczywiście można i trzeba pracować nad poprawą zdolności, ale zaburzenie pozostaje. Nie chodzi tu wyłącznie o pisownię, bo wszystkie sprawy związane z pracą mózgu są równie skomplikowane jak działanie jego samego.

Z pozycji człowieka bez zaburzeń (no, w każdym razie bez tego jednego) najlepiej nie poprawiać cudzych błędów "agresywnie", czyli zwracając się bezpośrednio do autora błędów, zwłaszcza z komentarzem w stylu: "w szkole to się nie uważało, co"; jeśli trafimy na prawdziwego dyslektyka, to tylko go pogrążymy i odbierzemy chęć do dalszej pracy nad sobą. A jak się jeszcze Bullet for My Valentine nasłucha, to tragedia gotowa ;)

A że większość "tych z papierkiem" to zwykli oszuści, no cóż... zawsze tacy byli, są i będą...

Link to comment
Share on other sites

Nie, nie żart.

Z tego co zaobserwowałem, kiedyś to zaburzenie, jak to ująłeś, jakoś nie było na tyle powszechne, a teraz co 2 osoba zasłania się papierkiem, który "gwarantuje" jej "bezpieczeństwo", czyli przykładanie mniejszej wagi do popełnianych przez ta osobę błędów.

Większość tych pseudodyslektyków nie zna nawet zasad ortografii, a czemu? Bo nie chce im się ucztć. I nie poniosą konsekwencji za to nawet, a jak już pisałem, kiedyś w szkole była dyscyplina.

Link to comment
Share on other sites

Aby dostać takie zaświadczenie, trzeba wykazać znajomość zasad pisowni. Na podstawie specjalnego sprawdzianu, osoby odpowiedzialne za wystawienie zaświadczenia oceniają, czy robisz błędy, ponieważ nie znasz zasad pisowni, czy dlatego, że masz zaburzenie. Inna sprawa, że nie ma większych problemów z napisaniem takiego sprawdzianu, a osoby które dostają zaświadczenie często później olewają te zasady, bo przecież mają papierek.

Wiesz co, Woodpecker (mam nadzieję, że mi wybaczysz ten żarcik ;)),

To tak jakbyś Ty obraził się za Generała ;) .

gdybyś nie napisał o swojej dysgrafii, nigdy bym się nie domyślił. Jak to mówią angielscy lordowie: "Szliapu dołoj!"

W zasadzie to nie wiem czy mam tą dysleksję. Niby zaświadczenie dostałem, ale i bez niego poradziłem sobie w liceum i na maturze. Może się trochę wyleczyłem z lenistwa ;) .

Link to comment
Share on other sites

Dysgrafia to naprawde male piwo przy cudei, jaki wynalezli "psychologowie" czyli... dyskalkulii!!! No matko, jak dla mnie dys... to usprawiedliwianie lenistwa nie w 90 %, ale w 99. Naprawde, moze faktycznie sa osoby, ktore nie potrafia, ale chcialbym zobaczyc, jakby pisaly lub czytaly

t3tris, z tego co sie orientuje to dyskalkulia jest jakims zaburzeniem zdolnosci matematycznych (kiedys widzialem w jakims serialu młodzieżowym-Degrassi?). Czyli np. taka osoba nie umie liczyc, gubi sie itp. Co prawda pewnie tez jest tak jak z dysleksją (nie spotkalem nigdy dyskalkulika), ale ktos jednak ma te przypadlosc :)

Coby poprzec moja "orientacje": http://pl.wikipedia.org/wiki/Dyskalkulia

Link to comment
Share on other sites

t3tris - po co o tym wspominałeś? Teraz pewnie znów znajdzie się kilku(nastu? set?) "sprytnych", którzy nie muszą wiedzieć ile to jest 2+2, bo mają zaświadczenie z poradni (wiem, że to spore uogólnienie, ale mam nadzieję, że wiecie, co mam na myśli ;) ).
Link to comment
Share on other sites



  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...