Jump to content

Recommended Posts

Od momentu premiery gry praktycznie nikt w temacie nie piszę. Aż dziw bo gra jest genialna. Jest świetnym pomostem do serii DS, z którą się rozstałem bo akurat PS3 odmówił mi posłuszeństwa i raczej nie zagram, gdyż nie ma sensu kupować po raz kolejny. BB posiada niesamowity gęsty klimat z ofensywnym podejściem rozgrywki nie ma tu mowy o defensywie. Graficznie wygląda bardzo dobrze fakt czasem klatki spadają, ale nie zwracam na to uwagi. Ginie ginę i tak w kółko, ale jak już przejdę dany etap gry to satysfakcja gwarantowana.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nikt nie mówi, bo Sony ukradło nam grę i w ogóle to niestabilne 30 klatek i długie loadingi, 0/10, rozczarowanie roku, kiepski klon Monster Huntera. A ja w tym czasie chcę dać specjalną nagrodę osobie, która powiedziała "Wiecie kto powinien być ostatnim bossem Bloodborne? Vergil." I to DMC3/4 Vergil, nie ta parodia z DmC.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli kogoś to interesuje to z pomocą Ylciaka udało mi się zrobić mały film, w którym rozwodzę się na temat Bloodborne -

Gut game, czekam na DLC. Pewnie na E3 będzie coś o Scholar of the First Nightmare czy cokolwiek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

http://i.imgur.com/LdCqVvG.jpg

Platyna zdobyta, wszystkie cyfrowe soki wyciśnięte z gry.

Krwiste zachwycają. To arcydzieło, diament z mała skazą. Zachwyca absolutnie klimatem, możliwościami, designem, poszczególnymi rozwiązaniami.

Oprawa A/V jest świetna, choć przydałby sie pacz usprawniający lekkie spadki animacji przy obracaniu kamera. Ona sama zasadniczo w dwóch miejscach mi przeszkadzała, akurat przy dwóch najcięższych walkach w grze w Lochach Kielicha, gdzie jeden błąd w walce z szefem kończy nasz żywot.

Grę można zaliczać kilkukrotnie i wciąż (podobnie jak w Duszach i Ciemnych) odkrywać liczne niuanse.

Obok Wiesława Trzeciego mój kandydat na grę roku. Bezprzecznie pozycja zasługująca na noty rzedu 9-10 i takie też otrzymuje - na dziesiątki recenzji raptem 4 serwisy wystawiły 8/10.

Uprzedzenia chłopaków z cda do kolejnego tytułu ekskluzywnego Sony nie ma co rozwijać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mimo, że o grze dowiedziałem się dużo wcześniej (przed premierą i po) to dopiero teraz sięgnąłem po ten tytuł. Było to spowodowane moim, w pewnym sensie, strachem przed nieznanym. Idąc do swojego okolicznego sklepu z grami, w którym robię większość zakupów, sprzedawca przestrzegał mnie zawsze przed tym tytułem jako "strasznie skillowym".

Pewnie ten fakt, ta świadomość tych wymogów (plus ograniczone fundusze w danym okresie) spowodowały, że do tytułu mogłem usiąść dopiero w ostatnim czasie.

Generalnie nie będę wmawiał, że jestem specem od gier tego typu - nigdy nie grałem w Soulsy i Bloodborne jest pierwszym tytułem tego typu. Mimo wszystko postanowiłem spróbować swoich sił i zobaczyć co z tego wyjdzie. W momencie pierwszego uruchomienia gry w oczy strasznie kuło mnie tworzenie mojej przyszłej postaci. Grafika na samym początku mnie nie powaliła, a starzec, który zaczął coś mówić po naciśnięciu "Nowa gra" w cutscence sprawiał wrażenie jakby w ogóle nie poruszał ustami. Nie będę ukrywał faktu, iż na samym początku poczułem straszne rozczarowanie - hype, który sobie sam wytworzyłem prysł w ułamku sekundy. Jak się później okazało, były to jedyne rozczarowania, które spotkały mnie do tej pory. Na pewno trzeba poruszyć jeszcze temat spadku FPSów - jest to pierwsza gra, w której zauważyłem coś takiego na Playstation 4. Mimo tych "brudów" gra przekonała mnie do siebie już po pierwszym zgonie.

Jedyne czego mi brakowało na samym początku to swego rodzaju samouczka. Nie wiem czy kliknąłem coś źle, ale osobiście nie zauważyłem żadnego samouczka omawiającego podstawowe sterowanie lub co oznaczają poszczególne elementy interfejsu użytkownika.

Nie ukrywam, że zajęło mi trochę czasu opanowanie sterowania. Po kilku zgonach zacząłem powoli łapać jakimi prawami rządzi się nasza gra. Jedyną rzecz jaką zauważyłem, która lekko mnie zirytowała to fakt, że dopiero po kilku zgonach mamy udostępnione pewne możliwości. Przykładowo przed walką z pierwszym bossem miałem masę niewykorzystanych punktów "expa" (nie pamiętam jak to się dokładnie w grze nazywa), za które mogłem kupić przedmioty, a jak się później okazało - rozwinąć swoją postać. Sama walka z pierwszym bossem przeraziła mnie - wymagała totalnego skupienia i wyczucia kiedy mogłem atakować, a kiedy musiałem uciekać. Niestety poległem i dopiero wtedy, w momencie gry straciłem ładnych parę tysięcy krwawej waluty ukazała mi się postać mówiąca, że mogę stać się silniejszy po opłaceniu odpowiedniej sumy.

Mimo wszystko gra strasznie mnie zaintrygowała. Spodobało mi się to, że napotykam tak znaczny opór wymuszający na mnie przemyślenie każdej walki i każdego ruchu. Grafika, która tak strasznie mnie przeraziła w momencie tworzenia postaci, w samej grze prezentuje się niesamowicie. Klimat jaki został utworzony dzięki wspaniałej oprawie dźwiękowej w połączeniu z wspaniałym designem świata przedstawionego jest niesamowity. Brakuje mi słów, aby opisać to jak mocne, a co najważniejsze - pozytywne, wrażenie wywarł na mnie świat przedstawiony.

Póki co moja ocena to mocne 10/10 i jest to tytuł do gry roku 2015. W kolejce mam jeszcze W3, ale zanim do niego dojdę to czeka mnie sporo pracy przy Bloodbornie, na którym pewnie będę chciał zrobić platynę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jedyne czego mi brakowało na samym początku to swego rodzaju samouczka. Nie wiem czy kliknąłem coś źle, ale osobiście nie zauważyłem żadnego samouczka omawiającego podstawowe sterowanie lub co oznaczają poszczególne elementy interfejsu użytkownika.

Samouczek w grze jest - w pierwszych etapach gry (Iosefka's Clinic i Hunter's Dream) twórcy rozmieścili wiadomości opisujące m.in. sterowanie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

@up. Tak, masz rację. Doszedłem do tego przy drugim podejściu tworzenia postaci i grając w trybie Offline. W trybie Online było tak dużo wiadomości, aż w końcu przestałem czytać je wszystkie i stąd nie posiadałem kilku najważniejszych informacji na temat chociażby Wglądu. Też nie ukrywam, że dopiero na jakimś gameplayu odkryłem, że da się wyprowadzać przeciwników z równowagi za pomocą broni palnej - gry się o tym dowiedziałem gra stała się zupełnie inna :V Aby było śmieszniej kilka rzeczy, które dowiedziałem się z jakiejś zapowiedzi z gry zmieniło mój światopogląd - np. fakt, że po zgonie można odzyskać utracone Tętnie Krwi zmienił moje życie bardzo mocno :D

Ogólnie zmiana broni z Topora na Rozpruwacza zmieniła bardzo dużo - gra mi się dużo, dużo lepiej i w grze zrobiłem znaczne postępy. Póki co stoję na Starym Yarhnam ale dzisiaj powinien pojawić się już progres :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba będę musiał odkopać trochę ten temat, bo dopiero jakiś miesiąc temu kupiłem sobie Bloodborne i powiem Wam tyle, że gra jest niesamowita. Czy to pod względem klimatu, czy to pod względem mechaniki, która już nie jest tak toporna i ociężała jak w serii Souls. Brak magii(przynajmniej na poziomie na którym aktualnie jestem, czyli Stare Yarhnam i boss co lubi zatruwać)wychodzi tej grze jak najbardziej na plus, bo nie ma "omperów", którymi klasa magów była zazwyczaj w Soulsach. Niesamowity klimat, świetna oprawa graficzna, a walka z drugim bossem, zaraz po Bestii Kleryka jest OSZAŁAMIAJĄCA. Dynamika tej gry jako RPG jest tak dobra, że po pokonaniu za którymś podejściem Ojczulka czułem się jak BÓG. Na ten moment gra przebija wszelkie Soulsy(grałem we wszystkie, łącznie z Deamon Souls).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uff, Bloodborne skończone. Wczoraj do pierwszej w nocy męczyłem się z Gehrmanem, zerując zarówno flaszki jak i kule do pistoletu. Dzisiaj padł za drugim razem, widocznie wczoraj już byłem zbyt zmęczony i nie mogłem się skupić. Podsumowując: bezapelacyjnie moja gra roku 2015 i moje ulubione Soulsy. Nie powiedziałbym że najlepsze, bo to jednak takie Souls Lite, głównie w kwestii mechaniki, ale gra kupiła mnie absolutnie każdym swoim elementem. Przede wszystkim stylistyka jest genialna i w miarę oryginalna jak na dzisiejsze czasy. Brudne, wiktoriańskie miasto pełne bestii, wilkołaków i szalonych ludzi w momencie poruszyło strunę która nie drgnęła od czasów Nightmare Creatures (jednej z moich ukochanych gier epoki PSX). Później jest jeszcze lepiej bo gra korzysta z całej gamy horrorowych standardów i czerpie pełnymi garściami zarówno ze standardowych motywów pokroju Van Helsinga jak i klimatów bliższych Lovecraftowi czy nawet Blair Witch. I tak prócz miasta mamy okazję zwiedzić lasy na obrzeżach, wioskę wiedźm tańczących do księżyca, ruiny uniwersytetu w którym badano krew starożytnych i wiele więcej. Konstrukcja świata to kolejny plus. Wrócono do schematu "kostki" z DS1, lokacje się przeplatają pomiędzy sobą, znajdujemy setki skrótów i przejść pomiędzy nimi, kolejne mnóstwo ukrytych lokacji i pomieszczeń itd. Świat jest niesamowicie spójny i jednolity, nie tak roztrzaskany i randomowy jak w DS2. Mechanika to kwestia sporna, jest dużo bardziej uproszczona w stosunku do Soulsów, dużo bardziej stawia się na mobilność na polu walki, szybkie ataki i kontry niż na blokowanie i przyjmowanie obrażeń. Mi się podobało, aczkolwiek potrzebowałem trochę czasu na przestawienie się z Soulsów i jak ktoś w poprzednie gry FS grał jako pancernik to tutaj przejdzie niezłą szkołę życia :P

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to niespecjalnie podobała mi się fabuła. W ogóle to za bardzo nie zrozumiałem o co chodzi, głównie przez brak jakiegoś wątku przewodniego. Soulsy mimo oszczędnej prezentacji fabularnej miały jakiś motyw przewodni, czy to zabicie Demonów w DeS, czy rozpalenie ognia w DaS. Tutaj nic takiego nie zauważyłem, a jak już wydawało mi się że zaczynam rozumieć o co chodzi to gra poszła w full Lovecraft i zaczęła się jazda bez trzymanki: jakieś sny i koszmary, przedwieczne istoty, studiowanie starej krwi itd. Żeby nie było, cały świat pod względem lore był super a gra ma chyba najciekawsze postacie w historii Soulsów (historia rodziny Gascoigne była wręcz dramatycznie smutna), brakowało mi jednak jakiegoś motywu głównego który nadawałby sens temu co robimy i co oglądamy na ekranie. Bossowie też trochę zawiedli, bo o ile pod względem designu było doskonale, o tyle pod względem mechaniki byli bardzo łatwi do rozpracowania i pokonania. Chyba na żadnym bossie nie zatrzymałem się jakoś dłużej, jedynie wspomniany na początku Gehrman urwał mi dwa popołudnia i coś ok. 10-15 prób.

Niemniej jako całość gra absolutnie świetna, bardzo mocne 9+/10. Na razie zrobię sobie przerwę żeby zregenerować siły przed Dark Souls 3, ale na pewno jeszcze wrócę do świata Bloodborne i skończę na NG+. Tym razem z jakimś pozytywnym zakończeniem, bo trafiło mi się chyba najgorsze z możliwych :P

Edited by b3rt
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@b3rt, powiedziałbym, że w Bloodborne również mamy cel nam przyświecający, ale jest to nieco inaczej skonstruowane niż w Dark Souls.

Spoiler

Gdy rozpoczynamy grę, nasz cel jest jasny: zakończ łowy, przetrwaj noc, zabij trochę bestii. Jednakże, w czasie gry odkrywamy kolejne tajemnice - eksperymenty Kościoła Uzdrowienia, tajemnicę Roma i Wielkich, Szkołę Mensisa - zyskujemy Wgląd (dosłownie, bo jako statystykę, ale też w przenośni) w to co się dzieje w świecie gry. Na końcu, Gehrman przekonuje Cię, że nic się nie dzieje, łowy się skończyły, wszystko jest tak jak być powinno. Daj się przekonać i poddaj jego woli. Odrzuć propozycję i spotkaj Obecność Księżyca by odkryć ostateczną prawdę.

W Demon's Souls, Dark Souls i Dark Souls 2 zawsze mięliśmy NPC'ów, którzy wiedzieli co należy zrobić, aby doprowadzić sprawy do końca. W Bloodborne, Gehrman ukrywa swoje tajemnice i jeśli mu ich nie wyrwiemy, nikt nas nie oświeci, bo tak na prawdę, wszyscy zostali oszukani. Jednak fakt faktem, gracz może się przez to czuć zagubiony.

 

Tak się zastanawiam - widziałeś jak wyglądają inne zakończenia? Które z nich miałeś? Domyślam się, ale nie jestem pewien.

Edited by Kirrin

Share this post


Link to post
Share on other sites

Miałem chyba to najgorsze zakończenie:

 

Spoiler

 

Zabijam Gehrmana i zostaję przejęty przez Moon Presence, stając się nowym hostem snu tropiciela. Początek historii też wydaje mi się w miarę jasny: jesteś tropicielem więc przetrwaj noc i zabijaj bestie. Tak w skrócie. Ogólnie to rozumiem całą otoczkę realnego świata (chyba). Skąd się wzięła starsza krew, bestie, dlaczego miasta upadły, skąd się wzięły łowy itd. Problem ze zrozumieniem zaczął się u mnie po zabiciu Roma, kiedy zaczął się ten cały pokręcony motyw ze snami. Bo w sumie teraz nie wiem który świat był tak naprawdę prawdziwy (zakończenie w którym przyjmujemy ofertę Gehrmana sugeruje że świat łowów również był sztuczny)? Czym był sen tropiciela? Skoro to ludzką intencją było utrzymanie koszmarów i porozumienie się z Great Ones to dlaczego propozycją Gehrmana jest zakończenie snu a nie zmiana hosta (trochę analogicznie było w DaS i tam wszyscy starali się doprowadzić do tego żebyś zastąpił Gwyna a nie zakończył Erę Ognia)? Moon Presence też wydaje się być bardziej zachęcony kontynuowaniem koszmaru zamiast jego zerwaniem. Dlaczego w ogóle to Gehrman był hostem a nie ktoś z akademii czy kościoła, skoro to oni chcieli utrzymać kontakt z Great Ones? W ogóle to jaki sens był w tych wszystkich działaniach które robiliśmy? W innych grach FS jednak był jakiś tam wątek główny, tutaj świat sprawia wrażenie ułożonego (czy dobrze ułożonego to już inna sprawa) do którego nagle wpadamy my i zaczynamy mącić i wszystko psuć :P

 

 

 

To tak szybko z głowy te pytania, jak zobaczyłem ending to było ich dużo więcej. Chociaż zaznaczam że nie czytałem jeszcze interpretacji, swoje rozumowanie opieram głównie na tym co znalazłem w grze i własnej dedukcji. Jak będę miał chwilę to będę musiał pooglądać jakieś podsumowania, może rozjaśnią mi chociaż część wątpliwości.

Edited by b3rt

Share this post


Link to post
Share on other sites

@b3rt

Spoiler

Jeśli chodzi o stan świata i sny - nie jestem pewien. Na początku gry przechodzimy transfuzję. Myślę, że od tego momentu znajdujemy się w rzeczywistości snu - właśnie, nie wiem jak to interpretować - albo ciało naszego bohatera sobie gdzieś tam leży, a my hasamy po świecie w jakiejś fizycznej manifestacji, albo całe ciało zostaje połączone ze snem. Podobna sytuacja była z Micolashem - istniał w koszmarze, lecz gdy go zabiliśmy krzyczał :"Teraz się obudzę i o wszystkim zapomnę." - może to wskazywać na fakt, że jego tożsamość była odrębna od ciała. Podobnie Gehrman mówi do nas na końcu - "Zginiesz, zapomnisz o śnie i obudzisz się pod słońcem poranka." Gdy Micolash umiera, budzi się. Jednak nasza postać jest połączona ze Snem Tropiciela dlatego się nie budzi. Tylko Gehrman może zerwać tą więź. Bez nas Sen Tropiciela istnieje dalej, gotowy na kolejną noc, kolejne łowy. Obecność Księżyca chce kontynuować sen, gdyż to w jego rzeczywistości istnieje kontakt z Wielkimi. Nie będę udawał, że fabuła BB jest dla mnie jasna - nie mam pojęcia, dlaczego mamy zabić Mergo i jednocześnie zakończyć Koszmar - z perspektywy łowów ma to sens, ale z perspektywy Obecności Księżyca? Dlaczego Gehrman zarządza Snem Tropiciela? Był pierwszym z nich, najbardziej doświadczonym, może dlatego Obecność go wybrała. No i jak w tej rzeczywistości funkcjonuje Koszmar? Może jest to jakiś wyższy poziom snu, coś jak w filmie Incepcja, im dalszy sen tym lepszy kontakt z Wielkimi.

Polecam Ci obejrzeć jakieś filmiki dotyczące lore gry, bo ja o wielu aspektach już średnio pamiętam. Grałeś w DLC The Old Hunters? Wnosi dużo ciekawej treści do lore.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Spoiler

 

Nie jestem pewien na 100%, ale Hunter's Dream jest prawdopodobnie snem Gehrmana. Moon Presence utrzymuje go w tym śnie i tworzy koszmar, z którego łowca nie może wyjść. Jeśli postoi się przez pewien czas przy Gehrmanie, zacznie on cicho błagać o wybudzenie go ze snu. Wszystko co widzimy w Snie Łowcy ma jakiś związek ze starym łowcą. Lalka została przez niego kiedyś wystrugana, by upamiętnić Marie, z którą (lecimy po bandzie) łączyły stosunki również inne niż zawodowe. Dlatego też MP ożywia lalkę i kpi z jego słabości.

Jeśli pokonamy Gehrmana MP będzie poszukiwać nowego gospodarza snu, czyli ciebie, ale jeśli odrzucisz więź i pokonasz MP to..... zajmiesz miejsce MP i to ty będziesz decydował o kształcie snu i zakończysz wieczne łowy, nawet gdy nastąpi kolejna noc? Naciągane co nie? Należy pamiętać, że my nie jesteśmy jedynymi łowcami, którzy walczą z koszmarem. Ogromna ilość nagrobków świadczy o tym, że wielu łowców poległo już w tej walce, a my mamy być następni.

Jeśli nie pokonamy MP to wkrótce nastąpi kolejna noc i kolejne łowy. Nas już nie będzie to dotyczył, ale będą kolejni łowcy. Stary łowca jest dobrym gospodarzem, bo może poprowadzić nowego ucznia, aby kontynuować cykl.

 

Uff. Taka jest moje zdanie, ale to tylko część mojej teorii. Musisz poznać wszystkie zakończenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, przemyślałem jeszcze raz to co zobaczyłem w grze, uzupełniłem braki wikipedią, (zarówno tą na temat gry jak i mitologii Cthulhu, na której wzoruje się Bloodborne) i oto moja teoria:

Po pierwsze, uważam że świat rzeczywisty i świat koszmaru są dwoma odrębnymi światami, połączonymi tylko osobą ewentualnego hosta. Jednak host również występuje w dwóch formach: cielesnej w świecie rzeczywistym i "duchowej" we śnie. Obie te formy mogą istnieć niezależnie od siebie. Wnioskuję to po Micolashu, który egzystuje w koszmarze, mimo że jego ciało leży martwe w budynku szkoły Mensisa. Mało tego, Micolash wydaje się nie zdawać sobie sprawy z tego że nie żyje, w momencie śmierci twierdząc że "obudzi się i nie będzie nic pamiętał". Wydaje mi się że jego świadomość na tyle długo żyła tylko w koszmarze że nawet nie wie że jego ciało umarło w rzeczywistości. Podobnie zresztą jest z Gehrmanem, co prawda nie znamy miejsca w którym znajduje się jego prawdziwe ciało, ale biorąc pod uwagę stan w jakim znajduje się opuszczony warsztat uważam że on też żyje tylko jako świadomość we śnie.

Drugie założenie jest takie że Great Ones nie jest jedną rasą. Każdy przedstawiciel jest inny i indywidualny. Ludzie nazwali ich Great Ones z braku wiedzy o ich naturze, jednak patrząc na to jak te istoty wyglądają i jak się zachowują można wywnioskować że nie są ze sobą powiązane. Mało tego, jakby podciągnąć pod to mitologię Cthulhu, można stwierdzić nawet że te istoty nienawidzą siebie nawzajem, co zresztą jest jednym z fundamentów mojej teorii.

Kolejna rzecz, czyli sen tropiciela. Jak wiadomo ludzie z akademii (i później również kościoła) próbowali porozumieć się ze Great Ones za pomocą snów. Przykładowo Micolash stworzył koszmar w którym żyje z Mergo. Również Gehrman, jako jeden z pierwszych badaczy starej krwi, miał swoje sesje we śnie i próby połączenia się z jakąś starszą istotą przez sen. Podczas jednej z takich sesji łączy się z Moon Presence, który go w tym śnie więzi i nie pozwala mu się wybudzić, tworząc w ten sposób Hunter's Dream, miejsce w którym będzie mógł testować łowców i realizować swoje cele w prawdziwym świecie. Myślę w tym momencie o łowcach nie jako o jednej z gałęzi kościoła lecz jako o osobnej "sekcie" podporządkowanej księżycowi.

Czwarty punkt: Great Ones nie mogą się rozmnażać. Jak czytamy w opisie Umbilical Cord: Every Great One loses its child, and then yearns for a surrogate, and Oedon, the formless Great One, is no different. Pojawia się jednak wyjątek w postaci Mergo, istoty która powstała ze związku Great One i Królowej. Autentyczny i istniejący potomek Great One, coś nieosiągalnego dla innych istot wyższych. Podpinając pod to drugi punkt, czyli fakt że starsze istoty niekoniecznie są do siebie przyjaźnie nastawione, stwierdziłbym że zazdrość i nienawiść sprawia że Moon Presence chce koniecznie to dziecko zabić. I zamierza użyć do tego swojej najlepszej broni, czyli łowców.

I teraz tak, nasza postać przybywa do Yharnam w poszukiwaniu leku na chorobę. Z jakiegoś względu podpisuje kontrakt na zostanie łowcą, możliwe że ma to być zapłata za krew, w końcu Yharnam słynie z leczenia krwią. Jako certyfikowany łowca (:P) szybko trafiamy do snu tropiciela, który ma być naszym testem, próbą siły czy okażemy się na tyle sprawni żeby podołać głównemu zadaniu, czyli zabiciu potomka Great One. Stąd pierwsze zadanie które daje nam Gehrman jest proste: Just go out and kill a few beasts. It's for your own good. You know, it's just what hunters do! Idź w miasto i zabijaj bestie, pokaż do czego jesteś zdolny i na ile masz sił. Nasze działania jednak są zaskakująco skuteczne: bestie padają jedna za drugą, inni łowcy (Gasgcoigne, Henryk) również giną od naszych ostrzy, ujawniamy największe tajemnice miasta m.in. przez zabicie Roma i zniszczenie iluzji (do tego jeszcze wrócę na końcu). Dlatego jesteśmy gotowi żeby przyjąć główne zadanie, czyli pozbycie się dziecka starożytnego. Trafiamy więc do koszmaru Mensisa, który ostatecznie kończymy, zabijając zarówno Micolasha jak i strażnika Mergo. Jako że Mergo powstało we śnie (bo tylko tak mogą się łączyć ludzie z Great Ones, poprzez sen), egzystować może również tylko we śnie. Kończąc sen, kończymy również żywot Mergo. Misja się wypełniła, zadanie wykonane. Wracamy do snu tropiciela.

Wrócę jeszcze na chwilę do snu i łączenia z great ones. Z opisów możemy wywnioskować że połączenie z Great Ones wymaga pewnego rytuału i ofiary. Możliwe że ofiarą i zapłatą za połączenie Gehrmana i MP była usługa, zabicie Mergo. Gehrman ostatecznie nie mógł podołać zadaniu, więc stworzył sen tropiciela żeby znaleźć godnego następce który będzie mógł dokończyć za niego to zadanie. Kiedy my, gracze, zabijamy Mergo, rytuał dobiega końca, razem z nim konieczność istnienia koszmaru. Dlatego po powrocie zastajemy płonący warsztat i Gehrmana, który w końcu chce zakończyć sen. Jeśli się zgodzimy to połączenie zostaje zerwane i wracamy do normalnego świata. W momencie w którym zabijemy Gehrmana pojawia się Moon Presence i tworzy z nas nowego hosta snu, nową marionetkę do spełniania swoich celów. Właśnie dlatego w interesie MP jest utrzymanie koszmaru, w intencji Gehrmana jego zakończenie. I dlatego intencją obu postaci było abyśmy wykonali swoje zadanie. I w zależności od podjętej na końcu decyzji kończymy połączenie z MP, zostajemy nowym hostem, albo stajemy się starszą istotą, wynosząc ludzkość na wyższy poziom ewolucji. Tak czy inaczej, kończymy naszą historię

Jeszcze słówko na temat Roma i tego co się dzieje po jego zabiciu. Jak wspomniałem na początku, istnieją dwa światy, ten całkowicie materialny, w którym biegamy po mieście i zabijamy bestie oraz ten snu. Początkowo myślałem że miasto też jest formą snu, ale wydaje mi się że nie ma między nimi połączenia. Rom tworzył tylko iluzję, zasłonę dymną na to co się dzieje w mieście. Próbę przykrycia skutków badania krwi, kompletnie niezależną od świata snu. Zabijając go ujawniamy m.in. ukryte amygdale w Yahar'gul, sprawiamy że przeciwnicy stają się silniejsi itd. Odkrywamy iluzję, jednak iluzję narzuconą na świat rzeczywisty, nie sen. Coś co stworzyli ludzie dla własnych celów, nic związanego bezpośrednio z łączeniem się ze starożytnymi. Coś jak iluzja w Anor Londo w Dark Souls.

Uff, ale się rozpisałem. Powiem szczerze że zmieniam swoje zdanie na temat fabuły, bo im więcej się w nią zagłębiam, tym ciekawsza się staje. Jak dla mnie jest o wiele bardziej intrygująca niż ta z Soulsów, chociaż może to dlatego że klimat bardziej mi odpowiada. Jest jednak dużo więcej dziur i miejsc na własne interpretacje, więc te moje wypociny mogą być niewiele dla kogoś warte, bo całą historię można rozumieć na różne sposoby. Ogólnie jednak odnoszę wrażenie że cały motyw przewodni jest bardzo podobny do tego z Dark Souls: początkowo jesteśmy szeregowcem, nic nie znaczącym randomem, jednym z wielu. Jednak w miarę postępów w grze nasza wartość jako łowcy rośnie i zaczynamy być wplątywani w intrygę której nie do końca rozumiemy. W przypadku Soulsów była to ogromna skala, zakończenie pewnej ery. Tutaj po prostu jesteśmy pionkiem na szachownicy starszych istot.

Muszę kiedyś kupić The Old Hunters, może dodatek rozwieje trochę więcej niewiadomych i podpowie interpretacje.

Jakby ktoś miał jakieś uwagi, chciałby coś dodać czy po prostu porozmawiać o lore tej gry to zapraszam i zachęcam, chętnie wymienię się opiniami i spostrzeżeniami :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

@b3rt, świetny komentarz. Dzięki za wyjaśnienie, dlaczego

Spoiler

Moon Presence jest wrogi wobec Mergo oraz jak i dlaczego funkcjonuje Hunter's Dream. Gehrman ma dość roli hosta (o czym świadczy jeden z dialogów, słyszany gdy Gehrman śpi) ale jest zniewolony przez MP, który odebrał mu siły tak jak nam, w jednym z zakończeń.

Też uważam, że fabuła BB jest głębsza i bardziej tajemnicza niż ta z DS. Według mnie, dzieje się tak dlatego, że

Spoiler

w BB mamy do czynienia z istotami działającymi poza ludzkim rozumowaniem, czymś większym od nas. W Dark Souls intencje wielu postaci są w gruncie rzeczy jasne, sporo elementów jest ukrytych, ale nie tak zagmatwanych jak w Bloodborne. Jedna rzecz, którą bardzo lubię w fabule pierwszego Dark Souls, jest nasza niewiedza. Gdy ktoś gra i spotyka Frampta, który twierdzi, że jesteśmy następcą Lorda Gwyna, wierzy w to. Myśli, że jest zbawcą kolejnego świata fantasy. Z tego też może wynikać oskarżanie DS o brak fabuły. Po prostu jestem zachwycony koncepcją świata, w którym gracz zostaje oszukany przez istoty, które go wykorzystały do swoich celów. I może nigdy się o tym nie dowiedzieć (o ile nie postanowi wrócić do Firelink Shrine po pokonaniu Gwyna - czemu FS tak to zrobiło?). Bloodborne z kolei jest grą o zdobywaniu Wglądu, wiedzy. Stopniowo odkrywamy kolejne tajemnice w tym szalonym świecie i od nas zależy czy oszalejemy od ich nadmiaru czy może uporządkowujemy je w zgrabne teorie.

Prawdę mówiąc, nie potrafię być krytyczny gdy przychodzi do oceny jakiejś gry/filmu/książki - albo mi się podoba, albo nie. Zaś gry od From Software podobają mi się bardzo. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wszystko wskazuję na to, że po Horizon Zero Dawn na PC wybiera się Bloodborne w 60 FPS. Prace nad portem już trwają, premiera w okresie 10 miesięcy do roku. Na razie to tylko pogłoska, ale warto zaznaczyć, że na twiterze podał ją dalej Corly Barlog (ojciec serii God of War), więc coś musi być na rzeczy.                                                                                                    PS. W serwisie instant gaming pojawiła się zakładka gry na platformę Steam. 

Edited by goliat

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...